Troja północy

O Zofii Kossak znów mówi się trochę więcej ostatnio. Dla mnie jedną z jej ciekawszych książek jest "Troja północy" o walkach Słowian Zachodnich z niemczyzną. Dla mnie klasyk. I troszkę o nim napisałem:

Troja północy opowiada o zmaganiach Słowian Zachodnich mieszkających między Odrą a Łabą, zwanych Słowianami połabskimi, z naporem niemieckim w okresie od IX do XII wieku. Jest to relacja o losach Obodrzyców, Wieletów i Pomorzan, oraz o dziejach Polski walczącej w tym okresie o zdobycie i utrzymanie Pomorza Zachodniego. Całość ukazana jest w kontekście wielkiej europejskiej polityki, zmagań cesarstwa i papiestwa, wypraw krzyżowych przeciwko Saracenom, podbojów Sasów i Duńczyków, oraz międzynarodowego handlu od Wolina przez Ruś po Bizancjum. http://prawymsierpowym.pl/index.php/2018/05/troja-polnocy-polecamy/
Otagowano:
«1

Komentarz

  • Kolejny z wielu powodów zamilczenia postaci i twórczości ZK na śmierć.
  • Za zajebanie Wieletów powinniśmy być braciom Niemcom wdzięczni.
  • los napisal(a):
    Za zajebanie Wieletów powinniśmy być braciom Niemcom wdzięczni.
    bo z Prusami wyszło inaczej?
  • Za zajebanie Prusów też.
  • A co takiego wiadomo o Wieletach aby ich tak oceniać?
  • los napisal(a):
    Za zajebanie Prusów też.
    Jednakowoż jedni i drudzy zaszkodzili im po spożyciu.
  • Rafał napisal(a):
    A co takiego wiadomo o Wieletach aby ich tak oceniać?
    OIDP to gdy czytałem monografię Labudy o Mieszku I, to wynikało z niej, że większym zagrożeniem dla powstającego państwa polskiego byli Wieleci, niż Niemcy. Generalnie byli bardzo silnym ośrodkiem pogaństwa i chętnie poszerzali Lebensraum.

  • Bałdzo dobła książka, popieram od zawsze! Jej lektura jest zaszczytnym obowiązkiem Forumkowicza.
  • Exspectans napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    A co takiego wiadomo o Wieletach aby ich tak oceniać?
    OIDP to gdy czytałem monografię Labudy o Mieszku I, to wynikało z niej, że większym zagrożeniem dla powstającego państwa polskiego byli Wieleci, niż Niemcy. Generalnie byli bardzo silnym ośrodkiem pogaństwa i chętnie poszerzali Lebensraum.

    No oczywiście bo w jego czasach Wieleci nas oddzielali od Niemców. Do Mieszka i myśmy byli poganami. Zanim się schrystianizowaliśmy w pełni minęło z 200 lat, a może nawet nieco więcej. Za Mieszka była to decyzja osobista monarchy, zapewne jego otoczenia i to decyzja w znacznej mierze polityczna, czy też o wielkich konsekwencjach politycznych. W pozytywnej historii alternatywnej to my, czyli Polanie Mieszka, chrystianizują Wieletów i poszerzają nasza przestrzeń za Łabę, docelowo do Renu.
  • na boku:
    czytałem, że Wieleci to spolszczona zgermanionej nazwy Wilki....
  • Dokładnie. Najbardziej dzikie i okrutnie plemię w historii.
  • Pies to oswojony wilk.
  • No to wyszedl z tego pies (owczarek) niemiecki! :)

    (A ich druga nazwa to Lutyki, Lucicy - dzicy.)
  • edytowano May 16
    No wilk najpierw był dziki zanim go ludzie oswoili i został psem.

    Znaczy myślę że Wieletów trza było oswoić i zrobić z nich owczarki. Nie wiem czy próbowaliśmy. Jeśli tak to nieskutecznie. Niemcy to zrobili po niemiecku. Znaczy wytresowali ich knutem i zrobili z nich psy myśliwskie na polską zwierzynę. Tak rozumiem Koleżeństwa interpretację dziejów Słowiańszczyzny Zachodniej we wczesnym średniowieczu.
  • edytowano May 16
    Rafał napisal(a):
    Pies to oswojony wilk.
    Genau! Nie inaczej. Nawet yorczek!
  • Wszelako "Troja Północy" to nie tylko Wieleci.
    To dzieje Obodrytów, biegłych m. in. w walkach morskich.
    To historia polskiej obecności na Pomorzu Zachodnim i w ogóle polskiej obecności na zachód od Odry.
    To pytanie o nawracanie siłą i drogą pokojową (św. Cyryl i Metody, św. Otton)

