CANTIGAS DE SANTA MARIA - teksty

edytowano September 2017 w ŻRFF - modlitewnik
Za chwilę się zacznie u mnie remont. Dlatego, żeby się nie spóźnić na 8 IX, zaczynam dzisiaj.

Teksty będą nie po kolei. Postaram się nie zapomnieć o ilustracjach.

EDIT: literówki

//romeck:
czyli możemy się umówić ze wszystkimi, że tu wpisuje tylko krecik @krtek00857,
a my komentarze w starym zagajeniowym wątku? Notto OK
. :) //

Komentarz

  • edytowano September 2017


    181

    O tym jak Aboyuçaf został rozgromiony w Marrakesz przez chorągiew Najświętszej Maryi.

    'Choćby ludzie byli innego wyznania i niewierni, jeśli bardzo kochają Dziewicę, Ona ich wspomoże.'

    Przepięknego cudu w tej mierze dokonała chwalebna Dziewica w mieście Marrakesz, które jest bardzo duże i piękne, dla króla, który był jego władcą i który prowadził zaciętą wojnę z innym królem i dlatego pilnie potrzebował

    pomocy, od każdego gotowego jej udzielić, bo w międzyczasie został oblężony w Marrakesz, gdyż ten drugi przeprawił się już przez wielką rzekę zwaną Morabe, z wieloma jeźdźcami i jeszcze liczniejszą piechotą.

    I dotarli galopem do bram miasta, i cokolwiek znaleźli na zewnątrz murów, wszystko siłą zagarnęli. Dlatego ci z Marrakesz swemu królowi taką dają radę: wyjdź z miasta z grupą dobrych, doborowych

    żołnierzy i natychmiast przystąp do walki z tym drugim królem i rozkaż wyprowadzić przed miasto chorągiew Najświętszej Dziewicy Maryi i nie powątpiewaj, że ich pokonasz natychmiast, jak tylko ją rozwiniesz.

    Poza tym, radzą mu kazać zgromadzeniu chrześcijan wyjść z krzyżami z kościoła. I uwierzył ich radzie, a kiedy wyprowadzili chorągiew Tej, która jest Zwierciadłem aniołów i świętych i Maurowie ją zobaczyli

    po drugiej stronie, choć mieli potężną siłę, wstąpiła w nich taka trwoga, że wkrótce wszyscy zostali pokonani. I utracili swoje namioty, które przywieźli i wszystko inne. I umarło tam wielu z tego brzydkiego i brodatego ludu.

    I przeprawili się przez Morabe, które przedtem przekroczyli, i choć utracili wszystko co tam przywieźli, tak wielki strach przed charągwią i krzyżami ich ogarnął, że uciekając żaden z nich nie wstrzymywał wodzy (swego wierzchowca).

    I tak Najświętsza Maryja pomogła swym przyjaciołom, choć byli oni innego wyznania, pokonać ich nieprzyjaciół, bo choć było ich wielu, nie byli warci złamanego grosza. I tak Jej miłosierdzie stało się wszystkim wiadome.

    *************************


    Ilustracja


    csm-181


    Do posłuchania w YT

  • Imiona własne, nazwy geograficzne itp.

    W transkrypcji oryginału mamy: Aboyuçaf, Marrocos i Morabe.

    W przekładzie angielskim pani Kulp-Hill Marrocos jest wszędzie przełożone jako Marrakech. W przekładzie hiszpańskim pana Filgueiry Valverde, pierwsze występienie (w epigrafie poprzedzającym samą pieśń) jest zastąpione przez Marruecos, co chyba odpowiadałoby raczej Maroku niż Marrakeszowi, zaś wszystkie pozostałe wystąpienia przełożone są jako Marrakech. W polskiej encyklopedii PWN mamy hasło Marrakesz.

    Aboyuçaf to ponoć postać historyczna -- mianowicie Abu Yusuf Ya'quib, sułtan Maroka w latach 1258-1286.

    Morabe ma odpowiadać rzece Oum er-Robia. Sprawdziłem na jakiejś mapie i faktycznie, jest jakaś taka rzeka kilkadziesiąt kilometrów od Marrakeszu.
  • Że Abu Yusuf Ya'quib, był sułtanem Maroka w latach 1258-1286 podaje Filgueira Valverde, zaś Kul-Hill, że był sułtanem Fez (lata daje takie same). A w ogóle tamte średniowieczne Maroko, to się chyba nie nazywało Marokiem i trochę inne miało terytorium niż dzisiejsze. Tak to przedstawia poglądowa mapka odnosząca się do wieku XIII

    mapka imperium Almohadow


  • 139

    O tym jak Najświętsza Maryja sprawiła, że Jej Syn, którego trzymała w swych ramionach, odezwał się do dziecka dobrej kobiety, które do Niego powiedziało "Jedz."

    'Najświętsza Maryja, która prowadzi nas nocą i w dzień i zapewnia nam pokój, sprawia wspaniałe, miłosierne i przepiękne cuda.'

    Odnośnie tego, chciałbym wam opowiedzieć wspaniały i potężny cud, jakiego we Flandrii ta Dziewica, Matka Boska, dokonała dla damy, która przyszła pewnego razu do Jej kościoła -- oby była Ona po naszej stronie i obyśmy oglądali Jej oblicze w Raju, gdzie Bóg daje szczęście i radość tym, którzy Go zadowalają.

