Pomocy, albowiem nie rozumiem

1. W planie ogólnym:
- Przeszliśmy od społeczeństwa zbierającego śmieci (puszki po piwie, pudełka po papierosach itp) zachodniej cywilizacji doby komunizmu, przez wygłodniały rynek, który był zadowolony, że owe śmieci wypełniły się jakąkolwiek zawartością, do obecnej próby awansu do społeczeństwa, które oczekuje za te same pieniądze tej samej jakości. Rozumiem opór koncernów i usiłowanie zatrzymania tego awansu.
- Wreszcie doczekaliśmy się buntu przeciwko drenażowi wsi przez duże koncerny w sprytnym mechanizmie wyszydzanych słoików (czyli społeczeństwo wiejskie wspiera swoje dzieci, które poszły do miasta pracować za zbyt niskie stawki, a dodatkowo wmówiono tym dzieciakom, że pieniądze mają wydawać na koncernowy badziew, a nie istotne sprawy, a nieadekwatne zarobki ma skompensować 'duma' z wpółniewolniczej pracy dla koncernu). Dramatem jest, że nikt z naukowców tego nie policzył i nie opisał. Rozumiem mechanizmy obrony koncernów tego stanu przez import pracowników z państw ościennych.
2. W planie szczególnym:
- Powoli pęka gorset indukowanego kompleksu niższości i ślepego naśladownictwa, rozumiem opór obecnych 'elit' gdyż to jest dla nich duże zagrożenie.
- Media społecznościowe otworzyły nowe sposoby komunikacji ze społeczeństwem, a tytaniczna praca u podstaw Rodzin Radia Maryja, Stowarzyszeń Kibiców, Klubów Gazety Polskiej i pomniejszych inicjatyw uwolniły i nauczyły formalizować inicjatywy społeczne. Rozumiem opór przeciwko temu.
Skoro ja to rozumiem, to czego nie wiem, że nie rozumiem postępowania Ozyrysa?
«1

Komentarz

  • A ja nie rozumiem tego postu. Po angielsku i niemiecku nie jest, ale w zrozumiałym dla mnie polskim to chyba też nie.
  • A ja tam rozumiem,

    Znaczy posta rozumiem, ale Ozyrysa nie rozumiem. Może po prostu on taki jest i był zawsze, i już.
  • edytowano July 2
    Nie rozumiesz bo z różnych przyczyn jesteś daleko w tyle za Prezesem jeśli chodzi o myślenie polityczne.

    A czego konkretnie nie rozumiesz?
  • O Sir is!

    Nie rozumiesz metabolizmu. Nie wiesz, co się dzieje w organizmie człowieka po 60-roku życia, zwłaszcza takiego, który źle się odżywiał i prowadził niezdrowy tryb życia. Ja już powoli zaczynam rozumieć, choć muszę uczciwie przyznać, że 10 lat temu też nie rozumiałem.

