Nachodźcy z różnych stron świata

Wątek przede wszystkim dla kolegi Gawła, który nie wiem dlaczego sam się wzbrania przed założeniem takowego.
A przecież rzecz bardzo ważna i wymagająca śledzenia. Zwłaszcza od czasu odkrycia mafii sprowadzającej bezkarnie tysiące tych "miłych" obywateli do naszej pięknej ojczyzny.
Był już jeden wątek poświęcony imigrantom, ale gdzieś utonął, zatem może ten posłuży wszystkim zainteresowanym problemem.
«1

Komentarz

  • loslos
    edytowano July 7
    A może dobrze, że przyjeżdżają? Ryzykują życie własne i swych dzieci, płacą spore pieniądze, znoszą niewygody... Znaczy to jedno - bardzo im na Polsce zależy, kiedy Polakom nie bardzo: sądząc po licznej emigracji i mocno umiarkowanej trosce o dobro wspólne w wykonaniu tych, co zostali. Może właśnie oni postawią nas na nogi?
  • los napisal(a):
    A może dobrze, że przyjeżdżają? Ryzykują życie własne i swych dzieci, płacą spore pieniądze, znoszą niewygody... Znaczy to jedno - bardzo im na Polsce zależy, kiedy Polakom nie bardzo: sądząc po licznej emigracji i trosce o dobro wspólne w wykonaniu tych, co zostali. Może właśnie oni postawią nas na nogi?
    To co nie uczymy sie na bledach innych
  • Jak dotąd mamy sporawe trudności z uczeniem się nawet na własnych błędach.
  • To na początek taka wiadomość: Sorosowe taksówki dla uchodźców od dziś mają parkowac znacznie dalej od wybrzeży Libii. Mapka z postojami w tekście.

    http://www.euronews.com/2018/07/06/prompted-by-eu-libya-quietly-claims-right-to-order-rescuers-to-return-fleeing-migrants
  • edytowano July 7
    .
  • @Los - nie zależy im na żadnej Polsce. Podobnie jak naszym imigrantom nie zależy na Anglii, Holandii, czy gdzie ich tam los zagnał.
    Oczywista oczywistość.
    Jedyny kraj na świecie, który wchłania imigrację to USA.
  • loslos
    edytowano July 8
    Maria napisal(a):
    @Los - nie zależy im na żadnej Polsce.
    Oczywiście. Czas pobytu emigranta w Polsce liczyć się będzie w dniach lub nawet w godzinach - zgarnie zasiłek i uda się do Niemiec lub do Danii. Gaweł ma obsesję rzeczy, która nie istnieje.

    Czy więc nie ma żadnego zagrożenia? Oczywiście, że jest. Zagrożeniem jest, że Aniela Kaźmierczak zrealizuje swój pomysł - stanie na rampie i rozdzieli emigrantów: silnych na lewo do Niemiec, słabych na prawo do Polski. A jeżeli któryś z tych gorszych, którym jakiś pomysłowy znak naszyto na rękawy, zostanie złapany w Niemczech, to Gestapo... ups Polizei chciałem powiedzieć odstawi go do Polski - na polski koszt. Gaweł łapie kij za zły koniec - kto inny jest wrogiem.

  • edytowano July 7
    los napisal(a):
    Maria napisal(a):
    @Los - nie zależy im na żadnej Polsce.
    Oczywiście. Czas pobytu emigranta w Polsce liczyć się będzie w dniach lub nawet w godzinach - zgarnie zasiłek i uda się do Niemiec lub do Danii. Gaweł ma obsesję rzeczy, która nie istnieje.

    Czy więc nie ma żadnego zagrożenia? Oczywiście, że jest. Zagrożeniem jest, że Aniela Kaźmierczak zrealizuje swój pomysł - stanie na rampie i rozdzieli emigrantów: silnych na lewo do Niemiec, słabych na prawo do Polski. A jeżeli któryś z tych gorszych, którym jakiś pomysłowy znak naszyto na rękaw, zostanie złapany w Niemczech, to Gestapo... ups Polizei chciałem powiedzieć odstawi go do Polski - na polski koszt. Gaweł łapie kij za zły koniec - kto inny jest wrogiem.


