Gospodarka 2019-2020

Nie wiem czy Koleżeństwo wie ale prąd dla przedsiębiorstw od 1 stycznia będzie droższy o 22%. Tak, tak - regulator już podobno zatwierdził podwyżki. Powód prozaiczny - opłaty za emisję CO2. To jest naprawdę potężny cios. Do tego zapewne dojdą jakieś blokady pieniędzy z UE za niewykonanie orzeczenia TSUE w sprawie praworządności, które będzie oczywiście przeciw Polsce. Te blokady nie będą może zbyt dotkliwe finansowo ale propagandowo tak. W połączeniu ze wzrostem kosztów za prąd i wzrostem wynagrodzeń mogą bardzo poważnie obniżyć tempo wzrostu i konkurencyjność Polski.Niestety niewiele słychać o przeciwdziałaniach ze strony naszego geniusza finansów i rozwoju.

Komentarz

  • jeszcze opłata ekologiczna w paliwie i argument
    Bo koniunktura dobra
    i emerytury bez podatku, bo zaoszczędzi sie na skarbówce obsługującej zeznania roczne, emerytury trzeba będzie o te 19% ciachnąć
  • Gospodarka będzie chyba ważniejsza przeszkoda do wygrania wyborów i zrobienia czegokolwiek w kolejnej kadencji niż jakieś przepychanek z KE. Moim zdanie trzeba naprawiać dwa poważne błędy:
    - emerytury - za wczesne i nie ma z czego ich wypłacać i brak ludzi do pracy.
    - węgiel - jest nasz drogi i będzie coraz droższy i bez sensu jest jego obrona.
    Częścią błędu węglowego jest zablokowanie za daleko źródeł alternatywnych i katastrofalne opóźnienie modernizacji energetyki, nowych źródeł gazu w tym zgazowywania węgla i elektrowni atomowej i/lub innych źródeł.
  • Buduje się kogenerację. Na wejściu gaz ziemny, na wyjściu ciepła woda do sieci grzejącej bloki mieszkalne oraz prund do sieci przesyłowej. Całość tak wyprodukowanych mediów wychodzi drożej niż odpowiednio: kotłownia osiedlowa i elektrownia (obie na węgiel). Pewną zaletą sa niższe koszty inwestycyjne i na rym koniec. Gdyby to było oparte na rachunku ekonomicznym - nigdy by nie powstało, ale ze bazą jest, co2, ekololo tudzież interesy niemieckie pchane via Bruxelka, wiec się buduje. Tarnobrzeg, Malbork ...
  • edytowano August 3
    1. Wzrost wynagrodzeń obniża tempo wzrostu?

    2. Obniżenie wieku emerytalnego nie przełożyło się na spadek zatrudnienia:
    http://excathedra.pl/index.php?p=/discussion/10452/polityka-pis-vs-aktywna-rodzina