  • edytowano May 17
    Z tego com szybko wygooglał wynika że mieli trochę pecha i popełnili błędy, które ich kosztowały byt niezależny i tożsamość. Po pierwsze nie utrzymali jedności czyli związku plemiennego. To zaś głownie dlatego ze zachowali luźne struktury władzy oparte na wiecu bez scentralizowanej władzy książęcej, a jeśli czasem tak to nie dziedzicznej która wówczas się lepiej sprawdzała. Po drugie nie przyjęli chrześcijaństwa tylko kontynuowali swoje pogaństwo. To była decyzja polityczna o czym świadczą modyfikacje w ich pogańskich kultach wyraźnie wskazujące na kopiowanie wzorców chrześcijańskich i próby tworzenia powierzchownej alternatywy. Zniszczyły więc ich w długim ciągu historycznym - około 300-tu lat walki wewnętrzne o prymat i krwawa rywalizacja z sąsiadującymi potęgami chrześcijańskimi - cesarstwem niemieckim i państwem Polan. Piastowie nie mieli innego wyjścia niż walka z nimi nawet czasem razem z Niemcami. Ostatecznie zagarnęły ich bogatsze i silniejsze wówczas Niemcy. Być może jednak te 300 lat dały Polsce czas na okrzepnięcia i wzmocnienie się tak, że mogła się potem Niemcom oprzeć. Bez nich, przy bezpośrednim sąsiedztwie z potężnymi księstwami niemieckim i luźnym cesarstwem moglibyśmy podzielić ich los i się rozpłynąć. Gdyby przywódcy wieleccy i obodryccy przyjęli chrześcijaństwo z Gniezna i schrstianizowali poddanych równie skutecznie jak Piastowie sprawy mogłyby się potoczyć inaczej.
  • edytowano May 17
    Jest to relacja o losach Obodrzyców, Wieletów i Pomorzan, oraz o dziejach Polski walczącej w tym okresie o zdobycie i utrzymanie Pomorza Zachodniego.

    zawsze jest problem z naocznymi świadkami
    peterman napisal(a):
    los napisal(a):
    Za zajebanie Prusów też.
    Jednakowoż jedni i drudzy zaszkodzili im po spożyciu.
    no!
    czyatliśmy tu i o tym
    pozostał język i skorupa niemiecka, ale mentalność pruska, waleczna złośliwa, nie lubiejąca sąsiadów
    nie do porównania z Niemcami południowymi, gdzie wino i śpiew i zgoda i pierdołowatość pewna
  • A w której konkretnie książce pan Gerard o tym plecie?
  • Rafał napisal(a):
    Z tego com szybko wygooglał wynika że mieli trochę pecha i popełnili błędy, które ich kosztowały byt niezależny i tożsamość. Po pierwsze nie utrzymali jedności czyli związku plemiennego.
    Chyba najbardziej dramatyczny moment to była bitwa pod Przecławą: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Przecławą

    Tamże taysze wieleccy pokonali armię hycleroską do zera. Cała armia saska została zniesiona, a jak się o tym cysorz Henryk III dowiedział, to zmarł z wrażenia.

    I pisze Zofia Kossak mniej więcej tak: Po tej bitwie przed Wieletami otworzyły się wszelkie możliwe perspektywy. Mogli stworzyć własne silne państwo i kotłować. Mogli przyjąć chrześcijaństwo i zamknąć temat "krucjat". Mogli pójść strategicznie z Polską czy ze Skandynawią, no, cokolwiek. Wybrali wojnę domową, tak krwawą, że już nigdy się po niej nie podnieśli.
  • Mogli przyjąć chrześcijaństwo i zamknąć temat "krucjat".