    Ta dama przyprowadziła z sobą maleńkiego chłopczyka, swego syna i dała go w ofierze Dziewicy, by chroniła go od krzywd i nieszczęść i sprawiła żeby mówił zawsze i znał dobre rzeczy. Chłopczyk, jak się dowiedziałem, jadł swój chleb. Podbiegł on

    do postaci Dzieciątka trzymanego przez posąg i spytał: "Chcesz jeść?" A figura Maryi bardzo ostrożnie odezwała się do swego Syna: "Powiedz mu bez wahania, żeby się nie lękał, bo będzie jadł z Tobą tam, gdzie jest wieczny śpiew i radość i będzie wolny od przeklętego diabła, potępionego za swą nikczemność."

    Kiedy to powiedziała, posąg Chrystusa odpowiedział chłopczykowi: "Jutro będziesz ze Mną jadł w Niebie, a po tym jak Mnie zobaczyłeś, będziesz mieszkać ze Mną na zawsze tam, gdzie usłyszysz ile każdy święty śpiewa, co uwalnia od troski i niedoli." I wypełniło się tak i umarł chłopczyk i poszedł prosto do Boga.


    *************************


    Ilustracja


    csm-139


    Do posłuchania w YT



  • 10

    Ku chwale Najświętszej Maryi, o tym jaka jest piękna, dobra i potężna.

    'Róża róż, Kwiat kwiatów, Dama nad damami, Pani wśród pań.'

    Róża w pięknie i wyglądzie, Kwiat w radości i przyjemności, Dama w byciu bardzo miłosierną, Pani w łagodzeniu trosk i boleści.

    Człowiek powinien bardzo kochać taką Panią, która może uchronić go od wszelkiego zła i darować mu grzechy, które popełnia on na świecie ze złą wolą.

    Powinniśmy Ją bardzo kochać i służyć Jej, bo stara się Ona uchronić nas od upadku i sprawia, że żałujemy naszych błędów, które popełniamy jako grzesznicy.

    Dla tej Damy, która jest moją Panią i której trubadurem chcę być, gdybym mógł jakoś uzyskać Jej miłość, oddałbym diabłu wszystkie inne miłości.


    *************************


    Ilustracja


    csm-010


    Do posłuchania w YT




  • 10

    O tym jak Najświętsza Maryja wyleczyła obłąkanego.

    'Dziewica, Matka naszego Pana, z łatwością może udzielić swego rozumu obłąkanemu, bo grzesznikowi może Ona zapewnić Raj.'

    W Soissons [Francja], spodobało się Dziewicy, Matce naszego Pana, wybawić trudniącego się wymianą pieniędzy Garina ze szponów diabła, ze strachu przed którym stracił on rozum. Uwolniła go z tej opresji i ofiarowała mu Raj.

    Czyniąc to Dziewica, Matka naszego Pana, okazała mu wielką życzliwość i miłość, bo uwolniła go od kłamliwego diabła, który podstępnie schwytał go i odebrał mu rozum. Ona mu go przywróciła i -- nawet więcej -- ofiarowała mu Raj.

    Dziewica, Matka naszego Pana, będzie wychwalana póty, póki świat trwa -- dla swej siły, dobroci i wartości, bo Jej łaska jest dużo większa niż nasz słaby rozum i zawsze błaga Ona swego Syna, by zapewnił nam Raj.


    *************************


    Ilustracja


    csm-041


    Do posłuchania w YT


  • Soissons - Francja, departament Aisne

    Soissons
  • edytowano September 2017


    158

    O tym jak Najświętsza Maryja uwolniła pewnego rycerza z więzienia i poleciła mu udać się do Rocamadour.

    'Najchwalebniejsza Prześwięta Dziewica Maryja uwalnia więźniów wieloma sposobami, tak potężna jest Ona z Bogiem.'

    Odnośnie tego, chciałbym wam opowiedzieć ogromny cud, jakiego Ona dokonała dla pewnego rycerza, który wyróżniał się we władaniu bronią i swą sprawnością i wiernie służył bogaczowi, którego był żołnierzem. I został on pojmany podczas swej służby i w kajdanach wtrącili go do ciemnego lochu, jako ludzie zachłanni,

    póki nie otrzymają okupu. Zaś pan, któremu służył, nawet o nim nie pomyślał i on, bardzo zmartwiony, w nocy i za dnia, nieustannie wzywał Najświętszą Maryję by przybyła mu z pomocą jako miłosierna Pani i wyciągnęła go stamtąd, z tego dokuczliwego więzienia.

    I gdy tak leżał zakuty, z kajdanami na rękach i z łańcuchem wokół szyi, oto ukazuje się Najświętsza Maryja, Matka Jezusa Chrystusa, która zrywa jego okowy i możecie być pewni, nie ociągała się z tym. Powiedziała mu: "Podnieś się i wyjdź z tego brudnego lochu."

    Potem ułożyła kajdany wokół jego karku i zabrała go na oczach wszystkich tych, którzy go strzegli, i chociaż widzieli, że odchodzi, żaden nie powiedział ani słowa. Wyprowadziła go poza zamek i powiedziała mu łagodnie: "Idź do Rocamadour i przejdź wygodnie przez Tuluzę."

