filtry w samochodach - postraszą jak z benzyną - ale mają stracha przed Elektoratem/Suwerenem

edytowano July 10 w Forum ogólne
https://moto.wp.pl/rzad-bedzie-walczyl-z-wycietymi-dpf-ami-kierowcy-maja-je-znow-montowac-6271557774579329a
filtr cząstek stałych ma tę przypadłość, że po kilku latach może zacząć generować koszty. W przypadku aut z mokrym filtrem trzeba dolewać drogiego płynu. W przypadku aut z suchym filtrem pojawiają się trudności z trybem oczyszczania. W efekcie usprawnienie tego elementu trzeba powierzać specjalistycznym warsztatom. Dlatego wielu posiadaczy aut z silnikiem Diesla postanowiło wyciąć DPF. Za około tysiąc złotych można to zrobić w warsztatach ogłaszających się w internecie. Jeśli robi to doświadczony mechanik, pozostawi na miejscu obudowę filtra, a dodatkowo zmodyfikuje oprogramowanie komputera pokładowego tak, by nie zauważył on całego zabiegu.

Ze zjawiskiem wycinania filtrów chce walczyć rząd. Nie będzie to jednak proste zadanie.

Wielki powrót DPF-u
O kwestię filtrów cząstek stałych Ministerstwo Infrastruktury zapytał poseł Bogusław Sonik. W odpowiedzi resortu czytamy: "(...) resort infrastruktury podjął działania legislacyjne dotyczące uzupełnienia toku okresowego badania technicznego o procedurę wykrywającą usunięcie z pojazdu filtra cząstek stałych". I dalej: "W projektowanych przepisach przewiduje się, że badanie techniczne pojazdu, o odniesieniu do którego zostanie stwierdzone usunięcie filtra DPF, będzie zakończone wynikiem negatywnym".

Co oznaczałoby to dla osób, które wycięły filtr cząstek stałych? Jeśli bez niego nie dałoby się zaliczyć przeglądu, posiadacze takich aut musieliby zrezygnować z ich użytkowania i pojazd zezłomować lub sprzedać za granicą - najłatwiej za wschodnią, gdzie używanie takiego auta wciąż byłoby możliwe. Inną możliwością byłoby ponowne wyposażenie auta w filtr. Nie jest to jednak tanie.

Wysoki jest koszt samego DPF-u. Za element do forda focusa z silnikiem 1.6 TDCi trzeba zapłacić od 1,5 do 3,3 tys. zł. Podobną kwotę będzie musiał wydać właściciel volkswagena passata z silnikiem 2.0 TDI. Około 2-2,5 tys. zł. będzie musiał wyłożyć posiadacz renault laguny III generacji z silnikiem 2.0 dCi. Nowy filtr cząstek stałych do hondy accord VIII generacji z silnikiem 2.2 i-DTEC o mocy 150 KM to wydatek aż 4,2 tys. zł. Do tego trzeba oczywiście doliczyć jeszcze koszt zamontowania filtra. Jeśli byłoby to tyle, ile za demontaż, w ostatnim przykładzie koszt przekroczy 5 tys. zł.

Jeśli zmotoryzowani będą musieli na powrót wyposażać swoje samochody w DPF-y, by przejść badanie, czekają ich spore wydatki, a branża znacznie się ożywi. Z realizacją rządowego pomysłu będzie jednak duży problem.

Komentarz

  • Skandal, że do tej pory usuwanie filtra nie było karalne.
  • ba!
    było dobrze rozwiniętą gałęzią usług dla ludności
    widać to zwłaszcza na skrzyżowaniach przy ruszaniu po zmianie świateł
  • Godnie więc postąpiłem, przesiadając się na benzyniaka!
  • Godnie a nawet godnosciowo postapisz przesiadajac sie na samochod elektryczny wyprodukowany w nieistniejacej fabryce im. Mateusza Krzywoustego
  • to może jak z tym Junakiem, który my prasłowiańską i prapolską markę, ale fabryka stoi w Korei, nawet logo tam robią
  • A Ju-Nak to nie jest koreańska nazwa?
  • uhrr napisal(a):
    Godnie a nawet godnosciowo postapisz przesiadajac sie na samochod elektryczny wyprodukowany w nieistniejacej fabryce im. Mateusza Krzywoustego
    Nu, przy czym analizy szfeckich hejterów wykazały, że elektromobilem trzeba popylać siedem lat, zanim ilością wyemitowanego dwutlenku czarnopalu zrównają się z energooszczędnym dieslem.

