Dlaczego muszą nas zajebać

To już nie sprawa upodobań, to być albo nie być wyższej jewropejskiej rasy http://praca.interia.pl/praca-za-granica/news-praca-w-niemczech-brakuje-pracownikow-do-zbioru-szparagow,nId,2577118

Niemcy biją na alarm! Polacy w tym roku zawiedli

"Brak rąk do pracy staje się coraz bardziej dokuczliwy. W tym roku nie pojawili się pracownicy, którzy zawsze przyjeżdżali" - powiedział w dziennikowi "Tageszeitung" Juergen Jakobs, przewodniczący związku Szparagi z Beelitz. Z 350 pracowników z Rumunii i Polski, których zamówiła jego firma, 85 nie przyjechało do pracy. Wielu jego kolegów z branży zrezygnowało w tym sezonie z uprawy szparagów ze względu na brak pracowników. Jakobs poinformował, że także część jego pól uprawnych - 15 z 250 hektarów leży odłogiem.
«13

Komentarz

  • Ojoj, znowu walka o Lebensraum, tyle że na odwyrtkę.
  • Podobno ten sam problem jest w Polsce, wielu rolników korzystających z pracowników sezonowych zostało bez rąk do pracy. Ukraińcy wybierają budowlankę i inne usługi, rolnictwa nie stać na opłacenie pracowników.
    Tak przynajmniej podał Polsat wczoraj (na który zerkam ostatnio przelotnie, bo tam podobno dobra zmiana zdobywa przyczółki?)
  • edytowano May 9
    Ojtam, zgłoś się natychmiast u Twojego wójta i tyle.