    I wyruszył natychmiast i szedł tak szybko ile miał w nogach sił, jak kazała mu Najświętsza Królowa, nie bacząc, że rycerze z zamku ruszyli w ślad za nim. Przybył szybko, bo Dziewica nie poprowadziła go do swojego domu w Rocamadour po drodze kamienistej lecz po gładkiej i przyjemnej.

    A potem powiesił on kajdany i inne łańcuchy, które przyniósł na szyi i opowiedział, w obecności mnichów i wszystkich ludzi, wszystko co mu się przytrafiło i jak Najświętsza Maryja umiejętnie go uratowała i dlatego Drogocenna Pani wielce była za to wychwalana.


    *************************


    Ilustracja


    csm-158


    Do posłuchania w YT

  • edytowano September 2017
    Rocamadour jest maleńką miejscowością sto paredziesiąt kilometrów na północ od Tuluzy. Na mapce, którą wkleiłem wczoraj, należołoby je zaznaczyć nieco powyżej Cahors. Podobno jest tam słynne sanktuarium Matki Boskiej. Ja dowiedziałem się o nim dopiero z Cantigas.


  • 103

    O tym jak Najświętsza Maryja sprawiła, że mnich przez trzysta lat słuchał pieśni małego ptaszka, bo prosił Ją, by mu pokazała jakiej szczęśliwości doświadczają ci, którzy są w Raju.

    'Kto dobrze służy Dziewicy, ten pójdzie do Raju.'

    Odnośnie tego, chciałbym wam teraz opowiedzieć wielki cud, jakiego Najświętsza Maryja dokonała dla pewnego mnicha, który zawsze błagał Ją, by mu pokazała jak dobrze jest w Raju i

    żeby zobaczył to za życia, zanim przyjdzie mu umrzeć. Dlatego zobaczcie, co Najchwalebniejsza dla niego zrobiła. Sprawiła, że wszedł do ogrodu, do którego wielokrotnie wchodził wcześniej.

    Ale tego dnia sprawiła Ona, że znalazł bardzo czyste i piękne źródło i usiadł koło niego. I, gdy dokładnie umył swoje ręce, powiedział: "Oj, Dziewico,

    jakże bym chciał zobaczyć Raj, o co cię tak często prosiłem, jakąś odrobinę jego radości, zanim stąd odejdę i żebym wiedział jaką nagrodę otrzymają ci, którzy dobrze postępują."

    Jak tylko mnich skończył swą modlitwę, natychmiast usłyszał śpiew małego ptaszka, tak piękne tony, że zapomniał o wszystkim i poświęcił im całą swoją uwagę.

    Tak wielką przyjemność miał z tego śpiewu i tej pieśni, że pozostał tak przez dobrych trzysta lat lub dłużej, myśląc, że był tam tylko chwilkę,

    jak to jest z mnichami, gdy czasem w ciągu roku wychodzą do ogrodu. Potem ptaszek odfrunął, co bardzo go zasmuciło i powiedział: "Muszę już stąd iść, bo zaraz wspólnota będzie jeść posiłek."

    I od razu poszedł i natknął się na wielką bramę, której nigdy nie widział i powiedział: "Oj, Najświętsza Maryjo, strzeż mnie! To nie jest mój klasztor, co ze mną będzie?"

    Potem wszedł do kościoła, a mnisi bardzo się przestraszyli kiedy go ujrzeli i przeor zapytał go: "Przyjacielu, kim jesteś i czego tutaj szukasz?"

    On odparł: "Szukam mojego opata, którego tu dopiero co zostawiłem, i przeora, i braci, których opuściłem przed chwilą, gdy poszedłem do tamtego ogrodu. Kto mi powie gdzie oni są?"

    Kiedy opat to usłyszał, uznał go za szaleńca i tak samo wspólnota. Ale gdy się dowiedzieli, co się naprawdę zdarzyło, powiedzieli: "Kto usłyszy kiedykolwiek

    o tak wielkim cudzie, jak dokonany przez Boga dla niego na prośbę swej Matki, Drogocennej Najświętszej Dziewicy? I za to Ją wychwalamy, ale któż Jej nie pochwali

    bardziej niż wszystkie inne rzeczy, które istnieją? Bo, na Boga, jest to najzupełniej właściwe, jako że ilekroć Ją prosimy, daje nam Jej Syn w rzeczywistości z Jej powodu, a teraz nam pokazuje to, co da nam później."


    *************************


    Ilustracja


    csm-103


    Do posłuchania w YT



  • 65

    O tym jak Najświętsza Maryja uwolniła człowieka, który bardzo długo był ekskomunikowany.

    'Powinniśmy wierzyć, że Bóg, dla swej Matki, wybaczy każdy grzech.'


    Odnośnie tego, opowiem wam wielki cud, jaki sprawiła Najświętsza Maryja. Nakazuje mi Ona, bym ukazał go sam, nie prosząc nikogo o pomoc.

    Toteż opowiem wam jak pewien wiejski ksiądz, żyjący bardzo świątobliwie i dobry chrześcijanin, miał pysznego i aroganckiego parafianina, który nigdy nie chciał wypełniać jego poleceń.