    Dlaczego my musimy się przerzucać od płaskiego materializmu do niemalże manichejskiego spirytyzmu? Relacje między duchem a materią św. Tomasz z Akwinu opisał detalicznie, wyczerpująco a momentami rozwlekle.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    A ja nie rozumiem tego postu. Po angielsku i niemiecku nie jest, ale w zrozumiałym dla mnie polskim to chyba też nie.
    Jeżeli osoba autora zachęca, ale brak zrozumienia, to można przeczytać tekst po raz wtóry, za to dużo wolniej. Polecam metodę. Można próbować trzy, a nawet cztery razy. Tekst ms nie jest ani mętny ani pokrętny ani parszywy lingwistycznie jak legislacja współczesnych imitatorów babilońskiego władcy, więc powinien Kolega dać radę.
  • randolph napisal(a):
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    A ja nie rozumiem tego postu. Po angielsku i niemiecku nie jest, ale w zrozumiałym dla mnie polskim to chyba też nie.
    Jeżeli osoba autora zachęca, ale brak zrozumienia, to można przeczytać tekst po raz wtóry, za to dużo wolniej. Polecam metodę. Można próbować trzy, a nawet cztery razy. Tekst ms nie jest ani mętny ani pokrętny ani parszywy lingwistycznie jak legislacja współczesnych imitatorów babilońskiego władcy, więc powinien Kolega dać radę.
    Można też napisać normalnie tekst, co kto woli.
  • edytowano July 2
    Skoro ja to rozumiem, to czego nie wiem, że nie rozumiem postępowania Ozyrysa?
    Ozyrys należy do świata który właściwie już przeminął i jego neszablonowość oraz nowatorstwo dawniej szokujące, dziś coraz bardziej pachnie naftaliną. Wieloletnie starcie ze starym ładem wygrane jesienią 2015 - jest cezurą. By zrozumieć motywy działań Ozyrysa po tej dacie, coraz częściej trzeba się odwoływać do podręczników historii najnowszej, bo inaczej motywy pozostają niepojęte. I tak zajechał na Ehrlichu najdalej jak mógł.
  • Alegoria Polski - Ozyrys na Ehrlichu B-)
  • no tak- wykształciuchowskie uciekanie od konkretów w jakieś mętne wywody
  • Lepiej niż na Giertychu.
  • Problem kol. Rozuma chyba polega na tym, że tekst nie rozpoczyna się od frazy "Na wstępie należy zaznaczyć, iż".
  • Ozyrys na Ehrlihu przestraszył się że może rzeczywiście wygrać. Zdał sobie sprawę że jest jednak bardzie po stronie tych z którymi walczy niż swojej zwycięskiej armii z prostackimi ochotnikami. Być może on zwyczajnie chciał zawsze być wodzem uwolskiej armii, ale go nie chcieli i musiał żyć z tym upokorzeniem dziesiątki lat. Teraz osiągnął to czego naprawdę chciał. Prawda że nieco za późno na skonsumowanie zwycięstwa, ale chociaż pozostawi jego owoce przybranemu synowi.
  • Ozyrys, czy może po prostu Mojżesz?
  • O Sir is!
  • Tak to się ładnie łączy z sąsiednim wątkiem. Znaczy on już na tej górze pozostanie, ale syn zejdzie na dół wyrżnąć Amorytów, znaczy te watahy, i weźmie w posiadanie kraj mlekiem i miodem płynący.
  • loslos
    edytowano July 2
    A w ogóle wpis inicjujący to kopalnia tomatów. Na ten przykład:
    ms napisal(a):
    Tytaniczna praca u podstaw Rodzin Radia Maryja, Stowarzyszeń Kibiców, Klubów Gazety Polskiej i pomniejszych inicjatyw uwolniły i nauczyły formalizować inicjatywy społeczne.
    Pitanie: dlaczego nie ma na tej liście tzw. narodowców? Przecież sto lat temu ich poprzednicy dokładnie to robili: zakładali spółdzielnie i kasy oszczędnościowe, objeżdżali mieściny z wykładami i wystawami na wszelkie możliwe tematy, organizowali Polaków choćby i wokół straży pożarnej. Dlaczego dzisiejsza "narodowość" polega na bijatykach ze squatersami i niczym więcej?

  • Odpowiadając Rozumowi i Dzyziowi razem:
    - wskazuję na kilku płaszczyznowy mechanizm pozytywnego napięcia społecznego. Istnieją już ludzie, którzy urodzeni w końcówce komuny, żyją bez piętna bycia rabem i kompleksu michnikoidów. Pewne zachowania poznaliśmy organoleptycznie, a nie tylko z opisów, więc pozbyliśmy się części kompleksów. Gdy uzyskaliśmy odpowiednie zaplecze technologiczne, jesteśmy wydajniejsi niż Niemcy czy Hindusi. Po 2 latach nasze kadry 'przypomniały' sobie, co to jest rządzenie i administrowanie państwem. I teraz, zamiast dokonać kolejnego kroku, dostajemy przekaz 'idźcie do domu, bo przeszkadzacie nam w Bardzo Ważnych Sprawach'. To mi przypomina sytuację z Dunkierki w 1940 roku, worka Pusańskiego itp.
    Zakładam, że jestem głupszy i duużo mniej doświadczony od Ozyrysa, ale tego postępowania (rząd Morawieckiego) kompletnie nie rozumiem.
    Czy 2015 był cezurą, czy biologia, ponieważ nie wiem i nie rozumiem, to się pytam.
  • Ja tam jojczenie na rząd Morawieckiego w sprawie IPN odbieram jako rytualne i własnie oparte na kompleksach niższości (każdy defensywny a raczej uznany za defensywny ruch polityczny jest uznany z automatu za klęskę i wstęp do ( jak się tak czyta) czegoś najgorszego. Te niedyspozycje nie pozwalają dostrzec korzyści danego ruchu i pojawiających się perspektyw.