    image
  • Pszeesz ubogacający emigranci mogliby ubogacić pola uprawne. Czyżby Koran negatywnie wypowiadał się o szparagach?
  • loslos
    edytowano May 9
    O pracy. I to hadisy, bo Koran tak przyziemnymi rzeczami się nie zajmuje. Muzułmanin ma prawo medytować o Allahu, modlić się, wojować i handlować, praca jest dla giaurów. Społeczeństwo islamskie z założenia było wielokulturowe i opierało się na pracy chrześcijan, kiedy ich zabrakło, zaczęła się bieda.
  • No to w ramach Leitkultur powinni im zrobić Dzień Pracy i tam seminaria nt. doniosłości pracy w życiu człowienia.
  • Nie da się. Trzeba by ich najpierw wykulturowić a to robota na pokolenia w dodatku z kosztami ubocznymi. W jakimś stopniu wykulturowienie muzułmanów się udało w Anglii i we Francji, stąd chuligaństwo, narkotyki i masowe palenie samochodów. Kiedy jakiś muslim zaczyna się ogarniać, przestaje mu się podobać bycie ostatnim żulem, zaczyna rzucać bombami. Nie ma wyjścia, to ich religijny obowiązek.
  • Jeśli chodzi o niemie3cki Lebensraum to wydaje mi się że sytuacja jest zasadniczo odmienna od tej z lat 30-tych XX wieku. Wtedy im brakowało Raum, a teraz Leben. I dlatego teraz tym bardziej sczezną. Bo z tym Leben to nie tyle brak im luda co ochoty do życia.
  • Rafał napisal(a):
    Jeśli chodzi o niemie3cki Lebensraum to wydaje mi się że sytuacja jest zasadniczo odmienna od tej z lat 30-tych XX wieku. Wtedy im brakowało Raum, a teraz Leben. I dlatego teraz tym bardziej sczezną. Bo z tym Leben to nie tyle brak im luda co ochoty do życia.
    A nam Leben nie brakuje? Wg prognoz 10% utrata ludności w 40 lat następnych.
  • 250 hektarów szparagów... Sukinsyn, nawet na marży 0.1% starczyłoby na nowego mercedesa...
  • Polska jest nie do zajebania
  • Wildcatter napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    Jeśli chodzi o niemie3cki Lebensraum to wydaje mi się że sytuacja jest zasadniczo odmienna od tej z lat 30-tych XX wieku. Wtedy im brakowało Raum, a teraz Leben. I dlatego teraz tym bardziej sczezną. Bo z tym Leben to nie tyle brak im luda co ochoty do życia.
    A nam Leben nie brakuje? Wg prognoz 10% utrata ludności w 40 lat następnych.
    Trochę brakowało, ale nie tak jak Niemcom, dalece nie tak. Mam nadzieję że znowu się zachciało. Procesy demograficzne są długie - liczą się w dekadach, a ściślej pokoleniach. Tak więc spadek będzie bo za dwie - trzy dekady przyrostu poniżej reprodukcji prostej z równoczesną emigracją roczników w wieku reprodukcyjnym trzeba zapłacić. Nowy przyrost będzie widać dopiero po utrwaleniu się rozrodczości powyżej reprodukcji prostej i wejściu w ten wiek roczników które rodzą się do zeszłego roku, czyli za jakieś 20 lat. Możemy to nieco złagodzić imigracją, głównie ze wschodu i repatriacją oraz powrotami. Stabilizacja ludności na obecnym poziomie do 2040 to byłby wielki sukces.
  • Racja. samo osadzenie demograficznego tsunami to byłby ogromny sukces
  • extraneus napisal(a):
    Podobno ten sam problem jest w Polsce, wielu rolników korzystających z pracowników sezonowych zostało bez rąk do pracy. Ukraińcy wybierają budowlankę i inne usługi, rolnictwa nie stać na opłacenie pracowników.
    Tak przynajmniej podał Polsat wczoraj (na który zerkam ostatnio przelotnie, bo tam podobno dobra zmiana zdobywa przyczółki?)
    To bardzo poważny problem. Dodatkowo kilkakrotnie więcej roboty papierkowej i wizyt w urzędach przy zatrudnianiu Ukraińców.Dla rolników zmiany w przepisach o zatrudnianiu cudzoziemców są b.niekorzystne. Urodzaj owoców duuuży.
  • Do mnie też dotarła informacja, że w Polsce zbiór truskawek zagrożony z powodu braku pracowników.
  • Z rolnictwem to wiadomo - jaka płaca taka praca. Zawsze wieś najgorzej płaciła, nie bardzo rozumiem czemu Ukrainiec czy Azjata miałby nosić truskawki, skoro na budowie lepiej płacą.
  • No niekoniecznie w rolnictwie mniej płacą. To już nieaktualne, a przynajmniej się zmienia. Problem jest z pracami sezonowymi. Zawsze i wszędzie trudno znaleźć ludzi, nawet za dobre i bardzo dobre stawki, do takiej pracy. Co mają robić i z czego żyć w pozostałym czasie? Dlatego to hodowcy sezonowi, w tym truskawek, muszą znaleźć odpowiedź na to pytanie. Jest kilka sposobów, a każdy trudny. Najprostszy i najbardziej bolesny to przepłacanie i podkupywanie pracowników. Robią to, płaczą i żądają wsparcia. Drugi to lepsza organizacja i wzrost wydajności.Jego odmiana jest zapewnienie tym sezonowym innej pracy w pozostałym czasie, a więc budowa firmy z działalnościami i różnych sezonach. Trzeci to zastępowanie pracy kapitałem czyli automatyzacja itp. Wzorce są, bo to samo przezywał Zachód w miarę wzrostu dobrobytu. Można to zrobić lepiej, także inaczej, w oparciu o ich doświadczenia. Trzeba jednak uczyć się, myśleć, pracować i nie lenić się. Odnoszę wrażenie że w zasobnych i ugruntowanych firmach rodzinnych, szczególnie rodzinnych, z tradycjami sięgającymi Gierka nie jest z tym dobrze.
  • Problemem jest postawienie wszystkiego na głowie. No jeszcze rozumiem, że nauczycielki mogą nie chcieć zbierać truskawek (bo prestiż?), ale uczniowie i studenci?
    Godna płaca to oczywistość, no ale te sprawy już Pismo wyjaśnia.
  • Dyzio_znowu napisal(a):
    Polska jest nie do zajebania
    Ależ dlaczego. Zostaliśmy przecież zajebani w XVIII w. Na własne życzenie.
  • "Na własne życzenie" to tylko część prawdy. A część prawdy, jak wiadomo, nie jest prawdą.
  • qiz napisal(a):
    Problemem jest postawienie wszystkiego na głowie. No jeszcze rozumiem, że nauczycielki mogą nie chcieć zbierać truskawek (bo prestiż?), ale uczniowie i studenci?
    Godna płaca to oczywistość, no ale te sprawy już Pismo wyjaśnia.
    Kolega na urlopie też zatrudnia się przy zbieraniu truskawek, czy mu tylko brak prestiżu przeszkadza?
  • DMC napisal(a):
    qiz napisal(a):
    Problemem jest postawienie wszystkiego na głowie. No jeszcze rozumiem, że nauczycielki mogą nie chcieć zbierać truskawek (bo prestiż?), ale uczniowie i studenci?
    Godna płaca to oczywistość, no ale te sprawy już Pismo wyjaśnia.
    Kolega na urlopie też zatrudnia się przy zbieraniu truskawek, czy mu tylko brak prestiżu przeszkadza?
    ale przypomnijmy skąd wzięły się dwumiesięczne wakacje latem - dzieci musiały pomagać w gospodarstwach.
  • qiz napisal(a):
    Problemem jest postawienie wszystkiego na głowie. No jeszcze rozumiem, że nauczycielki mogą nie chcieć zbierać truskawek (bo prestiż?), ale uczniowie i studenci?
    Godna płaca to oczywistość, no ale te sprawy już Pismo wyjaśnia.
    Uczniowie to nie wiem, ale studenci maja wiele mozliwosci lepszego/latwiejszego zarobku.