    peem ta

    może za bałdzo wierzyli w Perkuna i jemu podobnych?
    czy ElBek nie wzywa w zawoalowany sposób do przyjęcia religji pokoju IsLamu?
    mówiąc zmieni się wasze trwanie ale trwać będziecie
  • Kossak sugeruje, że agresja germańska wzmacniała niechęć do chrześcijaństwa, aż do tępego uporu do końca.
  • no to dlaczemu Mieszko porzucił religię ojców?
    czy w imię interesu politycznego przejść na islam?
  • gloomy napisal(a):
    Kossak sugeruje, że agresja germańska wzmacniała niechęć do chrześcijaństwa, aż do tępego uporu do końca.
    Nie dziwota. Godnie odpedział hycleroskim "misjonarzom" fryzyjski książę Redbad:
    Skoro przez ten wasz chrzest miałbym pójść do nieba, to wolę iść do piekła, gdzie są moi przodkowie, niż się z wami męczyć przez całą wieczność, tfu!
  • Niewykluczone, że taka odpowiedź spodobała się Panu Bogu - i miejsce "piekła" i "nieba" w tym przypadku jest zupełnie nie tam, gdzie się rozmówcy spodziewali.
  • KAnia napisal(a):
    Niewykluczone, że taka odpowiedź spodobała się Panu Bogu - i miejsce "piekła" i "nieba" w tym przypadku jest zupełnie nie tam, gdzie się rozmówcy spodziewali.
    Myślę, że Pan Bóg ma zrozumienie dla ofiar niemieckich najazdów i złej teologii.
  • Pszeesz niemieckie nawracanie dla dobra ogółu jest równie fałszywe jak bałtycka gazrura ku pożytkowi tegoż. To są profesjonaliści z millenijnymi referencjami. Boga bym w ichnie machloje nie mieszał.
  • randolph napisal(a):
    Pszeesz niemieckie nawracanie dla dobra ogółu jest równie fałszywe jak bałtycka gazrura ku pożytkowi tegoż. To są profesjonaliści z millenijnymi referencjami. Boga bym w ichnie machloje nie mieszał.
    Oczywistość. Już Mesco wolał raczej przyjąć chrzest z Czechosłowacji.
  • we włoskiej Ratysbonie
  • qizqiz
    edytowano May 17
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    KAnia napisal(a):
    Niewykluczone, że taka odpowiedź spodobała się Panu Bogu - i miejsce "piekła" i "nieba" w tym przypadku jest zupełnie nie tam, gdzie się rozmówcy spodziewali.
    Myślę, że Pan Bóg ma zrozumienie dla ofiar niemieckich najazdów i złej teologii.
    Myślę, że za samo bycie hyclerofcem przyjmują do piekła bez kolejki.
  • edytowano May 18
    Tak więc niemiecki Drang nach Osten był poprzedzony słowiańskim Drang nach Westen. Oba się nie powiodły w ostatecznym rozrachunku. Ten pierwszy z powodów omówionych wyżej. W niepowodzeniu obu znaczną role odegraliśmy my, ściślej nasi przodkowie. Decyzja pierwszych Piastów o chrzcie i samodzielnym wyborze rodziców chrzestnych oraz jej konsekwentna realizacja zbudowała fundament narodu i państwa. Zostały zbudowane na skale i dlatego dom się nie zawala nawet jak go obcy splądrują i daje się odbudować. Niemcy najwyraźniej nie potraktowali chrześcijaństwa poważnie, nie nawrócili się rzeczywiście. Dlatego są bardziej potomkami barbarzyńskich Germanów, niechby skrzyżowanych ze słowiańskimi dzikimi wilkami. Dlatego twierdzenia jakby warunkiem trwania narodu Polskiego i jego państwa było upodobnienie się do innych narodów, w tym niemieckiego uważam za z gruntu błędne.
  • randolph napisal(a):
    Pszeesz niemieckie nawracanie dla dobra ogółu jest równie fałszywe jak bałtycka gazrura ku pożytkowi tegoż. To są profesjonaliści z millenijnymi referencjami. Boga bym w ichnie machloje nie mieszał.
    Sporo na ten temat mógłby powiedzieś św Metody, którego z powodu psucia interesu frankońskiemu klerowi uwięziono w Bawarii i uwolniono dopiero po 3 latach na skutek interwencji Papieża...
  • Rafał napisal(a):
    Tak więc niemiecki Drang nach Osten był poprzedzony słowiańskim Drang nach Westen. Oba się nie powiodły w ostatecznym rozrachunku. Ten pierwszy z powodów omówionych wyżej. W niepowodzeniu obu znaczna role odegraliśmy my, ściślej nasi przodkowie. Decyzja pierwszych Piastów o chrzcie i samodzielnym wyborze rodziców chrzestnych oraz jej konsekwentna realizacja zbudowała fundament narodu i państwa. Zostały zbudowane na skale i dlatego dom się nie zawala nawet jak go obcy splądrują i daje się odbudować. Niemcy najwyraźniej nie potraktowali chrześcijaństwa poważnie, nie nawrócili się rzeczywiście. Dlatego są bardziej potomkami barbarzyńskich Germanów, niechby skrzyżowanych ze słowiańskimi dzikimi wilkami. Dlatego twierdzenia jakby warunkiem trwania narodu Polskiego i jego państwa było upodobnienie się do innych narodów, w tym niemieckiego uważam za z gruntu błędne.
    Zgoda. Ale nie ma też powodu, by na sąsiada nieustannie pluć i go lżyć.
  • Nie ma powodu, aby tego nie robić!
  • vigilate napisal(a):
    Zgoda. Ale nie ma też powodu, by na sąsiada nieustannie pluć i go lżyć.
    Podzielam kolegi ocenę Giermańców. Straszni z nich oszczercy.

