Szczeniaczek zjadł trutkę na myszy

edytowano January 20 w Forum ogólne
9 tygodniowy szczeniak zjadł trutkę na myszy. Dom na wsi nie został w pełni wyczyszczony z tego gówna i 2 minuty spuszczony ze wzroku przyniósł folię w pysku. Okazało się po napisach, że to trutka. Szybko w samochód i po godzinie był u weterynarza. Podano mu płyn wymiotny, po których dwa razy wyrzygał kulę karmy, ale pierwsza kula była z różowym, czyli nie żarł samej foli i zaaplikował sobie jakąś dawkę trutki. Weterynarz kazał mu dawać węgiel i witaminę K, daliśmy.

Co mogę zrobić jeszcze ? Ponoć zastrzyki z witaminy K, a jak w tabletkach to raz dziennie wystarczy ? Może ktoś z was przerabiał taką sytuację ?
«1

Komentarz

  • Doktor starej daty mówi, że powinno wystarczyć, teraz tylko obserwować objawy.

    Ale lepiej zapytać jakiegoś młodszego konowała, oni specjalizują się w małych zwierzach.
  • peterman napisal(a):
    Doktor starej daty mówi, że powinno wystarczyć, teraz tylko obserwować objawy.

    Ale lepiej zapytać jakiegoś młodszego konowała, oni specjalizują się w małych zwierzach.
    Stara wiara nie rdzewieje, więc kolega mi powie jakie mogą być objawy i kiedy ? Coś związanego z krwią ? Zrobić badania krwi czy nie ? A jak tak to kiedy, jeżeli trucizna została w jakiejś porcji wchłonięta to za ile będzie to widać we krwi ?

    Czy sprawę zostawić ? I czekać co będzie ?
  • Psiurskie enzymy są podobno bardzo silne, doktor radzi się nie przejmować, zrobiono co się dało jak należy. Marna pociecha, ale tak mi powiedziano.
  • Ok, dzięki. Wiesz, jestem na świeżo i zbieram info, żeby niczego nie przeoczyć na tym etapie. A piesek bombowy jest, kundel z dziada pradziada, z domieszką kangura chyba, bo startuje z dwóch łap do każdej reakcji, wielka szkoda żeby zdechł. W każdym razie czekamy.
  • Ludziom to węgiel i mleko się zaleca, nic więcej nie wiem.
  • Jeśli będzie wymiotował, koniecznie trzeba nawadniać - sól fizjologiczna (kupisz w aptece) w zastrzykach ładowana pod skórę. Mam nadzieję, że jest ok, bo już kilka godzin minęło.
  • edytowano January 20
    Żadna sól fizjologiczna, żadne zastrzyki. Łyżeczka soli i 6 łyżeczek cukru na litr wody i niech piesek pije. Nawet jak wymiotuje to pomiędzy "zwrotami" będzie chciał pić. Nawet lepiej żeby pił i wymiotował, szybciej się oczysci.
    Edit:
    Taka mikstura jest bardzo dobra i dla ludzi w przypadku biegunki, wymiotów - ogólnie odwodnienia. Mówimy oczywiście o przypadkach nie wymagających hospitalizacji. W warunkach domowych, na wycieczkach z dala od cywilizacji i dostępu do medykamentów sprawdza się znakomicie.
  • marniok napisal(a):
    Żadna sól fizjologiczna, żadne zastrzyki. Łyżeczka soli i 6 łyżeczek cukru na litr wody i niech piesek pije. Nawet jak wymiotuje to pomiędzy "zwrotami" będzie chciał pić. Nawet lepiej żeby pił i wymiotował, szybciej się oczysci.
    Jesteś weterynarzem?
  • Acha,
    Ja też nie.
    Opisałam swoje doświadczenie z rzygającym psem, którego wyciągnęłam z odwodnienia właśnie w ten sposób. Podany przez lekarza. Sama bym na to nie wpadła, Podawałam suce jakieś gigantyczne ilości soli fizjologicznej pod skórę - robiły jej się takie bąble, ale NIE RZYGAŁA! i przestała się odwadniać. Wyszła z bardzo ciężkiego, niemal beznadziejnego stanu.
    Oczywiście, jak zwykle najważniejsza rada - zawsze do lekarza!
  • Na zachodzie Europy stosuje się duże wlewy podskórne 0,9%NaCl rzędu 500-1000ml na dobę. Ale tylko w warunkach szpitalnych. Nie wiem jak to wygląda w przypadku zwierząt ale odnosiłem się do Twojej sugesti że należy nawadniać. Na sobie przerabiałem nawadnianie wspomniana miksturą w przypadku biegunki i wymiotów. Polecił mi ją lekarz który ratował się nią w dzikich ostępach Azji gdy przez 10 dni miał biegunkę a do najbliższego miasta miał 1200km.
  • Zapewne wlewy podskórne maja za cel ominięcie drogi przewodu pokarmowego w przyjmowaniu płynów. Sól fizjologiczna wchłonie się. Ma to ta zaletę że nie absorbuje podraznionego trutką przełyku i żołądka.
  • Łyżeczka soli na litr wody to wychodzi ok. 2x większe stężenie soli niż w soli fizjologicznej, plus cukier - taki napój izotoniczny na upał i osłabienie, brzmi bardzo sensownie, trzeba zapamiętać recepturę.
  • Jak masz siemię lniane, to zagotuj w garnuszku, zostaw do ostygnięcia, zrobi się taki kisiel. Odcedź ziarenka przez sitko i daj mu do wypicia sam kisiel. To mu pomoże na ew. ból, osłoni wątrobę i wyleczy przewód pokarmowy.