    I ów dobry człowiek nieustannie prosił tamtego by się poprawił i pouczał go, ale ten wieśniak nie zwracał na to żadnej uwagi, aż tak diabeł go otumanił.

    Kiedy ów ksiądz zobaczył, że wszystkie jego napomnienia spełzały na niczym, czy powtarzał je raz czy postokroć, za karę go ekskomunikował, sądząc, że to go naprostuje.

    Ale ten się tym nie przejmował i własna ekskomunika nie miała dla niego żadnego znaczenia. W międzyczasie ksiądz zmarł, a ów wieśniak oczywiście pozostał ekskomunikowany.

    I trwał w tym grzesznym stanie przez długi czas, aż wreszcie poważnie się rozchorował, przez co zmienił zdanie i poczuł się winny tego, co zrobił.

    Chciał przyjąć Komunię i odpokutować, ale nie chcieli mu jej udzielić, bo ciążył na nim wyrok za niedowiarstwo. I odesłali go do jego prałata.

    Pobiegł do niego tak szybko, jak tylko mógł i opowiedział mu o swej biedzie, płacząc i jędząc. A prałat, o ile zrozumiałem, powiedział mu: "Udaj się do papieża, bo bardzo zgrzeszyłeś."

    Ón, gdy to usłyszał, niezwykle się uradował i natychmiast udał się do Rzymu, gdzie przebywał papież i opowiedział mu dlaczego przyjechał. I papież nakazał uwolnić go [od ekskomuniki] jednemu ze swych zaufanych,

    który mu powiedział, że jeśli chce być wolny, to niech mu coś da, a jak nie to nie będzie. O on nie mógł mu nic dać, bo nic z sobą nie miał i dlatego odszedł smutny i zmartwiony.

    I pomyślał, że już zawsze będzie się tak błąkał, póki nie znajdzie dobrego chrześcijanina, który nie będzie go o nic pytał i który mu doradzi, jak wybrnąć z tego kłopotliwego położenia.

    I tak długo wędrował poprzez lądy i morza, doświadczając ciężkich mozołów i smutków, poszukując pustelni i świętych miejsc, gdzie mógłby odnaleźć takiego człowieka. I tyle się nawędrował,

    że wreszcie odnalazł wielce świątobliwego człowieka, w pustelni, na Czarnej Górze, który kiedy usłyszał o wszystkich jego sprawkach, głęboko współczuł temu biedakowi.

    I powiedział mu: "Przyjacielu, jeśli mi ufasz i chcesz dobrej rady w swoim utrapieniu, jedź do Aleksandrii; i gdy tam dotrzesz, poradzi ci jeden ogolony szaleniec."

    Kiedy ten biedak to usłyszał, wolał być raczej martwy niż żywy. Porada wydała mu się bardzo trudna i poczuł się zrozpaczony.

    Powiedział: "Wygląda mi to na jakąś sztuczkę. Skoro sam papież i cała jego świta nie zdołali mi doradzić w tej sprawie, to jak może to zrobić ktoś, kto uchodzi za wariata?"

    Wówczas pustelnik mu powiedział: "Nie ma w nim szaleństwa, tak się tylko ludziom wydaje, i wszystko to znosi on by zostać przez Boga potem nagrodzonym."

    I ów człowiek powiedział: "Mimo, że to zrobię, nie sądzę by mi uwierzył, chyba że najpierw dam mu jakiś twój list, żeby nabrał zaufania i mnie wysłuchał."

    I pustelnik dał mu szybko list do zabrania i powiedział mu: "Proszę cię żebyś go wziął, a gdybyś miał umrzeć w międzyczasie, wtedy umrzesz z Bożym przebaczeniem."

    Mężczyzna odjechał i pośpieszył do Aleksandrii, która jest tak duża jak Toledo albo i większa, pełen lęku, że jego prośba nie zostanie spełniona.

    I przebywał w mieście dobrych piętnaście dni, poszukując szaleńca na drogach i na ulicach, a gdy go nie znalazł, powiedział: "Prędzej odnajdę Mesjasza niż tego kogoś."

    Powiedziawszy to, ujrzał zbliżający się tłum ludzi zjadliwie szydzących z wychudzonego, obdartego człowieka o wyglądzie obłąkanego, i powiedział: "To ten, którego tyle szukałem.

    Ale jeśli jest on przypadkiem naprawdę obłąkany, muszę pilnować go do wieczora aż się ściemni, bo jeśli nie jest wariatem, wtedy pójdzie schronić się w jakimś ustronnym miejscu."

    I kiedy to powiedział, zaczęła zapadać noc, a szaleniec zaczął się wymykać spośród ludzi. I poszedł w ślad za nim, i ciągle go pilnował, aż ten wyszedł daleko poza miasto

    i wszedł do jakiegoś starego kościoła, wspaniale zbudowanego, z całym sklepieniem z kamienia, chociaż na starość pokrytego już bluszczem, który w dawnych czasach był miejscem bardzo czczonym.

    Po tym jak szaleniec wszedł do kościoła, nie wydałby się wam obłąkany, lecz przy zdrowych zmysłach, bo padł na twarz przed ołtarzem, żałośnie płacząc jak to miał w zwyczaju.

    Potem wstał i, jak ktoś kto się oddala, wziął chleb jęczmienny, mniej więcej ćwiartkę, żeby jeść, ale ów człowiek dał mu list zanim tamten zdołał ugryźć choć kęs.