    3. Dzięki dobrej sytuacji na rynku pracy wpływy do ZUS są coraz wyższe i jest coraz mniejszy problem z wypłatą emerytur (coraz mniejsza dotacja z budżetu do ZUS).
  • Może po kolei:
    Z tym prądem ostrożnie zalecałbym zachowanie spokoju. Jak na razie żadna nowa taryfa nie została ogłoszona, więc można mieć nadzieje, że 22% zostało wyssane z brudnych paluchów akwizytorów zakładów energetycznych. Poza tym, sama taryfa nie ma aż tak wielkiego znaczenia, jak by mogło się wydawać. Duzi odbiorcy kupują energię na giełdzie, średni podpisują kontrakty terminowe na dostawę po sztywnej cenie. Ta cena jest negocjowana indywidualnie przed podpisaniem kontraktu i ma więcej wspólnego z ceną giełdową niż z taryfą. Znaczna część odbiorców przemysłowych ma podpisane takie kontrakty na 2019, niektórzy nawet na 2020.
    Natomiast faktem jest, że cena giełdowa energii el. z dostawą na 2019 r. wzrosła r/r o 25%.
    W tej chwili wydaje się, że mamy do czynienia z formą paniki giełdowej bo lato mamy wyjątkowo upalne i bite są kolejne rekordy letniego poboru mocy. Trzeba odczekać do jesieni, wraz ze spadkiem poboru sytuacja się trochę uspokoi, pewnie ceny też nieco spadną.
    Energia drożeje nie tylko w Polsce. Zasadniczą przyczyną jest wzrost cen ropy naftowej. Za ropą naftową idą komplementarne nośniki energii (gaz ziemny, węgle itd), a za wzrostem cen nośników wzrasta cena półproduktów (energii elektrycznej i cieplnej). Światowy wzrost cen energii nie pogarsza naszej konkurencyjności. Natomiast niewątpliwie pogarsza naszą konkurencyjność większa od średniej światowej dynamika tego wzrostu. No, ale to nie jest już 22% czy 25%, a znacznie mniejsze różnice.
    Btw. energia elektryczna w Polsce "od zawsze" była droga. Droższa niż w Europie Zachodniej. I było to jedną z istotniejszych barier rozwojowych Polski.
  • randolph napisal(a):
    Buduje się kogenerację. Na wejściu gaz ziemny, na wyjściu ciepła woda do sieci grzejącej bloki mieszkalne oraz prund do sieci przesyłowej. Całość tak wyprodukowanych mediów wychodzi drożej niż odpowiednio: kotłownia osiedlowa i elektrownia (obie na węgiel). Pewną zaletą sa niższe koszty inwestycyjne i na rym koniec. Gdyby to było oparte na rachunku ekonomicznym - nigdy by nie powstało, ale ze bazą jest, co2, ekololo tudzież interesy niemieckie pchane via Bruxelka, wiec się buduje. Tarnobrzeg, Malbork ...
    Kogeneracja sama w sobie nie jest złym pomysłem. Problemów z nią jest kilka:
    1. przestawienie się z grzania węglowego na gazowe pociąga za sobą koszty wynikające z tego, że gaz ziemny jest w warunkach polskich droższym nośnikiem energii, niż węgiel kamienny. Przy grzaniu gazowymi kotłami kondensacyjnymi różnica cen jest skompensowana wysoką sprawnością kotła. W kogeneracji nie uzyskuje się aż tak dużych sprawności.
    2. kupując gaz trzeba przez cały rok ponosić opłaty dystrybucyjne uzależnione od mocy maksymalnej. Używanej przez tydzień w roku.
    3. gaz użyty do kogeneracji przestaje być paliwem grzewczym (akcyza 1,28 zł/GJ) a zaczyna być paliwem silnikowym (akcyza 10,54 zł/GJ) mimo, iż głównym celem jest ogrzewanie.
    4. nie ma dobrych silników gazowych do małych kotłowni kogeneracyjnych. Sprawność wytwarzania energii elektrycznej jest dość niska (ok. 30%). Sprawność najnowocześniejszych dużych elektrowni gazowych przekracza 60%.
    5. instalacja grzewcza pracuje pełną mocą zaledwie 1-2 tygodnie w roku. Przez resztę czasu jest niedociążona. Sprzedawcy agregatów kogeneracyjnych zalecają, aby agregat dobierać na max. 10% ogólnej mocy kotłowni (bo wtedy pracuje pełną mocą pół roku w roku i inwestycja ma szanse się zwrócić), a resztę ciepła wytwarzać tradycyjnie w kotłach.
    6. z 5. wynika że kogeneracja ma sens tam, gdzie potrzebne jest ciepło technologiczne używane cały rok, a do ogrzewania pomieszczeń bardzo niekoniecznie.