    Zbieralam truskawki jako nastolatka, ale bardziej traktowalam to jako przygode, bo zarobek byl symboliczny.
  • Pigwa napisal(a):
    qiz napisal(a):
    Problemem jest postawienie wszystkiego na głowie. No jeszcze rozumiem, że nauczycielki mogą nie chcieć zbierać truskawek (bo prestiż?), ale uczniowie i studenci?
    Godna płaca to oczywistość, no ale te sprawy już Pismo wyjaśnia.
    Uczniowie to nie wiem, ale studenci maja wiele mozliwosci lepszego/latwiejszego zarobku.

    Zbieralam truskawki jako nastolatka, ale bardziej traktowalam to jako przygode, bo zarobek byl symboliczny.
    ja też i potwierdzam - ciężka praca za grosze. Może teraz się coś zmieniło - truskawki są bardzo drogie, więc może grosze zrobiły się nieco większe.
  • KazioToJa napisal(a):
    Pigwa napisal(a):
    qiz napisal(a):
    Problemem jest postawienie wszystkiego na głowie. No jeszcze rozumiem, że nauczycielki mogą nie chcieć zbierać truskawek (bo prestiż?), ale uczniowie i studenci?
    Godna płaca to oczywistość, no ale te sprawy już Pismo wyjaśnia.
    Uczniowie to nie wiem, ale studenci maja wiele mozliwosci lepszego/latwiejszego zarobku.

