Jak przekonywać

Czasami niektórzy z nas podjęli próby rozmowy z lemingami tudzież ludźmi o innych poglądach.
Odbyłem niedawno ciekawą rozmowę ze specjalistą od przekonywania a mianowicie specem od sprzedaży i mówił on tak: Ludzie mając jakiś pogląd obdarzają go zaufaniem, silną emocją dlatego interlokutora traktują jako osobę, która atakuje ich osobiście. Dlatego rozsądną strategią przekonywania jest stanięcie po stronie rozmowcy na zasadzie: -zgadzam się z tobą prawie w 100% jest tylko jeden malutki problem, taki szczegolik który tu przeszkadza.Trzeba zrobić mały wyłom, ktory wpuści trochę powietrza w hermetyczny świat utartych poglądów.
Kolega handlowiec ponieważ jest pisowiec, to parę razy skutecznie przekonał parę lemingów, oczywiście nie po jednej tylko po kilku rozmowach. Tak przynajmniej twierdzi.

Przy okazji spytałem go jak godzi bycie katolem i prawicowcem z wciskaniem ludziom szajsu którego nie potrzebują. Fuknął coś obrażony i zmienił temat.

Aha, uprzedzając pytanie. Nic nie próbował mi sprzedać :)
«1

Komentarz

  • "Fuknął coś obrażony i zmienił temat."

    Potraktował interlokutora jako osobę, która atakuje go osobiście ;-)
  • Obrazieł się isz Kulega niczegusz nie pojon zes jegusz szkolenia. Czebasz beło pedzieć: "Cusz za pienkne katolickie postawe reprezentywasz, nualesz jezd tukej jeden malućki problemans....."
  • Brzost napisal(a):
    "Fuknął coś obrażony i zmienił temat."

    Potraktował interlokutora jako osobę, która atakuje go osobiście ;-)
    Ta. Zachował się nieprofesjonalnie; )
    Co do merituma to propaganda IIIRP działała według podobnego schematu. Metoda salami, coś czego się prawica nigdy nie nauczy.
  • Tja, no, metoda asonansu poznawczego plus majeutyka.
  • loslos
    edytowano January 7
    Wzór osobisty oraz zastraszanie. Dlatego czeba koledzy cierpieć - kupować najnowsze Ajfony, nosić dobrane garnitury i jeździć wypasioną bryką. A jak kto ma Toyotę rocznik 2000, która się nie psuje, więc po co wymieniać, to przynajmniej parkować po dalszych zaułkach. Tak, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.

    Tę jedną zaletę ma pan Mateusz, leming nie wie, co odpowiedzieć na tekst: Nie głosuję na PiS, bo nie lubię partii banksterskiej. No i co z tego, że umieją kasę zarabiać i ich na świecie poważają?
  • edytowano January 7
    los napisal(a):
    Tę jedną zaletę ma pan Mateusz, leming nie wie, co odpowiedzieć na tekst: Nie głosuję na PiS, bo nie lubię partii banksterskiej. No i co z tego, że umieją kasę zarabiać i ich na świecie poważają?
    :D

    Nie mam osiągnięć na polu przekonywania lemingów. Przypomniała mi się natomiast drobna wymiana zdań (ok. 2015) z jedną, wydawało mi się, całkiem inteligentną kobietą, zakończoną przez nią argumentem "ale oni są taaaacy brzydcy". Ręce mi opadły.
  • Kwestia smaku
    Heebert
  • Maria napisal(a):
    los napisal(a):
    Tę jedną zaletę ma pan Mateusz, leming nie wie, co odpowiedzieć na tekst: Nie głosuję na PiS, bo nie lubię partii banksterskiej. No i co z tego, że umieją kasę zarabiać i ich na świecie poważają?
    :D

