Dwie tradycje ruchu narodowego

loslos
edytowano May 10 w Forum ogólne
Pierwsza to tradycja Dmowskiego. Tradycja profesorów, intelektualistów i działaczy społecznych, którzy z miazmatu nazywanego przez Dmowskiego żywiołem polskim pragnęli ulepić polski naród, byli zresztą w tym całkiem skuteczni. Podobno przed wojną endeka poznawało się po wyszukanej grzeczności i używaniu mądrych słów w rozmowie.

Druga późniejsza odwołuje się do komunistycznego podziału na Żydów i chamów. Rosjanie odsunęli dawne elity i władzę w Polsce przekazali żydowskiej mniejszości narodowej i dołom społecznym. Zmieniło to perspektywę, odtąd używanie mowy artkułowanej i traktowanie rozmówcy z minimalnym szacunkiem zaczęło niechybnie znamionować Żydów, jeśli kto czkał, bekał, rozmówców wyzywał a z obuwia wystawały mu źdźbła, najlepiej swojsko woniejące, był swój.

Jakoś nie widzę obecnie odwołań w ruchu narodowym do pierwszej tradycji.
«13

Komentarz

  • E tam pierdolenie. To samo można napisać o każdym innym ruchu politycznym, ba nawet grupie społecznej, porównajmy przedwojennych ludowców, socjalistów, konserwatystów, masonów, kler, literatów, rzemieślników, lekarzy, rolników, mężczyzn, kobiety, złodziei, profesorów.
  • loslos
    edytowano May 7
    Waski napisal(a):
    E tam pierdolenie.
    Wierność kolegi tradycji stworzonej przez komunistów oraz pogarda dla Dmowskiego są imponujące.

    Pewien wpływ na sposób bycia endeków miała prawdopodobnie osoba Romana Dmowskiego, który pewnie był najlepiej wychowanym człowiekiem swojej epoki. Nawet polskie ziemiaństwo czasem sobie pozwalało na "swojskość", Dmowski przez lata przebywania na światowych salonach nabrał niedościgłych manier. Naprawdę bardzo zabawne jest kojarzenie z Dmowskim pana, który słowa "pierdolenie" używa jako głównego argumentu w rozmowie.

    Styl jest ważniejszy niż wielu uważa.
  • Bo ja się zasadniczo zgadzam z postawioną tezą. A co do Dmowskiego to mam do niego taki sam stosunek jak do Piłsudskiego, Witosa i Daszyńskiego.
  • A ja nie, uważam Dmowskiego za człowieka tak niesłychanie mądrego, że nie chce się wierzyć, że ktoś taki mógł istnieć. A jego diagnoza jest niesłychanie aktualna, w zasadzie to wziąć słowo po słowie i stosować.

    Przez pewien czas miałem jeszcze pewną rezerwę do Dmowskiego ze względu na jego antysemityzm. Myślałem sobie tak: No wiadomo, że to to wuje, ale przecież nie każdy. Nie może być tak, że jakiejś populacji są praktycznie sami łajdacy, nawet wśród bandytów znajdzie się kilku porządnych ludzi. Teraz wiem, że nie ma czegoś takiego jak antysemici, są tylko ludzie lepiej poinformowani. A dziś chyba wszyscy jesteśmy poinformowani całkiem dobrze.
  • A program partii Piłsudskiego, mości hrabio? Jego prostota i uniwersalność nakazują rozpoczęcie właśnie od tego, a dopiero potem wyszukiwanie wyszukanych konstrukcji intelektualnych, że tak po czesku pojadę.
  • He he :-)
    Koledze z MW powiedziałem jakiś czas temu, że chętnie przejechałbym się do Częstochowy, bo poza pieszymi pielgrzymkami nie byłem tam przez lata (a po pieszym dojściu na Jasnę Górę nie ma za bardzo sił, czasu i miejsca, by po prostu pobyć na terenie klasztoru). Ten w odpowiedzi zaprosił mnie na pielgrzymkę Młodzieży Wszechpolskiej. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że byłem jednym z niewielu facetów, którzy nie mieli koszuli zapinanej na spinki ;-) Ot taki przykład kultury. Inne też były.

