Co za naszymi Syryjczykami

Marniok mnie zapytowuje, jak tam z Syryjczykami, którym pomagaliśmy. Wtedy bardzo się podnieśli na duchu i na ciele. A że żyją oszczędnie, na dłużej im starczyło. Anton dostał emeryturę, której załatwianiem zajmuje się nie widzieć czemu MOPS. Wielka emerytura. Aż...200 zł (słownie dwieście). Nabiha ma nadal 500 zasiłku. Na razie też mieszkają gdzie mieszkali, ale znowu uprzedzono ich, że na krótko.
Udało im się też pojechać do syna w Niemczech, który mieszka tam z żoną i nowo narodzonym dzieckiem. Dostał robotę a że jest lekarzem, zaczął zarabiać i chyba rodziców wspomaga. Jednak oni wyjechać tam nie mogą, bo tam mieliby zerowy status, ponieważ są zarejestrowani u nas. Na oko to jednak syn im zaczął pomagać. Ale wszyscy i tak chcą wrócić do Syrii, kiedy w końcu ostatecznie się tam uspokoi. Tym bardziej, że córka Antona i Nabihy mieszka z mężem i dziećmi w Damaszku, gdzie są jako tako bezpieczni.
Pomogliśmy im w najbardziej dramatycznym momencie, co uratowało ich wiarę, że katolicy są braćmi a Dobry Bóg nie opuszcza w potrzebie. Byli wówczas na skraju totalnego załamania; wszystko się im waliło. Dzięki Wam, kochani, jakoś przeszli przez tę ciężką próbę.

Komentarz

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.