Płaton Karatajew czy Andrzej Kmicic?

Odświeżam tradycję forumowych ankiet. Vote please.
«1

Komentarz

  • oczywiście Babinicz :-)
  • Nie widzę zainteresowania ankietą. I chyba wiem dlaczego.
  • edytowano January 28
    Znaczy nikt nie czytał "Wojny i pokoju"? No to może ruchome obrazki oglądał...

    Bo nie zakładam, że ktoś nie wie, kto Kmicic.
  • Już widzę te tłumy komentujących w tym wątku...
  • edytowano January 28
    Bardzom ciekaw, czy jest z tego potencjał do dyskusji na forumku. Czytałem Wojnę i Pokój jeszcze w zeszłym stuleciu, trza by powtórzyć, bo niewiele w głowie zostało, a z doświadczenia z innymi lekturami wiem, że i recepcja szesnastolatka zwykle jest diametralnie różna od tej z lat późniejszych.
    Tołstoj jest znakomity, najbardziej cenię sobie jego twóczość z ostatniego okresu życia, którego dobrym reprezentantem "Zmartwychwstanie". Unika człowiek brudu, smrodu i duchoty dostojewszczyzny, mimo że tematyka w jakimś sensie podobna.

    edit: proszsz o wybaczenie, że obok wątku.
  • wachmistrz napisal(a):
    Znaczy nikt nie czytał "Wojny i pokoju"? No to może ruchome obrazki oglądał...

    Bo nie zakładam, że ktoś nie wie, kto Kmicic.
    Oczywiście, że czytali. Tylko dawno. I uczciwa odpowiedź na pytanie wymaga co najmniej odświeżenia postaci. Zbyt pochopny wybór może narazić tylko na śmieszność. Więc może jednak albo daj więcej czasu Losie, albo, prościej, przybliż postawę.
    Mnie tylko tyle majaczy - pierwszy - pokorny, miłujący Boga, zginął w niewoli i raczej ziemskiego celu (wolności, ale właśnie nie wiem, czy TO było jego celem) nie osiągnął.
    A drugi wiadomo, nie muszę nic pisać.
  • Przyznam bez bicia że nie czytałem, ale sądząc z opisów jakieś podstawy do porównania obu panów som.

    Obaj siedzieli uwięzieni w szopie, mianowicie.
  • A źle że nie czytali. Gdyż albowiem Płaton Karatajew jest dla duszy polskiej postacią bardzo znaczącą.
  • los napisal(a):
    A źle że nie czytali. Gdyż albowiem Płaton Karatajew jest dla duszy polskiej postacią bardzo znaczącą.
    Zaiste, sądząc dalej z opisów dziwię się, że rzeczonego Karatajewa pan Tłusty nie uczynił Polakiem.