    Zbieralam truskawki jako nastolatka, ale bardziej traktowalam to jako przygode, bo zarobek byl symboliczny.
    ja też i potwierdzam - ciężka praca za grosze. Może teraz się coś zmieniło - truskawki są bardzo drogie, więc może grosze zrobiły się nieco większe.
    No właśnie, grosze groszami, ale to gdzie wpada ten pieniądz za drogą truskawkę?
  • edytowano May 10
    Polskę i Europę tj UE czeka jedno z trojga: drogie truskawki, rezygnacja z truskawek albo rezygnacja ze wspólnej polityki rolnej i zniesienie ceł na truskawki. Dotyczy to zresztą większości produktów żywnościowych wysokiej jakości.
  • Dzisiejsza młodzież z miasta do niczego sie nie nadaje. Jedynie dzieciaki ze wsi jeszcze . To taka ogólna obserwacja mogą być wyjątki. Ile się forumowiczom wydaje ,że płacą rolnicy skoro mowa o groszach? W tego typu pracach trzeba zasuwać. Truskawek nie da się importować,tj będą niesmaczne.No chyba ,że komuś smakują hiszpańskie(przykładowo) Smacznego . I gdzie te bardzo drogie truskawki w przeciętnym sezonie,bez przymrozków? Najtańsze na świecie chyba.W tej chwili są truskawki z polskich szklarni to drogie. No i zagraniczne.
  • DMC napisal(a):
    qiz napisal(a):
    Problemem jest postawienie wszystkiego na głowie. No jeszcze rozumiem, że nauczycielki mogą nie chcieć zbierać truskawek (bo prestiż?), ale uczniowie i studenci?
    Godna płaca to oczywistość, no ale te sprawy już Pismo wyjaśnia.
    Kolega na urlopie też zatrudnia się przy zbieraniu truskawek, czy mu tylko brak prestiżu przeszkadza?
    Kiedy słyszę o prestiżu, zawsze staje mi przed oczyma pytanie Tytusa de Zoo z XII Księgi :D
  • SigmundvonBurak napisal(a):
    Dzisiejsza młodzież z miasta do niczego sie nie nadaje. Jedynie dzieciaki ze wsi jeszcze . To taka ogólna obserwacja mogą być wyjątki. Ile się forumowiczom wydaje ,że płacą rolnicy skoro mowa o groszach? W tego typu pracach trzeba zasuwać. Truskawek nie da się importować,tj będą niesmaczne.No chyba ,że komuś smakują hiszpańskie(przykładowo) Smacznego . I gdzie te bardzo drogie truskawki w przeciętnym sezonie,bez przymrozków? Najtańsze na świecie chyba.W tej chwili są truskawki z polskich szklarni to drogie. No i zagraniczne.
    Do czego się nie nadaje? Do ciężkiej pracy?
  • KazioToJa napisal(a):
    DMC napisal(a):
    qiz napisal(a):
    Problemem jest postawienie wszystkiego na głowie. No jeszcze rozumiem, że nauczycielki mogą nie chcieć zbierać truskawek (bo prestiż?), ale uczniowie i studenci?
    Godna płaca to oczywistość, no ale te sprawy już Pismo wyjaśnia.
    Kolega na urlopie też zatrudnia się przy zbieraniu truskawek, czy mu tylko brak prestiżu przeszkadza?
    ale przypomnijmy skąd wzięły się dwumiesięczne wakacje latem - dzieci musiały pomagać w gospodarstwach.
    Moi znajomi nauczyciele nie marzą o niczym innym, jak o przejściu na system ośmiogodzinnego czasu pracy z płatnymi nadgodzinami i przywilejami urlopowymi, dotyczącymi reszty klasy robotniczej. Bowiem ta grupa zawodowa sytuuje się w rejonach niższej i średniej klasy roboli w Polsce.
  • edytowano May 10
    DMC napisal(a):
    KazioToJa napisal(a):
    DMC napisal(a):
    qiz napisal(a):
    Problemem jest postawienie wszystkiego na głowie. No jeszcze rozumiem, że nauczycielki mogą nie chcieć zbierać truskawek (bo prestiż?), ale uczniowie i studenci?
    Godna płaca to oczywistość, no ale te sprawy już Pismo wyjaśnia.
    Kolega na urlopie też zatrudnia się przy zbieraniu truskawek, czy mu tylko brak prestiżu przeszkadza?
    ale przypomnijmy skąd wzięły się dwumiesięczne wakacje latem - dzieci musiały pomagać w gospodarstwach.
    Moi znajomi nauczyciele nie marzą o niczym innym, jak o przejściu na system ośmiogodzinnego czasu pracy z płatnymi nadgodzinami i przywilejami urlopowymi, dotyczącymi reszty klasy robotniczej. Bowiem ta grupa zawodowa sytuuje się w rejonach niższej i średniej klasy roboli w Polsce.
    a co to ma wspólnego z wakacjami i egzotyczną dziś ich długością? Ja wiem, że wszyscy się przyzwyczaili, ale pochodzenie tego zwyczaju mówi o tym, jak bardzo zmieniły się czasu i moresy.