    Oczywiście. Czas pobytu emigranta w Polsce liczyć się będzie w dniach lub nawet w godzinach - zgarnie zasiłek i uda się do Niemiec lub do Danii

    A moze w minutach?Z wlasnych obserwacji wiem ze to nie jest prawda.Ale co tam

    "
    Zagrożeniem jest, że Aniela Kaźmierczak zrealizuje swój pomysł - stanie na rampie i rozdzieli emigrantów: silnych na lewo do Niemiec, słabych na prawo do Polski. A jeżeli któryś z tych gorszych, którym jakiś pomysłowy znak naszyto na rękaw, zostanie złapany w Niemczech, to Gestapo... ups Polizei chciałem powiedzieć odstawi go do Polski - na polski koszt. Gaweł łapie kij za zły "
    Doskonale sobie zdaje z tego sprawę. Natomiast są też inne że tak się wyrażę problemy na własnym podwórku .Zdaje się że Administracja ich nie dostrzega
    Jaki wpływ może wywrzeć na Aniele Kazimierczak taki zwykły Gawel.
  • Może. Może czytać niemieckich klasyków politologii i u jednego wyczytać fundamentalne zdanie: na początku należy poznać kto sojusznik a kto wróg.

    Nie muzułmanie są pierwszym wrogiem Polski, ich szkodliwość jest wyolbrzymiona. Jest ich wiele milionów i we Francji i w Niemczech i wcale nie utrudniają Niemcom i Francji realizacji ich narodowych zamiarów: zajebania Polaków. W przypadku Francji to jest nawet związane z manewrem, bo o ile Francuzi od Ludwika XIV po de Gaulle'a budowali dobre relacje z Polską, Makaron był w stanie w jeden dzień unieważnić trzy stulecia francuskiej historii.
  • edytowano July 7
    Nie muzułmanie są pierwszym wrogiem Polski,
    Oczywiście,ale slobo sie integruja ,wiec niech pozostaną u siebie.


    Jest ich wiele milionów i we Francji i w Niemczech i wcale nie utrudniają Niemcom i Francji realizacji ich narodowych zamiarów: zajebania Polaków.
    Jaka piękna wielopiętrowa teoria spiskowa. Normalnie sputnik.Głównie to oni utrudniają życie zwykły Niemcom I Francuzom .



  • https://www.salon24.pl/u/emerytka/808130,ilu-muzulmanow-mieszka-w-europie


    "Procentowo najwięcej muzułmanów mieszka w Bułgarii – stanowią tam ok. 13,7 proc. miejscowej ludności"
  • Gawel napisal(a):
    Nie muzułmanie są pierwszym wrogiem Polski,
    Oczywiście,ale slobo sie integruja ,wiec niech pozostaną u siebie.
    Nie narzekaj, źle to się integrują Polacy. Wyglądam przez okno i widzę sznureczek samochodów zaparkowanych na trawniku. Żaden człowiek nie postawi samochodu na własnym kawałku zieleni a więc czują się tutaj obcy. Ale u siebie na wsi też pewnie są obcy, nie wiedzą w ogóle, co to znaczy "u siebie." Jeśli Arabowie wiedzą, jest przynajmniej jakaś nadzieja.
  • Gawel napisal(a):
    Głównie to oni utrudniają życie zwykły Niemcom I Francuzom .



    Kogo obchodzą zwykli Niemcy i Francuzi? Mają oni sens tylko o tyle, o ile są przydatni narodowemu zamiarowi Niemiec i Francji. A te są realizowane bez problemów.

