Smacznego.

Ile dacie radę zjeść?

image

Komentarz

  • Nie wiem czy spróbuję w tym roku, ale na wszelki wypadek dziękuję - i nawzajem!
  • Ja już zgłaszam 3!
  • Coraz trudniej o dobre pączki. Chyba sobie daruje.
  • Ja dwa, ale tylko dlatego, żeby zrobić przyjemność mężowi, bo specjalnie po nie jechał. Teraz mnie muli, ale nie mówię głośno.
  • W pracy 3. Małe spotkanko integracyjne ;-)
  • A jednak. Na razie 2, do wieczora jeszcze 1 albo 2, żeby sie nie zmarnowały.

    Bez rewelacji, nasza okolica nie słynie z pączków.
  • Jak dotąd 3 sztuki ale jeszcze 2 się na mnie z talerza tak przyglądają i przyglądają.... chyba im ulegne.
    Faworki się jeszcze skądś przyplątały....
  • uff swoje własnoręcznie pieczone 3
    rodzinie nie wyliczałam, ale połowy z 54 nima.
  • były czasy, że dwadzieścia!
    dziś tylk cztery...
  • tradycja uszanowana
  • Stanęło ostatecznie na 3.
  • Jak dotąd 5, ale jeszcze 2 na stole leżą; do jutra przecie nie będą leżały, tak?
  • edytowano February 8
    Myślałem, że po prostu przestałem lubić pączki. Ale w ubiegłym roku, przypadkowo trafiliśmy zwiedzając zamek Książ na kiermasz jedzenia. I trafiłem na pączki, klasyczne w lukrze (delikatnie kwaskawym), z dżemem różanym. Zjadłem chyba 7. Po prostu znakomite. A więc to nie mi smak się zmienił ...
  • W sumie 4. Za dużo słodkiego mi nie wchodzi, od pewnego wieku.
  • edytowano February 8
    prawdziwych pączków już nieeee maaaaaa!
    odkąd Unia zabroniła smażyć w smalcu...
    to samo ciasto smażone w oleju (specjalny dla "fabryk jedzenia", np. w chorzowskiej pączkarni w Piekarach Sl. STOKSON) już ma inną konsystencję i smak)

    Stokson iedyś to była rodzinna cukiernia z tradycyjnymi pączkami - były "brzydkie", czyli pomarszczone/pogniecione, nie okrągłe, ciemne - ale niebo w gębie.
    teraz - produkt przemysłowy do hipermarketów, fabryka wielkosci dwóch castoram
  • Swoje. Z płaskurki. Na smalcu.
    image
  • Od lat nie obchodzę tłustego czwartku. Zresztą jako dziecko chyba częściej zadałem faworki.
  • W tym roku obyłam się.
    Chociaż falenicki Kozak słynie z najlepszych ponoć we Warszawie.
  • sláinte napisal(a):
    Swoje. Z płaskurki. Na smalcu.
    image
    Obrazek został zmniejszony aby pasował do strony. Kliknij aby powiększyć.
    Te mi wyglądają na pyszne. Jakiś przepis?
  • Maria napisal(a):
    W tym roku obyłam się.
    Chociaż falenicki Kozak słynie z najlepszych ponoć we Warszawie.
    Jeśli nie smaży na smalcu (a podobno nie wolno już) to nie są pączki.
  • Na pewno nie smaży na smalcu, skoro nie wolno. Czyli są to pączkibis. I są pyszne. Z różą lub powidłami, z lukrem lub cukrem pudrem. Uginają się pod palcami i potem wstają, jak te palce zdejmiesz. Lekkie. Nawet następnego dnia daję się zjeść.
    Ludziska zjeżdżają do Kozaka specjalnie po te pączkibis z dalekich stron. I są zachwyceni. Miejscowi również.
    Nie tęsknię za pączkami smażonymi na smalcu. Brr....
  • Drzewiey byli pączki nadziewani mięsem, sloniną, cebulą i smalcym...
    image
  • edytowano February 9
    Cyrylica napisal(a):
    sláinte napisal(a):
    Swoje. Z płaskurki. Na smalcu.
    image
    Obrazek został zmniejszony aby pasował do strony. Kliknij aby powiększyć.
    Te mi wyglądają na pyszne. Jakiś przepis?
    Na 30-40 sztuk
    1kg mąki
    8 żółtek
    400g mleka
    100g drożdży
    160g masła
    150g cukru trzcinowego
    łyżeczka soli


