Brzoście rżnąć czy nie rżnąć? bo się pogubiłem

Czyli czy w Puszczy Białowieskiej ponowna plaga nazywa się Ips typographus czy The Century European Timber Corporation?
(Aby nie było zbyt lakonicznie)
Otagowano:
«13

Komentarz

  • Eee, o dżewach...
  • Co też Los, to o kornikach
    :D
  • Nie, to grypsera o szKODnikach
  • edytowano December 2015
    rżnąłbym
  • Wyjaśniliśmy sobie to na marszu.
    Wniosek: rżnąć.
  • los napisal(a):
    Eee, o dżewach...
    no, ja jak pierwszy raz Wladce Pierscieni zapoznawalam, to tez mi sie te drzewa jakies takie do niczego zdawaly;)

  • edytowano December 2015
    Dlaczego do niczego? Właśnie dlatego się rżnie że się nadają do wielu różnych rzeczy :-) A przy tym dają surowiec odnawialny.
  • Brzost napisal(a):
    Dlaczego do niczego? Właśnie dlatego się rżnie że się nadają do wielu różnych rzeczy :-) A przy tym dają surowiec odnawialny.
    ale jednak w konwersacji sa ...ciezkie;)
  • W kwestii ekologicznej. Jestem przeciwnikiem rżnięcia drzew, uważam rze powinno ich być coraz więcej, zwłaszcza w miastach. Natomiast jestem wielkim zwolennikiem strzelania do wszelkiej maści lisów, wieprzów, czy nawet zwykłym łosi.
  • Waski napisal(a):
    W kwestii ekologicznej. Jestem przeciwnikiem rżnięcia drzew, uważam rze powinno ich być coraz więcej, .
    Zapewniam Kolegę że jest coraz więcej mimo rżnięcia. W miejsce jednego wyciętego pojawia się kilkadziesiąt nowych. To jest żywy odnawialny system.
  • Dla mnie posadzona przez człowieka sosna to nie drzewo, a wiele sosen posadzonych w równych rzędach to nie las.Kiedyś, jak mnie będzie stać to kupię ziemię (ewentualnie się wżenię) i posadzę brzozy z których będę produkował ksylitol i oskołę.
  • Kolega trochę wajrakuje, albo nawet więcej niż trochę, jednocześnie obrażając najważniejsze polskie drzewo. W związku z tym zapytam przewrotnie - a sosna wyrośnięta z samosiewu w lesie gospodarczem, jest-li drzewem lubo nie jest?
  • Jak pierwszy raz byłem w puszczy białowieskiej (2005) to wtedy zakochałem się w grubych, mięsistych i zielonych sosnach, bez porównania z tymi kikutami w wielkopolskich lasach. A sosna z samosiewu jest drzewem.
  • edytowano December 2015
    Stara sosna też kiedyś była kikutem. A to, jakich rozmiarów dorośnie, zależy od nie tylko od sposobu hodowli ale i od warunków siedliskowych.
  • Tylko ta lesie gospodarczym nie zdąży się zestarzeć.
  • Zależy która. W gospodarstwie przestojowym zdąży.
  • edytowano December 2015
    Eee, jednak wuntex branżowy, żeby nie rzec resortowy...
  • edytowano December 2015
    Sosny są piękne i pożyteczne oraz mało wymagające. Brzoza to chwast. Zabija sąsiadujące mniejsze sosny i nic pod nią nie urośnie. Z paskudnego, gęstego i suchego zagajnika sosnowego po kilkunastu latach i przecince może wyrosnąć piękny wielopiętrowy las. Z takiego samego zagajnika brzozowego nieprzebyty gąszcz ścigających się do góry kikutów lub po przecince jałowa sucha pseudołączka zacieniona nieco od góry. Po takim "lesie" brzozowym z pewnością łatwiej jeździć quadem niż po borze sosnowym.
  • Albo kręcić "Brzezinę" ;)
    Dla mnie sosna, potem długo, długo, długo nic i dopiero następne drzewa.
    Polubiłam palmy, aż się sama zadziwiłam jak bardzo.
  • Dla kol. Brzosta pewne rzeczy są chyba tak oczywiste, że ich nie porusza to go wyręczę.
    W tej chwili w Polsce w zasadzie nie ma naturalnych lasów - większość została ukształtowana przez trwającą od kilkuset lat gospodarkę leśną. I nie chodzi tylko oto co wycinano a co sadzono ale np. o takie rzeczy jak np. wypas bydła w lesie i inne pozorne drobiazgi (jest bardzo prawdopodobne, że właśnie zaraza od krów była jednym z gwoździ do trumny turów w Puszczy Jaktorowskiej). Leśnictwo polskie na tle reszty Europy to po prostu ekstraklasa, ale i tak nie udało się w przeszłości uniknąć różnych błędów - np. masowych nasadzeń dębu czerwonego czy tworzenia drzewostanów niezgodnych z siedliskiem. I teraz ich efekty trzeba odkręcać. Tyle, że po kilkudziesięciu- stukilkudziesięciu latach to nie jest, bynajmniej, proste. Np w górach w XIX w. na siedliskach dolnoreglowych posadzono świerki, z którymi jest sporo kłopotów. Ale nie można ich po prostu ściąć i posadzić buków, bo, po pierwsze, na takich zrębach zupełnych po gwałtownych opadach spłynęłaby cała gleba, po drugie, świerki zakwasiły glebę. Dlatego leśnicy prowadzą skomplikowany proces nazywany "przebudową drzewostanów", przy okazji gorsząc turystów słyszących pracujące w Parku Narodowym pilarki...
    O Puszczy Białowieskiej wiem mało, ale w dyskusjach ufam bardziej wiedzy leśników niż nie posiadającym wiedzy fachowej ludziom dobrej woli. Swoją drogą, mówienia, że to w pełni naturalny las jest mocno dyskusyjne.
    Na początek mapka:
    image
    Proszę zwrócić uwagę, na regularną sieć przecinających puszczę, dróg leśnych - tzw trybów. Zostały one zbudowane w latach 40-tych XIX wieku w celu ułatwienia dostępu do lasu. A że biegną na niewielkich nasypach pozmieniały też lokalne stosunki wodne, a tym samym warunki życia drzew i innych organizmów. Słyszałem nawet opinię - niestety nie popartą żadną znaną mi publikacją - że ta zmiana może być jedną z przyczyn obserwowanego od pewne go czasu wypadania dębów i ekspansji grabów. Niestety nie mam pojęcia czy to prawda. Wiem natomiast, że wysokie walory przyrodnicze puszczy przetrwały mimo, że na jej większej części prowadzono normalną gospodarkę leśną. Być może nawet nie "pomimo" a "dzięki".... Zwolennicy "zostawienia przyrody samej sobie" powinni pamiętać, że czasami zmiany wywołane przez człowieka poszły tak daleko, że zmieniły się pewne procesy - teraz np. jeżeli "zostawimy przyrodzie" fragment doliny rzecznej to raczej nie wykształci się tam las łegowy tylko zarośla nawłoci kanadyjskiej lub rdestowca, czy nawet barszczu sosnowskiego...

