Kącik ogrodniczy

Mam pytanie, co zrobić żeby mieć ładny trawnik ?

Opiszę swoją sytuację. Trochę nieprzytomnie wydzieliliśmy działkę budowlaną na wsi, gdzie postawiliśmy dom i mamy tam prawie hektar posianej trawy. Na sprawach ogrodniczych zna się trochę u nas w rodzinie tylko matka, ale ona zajmuje się kwiatkami, klombami i tam takie. Trawa, jak mi się wydawało, posiana, będzie rosła sama, oby tylko ją od czasu do czasu skosić.

Nic bardziej mylnego. Kosiarkę spalinową zarżnąłem szybciutko, więc pojawił się traktorek. Który też dożynałem, trzeba było nawieźć kupę ziemi (wyrównać) i zatrudnić człowieka, który całą posesję przygotował pod sprawne koszenie traktorkiem (każdy zbędny manewr irytuje, nawet traktorkiem koszenie jest czasochłonne). Ale i tak potrzebna jest kosa spalinowa, podkaszarka, elektryczne nożyce itp, Walka z przyrodą jest nierówna i z zasady przegrana, dlatego mechanizacja musi być wszechstronna (już widzę też, że wszystkie narzędzia i maszyny muszą być dobrej jakości, bo się sypią). Nawet żeby traktorek wyczyścić od spodu (a po każdym koszeniu trzeba to robić, zakleja się niemiłosiernie) dobrze mieć specjalny lewarek, czas i sprawności czynności jest kluczowa. Ale ok, od strony mechanizacji jakoś sobie poradziłem.

Sprawa ma się inaczej jeżeli chodzi jakość i wygląd trawy. Koszenie to koszenie. Naczytałem się i naoglądałem, posłuchałem też rad ogrodnika, jeżeli chodzi o czynności pielęgnacyjne. I psiamać, nie ma jednej wersji. Już wiem co to jest wertykulacja i areacja, robić czy nie, a jak tak (raczej tak) to kiedy i jak (np. ponoć areacja urządzeniem z rurkami tylko ma sens, szpikulce mało dają). Nawożenie. Jak często i czym ? Nawet nie zdawałem sobie sprawy ile jest nawozów i jakie patenty są, więc czym nawozić ? Co robić, żeby skutecznie wyeliminować chwasty, mech, choroby ? Jak wypieprzyć chrzan ? Opryski ? Ale jakie i czym ? Krety karbidem traktować ? Albo problem taki, nie bardzo wierzę w trawę w miejscach zacienionych, a co macie jako substytut trawy ?

Za punkt honoru wziąłem sobie doprowadzenie tego trawnika do określonego wyglądu i zrobię to sam. Ale przyjaciółko pomóż, macie pewnie mniejsze lub większe trawniki, każda rada i opinia mile widziana !
«1

Komentarz

  • edytowano August 31
    U mnie trawa tak rośnie że bardziej się nie da. Podmokły teren, nawet w największe upały jest soczysta i zielona. Niczym nie nawoże, nic nie podlewam. Cholerstwo gorsze niż chwast. Zajechałem kilka kosiarek elektrycznych bo to niewielka działka, ok 9 arów, teraz mam spalinową i daje rade. Najgorsze jest to że mam 100 km od siebie na działkę i wyprawa co dwa tygodnie zeby to dziadostwo skosić już mnie wkurza. Kiedyś przez miesiąc nie kosiłem i miałem nie lada kłopot. Teraz umówiłem się z siostrzeńcem że co dwa tygodnie będzie mi kosił trawę a ja mu odpalę trochę forsy. I tak bym musiał wydać na paliwo na dojazd.
    Trawa mój wróg!