    W zaistniałej sytuacji jednakowoż, osobiście także wybrałbym Babinicza.
  • los napisal(a):
    A źle że nie czytali. Gdyż albowiem Płaton Karatajew jest dla duszy polskiej postacią bardzo znaczącą.
    To może jednak przybliż, bo brak czasu na wertowanie, a odpowiedź Wachmistrza trafia w sedno. Nie Kmicic a Babinicz. ;)
  • Jakub Wędrowycz.
  • loslos
    edytowano January 28
    Maria napisal(a):
    los napisal(a):
    A źle że nie czytali. Gdyż albowiem Płaton Karatajew jest dla duszy polskiej postacią bardzo znaczącą.
    To może jednak przybliż, bo brak czasu na wertowanie, a odpowiedź Wachmistrza trafia w sedno. Nie Kmicic a Babinicz. ;)
    Płaton jest zaprzeczeniem Kmicica, który jak wiadomo był gorączka wielka. Płaton ma nieskończenie wiele cierpliwości i skłonności do wybaczania uczynionych mu niegodziwości. Dla Tołstoja był personifikacja duszy rosyjskiej, jest też czymś, co Rosjanie niemal uczynili z Polakami. Niemal, bo Polacy mają w sobie doskonałą bierność Płatona Karatajewa ale brakuje im jego pogody ducha. Chyba nasz ukochany Święty Kościół Katolicki też najchętniej by widział Polaków przyciętych na kształt Karatajewa. Polak jest skrzywiony na świat ale brakuje mu woli, by się przeciw niemu zbuntować. Być może mały i przyczajony sprytny niewolnik najlepiej nas obrazuje, stąd popularność promujących taką postawę dzieł Ziemniaka i Zychowitza.
  • Dzięki.
  • A co z Oblomowem?
    Tez ciekawa postać
  • Dość irytujące pytanie i wątek - tak merytorycznie jak i co do formy. Merytorycznie bo kolejny raz mamy czynić wiwisekcję polskiej, rzekomo niewolniczej, duszy. A co do formy to, jak wiadomo, nie przepadam za popisami erudycji. Pewnie dlatego że erudytą nie jestem, a już szczególnie na każdy możliwy temat od teorii gier przez filozofię po historię z literaturą.Tołstoja czytałem i to dużo, ale dawno. Nie pamiętam tej postaci. I co z tego? Mam, do cholery, co robić w życiu. Przyjmuję to z pokorą, że Pan Bóg nie przeznaczył dla mnie kariery profesorskiej czy ministerialnej tylko powierzył mi zarządzanie prostymi ludźmi na prowincji zajmującymi się przyziemną produkcją rzeczy przydatnych do wytwarzania zdrowego jedzenia dla ludzi. Mam nawet lekkie poczucie winy, że zajmuję się tym za mało, a za dużo lekturami i forumowymi dyskusjami właśnie. To jednak nie powoduje że nie mam prawa, ochoty i kompetencji do zabierania głosu i wyrabiania sobie własnej opinii o Polsce i Polakach oraz ich miejscu i roli w świecie.
    Polacy nie są rabami. Polacy nie są jak Rosjanie. Jak każdy naród mają elity i mają milczącą większość, przez niektórych uporczywie i zwykle niesprawiedliwie utożsamianą z motłochem.Historia dana i najnowsza, w tym nawet ostatnich kilku lat, dowodzi że mamy wciąż Kmiciców i mamy wielkich hetmanów. Mamy też zdrajców i sprzedawczyków. Ta historia nie skończyła się tylko trwa i czasami przyspiesza, jak teraz.
  • edytowano January 29
    Błąd w założeniu z tymi oboma Rusinami. Naród polski jest formatowany przez coś zupełnie innego niż przykłady z literatury XIX wieku. Coś o wiele bardziej szlachetniejszego.
  • A gdzie go można zobaczyć?
  • edytowano January 29
    Rafał napisal(a):
    Dość irytujące pytanie i wątek - tak merytorycznie jak i co do formy.
    @Rafał, czy naprawdę musisz zabierać głos w każdym wątku?

  • los napisal(a):
    A gdzie go można zobaczyć?


  • Znaczy - w zakurzonych muzealnych gablotach? Ciekawe123 czym preparowali ostatnie okazy.
  • Maria napisal(a):
    @Rafał, czy naprawdę musisz zabierać głos w każdym wątku?
    W takich tak. Zawsze. O broni się nie wypowiadam. O regulacji poczęć się nie wypowiadam. O kilku innych rzeczach też. Wypowiadam się na tematy, które mnie interesują i dotykają.

    Uważam że Polacy nie są rabami. Protestuję i argumentuję jak ktoś pisze że są. Nie wolno? Czemu ? Z delikatności, że ten ktoś będzie "miał dyskomfort"? Ja mam jak ktoś tak pisze. Mój dyskomfort jednak najwyraźniej nikogo nie obchodzi. Za co mam się więc rewanżować, za co czuć się zobowiązanym do milczenia? Czy to co piszę jest niezgodne z aktualną interpretacją regulaminu? A może jest niezgodne z cudzą interpretacją mojej wypowiedzi?
  • edytowano January 29
    Tu obowiązuje swoista "polityczna poprawność". Chwalimy naród najwyżej półgębkiem, choć do dobrego tonu należy raczej postawa politowania czy wręcz ( poprzez przyjęcie jakichś nieodgadnionych do końca mrocznych założeń i oczekiwań) -zaprzeczanie jego istnienia
  • Naród wspaniały. Problem polega tylko na tym, że go nie ma.
  • Naród wspaniały społeczeństwo żadne, tak Norwid pisał.
  • Ech, farciarz. Miał naród.
  • No, nie ma. Ostatnio dwaj Polacy zadziwili świat wspaniałą, mega-trudną akcją ratunkową na jednej z najbardziej niebezpiecznych gór świata.
  • Rafał napisal(a):
    Maria napisal(a):
    @Rafał, czy naprawdę musisz zabierać głos w każdym wątku?
    W takich tak. Zawsze. O broni się nie wypowiadam. O regulacji poczęć się nie wypowiadam. O kilku innych rzeczach też. Wypowiadam się na tematy, które mnie interesują i dotykają.