    Dziwi mnie też to nadmierne przywiązywanie się do polityków w ogóle co skutkuje potem kosmicznymi ich analizami.
  • los napisal(a):
    Pitanie: dlaczego nie ma na tej liście tzw. narodowców? Przecież sto lat temu ich poprzednicy dokładnie to robili: zakładali spółdzielnie i kasy oszczędnościowe, objeżdżali mieściny z wykładami i wystawami na wszelkie możliwe tematy, organizowali Polaków choćby i wokół straży pożarnej. Dlaczego dzisiejsza "narodowość" polega na bijatykach ze squatersami i niczym więcej?

    Bo "ruch" założyły nastolatki zafascynowane subkulturą z UK, a nie Dmowski.
  • Mnie najbardziej dziwi, że w 2015 wszystko wyglądało przepięknie. Rząd był rządem naszych marzeń i generalnie wszyscy gotowiśmy byli skakać za Bełatką w ogień.

    Dwa procesy jakoś się nałożyły: rozrost Bloba oraz podniesienie roszczeń reparacyjnych. I to nas wpędziło w stan dobrze przez Targala opisany:

    Jak na dłoni widać kompletne wyczerpanie intelektualne i moralne elit, które są już niezdolne do niczego poza trwaniem na stanowiskach, nawet kosztem popełnienia samobójstwa. Okazały się one niezdolne do zmiany systemu. Próby reform zatrzymano i rozpoczęto marsz wstecz, powodując stagnację i gnicie. Kontestacja pozycji elit ze strony większości wyraża się w otwartej odmowie legitymizacji ich roli przywódczej lub w całkowitym zobojętnieniu i wycofaniu się w prywatność.
  • Plus zdrada pana prezydęta. Oficjanie poczynając od sądowego weta, nieoficjalnie - wcześniej - od doboru ludzi wokół siebie, zwłaszcza w BBN.
  • loslos
    edytowano July 2
    A jeszcze wcześniej - od wypięcia się na franciszkanów. Patrzyłem z bliska własnymi oczami na to jajo węża i nie mogłem go dostrzec.
  • Szturmowcze jak już, to lepiej opisuje to Gadowski, czyli kooptacja do fruktów.
    Tyle, że to było Ozyrysowi wiadome, bo ten proces przerabiano w latach 2005-2007 i dlatego na pierwszą linię wysłano zaufanych. Gdy zaufani wykonali powierzone zadania pozwolono ich bezkarnie zgrilować (case study [studium przypadku] Misiewicz - likwidacja sowieckiej jaczejki pod przykryciem NATO i pozwolenie na bezkarne odstrzelenie pierdołami).
    Ja się wtedy bardzo zdumiałem, bo pozwolono aby jakieś niezręczności, uchybienia urosły do spraw wagi państwowej.
    Dlatego ten wątek.
    Jak los napisał, patrzyliśmy jajo węża i tego goryla nie dostrzegliśmy.
  • edytowano July 2
    Zaufani nie wykonali powierzonych zadań do końca. Odwołano ich w trakcie i blisko tej realizacji. Tak więc wątpliwe jest czy rzeczywiście powierzono im zadania takie jak nam się zdaje. Raczej nie, albo świadomie wprowadzono ich w błąd, aby wykonali ryzykowną robotę, przetestowali przeciwnika i polepszyli pozycję negocjacyjną szefa i jego pupila. Szef nie przewidział że będą tak skuteczni i bliscy zwycięstwa. On być może wcale nie planował tak ostrej walki i zwycięstwa tylko od początku ugodę. Dlatego musiał, dla uratowania tej ugody, interweniować szybko i brutalnie. Taka hipoteza. Oby była fałszywa.
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Gdy zaufani wykonali powierzone zadania pozwolono ich bezkarnie zgrilować
    To interesująca interpretacja. Wszelako, wydaje mi się że to nieco ryzykowny sposób budowania zespołu.

  • Rafał napisal(a):
    On być może wcale nie planował tak ostrej walki i zwycięstwa tylko od początku ugodę. Dlatego musiał, dla uratowania tej ugody, interweniować szybko i brutalnie. Taka hipoteza. Oby była fałszywa.
    Był już taki działacz, Jan Krukowiecki. Zabawny zbieg okoliczności jest taki, że w 1812 został ciężko ranny pod Smoleńskiem.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    Gdy zaufani wykonali powierzone zadania pozwolono ich bezkarnie zgrilować
    To interesująca interpretacja. Wszelako, wydaje mi się że to nieco ryzykowny sposób budowania zespołu.