    Mój wet. (dobry) zawsze poleca siemię lniane na wszelkie psie zatrucia.
  • marniok napisal(a):
    Na zachodzie Europy stosuje się duże wlewy podskórne 0,9%NaCl rzędu 500-1000ml na dobę. Ale tylko w warunkach szpitalnych. Nie wiem jak to wygląda w przypadku zwierząt
    No właśnie. Kolosalna różnica - pies ma luźną skórę i bardzo dużo "wolnego" miejsca pod nią. Nie trzeba być ekspertem, żeby to stwierdzić.
    Siemię lniane - cudowne lekarstwo na wszystkie żołądkowe problemy. O ile psiak je.
  • Ale tu mówimy o 9 tyg szczeniaczku.
  • A to nie pies?

    Swoją drogą, mógłby się Jorge odezwać, czy wszystko OK. Martwię się.
  • Pewnie ze pies ale nie w tym problem. Skóra cieńsza, bardziej "opięta" na ciałku, fałdy skóry mniejsze. Technicznie trudniej wykonać takie wlewy. Łatwiej okaleczyć zwierzę.
  • edytowano January 20
    :)
    Chyba jednak nie miałeś szczeniaka, przyznaj. I kociaka, i szczeniaka swobodnie podniesiesz, łapiąc go za skórę na grzbiecie, prawda? W przeciwieństwie do niemowlaka, z którym taka sztuczka na pewno się nie uda.
    A to już zupełnie wystarczy, żeby zrobić zastrzyk podskórny np. 20 cm igłą niekoniecznie grubą (może być 9). Potem w drugim miejscu powtórzyć zabieg. Nie mam pojęcia jakiej wielkości (masy) jest piesek, o którego się zamartwiamy, ale trzy takie zastrzyki spokojnie można zrobić każdemu dwumiesięcznemu szczeniakowi. Po trzech godzinach godzinach powtórzyć. I zaręczam - piesek nawet nie poczuje tego strasznego ukucia igłą, przed którym tak wielu dzielnych maczo mdleje. ;)
    Ps. Nie jestem w stanie podać liczby zastrzyków, które (niestety) musiałam robić mojej chorej na cukrzycę suce.
  • A jak zapewnić sterylność?
  • edytowano January 20
    Jak u człowieka - watka umoczona w spirytusie. I nie przejmować się. I wbijać igłę "po palcu", że tak powiem, delikatnie, ale mocno - skóra zwierzęcia jest grubsza.

    Oczywiście dwa początkowe zastrzyki - ogromne przeżycie dla mnie. Ale musiałam podawać insulinę dwa razy dziennie, błyskawicznie się nauczyłam.
  • Jeśli pojawi się krew w kale, to już raczej po nim.
    Trutka tak działa, że niszczy przewód pokarmowy gryzoni. Poczytaj w necie instrukcję obsługi do trutki, to się nieco zorientujesz.
    Szkoda psiaka. Może da radę. Dobre geny na przetrwanie.
  • Aleś zaserwowała na dobranoc :(
    Mam nadzieję, że śpią i jutro przeczytam dobrą wiadomość.
  • Wymioty (i biegunka?) u takiego zwierzaczka raczej błyskawicznie odwadnia organizm i analogia do dziecka jest jak najbardziej na miejscu. Każdy pediatra ci powie że jeśli bilans płynów przyjętych i wydalonych jest ujemny to tylko nawadnianie dożylne ma sens. Jeśli tylko może pić to ma pić ile da rady bo wchłanianie z przewodu pokarmowego jest wydajniejsze niż przez skórę.
    Falda skórna na karku owszem pomieści i 100 ml lub więcej ale wchłanianie w tym miejscu jest wolniejsze, optymalne są fałdy brzuszne i okolice ud co w przypadku małego psiaka nastręcza trudności lub wręcz uniemożliwia zabieg. W przypadku dorosłego psa czy człowieka to nie ma aż takiego znaczenia bo "zapasy" i wytrzymałość organizmu jest o wiele większa.
    Technicznie takie zabiegi wykonuje się cienkimi tzw motylkami lub wenflonami (5 lub 6) i krótkimi 2,5 lub 3 cm. Nie wiem skąd igła 20 cm i po co taka wielka, tylko utrudnia cały zabieg. Ciężko jedna reka to wykonać bo do 20 cm igły dochodzi jeszcze z 10 cm strzykawki (a przy wysuniętym tłoku kolejne 7,8) a drugą ręką trzeba trzymać psa. Nawet pomoc drugiej osoby nie bardzo ułatwia. Nie ma takiego "czucia" zestawu przy takiej jego długości.