    Osobiście będę bacznie się przyglądał rozwojowi tej organizacji, bo jej nowego szefa Ziemowita znam trochę. Jego działania nieźle wpisują się w pierwszą tradycję narodowców, którą przywołał los.
  • Nie wiem co tam chciał Dmowski ulepić i z czego. Może i naród z żywiołu. W tej swojej pogardzie dla żywiołu był podobnie jak Piłsudski w stosunku do Polaków "z którymi nic nie można" zwykłym nadętym bufonem. Oczywiście nie odmawiam obu zasług i cieszę się że byli tam gdzie trzeba kiedy trzeba i zrobili co trzeba. Za to bufonadę i obrazy jakoś Polacy ścierpieli.
    To naprawdę jest zadziwiające jak byle co, takie jak nieco lepsze wykształcenie, nieco większe możliwości finansowe oraz więcej okazji do przebywania w środowisku ludzi nieco lepiej wykształconych, a szczególnie jeśli jeszcze poparte jakimś tytułem naukowym czy przeczytaniem kilkudziesięciu modnych pozycji z literatury i filozofii, jest w stanie doprowadzić do takiej erupcji pychy i zarozumialstwa. Tylko chrześcijaństwo leczy z pychy. Tych dwóch nie było szczególnie do niego przywiązanych podobnie zresztą jak i obecni wodzowie prawicy polskiej o lewicy nie wspominając. Tak im ta pycha rozum odebrała i ich zwolennikom, że nie byli w stanie zauważyć że Polskę to jednak te ćwoki wioskowe i chamy miejskie dźwignęły i trzymają, a im powierzyli czasowo przywództwo. Nie zrozumieli bo tylko chrześcijanin rozumie że przywództwo to służba a nie osobiste popisy i wywyższanie się oraz natrząsanie z tych którym winni są służbę.
  • loslos
    edytowano May 8
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    A program partii Piłsudskiego, mości hrabio? Jego prostota i uniwersalność nakazują rozpoczęcie właśnie od tego, a dopiero potem wyszukiwanie wyszukanych konstrukcji intelektualnych, że tak po czesku pojadę.
    No wiadomo, już pszewodniczący Mało uczył nas, że i najdłuższy marsz zaczyna się od pierwszego kroku. Nie wiem, czy w dalszej części dzieła doszedł do stwierdzenia, że jeśli się na nim kończy, to nie jest najdłuższy, bo moja nauka języka kitajskiego została przerwana dość wcześnie.

    Otusz pszepana - jak w dwu słowach scharakteryzować współczesny świat? Prosto: świat to pole walki. A w trzech słowach ze szczególnym uwzględnieniem kto się z kim napierdala i co jest narzędziem mordu? Każdy z każdym a orężem są właśnie wyszukane konstrukcje intelektualne.

    Dlatego, że żyjemy w epoce nadprodukcji i jedynie produkty wystające nad inne mają szanse się sprzedać. Jest wyścig, kto kogo przekombinuje i przegłówkuje. Liczy się tylko innowacyjność, Polska będzie o tyle istnieć, o ile będzie innowacyjna. Na dziś to za wiele nie wskazuje na to, by miała istnieć.
  • Zaczynali jako skinhedzi a już chodzą w garniakach. Derwisz i koledzy całkiem ogarnięci. Ja tam widzę postęp.
  • Jak który osiągnie to, od czego gołowąs Dmowski zaczął, to porozmawiamy. Doktorat.
  • los napisal(a):
    Jak który osiągnie to, od czego gołowąs Dmowski zaczął, to porozmawiamy. Doktorat.
    Z robali? Niesioł zrobił z robali profesurę i co z tego dla Ojczyzny wynikło? Niewiele.
  • To nie jest jedyna różnica między panem Romanem a Kostusiem.
  • los napisal(a):
    Jak który osiągnie to, od czego gołowąs Dmowski zaczął, to porozmawiamy. Doktorat.
    No nie. Przynajmniej nie w naszej Ojczyźnie Umiłowanej, w której pani Joanna Szering-Wielgus obroniła doktorat z nie pamiętam czego, jak się dowiedziałam podczas pyffkowania, która to informacja nie była żartem i powaliła mię na stół, chociażem nietrunkową kierowczynią pojazdu byłam. Uff,...
  • edytowano May 7
    Moje wnioski odnośnie Dmowskiego, po jednokrotnym przeczytaniu jego paru dziełek są takie:

