Krzysztof Karoń - niby wszystko wiemy, ale on pokazuje, że nie bardzo

edytowano September 11 w Forum ogólne
Na jutubie Karonia jest coraz więcej. Ja go złapałem u Roli (do jego kanału chodzą już wszystkie szychy komentatorskie), gdzie wypadł słabo, bo gość po prostu przygotował się do prowadzenia wykładów, nie rozmów. W każdym razie, Karoń uważa, że jako jeden z nielicznych wymacał marksizm do końca. Wystartował od rozbitej na parę odcinków syntezy:




Ale na jutubie jest sporo filmików z jego spotkań z ludźmi, gdzie niektóre wątki są rozszerzone. W każdym razie, obok opisu marksizmu, chłop też np. rzuca nowe światło (przynajmniej dla mnie) na społeczną naukę Kościoła, jako wielki oręż w walce z patologiami. Bardzo ciekawie mówi też o pracy, generalnie aspekt pracy jest kluczowy w zrozumieniu marksizmu, który ową zaatakował. Ale tego najwięcej jest w linku (i dalszych częściach), które podałem.

Facet mnie przekonuje, ale wiedza ma uboga, więc potrzebują potwierdzeń.
«134

Komentarz

  • A jest tego więcej, bo dalej są jego wykłady o podstawowych pojęciach wiedzy społecznej. Przypierdziela w ewolucję zdrowo. Mówi czasami o prostych sprawach o których zupełnie nie myślimy, nie zastanawiamy się, a są elementarzem dla zrozumienia kim jest człowiek.
  • Makos (w innym wątku, który tu przenoszę):
    Dzięki za polecenie Karonia. Jego główna teza, jesli dobrze wylapalem, to powiazanie dobrobytu z pracą rozumianą jako tworzenie dóbr pożądanych przez innych. Niby banał ale nigdy na to tak nie patrzylem. W kontekscie historycznym pokazuje on marksizm jako ideologie budującą na niecheci do pracy wlasnie, czy wrecz programowym zmianom spolecznym zmierzajacym do uczynienia z ludzi niezdolnych do takiej pracy.
  • Nie lubię, jak kto się godzinami mądrzy o pojęciach, których wcześniej nie zdefiniował.

    Nie lubię, jak kto milcząco przyjmuje nieoczywiste założenia.
  • los napisal(a):
    Nie lubię, jak kto się godzinami mądrzy o pojęciach, których wcześniej nie zdefiniował.

    Nie lubię, jak kto milcząco przyjmuje nieoczywiste założenia.
    Ale mówi ciekawie i ze swadą,co mi przypomina moje niegdysiejsze zachwycenie się Ziemkiewiczem.
  • los napisal(a):
    Nie lubię, jak kto się godzinami mądrzy o pojęciach, których wcześniej nie zdefiniował.

    Nie lubię, jak kto milcząco przyjmuje nieoczywiste założenia.
    Przecież pół pierwszej części to próba definicji różnych pojęć. To jest pogadanka na Jutubie, która i tak ma łącznie 5 godzin, nie da się zrobić tego zgodnie ze sztuką. Podobnie jak z milczeniem odnośnie niektórych założeń. Ale nie o to. Czy cała historia Karonia jest spójna ?
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    los napisal(a):
    Nie lubię, jak kto się godzinami mądrzy o pojęciach, których wcześniej nie zdefiniował.