  • Z energią jest ten subtelny problem, że nie ma żadnej wizji polityki wieloletniej rządu w danej sprawie. Urzędnicy i ministrowie miotają się od ściany do ściany, plotą co im się zdaje, a nikt nie ma wizji dokąd zmierzamy i co trzeba zrobić, żeby w 2030 nie zabrakło prądu w gniazdkach i ciepłej w kranie wody.
  • Paczpan, to jak ze wszystkim innym. Z wyjątkiem samochodu na wodę.
  • los napisal(a):
    Paczpan, to jak ze wszystkim innym. Z wyjątkiem samochodu na wodę.
    A w sprawie "samochodu na wodę" to niby jest?

    Przecież, gdyby był traktowany poważnie to poważnie byłaby traktowana również niezbędna infrastruktura.
    Samochód na prund potrzebuje sieci tanksztele, żeby się mógł podładować. Do tanksztele musi przypłynąć prund skądś przez coś. A na początek trzeba ów prund wytworzyć. I mamy proste zadanie planistyczne: wiela chcemy mieć samochodów danych w roku dwa tysiące fefdziesiątym którymś, wiela kilometrów będą przejeżdżać i wiela prunda na to zużyją. Trzeba do tego n tanksztele, m sieci przesyłowych, p elektrowni o łącznej mocy r.
    Dalej dzielenie zadania na etapy, kamienie milowe odliczone w tył itd.

    A co mamy?
    Vide supra.

  • Gdzieś już to czytałem, choć raczej nie tu. Po roku wypłacania 500+ załamie się budżet, wszyscy odejdą z rynku pracy, przedsiębiorcy upadną i będzie gospodarcza hekatomba.

    A blokady pieniędzy z UE uderzą nie w gospodarkę, tylko w antygospodarkę, w jakiś biznes szkoleniowy itp.
  • Aha, i kiedyś na grupie fejsbukowej analizowałem już wpływ sytuacji gospodarczej na wyniki wyborcze. W Polsce, w ostatnich 20 latach.
    Sytuacja dobra sytuacja + wygrana rządzącej partii nie zdarzyła się nigdy
    Sytuacja zła sytuacja + przegrana rządzącej partii zdarzyła się raz (AWS 2001 r.)
    W pozostałych sytuacjach mieliśmy dobrą (2007) / przeciętną (2005, 2015) i przegraną rządzących, a raz złą sytuację (2011) i wygraną rządzących.