    Nie mam osiągnięć na polu przekonywania lemingów. Przypomniała mi się natomiast drobna wymiana zdań (ok. 2015) z jedną, wydawało mi się, całkiem inteligentną kobietą, zakończoną przez nią argumentem "ale oni są taaaacy brzydcy". Ręce mi opadły.
    Trzeba było powiedzieć. No tak paskudni jak wszyscy politycy. Ten Schetyna taki paskudny. Kopacz niemodna.
  • Ciało migdałowate w musku. W tę stronę idą teraz wszystkie szkolenia z negocjacji, czy to sprzedażowych czy zakupowych. Nienowe odkrycie, ale zyskuje coraz większe znaczenie.
    1. Ponad połowa badanych odbierała rozmówcę na podstawie mowy ciała.
    2. Blisko połowa poprzez intonację głosu.
    3. Jednocyfrowy procent ze względu na wypowiadane treści. Treści mają marginalne znaczenie. Niezależnie od tego, jacy mądrzy i logiczni będziemy, nie jest to specjalnie istotne dla rozmówcy.
    Musimy więc potakiwać, miło, sympatycznie, upodabniając się do rozmówcy. Zachowywać się jak on. Wykonywać podobne gesty. I wtedy przemycać naszą treść.

    Było też inne badanie. Podzielono szczury na dwie grupy. W jakimś neutralnym politycznie temacie, w którym była spora szansa, że badani nie będą mieli własnego zdania, przekonywano pierwszą grupę, że A jest dobre. Pokazywano im artykuły. Wyświetlano wykłady expertów itd. Drugą grupę agitowano identycznie, ale do poglądu że A jest niedobre. Gdy już wszystkie szczury były przekonane do jednego lub drugiego poglądu, zaczęto ich przekonywać do poglądu przeciwnego. Pierwszą grupę do nieA a drugą do A.
    Badani zareagowali odrzuceniem. Usztywnieniem się na wszelkie argumęty.
  • trep napisal(a):
    Usztywnieniem się na wszelkie argumęty.
    Czelisz zes argumętanię jak zes szeksę: piersi bodźcy najważniejsi, a potym już ludzie so podzielone: jedne lubiejo blądynki, drugie wiency czarniejsze, czecie pulkniejsze itepede.

  • Bo czeba zaczynać od podstaw - od pracy organicznej. Najpierw trzeba nauczyć myśleć. Potem trzeba nauczyć co to za oszusty te behaviorysty i jak z nas robią animals i jak to rozpoznać i się bronić.
  • Ale warto tą wiedze przyswoić i praktykować. Czyli spotykając się z lemingiem czy inszym antyklerykałem najpierw odpowiedzieć sobie czy ma się ochotę go przekonywać. Jeżeli nie, to najlepiej krótko i dobitnie zaznaczyć swoje zdanie i skończyć dyskusje. A jeżeli tak to trzeba zamienić się w węża i odejść od zasady "tak tak, nie nie". Niestety.
  • Trza znaleźć jakiś "złoty środek". No ja wiem, ze to może takie eufemistyczne określenie węża.
  • Rafał napisal(a):
    Trza znaleźć jakiś "złoty środek". No ja wiem, ze to może takie eufemistyczne określenie węża.
    Trzeba stwierdzić, że też się było za PO, ale że teraz to nie trendi, przypał, a nawet niepasuji poważnej ozdobie.
    :-w
  • No nie. Kłamał jednak nie będę nawet w dobrej sprawie. Mogę coś przemilczeć, dać jakąś karkołomną interpretację, sugestię, pograć na emocjach, ale nie tak daleko. Znaczy mógłbym powiedzieć że rozumiem jak ktoś mógł być za PO.
  • AnnaE napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    Trza znaleźć jakiś "złoty środek". No ja wiem, ze to może takie eufemistyczne określenie węża.
    Trzeba stwierdzić, że też się było za PO, ale że teraz to nie trendi, przypał, a nawet niepasuji poważnej ozdobie.
    :-w
    Dokładnie coś w ten deseń.
  • Rafał napisal(a):
    Trza znaleźć jakiś "złoty środek". No ja wiem, ze to może takie eufemistyczne określenie węża.
    Jest dobre pytanie. Czy mozna tak przekonywać skutecznie żeby się nie skurwić.
  • raste napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    Trza znaleźć jakiś "złoty środek". No ja wiem, ze to może takie eufemistyczne określenie węża.
    Jest dobre pytanie. Czy mozna tak przekonywać skutecznie żeby się nie skurwić.
    No! Polityka i biznes to śliskie zajęcia. Wyjątkowo wystawione na pokusy świata.
  • Ja już nie mam kogo przekonywać, bo z mojego otoczenia wymiotło lemingi, w rodzinie mam leminżycę, ale czuję, że ona traci moc, mam też kuzyna emer. komandora, który się tak wyonacył, że gdyby dziadkowie wstali z grobu, to by go nie poznali. Bardzo go kocham (z wzajemnością) i kiedy zaczyna coś bredzić o Kaczorze, zmieniam temat, bo z absurdami się nie dyskutuje. Tak więc jedynym miejscem gdzie spotykam zaprzaństwo jest twitter i fb, ale nawet mi w głowie nie postało, że miałabym do czegokolwiek przekonywać KODziarzy. Rezultat byłby identyczny, gdybym skłaniała moje psiaki do miauczenia. Banuję gorszy sort bez namysłu, czasem coś wpiszę młodzikom (z PO), po czym- ciach! Nie żywię wobec nich silniejszych uczuć, tylko czasem się modlę do Ducha Świętego, żeby przewietrzył umysły zaczadzone przez Złego i jego sługi.
  • Jest pewien próg fanatyzmu że rozmowa nie ma sensu. W przypadku KOD to bardziej pomoc lekarza by się przydała.
  • No ale jak lekarz zaleci odpowiednie proszki na uspokojenie to można próbować.Takie rzeczy jak +500, Korona Królów, złodziej na ławie oskarżonych czy etat w firmie wyprowadzonej z marazmu to niezłe lekarstwa.
  • raste napisal(a):
    Jest pewien próg fanatyzmu że rozmowa nie ma sensu.
    Ale obśmiewanie ma sens. Śmiech jest najokrutniejszym narzędziem tortur.