    Nie lubię, jak kto milcząco przyjmuje nieoczywiste założenia.
    Ale mówi ciekawie i ze swadą,co mi przypomina moje niegdysiejsze zachwycenie się Ziemkiewiczem.
    Ale podobieństw między Karoniem i Ziemkiewiczem nie ma żadnych, wg mnie. I żeby była jasność, bo nie wiem jak daleko zabrnęliście, w Karoniu nie ma nic z obłąkanego wolnorynkowca, bo na początku (ale ja zacząłem od innych filmów) takie odniosłem wrażenie.
  • Prawdziwa karoniada to była u Coryllusa, ten tu typ wrzucał reklamowe w sumie teksty o KK (i tylko o nim), rzeźnia w komentarzach straszna.

    http://singleton.szkolanawigatorow.pl/
  • Przecież to są mądrości z podręcznika do gimnazjum. No dobrze, liceum.
  • los napisal(a):
    Przecież to są mądrości z podręcznika do gimnazjum. No dobrze, liceum.
    Piszesz o pierwszej części, czy wszystkich ?
  • peterman napisal(a):
    Prawdziwa karoniada to była u Coryllusa, ten tu typ wrzucał reklamowe w sumie teksty o KK (i tylko o nim), rzeźnia w komentarzach straszna.

    http://singleton.szkolanawigatorow.pl/
    Nie rozumiem, wygląda jakby demaskował głupoty wypisywane przez Karonia?
  • JORGE napisal(a):
    w Karoniu nie ma nic z obłąkanego wolnorynkowca, bo na początku (ale ja zacząłem od innych filmów) takie odniosłem wrażenie.
    Wysłuchałem pierwszego odcinka i miejscami miałem zupełnie odwrotne wrażenie.
  • Przemko napisal(a):
    peterman napisal(a):
    Prawdziwa karoniada to była u Coryllusa, ten tu typ wrzucał reklamowe w sumie teksty o KK (i tylko o nim), rzeźnia w komentarzach straszna.

    http://singleton.szkolanawigatorow.pl/
    Nie rozumiem, wygląda jakby demaskował głupoty wypisywane przez Karonia?
    W sensie: dobrze czy źle, byle po nazwisku.

  • JORGE napisal(a):
    Ale podobieństw między Karoniem i Ziemkiewiczem nie ma żadnych, wg mnie.
    Nie chodziło mi o treści, bo te są kompletnie inne, ale o sposób prezentacji, swadę, itp.


  • los napisal(a):
    Przecież to są mądrości z podręcznika do gimnazjum. No dobrze, liceum.
    Ujęcie części problemów bywa bardzo inspirujące co do formy, więc dość lekko się je przez to przyswaja. W mojej ocenie jego wypowiedzi odnośnie 'dżender' są wykraczające poza liceum.
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    los napisal(a):
    Przecież to są mądrości z podręcznika do gimnazjum. No dobrze, liceum.
    Ujęcie części problemów bywa bardzo inspirujące co do formy, więc dość lekko się je przez to przyswaja. W mojej ocenie jego wypowiedzi odnośnie 'dżender' są wykraczające poza liceum.
    Ok, nawet jeżeli cześć informacji jest elementarna to są one podane, żeby zrozumieć cały proces powstania, ewolucji i obecnej formy funkcjonowania marksizmu. Powrotu do spraw podstawowych wymaga zrozumienie całości, dlatego Karoń krok po kroku mówi co i jak. I zupełnie nie zgadzam się, że są to oczywiste oczywistości. Kogo obchodziła istota marksizmu, w jakich ciekawy jestem w szkołach to podawali i kiedy ? Na pewno nie za moich czasów, na bank tego nie ma w szkołach obecnie. A nawet, żeby pewne informacje były udostępniane, to nie w takiej formie i z takim przesłaniem, jak robi to Karoń.

    Przez ostatnie 10 lat weszło mi do łba sporo wiedzy na temat konstrukcji społeczeństw zachodnich. Wielu próbowało objaśniać pewne zjawiska, nie znam nikogo, kto zrobił by to w sposób tak całościowy jak Karoń. Oczywiście piszę tu o wiedzy dla ludu, nie naukowych opracowaniach problemu. Co ciekawe, Karoń twierdzi, że takich opracowań nie ma, nikomu nie zależało, a po prawdzie nikt by nie pozwolił na uczelniach zajmować się tym tematem, w sposób krytyczny do zagadnienia. Nawet nie oceniając samego Karonia, widać że człowiek wgryzł się w temat i póki co nie widzę podstaw, żeby mi nie wierzyć (w kontekście braku naukowych źródeł).