    Cykl koniunkturalny zwyczajowo pewnie wyhamuje pod koniec dekady (co niekoniecznie oznacza jakiś mega-kryzys), ale tym razem nie będzie to pewnie jakiś wielki kryzys, to raz, a dwa, pewnie będą inne, bardziej decydujące czynniki przy urnach.
  • edytowano August 4
    Zmiana cen dotyczy kontraktów wieloletnich (zwykle dwuletnich) negocjowanych w dużej grupie zakupowej z wieloma dostawcami. Wzrost będzie. Możenie 22 % tylko 18%. Też bardzo dużo. Niby tylko ca 2 % kosztu własnego ale to jest 2 % (wzrostu kosztów) tylko z tego tytułu. Same wynagrodzenia dadzą drugie tyle. Moja branża jest rentowna, ale dla wielu to już jest cały zysk. No i inflacja może popędzić. Naprawdę trudno jest z roku na rok podnieść efektywność o 5%, a tyle trzeba aby tylko to zrekompensować. W skali całej gospodarki raczej niemożliwe, a więc tempo wzrostu spadnie. To tyle i to jest ważne. To nie katastrofa tylko poważne zagrożenie odcięciem możliwości rozwojowych praz wzrostu wydatków socjalnych. Dlatego tak niepokojący jest brak planu a nawet dyskusji publicznej i politycznej na takie tematy.
    PS: Właśnie ogłoszono ze zaczynamy Baltic Pipe. Oby się udało przed 2022 kiedy wygaśnie kontrakt jamalski. To oznacza jednak tyle że de facto przechodzimy z węgla na gaz. To będzie przyspieszone. To oznacza kolejne nakłady na rekonstrukcje elektrowni i likwidacje kopalni. To jest wymuszone okolicznościami obiektywnymi, jak drogi węgiel i regulacjami, jak opłaty za CO2. To jest też, właściwie więcej niż w połowie, geopolityka bo będziemy zależni od pewności i ceny tych dostaw. To prawda że mniej zależni od Rosji, a bezpośrednio wcale, ale za to zależni od USA, Norwegii i Zatoki. Inaczej- zależni od ceny gazu, a ta nadal w dużym stopniu będzie zależna od Rosji. Szerzej - zależni od cen węglowodorów kopalnych, a na nie wpływ mają i są zainteresowani uzależnieniem reszty wszyscy wielcy tego świata - USA, Rosja , szejkowie i niestety z powodów agenturalno-mocarstwowych Niemcy, a przeciw są tylko Chiny. Gdyby się dogadały, przynajmniej w tej sprawie, z Japonią i Koreą to w zasadzie powinny zostać naszym największym sojusznikiem bo też i uzależnienie Rosji od siebie to dla nich racja stanu. Era węgla i nasza osłona węglowa własnie się kończą. Moim zdaniem na jakiś czas, może kilka pokoleń, a zasoby węgla są i to wielkie. Niestety wielcy tego świata zdecydowali że mają pozostać jako rezerwa na inne rozdanie.
    PSPS: Czy wzrost płac obniża tempo wzrostu? To nie tak prosto. Wzrost płac powinien być rezultatem, jednym z rezultatów, wzrostu gospodarki. Sam z siebie nie jest, a przy niezmienionej wydajności obniża tempo wzrostu. Obecny wzrost płac ma podłoże ekonomiczne - popyt na pracę, ale też aspekty negatywne - skutek pogorszenia sytuacji demograficznej i polityczne - traktowanie płacy coraz bardziej jak instrumentu polityki socjalnej, a nie gospodarczej. To że mamy mało ludzi zdolnych do pracy i że rozbudowujemy, czy odbudowujemy funkcje socjalne pracy, jest może konieczne ale obiektywnie nie poprawia konkurencyjności tylko ją pogarsza. Zakończę memento jak dawniej: Nie wystarczy nie kraść. Trzeba myśleć. No i dodam że trzeba mieć trochę szczęścia czyli pomoc Opatrzności.
  • Problem z Bałtyk Pajpem jest taki, że gaz z niego będzie bardzo, bardzo drogi, nieporównywalnie z radzieckim. Tak więc wracamy do punktu zero, czyli wzrost cen nośników energii.
  • Czyli Pawlak w sumie nam przysługę zrobił?
  • marniok napisal(a):
    Czyli Pawlak w sumie nam przysługę zrobił?
    Nie.

    To złożona sprawa, w której sukces polega na tym, żeby jak najmniejszym kosztem zapewnić sobie możliwość ciągnięcia gazu z alternatywnych do radzieckiego źródeł. Baltic Pipe jest fajny, bo daje gwarancję, ale jest to gwarancja arcyboleśnie droga.

    Po prawdzie, nie rozumiem czemuż ach czemuż nie poprzestano na budowie terminala gazowego im. Lecha Kaczyńskiego i solidnych konektorów we wszystkie możliwe strony.