  • https://migracje.gov.pl/statystyki/zakres/polska/typ/dokumenty/widok/wykresy/rok/2018/kraj/MM,DE/
    Obchodzą mnie tylko ci co do nas przyjeżdżają Nie sądzę że to są rdzenni Niemcy

    Zagrożeniem jest, że Aniela Kaźmierczak zrealizuje swój pomysł - stanie na rampie i rozdzieli emigrantów: silnych na lewo do Niemiec, słabych na prawo do Polski. A jeżeli któryś z tych gorszych, którym jakiś pomysłowy znak naszyto na rękaw, zostanie złapany w Niemczech, to Gestapo... ups Polizei chciałem powiedzieć odstawi go do Polski - na polski koszt.
  • los napisal(a):
    Gawel napisal(a):
    Nie muzułmanie są pierwszym wrogiem Polski,
    Oczywiście,ale slobo sie integruja ,wiec niech pozostaną u siebie.
    Nie narzekaj, źle to się integrują Polacy. Wyglądam przez okno i widzę sznureczek samochodów zaparkowanych na trawniku. Żaden człowiek nie postawi samochodu na własnym kawałku zieleni a więc czują się tutaj obcy. Ale u siebie na wsi też pewnie są obcy, nie wiedzą w ogóle, co to znaczy "u siebie." Jeśli Arabowie wiedzą, jest przynajmniej jakaś nadzieja.

    "slobo sie integruja ,wiec niech pozostaną u siebie.
    Nie narzekaj, źle to się integrują Polacy. Wyglądam przez okno i widzę sznureczek samochodów zaparkowanych na trawniku. Żaden człowiek nie postawi samochodu na własnym kawałku zieleni a więc czują się tutaj obcy."
    to raczej zwykłe cwaniactwo

    https://anuluj-mandat.pl/post/nie-ma-zakazu-parkowania-na-trawnikach
  • loslos
    edytowano July 8
    Powtarzam: Żaden człowiek nie postawi samochodu na własnym kawałku zieleni. Jak kto parkuje samochód na trawniku w mieście, czuje się w tym mieście obcy. Czyli - praktycznie wszyscy. Polacy w Polsce bardzo źle się asymilują.
  • No kuce rzondzom. Każdy chuj na swój wzór. 30 lat tego zajoba korwinistowskiego zrobił swoje. Brawo!
  • edytowano July 7
    los napisal(a):
    Powtarzam: Żaden człowiek nie postawi samochodu na własnym kawałku zieleni. Jak kto parkuje samochód na trawniku w mieście, czuje się w tym mieście obcy. Czyli - praktycznie wszyscy. Polacy w Polsce bardzo źle się integrują.

    To jest klasyczne wyciąganie pierwiastka z kartofla
    Polacy "praktycznie wszyscy. "parkuja samochdy na trawniku w mieście"
    "na własnym kawałku zieleni" ."Czyli - praktycznie wszyscy źle się integrują".Co wiecej ,to nawet nie sa ludzi ,czyli jacys podludzie ,bo
    "
    Żaden człowiek nie postawi samochodu "...I tak dalej.
    Wracajac do Niemcow
    Moze jest tak ze

    "Niemcy zdecydowanie chętniej niż inne kraje Unii Europejskiej przyjmują uchodźców. Nie wynika to z empatii dla pokrzywdzonych, a nawet z poczucia winy za minione grzechy, ale przede wszystkim z demograficznej kalkulacji. Niemiecka gospodarka aby się rozwijać będzie potrzebowała milionów nowych rąk do pracy."
    Naprzyjmowali sobie tych uchodźców, powybierali jak najlepszych a teraz muszę cos zrobić z cala resztą.I jak widac tych słabo integrujących się jest całkiem sporo
    No to upychaja ich gdzie sie da ,do Polski na ten przyklad..