  • los napisal(a):
    Wzór osobisty oraz zastraszanie. Dlatego czeba koledzy cierpieć - kupować najnowsze Ajfony, nosić dobrane garnitury i jeździć wypasioną bryką. po dalszych zaułkach. Tak, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.
    Jest też wersja młodzieżowa - być na bierząco z popkalczerem. Jak kojarzysz mniej więcej popularne seriale (np. Grę o tron, Wikingów), oraz parę zespołów z Openera, to ludzie inaczej cię odbierają, gdy rozmawiasz o polityce :-)
  • Rafał napisal(a):
    No ale jak lekarz zaleci odpowiednie proszki na uspokojenie to można próbować.Takie rzeczy jak +500, Korona Królów, złodziej na ławie oskarżonych czy etat w firmie wyprowadzonej z marazmu to niezłe lekarstwa.
    Te rz3czy to właśnie dobry test na fanatyzm
  • los napisal(a):
    raste napisal(a):
    Jest pewien próg fanatyzmu że rozmowa nie ma sensu.
    Ale obśmiewanie ma sens. Śmiech jest najokrutniejszym narzędziem tortur.

    Ma sens bo fanatyk może stać się groźny vide Cyba. Obsmianie i zaszczucie może odebrać mu pewność siebie.
  • edytowano January 8
    A ja wrzucam szpileczki.
    Nie dalej jak dziś w pracy (a jako korposzczur mam większość lemingów, a w obecnym dziale to prawie same), koleżanka opowiadała, jak ktoś tam w jej spółdzielni mieszkaniowej nie tylko nie wykonuje swojej roboty, ale rozkłada ręce mówiąc: "co ja mogę".
    Kulturalnie przypomniałem że nie tak dawno temu premier Tusk powiedział to samo w śniadaniu mistrzów na pytanie Mellera czy innego Kukiza. Czego zatem wymagać od pracownika spółdzielni mieszkaniowej.
    :D
    No i ludzie się śmiali.
    Kiedyś ostentacyjnie waliłem po oczach i był bunt a co najmniej wroga cisza. Szpileczki są delikatniejsze, skuteczniejsze i nie budzą natychmiastowego buntu i oporu:) Polecam:)
  • Bo nie zauważyli że są już naszpikowani jak jeże.
  • Raz znajoma z pracy z szokiem w głosie zapytała: ty głosiujesz na pis?????!!!!! Odwróciłem się w jej stronę i z figlarnym uśmiechem odpoedziałem: Asiu, a na kogo mam głosiować? Na petru???? I prychnąłem radośnie a ona zamilkła i do tematu nie wróciła.
  • Uważam, że nikogo do niczego nie można przekonać. Można chyba jedynie powiedzieć swoje i zachęcać do myślenia. Efekt i tak nie zależy od nas.
  • Należy wykorzystać skłonność ludzi do tzw. "pędu owczego".
    Piszę to ponownie.
    Sondaże na poparcie tezy. To działa, choćby na podświadomość.
  • nikt_specjalny napisal(a):
    Uważam, że nikogo do niczego nie można przekonać. Można chyba jedynie powiedzieć swoje i zachęcać do myślenia. Efekt i tak nie zależy od nas.
    Są fachowcy ktorzy twierdzą że przekonać można każdego o wszystkim.
  • raste napisal(a):
    Są fachowcy ktorzy twierdzą że przekonać można każdego o wszystkim.