    Wychowałem się na wsi i psów i kotów mieliśmy od groma.
  • marniok napisal(a):
    Wymioty (i biegunka?) u takiego zwierzaczka raczej błyskawicznie odwadnia organizm i analogia do dziecka jest jak najbardziej na miejscu. Każdy pediatra ci powie że jeśli bilans płynów przyjętych i wydalonych jest ujemny to tylko nawadnianie dożylne ma sens. Jeśli tylko może pić to ma pić ile da rady bo wchłanianie z przewodu pokarmowego jest wydajniejsze niż przez skórę.
    Falda skórna na karku owszem pomieści i 100 ml lub więcej ale wchłanianie w tym miejscu jest wolniejsze, optymalne są fałdy brzuszne i okolice ud co w przypadku małego psiaka nastręcza trudności lub wręcz uniemożliwia zabieg. W przypadku dorosłego psa czy człowieka to nie ma aż takiego znaczenia bo "zapasy" i wytrzymałość organizmu jest o wiele większa.
    Technicznie takie zabiegi wykonuje się cienkimi tzw motylkami lub wenflonami (5 lub 6) i krótkimi 2,5 lub 3 cm. Nie wiem skąd igła 20 cm i po co taka wielka, tylko utrudnia cały zabieg. Ciężko jedna reka to wykonać bo do 20 cm igły dochodzi jeszcze z 10 cm strzykawki (a przy wysuniętym tłoku kolejne 7,8) a drugą ręką trzeba trzymać psa. Nawet pomoc drugiej osoby nie bardzo ułatwia. Nie ma takiego "czucia" zestawu przy takiej jego długości.

    Wychowałem się na wsi i psów i kotów mieliśmy od groma.
    tu chodzi o objetość strzykawki nie długość igły
  • Marniok, ja pisałam wyłącznie o możliwościach domowych. Kroplówki w domu sam szczeniakowi nie zrobisz. Kończę z Tobą dyskusję, bo to rozmowa teoretyka z praktykiem. I ja tu jestem praktykiem. I tak, szczeniakom też robiłam zastrzyki. Wychowałam trzy. A o pójściu do lekarza napisałam w pierwszym poście.
  • @Dyziu, max objętość strzykawki z igłą to 50-60 cm, jest duża, dołącz do niej 20 cm igłę, wysuń tłok i masz 0.5 metrowy zestaw. Obsłużyć go jest wręcz niemożliwe.
  • marniok napisal(a):
    @Dyziu, max objętość strzykawki z igłą to 50-60 cm, jest duża, dołącz do niej 20 cm igłę, wysuń tłok i masz 0.5 metrowy zestaw. Obsłużyć go jest wręcz niemożliwe.
    Jednak dopiszę - 20 cm strzykawki - to jej pojemność.

    Już mnie nie dziwi, że panowie mdleją na myśl o zastrzyku :))
  • I jak z psem?
  • edytowano January 21
    marniok napisal(a):
    @Dyziu, max objętość strzykawki z igłą to 50-60 cm, jest duża, dołącz do niej 20 cm igłę, wysuń tłok i masz 0.5 metrowy zestaw. Obsłużyć go jest wręcz niemożliwe.
    rispekt ^:)^
  • los napisal(a):
    I jak z psem?
    Ta cisza nie najlepiej wróży.
    A my, co raz bardziej zdenerwowani tak sobie od samego rana wymieniamy poglądy. Fachowe ofkors.

  • edytowano January 21
    @Maria, wszytko można robić. Nie wszytko m sens ale jeśli ważniejsze jest własne samopoczucie to droga wolna.
    Maria napisal(a):
    marniok napisal(a):
    @Dyziu, max objętość strzykawki z igłą to 50-60 cm, jest duża, dołącz do niej 20 cm igłę, wysuń tłok i masz 0.5 metrowy zestaw. Obsłużyć go jest wręcz niemożliwe.
    Jednak dopiszę - 20 cm strzykawki - to jej pojemność.