  • zlecić firmie
    .chyba że lubisz zaiwaniać na traktorze
    hektar? po co? po pole golfowe? do mini golfa?
    wysiać mieszankę "łąka polska" lub łąka angielska (inne chyba nie wchodzą w grę) i kosić jak tylko żdżbła głowy skłonią
    uściski
    ps. mam 6 arów i to trochę więcej niż w sam raz ;-)
    przed koszeniem zbieram rukolę, która mi zdziczała
  • Jak zrobić żeby trawa tak bardzo nie rosła? Jest jaka chemia na to? Porady typu koza, krowa odpadają bo na wsi, w sąsiedztwie, są dwie krowy na chyba milion hektarów łąk i nieużytków.
  • No to może owca?
  • edytowano August 31
    Sąsiad miał dwie czy trzy i stosował jako żywe kosiarki ale mu tak zasrały całą działkę że zlikwidował. Zresztą strzyc je trzeba, kto to umie teraz? Wynajmować ludzi, płacić, szukac...echhh więcej kłopotu z tymi owcami jak z tą trawą.
  • christoph napisal(a):
    zlecić firmie
    .chyba że lubisz zaiwaniać na traktorze
    hektar? po co? po pole golfowe? do mini golfa?
    wysiać mieszankę "łąka polska" lub łąka angielska (inne chyba nie wchodzą w grę) i kosić jak tylko żdżbła głowy skłonią
    uściski
    ps. mam 6 arów i to trochę więcej niż w sam raz ;-)
    przed koszeniem zbieram rukolę, która mi zdziczała
    Z tym hektarem to tak wyszło. Ogrodziliśmy posesję i posialiśmy trawę przed i za domem. Ale z biegiem czasu doszedłem do wniosku, że jak już jest taka działka to trzeba żeby było wszędzie ładnie. I poszło sprzątanie, równianie, no i co tam innego zrobić ? Trawa. A ten hektar (no prawie, może tam jest 9 tys, metrów, bo jednak dom, bo droga, bo drzewa, bo altanka) to wbrew pozorom wizualnie nie aż tak duży obszar, jest zgrabnie.

    A co do koszenia. Nie potrzebuję trawy non stop przyciętej krótko. To co piszesz chyba nawet stosuję, ale parę razy nie miałem czasu i trawa wyrosła zbyt wysoko. Koszenie wysokiej trawy zajmuje dużo więcej czasu. A ponoć też nie można zbyt krótko, 1/3 wysokości jednorazowo, tak ? Czyli dwa razy. Inna sprawa, że rzadko kosiłem świeżo posianą trawę. Ona wtedy idzie w górę, a nie rozkrzewia się.
  • Żeby "zagęścić" trawę to ponoć trza kosić na krótko i nie zbierać, zostawić żeby zeschło. To ponoć nawozi ziemię i sprzyja jej lepszemu rozrostowi. Ale to takie mundrości ludowe. Czy działa nie wiem...
  • marniok napisal(a):
    Jak zrobić żeby trawa tak bardzo nie rosła? Jest jaka chemia na to? Porady typu koza, krowa odpadają bo na wsi, w sąsiedztwie, są dwie krowy na chyba milion hektarów łąk i nieużytków.
    Z tego co zauważyłem to po prostu trzeba poświęcić czas na krótkie i częste koszenie. Rozkrzewi się i nie będzie musiała iść w górę. Ale piszę tu o młodej trawie, nie wiem jak to działa w przypadku trawy, która już parę lat rośnie. Młoda idzie w górę jak szalona.
  • No tak tylko że tym czasem nie dysponuje, dwa razy w miesiącu jest mus skosić. Minimum. A biedę mam cholerną wygospodarować dzień wolnego.
  • marniok napisal(a):
    Żeby "zagęścić" trawę to ponoć trza kosić na krótko i nie zbierać, zostawić żeby zeschło. To ponoć nawozi ziemię i sprzyja jej lepszemu rozrostowi. Ale to takie mundrości ludowe. Czy działa nie wiem...
    Ludzie na wsi nie zbierają trawy. Ale ich trawniki są jakie są. To pieprznięci miastowi się bawią w ładne trawniczki. Ale jest moc, kiedy widzi się przestrzeń świeżo skoszonej, ładnej, gęstej, trawy. Inna sprawa, że dopiero podczas koszenia widać cały ekosystem, który w trawie jest. Koniki polne spieprzają stadami, jakieś małe żabki tam są itp. W każdym razie, teoria ogrodników mówi, żeby trawę zbierać zawsze. Czyli kosiarki z koszami, grabienie to mordęga.
  • edytowano August 31
    marniok napisal(a):
    No tak tylko że tym czasem nie dysponuje, dwa razy w miesiącu jest mus skosić. Minimum. A biedę mam cholerną wygospodarować dzień wolnego.
    Doskonale rozumiem problem. Ale chyba to jest tak, że poświęcenie czasu wiosną na regularne, krótkie koszenie, załatwi sprawę na później. Może i dwa razy w miesiącu wystarczy, kiedy już się rozkrzewi. Nie wiem, sprawdzę to w przyszłym roku. Na bank, ta prawidłowość się sprawdza przy trawie świeżo posianej.
  • Bardzo złożony temat Jorge, generalnie kluczem jest ziemia - jeśli dobra będzie rosło przy minimalnym nakładzie (no skracać trzeba minimum co 2 tygodnie), jeśli słaba, piaszczysta, trzeba dużo rzeźbić.