    - z absurdalnych, no przynajmniej przesadzonych, przesłanek Dmowski wyciągnął prawidłowe wnioski - bo to nie szlachta, nie ziemiaństwo było przyczyną wszelkiego zła w Polsce. A z resztą później trochę tonował. Poniekąd to jest wielki plus Dmowskiego, na ebooku miałem "Myśli..." z przedmowami ze wszystkich wydań (za jego życia). Ewoluował, odskrajniał się, widział coraz szerzej.

    - Dmowski nie był antysemitą. Logicznie wypunktował Żydów. Co spodobało się też i całkiem sporej grupie Żydów.

    - Samotnie Dmowski nie miał szans, szczególnie w tamtych czasach. Uważał, że niektórych granic nie można przekraczać, jako ludziom cywilizowanym po prostu się nie godzi. Dziadek był w tym względzie bardziej elastyczny, na całe szczęście.

    Generalnie Dmowski pisze bardzo przejrzyście i logicznie, aż to jest uderzające. Jego recepty w sumie nie były wcale przełomowe, ale o czasie i w punkt.

  • No z tymi wstępami do danych Myśli to jest wręcz zabawne, bo z początku myślał racjonalnie i bez alienacji - ot, przerobić Polaków na Anglików i jechał z koksem. A w przedmowie do ostatniego wydania to nic tylko kapitalizm upada, precz z Żydami! Tak więc, owsem, ewoluował, ale meandrami i nie jestem pewien czy zawsze w dobrym kierunku.
  • los napisal(a):
    To nie jest jedyna różnica między panem Romanem a Kostusiem.
    Niejedyna, defakto. Wszelako, jak paczę wokół i widzę kto i z czego czaska doktoraty, to się zastanawiam powuj i czasem dochodzę do wniosku, że doktoraty to nasza choroba narodowa.

    Podobnie jak nauczanie angielskiego od kołyski, w rozmiarze pierdyliarda godzin tygodniowo.
  • qizqiz
    edytowano May 7
    edit
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    No z tymi wstępami do danych Myśli to jest wręcz zabawne, bo z początku myślał racjonalnie i bez alienacji - ot, przerobić Polaków na Anglików i jechał z koksem. A w przedmowie do ostatniego wydania to nic tylko kapitalizm upada, precz z Żydami! Tak więc, owsem, ewoluował, ale meandrami i nie jestem pewien czy zawsze w dobrym kierunku.
    Aż jeszcze raz przeczytam te przedmowy.
  • Ruch Narodowy nie ma żadnej przyszłości bo nic dwa razy się nie zdarza i nikt nie wchodzi do tej samej rzeki.
  • loslos
    edytowano May 7
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Wszelako, jak paczę wokół i widzę kto i z czego czaska doktoraty, to się zastanawiam powuj i czasem dochodzę do wniosku, że doktoraty to nasza choroba narodowa.
    Poziom udoktoracenia mamy jeden z niższych w Europie. I jedynemu państwu na Ziemi - obniża się on nam