    Kiedy uważnie przeczytał list i dobrze zrozumiał o co w nim chodzi, powiedział do niego popłakując: "Pomogę ci. Zostań tutaj na noc.

    A teraz się prześpij, bo jesteś zmęczony, ale gdy przyjdzie noc nie śpij już, i nie obawiaj się niczego, co zobaczysz. Po prostu leż spokojnie, w tym miejscu, bardzo cicho."

    I zrobił mu łóżko pomiędzy dwoma kamieniami, a o północy przybyli święci z Najświętszą Maryją, tak wielu, że całe to miejsce było rozświetlone.

    Aniołowie wzięli Najświętszą Maryję i posadzili Ją na ołtarzu i wszyscy śpiewali jutrznię i szaleniec z radością śpiewał z nimi.

    I kiedy już wszystko odmówili z serca, bo nie odczytywali, szaleniec zawołał tego drugiego i zbliżył się on do Dziewicy, klęcząc na kolanach i bardzo zawstydzony.

    I szaleniec powiedział: "Najświętsza Miłosierna Pani, na tym człowieku ciąży bardzo niebezpieczny wyrok, ale Ty, która jesteś tak współczująca, uwolnij go z tej pułapki, w której jest uwięziony."

    Dziewica łagodnymi słowami odparła: "Idź teraz bardzo spokojnie, nic się nie bój. I jeśli rozpoznasz tego, który cię ekskomunikował, zawołaj go do mnie, a będziesz uwolniony."

    Człowiek ten podniósł się, a z nim szaleniec, i popatrzył na wszystkich. I po krótkiej chwili znalazł owego księdza, który nie zachrypł od śpiewu, chociaż śpiewał bardzo dużo.

    Wtedy, wszyscy troje podeszli do Dziewicy i opowiedzieli jak do wszystkiego doszło. A kiedy skończyli, powiedziała: "Uwolnij go, księże, bo jesteś powetowany."

    Gdy to się stało wtedy Dziewica odeszła, a szaleniec zasugerował temu drugiemu by odszedł, ale on poczuł się źle potraktowany i powiedział: "Nawet mi przez myśl nie przeszło by odchodzić,

    ani bym miał ciebie opuścić, tak mi dopomóż Bóg, po tym jak dla ciebie Dziewica ukazała mi taką moc, że moja dusza odzyskała zdrowie i Bożą dobroć, z której była wykluczona."

    Wtedy szaleniec powiedział: "Ponieważ chcesz pozostać, poznasz teraz całą moją historię: ja nie jestem obłąkany, ani ty w to nie wierzysz, chociaż jestem obdarty i bardzo sponiewierany.

    Bo ten kraj był w moim władaniu i mój ród utrzymywał go bardzo mężnie, i wszyscy pomarli i panowanie zostało dla mnie, i zostałem wyniesiony na króla.

    I chociaż wydaję ci się tak oberwany, byłem bardzo elegancki, wytworny i przystojny, mężny i szlachetny, bogaty i potężny, o dobrych manierach i dobrych obyczajach.

    I tak będąc władcą wielu ludzi, widziałem jak umarł mój ojciec i wszyscy moi krewni, i wtedy zastanowiłem się nad swym życiem i szybko zniechęciłem się tym światem.

    Wtedy szybko obmyśliłem jak opuścić tę ziemię, tak by nikt mnie nie widział i schroniłem się pośród ludzi jako wariat, tak by bardziej pogardzać światem.

    I uznałem za rozsądne, że w tej ziemi mych przodków będę znosić zniewagi i dokuczanie, dla miłości Boga, który swoich nie zawodzi, i by ich wybawić zgodził się na mękę.

    Powiem ci jeszcze więcej o swoim życiu: za piętnaście dni od dzisiaj będę bez wątpienia w Raju, ale nakazuję ci byś do wtedy nawet o tym nie wspominał."

    I tak obydwaj tam zostali nie rozstając się i wspólnie każdej nocy widywali Najświętszą Maryję, i kiedy tych piętnaście dni upłynęło szaleniec przeniósł się na tamten świat.

    I Najświętsza Maryja, której służył, bo porzucił sprawy tego świata, uniosła jego duszę, bo odkąd Ją ujrzał, jego jedyną troską było służenie Jej.

    I kiedy już umarł, Bóg zechciał by dowiedzieli się o jego śmierci ci z miasta i żeby szybko przyszli go opłakiwać i oddać mu cześć jak swemu rodzonemu i ukochanemu władcy,

    który przez bardzo długi czas ich zwodził i którego utracili z powodu jego grzechów. Ale Bóg szybko dokonał dla niego cudów, dlatego został uznany za świętego.

    A jego towarzysz bardzo po nim bolał i póki żył mieszkał tam samotnie, strzegąc jego grobu. I potem prawdziwy Bóg zabrał go ze sobą. Chwała Mu za to. Amen.


    *************************


    Ilustracje


    csm-065


    csm-065


  • Odnośnie 65, w YT nie znalazłem. Można odsłuchać lub kupić w płatnych serwisach. A darmowo znalazłem tylko u ruskich. Wyświetla wiadomość, że tylko w Rosji i na Ukrainie, ale odtwarza

    http://deepmp3.ru/ermitano-de-alejandria

    A w ogóle odnośnie nagrań poszczególnych cantigas jest tak, że niektóre są bardzo popularne, inne wykonywane są z rzadka, a niektóre chyba w ogóle jak dotąd nie doczekały się realizacji.