    Przede wszystkim zrozumcie istotę - trawnik jest jak pole, uprawiamy trawę a koszenie trawy to jak gdyby zbieranie plonu. Logiczne zatem że wraz z plonem zabieramy z tego pola substancje odżywcze, i trzeba je uzupełnić. Jeśli ziemia jest dobra to nie jest to dużym problemem (acz po kilku latach koszenia bez nawożenia ziemia wyjałowi się tak czy siak).

    Zagęszczanie - trzeba ją prawidłowo posiać, jeśli słabo wzejdzie/źle posiada - trzeba jakoś poprawić, albo posiać trawę jeszcze raz po wierzchu i przysypać ziemią albo profesjonalnie - naciąć trawę i wsiać w te nacięcia. Nacinanie (wertykulatorem) jest najlepszym zabiegiem zagęszczającym, przy okazji niszczy mechanicznie chwasty.

    Chwasty to odrębna sprawa, jeżeli nie chcemy mieć łąki kwietnej to trzeba o tym pomyśleć bo chwasty roznoszą się zawsze i są mega płodne.

    Nawożenie - jeżeli ziemia jest dobra to wystarczy samo nawożenie mineralne, jeżeli słaba - konieczne jest też organiczne - torf, podsypywanie ziemią, obornik, albo przynajmniej raz w sezonie skosić trawę zostawiając resztki na trawniku (są do tego specjalne noże mulczujące które lepiej rozdrabniają trawę). Są różne szkoły ale najczęściej pojawia się opinia aby robić to na koniec sezonu, niech zostanie to na zimę. Idealnie jest połączyć mulczowanie z wertykulatorem, on wciśnie trochę tej trawy wgłąb ziemi.
  • Świeżo posiana jest jak wąs u gołowąsa, rzadka i licha, buja do góry expresem. Jak już zgęstnieje to zobaczysz jak potrafi zmulić niejedną kosiarkę. Traktorka pewnie nie ale jakbyś dał jej z miesiąc czasu to i jemu da radę. Wspomnisz moje słowa za parę lat. Rotacyjną będziesz kosił...i w ostrewki siano kładł, hektar łąki to kuuuupa siana.
  • Mnie się znudziło pielęgnowanie trawnika, to jakieś takie pedalskie-angielskie, łąka kwietna na większości i hasanie w zielsku po kolana, to jest sarmackie.
  • Taaaa pedalskie, psia mać.....dwa lata temu przez pół roku nie kosiłem ( syn się urodził w kwietniu i je było jak się wybrać) i jak w lipcu przyjechaliśmy to auta widać prawie nie było. Pomijam trawę ( poradziłem jej kosą ręczną spalinową a potem zwykłą) ale ile mrowisk zniszczyć musiałem, gniazd różnych owadów i ptaków? Lepiej kosić niż później ....dewastować.... ekosystem.
  • Co to za pole co nie nawozisz niczym, kosisz a rośnie coraz gęstsze i dłuższe?
  • marniok napisal(a):
    Taaaa pedalskie, psia mać.....dwa lata temu przez pół roku nie kosiłem ( syn się urodził w kwietniu i je było jak się wybrać) i jak w lipcu przyjechaliśmy to auta widać prawie nie było. Pomijam trawę ( poradziłem jej kosą ręczną spalinową a potem zwykłą) ale ile mrowisk zniszczyć musiałem, gniazd różnych owadów i ptaków? Lepiej kosić niż później ....dewastować.... ekosystem.
    Mrowiska najlepsze. Albo jak urośnie do pasa i już tylko kosa spalinowa z ostrzem metalowym daje radę. No mnie się znudziło dlatego zostawiam jak jest ale posiałem łąkę kwietną żeby wyglądało ładniej. Ale to tylko fragment bo to rodziców działka a oni chcą mieć krótko przyciętą trawę.
  • marniok napisal(a):
    Jak już zgęstnieje to zobaczysz jak potrafi zmulić niejedną kosiarkę
    Jeżeli nóż jest naostrzony a trawa nie jest zbyt wysoka (czasem trzeba raz na tydzień skracać) to każda kosiarka spalinowa da radę. Trawnik się strzyże, skraca, przycina, regularnie. Raz na 2-3 miesiące kosi się łąkę.
  • Przemko napisal(a):
    Mnie się znudziło pielęgnowanie trawnika, to jakieś takie pedalskie-angielskie, łąka kwietna na większości i hasanie w zielsku po kolana, to jest sarmackie.
    Łąka będzie, obok. A do trawników mój ojciec ma stosunek taki jak ty, durny angielski wynalazek, który marnuje czas i hadzi życie. Z mojego punktu widzenia, koszenie trawy to masaż dla mózgu. W ciągu 5 godzin zmieniasz wygląd obszaru, efekt widać na już i jest konkretny. Dlatego to mnie kręci, ja mam pracę, której efekty są albo niewidoczne (bezpośrednio to co robię), albo tak rozciągnięte w czasie, że przechodzą obok.

    A do twoich uwag. Niestety, mam tam ziemię różną. Trochę splantowanej ziemi gliniastej, trochę było dobrej, trochę nawiozłem. Posiane jest też różnie. Bo najpierw trawę posiał chłop traktorem z siewnikiem, później ogrodnik, który wyrównywał to co zostało spartaczone i siał na nowo tam gdzie posiane nie było. W niektórych miejscach trawa rośnie słabo, w niektórych wystrzeliła niemiłosiernie. Tak to wygląda. Z tego co piszesz nawozić trzeba, ok. Podobnie jak już rozumiem po co zostawia się trawę przy ostatnim koszeniu przed zimą. Ale trzeba rozdrobnić, też do zrobienia.

