Miejsce zagnieżdzenia sie w KRK

edytowano September 28 w Forum ogólne
Pytanie do współdyskutantów utożsamiajacych się z KRK/ przynależnych do :
- w jakich ruchach/ aktywnosciach na łonie Matki odnaleźliście się i dlaczego?

Komentarz

  • Msza w niedzielę. Dlaczego? Tak ad hoc to trudno mi powiedzieć.
  • a po co sie zagnieżdżać?
    parafia to niemało.
    wiejska parafia, niezależnie od proboszcza, jakoś nie odczuwam potrzeby przebywania w jakiejś konFraterni czy kon Sisterni
  • KRK? Pierwszy raz widze taki skrót. W pierwszej chwili pomyślałem, że chodzi o Kraków (w tym kontekscie zdarza mi się taki skrót widywać).
    A co do wątkowego pytania, to no, ten tego: katolickie wychowanie dzieci, wcześniej jako beneficjent, teraz jako rodzic :)
  • edytowano September 28
    Od 3 lat Equipes Notre Dame, wcześniej polska implementacja tego ruchu, czyli Domowy Kościół.
    Wiele zyskało na tym moje małżeństwo. Bardzo wiele.

    W parafii byłem zakorzeniony przez 25 lat, ale parę lat temu się to drastycznie zmieniło.
  • edytowano September 28
    Ja też byłam przekonana, że chodzi o Kraków - po pierwsze zdziwiłam się, że Margerytka chce się tam przeprowadzić, a po drugie - trochę zdziwiły mnie odpowiedzi. :D

    A ad rem - w liceum byłam w Oazie, na studiach - w Duszpasterstwie Akademickim, a teraz - podobnie jak kilka innych osób piszących w tym wątku - chodzę po prostu do parafialnego kościoła na Msze św. i czasem na nabożeństwa.
  • Domowy Kościół- bardzo polecam.
  • Wiejska parafia, synowi ministranci. Plus Skauci Europy.
  • Każda forma głębszego zaangażowania w Kościół groziłaby mi zbliżeniem się do biskupa miejsca a to z kolei mogłoby być wielkim zagrożeniem dla mojej wiary. Dlatego poprzestaję na mszy świętej.
  • Wychowałem się w Światło - Życie (liceum + studia). Obecnie - jak @los - tylko msza św. w parafii.
  • Domowy Kościół i Skauci Europy - bo małżeństwo, bo dzieci.
  • @los - dokładnie taka sama była moja motywacja do rozluźnienia relacji z proboszczem. Zaś z biskupem nie mam regularnych kontaktów, a jeśli już - to z prawobrzeżnym.

  • A ja ile razy w coś wdepnę, to się na niego natykam :(
  • "ruchy" to czynnik ludzki, zawodny

    aktywności tradycyjne

  • Filioquist napisal(a):
    "ruchy" to czynnik ludzki, zawodny

    aktywności tradycyjne

    Uwaga na nisko przelatujące kwantyfikatory. BTW, ile musi trwać "ruch" aby stał się "aktywnością tradycyjną"?
  • Brzost napisal(a):
    Filioquist napisal(a):
    "ruchy" to czynnik ludzki, zawodny

    aktywności tradycyjne

    Uwaga na nisko przelatujące kwantyfikatory. BTW, ile musi trwać "ruch" aby stał się "aktywnością tradycyjną"?
    co najmniej 100 lat i z trzy systemy polityczne
  • Wiejska parafia z dobrym proboszczem.

    PS Kiedyś, w stołecznej parafii weszłam w coś, co się okazało sektą; patronował temu młody x. wikariusz. Mówiłam językami, "spoczywałam" w Duchu Świętym... Po miesiącu okazało się, że to rozmodlone towarzystwo odrzuca kult Najświętszej Maryi Panny - zwiewałam stamtąd aż się kurzyło. Po rozmowie, ze śp. ks. Michalakiem dowiedziałam się, że to sekta. Nazywało się to "Jezus jest Panem".
  • Mania napisal(a):
    Wiejska parafia z dobrym proboszczem.