    Cała historia opowiedziana przez Karonia jest spójna, wg mnie. Proponuję, zamiast pochylać się nad osobą Karonia czy banalnością informacji, zastanowić się gdzie są luki. Co ewentualnie jest nie tak. Jak pisałem całkiem niedawno, Karoń budzi we mnie pewne nadzieje, ale chcę to po prostu sprawdzić. Póki co jest to dla mnie ciekawe i tyle.

  • No ale temat pociągnę, losie, w jakich szkołach uczyli o teorii krytycznej, szkole frankfurckiej, tolerancji represywnej, historii rozdziału marksizmu powojennego, itp. ?
  • Nie wiem w jakiej ale ja to wiem a filozofem z zawodu nie jestem. I znam to wszystko dużo subtelniej.

    Facet popełnia pospolite grubiaństwo - nazywa jednym słowem wszystko, co mu się nie podoba. U niego to jest marksizm, u Mikkego będzie socjalizm, inni będą używać innych słów. A ja nie lubię walenia sztachetą bez łeb, nauka to dla mnie dzielenie włosa na czworo.
  • edytowano September 12
    Przemko napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    w Karoniu nie ma nic z obłąkanego wolnorynkowca, bo na początku (ale ja zacząłem od innych filmów) takie odniosłem wrażenie.
    Wysłuchałem pierwszego odcinka i miejscami miałem zupełnie odwrotne wrażenie.
    A jest jeszcze gorzej kiedy zaczyna się od nagranych spotkań. Ale nie. On twierdzi np., że wolny rynek to utopia, podając m.innymi naturalną tendencję to monopolu. Generalnie dużo poświęca uwagi pracy, naturalne wymianie produktów (jako pewna zasada), ale głownie po to, żeby pokazać jak marksizm zniszczył etos pracy i dlaczego marksistom zależy, żeby powstało społeczeństwo opierdalaczy. I jak sobie radzą z tym, że ktoś jednak pracować musi (czego są w 100% świadomi). Bardzo ciekawe jest też opisanie dwóch podejść do rewolucji seksualnej i dlaczego za drugim razem wypaliło.
  • Może kolega wskazać w którym nagraniu jest o rewolucji seksualnej?
  • Kuba_ napisal(a):
    Może kolega wskazać w którym nagraniu jest o rewolucji seksualnej?
    Nie pamiętam. Ale jest jeden aspekt, bardzo ważny, żeby ogarnąć Karonia trzeba wysłuchać (mam nadzieję, ze niedługo przeczytać) wszystkich jego wykładów, właściwie zaczynając od filmów o podstawowych pojęciach wiedzy społecznej. One są łopatologiczne, ale dają pewne przygotowanie, podstawy. Które niby wiemy, ale trzeba żeby ktoś je poukładał.
  • los napisal(a):
    Nie wiem w jakiej ale ja to wiem a filozofem z zawodu nie jestem. I znam to wszystko dużo subtelniej.

    Facet popełnia pospolite grubiaństwo - nazywa jednym słowem wszystko, co mu się nie podoba. U niego to jest marksizm, u Mikkego będzie socjalizm, inni będą używać innych słów. A ja nie lubię walenia sztachetą bez łeb, nauka to dla mnie dzielenie włosa na czworo.
    Losie, nie traktuj wszystkich swoją miarą. To, że ty wiesz/rozumiesz nie znaczy, że większość społeczeństwa wie. Ba, zakładam, że my tu nawet nie mówimy o większości, a o ułamkach procenta. Naprawdę masz takie dobre zdanie o ludziach ?

    I sprawa druga, jednak Karoń pokazuje, że właściwie cała ta porąbana ideologia, różne dziwy, patologie dzisiejszych czasów, wynikają bezpośrednio z marksizmu. I daje przykłady konkretnych ludzi, konkretnych grup, konkretnych procesów, które dzisiejszy świat ukształtowały i kształtują. Wszystko idzie z jednego pnia. Jak to więc nazwać ?