    Najgorsze jest też to, że można się pieprzyć z trawnikiem, a suche lato i tak załatwi sprawę. Żółte coś. Czyli co, trzeba podlewać (obłęd), rzadziej kosić ? Czy dobrze rozkrzewiona trawa jest bardziej odporna ? Systemy nawadniania są piekielnie drogie. Obecne lato jest wyjątkowo mokre, ale to się przecież nie będzie powtarzało regularnie.
  • edytowano September 1
    Trawnik wymaga porządnego nawadniania. W upalne dni - co wieczór. Inaczej uschnie, jeśli mało pada. Jeśli macie swoją studnię i hydrofor - wydacie sporo na prąd. Jeśli macie wodę z wodociągu - rachunki za wodę będą słone przy tak dużej powierzchni. Wystarczy b. długi wąż i taki obrotowy rozpylacz, który można stawiać w różnych miejscach - to chyba najtańszy sposób.
    Ja zasilam trawnik nawozami na wiosnę ( w maju) i pod koniec jesieni - to wystarczy. Szukam nawozów z magnezem, bo nasze gleby są ubogie w ten minerał, no i nawozy bezpieczne dla domowych zwierząt, które lubią skubać trawkę (np. psy).
    W zacienionych miejscach trawa mechacieje po kilku latach i trzeba odkwaszać glebę, albo posadzić tam cieniolubne roślinki, np. funkie, albo jakieś ozdobne krzewy.
    Enyłej, będziesz miał dużo roboty. Ja mam niewielką posesję, ale pracy od groma, bo dodatkowo sosny i świerki zaśmiecają mi trawnik szyszkami i igłami, trzeba to zgrabiać po każdym silniejszym wietrze. No, ale działka bez drzew i krzewów to pustynia.
    Gdybym miała tak wielki teren, nie niwelowałabym go. Przyjemniej wyglądają górki i doliny, a zbocza można poobsadzać czymś ozdobnym. Bratowa tak zrobiła i wygląda to dużo atrakcyjniej i przytulniej niż płaskie tereny w sąsiedztwie. Na mojej niewielkiej działce też jest niewielki nasyp na szczycie którego było oczko wodne z nenufarami, a dookoła głazy i róże. Po śmierci Taty nie miałam siły na utrzymanie tego "oczka" w należytym stanie, więc zasypałam go ziemią i zrobiłam - mniej pracochłonny - klombik.
  • Mania większość napisała. Dodam tylko , ze powszechna jest wiara, że warto zakładać trawniki od nowa.
    Nieprawda, Najpiękniejsze są stare ( bo rozkrzewione) darnie.
    Stary trawnik trza regularnie odchwaszczać na wiosnę z mniszków i babek lancetowatych, ( starane punktowo, niestety )pozbawić pięknego szmaragdowego mchu, nawożąc po prostu żelazem do trawników, dać jeść - my sypiemy polfoskę ( byle nie za dużo, bo koszenie dwa razy w tygodniu zabija:( )

    Mąż od kilku lat opryskuje trawniki rosahumusem- mamy kilka niewielkich trawników okalających warzywniak i rabaty ozdobne- efekt jest rewelacyjny- sprężysty dywan o żywej barwie .
    Wysycha tylko w jedym miejscu, po olbrzymią tsugą, ale jedynie w wielkie susze.
    Polecam .

    Łąka kwietna OK, ale w okolicy, gdzie harmonijnie wtapia się w otoczenie. W przypadku, gdy trawnik jest letnim pokojem, placem zabaw, szlakiem komunikacyjnym, rodzajem passe-partout dla innych roślin, trzeba kosić.
  • passe-partout
    trawnik dla innych roślin
    kupuję
    i będę używał

    bardzo fajne
  • JORGE napisal(a):
    Z mojego punktu widzenia, koszenie trawy to masaż dla mózgu. W ciągu 5 godzin zmieniasz wygląd obszaru, efekt widać na już i jest konkretny. Dlatego to mnie kręci, ja mam pracę, której efekty są albo niewidoczne (bezpośrednio to co robię), albo tak rozciągnięte w czasie, że przechodzą obok.
    To prawda, z tego powodu przez te 3 lata jak mieszkałem ostatnio na wsi rzuciłem się na trawniki, mimo że u nas na Mazowszu piachy mieliśmy najładniejszy trawnik w okolicy. Nauczyłem się masy fizycznej pracy, bo już miałem dość pracy tzw. umysłowej. Ale już mi się odechciało, aczkolwiek trawnik jako plac zabaw to oczywiście jasna sprawa, mam dziecko.

    Rosahumus to nawóz organiczny, nie wystarczy samo nawożenie mineralne, bardzo dobrze. Mania pisała że jej tata dawał rozdrobniony obornik, stara szkoła.