    Co więcej! zaś - w danej Polszcze jeżdżenie elektromobilem powoduje zwiększenie, a nie zmniejszenie emisji złowrogiego dwutlenku w oblicze Matki Denatury. Co innego oczywiście w Norwegii, która jeździ na energii wodnej czy Francji - dżondrowej.

    Nie wiem, czy warto to powtarzać, czy nie warto, ale w Polszcze elektronowozy mają sens tylko i wyłącznie w centralach wielkich miast, gdyż zmniejsza się trochę bezpośrednia niska emisja, różne tam cząstki, gaziki i smoki.
  • Czyli Hebrydy panie, tylko Hebrydy.
  • los napisal(a):
    Czyli Hebrydy panie, tylko Hebrydy.
    Czytałem ostatnio w jakiejś gazetce, że w Polszcze jest najniższa w Ełropie sprzedaż elektrowozów, ale za to najwyższa - hebryd.
  • christoph napisal(a):
    daleko Panie, daleko
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Nowe_Hebrydy
    E wolę używane. Nowe zawsze tracą 40% wartości po wyjeździe od dilera.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    christoph napisal(a):
    daleko Panie, daleko
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Nowe_Hebrydy
    E wolę używane. Nowe zawsze tracą 40% wartości po wyjeździe od dilera.
    a to tera już diler nie przyjeżdża?
  • christoph napisal(a):
    ba!
    było dobrze rozwiniętą gałęzią usług dla ludności
    widać to zwłaszcza na skrzyżowaniach przy ruszaniu po zmianie świateł
    Mój diagnosta opowiadał, że to nie to. Czarny dym to źle wyregulowane zawory. Wycięty DPF nie jest wykrywalny standardowym dymomierzem, cząstki sadzy są za małe.
  • edytowano July 10
    W starych dieslach paliwo wtryskiwane było pod ciśnieniem około stu barów i z rury wydechowej mogła lecieć najwyżej zwykła sadza, fizykochemicznie odpowiadająca tej z komina. Nie jest to nic wspaniałego ale ...
    diesle z silnikami common rail spalają paliwo wtryskiwane pod ciśnieniem 1000 bar lub większym co skutkuje produkcją cząsteczek sadzy nowego rodzaju, o bardzo małych rozmiarach, groźnych dla płuc, inaczej i znacznie bardziej niż poprzednie.

    Chciwy przemysł wiedział o wszystkim od początku. Przenośnej elektrowni atomowej eksploatowanej na co dzień przez laika albo fabryki chemicznej na kołach obsługiwanej przez kierowcę - żadne państwo nie dopuści do użytkowania ale samochód i owszem.

    Skandalem jest dopuszczenie do beztroskiego użytkowania silnika, który ten śmiertelny syf produkuje.
  • Ciemny dym z rury klasycznego diesla świadczył, że było za mało tlenu (albo kompresji) w stosunku do wtryśniętej dawki paliwa. Przyczyny różne: zużyty silnik, zapchany i niewymieniony filtr powietrza, zużyte wtryskiwacze, które zamiast rozpylać mgiełkę lały ropę do cylindra jak z węża ogrodowego.
  • Nieźle. Czyli chytry Polak truje siebie i sąsiadów mikroskopijną rakotwórczą sadzą, bo norma na jej wykrywanie jest przestarzała i niedostosowana do nowych silników.
    No i precz z nowoczesnymi dieslami. Niech żyją złomy, póki jeszcze jeżdżą.
  • Nie wiem czy jest za co winić Polaków.