  • los napisal(a):
    Powtarzam: Żaden człowiek nie postawi samochodu na własnym kawałku zieleni. Jak kto parkuje samochód na trawniku w mieście, czuje się w tym mieście obcy. Czyli - praktycznie wszyscy. Polacy w Polsce bardzo źle się integrują.
    Ej, w Warszawie brakuje ok. pół miliona miejsc parkingowych!
  • loslos
    edytowano July 8
    Toalet publicznych też brakuje a ludzie jednak talerze oszczędzają. A wymyślony aforyzm mi się podoba.
  • edytowano July 8
    No to generalnie mamy nacje (plemiona, kultury?) aspołeczne i prospołeczne. Arabowie u siebie też się słabo integrują - dużo słabiej niż Polacy w Polsce. Podkładają bomby na targach gdzie zakupy robią kobiety z dziećmi i je odpalają. Te bomby każą odpalać swojej rodzinie lub biednym znajomym pod przymusem z pasa pod ubraniem. Tak więc słabo się integrują nawet w rodzinie. Czegoś takiego jak zbieranie śmieci i sprzątanie to w zasadzie poza Zachodem i niektórymi krajami rasy żółtej nie ma. Sra się i wywala co wypadło z łapy lub z gęby gdzie popadnie jak niepotrzebne. Kobiety muszą chodzić w grupie mężczyzn z rodziny bo inaczej zostaną zgwałcone. Jak chodzą z nimi to też nie jest wykluczone że wujek czy kuzyn poczuje chuć i zgwałci. Jak taka ma takiego pecha że się wyda i wujek albo kuzyn nie wezmą jej na kolejną żone to ją brat lub ojciec honorowo zarżnie albo zrobi się widowisko i wioska ukamienuje.Tak więc pomimo że Polacy jeszcze mają sporo do zrobienia ze swoja prospołecznością nie potępiałbym ich tak ostro.
  • los napisal(a):
    Nie narzekaj, źle to się integrują Polacy. Wyglądam przez okno i widzę sznureczek samochodów zaparkowanych na trawniku. Żaden człowiek nie postawi samochodu na własnym kawałku zieleni a więc czują się tutaj obcy. Ale u siebie na wsi też pewnie są obcy, nie wiedzą w ogóle, co to znaczy "u siebie." Jeśli Arabowie wiedzą, jest przynajmniej jakaś nadzieja.
    Jako stały bywalec wsi stwierdzam, że samochody się parkuje na podwórku. Podwórka się nie brukuje, jest więc kawałkiem zieleni. Chyba gospodarze się czują u siebie, skoro się procesują o kawałki tegoż podwórka. Jak Kolega chce, może z resztą do któregoś się wybrać i zapytać się, czy się czuja u siebie. Ja wolę nie, żeby nie poznać sprzętów rolniczych z bliskiej odległości.
  • Samochody zaparkowane w ogródku na wypielęgnowanych klombach i grządkach? Bądź pan poważny, czegoś takiego to nie chce aż mi się komentować.
  • Może mieszkańcy parkują na trawnikach bo te wyglądają jak klepiska lub śmietniska.

    To jest, moim zdaniem, inny problem z tym parkowaniem i podobnymi zachowaniami. Dotyczy on tak zwanej "przestrzeni wspólnej", a szerzej spraw wspólnych. To najlepiej widać poprzez porównanie wsi i miasta, a szczególnie wsi zasiedziałej od pokoleń i miasta zasiedlonego gwałtownie i niedawno. Przykład: Gdzie jest najlepiej zorganizowane odśnieżanie czy wyrównywanie drogi nieutwardzonej? A na wsi. Dlaczego? Jest kilka powodów. Ludzie się znają. Użytkowników drogi jest niezbyt wielu i ta droga jest im żywotnie potrzebna. Gmina i inne władze są daleko, mają mało pieniędzy i nie ma za bardzo co na nie liczyć. Użytkownicy znają się na tej robocie,wykonują podobne w swoim obejściu, jest ona stosunkowo prosta, któryś z nich z pewnością ma sprzęt. Co ważne zdarza im się pracować razem i świadczyć bieżącą pomoc sąsiedzką. No więc robią to chociaż technicznie jest to trudniejsze niż w mieście. W mieście sąsiedzi, nawet wieloletni, się nie znają. Pozostają w luźnych relacjach, prawie nigdy nie współpracują dla czegoś, a jeśli to sporadycznie przeciw - podpisują petycje i żądają. Na robocie fizycznej znają się słabo, własnych obejść nie mają, sprzętu też nie mają. Są przekonani że za podatki ktoś - władza lokalna ma za nich załatwić sprawy wokół nich. Oni skupieni są na zarabianiu pieniędzy z daleka od ich miejsca zamieszkania i wydawaniu ich głownie tez poza nim. A władza wie o tym i dba o głosy zajmując się sprawami które ich zajmują czyli miejscami pracy i wypoczynku - chlebem i igrzyskami. Porządek, trawniki, śmietniki itp nie maja większego znaczenia szczególnie daleko od centrum gdzie mieszkają ludzie mało ważni których krzyków nie słychać i niezadowolenie można zignorować. Jak się nie zorganizują to pozostanie im parkowanie na trawnikach. Cieszą się że mają co tam zaparkować. Jak się niektórzy wzbogacą to zbudują własne obejście i może w kolejnym pokoleniu zaczną wspólnie dbać o trawnik na zewnątrz tego obejścia.
  • Na trawniku to strach parkować bo są tak upstrzone psimi gówienkami że nie sposób wychodząc z auta w nie nie wdepnąć.
  • Noji znowu prywatne buty i zapach w przedpokoju ważniejsze niż wspólny trawnik
  • los napisal(a):
    Samochody zaparkowane w ogródku na wypielęgnowanych klombach i grządkach? Bądź pan poważny, czegoś takiego to nie chce aż mi się komentować.
    Nie mogę nie zauważyć, że gdzieś w toku dyskusji trawnik zamienił się w wypielęgnowane klomby i grządki. Wobec tak cudownych przemian to i zamiana nachodźcy w polskiego patriotę nie będzie problemem.
  • loslos
    edytowano July 9
    Czymś takim jest trawnik dla miasta. Zieleń to nie kawałek gruntu, gdzie wyrosła trawa samosiejka. Rośnie ona bardzo chętnie między płytami chodnikowymi.