    PS Kiedyś, w stołecznej parafii weszłam w coś, co się okazało sektą; patronował temu młody x. wikariusz. Mówiłam językami, "spoczywałam" w Duchu Świętym... Po miesiącu okazało się, że to rozmodlone towarzystwo odrzuca kult Najświętszej Maryi Panny - zwiewałam stamtąd aż się kurzyło. Po rozmowie, ze śp. ks. Michalakiem dowiedziałam się, że to sekta. Nazywało się to "Jezus jest Panem".
    Nie uczestniczyłem w tym, ale słyszałem, że skręt w stronę sekty zaczął się od pojawienia się w tej wspólnocie jakiegoś lidera z Ukrainy.
  • christoph napisal(a):
    Brzost napisal(a):
    Filioquist napisal(a):
    "ruchy" to czynnik ludzki, zawodny

    aktywności tradycyjne

    Uwaga na nisko przelatujące kwantyfikatory. BTW, ile musi trwać "ruch" aby stał się "aktywnością tradycyjną"?
    co najmniej 100 lat i z trzy systemy polityczne
    Uprę się przy tysiącu.
  • Notto przez pierwsze tysiąc lat katolicy mieli przechlapane ;-)
  • //pytanie jątrzące//

    Co to znaczy - serio pytam - "utożsamiać się z KRK"?

    Bo pod to podpada i tzw. "niewierzący praktykujący" (według mnie).
  • Brzost napisal(a):
    Mania napisal(a):
    Wiejska parafia z dobrym proboszczem.

    PS Kiedyś, w stołecznej parafii weszłam w coś, co się okazało sektą; patronował temu młody x. wikariusz. Mówiłam językami, "spoczywałam" w Duchu Świętym... Po miesiącu okazało się, że to rozmodlone towarzystwo odrzuca kult Najświętszej Maryi Panny - zwiewałam stamtąd aż się kurzyło. Po rozmowie, ze śp. ks. Michalakiem dowiedziałam się, że to sekta. Nazywało się to "Jezus jest Panem".
    Nie uczestniczyłem w tym, ale słyszałem, że skręt w stronę sekty zaczął się od pojawienia się w tej wspólnocie jakiegoś lidera z Ukrainy.
    Tak było.
  • Niedzielny katolik.
    przez 7 lat - niedzielny trads
    (teraz okazyjnie (życie/praca), święta, w tym Boże Narodzenie, Triduum/Wielkanooc "po staremu" od 11 lat)

    - liznąłem (pośrednio przez brata) Oazę - odrzucało mnie
    - liznąłem (zachwyt! ale przeszło po 4 latach) - Odnowę w Duchu Św, (rekolekcje zamknięte), dużo książek i wiedza mnie... "schłodziła" do całego Ruchu.
    - nic przy parafii (a myślałem), bo odrzuca mnie modernistyczo-olewackie podejście kapłanów do liturgii

    w dziecińswie ministrant - ogromnie namawiałem pierworodnego, nie udało się, może za 5 lat - wtorodnego syna :)

    ==
    ad biskupa miejsca - za każdym razem, kiedy myślałem, że to może tylko taki proboszcz zawsze ktoś-lub-coś dawało do zrozumienia, że nic w parafii bez zgody/namowy biskupa!

  • Brzost napisal(a):
    Notto przez pierwsze tysiąc lat katolicy mieli przechlapane ;-)
    Żeby tylko.
  • noto
    z taką pewną nieśmiałością zauważę
    sojusz tronu i oltarza zawsze się opłaca
    tronowi,
    niezależnie kogo nazwiemy suwerenem i kto uważa się za jego emanację
  • Żywy Różaniec.
  • edytowano September 28
    ^o!
  • u mnie mix. Liceum - duszpastarstwo u Paulinów, potem neo, będzie już z kilkanaście lat, jednak z każdym rokiem czuję coraz większy dystans. Doceniam i bywam na mszach w rycie nadzwyczajnym (rzadko) a jedno z dzieci miałem w przedszkolu prowadzonym przez ludzi z Opus Dei.
  • makos napisal(a):
    potem neo, będzie już z kilkanaście lat, jednak z każdym rokiem czuję coraz większy dystans.
    Pamiętam z czasów gdy byłem w neo (wczesna kawalerska młodość, czyli ponad 30 lat temu) wypowiedź śp. o. Alfreda Cholewińskiego SJ: "Kto zamierza się wycofać, niech to robi szybko, bo jeśli to zrobi po wielu latach, to grozi mu wpadnięcie w gruby ateizm". Nie wiem, czy wycofałem się szybko ale było to po ponad 5 latach i w "gruby ateizm" nie wpadłem a przynajmniej nic o tym nie wiem ;-)
  • Nie widze za bardzo przeslanek dla ktorych ta teza Cholewinskiego mialaby byc prawdziwa :)
  • Kilka lat temu uczestniczyłem w kilku spotkaniach wspólnoty MiMJ, bez angażowania się w jej struktury. Przeszło mi bo neo ( ogólnie rzecz biorąc) to nie moja bajka. Teraz ZRFF - całą rodziną, 4 na 5 jest zaangażowanych.
    Kiedyś wiejska parafia, teraz miejska. Różnica jest taka że na wsi ludziska są chojniejsi dla Proboszcza.
  • marniok napisal(a):
    MiMJ,
    MiMJ
    ?
    Miłośc i miłosierdzie Jezusa to chyba odjechany odłam Odnowy a nie neo?
    http://mimj.pl/
  • margerytka napisal(a):
    marniok napisal(a):
    MiMJ,
    MiMJ
    ?
    Miłośc i miłosierdzie Jezusa to chyba odjechany odłam Odnowy a nie neo?
    http://mimj.pl/
    :-??
    Może i tak być....czy to coś zmienia?
  • Miłość i miłosierdzie?