  • Brzost napisal(a):
    DMC napisal(a):
    qiz napisal(a):
    Problemem jest postawienie wszystkiego na głowie. No jeszcze rozumiem, że nauczycielki mogą nie chcieć zbierać truskawek (bo prestiż?), ale uczniowie i studenci?
    Godna płaca to oczywistość, no ale te sprawy już Pismo wyjaśnia.
    Kolega na urlopie też zatrudnia się przy zbieraniu truskawek, czy mu tylko brak prestiżu przeszkadza?
    Kiedy słyszę o prestiżu, zawsze staje mi przed oczyma pytanie Tytusa de Zoo z XII Księgi :D
    A co to za pytanie?

  • KazioToJa napisal(a):
    DMC napisal(a):
    KazioToJa napisal(a):
    DMC napisal(a):
    qiz napisal(a):
    Problemem jest postawienie wszystkiego na głowie. No jeszcze rozumiem, że nauczycielki mogą nie chcieć zbierać truskawek (bo prestiż?), ale uczniowie i studenci?
    Godna płaca to oczywistość, no ale te sprawy już Pismo wyjaśnia.
    Kolega na urlopie też zatrudnia się przy zbieraniu truskawek, czy mu tylko brak prestiżu przeszkadza?
    ale przypomnijmy skąd wzięły się dwumiesięczne wakacje latem - dzieci musiały pomagać w gospodarstwach.
    Moi znajomi nauczyciele nie marzą o niczym innym, jak o przejściu na system ośmiogodzinnego czasu pracy z płatnymi nadgodzinami i przywilejami urlopowymi, dotyczącymi reszty klasy robotniczej. Bowiem ta grupa zawodowa sytuuje się w rejonach niższej i średniej klasy roboli w Polsce.
    a co to ma wspólnego z wakacjami i egzotyczną dziś ich długością? Ja wiem, że wszyscy się przyzwyczaili, ale pochodzenie tego zwyczaju mówi o tym, jak bardzo zmieniły się czasu i moresy.

    Aż tak się nie zmieniły. Dla zdrowia dziecka konieczna jest dwumiesięczna przerwa od szkoły. Czy to będą dwa miesiące spędzone we własnym gospodarstwie na wsi, czy dwa miesiące pracy zarobkowej, czy dwa miesiące obijania się względnie plażowania na Wyspach Kanaryjskich lub innych wojażach, musi to być czas wolny od obowiązku szkolnego - dla higieny psychicznej.
  • KazioToJa napisal(a):
    Pigwa napisal(a):
    qiz napisal(a):
    Problemem jest postawienie wszystkiego na głowie. No jeszcze rozumiem, że nauczycielki mogą nie chcieć zbierać truskawek (bo prestiż?), ale uczniowie i studenci?
    Godna płaca to oczywistość, no ale te sprawy już Pismo wyjaśnia.
    Uczniowie to nie wiem, ale studenci maja wiele mozliwosci lepszego/latwiejszego zarobku.

    Zbieralam truskawki jako nastolatka, ale bardziej traktowalam to jako przygode, bo zarobek byl symboliczny.
    ja też i potwierdzam - ciężka praca za grosze. Może teraz się coś zmieniło - truskawki są bardzo drogie, więc może grosze zrobiły się nieco większe.
    od 2,5 do 3,0 za koszyczek.
    Ile można zebrać w dzień (10 godzin?)
  • qizqiz
    edytowano May 11
    Koszyczek czyli łubianka? No to są to zaiste gówniane pieniądze... Jako 8-10 letni dzieciak w popołudnie zbierałem ze 4 łubianki. Jak widzę w necie, zbieracze chwalą się wydajnością 10 kg na godzinę, co dawałoby stawkę 15 zł / godzinę. Niezbyt wiele jak za taką ciężką pracę :( Patrząc na to jednak inaczej- licealista w 20 dni pracy może zarobić na wakacje i jeszcze trochę rozrywek w kolejnych miesiącach. Mierząc to jeszcze inaczej, porównując z inną, umysłową, pracą dorywczą- jest to wyraźnie mniej, niż korepetycje, ale żaden student nie wyrobi 6-8 godzin dawania korepetycji dziennie, więc stawka dzienna może być dość zbliżona...