    Podwórko to podwórko, po to właśnie jest, by tam stały samochody i inny sprzęt. Tylko ostatni degenerat zostawia je w postaci błota, choć na Mazowszu tacy czasem się trafiają, dużo rzadziej na Podlasiu, praktycznie nigdy na Południu. Zwykle jest utwardzone, przynajmniej żwirkiem.
  • Pod warunkiemże chodnik nieużywany
  • Obcym przybyszom w moim mieście spróbuję poetycznie wyjaśnić znaczenie trawników

    Nie deptać trawników!
    Nie deptać trawników!
    Deptanie trawników
    to hańba trzewików.
    Bo trawnik zdeptany -
    jak cześć lub uczucie -
    jak krew pozostawi
    chlorofil na bucie.
    Wojskowy i cywilu,
    nie marnuj chlorofilu!...

    Nie deptać trawników!
    Nie deptać trawników!
    W trawnikach bez liku
    jest polnych koników.
    I polne tam klaczki,
    i polne źrebaczki,
    ogierki, wałaszki,
    ojej!
    Deptanie dla tych stworzeń
    to pasmo upokorzeń...

    Nie deptać trawników!
    Nie deptać trawników!
    W trawnikach milutko
    jest żyć krasnoludkom.
    To mrówkę pocieszą,
    to muszkę powieszą,
    to sami się śmieszą
    cha, cha!
    Deptanie trawy w skutkach
    wypiera krasnoludka...

    Nie deptać trawników!
    Nie deptać trawników!
    Trawniki rzecz jasna
    to włosy dla miasta.
    Gdy włos tobie deptać,
    przekleństwa chcesz szeptać,
    więc czemu katusza
    cię trawy nie wzrusza.
    Mężczyźnie i niewieście
    Jest łyso w łysym mieście...
  • edytowano July 9
    .
  • Obcym przybyszom w moim mieście spróbuję poetycznie wyjaśnić znaczenie trawników

    Nie deptać trawników!
    Nie deptać trawników!
    Deptanie trawników
    to hańba trzewików.
    Bo trawnik zdeptany -
    jak cześć lub uczucie -
    jak krew pozostawi
    chlorofil na bucie.
    Wojskowy i cywilu,
    nie marnuj chlorofilu!...

    Nie deptać trawników!
    Nie deptać trawników!
    W trawnikach bez liku
    jest polnych koników.
    I polne tam klaczki,
    i polne źrebaczki,
    ogierki, wałaszki,
    ojej!
    Deptanie dla tych stworzeń
    to pasmo upokorzeń...