    To czeba tera jejich pszekoneć isz nikogusz do niczegusz.

  • Było. Parę razy, na początku, 10 lat temu, parę lat temu. I nic nie dało. Nie przekonywać. Teraz już nie ma nawet sensu się zastanawiać.
  • raste napisal(a):
    nikt_specjalny napisal(a):
    Uważam, że nikogo do niczego nie można przekonać. Można chyba jedynie powiedzieć swoje i zachęcać do myślenia. Efekt i tak nie zależy od nas.
    Są fachowcy ktorzy twierdzą że przekonać można każdego o wszystkim.
    Był taki fachowiec co potrafił ponoć przekonać tłum zgromadzony na rynku do rozebrania się. Ale teraz siedzi w pierdlu za porno dziecięce.
  • Jeśli już koniecznie chcecie kogoś przekonywać to tylko w rozmowach w cztery oczy, a i tak szansę są pół na pół. Hurtowa naparzanka odnosi skutek naprzeciskuteczny.
  • JORGE napisal(a):
    Było. Parę razy, na początku, 10 lat temu, parę lat temu. I nic nie dało. Nie przekonywać. Teraz już nie ma nawet sensu się zastanawiać.
    Przekonywać trzeba młodzież, bo ma poglądy nieugruntowane i łatwe do podważenia. Trzeba przekonywać że Polska może i powinna być wielka! Jeżeli to się uświadomi inne wnioski powoli się pojawią.
  • Dziwne część Koleżeństwo ma stanowisko odnośnie przekonywania. A ma Koleżeństwo jakieś poglądy? Wyznaje jakieś wartości? A skąd się u Koleżeństwa wzięły? Z powietrza? No i czy te wartości i poglądy maja jakiś wpływ na wybory i działania Koleżeństwa? czy te działania są zgodnie z nimi czy sprzeczne?
  • A o czym przekonywać?
  • To jest dobre pytanie, a nie czy przekonywać.
  • O tym że Polska może być wielka jak kiedyś.
  • edytowano January 11
    Przecież tu nie ma spou że może. Tyle że oni uważają że droga do wielkości jest przez płaszczenie się przed UE, nazywane "współpraca".
  • Oni raczej chcą unicestwienia państwowości Polski. Europa regionów im zupełnie wystarcza.
  • raste napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    Było. Parę razy, na początku, 10 lat temu, parę lat temu. I nic nie dało. Nie przekonywać. Teraz już nie ma nawet sensu się zastanawiać.
    Przekonywać trzeba młodzież, bo ma poglądy nieugruntowane i łatwe do podważenia. Trzeba przekonywać że Polska może i powinna być wielka! Jeżeli to się uświadomi inne wnioski powoli się pojawią.
    Otóż to. Nie przekonywać. W ogóle. Wcale. Nigdy. Przypominać, gdzie jest busola, którą każdy ma, i w ten sposób pomagać uporządkować śmietnik w głowie. Resztę delikwent musi wykonać sam.
    Modlitwa, własny przykład - i nic więcej. Żadnych słów.
  • Przemko napisal(a):
    Przecież tu nie ma spou że może. Tyle że oni uważają że droga do wielkości jest przez płaszczenie się przed UE, nazywane "współpraca".
    Takie myślenie podszyte jest kompleksami, strachem i przekonaniem, że Polska jest mała i zawsze będzie mała.