    image

  • raste napisal(a):
    Ruch Narodowy nie ma żadnej przyszłości bo nic dwa razy się nie zdarza i nikt nie wchodzi do tej samej rzeki.
    I nie ma potrzeby. Silą się różni od wielu lat. A właściwie to chodzi tylko o to, żeby myśleć pod kątem gry, żeby wygrać. Kontynuacją myśli Dmowskiego będzie aktualne podejście to tych czasów.
  • To źle. Bo tylko program Dmowskiego może nas uratować.
  • los napisal(a):
    To źle. Bo tylko program Dmowskiego może nas uratować.
    Czyli ?
  • loslos
    edytowano May 8
    Wielka narodowa formacja czyniąca naród z jednej, wielkiej kupy rozproszonych bydląt. I to naród ze stali, bo cały świat łącznie i każdy w nim z osobna chce nas zajebać i nie ustaną w wysiłkach, by cel ten zrealizować, jak długo będą oddychać. Kiedy Żydzi zaczną nam zazdrościć solidarności, będzie to pierwszy nieśmiały znak, że może być jakiś cień szansy na ocalenie Polaków.
  • los napisal(a):
    Wielka narodowa formacja czyniąca naród z jednej, wielkiej kupy rozproszonych bydląt. I to naród ze stali, bo cały świat łącznie i każdy w nim z osobna chce nas zajebać i nie ustaną w wysiłkach, by cel ten zrealizować. Kiedy Żydzi zaczną nam zazdrościć solidarności, będzie to pierwszy nieśmiały znak, że może być jakiś cień szansy na ocalenie Polaków.
    Ale to jest chyba warunek podstawowy. Bez tego nie pójdziemy dalej.
  • loslos
    edytowano May 8
    Dmowski jako pierwszy postawił konia przed wozem, wcześniejsi zajmowali się bzdurnym tematem. O co szło powstańcom i działaczom i myślicielom patriotycznym? O polską niepodległość. Dopiero Dmowski zadał pytanie: Hola, hola a kto ma być niby niepodległy? Niepodległe może być tylko państwo a państwo nie może istnieć tylko dlatego, że kilku fantastów je sobie wymarzyło, państwo jest dla narodu i tylko jego wola może je stworzyć i utrzymać a zbieraninę osobników nawijających jakimś dialektem języka polskiego trudno tak nazwać. Najpierw stwórzmy naród a dopiero potem rozmawiajmy o państwie.

    Najbardziej zadziwiające jest to, że Dmowskiemu i spółce się udało, Polacy AD 1939 byli już narodem ale później zaborcy i zdrajcy cofnęli ten proces.

    Jednym z czołowych destruktorów był Janusz Mikke podszywający się pod herb Korwin. Dowodem na kompletne zdebilenie polskich "narodowców" jest to, że nie mówią o postaci z obrzydzeniem i nie piorą jej po pysku na zasadzie automatycznego odruchu przy spotkaniu. Nawet jacyś durnie wspominają o sojuszu "narodowców" i "wolnościowców." W cudzysłowach, bo nazwy sobie wzięli z czapy.
  • los napisal(a):
    Dowodem na kompletne zdebilenie polskich "narodowców" jest to, że nie mówią o postaci z obrzydzeniem i nie piorą jej po pysku na zasadzie automatycznego odruch przy spotkaniu.
    Znów stare info.
    Takie ONRy poszło bardzo na lewo w sprawach gospodarczych. Sam byłem świadkiem jak na jednej pikiecie, po przemowach chłopaczka z Kolibra, który jechał z wolnorynkowymi tekstami, przedstawiciel ONRu w swojej mowie prawie zjadł poprzednika.
    W MW podobnie, choć oni podchodzą bardzo pragmatycznie do tematu. Dobry program gospodarczy to taki, który jest dobry dla narodu, a nie jednej kasty/klasy. Poglądy poszczególnych członków mogą się różnić, ale generalnie są prosocjalne.
    "Naszą drogą nacjonalizm, uderz, uderz w kapitalizm!"
    Takie teraz hasła można usłyszeć na ich pikietach. O vlepkach "kapitalizm zabija" nie ma nawet co za dużo mówić.

    A co do kultury, to 3 maja MW Poznań zrobiła takie o to wydarzenie:
    polonez w Poznaniu
  • ferb napisal(a):
    W MW podobnie, choć oni podchodzą bardzo pragmatycznie do tematu.
    Źle. Do tego tematu należy podchodzić nie pragmatycznie a fundamentalnie. Co promował Mikke, jeśli obedrzeć ze wszystkich ozdobników? Atomizm społeczny. A co to jest naród? Wspólnota. Opozycja absolutna. Dopiero kiedy "narodowcy" uznają Mikkego za pierwszego wroga, zastanowię się nad opuszczeniem cudzysłowu.