    1. wyrabiać/ugniatać kilka minut.
    2. dodać 4 łyżki spirytusu/śliwowicy/łotewer, byle z dużymi procentami
    3. znowu wyrabiać 2 min.
    4. odstawić ciasto w ciepłym do wyrośnięcia pod przykryciem pedzmy 30min
    5. rozwałkować na gr 1cm, szklanką wykrajać, ręcznie zagnieść każdego pączka do wymaganego kształtu
    6. odstawić na 10 min
    7. smażyć na smalcu po 2 min na stronę, koniecznie kontrolować temperaturę!
    8. nadziać czymkolwiek
    9. posypać cukrem pudrem
    10. otworzyć butelkę ulubionego trunku.
    Czas wyrastania zależy od temp otoczenia, świeżości drożdży, rodzaju mąki i preferencji wielkości pączków.
    Polecam spróbować z orkiszu, płaskurki (fajny lekko orzechowy posmak) i z pełnego ziarna.
  • Ja swoje nadziewam tradycyjnie przed smażeniem i mam kłopot z utrzymaniem czystości tłuszczu, bo cholery pękają i konfitura różana wypływa.
    poza tym, piekę zwykle raz, no może dwa razy do roku, więc trudno mówić o doświadczeniu, i mam problem z utrzymaniem temperatury.
    Zdecydowanie konfitura różana ( własnoręcznie utarta) z konfiturą wiśniową też własną.
    No i skórka cytrynowa z pomarańczową do ciasta, można dodać limonkową.
    Do konfitur koniak lub rum.
    Moje nadają sie do jedzenia nie tylko na drugi dzień, ale spokojnie przez kilka dni, jeśli sie ostają
    nie są lekkie, raczej taki kruche, ale smak jest absolutnie rewelacyjny.
    I tylko smalec.
    Jak moja babka mawiała, na oleju to sie smazy racuchy na wieczerzą wigilijną.
  • MarianoX napisal(a):
    Drzewiey byli pączki nadziewani mięsem, sloniną, cebulą i smalcym...
    A czemu tam jest Fat Friday? Jakaś świecka tradycja?
    A co do nadzienia, to ja nadal tak robię, wczoraj zapodałem sobie słodkiego pączka z masłem i salcesonem :)
  • sláinte napisal(a):
    Cyrylica napisal(a):
    sláinte napisal(a):
    Swoje. Z płaskurki. Na smalcu.
    image
    Obrazek został zmniejszony aby pasował do strony. Kliknij aby powiększyć.
    Obrazek został zmniejszony aby pasował do strony. Kliknij aby powiększyć.
    Te mi wyglądają na pyszne. Jakiś przepis?
    Na 30-40 sztuk
    1kg mąki
    8 żółtek
    400g mleka
    100g drożdży
    160g masła
    150g cukru trzcinowego
    łyżeczka soli


    1. wyrabiać/ugniatać kilka minut.
    2. dodać 4 łyżki spirytusu/śliwowicy/łotewer, byle z dużymi procentami
    3. znowu wyrabiać 2 min.
    4. odstawić ciasto w ciepłym do wyrośnięcia pod przykryciem pedzmy 30min
    5. rozwałkować na gr 1cm, szklanką wykrajać, ręcznie zagnieść każdego pączka do wymaganego kształtu
    6. odstawić na 10 min
    7. smażyć na smalcu po 2 min na stronę, koniecznie kontrolować temperaturę!
    8. nadziać czymkolwiek
    9. posypać cukrem pudrem
    10. otworzyć butelkę ulubionego trunku.
    Czas wyrastania zależy od temp otoczenia, świeżości drożdży, rodzaju mąki i preferencji wielkości pączków.
    Polecam spróbować z orkiszu, płaskurki (fajny lekko orzechowy posmak) i z pełnego ziarna.
    Dziękuję. :)
  • Kuba_ napisal(a):
    MarianoX napisal(a):
    Drzewiey byli pączki nadziewani mięsem, sloniną, cebulą i smalcym...
    A czemu tam jest Fat Friday? Jakaś świecka tradycja?
    A co do nadzienia, to ja nadal tak robię, wczoraj zapodałem sobie słodkiego pączka z masłem i salcesonem :)
    To jakiś zachodni zwyczaj kulinarny, ale szczegółów nie znam.
  • Maria napisal(a):
    Na pewno nie smaży na smalcu, skoro nie wolno. Czyli są to pączkibis. I są pyszne. Z różą lub powidłami, z lukrem lub cukrem pudrem. Uginają się pod palcami i potem wstają, jak te palce zdejmiesz. Lekkie. Nawet następnego dnia daję się zjeść.
    Ludziska zjeżdżają do Kozaka specjalnie po te pączkibis z dalekich stron. I są zachwyceni. Miejscowi również.
    Nie tęsknię za pączkami smażonymi na smalcu. Brr....
    Tak słyszałem że nie wolno,nie sprawdzałem. W każdym razie my kupujemy z Woli, z takiej starej cukierni, paczki są ciemne jak na smalcu smażone i takie właśnie jak domowe nieelastyczne.
  • edytowano February 10
    MarianoX napisal(a):
    Kuba_ napisal(a):
    MarianoX napisal(a):
    Drzewiey byli pączki nadziewani mięsem, sloniną, cebulą i smalcym...
    A czemu tam jest Fat Friday? Jakaś świecka tradycja?
    A co do nadzienia, to ja nadal tak robię, wczoraj zapodałem sobie słodkiego pączka z masłem i salcesonem :)
    To jakiś zachodni zwyczaj kulinarny, ale szczegółów nie znam.
    My mamy "tłusty" czwartek
    ale w Kościele (kalendarzu) "tłusty" jest CAŁY tydzień przed Wielkim Postem.