    Co do regeneracji trawnika - wertykulator, najlepiej spalinowy, zobaczcie efekty pracy w google. Po nacięciu trawy można sypnąć nasion, te które wpadną w nacięcia wzejdą bez problemu.

    Aerator - zwłaszcza na ciężkie gliniaste ziemie, maszyna z bębnem z igłami nakłuwającymi ziemię (byle nie za grube te igły bo zbiją ziemię zamiast ją napowietrzyć).

    Nie poruszyliśmy jeszcze jednego fajnego tematu - KRETY! ;)
  • Przemko napisal(a):
    - KRETY! ;)
    Pokochaj!
    Nie daj sie pokusie - nigdy- założenia siatki pod powierzchnią trawnika.
    Stokroć lepiej mieć zryty trawnik - wiem jakie to wkurzające, niż zero kreta w ogródku.
    Mam kumpelkę , która mieszka w takim gestym osiedlu , z siecia asfaltowych dróg , i ona żebrze o krety :)

    Ja je pokochałam ;) i wzdycham tylko , jak mi pod siewkami młodych warzyw przebobruje.
    Mąż wstawia w ziemie straszak na baterie słoneczne , nie pytałam ich czy sie boją. Niektórzy wkładają w kanał psią, albo kocią sierść.
    Kopczyków lepiej jakiś czas nie udeptywać, tylko ostrożnie zdjąć ziemię i zostawić do kwiatów doniczkowych, świetna, a dziura niechse jest i niech sie krecisko wentyluje. Więcej tu nie będzie zaglądał , jak mu powietrze wpadnie. do kanału
    No i tyle.