    Uważam że Polacy nie są rabami. Protestuję i argumentuję jak ktoś pisze że są. Nie wolno? Czemu ? Z delikatności, że ten ktoś będzie "miał dyskomfort"? Ja mam jak ktoś tak pisze. Mój dyskomfort jednak najwyraźniej nikogo nie obchodzi. Za co mam się więc rewanżować, za co czuć się zobowiązanym do milczenia? Czy to co piszę jest niezgodne z aktualną interpretacją regulaminu? A może jest niezgodne z cudzą interpretacją mojej wypowiedzi?
    Nie, nie, uchowaj Boże. Pisz. Ok. Tylko skoro zacząłeś od stwierdzenie "dość irytujący wątek", to się zadziwiłam, jaki przymus wewnętrzny stawia Cię na baczność. I już mi wytłumaczyłeś. Piszę to bez ironii. Naprawdę.

  • edytowano January 29
    Przy tym jeden Polak z wyboru- co jeszcze lepiej świadczy
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    No, nie ma. Ostatnio dwaj Polacy zadziwili świat wspaniałą, mega-trudną akcją ratunkową na jednej z najbardziej niebezpiecznych gór świata.
    A ratowali, jak zwykle, nie swojaka lecz żabojada.
  • Przemko napisal(a):
    Naród wspaniały społeczeństwo żadne, tak Norwid pisał.
    Zupełnie nieprzystające słowa do dzisiejszej kondycji
  • Dyzio_znowu napisal(a):
    Przemko napisal(a):
    Naród wspaniały społeczeństwo żadne, tak Norwid pisał.
    Zupełnie nieprzystające słowa do dzisiejszej kondycji
    No właśnie, my mamy przecież bardzo dobrą opinię o ówczesnym narodzie polskim.
  • Ja mam znacznie lepszą opinię o narodzie i społeczeństwie współczesnym.

  • los napisal(a):
    A gdzie go można zobaczyć?
    Każdy widzi co chce widzieć.
  • los napisal(a):
    Maria napisal(a):
    los napisal(a):
    A źle że nie czytali. Gdyż albowiem Płaton Karatajew jest dla duszy polskiej postacią bardzo znaczącą.
    To może jednak przybliż, bo brak czasu na wertowanie, a odpowiedź Wachmistrza trafia w sedno. Nie Kmicic a Babinicz. ;)
    Płaton jest zaprzeczeniem Kmicica, który jak wiadomo był gorączka wielka. Płaton ma nieskończenie wiele cierpliwości i skłonności do wybaczania uczynionych mu niegodziwości. Dla Tołstoja był personifikacja duszy rosyjskiej, jest też czymś, co Rosjanie niemal uczynili z Polakami. Niemal, bo Polacy mają w sobie doskonałą bierność Płatona Karatajewa ale brakuje im jego pogody ducha. Chyba nasz ukochany Święty Kościół Katolicki też najchętniej by widział Polaków przyciętych na kształt Karatajewa. Polak jest skrzywiony na świat ale brakuje mu woli, by się przeciw niemu zbuntować. Być może mały i przyczajony sprytny niewolnik najlepiej nas obrazuje, stąd popularność promujących taką postawę dzieł Ziemniaka i Zychowitza.
    Może to być (i pewnie jest) wynik mojej sklerozy, ale Karatajewa zapamiętałem jako człowieka bezgranicznie dobrego i mądrego. Takiego świętego żołnierza, którego dobroci nie zabiła ani wojna, ani niewola, ani sama śmierć. Jego cierpliwości w znoszeniu zła nie odbierałem jako syndromu niewolnika, przeciwnie – był to ktoś, kto nawet w niewoli potrafił odkryć wolność w sobie. Na swój sposób prawdziwy niezłomny, wbrew okolicznościom losu. Zupełnie jak ów kontrrewolucjonista z paryskiego więzienia, co w czasach Wielkiego Terroru wyskrobał na ścianie celi: „Prawdziwa wolność to wolność duszy”.
    Tak mi się jakoś ten Karatajew zakodował, może błędnie. Pewnie to wskazówka, cobym se poodświeżał dawne lektury.