    I nie jest biało-czarny. Jest gdzieś film, gdzie broni Gramsciego, w bardzo konkretnych przykładach, że jednak on chciał iść inną drogą. A z resztą, nawet jeżeli wrzucenie do jednego wora nie zawsze jest uprawnione, to z punktu widzenia prowadzonej wojny, pewnej propagandy jest jak najbardziej uzasadnione. Karoń prowadzi własną wojnę, chcę odtruć społeczeństwo, przynajmniej polskie. I robi to wiedzą, zrozumieniem procesów i bardzo dobrym przekazem (mimo, że początkowo jest irytujący).
  • JORGE napisal(a):
    Kogo obchodziła istota marksizmu, w jakich ciekawy jestem w szkołach to podawali i kiedy ?
    Studiowałem trochę na UKSW w Warszawie, na filozoficznych przedmiotach bardzo ale to bardzo podkreślano kwestię marksizmu - że niebezpieczne, że uważać, że powszechne współczesnie (koniec lat 90-tych!), że utajone, że masa ludzi nie kuma że gada Marksem, że Kołakowski caly czas głosi marksizm a uchodzi za jego krytyka itd. itp. No oni wiedzieli, kumali czaczę, ale też nie wszyscy, w każdym razie na to zwróciłem uwagę.

  • Czyli już nie gimnazjum, nie liceum a piszemy o studiach. I raczej to nie jest typowe. Ja miałem wykłady i ćwiczenia z filozofii i socjologii. Filozofem była Szyszkowska, a socjolog z takich ,co to chciał być "kapitanie, mój ty kapitanie" i robił nam zajęcia np. w knajpie. Postępowy do wyrzygania.

    Tak na marginesie, Szyszkowska, pomijając jej zboczenie ateistyczne i ok, marksistowskie, była dobra. Bardzo ciekawe wykłady.
  • Gdyby nie przedmioty z grupy B, C, czyli socjologia, psychologia, etyka, logika, ekonomia i parę podstawowych (np. historia) bym na prawie oszalał. Trafiłem z wyborem studiów kulą w płot.
  • Miałem socjologię z Ciupakiem, ojcem Środy, dobrze prowadził.
  • JORGE napisal(a):
    Trafiłem z wyborem studiów kulą w płot.
    Nie Ty jeden:)
    Z ciekawości - co studiowałeś?

    Ja miałem filozofię z dr Jerzym Bukowskim o którym więcej tu.

    Btw filmiki Karonia oglądam.
    Bardzo przystępnie, fajnie tłumaczy i porządkuje pewne sprawy. Dla myślących, ale nie posiadających specjalistycznej wiedzy - lektura obowiązkowa.
  • Co do krytyki marksizmu to dzisiaj Gadowski przypomniał dokonania ks Kłósaka (rok publikacji 1948) więc tak ten tego z tymi odkryciami.
    Aby nie było talentu popularyzatorskiego nie odmawiam i erudycji również.
  • Do, jak cześć z was uważa, banałów Karonia, trzeba dodać jeszcze jedną oczywistą oczywistość. Etapowość cywilizacji + podejście Unabombera (ale to pominę). Nie pierwszy to i nie ostatni upadek, wszystko już było. Po prostu, deficyty generują rozwój, Europa przeżyła już wszystko, wygrała już wszystko, napchała się do syta i teraz zdycha. O ile wiem, proces nie do odwrócenia, no przynajmniej to się jeszcze nie wydarzyło. Nadzieją jest jednak to, że zawsze pozostają echa. Żadna wielka kultura, cywilizacja, nie upada ostatecznie, ktoś inny coś z niej weźmie i pociągnie dalej.
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Co do krytyki marksizmu to dzisiaj Gadowski przypomniał dokonania ks Kłósaka (rok publikacji 1948) więc tak ten tego z tymi odkryciami.
    Aby nie było talentu popularyzatorskiego nie odmawiam i erudycji również.
    Oczywiście. Karoń nie twierdzi, że cokolwiek odkrył. A może inaczej, on odkrył jedną rzecz, że zdecydowana większość społeczeństwa, nawet ta bardziej światła, zupełnie temat olała i nie widzi właśnie, oczywistych oczywistości (poniekąd wcale nie jest tak prosto je do kupy zebrać). Los ma dużo racji pisząc, no i co ? Przesadza jednak z tym liceum. Czas najwyższy przypomnieć (a może i dowiedzieć się kompleksowo) o co w tym całym syfie chodzi, skąd się wziął i dokąd prowadzi. Karoń robi to znakomicie.