    Natomiast ilustracje, w grubym przybliżeniu, są tylko dla numerów poniżej 200.


  • 295

    O tym jak Najświętsza Maryja ukazała się w wizji królowi, który służył Jej we wszystkich tych sprawach, gdzie znał się i mógł, i wyglądało to dla niego jakby mu się ukłoniła w podzięce za oddaną przysługę.

    'Jeśli człowiek nie widzi innego powodu by służyć Najświętszej Maryi, powinien robić to za to jak dobrze potrafi Ona za przysługę podziękować.'

    I odnośnie tego, chciałbym wam teraz przedstawić ogromny cud, który Najświętsza Maryja sprawiła, wedle tego co mogłem się dowiedzieć, dla pewnego króla, który nieustannie kazał robić Jej posągi, bardzo eleganckie i piękne; i kazał je ubierać

    w bardzo bogate szaty ze złota, wspaniale haftowane, i kłaść na ich głowach, by wyglądały jeszcze lepiej, korony pełne cennych kamieni, które zawsze posągowi dawały wielki przepych i sprawiały, że się rozświetlał.

    A poza tym, w dni Jej świąt zawsze kazał je przebierać w inne szaty, jeszcze bogatsze, by bardziej uczcić święto i kazał stawiać je na ołtarzu. Ponadto, jak mi powiedziano, pisał dla Niej pieśni.

    A pieśni te były o Jej licznych i wspaniałych cudach, które Bóg dla Niej sprawia i robi to bardzo słusznie, bo jak mówią święty Mateusz, święty Jan i święty Marek, jest Ona bez wątpienia Jego Matką.

    I tak, z tych powodów, ów król służył Jej i czcił Ją i, jak się dowiedziałem, mówił o Niej dużo dobrego. I dlatego zdarzyło się mu to, o czym wam teraz opowiem i dlatego was proszę, oj, przyjaciele, byście zechcieli tego posłuchać.

    Stało się w Wielkanoc, kiedy Bóg zmartwychwstał, że król zrobił swój posąg Dziewicy. I kiedy zobaczył jak ładnie jest zrobiony i piękny, ubrał go on bogato i umieścił go na ołtarzu. I kazał przyjść siostrom,

    żeby zobaczyły jak wygląda i otoczyły Ją czcią i z serca pomodliły się za króla. I one tak zrobiły, i Dziewica powiedziała im w wizji: "To o co mnie prosicie zrobię, jeśli przyjdzie król."

    I jedna z nich szybko poszła po króla i zawołała go i król natychmiast przybył. I skoro tylko tam przybył, posąg ukląkł przed nim na ziemi na kolanach i zaczął go prosić o ręce do pocałowania.

    Ale król sam rzucił się przed Nią na ziemię, rozpostarł krzyżem, płacząc bardzo i mówiąc: "Tobie, Pani, która jesteś światłem, ja ucałuję stopy i ręce, bo Twoja moc zawsze przynosi mi zdrowie i chroni mnie przed tymi, którzy chcą mi szkodzić."

    "Nie," powiedziała Ona, "raczej ja ucałuję twoje ręce za wielką cześć, jaką zawsze darzyłeś mnie i mojego Syna, który jest Bogiem i człowiekiem. I dlatego umieszczę ciebie w Jego królestwie, gdy umrzesz, będzie tak niezawodnie."

    I kiedy siostry obudziły się z tego widzenia, czuły się znakomicie i następnego dnia opowiedziały je królowi i niczego przed nim nie ukrywały. I on wkrótce płakał bardzo przed posągiem i kazał wszystko to zapisać.

    I, jak się dowiedziałem, od tamtej pory jeszcze bardziej służył on Chwalebnej Dziewicy i bardziej ją chwalił. A Ona, wedle tego, co słyszałem, obdarzyła go wielkimi błogosławieństwami, i na wiele sposobów, co warto jest rozważać.


    *************************


    Do posłuchania w YT






  • 353

    O tym jak pewien mały chłopczyk, którego pewien opat wychowywał w swoim klasztorze, przynosił jedzenie Dzieciątku, które posąg trzymał w swych ramionach i Dzieciątko powiedziało mu, że on i opat niebawem będą z Nim jeść.

    'Kto czci wizerunek Dziewicy i Jej Syna, tego uczczą Oni wielce swą dobrocią, która nie ma równych.'

    I na taki temat jak ten, opowiem wam cud, jeśli chcecie, który sprawiła Dziewica, która zawsze pragnie naszego dobra, byśmy posiedli królestwo Jej Syna, poza które wygnała nas pierwsza kobieta, bo ciężko zgrzeszyła

    zjadając jabłko, którego wcześniej Bóg nakazał jej w żadnym razie nie zjadać, a ponieważ zjadła i sprawiła, że zjadł jej mąż Adam, natychmiast odebrał im On królestwo Raju i wydziedziczył ich z niego.