    Po pierwsze wiedza o charakterze i szczególnej szkodliwości mikrosadzy nie jest ani powszechna ani specjalnie łatwo dostępna.
    Po drugie gdyby nie inwencja wycinaczy, to produkty chciwych cwaniaków miałyby krótszy żywot od salonu do złomu. Używane samochody z silnikami cdti i bez DPF'a psują się ponad normę uzasadniającą ich użytkowanie, a rozmyślnie utrudniona serwisowalność (kolejny wielki temat) i horrendalne ceny części tylko potwierdzają w/w konkluzję. Wycinactwo jest szalenie na rękę producentom, prawdopodobnie dlatego nikt rozmyślnie rabanu nie podnosił. Obecne halo jest chyba oddolne, tzn. ludzie zaczynają coraz wyraźniej dostrzegać rozmaite gówniane aspekty swoich cudownych wozideł. Ale najpierw musieli się dieslami zachłysnąć.
  • edytowano July 10
    zwiększa to mobilność społeczeństwa i jego poczucie wolności,
    pociąg PKP za 1/4 ceny paliwa nawet przy podróżujących dwóch osobach nie wszędzie dociera
  • Randolphu,
    chytrość upatruję w beztroskim "poprawianiu" producenta bolidu. Bo po co jakieś tam sprawiające kłopot filtry, skoro bolid normę spełnia. No, a przecież po coś je jednak umieszczono...
    Natomiast co do wiedzy, to przyznaję Ci 100% racji. Sam sobie nie zdawałem sprawy...
    Inna rzecz, że mnie to nie interesowało. Aż do momentu, gdy zacząłem na serio rozglądać się za jakimś używanym wozidłem dla żony...
  • christoph napisal(a):
    zwiększa to mobilność społeczeństwa i jego poczucie wolności,
    pociąg PKP za 1/4 ceny paliwa nawet przy podróżujących dwóch osobach nie wszędzie dociera
    Pewnie. Do mnie docierają tylko takie pociągi, że jazda ałtomobilem tańsza.
  • No peeewnie. Ale chyba mobilnosc nożną. Niech sobie ktos sprobuje pomieszkac na wsi gdzie pks kursuje 2x na dzien. A po pkp zostało ledwie wspomnienie, bo nawet tory nie.
  • randolph napisal(a):
    Ciemny dym z rury klasycznego diesla świadczył, że było za mało tlenu (albo kompresji) w stosunku do wtryśniętej dawki paliwa. Przyczyny różne: zużyty silnik, zapchany i niewymieniony filtr powietrza, zużyte wtryskiwacze, które zamiast rozpylać mgiełkę lały ropę do cylindra jak z węża ogrodowego.
    Tajess. Ja tak miałem przez jakiś czas gdy jeździłem dieslem, ale go zmęczyłem wyprawą w góry i się chyba samooczyścił bo przestał smrodzić.
  • Jazdy na krótkich odcinkach dieslem są dla niego szkodliwe. Osadza się dużo sadzy na układzie wydechowym. Nie ma szans na uzyskanie żądanej temperatury układu która po prostu wypali osad. Dlatego od czasu do czasu trzeba mu dać przelot. Wypali się wszystko dziadostwo.
  • christoph napisal(a):
    zwiększa to mobilność społeczeństwa i jego poczucie wolności,
    pociąg PKP za 1/4 ceny paliwa nawet przy podróżujących dwóch osobach nie wszędzie dociera
    Peem tak: taniość pociągów to historia. Zwłaszcza przy jeździe na LPG.
    Prosty przykład: na wyjazd całą rodziną do teściów i spowrotem zużywam gazu za niecałe 50 zł. Bilet kolejowy na osobówkę kosztuje w jedną stronę 22 zł dla osoby dorosłej a szkolny 15. Zatem rodzinny wypad koleją wyniósłby nas w obie strony co najmniej 148 zł.

  • Nie rozumiem logiki zakupu niemieckich (ew. fhąsuskich) urbodizli przez ludzi, którzy przejeżdżają dziennie mniej niż 100-200 km. Przecież koszt napraw, eksploatacji takiego silnika jest wyższy, niż jakiekolwiek różnice w spalaniu w porównaniu z benzyniakiem. O cenie zakupu nie wspominając.

    Poza tym większość benzyniaków można sensownie ugazowić, co czyni je perpetummobiliami, jak na polskie warunki.
  • Tajes!
    Dizle do ciężkiej pracy!
  • qiz napisal(a):
    Nie rozumiem logiki zakupu niemieckich (ew. fhąsuskich) urbodizli przez ludzi, którzy przejeżdżają dziennie mniej niż 100-200 km.
    Nie przesadzasz? 50 km, a pewnie i mniej wystarczy, byle nie slamazarnych i w krotkich odcinkach.