    Nie deptać trawników!
    Nie deptać trawników!
    W trawnikach milutko
    jest żyć krasnoludkom.
    To mrówkę pocieszą,
    to muszkę powieszą,
    to sami się śmieszą
    cha, cha!
    Deptanie trawy w skutkach
    wypiera krasnoludka...

    Nie deptać trawników!
    Nie deptać trawników!
    Trawniki rzecz jasna
    to włosy dla miasta.
    Gdy włos tobie deptać,
    przekleństwa chcesz szeptać,
    więc czemu katusza
    cię trawy nie wzrusza.
    Mężczyźnie i niewieście
    Jest łyso w łysym mieście...
  • A sralce trawnikowe? W czym to lepsze od aut?
  • Następny obsesjonat się musiał wypowiedzieć ;)
    (a sralcom trawnikowym mówimy stanowczo NIE!!!111!)
    Qizu, starczy?
  • Następne piwko to zapraszam na trawniczek na blokowisku. Rozłożymy sobie kocyki, kosze piknikowe...
  • :))
    No dobsz.
    Ale ile można?
  • edytowano July 17
    Po tym, jak do Polski przyjechały setki tysięcy Ukraińców, nadal nie jesteśmy krajem imigrantów?

    To jest ta druga charakterystyczna część tej opowieści. Doświadczenia innych krajów europejskich pokazują, że z czasem znaczna część imigrantów zarobkowych przekształca się w imigrantów długookresowych albo osiedleńczych. Takie same dyskusje dotyczyły też polskiej migracji po 2004 roku. W pierwszej fazie spodziewaliśmy się, że będą to migranci krótkookresowi, którzy wrócą do kraju. Dzisiaj wydaje się, że duża część pozostanie za granicą.

    A jak wygląda to w przypadku imigracji do Polski?

    Liczba kart pobytu wydawanych między 2013 a 2017 rokiem zwiększyła się około trzykrotnie i dziś wynosi około 325 tysięcy. Jeżeli porównamy tę liczbę z liczbą Polaków za granicą – a tę ocenia się na 2,5 miliona – to widać, że Polska nie stała się jeszcze krajem imigracji netto.

    Domyślam się, że jest jednak jakieś „ale”…

    Gdy popatrzymy wyłącznie na ludzi z kartami pobytu – o relatywnie stabilnym statusie pobytowym w Polsce – możemy powiedzieć, że przemiana z kraju emigranckiego na kraj imigracji jeszcze się w Polsce nie dokonała. Jednocześnie jednak dynamicznie zmienia się sytuacja na rynku pracy. Liczba zezwoleń na pracę wzrosła w ostatnich latach pięciokrotnie.

    Ile wynosi?

    Mówimy o liczbach rzędu 200–250 tysięcy. Czyli nie jest to przesadnie dużo. Jest jednak jeszcze jedna, bardzo specyficzna kategoria imigrantów – ci, którzy przyjeżdżają do Polski na podstawie procedury uproszczonej. Ta procedura została wprowadzona do polskiego porządku prawnego w roku 2007 i stało się to pod jawną presją polskich rolników – szczególnie tych zaangażowanych w uprawę owoców. Wywarli skuteczną presję na ówczesnego ministra rolnictwa, Andrzeja Leppera, który wprowadził to rozwiązanie, umożliwiające cudzoziemcom pracę w Polsce bez zezwolenia na pracę. To bardzo rzadki przypadek w UE, gdzie zasady podejmowania pracy przez obywateli krajów spoza Unii generalnie są mocno restrykcyjne. Początkowo prawo to miało dotyczyć wyłącznie obywateli niektórych krajów byłego ZSRR i wyłącznie pracy w rolnictwie. Potem zostało rozszerzone i dziś obejmuje obywateli ośmiu państw i dotyczy również innych sektorów gospodarki. Było tak przynajmniej do niedawna, bo od stycznia tego roku ponownie wyłączono z tych zasad rolnictwo, w przypadku którego konieczne jest pozyskiwanie zezwolenia na pracę sezonową.