    Ale potem Najświętsza Maryja, w której jest dobroć i mądrość, szukała i szuka dróg, tak byśmy uzyskali to dobro od Boga, Jej Ojca i Jej Syna, które ma On dla swoich, gdzie żyją z Nim wiecznie bez trosk i bez bólu.

    Ten ogromny cud został sprawiony, wedle tego co usłyszałem od dobrych ludzi, którzy mi go opowiadali, dla pewnego bogatego człowieka, który mieszkał na terenie Wenecji i któremu poumierali synowie, bo nie byli w stanie przeżyć.

    I bardzo nad tym bolejąc, jednego z nich, który mu pozostał, wysłał do bardzo świątobliwego opata pewnego klasztoru i dał mu go na wychowanie, i tak bardzo go prosił, że z powodu tego błagania opat wziął chłopca i dobrze się nim zaopiekował

    przy sobie w klasztorze. I, wedle tego czego się dowiedziałem, za każdym razem kiedy go tulił nazywał go "mój synu" i często mu mówił: "Cokolwiek tu jest, wszystko jest twoje". I kazał mu żeby szedł na krużganek bawić się.

    Chodząc tak bawiąc się, wszedł do kościoła i zobaczył posąg Najświętszej Dziewicy z Jej Synkiem i zauważył jaki był On piękny i wpatrywał się w Niego i śmiał i wkrótce zaczął Go bardzo kochać.

    I chciał dla Niego tyle dobrego, że często oglądał Go po wielekroć, bo nic innego nie sprawiało mu tak wielkiej przyjemności. Ale ponieważ nie widział by dawali Mu jeść, zaczęło go to dziwić.

    I od razu w tamtej chwili, postanowił w swym sercu, że z tego co sam dostawał, część będzie oddawał Jemu. I natychmiast poszedł jeść i oddzielił większą część swojej racji i szybko ją schował.

    I kiedy już zjadł, natychmiast zaczął bawić się by udać się biegiem do kościoła i wspiął się na ołtarz i zabrał się do rozkładania przed Dzieciątkiem jedzenia, które mu dali i zaczął prosić Go

    żeby jadł, mówiąc: "Codziennie przyniosę ci tę porcję, którą mi dają i będę się nią z tobą dzielił. I dlatego błagam cię, przyjacielu, żebyś jadł, bo wiem doskonale, że jeśli tego nie zjesz, nikt inny ci nic nie przyniesie."

    Potem chłopczyk robił to codziennie przez dobrych piętnaście dni. Ale Syn Drogocennej Dziewicy powiedział mu pewnego dnia: "Więcej już nie będę z tobą jadł, chyba że wybierzesz się jutro zjeść obiad ze Mną i Moim Ojcem."

    A opat zauważył, że chłopiec zmienił się na twarzy i bardzo wychudł, i powiedział do chłopca bawiąc się z nim: "Mój synku, jeśli nie najadasz się wystarczająco, dam ci do woli, bo widzę, że zaczynasz chudnąć."

    Wtedy chłopczyk odparł: "Mięso i wino i chleb twoi ludzie, oj, ojcze, dają mi dobre i bez fatygi, ale ja większość tego, co mi dają, oddaję dobremu dzieciątku i zawsze zabieram to do niego."

    Kiedy opat to usłyszał, powiedział mu: "O, synku i mistrzu! A co to za dzieciątko, któremu okazujesz taką miłość?" I on odparł: "To syn tej pani, która jest na głównym ołtarzu, któremu nie dają nic do jedzenia i widzę, że jest on głodny."

    Wtedy powiedział mu opat, którego nazywano Feliks: "Mój synku, czy On zjada to, co dla Niego bierzesz albo co On do ciebie mówi?" Chłopczyk odparł: "Zjada codziennie, ale odkąd to robię, nigdy przy mnie nic nie powiedział, dopiero dzisiaj zaprosił mnie

    bym udał się jutro na obiad z nim i jego ojcem." Wtedy powiedział mu opat: "Ponieważ to usłyszałeś, zaś ja wierzę na pewno, że będziesz z Nimi jadł obiad, błagam cię bym mógł iść z tobą jeść tak dobre danie."

    Wtedy opat wyszedł i zawołał swoich mnichów i powiedział im: "Oj, przyjaciele, jutro odchodzę, na Boga, to rzecz pewna. I dlatego jako opata na moje miejsce wybierzcie waszego mnicha dona Mateusza."

    I opowiedział im w jaki sposób się o tym dowiedział i co omówił ze swym podopiecznym i powiedział: "Taką nagrodę Duchowa Pani, wraz ze swym Błogosławionym Synem, daje temu, kto bardzo Ją kocha."

    I kiedy minęła tamta noc, następnego dnia przed świtem, opat i chłopczyk rozchorowali się, jak opowiada relacja o tym cudzie. I o szóstej godzinie, gdy na krzyżu umarł za nas Jezus Chrystus, obydwaj zmarli jednocześnie.


    *************************


    Do posłuchania w YT





  • 351

    O tym jak Najświętsza Maryja uzupełniła wino w beczce w Arconada, wiosce niedaleko Palencji.

    'Ta, którą Bóg tak szczodrze obdarował, gdy zechciał się z Niej narodzić, z łatwością może napełniać inne rzeczy i sprawiać, że ich przybywa.'