  • uhrr napisal(a):
    qiz napisal(a):
    Nie rozumiem logiki zakupu niemieckich (ew. fhąsuskich) urbodizli przez ludzi, którzy przejeżdżają dziennie mniej niż 100-200 km.
    Nie przesadzasz? 50 km, a pewnie i mniej wystarczy, byle nie slamazarnych i w krotkich odcinkach.

    50km w jedną stronę , w sumie 100.
  • jeździłem dizlem do roboty od 2007r 33km w jedną stronę - w sumie 66. Nic mu nie było, więc te 100 to gruba przesada.
    Tak naprawdę trzeba żeby się solidnie rozgrzał - i 50km w obie strony wystarczy.

    Co do dpf to ludzie wycinają przez cykle wypalania. Jedziesz tymże i parkujesz przed domem - a toto cię informuje żeby przez najbliższe 30min jechać ze stałą prędkością 60km/h coby cykl wypalania się skończył. Dramat.

    Nigdy nie miałem dpfa i nigdy bym się na niego nie zdecydował. Obecnie kupno diesla traci jakikolwiek sens - zwłaszcza przy obecnych i prognozowanych cenach gazu.
  • to je ono!
    widziałem BMW na gaz
  • TecumSeh napisal(a):
    Co do dpf to ludzie wycinają przez cykle wypalania. Jedziesz tymże i parkujesz przed domem - a toto cię informuje żeby przez najbliższe 30min jechać ze stałą prędkością 60km/h coby cykl wypalania się skończył.
    Lepiej. Jedziesz na spotkanie, jesteś umówiony, a maszyna informuje cię że jeszcze nie, jeszcze 20 minut.
  • edytowano July 19
    Myślałem, że norma poza ilością cząstek stały określa ich wielkość ( udział małych czy coś w tym stylu ). O szkodliwości tych najmniejszych wiadomo od dawna. Ehh porażka.

    Natomiast zakup diesla to obecnie kompletne nieporozumienie - tak jak wyżej ktoś odradza. Absolutnie tylko benzyna.
  • randolph napisal(a):
    W starych dieslach paliwo wtryskiwane było pod ciśnieniem około stu barów i z rury wydechowej mogła lecieć najwyżej zwykła sadza, fizykochemicznie odpowiadająca tej z komina. Nie jest to nic wspaniałego ale ...
    diesle z silnikami common rail spalają paliwo wtryskiwane pod ciśnieniem 1000 bar lub większym co skutkuje produkcją cząsteczek sadzy nowego rodzaju, o bardzo małych rozmiarach, groźnych dla płuc, inaczej i znacznie bardziej niż poprzednie.

    Chciwy przemysł wiedział o wszystkim od początku. Przenośnej elektrowni atomowej eksploatowanej na co dzień przez laika albo fabryki chemicznej na kołach obsługiwanej przez kierowcę - żadne państwo nie dopuści do użytkowania ale samochód i owszem.

    Skandalem jest dopuszczenie do beztroskiego użytkowania silnika, który ten śmiertelny syf produkuje.
    Cały czas mnie nurtuje jedno:
    Diesel jaki jest taki jest, ale ma potężną zaletę w postaci wysokiej sprawności przemiany, niedostępnej dla innych silników tłokowych. Wada w postaci dymienia jest oczywista, ale jest związana z paliwem.
    Dlaczego tak naprawdę nikt nie spróbował wykonania diesla na LPG? Z fabrycznie od początku wykonanym bezpośrednim wtryskiem fazy ciekłej gazu zamiast oleju napędowego? Przecież to powinien być samograj. I chyba najekonomiczniejsze możliwe rozwiązanie - tanie, niedymiące paliwo spalane w ilościach dieslowskich. Bez żadnych DPFów, cudów niewidów, albo z DPFami dopalającymi sadzę co kilkanaście tys. km...
    Jaki jest problem techniczny z takim rozwiązaniem?

  • edytowano July 20
    krzychol66 napisal(a):

    Cały czas mnie nurtuje jedno:
    Diesel jaki jest taki jest, ale ma potężną zaletę w postaci wysokiej sprawności przemiany, niedostępnej dla innych silników tłokowych. Wada w postaci dymienia jest oczywista, ale jest związana z paliwem.
    Dlaczego tak naprawdę nikt nie spróbował wykonania diesla na LPG? Z fabrycznie od początku wykonanym bezpośrednim wtryskiem fazy ciekłej gazu zamiast oleju napędowego? Przecież to powinien być samograj. I chyba najekonomiczniejsze możliwe rozwiązanie - tanie, niedymiące paliwo spalane w ilościach dieslowskich. Bez żadnych DPFów, cudów niewidów, albo z DPFami dopalającymi sadzę co kilkanaście tys. km...
    Jaki jest problem techniczny z takim rozwiązaniem?