  • edytowano May 8
    Los ma rację 10/10. Dodam tylko, że zasadne było i jest postawienie pytania a po co nam niepodległość ? Nawet ja tutaj kiedyś postawiłem podobne pytanie (dopiero teraz mi się przypomniało) - a po co nam Polska ? Zostałem generalnie zjechany, że pytanie durne. Nie, nie jest durne jest zasadnicze, od niego trzeba zaczynać.

    Co do ONRowców i roli Korwina. Nie chodzi o kapitalizm. Chodzi o atomizację. Moje pokolenie zostało przez Korwina zaorane w ten sposób. Niestety młodsze również. Wspólnotowość, dla dzisiejszych Polaków, to zagadnienie obce.
  • los napisal(a):
    ferb napisal(a):
    W MW podobnie, choć oni podchodzą bardzo pragmatycznie do tematu.
    Źle. Do tego tematu należy podchodzić nie pragmatycznie a fundamentalnie. Co promował Mikke, jeśli obedrzeć ze wszystkich ozdobników? Atomizm społeczny. A co to jest naród? Wspólnota. Opozycja absolutna. Dopiero kiedy "narodowcy" uznają Mikkego za pierwszego wroga, zastanowię się nad opuszczeniem cudzysłowu.

    Równolegle z losem odpowiedzieliśmy tak samo.
  • loslos
    edytowano May 8
    JORGE napisal(a):
    Dodam tylko, że zasadne było i jest postawienie pytania a po co nam niepodległość? Nawet ja tutaj kiedyś postawiłem podobne pytanie (dopiero teraz mi się przypomniało) - a po co nam Polska?
    Na to pytanie odpowiedź jest akurat prosta - bo w takich czasach żyjemy. W szczęśliwym XIX wieku państwa były dynastyczne, więc imperatorowi było zasadniczo obojętne, w jakim języku mówią poddani. Co więcej - pozwalali każdej lub prawie każdej grupie etnicznej na pełną strukturę społeczną, Polak w Rosji lub Austrii mógł być lekarzem, generałem, ministrem i milionerem. W Prusach tylko milionerem, to było nowoczesne państwo. Dzisiaj są państwa narodowe, więc każdy Niemiec czy Belg jest cesarzem i Polakowi zostaje zbieranie szparagów, awansować może tylko na karbowego - nadzorcę podobnych sobie niewolników.

    To jest sprawa naszego istnienia.

  • Patrząc na to z boku, to widzę, że byście się dogadali. Ale to tylko obserwacje sympatyka.
    Dostałem zaproszenie na jedną imprezę lokalnego oddziału MW, więc jak uda mi się tam dotrzeć, to zrobię wywiad środowiskowy :-)
  • los napisal(a):
    Dmowski jako pierwszy postawił konia przed wozem, wcześniejsi zajmowali się bzdurnym tematem. O co szło powstańcom i działaczom i myślicielom patriotycznym? O polską niepodległość. Dopiero Dmowski zadał pytanie: Hola, hola a kto ma być niby niepodległy? Niepodległe może być tylko państwo a państwo nie może istnieć tylko dlatego, że kilku fantastów je sobie wymarzyło, państwo jest dla narodu i tylko jego wola może je stworzyć i utrzymać a zbieraninę osobników nawijających jakimś dialektem języka polskiego trudno tak nazwać. Najpierw stwórzmy naród a dopiero potem rozmawiajmy o państwie.

    Najbardziej zadziwiające jest to, że Dmowskiemu i spółce się udało, Polacy AD 1939 byli już narodem ale później zaborcy i zdrajcy cofnęli ten proces.