    @Rafal , czy umiałbyś oszacować, jaka jest górna granica płacy za pracę zbieracza, aby plantator bezpiecznie wychodził na swoje? W moim odkorwinionym pojmowaniu 'mikroekonomii' koszty ludzkiej pracy powinny być godziwie wysokie, niech będzie to i 50% kosztów, a niekoniecznie 10%...
  • posix napisal(a):
    SigmundvonBurak napisal(a):
    Dzisiejsza młodzież z miasta do niczego sie nie nadaje. Jedynie dzieciaki ze wsi jeszcze . To taka ogólna obserwacja mogą być wyjątki. Ile się forumowiczom wydaje ,że płacą rolnicy skoro mowa o groszach? W tego typu pracach trzeba zasuwać. Truskawek nie da się importować,tj będą niesmaczne.No chyba ,że komuś smakują hiszpańskie(przykładowo) Smacznego . I gdzie te bardzo drogie truskawki w przeciętnym sezonie,bez przymrozków? Najtańsze na świecie chyba.W tej chwili są truskawki z polskich szklarni to drogie. No i zagraniczne.
    Do czego się nie nadaje? Do ciężkiej pracy?
    Według mojej obserwacji(rolnika) zdecydowanie tak. Nie wiem czy to kwestia kiepskiej kondycji fizycznej czy też coś innego.
  • Patrząc na to jednak inaczej- licealista w 20 dni pracy może zarobić na wakacje i jeszcze trochę rozrywek w kolejnych miesiącach. Mierząc to jeszcze inaczej, porównując z inną, umysłową, pracą dorywczą- jest to wyraźnie mniej, niż korepetycje, ale żaden student nie wyrobi 6-8 godzin dawania korepetycji dziennie, więc stawka dzienna może być dość zbliżona...