    Diesle są "gazowane" od kilkunastu lat - przy czym to zwykle mieszanki ON i LPG (tzw duel fuel.lub diesel-gas Można zrobić to w wersji "Mono fuel" ale wtedy nie ma możliwości awaryjnej jazdy na samym oleju.
    Tu jest opis testu w VW https://40ton.net/test-instalacji-gazowej-stag-diesel-zamontowanej-volkswagenie-crafterze-2-0-tdi-lpg-sie-oplaca/

  • Czyżby zmiana technologii miała zajść, gdy USA stłamszą światową dominację gazową ruskich, a sami będą eksportować LNG?
    W tym celu muszą trzymać pod butem również IRan, posiadacza największych złóż gazowych.


    A przy okazji- pisałem już, że "big three" (mimo że Chrysler w arendzie u Włochów) robi standardowo silniki FlexFuel, mogące działać na E85- paliwie zawierającym 50-85% etanolu. Etanolu ze zgniłych resztek kukurydzy.

    Ropa naftowa jest przereklamowana. Amerykanie mogą zmniejszyć zapotrzebowanie nań za pomocą "jednego przycisku". Potrwa to 10-20 lat, ale zadziała.
  • Nam jest zasadniczo wszystko jedno na czym będziemy jeździć bo i tak musimy surowce na paliwa kupować za granicą. Ważne aby była dywersyfikacja dostaw i aby się uniezależnić od Rosji. To samo dotyczy całego Międzymorza.
  • allium napisal(a):
    krzychol66 napisal(a):

    Cały czas mnie nurtuje jedno:
    Diesel jaki jest taki jest, ale ma potężną zaletę w postaci wysokiej sprawności przemiany, niedostępnej dla innych silników tłokowych. Wada w postaci dymienia jest oczywista, ale jest związana z paliwem.
    Dlaczego tak naprawdę nikt nie spróbował wykonania diesla na LPG? Z fabrycznie od początku wykonanym bezpośrednim wtryskiem fazy ciekłej gazu zamiast oleju napędowego? Przecież to powinien być samograj. I chyba najekonomiczniejsze możliwe rozwiązanie - tanie, niedymiące paliwo spalane w ilościach dieslowskich. Bez żadnych DPFów, cudów niewidów, albo z DPFami dopalającymi sadzę co kilkanaście tys. km...
    Jaki jest problem techniczny z takim rozwiązaniem?

    Diesle są "gazowane" od kilkunastu lat - przy czym to zwykle mieszanki ON i LPG (tzw duel fuel.lub diesel-gas Można zrobić to w wersji "Mono fuel" ale wtedy nie ma możliwości awaryjnej jazdy na samym oleju.
    Tu jest opis testu w VW https://40ton.net/test-instalacji-gazowej-stag-diesel-zamontowanej-volkswagenie-crafterze-2-0-tdi-lpg-sie-oplaca/

    Ja to wszystko widziałem. Instalacja polega na zanieczyszczeniu powietrza dolotowego niewielką (poniżej dolnej granicy wybuchowości) ilością LPG, a dalej wtryskiwaniu i spalaniu ON jak w zwykłym dieslu. Nie o taką instalację mi chodzi. Chodzi mi o bezpośredni wtrysk gazu i pracę w cyklu Diesla na samym gazie. Ewentualnie z jakąś niewielką domieszką ON jako smarowidła. I czegoś takiego nie widziałem. Natomiast jak szperałem, rzuciła mi się w oczy informacja o przeróbce na gaz jakichś maszyn roboczych. Tyle, że tam zrobiono co prawda "monofuel", ale przerabiając silnik z cyklu Diesla na Otto (zapłon iskrowy). Podobnie przy maszynach stacjonarnych i gazie ziemnym. Jak kupujesz np. agregat prądotwórczy, bądź kogeneracyjny, to masz do wyboru albo diesla na ON albo otto na gaz. O co tu chodzi?
  • Może o to, w jakich warunkach i w jaki sposób fizycznie spala się jedno i drugie.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.