    Ale ja chciałem nie o tym, tylko głównie o wybaczaniu niegodziwości. Przypomniał mi się sienkiewiczowski Glaukos, gdy konał na płonącym słupie, i ujrzał przed sobą orszak Nerona, a w tym orszaku Tajnego Współpracownika służb jego cesarskiej mości, niejakiego Chilona. Ile razy czytałem ten kawałek, to ciarki latały mi po grzbiecie, kiedy Glaukos masakrował wzrokiem kapusia, a ten trząsł się jak galareta, zżerany wyrzutami sumienia (ówcześni konfidenci mieli jeszcze coś takiego).
    No i, jak pamiętamy, rozdygotany TW rzucił się nagle do stóp ofiary, skomląc o wybaczenie. Zaś Glaukos, który stracił najbliższych, któren sam był już tylko spalonym kawałem mięsa, który jeszcze przed chwilą odsyłał zdrajcę spojrzeniem na samo dno piekieł – zebrał siły i w ostatniej chwili ziemskiego żywota wycharczał:
    - PRZEBACZAM!

    Owóż mnie się zdaje, że podstawowy problem ze sporą częścią naszych rodaków nie polega na tym, że są podobni do Karatajewa albo do Glaukosa. Bo nie są podobni. Oni (ci którzy tworzą prawdziwy problem) nie wybaczają polskich krzywd. Oni te krzywdy mają, excusez le mot, w dupie:

    „Co mnie, k…a obchodzi, że komuna zastrzeliła jakiegoś górnika! Auszwic? Kołyma? Stary o czym ty pierdzielisz, popatrz jaką zajebistą furę kupił se Zdzisek, no skąd on taką kasę wziął, mówił żebym dzisiaj przyniósł pół basa bo laski wpadną, a ja nie mogę bo wczoraj tak się najebałem, że jak dziś wypiję to umrę, a ty od Kwaśniewskiego to się odwal, przynajmniej tańczyć dyskopolo umie, po angielskiemu gada, wczoraj z Klintonem jak dwa ziomy nawijali, no i co że się nad grobami urżnął, ludzka sprawa…”