    trawę dosiewamy sezonowo to jasne , najlepiej teraz do późnej jesieni.
  • krety ok,
    gorsze są te ślimaczyska bezdomne, nikt tego żreć nie chce, nawet francuzi...
  • noale to wpieprza sałatę, jarmuż, ogórecznik jabłka spadłe i uszkodzone
    nie trawnik, po nim się tylko prześliżnie
    zostawiając tęczową smugę
  • i dlatego sa gorsze od innych mieszkańcó ogródków, łąk i trawników bo ni mają naturalnych wrogów
  • Gówno się znam na tym, to się wypowiem, co bym zrobił gdybym miał hektar trawnika. Posadziłbym jak najwięcej drzew, kupiły kury, żeby dziobały trawę i dawały jajka, a na końcu działki postawiłbym ul, żeby pszczoły mogły się zagnieździć.
  • to byś musiał jeszcze ogrodzic (siatka, zywopłot) ta działke żeby ci kury nie spierniczyły albo lis jeich nie porwał, zbudowac im kurnik zeby miały gdzie spać i znosić jajka bo bys chodził po hektarze łaki czy trawnika i szukał jajek w kazdej dziurze i kępce trawy i konkurował w tym z lisami i inną zwierzyną
  • kury ..mmm.m nie so trawożerne...
  • pszczoły zbierajo pyłek z kwiatów, i trza by prosić somsiadów, żeby posiali coś kwitnącego
    :)
  • cos tam zawsze wygrzebią w ziemi ale dokarmiac trzeba to fakt
  • karmić , cholery, a one dokarmiają sie czasem
    :)
  • O kury to dobry pomysł, wydziobią, wydepczą i zasrają każdy trawnik, za 2-3 lata będzie goła ziemia.
  • Tyż to mam, choć moja działka to marne + -220 m. W tym roku horror. W okolicy, u innych, też. Strasznie dziko bujne się rzuciły rośliny, część jakaś nowa, jakby z importu. Po n-tym koszeniu machnęłam ręką, bo zarosły nawet dotąd bezpieczne klombiki z kwiatami a kosiarka czy podkaszarka z mety na tym wysiada. Co więc zrobiłam? Machnęłam zniechęconą łapą - niech se, taka jego m...elodia, rośnie kiej się tak uparło. I mam prerię pełną czegoś tam, po czym chyżo pląsają jaszczurki, brzęczą pszczoły a małe wróble bawią się w podchody. Może strasznie to wygląda, ten wysoki porost, jednak kiedy sobie powiesz, że zawsze chciałeś mieć tuż za szybą łąkę - to na duszę spływa spokój. Bo masz, chciał nie chciał.
    5 lat wstecz z powodu niedostatków w kasie nie miałam na działkowe frykasy, więc posiałam...len(siemię lniane). Śliczne to było, taki błękit o poranku. Efekt? Rok następny, tam gdzie rósł len, ziemia czyściuteńka. Utrzymało się tak przez 3 lata. Cudne bezchwastowo i bezperzowo. Coś widać jest w tym lnie, że tak wali po garach tym chwastom.
    Można też posiać koniczynę. Ładnie wygląda a i chwaściorom da radę. Są też kozy! Tylko co z takimi po sezonie zrobić? Zarżnąć i zjeść?
  • Kury stanowczo nie! Kury srają niemożebnie. Jak słonie.
  • @Jorge; trawnik trawnikiem, a co z owocowymi drzewkami? Niewielki sad to je to.
    PS. Wyżej pisałam o wzniesieniach i dolinkach, a chodziło mi o tarasy. Płaskie tarasy nie stwarzają problemów z koszeniem.
  • Przemko napisal(a):
    O kury to dobry pomysł, wydziobią, wydepczą i zasrają każdy trawnik, za 2-3 lata będzie goła ziemia.
    Zazu napisal(a):
    Kury stanowczo nie! Kury srają niemożebnie. Jak słonie.
    Kaczki! kaczki są w tym względzie jeszcze lepsze, jeszcze nie przełknie a juz sra
  • :D Też prawda. Ostatecznie kozy, kozy zeżrą wszystko, a potem jeszcze same się wydoją, taki z nich pożytek.