    Czyli to pierwszy rząd PiS-u otworzył drzwi dla pracowników sezonowych z zagranicy?

    Wtedy wprowadzono te rozwiązania i z mojej perspektywy nie było to rozwiązanie pozbawione podstaw. W pierwszych latach rokrocznie zwiększała się liczba ludzi, którzy przyjeżdżali tu na podstawie procedury uproszczonej, ale nie przekraczała 200–400 tysięcy. Przełom dokonał się po agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, czego skutkiem był nie tylko kryzys militarny, ale i polityczny oraz ekonomiczny, który wypchnął sporą część populacji Ukrainy z kraju. We wcześniejszej fazie do Polski przyjeżdżali ludzie z zachodniej Ukrainy. Takie, które miały w Polsce sieci znajomości – i te powiązania były dla nich kluczowe. Po 2014 roku nastąpiła znaczna egalitaryzacja procesu – docierają do nas Ukraińcy z różnych części kraju, także tacy, który nie mieli wcześniej „epizodów migracyjnych” związanych z naszym krajem.

    IIu więc łącznie mamy teraz imigrantów w Polsce?

    Przedstawiciele MSWiA oficjalnie mówią, że mamy teraz w Polsce około 2 milionów imigrantów. Moim zdaniem jest ich nieco mniej, między 1,5 a 2 milionami. Ale to dlatego, że mamy szczyt sezonu w rolnictwie. Jesienią ta liczba z dużym prawdopodobieństwem się zmniejszy.

    Pana zdaniem to duże liczby?

    Dzięki uproszczonej procedurze – tak ochoczo wykorzystanej przez obywateli Ukrainy po 2014 roku – Polska stała się największym importerem cudzoziemskiej siły roboczej na świecie. Większym niż Stany Zjednoczone. Pokazują to jednoznacznie niedawno opublikowane dane OECD.

    Większym niż Stany Zjednoczone? Ale chyba nie w liczbach bezwzględnych, tylko w stosunku do populacji?

    Nie, mówimy o liczbach bezwzględnych! W roku 2017 Polska stała się globalnym liderem, jeśli chodzi o import cudzoziemskiej sezonowej, krótkoterminowej siły roboczej. I to mimo że w wielu krajach mamy specjalne programy rekrutacji pracowników sezonowych.

    To pokazuje paradoks Polski. Z jednej strony, jesteśmy krajem z nikłym doświadczeniem imigracji – takim, w przypadku którego wciąż możemy się zastanawiać, czy staliśmy się krajem migracji netto, czy też nie. A z drugiej – globalnym liderem pod względem napływu ludzi, co do przyszłości których możemy jedynie spekulować, bo jutro może ich tu nie być.
    https://kulturaliberalna.pl/2018/07/03/polska-imigranci-pis-kaczmarczyk/
  • Edytuj.
  • /ja żem poprawił! :)/
  • romeck napisal(a):
    /ja żem poprawił! :)/
    Dzięki, nie wiedzieć czemu, nie mogłem sobie z tym poradzić.

  • Prawo i Sprawiedliwość proponuje szybką ścieżkę integracyjną dla ukraińskich imigrantów pracujących w Polsce. Rząd jest zainteresowany większą integracją imigrantów pracujących w Polsce – zwłaszcza Ukraińców. Pomocą mają być objęte również ich rodziny. Szybsze otrzymywanie zgody na pobyt stały czy możliwość sprowadzenia najbliższej rodziny już po roku pracy na zezwoleniu to najważniejsze elementy znowelizowanej ustawy o cudzoziemcach, której część przepisów (dotyczących pożądanych zawodów w Polsce) wejdzie w życie 1 stycznia 2019 roku. Szacuje się, że pomoc miałoby uzyskać 200 tysięcy osób.