    I tak dalej, każdy to słyszał po wielokroć. To jest coś zupełnie innego niż cierpliwe (pogodne bądź płaczliwe) znoszenie zła i przeciwności. Nie wypowiadam się o całym narodzie, nie mówię, że wszyscy Polacy tacy są, niech Bóg broni. Ale jeśli ktoś przeżył świadomie, dejmy na to 8 października 2000 roku, to ma prawo być z lekka zgorzkniały.
  • Turoń napisal(a):
    „Co mnie, k…a obchodzi, że komuna zastrzeliła jakiegoś górnika! Auszwic? Kołyma? Stary o czym ty pierdzielisz, popatrz jaką zajebistą furę kupił se Zdzisek, no skąd on taką kasę wziął, mówił żebym dzisiaj przyniósł pół basa bo laski wpadną, a ja nie mogę bo wczoraj tak się najebałem, że jak dziś wypiję to umrę, a ty od Kwaśniewskiego to się odwal, przynajmniej tańczyć dyskopolo umie, po angielskiemu gada, wczoraj z Klintonem jak dwa ziomy nawijali, no i co że się nad grobami urżnął, ludzka sprawa…”
    To akurat dość prawdziwe - wystarczy poczytać np. komentarze na forach społeczności lokalnych odnośnie dekomunizacji nazw ulic. Coś przerażającego.
  • edytowano January 29
    Stare dzieje 20 lat temu i se ne wrati. Etap. Pocieszcie się, że pomysł Frondy powstał na weselu Górnego, które przerodziło się w stypę w dzień wyboru Kwacha
  • Kwasula się pewnie ne vrati, ale moją wiarę w Zbiorową Mądrość Narodu Polskiego to zburzyło. Kufa, czy w 2000 roku ktokolwiek mógł powiedzieć, że nie słyszał o Katyniu i UB? Przy tym mnie się widzi, że problem nie wyparował. Przecie tych wpisów o których napomyka Czcigodny Exspectans raczej nie tworzą cudzoziemcy.
  • Turoń napisal(a):
    Może to być (i pewnie jest) wynik mojej sklerozy, ale Karatajewa zapamiętałem jako człowieka bezgranicznie dobrego i mądrego. Takiego świętego żołnierza, którego dobroci nie zabiła ani wojna, ani niewola, ani sama śmierć. Jego cierpliwości w znoszeniu zła nie odbierałem jako syndromu niewolnika, przeciwnie – był to ktoś, kto nawet w niewoli potrafił odkryć wolność w sobie. Na swój sposób prawdziwy niezłomny, wbrew okolicznościom losu.
    Dokładnie, tacy są najlepsi z naszych, np. prof. Fedyszak- Radziejowska. Pełni nieskończonej cierpliwości i zrozumienia nawet dla najbardziej niegodziwych postępków. Taki ktoś jako przyjaciel to skarb a jako wróg - jeszcze większy skarb. Co ja wygaduję, tacy ludzie nie mają wrogów, najwyżej przeciwników.

    A wrogiem dużo mniej doskonałego Andrzeja Kmicica nie chciałbym być.
  • Maria napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    Maria napisal(a):
    @Rafał, czy naprawdę musisz zabierać głos w każdym wątku?
    W takich tak. Zawsze. O broni się nie wypowiadam. O regulacji poczęć się nie wypowiadam. O kilku innych rzeczach też. Wypowiadam się na tematy, które mnie interesują i dotykają.

    Uważam że Polacy nie są rabami. Protestuję i argumentuję jak ktoś pisze że są. Nie wolno? Czemu ? Z delikatności, że ten ktoś będzie "miał dyskomfort"? Ja mam jak ktoś tak pisze. Mój dyskomfort jednak najwyraźniej nikogo nie obchodzi. Za co mam się więc rewanżować, za co czuć się zobowiązanym do milczenia? Czy to co piszę jest niezgodne z aktualną interpretacją regulaminu? A może jest niezgodne z cudzą interpretacją mojej wypowiedzi?
    Nie, nie, uchowaj Boże. Pisz. Ok. Tylko skoro zacząłeś od stwierdzenie "dość irytujący wątek", to się zadziwiłam, jaki przymus wewnętrzny stawia Cię na baczność. I już mi wytłumaczyłeś. Piszę to bez ironii. Naprawdę.

    No mam taki przymus.
  • los napisal(a):
    Turoń napisal(a):
    Może to być (i pewnie jest) wynik mojej sklerozy, ale Karatajewa zapamiętałem jako człowieka bezgranicznie dobrego i mądrego. Takiego świętego żołnierza, którego dobroci nie zabiła ani wojna, ani niewola, ani sama śmierć. Jego cierpliwości w znoszeniu zła nie odbierałem jako syndromu niewolnika, przeciwnie – był to ktoś, kto nawet w niewoli potrafił odkryć wolność w sobie. Na swój sposób prawdziwy niezłomny, wbrew okolicznościom losu.
    Dokładnie, tacy są najlepsi z naszych, np. prof. Fedyszak- Radziejowska. Pełni nieskończonej cierpliwości i zrozumienia nawet dla najbardziej niegodziwych postępków. Taki ktoś jako przyjaciel to skarb a jako wróg - jeszcze większy skarb. Co ja wygaduję, tacy ludzie nie mają wrogów, najwyżej przeciwników.