    Wtedy na kontraktach algierskich czy norweskich kupowalibyśmy od Niemców gaz rosyjski i wszyscy byliby zadowolnieni.
  • Elektroenergetyka
    Z racji niedzieli pogadałem nieco z dawno nie widzianym szwagrem. I ustaliliśmy, co następuje:
    Z nowych inwestycji szykuje nam się farma wiatrowa na Bałtyku. Projekty studyjne sprzed kilku lat zostały wyciągnięte z szuflady i nadano im bieg. W zakresie węgla nie jest projektowane nic nowego. Po uruchomieniu Kozienic i bodajże Opola nie ma perspektywy na nowe elektrownie. Natomiast są poważne projekty modernizacji dotychczasowych starych bloków energetycznych, głównie 200MW (nawet jest ładna nazwa 200+ ;) ) zmierzające do podniesienia ich sprawności z ok. 35% do ok. 45%. Z tego nie będzie więcej prądu, ale po okresie zwrotu z inwestycji może być on tańszy. Niestety, sama modernizacja jest potężnym przedsięwzięciem (trzeba wypruć i zamienić na nowy z połowę bloku), więc zwracać się będzie długo. Część najstarszych elektrowni węglowych musi zostać zatrzymana, bo nie spełniają norm emisyjnych i nie da się ich łatwo zmodernizować. Na razie stanął Adamów (Turek), w perspektywie 2 - 3 lat stanie jeszcze kilka. Z węglem jest w ogóle problem. Istnieje taki niepopularny pogląd, że nasze zasoby węgla kamiennego zostały oszacowane bardzo optymistycznie i że tak naprawdę się właśnie kończą. W każdym razie importujemy węgiel dla energetyki i podobno chodzi nie tylko o to, że z Rosji jest tańszy, ale i o to, że polskiego w wystarczających ilościach po prostu nie ma na rynku.
    O atomie na razie się mówi. Odnośny minister raz na pół roku obiecuje podjęcie decyzji, po czym przez pół roku siedzi cicho, żeby za kolejne pół roku znów obiecać decyzję itd.
    Mówi się już nie o pojedynczym bloku 1,6 GW, ale docelowo o 4,5 GW. Na tą chwilę nie ma lokalizacji, nie ma sieci itd. i raczej nie będzie decyzji przed wyborami. Najprawdopodobniejszy jest Żarnowiec, ale są rozpatrywane jeszcze inne lokalizacje.
    Atomu najprawdopodobniej nie unikniemy, bo w perspektywie 30-35 lat zabraknie węgla brunatnego w dziurze pod Bełchatowem i będzie musiała stanąć tamtejsza elektrownia. A to jest 25% energii elektrycznej wytwarzanej w Polsce. Czymś to trzeba będzie zastąpić.
    W zakresie elektrowni na gaz ziemny - są jakieś projekty, ale raczej małe przemysłowe i szczegóły nie są nam znane. Z elektrowniami w ogólności jest jeszcze taki problem, że każda próba zbudowania czegokolwiek w nowej lokalizacji jest bardzo mocno oprotestowywana przez społeczności lokalne i tak naprawdę można cokolwiek zbudować tylko rozbudowując dotychczasowe elektrownie.
  • No ludność protestuje przeciwko budowie czegokolwiek, a nawet przeciwko funkcjonowaniu czegokolwiek co ma jakieś znaczenie praktyczne, znaczy gospodarcze w tradycyjnym rozumieniu. Protestuje więc przeciwko rolnictwu, w tym nawożeniu pól organicznie, fermom zwierzęcym, zakładom przetwórczym, drogom i mostom, zaporom i zbiornikom retencyjnym, kopalniom jakiegokolwiek rodzaju, fabrykom, osiedlom mieszkaniowym itd. Nie protestuje przeciwko multiplexom, centom handlowym, elektrowniom na zboże, słomę, drewno, gaz z cebuli itp, aquaparkom, parkom rozrywki, promenadom i bulwarom nad morzem i rzekami, zabudowie terenów zalewowych, sportom extremalnym w rezerwatach przyrody itp. Liberałowie i lewica protestują i blokują w imię ochrony środowiska oraz swobody wypoczynku. Narodowcy i PiS protestują i blokują bo słuchają Polaków i walczą z drapieżnym kapitałem zagranicznym. Festiwal głupoty trwa już własciwie całorocznie i bez przerw.
  • edytowano August 6
    Coś tam się jednak buduje. U mnie trwają prace przy budowie bloku energetycznego na 910 MW. Na węgiel. Tauron Wydobycie ma swoją kopalnie, chyba Sobieski, a Tauron Wytwarzanie swoją elektrownie Jaworzno III.
    Nie znam się na temacie jak @krzychol66 ale to chyba krok w dobra stronę?
    http://www.dziennikzachodni.pl/strefa-biznesu/a/elektrownia-jaworzno-budowa-bloku-energetycznego-jet-olbrzymi-zobacz-zdjecia-i-wideo-z-budowy,13087742/
    http://www.blok910.pl/Strony/start.aspx