    Już mnie nie dziwi, że panowie mdleją na myśl o zastrzyku :))
    Cycat z Kolezanki:
    "... zastrzyk podskórny np. 20 cm igłą niekoniecznie grubą (może być 9)...."
  • Jeden przecinek i wszystko byłoby jasne...
  • silnik 500 cm byłby monstrualny
  • marniok napisal(a):
    @Maria, wszytko można robić. Nie wszytko m sens ale jeśli ważniejsze jest własne samopoczucie to droga wolna.
    Maria napisal(a):
    marniok napisal(a):
    @Dyziu, max objętość strzykawki z igłą to 50-60 cm, jest duża, dołącz do niej 20 cm igłę, wysuń tłok i masz 0.5 metrowy zestaw. Obsłużyć go jest wręcz niemożliwe.
    Jednak dopiszę - 20 cm strzykawki - to jej pojemność.

    Już mnie nie dziwi, że panowie mdleją na myśl o zastrzyku :))
    Cycat z Kolezanki:
    "... zastrzyk podskórny np. 20 cm igłą niekoniecznie grubą (może być 9)...."
    Cholera, nie przypuszczałam, że taką głupotą można komuś wdepnąć na ego.
    Zastrzyk 20 cm oznacza pojemność ampułki.
    Dyzio chyba dosadniej Ci to wytłumaczył.

    Ja mam się kajać? Ja się ze swojej wpadki procentowej umiałam pośmiać i przeprosić.
  • Mi na ego? Chyba Tobie bo coraz głupiej się tłumaczysz. Nie ma 20 cm ampułki z solą fizjologiczną.
  • Pies ok, nawet bardzo, ale to nic nie znaczy. To kurewstwo działa długofalowo, może zabić po 3 tygodniach nawet. Ponoć pies staje się osowiały, później kwestia krwawień (ze śladami w kale, tak jak Anna pisała) i kuniec. Tu najważniejsza chyba jest sprawa, czy ta godzina od połknięcia to dużo czy mało ? Ile trucizny się wchłonęło ? Wyczucie weterynarzy (tak jak peterman pisał) wskazuje, że rzyganie było na tyle szybko, że jest szansa na ok. Szansa.
  • Trzymam kciuków.
  • No ale wyrzygał.
  • los napisal(a):
    No ale wyrzygał.
    Wyrzygał, chyba wszystko, bo po wyjściu od weterynarza już tylko piana poszła. Tyle, że godzina to godzina, ten kangur waży 2 kilogramy, więc proporcje są jakie są. Psy z tego wychodzą, reakcja była w miarę szybka, więc może będzie dobrze.
  • JORGE napisal(a):
    więc może będzie dobrze.
    Oby.
    Też trzymam.

  • Ważna też sprawa rasy. Kundel bywa z natury o wiele silniejszy. Mój pies żył 18 lat. Urodziwy acz zwykły kundel. Dwa razy zapadł na chorobę pokleszczową - za pierwszym razem parę dni nieprzytomny, ale z tego pięknie wyszedł. Weterynarz orzekł, że to dzięki sile organizmu jaką wręcz genetycznie mają kundle. Za drugim razem poszło lżej, bo nasza reakcja była natychmiastowa po zauważeniu pierwszych objawów. I potem żadnych skutków ubocznych. Był zdrów aż do końca, niestety dopadła go starość.
  • edytowano January 21
    Daj mu ten żel z siemienia!!! Codziennie!
  • Mania ma rację. Osłania przewód pokarmowy i łagodzi podrażnienia, a takie ma z pewnością.
  • edytowano January 22
    Wszystko co zaleciliście jest realizowane. Póki co, nie ma żadnych objawów, pies jest żywy, ma apetyt, krwi nie widać nigdzie, itp. Ale nie mam złudzeń, jakaś dawka zostało wchłonięta, objawy będzie widać po tygodniu, ostateczne zamknięcie sprawy po miesiącu ponoć. Trzeba czekać.
  • edytowano January 22
    Mały twardziel. Wyjdzie z tego.
  • A opiekę ma lepsza niż ja w szpitalu. Pół Polski jako konsultanci. Środki konwencjonalne i nie. Pytania o stan na bieżąco.
    Niech mu idzie na zdrowie
  • A ta trutka to na co działa? Układ nerwowy, wchłanianie czy co?
  • Rafał napisal(a):
    A ta trutka to na co działa? Układ nerwowy, wchłanianie czy co?
    Krzepliwość krwi. Zwierzę wykrwawia się, czy to wewnętrznie, czy zewnętrznie. Zaczyna działać po pewnym czasie od przyjęcia dawki.
  • Leki zwiększające krzepliwość krwi też są.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.