    Odnośnie tego opowiem wam przepiękny cud, który Najświętsza Maryja sprawiła, o czym się upewniłem, w kościele w Arconada, wiosce, o której wiem, że jest w pobliżu Palencji; posłuchajcie więc w spokoju.

    Otóż w dniu Jej święta w sierpniu przybywa w to miejsce wielu ludzi by słuchać wszystkich nabożeństw i jest w zwyczaju, że przywożą tam chleb i wino na wozach i z miłości do Niej dają je każdemu, kto chce wziąć.

    I zdarzyło się niedawno temu, że zebrało się tam na to święto mnóstwo ludzi i każdy starał się dobrze zabawić: kto znał zapasy, ten mocował się, a kto znał dobre pikantne dowcipy, ten je opowiadał.

    Inni biegali za krowami, które później zabijali i gotowali w wielkich kotłach i rozdawali je biednym do jedzenia. I przy tym wszystkim, siłą rzeczy zaczęło kończyć się wino, bo wypili go bardzo dużo.

    I chociaż dobrze jedli, nie przywiązywali do tego wagi, bo nie mogli napić się do syta dobrego wina. Ale zaczęło go brakować, jak zawsze się zdarza, bo tam skąd biorą i nie uzupełniają musi się ono wyczerpać.

    I opróżnili wielką beczkę pełną wina, tak że prócz drewna nic tam nie zostało. I wtedy wszyscy powiedzieli: "Jeśli Dziewica nie przyjdzie nam z pomocą, tęskniąc za tym dobrym winem poginiemy z pragnienia."

    I dlatego ludzie chcieli juz odchodzić, ale zjawił się jakiś dobry człowiek i powiedział im tak: "Choćmy obejrzeć beczkę i wyrwijmy z niej dolny szpunt, bo jest szansa, że mogło tam odrobinę zostać."

    I wtedy natychmiast ci ludzie podeszli do beczki, a człowiek, który im to powiedział, zajrzał do niej z góry i zobaczył, że jest pełna i pokazał ją pozostałym. I dlatego zaczęli oni błogosławić Najświętszą Dziewicę.

    I ci, którzy płakali, zaczęli się śmiać i pili to wino i przysięgali, słowo daję, że nigdy nie pili podobnego, a wszyscy chorzy, którzy się go napili, zostali uzdrowieni.


    *************************


    Do posłuchania w YT




  • 422

    O tym jak Najświętsza Maryja modli się za nas do swego Syna w dniu Sądu.

    'Matko Boska, módl się za nas do swego Syna w tej godzinie,'

    kiedy w ciele, które zechciał przyjąć od Ciebie, Matko, przybędzie by sądzić świat mocą swego Ojca.

    I kiedy ukaże się On wszystkim w wielkim gniewie, wtedy spraw by wspomniał jak został poczęty.

    Tego dnia, gdy będzie On najbardziej rozgniewany, spraw by wspomniał jak był ukryty w Tobie.

    Kiedy zobaczysz przestraszone zastępy świętych, pokaż Mu swe święte piersi, które ssał.

    Kiedy, jak jest napisane, wszyscy przyjdą na sąd, powiedz Mu jak z Nim uciekłaś do Egiptu.

    Kiedy wszyscy porzucą uciechy i bogactwa, powiedz Mu jak z Nim znosiłaś liczne niedostatki.

    Kiedy ogień spali grzbiety górskie, góry i doliny, powiedz jak w Egipcie nie napotkałaś ani wód ani źródeł.

    Kiedy zobaczysz jak drżą przed Nim aniołowie, powiedz Mu ile razy chodziłaś by Go ukryć.

    Kiedy trąby powiedzą: "Umarli, powstańcie natychmiast," powiedz Mu, że kiedy Go utraciłaś, Twoja zgryzota nie była zabawą.

    Kiedy powietrze zapłonie od ognia i siarki, powiedz Mu o ogromnym smutku, jaki odczuwałaś po Jego uwięzieniu.

    Kiedy nadejdzie z niebios przenikliwy i gwałtowny ryk, powiedz Mu jak cierpiałaś kiedy został poraniony biczami.

    Kiedy będą mieć wypisane na czołach ile zrobili, powiedz Mu jak cierpiałaś kiedy Go umieszczono na krzyżu.

    I kiedy góry, doliny i równiny się zrównają, powiedz Mu co czułaś kiedy przybili Jego ręce.

    I kiedy jasne słońce stanie się czarne ze strachu, powiedz Mu co czułaś kiedy wypił On żółć i ocet.

    I kiedy wielkie morze utraci swój wygląd, powiedz Mu jak cierpiałaś kiedy Go przebili włócznią.

    I kiedy gwiazdy spadną z firmamentu, powiedz Mu co czułaś kiedy został złożony w grobie.

    I kiedy Piekło zabierze tych co czynili zło, powiedz Mu co czułaś kiedy pilnowali grobu.

    I kiedy wszyscy królowie będą przed Nim uniżeni, powiedz Mu jak wywodzisz się od najpotężniejszego wśród nich.

    I kiedy objawi On wszystkie te okropieństwa, wystąp w roli Orędowniczki i błagaj za nas grzesznych,

    żeby z powodu Twoich modlitw zabrał nas On do swego Raju, gdzie będziemy radować się i śmiać na wieki.


    *************************


    Do posłuchania w YT


Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.