  • No, trochę mnie jednak szwagier w błąd wprowadził, bo buduje się (tzn. kończy budować) całkiem sporo. @marniok ma słuszną rację ;)
    https://rynek-energii-elektrycznej.cire.pl/st,33,335,tr,145,0,0,0,0,0,budowane-i-planowane-elektrownie.html
    Rok 2013 wydaje się bardzo płodny energetycznie.
    Tyle, że jakoś kontynuacji tego na kolejne lata nie widać.
    Nie napisałem jeszcze o planach dość gruntownej modernizacji sieci przesyłowej. No, ale tu to sam muszę się wgryźć w temat, żeby bzdur nie popisać.
  • krzychol66 napisal(a):
    Tyle, że jakoś kontynuacji tego na kolejne lata nie widać.
    I tu nas boli, obywatelu! Tu nas boli.
  • jajakobyły elektrykarz potwierdzam

    grunt to prunt
    i jeszcze trza go jakoś przewieźć, w wiadrze się nie da

    sieci świsczą w wietrzny i wilgotny dzień dzień dzień
    choć lecąc do Wwrocka widać nowe linie, kopią też lulociągi pod gaz, idzie nowe, (plany jw od kilku/nastu lat już były przygotowywane)
    podstawą stawiania się Stanów sajedinionnych Ameryki (kol. Rafał o tem wspominał) je względna niezależność energetyczna i powrót amerykanskich firm do Ojczyzny łona z powodu obniżenia kosztów produkcji (energożernej)
  • Czymś jednak panie trza w tych elektrowniach palić nawet jeśli to ma być atom. A my mamy tylko węgiel i nie robimy z nim nic sensownego. Nie udało się nam też zablokować kar za używanie węgla przepchniętych wspólnie przez KGB z BND. Celem tych kar jest wprost obniżenie naszej onkurencyjności.
  • Rafał napisal(a):
    Czymś jednak panie trza w tych elektrowniach palić nawet jeśli to ma być atom. A my mamy tylko węgiel i nie robimy z nim nic sensownego. Nie udało się nam też zablokować kar za używanie węgla przepchniętych wspólnie przez KGB z BND. Celem tych kar jest wprost obniżenie naszej onkurencyjności.
    Ściśle to Kolega wyraził, gdyż tak właśnie jest.

    Ale niekoniecznie mieszałbym w to służby dwupłciowe; w zupełności wystarczą lobbyści konglomeratów energetyczno-przemysłowych ze Starej Wujni. Po cóż im konkurencja ludów skolonizowanych? Nie o take rozszerzenie przecie walczyli.