    A wrogiem dużo mniej doskonałego Andrzeja Kmicica nie chciałbym być.
    Prawda, nikt by nie chciał. Ino pamiętajmy, że przenosząc metody pana Andrzeja w naszą epokę mamy pewne jak w banku szkody wizerunkowe. Tu można się uśmiechnąć, ale to nie jest dziś błaha sprawa – wojny toczą się również na płaszczyźnie propagandowej, a niekiedy głównie tam, vide pitolenie o „polskich obozach śmierci”.
    Taki Saddam wzruszał ramionami, gdy słyszał o rewelacjach amerykańskiej prasy o „300 noworodkach zamordowanych w okupowanym Kuwejcie”. Slobo też pukał się w głowę, kiedy NATO trąbiło o „masowych grobach Albańczyków”. Potem obaj przestali się śmiać. Bo dziś mocarstwa uwielbiają „wojny humanitarne”, „bombardowania humanitarne”, „polowania na zbrodniarzy wojennych”. Jak jest zbrodniarz – to dobrze; jak nie ma – trzeba go wymyślić.

    Tymczasem z Kmicicem nasi wrogowie niczego nie musieliby zmyślać. Dziś każdy sąd uznałby pana Andrzeja za zbrodniarza wojennego, z co najmniej trzech paragrafów – mordowanie jeńców, eksterminacja ludności cywilnej, stosowanie tortur. Ma się rozumieć to wszystko tłumaczymy skwapliwie „obyczajowością epoki”, bo patrząc bez tej poprawki, po dzisiejszemu, trzaby uznać, że Babinicz najokrutniejszych czynów dokonał już po swym nawróceniu.

    Weźmy najgorszy jego postępek z warcholskiego etapu życia – wyrżnięcie Wołmontowicz. Pamiętamy – wpada szlachta do Wodoktów i krzyczy: „Kmicic Wołmontowicze spalił, pomordował starców, niewiasty i dzieci!” Oburzająca zbrodnia, prawda?
    Jednakowoż kiedy nawrócony Babinicz urządza rajd z Tatarami po Prusach, robi właściwie to samo, tyle że na nieprzyjacielskiej ziemi, na wielokrotnie większą skalę:

    „Kto polską mową o litość umiał prosić, ten z rozkazu wodza był oszczędzany, ale natomiast niemieckie osady, kolonie, wsie i miasteczka zmieniały się w rzekę ognia, a przerażony mieszkaniec szedł pod nóż. […] co wieczora spokojnie odmawiał różaniec przy blasku płonących osad niemieckich, a gdy krzyki mordowanych zmyliły mu rachunek, wtedy zaczynał od początku, aby duszy grzechem niedbalstwa w służbie bożej nie obciążać.”

    Widać tu ciepłą ironię, z jaką Mistrz Henryk traktował swych bohaterów. Bowiem wychodzi na to, że masakra w Wołmontowiczach była dla ówczesnych zbrodnią wcale nie dlatego, że zarżnięto niewiasty i dzieci, ale tylko ponieważ mówiły one po polsku.

  • Turoń napisal(a):
    Prawda, nikt by nie chciał. Ino pamiętajmy, że przenosząc metody pana Andrzeja w naszą epokę mamy pewne jak w banku szkody wizerunkowe.
    Zgadza się, Izraela nikt nie lubi. Przeszkadza to im w jakiś sposób?

  • Żydom wybaczą więcej, duuużo więcej, niż nam.
  • Turoń napisal(a):
    „Co mnie, k…a obchodzi, że komuna zastrzeliła jakiegoś górnika! Auszwic? Kołyma? Stary o czym ty pierdzielisz, popatrz jaką zajebistą furę kupił se Zdzisek, no skąd on taką kasę wziął, mówił żebym dzisiaj przyniósł pół basa bo laski wpadną, a ja nie mogę bo wczoraj tak się najebałem, że jak dziś wypiję to umrę, a ty od Kwaśniewskiego to się odwal, przynajmniej tańczyć dyskopolo umie, po angielskiemu gada, wczoraj z Klintonem jak dwa ziomy nawijali, no i co że się nad grobami urżnął, ludzka sprawa…”
    No to różnimy się. Metojkowie nie są dla mnie problemem, istnieli i istnieją oni w każdym społeczeństwie. Metojkom należy pozwolić konsumować, handlować i kopulować a nawet się bogacić. Tylko jedno należy im uświadomić - od spraw państwowych wara! Nie będą zresztą mieli nic przeciw.