    Jednym z czołowych destruktorów był Janusz Mikke podszywający się pod herb Korwin. Dowodem na kompletne zdebilenie polskich "narodowców" jest to, że nie mówią o postaci z obrzydzeniem i nie piorą jej po pysku na zasadzie automatycznego odruchu przy spotkaniu. Nawet jacyś durnie wspominają o sojuszu "narodowców" i "wolnościowców." W cudzysłowach, bo nazwy sobie wzięli z czapy.
    Jednym z fantastów jest Jarosław Kaczyński, który realizuje swoją wizję niepodległego państwa polskiego, zupełnie nie zważając na członków narodu.

    Oczywiście, że narodowcy mówią o JKM z obrzydzeniem. Natomiast MW i ONR są już tak ugrzecznione, że na pewno mu w mordę nie dadzą. Jedyna nadzieja w złych ludziach ze Szturmu.
  • loslos
    edytowano May 8
    Waski napisal(a):
    Jednym z fantastów jest Jarosław Kaczyński, który realizuje swoją wizję niepodległego państwa polskiego, zupełnie nie zważając na członków narodu.
    A dokładniej: realizuje wizję niepodległego państwa polskiego dość zgodną (choć nie całkowicie) z oczekiwaniami zaczątków narodu, samemu narodowi okazując zupełnie niepotrzebną i niezrozumiałą pogardę. On duchowo nie opuścił michnikowego towarzystwa. Pewnie gdyby mógł cofnąć czas, to nie siadałby na tym fotelu.

  • Polska jest niezbędnie potrzebna tylko Polakom. Wszyscy, dokładnie wszyscy inni sobie poradzą - fornale, karbowi, Niemcy, Ukraińcy, chrześcijanie.
  • Zwracam uwagę na punkt ostatni - chrześcijaństwo jest możliwe bez Polski. Królestwo Niebieskie nie jest z tej Ziemi, Królestwo Polskie (lub republika) jest.
  • Ale Królestwo Polskie bez chrześcijaństwa jest do kitu, a co najważniejsze nie ma powodu istnieć i szans przetrwać. Taka nasza specyfika. Niemcy, Ruskie, nawet Usańce i oczywiście Francuzy i Angliki mogą istnieć służąc szatanowi, a my nie.
  • Jeżeli ktoś twierdzi, że Polska ma tyle wartości, ile w niej chrześcijaństwa, to tak naprawdę twierdzi, że Polskę ma w dupie.
  • edytowano May 8
    los napisal(a):
    Zwracam uwagę na punkt ostatni - chrześcijaństwo jest możliwe bez Polski. Królestwo Niebieskie nie jest z tej Ziemi, Królestwo Polskie (lub republika) jest.
    No nie wiem. Czy nie jest raczej tak ze milosc do swojej rodziny a nastepnie do wspolnoty narodowej czyli do Polski wynika z przykazania milosci blizniego? Krolestwo Niebieskie jednak zaczyna sie juz tutaj, na ziemi, a wyraza sie nie w jakichs abstrakcjach, tylko konkretnie, takze w dzialaniu na rzecz dobra wspolnoty narodowej.

    Jak mozesz kochac swoje dzieci czy wnuki i nie chciec dla nich jak najlepszych mozliwosci rozwoju? A do tego potrzebne jest nam wlasne panstwo zarzadzane tak aby interesy naszej wspolnoty narodowej byly nalezycie realizowane.