    @Rafal , czy umiałbyś oszacować, jaka jest górna granica płacy za pracę zbieracza, aby plantator bezpiecznie wychodził na swoje? W moim odkorwinionym pojmowaniu 'mikroekonomii' koszty ludzkiej pracy powinny być godziwie wysokie, niech będzie to i 50% kosztów, a niekoniecznie 10%...
    Przeceniasz realne możliwości młodych, jeśli chodzi o zdolności do żmudnej pracy fizycznej. Czasem taki trafia do mojego gospodarstwa i w większości przypadków jest to dramat dla niego i dla mnie bo muszę na to patrzeć. Nie mówię o przerzucaniu ciężarów ale o manualnej pracy rękami przez kilka godzin, na dworze. Dla ludzi poniżej 30tki jest to tortura nie do zniesienia.
  • Nie znam branży truskawkowej, czy szerzej owocowej, abym miał na podorędziu kalkulację plantatora. Mam w swojej branży okołorolnej kalkulacje klientów i tenedencje są podobne.
    Problem jest dość złożony czy inaczej ma wiele aspektów. Polskie specjalizacje rolne opierają się na przewadze komparatywnej głownie wobec starej UE. Główne przewagi Polski to niski koszt wynikający z niższej ceny czynników produkcji. Z tych najważniejsza była dotąd praca. Ta pracy była i jest wysokiej jakości więc dawała też drugą przewagę - wysoką jakość produktu. Słabością był i jest marketing i dystrybucja na rynkach starej UE. To się wolno poprawia ale wciąż znaczne marże uzyskują zachodni dystrybutorzy oraz zachodni i krajowi pośrednicy. W Polsce rosną płace więc i koszty, a za nimi ceny sprzedaży muszą rosnąć. Na razie zostawmy problem samej dostępności pracowników. W średnim i długim okresie jestem umiarkowanym optymistą. Rynki zachodnie muszą te wyższe ceny zaakceptować albo zmniejszyć konsumpcję.Muszą bo nie ma realnej alternatywy w sektorze świeżych owoców, szerzej produktów szybko psujących się, wysokiej jakości nawet w przypadku zniesienia barier na granicy UE. Albo za daleko, albo jakość marna albo nie ma warunków do uprawy. To jednak wymaga też podniesienia organizacji i wiedzy w branży na znacznie wyższy poziom. Wspomniałem wyżej. Dodać należy jedynie organizacje producentów i marketing jak u spółdzielców we Francji czy Holandii. Nie wiem jaka jest elastyczność cenowa tych produktów ale moim zdaniem rynki mogą znieść znaczne podwyżki. Z dwóch powodów: bardzo mały udział w koszyku wydatków konsumenta na Zachodzie oraz rosnący popyt na produkty świeże i zdrowe, a odwrót od przetworzonych. Przetworzone nie znaczy tzw wygodne (convenience) jak np cięta sałata czy sałatki owocowe. Te produkty mają zresztą jeszcze krótszy czas przydatności (shelf life), a więc muszą być wytworzone jak najbliżej. Taka zmiana wymaga jednak impulsu - wymuszenia ograniczeniem podaży bo sieci bez przymusu nie zaryzykują podniesienia cen, a one i pośrednicy nie ograniczą swoich marż. W krótkim okresie jestem pesymistą - będzie źle. Producenci mają niskie kompetencje marketingowe, organizacyjne oraz są pozbawieni kompetencji analitycznych i strategicznych. Znają jedną technikę konkurowania - konkurencję cenową oraz są rozproszeni i niesolidarni. Tak jest w rolnictwie wszędzie na świecie i te zmiany Zachód przerabiał 30 lat temu. Będą zaostrzać tę konkurencję co spowoduje bankructwa i wypadanie z rynku najsłabszych aż do ograniczenia podaży i powstania warunków rynku producenta co wymusi wspomniane podwyżki cen. Część utraconego rynku przejmą konkurenci zagraniczni - wysokowydajni lokalni na Zachodzie którzy znowu staną się konkurencyjni przy nowym poziomie cen oraz jednak niektórzy bliżsi sąsiedzi spoza UE. No bo UE oczywiście zniesie cła jak zobaczy że ceny rosną i zarabiać mają Polacy a nie na przykład Francuzi.
  • Na razie to my wykaszaliśmy konkurencją cenową sady np. we Francy. W wielu wypadkach poziom fachowości polskich rolników nie jest gorszy niż na zachodzie. Sytuację pogarsza i zaognia dotowanie (przez UE)wzrostu produkcji w sytuacji gdy są problemy z zagospodarowaniem obecnej. Tak samo z organizacjami producentów. Dotacje dotacje każdy zakłada a nie każdy ma komptencje i gdyby nie dotacje nigdy by się na założenie organizacji handlowwej nie porwał. Teraz moda na pożary w przeiwestowanych obiektach.
  • Zawsze utrzymywałem ze dotacje są bardzo szkodliwe dla gospodarki. Pomagać bezzwrotnie to trzeba niepełnosprawnym i niezdolnym do samodzielnego utrzymania a nie przedsiębiorcom.
  • Problem z niektórymi, szczególnie drobnymi, owocami nabrzmiewa od lat. Producent ma zwykle do wyboru albo oferowanie za pracę stawek, które wstyd oferować, albo dokładanie do interesu. Problem na później odkładały ręce do pracy ze wschodu.
    Na moje niewprawne oko taki model ze znaczną powierzchnią upraw i bez mechanizacji jest nie do utrzymania. A jakby dało się, to by pewnie już było zmechanizowane.
  • Tranqui tronco. Są kombajny do truskawek,
  • W_Nieszczególny napisal(a):
    Tranqui tronco. Są kombajny do truskawek,
    Nie ma .Nie jesli chodzi o owoce deserowe. Jeśli chodzi o owoce deserowe ,można zmechanizować zbiór śliw (to czasem się robi) ,i teoretycznie czereśni ale jakoś nikt tego nie robi .Owoce przemysłowe,tam wszystko jest zmechanizowane.
  • Exspectans napisal(a):

    A co to za pytanie?

    "Nie wiem, co to prestiż. Czy to brzuch?"