  • To tylko wolne i niezalezne niemieckie media nas opluwajo. Kazmierczakówna, Szojble i cały ichni regirung zawsze o Polakach w sposób wyważony i w samych superlatywach. Kol. Vigil powinien się zgodzić z powyższym.
  • Gut Pole, gut. Arbeeten!
  • Oni nie tylko oszczerce, ale i nieszczere kłamczuchy. Przecież wiadomo ze Kaźmierczakówna oficjalnie komplementy prawi i Tuska awansuje, a po południu spotyka się z pismakami i daje im przekaz dnia i miesiąca o wrednych Polaczkach.
  • peterman napisal(a):
    Kolejny z wielu powodów zamilczenia postaci i twórczości ZK na śmierć.
    Nie jest tak źle. Ostatnio się trochę o niej mówi. Ale faktycznie zasługuje na więcej. Przyznam się szczerze, że ja, stary mól książkowy odkryłem Zofię Kossak dopiero rok temu. I jej twórczość naprawdę mnie zachwyciła. Wcześniej myślałem, że to może takie słuszne i poprawne czytadełka. Pożoga, Krzyżowcy, Złota wolność. Lektury obowiązkowe.
  • Bez twórczości Zofii Kossak-Szczuckiej moje dzieciństwo byłoby o wiele mniej ciekawe. Zaczynałam od "Przymierza".
  • Książka dobrze napisana, ciekawie się ją czyta i z przesłaniami. Jednym z kluczowych jest brak trwałej organizacji oraz kłótliwość - bez tych wad - jak pisał już w X wieku Ibrahim Ibn Jakub Słowianie..."Na ogół biorąc, to Słowianie są skorzy do zaczepki i gwałtowni, i gdyby nie ich niezgoda (...) żaden lud nie zdołałby im sprostać w sile.
    Przy sojuszu Wieletów z Polską dziedzictwo środkowego syna Karola Wielkiego mogłoby się okazać Saisonstaat. a królestwo Zachodniosłowiańskie Piastów graniczyć z FrankReichem.
    A tak Drang nach Osten trwał z przerwami do połowy XX wieku, kiedy zlikwidowano Prusy, a sowieccy towarzysze dokonali reszty poprzez przeoranie mentalności mieszkańców enerdowa.

    Z ciekawych rzeczy pozostałych po Słowianach Połabskich to Serbowie Łużyccy, a zwłaszcza najbardziej oporna na germanizację ich katolicka część. Piękne sanktuarium w Różancie i ich pobożność pozwala poczuć się Polakom wśród nich jak u siebie. Są zresztą niezwykle serdeczni w stosunku do Polaków. Uczestniczą co roku m.in w pielgrzymce warszawskiej do Częstochowy. Mają już swojego błogosławionego Alojsa Andrickiego http://www.andritzki.de/pol_index.htm.
    Do świętych połabskich można by jeszcze dodać Gotszalka https://www.deon.pl/imieniny/imie,1259,gotszalk-goczalk.html
    PółWieletą był również sw, Wacław
    http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-28a.php3.

    Do tego Łużyczanie mają szczególne nabożeństwo do świętych Cyryla i Metody, którzy patronują jednej z głównych katolickich organizacji.

    Po I i po II wojnie były szanse na odrębne państwo łużyckie, przyłączenie do Cesko-Slovensko lub do Polski. cdn.