    Mnie martwi Karatajew. Im bardziej uduchowiony i doskonały tym bardziej mnie martwi. Im bardziej szanowany tym bardziej mnie martwi. Chcę Kmicica.
  • Metojkowie nie mieli praw politycznych. A ci nasi, jak ich tam zwać, owszem, mają. Ten prawie 10-milionowy elektorat Kwacha skądś się wziął.
  • O czym tu w ogóle pisać- chory wątek

    A wzorem - jak już- niech będzie Zasępa ze "Sposobu na Alcybiadesa"

    "— Jak ty to możesz znieść? — szepnąłem oburzony.
    — Ja tego nie mogę znieść, ale muszę. Łobuz jest nam potrzebny. Tylko przez niego możemy dojść do
    sposobów. A zresztą, to nam się naprawdę przyda.
    — Co nam się przyda?
    — Musisz się, bracie, nauczyć znosić takich typów, jak Kicki.
    — Po co?
    — Nie zawsze można od razu uruchomić pięści i nie do wszystkiego można dojść przez pięści. Grunt to
    zimna krew. Opanuj się więc, bracie, i bądź flegmatykiem. Jak przyjdzie czas na wycisk, to damy Kickiemu
    wycisk.
    Wzruszyłem ramionami, ale zostałem. Zasępa czasem zaskakuje mnie czymś takim. Niby zwyczajny
    chłopak jak inni, trochę łobuz, aż nagle przemówi do ciebie zupełnie jak filozof. Dawno już zauważyłem, że
    ma takie skłonności. Dlatego trzymam się mimo wszystko Zasępy; on czasem widzi szerzej od innych. "

  • Turoń napisal(a):
    Żydom wybaczą więcej, duuużo więcej, niż nam.
    No widzisz jak przekonywujący jest Mosad.
  • Turoń napisal(a):
    Metojkowie nie mieli praw politycznych. A ci nasi, jak ich tam zwać, owszem, mają. Ten prawie 10-milionowy elektorat Kwacha skądś się wziął.
    Arabowie w Izraelu niby mają prawa polityczne a tak naprawdę nie mają, tym razem to robota Szin Bet. A wszystkiego uczyli się od nas.
  • los napisal(a):
    Turoń napisal(a):
    Żydom wybaczą więcej, duuużo więcej, niż nam.
    No widzisz jak przekonywujący jest Mosad.
    Mosad pewnie też, ale bardziej granie kartą ofiary II wojny, lobby za Wielką Wodą, a tak najbardziej to wspólne interesy. Jak długo Izrael będzie robił za stabilny przyczółek USA w tej części świata, dotąd Wuj Sam nie pozwoli.zrobić mu krzywdy. Chyba że w Waszyngtonie ktoś upadnie na głowę.
  • los napisal(a):
    Turoń napisal(a):
    Metojkowie nie mieli praw politycznych. A ci nasi, jak ich tam zwać, owszem, mają. Ten prawie 10-milionowy elektorat Kwacha skądś się wziął.
    Arabowie w Izraelu niby mają prawa polityczne a tak naprawdę nie mają, tym razem to robota Szin Bet. A wszystkiego uczyli się od nas.
    Pozostaje jeszcze wymienić zasługi Amanu i Lakam.
  • los napisal(a):
    Turoń napisal(a):
    Metojkowie nie mieli praw politycznych. A ci nasi, jak ich tam zwać, owszem, mają. Ten prawie 10-milionowy elektorat Kwacha skądś się wziął.
    Arabowie w Izraelu niby mają prawa polityczne a tak naprawdę nie mają, tym razem to robota Szin Bet. A wszystkiego uczyli się od nas.
    nooo nie!
    poleciałeś Losie za bardzo, Bereza i burzenie cerkwi? to przecie fejki, tak mówi Trump
    imageimage

    jestę filiom semitiom, noale to mi trochę za mocne
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.