    ...co prowadzi nas do prostego wniosku, że atom tylko atom i to nie jeden w Żarnobylu, ale Żarnobyl w każdym województwie! Osiągamy w ten sposób radykalną dekarbonizację gospodarki, a jednocześnie dobre źródło materiału rozszczepialnego do głowic w naszych nuklearnych okrętach podwodnych.
  • A skąd weźmiemy załogi?
  • Ten atom to jest wielki projekt ale na 40 lat. Tyle, przy dobrej organizacji, mobilizacji i szczęściu, potrzeba na budowę ze dwóch atomówek, centrów badawczych, zakładów utylizacji i najlepiej wzbogacania materiału promieniotwórczego oraz na boku mieszanki wybuchowej i jej rakietowych środków przenoszenia.
  • Oto nasi idole na nadchodzące lata:
    imageimage
  • los napisal(a):
    A skąd weźmiemy załogi?
    Jeszcze się nie urodzili.
  • Rafał napisal(a):
    PSPS: Czy wzrost płac obniża tempo wzrostu? To nie tak prosto.
    Z tym jednym się zgodzę, bo każda gospodarka ma swoją specyfikę i wogle. Ale generalnie skończyły się czasy, kiedy można było jakoś sensownie wyliczyć produktywność. Bo jak obliczyć produktywność np. usług finansowych? Można jeszcze sprawdzić zależność płaca-wydajność na poziomie jednej firmy, ale nie na poziomie całej gospodarki.

    Stąd produktywność sprawdza się zazwyczaj kwotowo. Zarobiłem dla firmy 100 000, więc moja produktywność to 100 000. Dlatego wzrost płac podnosi tempo wzrostu, bo poziom płac jest bezpośrednio ujęty w PKB.

    Patrząc jeszcze od drugiej strony - presja płacowa wymusza na przedsiębiorcy innowacyjność dla zachowania konkurencyjności. A to również przekłada się na zwiększenie tempa wzrostu.

  • edytowano August 8
    No nie. Podniesienie płac przy innych elementach niezmiennych ma na szybko dwa efekty: wzrost popytu i wzrost inflacji. Produkt w cenach stałych jest dokładnie taki sam jak był. Oczywiście wzrost popytu nakręca koniunkturę - czysty keynesizm. To dobre ale mocno ograniczone negatywnymi skutkami inflacji. Wymuszanie innowacyjności brzmi dobrze ale tak naprawdę wymusza głównie zastępowanie pracy żywej uprzedmiotowioną czyli większą mechanizację, automatyzację czy informatyzację - maszyny zamiast człowieka. Komputery też maszyny. Czy to innowacje? Może tak. Czy to dobrze? Moim zdaniem neutralnie. Po prostu trzeba liczyć się z faktami i reagować.
  • A propos dziś był komunikat GUS o średniej płacy za II kwartał. Wiadomo liczy się to specyficznie, ale rok do roku tak dobrze jeszcze nie było (wzrost o ponad 7%).
  • edytowano August 9
    Mnie to rzecz jasna cieszy. Dla PiS to jednak za wcześnie. Za wcześnie przed wyborami parlamentarnymi. Może się przełoży na samorządowe a to bardzo ważne.
    Bez echa przebrzmiała ważna wypowiedź Minister Finansów Pani Czerwińskiej sprzed paru dni. Uprzedziła mianowicie że lipiec będzie ostatnim lub też już czerwiec był ostatnim miesiącem tak dużej nadwyżki budżetowej. Od tego miesiąca będzie ona maleć z uwagi na kumulację wydatków w drugiej połowie roku. To normalne ale jest też w tym element hamowania gospodarki. Deficyt roczny będzie około połowy mniejszy niż planowany, ale moim zdaniem z powodu zaplanowania go na asekuracyjnie wysokim poziomie. Równocześnie Pani Minister ostrzegła że wchodzimy w okres pogorszenia koniunktury i spadku tempa wzrostu. Wspomniała chyba o dwóch latach w przód. Tempo planowane ma spaść poniżej 4%, ale i tak być dobre. Nie ma katastrofy, ale zaczynają się kłopoty a proste rezerwy już na wyczerpaniu. Chwała PiS za ich identyfikację i uruchomienie. To jednak uruchomiło również spiralę roszczeń i jest ona nadal nakręcana. I będzie bez oporu bo kolejne wybory co pół roku. To obniża poważnie potencjał inwestycyjny i rozwojowy. Inflacja powyżej progu odczuwalności pojawi się, na moje oko a nie jestem specem od tego i nie mam własnego modelu, za jakiś rok.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.