    Albo, społeczna nauka Kościoła, srutututu, coś tam, coś tam. Kto ją zna ? Albo idąc dalej, Karoń wyraźnie daje do zrozumienia, że Kościół ma odpowiedź na wszystko. Ale my to olewamy. Z różnych przyczyn, między innymi dlatego, że z samego Kościoła nie ma presji na stosowanie pewnych rozwiązań. A dlaczego nie ma ? I tu znowu banał, bo neomarksizm zrobił marsz przez instytucje, ponoć Kościoła to też dotyczy. Prawda li to, czy nie ? Klocek po klocku, fakt po fakcie, mamy spójny obraz świata.
  • edytowano September 12
    TecumSeh napisal(a):
    Może my?
    Może. Odnośnie upadku, dodam tylko, że zanim Europa się ostatecznie napchała to jeszcze zrobiła sobie dożynki w skali nieznanej w całej historii ludzkości. Trauma + poczucie winy + materialny komfort totalny, upadek murowany.

    My mamy tylko traumę. Nie wiem, czy z poczuciem krzywdy nie można przesadzać, bo to też czynnik niekoniecznie inspirujący. Z tym, że my z poczuciem krzywdy (wielowiekowej) poradziliśmy sobie, z jednej strony - mesjanizmem, a z drugiej klasycznym przekonaniem, że jesteśmy nie do zajebania. Dlatego musimy pielęgnować te mity, one są czynnikiem motywującym.

    Daje to nam jakieś szanse.
  • Europa już zdychała kilka razy, 1/4 Europy była pod Tureckim butem, a w zasięgu wojen to i z 1/3, a tu Luter wysadza konstytuantę (czyli Kościół Katolicki, który był bardzo ułomny) i rozrywa znaczną część kontynentu wojnami 'religijnymi', masoni z ich pozycją od XVIII i przez całe XIX stulecie (np. Francja z ustawami antykatolickimi) dużo tego było.
  • edytowano September 12
    Tak, ale nigdy Europa się nie kładła i nie miała aż tak rozbudzonego czynnika samobójczego. Wojny, rzezie, okupacje, epidemie, ale ludzie chcieli przeżyć. Wiele patologii, szajb, stawiania świata do góry nogami, wszystko było, ale wola istnienia jednak była przemożna. Nawet dla idei porąbanej. A dziś ?

