nareście spółdzielczy i związkowy! falanster i moszawa, związki chcą przejąć likwidowane kopalnie

Czytamy w "Rzeczpospolitej", związkowcy chcieliby wykupić ze Spółki Restrukturyzacji Kopalń likwidowane zakłady Makoszów i Krupiński.
- Wydobycie w tych kopalniach może się opłacać. Kluczowa jest jednak zgoda ministra energii na sprzedaż aktywów. W przypadku kopalni Krupiński inwestor już czeka w blokach startowych - przekonuje na łamach dziennika Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Jak informuje gazeta, w Zabrzu z inicjatywy pracowników i organizacji związkowych powstała już Spółka Pracownicza Makoszowy, która ubiega się o przejęcie części majątku, stanowiącej 20 proc. powierzchni likwidowanej kopalni. Związkowcy przekonują, że na bazie tych aktywów powstałby zupełnie nowy podmiot bez konieczności zwrotu pomocy publicznej.W przypadku kopalnie Makoszowy tylko w 2016 r. wynosiła ona 130 mln zł. Podobny podmiot może też powstać w Suszcu, gdzie siedzibę ma kopalnia Krupiński.

11 września BiznesAlert.pl informował, że jeszcze w sierpniu do zarządu gminy Suszec wpłynęło pismo grupy inicjatywnej powstałej w celu powołania spółki pracowniczej Kopalnia Krupiński. Przeznaczona do likwidacji kopalnia znajduje się na terenie tej gminy. Odpowiednie pismo grupa inicjatywna skierowała też do ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego.

Według prawa spółkę pracowniczą można będzie założyć bez trudności, ale opinia Ministerstwa Energii ma istotne znaczenie, ponieważ kopalnia Krupiński znajduje się w Spółce Restrukturyzacji Kopalń, gdzie trafiła do likwidacji z Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
Z kolei według "Rzeczpospolitej" pojawiły się informacje, że zainteresowanym przejęciem kopalni Krupiński jest tez niemiecki HMS Bergbau, który ta przez lata starał się o zgodę na korzystanie z jej infrastruktury Krupińskiego przy planowanej budowie własnej kopalni w Orzeszu. Związkowcy nie rozmawiają jednak z tą firmą w zakresie własnego projektu.

Według informacji "Rz" resort energii obawia się jednak reakcji Komisji Europejskiej która akceptując wydatki w wysokości 8 mld zł związane z zamykaniem nierentownych kopalń nie była informowana o ewentualnym możliwym ich ponownym uruchomieniu.

Ministerstwo oczekiwałoby również od związkowców konkretnych deklaracji, zwłaszcza że w obu zakładach konieczne byłyby inwestycje, przykładowo w przypadku Krupińskiego musiałyby one wynieść 300 mln zł - wskazuje dziennik.

Gazeta zwraca też uwagę że reaktywacja kopalń mogłaby zostać odczytana jako przyznanie się rządu do błędnej oceny ich stanu finansowego (poprzez uznanie ich jako trwale nierentowne).
Rzeczpospolita

Komentarz

  • edytowano September 25
    Z górnikami na Śląsku jest problem strukturalny. Kadra która ma jakąkolwiek choćby najmniejszą decyzyjność- kradnie lub przyjmuje promilowe łapówki za przymykanie oka na cudzą kradzież (tysiąc złotych łapówki za podpisanie stutysięcznego przerobu, którego nie było albo za usunięcie fikcyjnej awarii). Proletariat górniczy też kradnie (wynosi wszystko co potrafi udźwignąć bez krzywienia twarzy z wysiłku przy strażnikach na bramie) i do perfekcji opanował pozorowanie roboty. Nie, że wszyscy co do jednego ale trend jest dominujący.

    Nie kradnie się na Bogdance, w Turowie. Inne zwyczaje, komuna nie zdemoralizowała. Górnictwo górnośląskie jest do zaorania albo prywatyzacji dla właściciela, który potrafi zdemoralizowane towarzystwo wziąć za twarz i trzymać.

    Kopalnia w rękach górniczych związków zawodowych to murowana plajta.

    Notabene. Górnicze związki zawodowe, to również ponadprzeciętna patologia. I jest ich jak pcheł na chorym psie.
  • miał być pozytywny przykład spółkipracowniczej z Walii
    ale coś takiego znalazłem dziś, data 2015

    Kilka ostatnich kopalń węgla w Wielkiej Brytanii przeznaczono do zamknięcia najdalej w ciągu kilku miesięcy. Za kilka dni rozpocznie się likwidacja pierwszej z nich - kopalni Hatfield koło Doncaster.

    Brytyjski dziennik Economist ogłosił w ostatnich dniach czerwca koniec jednego z najpotężnięjszych przemysłów Wielkiej Brytanii. W sentymentalnym tekście na swoich łamach The Economist cytuje słowa George'a Orwella (ang. pisarz i publicysta 1903-1950), który porównywał wieże wyciągowe kopalń węgla do "Kariatyd, które niosą na ramionach wszystko to, co nie pławi się w pyle i brudzie".

    W najlepszych latach przed pierwszą wojną światową kopalnie głębinowe w Yorkshire, Durham, Południowej Walii i innych miejscach, gdzie zalegały złoża, były motorem Rewolucji Przemysłowej, która dała pracę milionom mężczyzn i chłopców - piszą autorzy artykułu.

    Upadają górnicze miejscowości
    Zauważają dzisiejszy smutny obraz zamykanych szybów, podziały terenów kopalń, upadek górniczych miasteczek i społeczności, które najbardziej ucierpiały w procesie deindustrializacji w Wielkiej Brytanii. W 1985 r. zamknięto 25 kopalń po trwającym przez rok strajku górników. Pozostałe zaczętko konsekwentnie prywatyzować. W 1989 r. zniknęło kolejnych 16 kopalń a w 1991 kolejnych 14.

    "Teraz istnieją tylko trzy głębinowe kopalnie węgla, zatrudniając 2 tys. górników, z czego 436 osób w Harfield. Wszystkie wkrótce znikną" - piszą brytyjscy dziennikarze.

    Trzy ostatnie kopalnie
    Na mocy porozumienia ratunkowego między rządem a kompanią UK Coal majątek przedsiębiorstw górniczych i dwie kopalnie w Yorkshire i Nottinghamshire zostaną zamknięte w lipcu i listopadzie. Kopalnia Hatfield jest spółka pracowniczą i według planów miała działać do sierpnia 2016 r.. Niestety kryzys na światowym rynku węgla i spadki jego cen, który zbiegł się z podwyższeniem przez rząd opłat środowiskowych na elektrownie węglowe, zmusza do przyspieszenia likwidacji.

    Pod kopalnią Hatfield, którą otwarto w 1916 r. nigdy nie piętrzyły się większe zwały węgla niż dziś. Dyrektor zakładu w zeszłych tygodniach w Londynie próbował uzyskać obietnice pomocy publicznej, lecz odmówiono mu i kopalnia przetrwa najwyżej kilka tygodni.

    Węgiel kupią za granicą
    Górnicy z Hatfield złoszczą się, że jeszcze długo po likwidacji ich kopalni brytyjski rząd będzie kupował tani węgiel z Rosji i Kolumbii. Opodal działa elektrownia Drax, największa opalana węglem w całej Europie. Rząd wyposaży załogę w pakiety socjalne, ale nikt nie spodziewa się tu takiej plagi bezrobocia, jak po zamknięciach kopalń w północnej Anglii i Walii w latach 80. Xxw. Przeciętny górnik Hatfield ma 54 lata i zarabia 38 tys. funtów (60 tys. dol.) rocznie.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.