    Program wsparcia dla imigrantów zakłada możliwość wystąpienia o udzielenie zgody na pobyt stały po dwóch i pół roku zatrudnienia na podstawie zezwolenia na pobyt. Po roku pracy na zezwoleniu imigrant będzie mógł sprowadzić najbliższą rodzinę, której członkowie również otrzymają możliwość pracy w Polsce. Dziś na stałe zezwolenie pobytowe trzeba czekać minimum cztery lata. Faktycznie imigranci będą mogli sprowadzić swoje rodziny po roku pracy na zezwoleniu oraz kilku miesiącach załatwiania formalności.

    Propozycji rząd nie kieruje jednak do wszystkich przebywających w Polsce. Pierwszym warunkiem jest to, że ma ona dotyczyć wyłącznie tych obywateli, którzy obecnie mogą być zatrudnieni w Polsce, posługując się oświadczeniami, a więc Ormian, Białorusinów, Gruzinów, Mołdawian, Rosjan i Ukraińców. Drugim – konieczność pracy w kluczowych dla Polski zawodach. Listę tych zawodów opracowuje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Resort zachęca do pobytu tych, którzy pozostają w bliskości kulturowej z Polską. „Zmiany mają na celu wprowadzenie ułatwień dla osiedlania się w Polsce bliskich kulturowo, którzy posiadają kwalifikacje w zawodach pożądanych dla polskiej gospodarki” – można przeczytać w projekcie ustawy
    https://www.tvp.info/38091733/rzad-frontem-do-ukraincow-pobyt-staly-po-dwoch-latach-rodzina-w-polsce-po-roku
  • edytowano July 17
    Ryzykowne ale słuszne posunięcie. Znam Ukrainę i trochę Białoruś i Rosję. Działam tam operacyjnie i jako eksporter. Bywam często. Też w Mołdawii. Ukraina i Mołdawia zapadają się politycznie i społecznie. Gospodarczo są, co najwyżej, w stagnacji. Coraz bardziej zostają w tyle już nie tylko za Polską, ale też widocznie za Rosją a także krajami wzrastającymi jak Turcja. Zawsze od upadku ZSRR była stamtąd wysoka emigracja. Ludność Ukrainy zmniejszyła się z ca 54 milionów do 43 milionów obecnie!, Mołdawii z ponad 4 do mniej niż 3 milionów. Ostatnie półtora roku to przyspieszający exodus. Dotyczy szczególnie młodzieży. Nic nie wskazuje na to aby miał się zakończyć. Co najwyżej tempo może nieco spaść. Z Białorusi to świeższe zjawisko i na mniejszą skalę ale już widoczne. Ci ze wschodu czują się w Polsce dobrze i są dobrze traktowani, lepiej niż na Zachodzie. Mołdawianie jada głównie do Rumunii. Bliskość kraju rodzinnego, bliskość kulturowa i językowa oraz malejące dysproporcje w dochodach realnych pomiędzy Polską a starą UE sprawiają że większość z nich zaczyna przygodę z Zachodem w Polsce. Jest duża szansa że większość tej większości tu pozostanie i się zaaklimatyzuje. To nie to samo co zasymiluje, ale i to nastąpi u dużej części.
  • Ale co z tym, co jest coś warte, a pozostanie u nich? Czyje to coś będzie, i kto będzie się tym zajmował?

    W przypadku Okrainy tym czymś jest na przykład czarnoziem.
  • Cudownie że zjeżdżają do Polski Ukraińcy, szkoda że nie ma żadnej polityki ich integracji i asymilacji.
  • peterman napisal(a):
    Ale co z tym, co jest coś warte, a pozostanie u nich? Czyje to coś będzie, i kto będzie się tym zajmował?

    W przypadku Okrainy tym czymś jest na przykład czarnoziem.
    No oczywiście, ale tym czarnoziemem zarządzają oekraińscy oligarchowie.
  • Zarządzają dziś. A jutro?
  • Ziemia była ważna sto lat temu, teraz liczy się ludzka kreatywność. Ech, ludzie zauważają fakty z kilkusetletnim opóźnieniem.
  • Mimo wszystko, jak śpiewał Kazik - 'przeca żryć coś musi'.
  • Ech, materialiści...
  • los napisal(a):
    Ech, materialiści...
    No, zaraza z temi Chińcykami...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.