    odróżniają? +10
  • Brzost napisal(a):
    Filioquist napisal(a):
    "ruchy" to czynnik ludzki, zawodny

    aktywności tradycyjne

    Uwaga na nisko przelatujące kwantyfikatory. BTW, ile musi trwać "ruch" aby stał się "aktywnością tradycyjną"?
    ruch to ruch

    aktywności tradycyjne z kolei nie wymagają pośrednictwa żadnego "ruchu" między człowiekiem a Bogiem
  • Brzost napisal(a):
    ... o. Alfreda Cholewińskiego SJ...
    Mam książkę - zbiór jego wykładów: "ABC"

  • edytowano September 28
    marniok napisal(a):
    margerytka napisal(a):
    marniok napisal(a):
    MiMJ,
    MiMJ
    ?
    Miłośc i miłosierdzie Jezusa to chyba odjechany odłam Odnowy a nie neo?
    http://mimj.pl/
    :-??
    Może i tak być....czy to coś zmienia?
    Ogólnie, jako historia z życia, nie.
    Ale we tym wątku, dla porządku zagnieżdżenia się w KRzK- diametralnie! :)

    Odnowa - to podobnie jak Oaza, zaimplementowany ruch protestancki; Neo/Droga N. - taka wewnętrzna judaistyczna..., no dobrze, wewnętrzny ruch.
  • Kiedyś oaza (z braku alternatywy), rekolekcje Opus Dei parę razy, dzieciaki zawiszaki, teraz przechylony w stronę tradsów, ale tolerancyjny wobec NOM (żona prowadzi chór parafialny)
  • edytowano September 28
    murdelio!
    cudownie!
    witam i ściskam serdecznie!
    do dziś wszystkim opowiadam (raz nawet udało mnie się wybrać z pielgrzymką do św. Eustachego, tego od trąbki Eustachiusza i od dos ko na łej kawy!!!!) i doradzam , żeby przy podróży ad limina ko niecz nie wpadli na taki placyk koło Panteonu. kazdy znajdzie coś dla siebie, dzieci nawet - doskonałe kawowe desserty

    niestety, jedna z piękniejszych kart literatury podróżniczej i towaroznawczej przepadła razem z rebelyą.

    aha!
    wątek o czem innem
    ab ovo!
    nimistrant, oazowicz, duchacz, ale z problemami, bo bez spoczynku w Panu i glosolalji
    teraz uććiwy parafianin
  • christoph napisal(a):
    ..duchacz, ale z problemami, bo bez spoczynku w Panu i glosolalji..
    Czyli po prawdzie de fakto - BEZ problemów! :)

  • Skaranie z tymi katabasami.
  • my nie katabasy!
    choć może niektórzy omc ....
  • Domowy Kościół czyli Ruch Światło Życie dla małżeństw, znaczy oaza dla przerośniętych.
  • makos napisal(a):
    Nie widze za bardzo przeslanek dla ktorych ta teza Cholewinskiego mialaby byc prawdziwa :)
    Toteż powtarzam ją jako ciekawostkę jedynie. Nie był nieomylny :-)
  • christoph napisal(a):
    murdelio!
    cudownie!
    witam i ściskam serdecznie!
    do dziś wszystkim opowiadam (raz nawet udało mnie się wybrać z pielgrzymką do św. Eustachego, tego od trąbki Eustachiusza i od dos ko na łej kawy!!!!) i doradzam , żeby przy podróży ad limina ko niecz nie wpadli na taki placyk koło Panteonu. kazdy znajdzie coś dla siebie, dzieci nawet - doskonałe kawowe desserty

    niestety, jedna z piękniejszych kart literatury podróżniczej i towaroznawczej przepadła razem z rebelyą.

    aha!
    wątek o czem innem
    ab ovo!
    nimistrant, oazowicz, duchacz, ale z problemami, bo bez spoczynku w Panu i glosolalji
    teraz uććiwy parafianin
    Kłaniam się nisko, wersja toporna dywagacji o włoskiej kawie przetrwała na frondowym blogu :)
  • idę sprawdzić!
    podziękowałem? nie?

    no to bardzo dziękuję i za wtedy i za dziś!

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.