  • KAnia napisal(a):
    Bez twórczości Zofii Kossak-Szczuckiej moje dzieciństwo byłoby o wiele mniej ciekawe. Zaczynałam od "Przymierza".
    To tak jak piszący te słowa.
  • Mnie za to za młodu red. Ziemniakiewicz namówił na Krzyżowców.
  • O niedoszłym państwie łużyckim trochę tutaj http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.baztech-bcdcf3c4-048a-402f-97d1-07e904cb567a/c/mazurski_mapy_3_2013.pdf.
    Ze współczesnych czasów to premierem Saksonii do niedawna był Stanisław Tillich Serb Łużycki żonaty z półPolką.
    Swoje biuro europoselskie na Łużycach miał LPR oraz czescy komuniści.

    Jeśli chodzi o Północną część Połabia to język połabski przetrwał w okolicach Hannoweru wśród Drzewian Połabskich do XVIII wieku, a może i XIX. W II połowie XIX w spisach ludności - tutaj można poczytać o tym http://koszalin7.pl/st/pom/pomorze_101.html

    http://www.prolusatia.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=163:badania-arnota-muki-nad-drzewianami-poabskimi-inspirowane-przez-akademi-umiejtnoci-w-krakowie&catid=2:wszelkie-artykuy



    Generalnie Drzewian, jak duży obszar zamieszkały przez Łużyczan wykończyła najbardziej wojna XXX-letnia w XVII wieku, (podobnie rozmaite zakazy pruskie nabożeństw i nauki w językach słowiańskich). Po niej osadnicy niemieccy wymieszani z resztką Słowian przyspieszyli germanizację.

    Ponadto za obodrytę uważał się Johann Heinrich Voss https://pl.wikipedia.org/wiki/Obodryci, urodzony dość blisko obecnej granicy Polski
    Meklemburgią rządzili potomkowie Niklota do 1918 roku https://pl.wikipedia.org/wiki/Dynastia_meklemburska

    Znajomi Łużyczanie opowiadają, że czasem zgłaszają się do nich Niemcy opowiadający o swoich słowiańskich korzeniach. W Meklemburgii też się tacy zdarzają.
    W II RP nawet byli tacy Niemcy z Meklemburgii co reslawizowali się po wiekach.

    Tutaj zachowana pieśń połabska


    i ojcze nasz z 1694 roku z Lichowa w Wendlandzie
    https://books.google.pl/books?id=-SIN3RDw1toC&pg=PA690&lpg=PA690&dq=noos+wader+luchow&source=bl&ots=__irFqot3P&sig=DBU9spZbRpqyB-bOpxKGndk_C1A&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwi7hsPk9I7bAhWjYpoKHRLNDsIQ6AEIKjAA#v=onepage&q=noos wader luchow&f=false

    Redaktor Semka ongiś opisał podróż po połabiu http://www.rp.pl/artykul/345522-Na-tropach-Gryfitow-.html
    https://www.poznaj-swiat.pl/artykul,kiedy_za_odra_rzadzili_slowianie_piotr_semka,840

    Okazuje się, że na Uznamie w Podgłowie było Sanktuarium Maryjne do czasów Lutra założone przez naszego Przybysława

    Kiedyś byłem na Pomorzu Środkowych w Kościele, który po 400 latach znów stał się katolicki - piękne uczucie. Być może kiedyś i w Podgłowie powróci kult maryjny jak na Górze Chełmskiej będzie podobnie. Może na ruinach wymierających Niemiec z terenów uratowanych przed kalifatem. Niezbadane są wyroki...






  • loslos
    edytowano May 18
    Słowian połabskich najbardziej zniemczyła jedyna prawdziwa wiara luterska. Jak wiadomo cała mądrość świata jest zawarta w Biblii i każdy może sobie ja przeczytać bez żadnego pośrednictwa w swym własnym języku niemieckim. Katolickie Łużyce Górne mają się w zasadzie nieźle, po luterskich Dolnych Łużycach zostało wspomnienie. Jakieś 5 000 dziadków mówi obecnie po serbsku, za 20 lat będzie pozamiatane.
  • los napisal(a):
    Słowian połabskich najbardziej zniemczyła jedyna prawdziwa wiara luterska. Jak wiadomo cała mądrość świata jest zawarta w Biblii i każdy może sobie ja przeczytać bez żadnego pośrednictwa w swym własnym języku niemieckim. Katolickie Łużyce Górne mają się w zasadzie nieźle, po luterskich Dolnych Łużycach zostało wspomnienie. Jakieś 5 000 dziadków mówi obecnie po serbsku, za 20 lat będzie pozamiatane.
    Tak samo stało się z Kaszubami, którzy przeszli na lutrzykowstwo.
  • Skoro dyskusja tak ładnie się rozwija to nie może tutaj zabraknąć klasyki, czyli: "Ziemia gromadzi prochy" Józefa Kisielewskiego:

    Ziemia gromadzi prochy Józefa Kisielewskiego – to dzieło pomnikowe, epokowe. Książka, która ze względu na czas powstania (wydana w Poznaniu w 1938 roku) odegrała wielką, narodową można powiedzieć, rolę. Do dziś jest rarytasem antykwarycznym, budzącym zachwyt, pięknym, atrakcyjnym wydaniem, bogactwem zdjęć, a także niespotykanym dziś już stylem ilustracji obrazujących, w nieco propagandowym stylu, kwestie relacji polsko-niemieckich. O czym jest to dzieło i kim był jego autor? Józef Kisielewski, urodziny w roku 1905 koło Przemyśla, absolwent polonistyki na Uniwersytecie Poznańskim, był pisarzem i redaktorem wielu czasopism związanych ze środowiskiem literackim, narodowym i katolickim oraz współpracownikiem Wydawnictwa Księgarnia św. Wojciecha w Poznaniu. Po wybuchu wojny przedostał się na Zachód, gdzie pracował w rządzie emigracyjnym w Londynie. Jego żona pozostała w okupowanym kraju i zginęła podczas powstania warszawskiego. Po wojnie Kisielewski pozostał na emigracji, kontynuując działalność pisarską i wydawniczą. Zmarł w 1966 roku w Bandon w Irlandii. O tym jak istotną rolę odegrała książka Kisielewskiego niech świadczy fakt, że w okresie okupacji niemieckiej za jej posiadanie groziły najsurowsze represje, z zesłaniem do obozu koncentracyjnego włącznie, a współpracownicy autora znaleźli się na liście ściganych przez niemieckie Gestapo. Skąd taka furia Niemców przeciwko jednej książce? http://prawymsierpowym.pl/index.php/2016/09/na-strazy-kresow-zachodnich-cz-i/
  • gloomy napisal(a):
    Skoro dyskusja tak ładnie się rozwija to nie może tutaj zabraknąć klasyki, czyli: "Ziemia gromadzi prochy" Józefa Kisielewskiego:

    Ziemia gromadzi prochy Józefa Kisielewskiego – to dzieło pomnikowe, epokowe. Książka, która ze względu na czas powstania (wydana w Poznaniu w 1938 roku) odegrała wielką, narodową można powiedzieć, rolę. Do dziś jest rarytasem antykwarycznym, budzącym zachwyt, pięknym, atrakcyjnym wydaniem, bogactwem zdjęć, a także niespotykanym dziś już stylem ilustracji obrazujących, w nieco propagandowym stylu, kwestie relacji polsko-niemieckich. O czym jest to dzieło i kim był jego autor? Józef Kisielewski, urodziny w roku 1905 koło Przemyśla, absolwent polonistyki na Uniwersytecie Poznańskim, był pisarzem i redaktorem wielu czasopism związanych ze środowiskiem literackim, narodowym i katolickim oraz współpracownikiem Wydawnictwa Księgarnia św. Wojciecha w Poznaniu. Po wybuchu wojny przedostał się na Zachód, gdzie pracował w rządzie emigracyjnym w Londynie. Jego żona pozostała w okupowanym kraju i zginęła podczas powstania warszawskiego. Po wojnie Kisielewski pozostał na emigracji, kontynuując działalność pisarską i wydawniczą. Zmarł w 1966 roku w Bandon w Irlandii. O tym jak istotną rolę odegrała książka Kisielewskiego niech świadczy fakt, że w okresie okupacji niemieckiej za jej posiadanie groziły najsurowsze represje, z zesłaniem do obozu koncentracyjnego włącznie, a współpracownicy autora znaleźli się na liście ściganych przez niemieckie Gestapo. Skąd taka furia Niemców przeciwko jednej książce? http://prawymsierpowym.pl/index.php/2016/09/na-strazy-kresow-zachodnich-cz-i/
    Tak bardzo ciekawa książka - m.in bodaj w rozdziale Polska Narodem Dynamicznym - wykresy na podstawie niemieckich statystyk, wg których w 1980 ludność Polski miała się zrównać z ludnością tzw. "Wielkich Niemiec".

  • gloomy napisal(a):
    Do dziś jest rarytasem antykwarycznym, budzącym zachwyt, pięknym, atrakcyjnym wydaniem, bogactwem zdjęć, a także niespotykanym dziś już stylem ilustracji
    Dodajmy, że PAX wykonał staranny reprint w 1990.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.