    Więc, my mamy czwartek, a na zachodzie mają i piątek i wtorek "tłuste" (wtorek, czyli dzień-przed),
    "fat friday" i "fat tuesday".

    ===
    na tym kulinarnym blogu, skąd jest zdjecie pączków nadziewanych miesęm, sa jeszcze pączki z... posypanem boczkiem!
    Ale faworki już prawie tradycyjne (bezglutenowe) :)

    O, jest przepis na pączki z XVIII wieku (z Gdańskiej książki kucharskiej, więc pewnie.... niemieckie! )

    ====
    jeśli ktoś nie chce zaglądać, to przeklejam:

    nerdycook.in
    Kuchnia Gdańska: pączki
    Tradycyjne pączki według staropolskiego przepisu.

    Składniki:
    100 g letniego sklarowanego masła
    3 jajka M
    3 żółtka M
    30 g świeżych drożdży
    7 łyżek cukru waniliowego (wanilinowy też może być)
    ok 500 g mąki pszennej tortowej
    skórka starta z jednej cytryny
    2 łyżki śmietany 22%
    1 łyżka spirytusu lub wódki (można zastąpić 2 łyżkami octu 10%)
    150 g konfitury wiśniowej lub powideł śliwkowych (najlepiej z kawałkami owoców) + pół łyżeczki mielonego cynamonu
    1kg smalcu do smażenia (ew margaryny Planta, lub oleju roślinnego – ostrzegam, na smalcu są najsmaczniejsze)

    Czas: niecałe 90 minut
    Porcja: 1 sztuka ok 300 kcal

    Przygotowanie:
    1). Drożdże wykrusz do miski, wymieszaj z cukrem aż się rozpuszczą. Dodaj skórkę i śmietanę.
    2). Pozostałe składniki dodawaj na przemian ( jedno jajko, żółtko, trochę tłuszczu, kilka łyżek mąki itd.), cały czas miksując na wolnych obrotach aż ciasto uzyska jednolitą konsystencję. Aby nie zajechać miksera na początek dodaj ok 300 – 350 g mąki. Na koniec dodaj spirytus/ocet.
    3). Ciasto odstaw na 15 – 20 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
    4). Do konfitur dodaj cynamon, zamieszaj.
    5). Dodaj do ciasta resztę mąki, posyp stolnicę mąką (inaczej ciasto się przyklei), uformuj nieduże kulki (wielkości mniej więcej średniej mandarynki). W każdej zrób zagłębienie, wypełnij konfiturami. Delikatnie, ale szczelnie zlep brzegi, żeby nadzienie nie wyciekło podczas smażenia.
    6). Pączki przykryj ściereczką i odstaw na 30 minut w ciepłym miejscu aby trochę podrosły.
    7). W głębokim naczyniu rozgrzej smalec, ostrożnie wkładaj pączki (najlepiej zanurzać je za pomocą łyżki cedzakowej). Podczas smażenia nie mogą dotykać dna, powinny cały czas unosić się na powierzchni.
    8). Smaż ok 2-3 minuty z każdej strony na jasno brązowy kolor. Po wyjęciu odsącz nadmiar tłuszczu ręcznikiem kuchennym.
    9). Gdy jeszcze są ciepłe, posyp cukrem pudrem, lub polej dowolną polewą.
    P.S.
    Taka ilość ciasta wystarcza na ok 18 pączków. Spokojnie możesz przygotować je z mniejszej ilości składników:)
  • image

    Mom nadziyja, że ślunska godka zrozumiała?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.