Pizza z powodu bidy w lodówce.

Była parę m-cy wstecz sytuacja podbramkowa. Córa ma zaprosiła na mój nowy dom gości. Swoją przyjaciółkę z mężem i matką - z kolei moją psiapsiółką. A ta żerna jest za troje, o czym świadczy ok. 110 kilo wagi. Co podać? Kasy ni dudu. W lodówce 3 jajka, jakiś tłuszcz. Są dwa duże jabłka. No to do roboty. Szarlotkę upiekłam, wyszła nadspodziewanie niezła. Hm, jak przykryć bidę braku konkretnej strawy? Jak nakarmić po uszy? Aha, w lodówce zamrożone maślaki, kilka paczek. No to te maślaki do rondelka, do tego wkrojone kilka cebul, łyżeczka tłuszczu i duszę. Pieprz, sól. Drożdże suszone miałam, mąkę też. Rozrobiłam ciasto na pizzę ( prościutkie: drożdże rozpuszczone z wodą i 2 łyżkami oliwy, wlane do mąki, posolone, schowane pod ściereczkę, z lekka urośnięte - to hyc na czarną blacho półkę, tę która jest w wyposażeniu kuchenek. Na to farsz i posypanie startym serem ( cudem zahodowałam kostkę w lodówce, choć lekko obeschła). Pizza urosła straśnie, bo przesadziłam z drożdżami. Towarzycho tak się obżarło, że paska popuszczali. Nawet moja psiapsiółka grubaska chwaliła wielce. Od tej pory znam przepis na wyjście z gościowego ambarasu. Czekam tylko na wysyp grzybków, coby pozyskać składnik na farsz. Pizza z maślakami - to je cudo!
Zawsze warto mieć w zapasie: drożdże suszone, proszek do pieczenia, butelkę oliwy, mąkę. Bo zawsze można coś z tego ukręcić.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.