  • Mam na zbyciu parę litrów przeterminowanego koziego mleka, były domownik zostawił w piwnicy. Jeśli wyleje to na ten dziki trawnik, to może zeżre perz i chwasty. Jak myślita?
  • Mania napisal(a):
    @Jorge; trawnik trawnikiem, a co z owocowymi drzewkami? Niewielki sad to je to.
    PS. Wyżej pisałam o wzniesieniach i dolinkach, a chodziło mi o tarasy. Płaskie tarasy nie stwarzają problemów z koszeniem.
    Łagodne pagórki, też nie.Mam znajomych ogrodników, którzy w swoim ekspozycyjnym ogrodzie założyli takie cudo.
    Niewielkie wzniesienia , bez stromych stoków, na każdej wschodniej stronie niewielki murek kamienny obsadzony kolorowymi kwiatami.
    Jak u Hobbitów tylko w wersji mini
  • Zazu napisal(a):
    Mam na zbyciu parę litrów przeterminowanego koziego mleka, były domownik zostawił w piwnicy. Jeśli wyleje to na ten dziki trawnik, to może zeżre perz i chwasty. Jak myślita?
    nie zeżre
  • ale może zlecą się koty z całej okolicy i przy okazji trochę podepczą te chwaściory.
  • Jednak woda musi być. Hektara bez automatycznego nawadniania nikt sam nie da rady podlewać regularnie. Ja na znacznie mniejszej działce (niecałe 3.000 m2) wywierciłem studnię około 30m głęboką więc nie trzeba zezwolenia i rozprowadziłem nawadnianie. Koszt jest spory, ale da się wytrzymać - to nie są dziesiątki tysięcy. Woda darmo więc nie zbankrutuję nawet w suche lato. Pompa bierze prądu pomijalne ilości, a wydajność studni to 10 m3 na godzinę więc mógłbym całe pole nawodnić. Oczywiście do systemu nawadniającego nie należy brać zawodowej firmy bo zedrą strasznie. Ja zrobiłem pół chałupniczo. Automatyka, rurki, złączki i zraszacze to nie jest majątek. Da się kupić w każdym centrum ogrodniczym czy Castoramie. Taniej w składzie specjalistycznym. Rozprowadzanie w dość płytkich rowkach pod powierzchnią. Wystarczy aby było poniżej jednego sztychu szpadlem. Na zimę i tak się wodę wydmuchuje z systemu więc może to przemarznąć. Ja nie mam wielkich trawników. Będzie z 500 m2 w sumie ale za to trudne bo to działka leśna więc kawałki i skomplikowana geometria. Oprócz zraszaczy mam linie kropelkowe do pojedynczych roślin i rabat. Ziemia słaba i przesychająca, częściowo cień. Na chwasty tylko częste koszenie i ewentualnie wspomagająco preparaty zwalczające dwuliścinenne. Niestety wtedy koniczyny i kwietnej łąki nie będzie.Woda ważniejsza niż nawozy. Nawozy radzę kupować w dużych workach i najlepiej rolnicze w wiejskich sklepach dla rolników. Skład podobny, a ceny za 1kg niższe nie o 20 % tylko nawet 90%. Można dobrać skład. Nie ma co też z nimi przesadzać bo będzie rosło za szybko i nie nadąży się z koszeniem. Oczywiście co innego przy zakładaniu kiedy to konieczne. Jasne że przed założeniem dobrze jest ustabilizować i poprawić strukturę gleby, ale to kosztuje.Minimum to aby nie była ubita, jak bywa po budowie, tylko napowietrzona. Warto dobrać skład traw pod glebę i zacienienie. To zawsze mieszanki, a gatunki mają różne wymagania. Oczywiście trawy też lepiej kupować na wsi i w dużych opakowaniach bo wyjdzie znacznie taniej.Na krety nie znam innej metody niż siatka pod trawnikiem, przed jego założeniem lub pełna odnową. Jeśli są, a przy podlewanym i nawożonym trawniku zejdą się zewsząd, trzeba je polubić i zbierać kopce bo to dobra ziemia.
  • Ja bym se dał spokój. ;-)