    Rafał ją powyżej słusznie uzupełnił, grilowanie rozpoczęto po przełamaniu i wyjściu na otwarte przestrzenie ale przed osiągnięciem zadeklarowanych celów.
    Co do wpisu: dlatego ten wątek, bo poskładałem okruszki i nic nie rozumiem.

  • Ciekawym pendant do tych rozmyślań jest okoliczność, którą podnosili niejednokrotnie kol. los. Mianowicie - cóż to za działacz, co nie potrafi zwalczyć kilku mend?
    Noji? Naród się Przebudził, powstał, a mendy okazały się rzadkimi i tchórzliwymi.
    I właśnie wtedy zaczęliśmy poddawać partię po partii.
    Próby reform zatrzymano i rozpoczęto marsz wstecz, powodując stagnację i gnicie.
  • No nie wiem jaka stawka tej gry. Dwie dywizje USA w Polsce? Upadek Merkel, anulowanie Brexitu i koniec z federalizmem w UE? Czy tylko chaos i dworskie intrygi oraz walka o sukcesję po wodzu?
  • A może po prostu król jest nagi i JK nie był od początku nasz tylko ich. Postawił na Beatę, licząc na jej słabość i tu się przeliczył.
    Miał sypnąć kasą, więc sypnął. Igrzyska zapewnił. Potem szybko musiał odkręcać wszelkie wolnościowe nadzieje.
    Może faktycznie musimy czekać na tego, kto zacznie od wyjaśnienia zbrodni założycielskiej III RP, czyli zabójstwa ks. Jerzego. Tak starannie zamiatanej teraz. Bez porównania staranniej niż Smoleńsk.
  • Kaczynski ostatniemi czasy coraz bardziej kojarzy mi się z Kołłątajem, który bezsprzecznie miał wielkie pomysły i zasługi, a potem deptał wszystko w imię dziwacznych, sobie tylko znanych kalkulacji, z których nic lub niewiele mu wychodziło.
  • JK Bolkiem IIIRP?
  • edytowano July 2
    Nie. Popadł w obłęd. Może już dawno.
    PS: Może jeszcze prościej. Przyznał sobie prawa, których nie ma - prawa decydowania w imieniu narodu, bez obowiązku tłumaczenia komukolwiek czegokolwiek. Przez lata udawało się co umożliwia system partyjny w Polsce.
  • Koncepcje mnożo się jak króliki :D

    Tymczasem lemingi mnożą się spokojnie i bez zakłóceń. Może i dobrze. Może i o to chodzi na tym etapie dziejów naszej Ojczyzny Umiłowanej.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Ciekawym pendant do tych rozmyślań jest okoliczność, którą podnosili niejednokrotnie kol. los. Mianowicie - cóż to za działacz, co nie potrafi zwalczyć kilku mend?
    Noji? Naród się Przebudził, powstał, a mendy okazały się rzadkimi i tchórzliwymi.
    I właśnie wtedy zaczęliśmy poddawać partię po partii.
    Próby reform zatrzymano i rozpoczęto marsz wstecz, powodując stagnację i gnicie.
    Pomijając zdradę Dudaczewskiego- przyjmijmy, że był to czynnik zewnętrzny (nazwijmy go "Hiperborejskim"), to punktem zwrotnym marszu wstecz było ustąpienie czarnym marszom. Jarosław zawrócił z obranej drogi i ruszył z diabłem pod rękę.

  • edytowano July 2
    E no, nie nazywajmy szamba perfumerią. Przecież już kryptokomunista Lech Kaczyński był cichym entuzjastą tegu rodzaju zabiegu.
    Tajemnicą poliszynela jest, że wśród posłów PiS nie należy do dobrego tonu ujawnianie poglądów antyaborcyjnych. A ci, którzy takowe mają, skrzętnie to skrywają.
  • Swego czasu dużo rydzykowano. Teraz juz chyba rydzyko się skończyło ale pozostała część elektoratu, której nie trzeba głośno mówić.