    Zobacz też na kwestę czasu. Były wzrosty i upadki, ale to już trwa bardzo długo. To trzeba ująć w statystykę, ile trwa średni żywot imperium, dominującej cywilizacji ? Intuicyjnie, coś mi się wydaje, że już inaf. Jeżeli przyjmiemy, że jednak świat się, co do spraw zasadniczych, nie zmienia. Ale dlaczego niby ma się zmieniać ?
  • Wola istnienia jest cały czas, dla ochłody: ile liczyły prokatolickie demonstracje w obronie życia nienarodzonego we Francji? jak były pacyfikowane?
    To jak u nas: tysięczny 'Marsz Szmat' to temat wiodący, a stutysięczna Narodowa Pokuta medialnie przemilczana.
    Jedynie co niepokoi to wyjątkowe spedalenie kleru (choć czasem i nawet posługujący na Jasnej Górze musiano rozgonić i braćmi madziarami zastąpić).
  • Skala ! To nie jest tak, że nagle odechciewa się żyć wszystkim (np. żyć, bo przecież to takie uogólnienie, można podciągnąć inne istotne czynniki). Powiedzcie mi, jak średnio rozgarnięty rodzic, widząc jak cała sytuacja się rozwija i dokąd zmierzają trendy w Europie, pozwala sobie na milczący akcept dla tworzenia horroru dla swoich dzieci ? Przecież to powinno zostać dawno zaorane, rozpieprzone w puch, gdyby rodzice mieli chociaż odrobinę witalności i odwagi. Ale na Zachodzie jej nie ma, ba, oni wcale nie uważają, że to idzie w złym kierunku dla ich dzieci, co dobija mnie chyba jeszcze bardziej. Ilu, powiedz mi jaki procent społeczeństw zachodnich protestuje ? Przecież to są ilości śladowe.
  • edytowano September 12
    Może to jest ten etap choroby, kiedy na otwartą ranę wypuszcza się larwy much aby zeżarły martwą tkankę. Zobaczymy, Pan Bóg ze wszystkiego wyciąga maksimum dobra dla człowieka, więc i z tego wyciągnie.
  • Przemko napisal(a):
    Może to jest ten etap choroby, kiedy na otwartą ranę wypuszcza się larwy much aby zeżarły martwą tkankę. Zobaczymy, Pan Bóg ze wszystkiego wyciąga maksimum dobra dla człowieka, więc i z tego wyciągnie.
    A może nie ma tragedii ? Chrześcijaństwo, katolicyzm poradzą sobie znakomicie bez Europy. Tu to wszystko rozkwitło (bo nawet przecież nie zaczęło) i już wystarczy. Szczególnie, że to Europa odeszła od wiary. Pewien etap się skończył i tyle.
  • I jeszcze jedna sprawa MS, przestrzegam przed bagatelizowaniem całej sytuacji w Europie. Po pierwsze, bo naprawdę jest źle, nawet biorąc pod uwagę starą prawdę, że świat pada cały czas, od zawsze. Ale ok, można zebrać sporo argumentów na tak, albo na nie. Natomiast, po drugie, dla dobra pewnej gry, a może już i wojny, lepiej założyć, że wszystko się wali i działać tak, jakby się faktycznie waliło. Dużo więcej można ugrać, ochronić, zapobiec.
  • edytowano September 13
    TecumSeh napisal(a):

    Nie Ty jeden:)
    Z ciekawości - co studiowałeś?

    Ja miałem filozofię z dr Jerzym Bukowskim o którym więcej tu.

    Btw filmiki Karonia oglądam.
    Bardzo przystępnie, fajnie tłumaczy i porządkuje pewne sprawy. Dla myślących, ale nie posiadających specjalistycznej wiedzy - lektura obowiązkowa.
    Skończyłem prawo. A poszedłem bo koledzy szli, a sam kompletnie nie wiedziałem co chcę robić (i tak do dziś). A żyłem w takich czasach, że była presja - jak zacząłeś to skończ, to skończyłem. Nie wiem do końca jak, bo połowę studiów przebalowałem, he, he. Mam mnóstwo (miałem właściwie) kolegów prawników, po aplikacjach, zawód ciekawy, ale zupełnie nie dla mnie.