    Widziałem kiedyś wykład, że ludzie generalnie słabo wierzą w zmiany. Postrzegają swiat jako stabilny nie zmieniający się zbytnio, a obraz świata kształtuje się w młodości. Należy przekonywać siebie i innych że ciągłe zmiany są nie tylko możliwe ale i nieuniknione. Zrozumienie tego dopinguje do walki.
  • No nas chrześcijan nie trzeba do tego przekonywać, nie? Ale my też się zapominamy.
  • Przemko napisal(a):
    No nas chrześcijan nie trzeba do tego przekonywać, nie? Ale my też się zapominamy.
    Niby nie, ale.. Jezeli natura ludzka jest niesklonna do postrzegania świata w ruchu to jednak trzeba się przekonywać stale. A raczej myśleć i obserwować.
  • KAnia napisal(a):
    raste napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    Było. Parę razy, na początku, 10 lat temu, parę lat temu. I nic nie dało. Nie przekonywać. Teraz już nie ma nawet sensu się zastanawiać.
    Przekonywać trzeba młodzież, bo ma poglądy nieugruntowane i łatwe do podważenia. Trzeba przekonywać że Polska może i powinna być wielka! Jeżeli to się uświadomi inne wnioski powoli się pojawią.
    Otóż to. Nie przekonywać. W ogóle. Wcale. Nigdy. Przypominać, gdzie jest busola, którą każdy ma, i w ten sposób pomagać uporządkować śmietnik w głowie. Resztę delikwent musi wykonać sam.
    Modlitwa, własny przykład - i nic więcej. Żadnych słów.
    Może to i najważniejsze, ale uważam że niewystarczające.
    Przedwyborcza akcja Beaty Szydło dała jednak oczekiwany efekt. Gdyby PiS nie ruszył się z kanapy w Polskę, z pewnością nie wygrałby wyborów.
  • Brzost napisal(a):
    raste napisal(a):
    nikt_specjalny napisal(a):
    Uważam, że nikogo do niczego nie można przekonać. Można chyba jedynie powiedzieć swoje i zachęcać do myślenia. Efekt i tak nie zależy od nas.
    Są fachowcy ktorzy twierdzą że przekonać można każdego o wszystkim.
    Był taki fachowiec co potrafił ponoć przekonać tłum zgromadzony na rynku do rozebrania się. Ale teraz siedzi w pierdlu za porno dziecięce.
    :D To samo pomyślałem.
  • Rafał napisal(a):
    Dziwne część Koleżeństwo ma stanowisko odnośnie przekonywania. A ma Koleżeństwo jakieś poglądy? Wyznaje jakieś wartości? A skąd się u Koleżeństwa wzięły? Z powietrza? No i czy te wartości i poglądy maja jakiś wpływ na wybory i działania Koleżeństwa? czy te działania są zgodnie z nimi czy sprzeczne?
    Uważam, że trzeba oddzielić przekonywanie od manipulacji PR, bo to drugie jest skierowane na pewien typ ludzi i sukces doraźny. Czyli ludzie dzielą się na tych którymi daje się manipulować, bo w sumie nie wiedzą co myślą, albo myślą to co usłyszą (czyli jak w starym dowcipie, że polski inteligent dowiaduje się co myśli czytając rano GW), grupę betonową (czyli sekciarzy jakiś poglądów) oraz mała grupę ludzi niezależych, których przekonanie do czegoś zależy w dużej mierze od ich woli, a czasami cierpliwości.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.