  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    E no, nie nazywajmy szamba perfumerią. Przecież już kryptokomunista Lech Kaczyński był cichym entuzjastą tegu rodzaju zabiegu.
    Nie jest żadną tajemnicą, że pierwsze ugrupowanie braci nazywało się Porozumienie Centrum. Oni od początku chcieli być jedną nogą tu, drugą tam. Klasyczny, wyśmiewany szpagat.
    Jednakże, po Smoleńsku wydawało się, że JarKacz się nawrócił.

  • loslos
    edytowano July 3
    Oni zamordowali Lecha Kaczyńskiego i nie ma żadnego znaczenia, czy zrobili to w sensie prawnym. W każdym ich słowie, w każdym geście była pogarda i życzenie śmierci. A Jarosław Kaczyński pełną władzę oddaje jednemu z nich. Dla mnie niepojęte. Przecież podczas wykwintnych kolacyjek u Sowy musiały być wesołe żarciki z kaczki po smoleńsku, taki rytuał tożsamościowy musieli mieć a pan Mateusz jak inni rechotał niewymuszonym wesołym śmiechem. Bez tego przecież by go tam nie zapraszali.
  • edytowano July 3
    No nie wiem. Jednak nie uważam go za członka tej sotni zdrajców. Znaczy nie jestem przekonany. Owszem jest korpocyborgiem pozbawionym empatii i wyczucia społecznego oraz zimnym karierowiczem z psychopatyczną pedanterią realizującym plan rozszerzania swej władzy bez limitów. Jest sprawnym wodzem - selekcjonerem zdolnych orków w garniturach, bardzo możliwe że przekonanym o swojej zbawczej dla Polski misji. W tym ostatnim jest rzeczywiście synem JarKacza i to być może skłoniło go do adopcji.
  • edytowano July 3
    Tamci nigdy nie chcieli się dogadać; nasi przedstawiciele ugodę stawiają sobie jako cel.
    :)>-
  • Wszyscy oni z Solidarności. A Solidarność chciała reformować komunizm i oficjalnie, w każdej winiecie każdego podziemnego wydawnictwa z imprimatur TRS, głosiła hasło ugody. Tak było. I ja to pamiętam. Więc zero zdziwka. Dziwię się, że ktokolwiek się dziwi.
  • Ja też pamiętam. Inaczej pamiętam. To były czasy systemu totalitarnego. Ten system upadał, ale był wciąż totalitarny i wciąż potężny. Był groźny. Potrafił być brutalny i krwawy czego wielokrotnie dowiódł. Masakry w Poznaniu, w Gdyni, ścieżki zdrowia, Radom, podejrzane skrytobójstwa - to wszystko było znaną i doświadczaną rzeczywistością. W takich warunkach zrozumiałe że rozsądnie było nie prowokować nadmiernie, dobrze się przygotowywać i zabezpieczać przed krwawą reakcją robiąc równocześnie swoje. Nie było żadnej ugodowości tylko determinacja, upór i realizm. Chyba znacznie dojrzalszy niż nasz obecny.
    Po drugie w Solidarności było obecne i bardzo ważne podejście socjalne - właśnie solidarnościowe, a więc akceptacja i żądanie realizacji wielu nie realizowanych haseł socjalizmu - godziwej płacy, stabilizacji cen, samorządu pracowniczego itd. To te idee zostały pierwsze zdradzone przez tak zwaną opozycję demokratyczną, która wraz z Bolkiem przejęła władzę w 89-tym.
  • Od lat słysze i prawie wierze: MANITOU ZA CIENKÄ TECZKĘ MIAŁ...
  • Za cienką, o tak...
  • los napisal(a):. A Jarosław Kaczyński pełną władzę oddaje jednemu z nich. Dla mnie niepojęte. Przecież podczas wykwintnych kolacyjek u Sowy musiały być wesołe żarciki z kaczki po smoleńsku, taki rytuał tożsamościowy musieli mieć a pan Mateusz jak inni rechotał niewymuszonym wesołym śmiechem. Bez tego przecież by go tam nie zapraszali.
    Wszak mógł dla kaczora z kolacyjek pisać sprawozdawania. Takie... wpisowe.

  • Tajni agenci to są w filmach.
  • I nie posyłają dzieci do szkół żydowskiej sekty ;)
  • Oj tam. Tajny agent to za duze słowo.
    Scieżka do zaufania musiala jednak jakos tam zostac wydeptana.
  • Profesjonaliści nad tym pracowali.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.