    Moje doświadczenia propaguję wśród dorastających dzieci znajomych. Mieszam we łbach. Co chcesz w życiu robić, wiesz na czym będzie polegała twoja praca, widzisz się w tym, myślisz że to polubisz ? A jak nie wiesz kompletnie co chcesz robić, to idź tam gdzie ci się wydaje, ale jak coś to rzuć. Zmień. Szukaj. Akurat małolaty nie mają dziś problemu, żeby uciekać jak coś nie tak (aż do przesady), najgorsza jest jednak presja rodziców. Mamusia lekarz to córeczka też musi być lekarzem. A dzieciak klasyczny humanista. I oranie na korepetycjach, potężna kasa, porażka raz, ponowna matura, porażka dwa, aż w końcu - jest ! Dostałam się. I skończy. I będzie się całe życie mordować. Albo inny przykład, córeczka chciała wyjechać do Poznania. Nie ma mowy ! To poszła, tu na miejscu. Na jedne studia, rzuciła, na drugie, rzuciła. Ma 23 lata i powiedziała, fak ju, jadę do Poznania, sama się utrzymam. Szkoda tylko paru lat. A dlaczego do Poznania ? A okazało się, że jak najdalej od domu, od rodziców. I co zrobisz ?

    Trafienie w życiu w punkt z wyborem studiów, a później pracą, jest sprawą zasadniczą. Bardzo to ciężkie, ale do zrobienia, szczególnie jeżeli się szuka i ma się odwagę podejmować ryzyko związane ze zmianą. Porażka w tym elemencie i kontynuacja w pracy, wiąże się z zamęczaniem siebie i straconym potencjałem. Bo każdy ma swoje miejsce.

    Znowu banały, powiedzcie mi jednak, dlaczego niektórzy rodzice tych banałów kompletnie nie rozumieją ? Ulepimy bałwanka z naszych marzeń, kompleksów i bezpieczeństwa, a później puścimy żeby się roztopił ?


  • Niektórzy wiedzą lepiej niż dzieci czego im trzeba, niektórzy faktycznie mają kompleksy. Są też różnice między pokoleniami w postrzeganiu bezpieczeństwa.

    Mój najmłodszy brat, programista-kryptolog - po prostu z miesiąca na miesiąc przestał pracować dopóki nie skończą mu się pieniądze. Matka włosy rwie z głowy, sprawa nie do pomyślenia żeby świadomie rzucić pracę i podróżować, zadbać o kondycję fizyczną i uczyć się na własną rękę + robić coś open source za darmo. A jemu to pewnie wyjdzie na dobre.
  • Wracam do tematu czyli Krzysztofa Karonia i jego działalności popularyzatorskiej. Mnie się podoba. Nie znałem. Sam Karoń przyznaje że zainteresował się tematami polityki, idei (ideologii) dość późno i niejako z boku. Z zawodu i doświadczenia zawodowego nie jest ani ekonomistą, ani socjologiem tylko, nazwijmy to tak, kulturoznawcą czy "człowiekiem kultury i sztuki". Do popularyzacji trzeba mieć talent i zacięcie. On ma i dlatego jego działalność może przynieść znacznie lepszy i silniejszy oddźwięk społeczny niż zawodowych ekonomistów, socjologów czy filozofów, a już z pewnością erudytów ograniczonych beznadziejnie swoim oczytaniem, obyciem i znajomością imponującej liczby szczegółów i obarczonych równie imponującą liczbą skrupułów.To nie znaczy że on tych szczegółów nie poznał i skrupułów nie przeanalizował, odrzucił lub pominął.Odsłuchałem sobie wykłady o marksizmie, o czym za chwilę, oraz zacząłem następne w wolnych chwilach. Bardzo prosto tłumaczy co się dzieje obecnie z Unią i nami. Na przykład tu: http://www.dlapolski.pl/totalitarny-program-integracji-europejskiej. Wykład nie jest rewelacyjny i Karoń jest tu w nieco gorszej formie niż w wykładach o marksizmie, ale tak gdzieś od 1h10-11minut warto, moim zdaniem, posłuchać.