    Czcij ojca swego i matke swoja to takze wyraz szacunku do tych wszystkich pokolen ktore oddawaly zycie za Polske.
  • Dziękuję za to rozwalenie dosyć paskudnego paradoksu. Chrześcijaństwo jest możliwe bez Polski. Pod warunkiem, że nie jesteś Polakiem.
  • Jaki znowu ruch narodowy? W Polsce nie ma żadnego ruchu narodowego w rozumieniu takim sprzed 100 lat, nawet jeśli taka czy inna partia się tak nazwie. Tradycja wspomnianej w wątku obok "wczesnej LPR", Radia Maryja czy obecnie narodowego skrzydła w PiS to - z wszystkimi zastrzeżeniami, ale jednak -raczej tradycja niepodległościowa niż endecka.
  • Nie mam Polski w dupie. Mam ją w sercu. Jednak jest pewien porządek wartości. Bóg jest na pierwszym miejscu. Czyli chrześcijaństwo jest przed Polską. To trudne i wielu nie odpowiada, ale jeśli ktoś jest chrześcijaninem to musi sobie z tym poradzić. I kolejna rzecz - podstawową wspólnotą wskazaną przez Boga jest rodzina, a nie naród. To dotyczy też narodu wybranego. A w rodzinie najważniejsze jest małżeństwo - mężczyzna i kobieta związani na całe życie doczesne przysięgą złożoną sobie wobec Boga. Tak - oni, wcale nie dzieci i "rozmnażajcie się". To jest właściwy porządek.
    Tak więc naród i Polska są niezbędne i stanowią właściwe środowisko do realizacji drogi życiowej człowieka o ile temu porządkowi służą. Jeśli nie służą niech się nawrócą na właściwą drogę lub przepadną. Oczywiście wiemy doskonale że Pan Bóg dopuszcza na ludzi ciężkie doświadczenia, jak istnienie i trwanie narodów służących Złemu. To jednak nie zmienia porządku rzeczy. Tak więc patriotyzm, w tym polski ma swoje granice. Wielu tego nie rozumie - na przykład ci którzy twierdzą że "lepiej było pójść z Hitlerem". Nie chodzi przy tym o ludzką racjonalność, że to by się nie udało. Nie należało z nim pójść nawet gdyby się miało udać.
  • edytowano May 9
    Na szczęście Polska nie będzie nigdy taka diabelska jak z marzeń Kol. Losa
  • W momencie odzyskiwania niepodległości była. Ty sobie Dyziu naprawdę nie wyobrażasz, co Polacy robili bolszewikom.
  • Dyzio_znowu napisal(a):
    Na szczęście Polska nie będzie nigdy taka diabelska jak z marzeń Kol. Losa
    los napisal(a):
    W momencie odzyskiwania niepodległości była..
    Obraz Polaków z Dzienniczka Faustyny jest, że tak peem, losowy... :/

  • los napisal(a):
    W momencie odzyskiwania niepodległości była. Ty sobie Dyziu naprawdę nie wyobrażasz, co Polacy robili bolszewikom.
    Pewnie to samo, co krzyżowcy mieszkańcom Jerozolimy w 1099.
  • loslos
    edytowano May 9
    Propaganda protestancka. Nie było specjalnie więcej ofiar niż przy innych wydarzeniach tego typu.
  • los napisal(a):
    Propaganda protestancka. Nie było specjalnie więcej ofiar niż przy innych wydarzeniach tego typu.
    Czyja jest propaganda roku 20?
  • romeck napisal(a):
    Dyzio_znowu napisal(a):
    Na szczęście Polska nie będzie nigdy taka diabelska jak z marzeń Kol. Losa
    los napisal(a):
    W momencie odzyskiwania niepodległości była..
    Obraz Polaków z Dzienniczka Faustyny jest, że tak peem, losowy... :/

    Po odzyskaniu niepodległości też znalazłyby się powody.

    Ot, chociażby ułani, malowane dzieci, za którymi poleci niejedna panienka.
    A potem cyk, do babuchy spędzającej płody.
  • loslos
    edytowano May 10
    Dlatego napisałem - kogo interesuje Polska tylko o tyle o ile jest chrześcijańska, tego nie interesuje Polska. Niech idzie do klasztoru klepać zdrowaśki albo w inny sposób ćwiczy swą bogobojność. Dla pewności lepiej, by zdrowaśki odmawiał w innym języku. Gegrüßet seist du, Maria, voll der Gnade też brzmi ładnie. Pan Papież nawet twierdzi, że za to też zbawiają.

    Kto kocha swoje dzieci tylko o tyle o ile są chrześcijanami, ten nie kocha swoich dzieci.

    Jest angielskie powiedzenie "right or wrong, my country", które Chesterton przejmująco strawestował "drunk or sober, my mother." Drunk or sober, my Poland.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.