    Ewentualnie zaorać wszystko mocno ubić i posiać. Zrobiłem tak na skrawku ziemi i poza trawą nic nie wyrosło w tym roku.
  • edytowano September 4
    Przemko napisal(a):
    Aerator - zwłaszcza na ciężkie gliniaste ziemie, maszyna z bębnem z igłami nakłuwającymi ziemię (byle nie za grube te igły bo zbiją ziemię zamiast ją napowietrzyć).
    Te g., które w Polszcze sprzedawają jako "areatory" to bulszyty!
    Żadne "igiełki rotujące na bębnie"!

    Taka jest zasada działania (prawdziwego) areatora:
    image
    image
    rurki, które działają jak igły strzykawki!!!

    image

    A w skali makro:
    image
    image


    w skali middle:
    image
    image


    :)

    A co do wertykulacji - mus na wiosnę!
    Ja w tym roku zwertykukowałem trawnik, że masakra jasna! 1. kwietnia! :)


    Jestem właścicielem 35 mkw (5x7 m) trawnika :))))



  • Ja czasem ciągam po trawniku wał z obręczami pełnymi gwoździ. To działa w przeciwieństwie do jakichś igiełek. Niestety ciężkie jest i niezbyt wygodne.
    Chętnie bym sobie sprawił taki aerator ze strzykawkami. Najlepiej z silnikiem. Czy są gdzieś takie w Polsce dostępne?
  • Rafał napisal(a):
    Ja czasem ciągam po trawniku wał z obręczami pełnymi gwoździ.
    Nie działa, zbija glebę, przeciwskuteczne, to już igiełki lepsze.
  • A może pantofelki? Nie będzie wolnych przebiegów
    ;))
    image
  • Przemek, powiedz jak z tymi pantofelkami. Bo bym sobie w takich dreptał, kosząc tutejsze tropikalne i obrzydliwiuteńkie bermuda crab-grassy...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.