    Co do dość karkołomnego pomysłu wrzucania większości pokrętnych ideologii, tak lewicowych jak liberalnych, i eksperymentów społecznych na Zachodzie od połowy XIX wieku do worka marksizmu to traktuję to jako użyteczny chwyt retoryczny celem uporządkowania wywodu. Ma to też w Polsce siłę propagandową bo słowo marksizm kojarzy się u nas jednoznacznie negatywnie. Czemu nie skoro nas walą jak cepem faszyzmem i ksenofobią i do tego niesłusznie i kłamliwie w przeciwieństwie do niego, który okłada ich marksizmem jak najbardziej zasłużenie. Ważne że jego wywód jest dość spójny, dość prosty i ma znaczenie praktyczne tak dla zrozumienia rzeczywistości otaczającej jak i dla działania.
  • los napisal(a):
    Przecież to są mądrości z podręcznika do gimnazjum. No dobrze, liceum.
    tak, to jest taki poziom i te treści powinny być nauczane w licem ale niestety mnie tego w ten sposób nie uczono. Z tego co pamiętam po tych kilkunastu latach od ukończenia liceum marksizm był omówiony bardzo płasko i "po łebkach" - tylko jako jedna z form reakcji klasy robotniczej na problem kapitalistycznego wyzysku w wieku XIX. Marksiści byli raczej pokazani jako szlachetni wojownicy walczący w dobrej sprawie a nie jako grupa pasożytów pragnących zająć miejsce arystokracji w społeczeństwie używając przedmiotowo robotników do swoich celów. Zupełnie nie było też odniesień do bardziej współczesnych zjawisk i prądów myślowych jak rewolucja seksualna, szkoła frankfurcka, Habermas, Adorno, Marcuse etc.

    Do Krzysztofa Karonia nie jest on bez zarzutu - tok myślowy jest momentami chaotyczny i niespójny, a do tego mógłby popracować nad aparycją i zwięzłością wypowiedzi. Mimo wszystko robi kawał dobrej roboty i choć tematyka dla mnie nie jest zupełnie nowa (kojarzę artykuły ze starej Frondy czy wykłady ks. Tadeusza Guza które też można znaleźć na youtube) dziękuję jeszcze raz za polecenie.
  • Karoń wygrał internety prawicowe, a po tej stronie jest siła. Tak jak piszecie, wcale to nie jest temat powszechnie znany. Cytują go czołowi jutuberzy, którzy kształtują czachy młodym ludziom. Jego działalność przynosi owoce. Wielki szacun temu panu.
  • Ano - wychodzi na to że internet to dziś odpowiednik tajnych kompletów:) Prawdziwą wiedzę zdobywa się tu właśnie:)
  • Odsłuchałem historii marksizmu - jest dobrze, facet jest cholernie autentyczny i przekonujący.
  • edytowano September 28
    W czwartki nadaje na żywo (EDIT: konkretnie jest zapraszany) na kanale: https://youtube.com/channel/UCiwsDgj8mJnsGOr6oN-2OVQ
    NB. ostatnio ktoś wrzucił Karonia na wykop i reakcja była ZTCP pozytywna.
  • Coryllusianie znowu w temacie tegu Karoniu. Podobnież improwizator z niego nietęgi, a wszystko wyszło na żywo u ChoMarianów.

    http://valser.szkolanawigatorow.pl/krzysztof-karon-czyli-aktualizowana-wersja-olszanskiego-20
  • Za małą mam wiedzę, żeby ocenić wartość wykładów Karonia. Ale mam pewność, że Coryllus słabo je zna albo wykazuje się złą wolą.
  • To nie Coryllus, to jeden z ludzi od niego. Ale wiarygodny.

    Pamiętajcie, że niby-świry protestanci od Chojeckiego:
    - próbowali wejść do PiS, a mimo porażki nadal go kompromitowali,
    - ośmieszyli totalnie Mańka, a tym samym poglądy przez niego głoszone,
    - mają "skądś" kasę.

    protestantką jest też rzekomo Mirijam Sza-ded.

    Koryłło słusznie zauważył, że "protestanccy kontrowersyjni zawodnicy" w zupełnie nieprotestanckich krajach to po prostu emisariusze żydostwa nowojorskiego/ armii ameryckiej / ew. innych tamtejszych sił.
  • edytowano October 23
    Quiz - ty naprawdę wierzysz Coryllusowi?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.