    (na uwagę Romka czy A'Tomka, że cywilizowany turysta nie będzie się turlał po zboczu i fikał koziołków, tylko musi mieć profesjonalną ścieżkę do ćwiczeń, bo gdyby się turlał i fikał, to straciłby prestiż)
  • SigmundvonBurak napisal(a):
    W_Nieszczególny napisal(a):
    Tranqui tronco. Są kombajny do truskawek,
    Nie ma .Nie jesli chodzi o owoce deserowe. Jeśli chodzi o owoce deserowe ,można zmechanizować zbiór śliw (to czasem się robi) ,i teoretycznie czereśni ale jakoś nikt tego nie robi .Owoce przemysłowe,tam wszystko jest zmechanizowane.
    to w takim razie co to jest?
    https://mjwnarzedzia.pl/agrobot-truskawkowy-robot-29
  • W_Nieszczególny napisal(a):
    SigmundvonBurak napisal(a):
    W_Nieszczególny napisal(a):
    Tranqui tronco. Są kombajny do truskawek,
    Nie ma .Nie jesli chodzi o owoce deserowe. Jeśli chodzi o owoce deserowe ,można zmechanizować zbiór śliw (to czasem się robi) ,i teoretycznie czereśni ale jakoś nikt tego nie robi .Owoce przemysłowe,tam wszystko jest zmechanizowane.
    to w takim razie co to jest?
    https://mjwnarzedzia.pl/agrobot-truskawkowy-robot-29
    Półautomat do zbioru truskawek w warunkach szklarniowych.
    Na polu sobie nie poradzi. Ponadto i tak wymaga człowieka do sortowania i pakowania.
  • W_Nieszczególny napisal(a):
    SigmundvonBurak napisal(a):
    W_Nieszczególny napisal(a):
    Tranqui tronco. Są kombajny do truskawek,
    Nie ma .Nie jesli chodzi o owoce deserowe. Jeśli chodzi o owoce deserowe ,można zmechanizować zbiór śliw (to czasem się robi) ,i teoretycznie czereśni ale jakoś nikt tego nie robi .Owoce przemysłowe,tam wszystko jest zmechanizowane.
    to w takim razie co to jest?
    https://mjwnarzedzia.pl/agrobot-truskawkowy-robot-29
    To prototyp obarczony wieloma potencjalnymi wadami . Jak wejdzie do produkcji i będzie szeroko stosowany ,przyznam rację.
  • edytowano May 11
    Truskawka to nie jest owoc dla pełnorobota. Bo kurdupel taki, wymagający pewnej kreatywności łapskowej i już.
  • Truskawki są przereklamowane. Nie przepadam.
  • Z owocami i warzywami ważniejszy jest problem sezonowości niż techniki zbioru. Z tego co wiem, a wiem co nieco, Zachód idzie w kierunku wydłużania zbioru. To się da robić bardzo uprzemysławiając uprawy, zapewniając stabilne warunki przez dłuższy czas niż naturalny sezon - temperatura, wilgotność, naświetlenie itp. To się daje zrobić w warunkach mocno zmodyfikowanych w stosunku do naturalnych, w więc raczej w zamkniętych halach, wielopiętrowo i w kontrolowanej atmosferze. To dodatkowo daje większe możliwości mechanizacji i wyższe plony. To kosztuje, ale gdy praca staje się bardzo droga lub jej nie da się kupić jest obiecującym wyjściem. Polscy hodowcy mogą też pójść w tym kierunku i zapewne pójdą. Jakakolwiek technikę zastosują jeszcze przez dziesiątki lat będą mieć przewagę kosztową bo nawet droga praca będzie tańsza niż bardzo droga na Zachodzie i niż ziemia i inne istotne składniki kosztu. Na marginesie - dlatego walka o tanią energię w Polsce ma kluczowe znaczenie dla konkurencyjności. Druga tendencja to właśnie automatyzacja, w tym zbioru. W pełną robotyzację nie wierzę. Jeszcze dziesiątki lat nie będzie zapewniać odpowiedniej jakości, a nawet jeśli to będzie droższa niż zbiór ręczny. To wbrew pozorom bardzo skomplikowane - o wiele bardziej niż montaż auta czy produkcja korpusu silnika. Istnieją jednak mniej efektowne, a obiecujące kierunki zmian wspomagające zbiór ręczny i podnoszące jego wydajność.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.