  • edytowano December 2015
    ...zarośla nawłoci kanadyjskiej...
    Ładne paskudztwo!
    Cała moja okolica jest tym porośnięta.
    Kilka lat temu jakieś synki podpaliły łąkę późną wiosną i miast nawłoci pojawiła się przepiękna polska łąka!
  • Obiecuję słuchać Brzosta w kwestii lasów z takim samym nabożeństwem, że jakim słucham losa w kwestiach ekonomicznych.
  • Eden napisal(a):
    Eee, jednak wuntex branżowy, żeby nie rzec resortowy...
    Uwielbiam takie, nic nie rozumiem ale zamiast okładania się padają jakieś argumenty, których oczywiście nie rozumiem (np. jak ma sobie gospodarstwo w lesie przestać i dlaczego ma przestać oraz co robi żeby miało przestać!)
  • ja tez z tych co nic nie rozumieja: znaczy sie piekne lasy w Bialym Borze (brzozowe) nad morzem to nic?
  • Gdzie jest ten Biały Bór nad morzem?
  • cos pamiętam o monkulturach świerka, zwłaszcza w moich beskidzie żywieckim
    Habsburgowie oprócz wielu zasług takie cus tam wyszykowali

    http://pl.gory.wikia.com/wiki/Gospodarka_leśna_w_Beskidach

    http://pl.gory.wikia.com/wiki/Gospodarka_leśna_w_Beskidach#Monokultury_.C5.9Bwierka
  • Ja zasię bełłem w Górze Stołowej latem, y tamże baaarzo zachęcam tut ludożerkę do udania się ściegiem przyrodniczym na Błędnej Skale.
    Gdyż.
    Można se tam poczytać na tableaux, jakim nieszczęściem nie tylko w filozofii i polityce był wiek XIX, ale także w leśnictwie i przyrody ochronie. Owoż, całą Błędną Skałę wzięli hyclery za habrykę drewna. I se policzyli - wieleż metrów drzewna mie wyjdzie? Nu, z jodły to niewiele, a i to wujowego. Nasadźcież panie nadleśniczy świerków, ja ja, świerków! Może być daglezja!
    Ale panie chrabjo, tam bagno jakoweś, o niezwykłej bioróżnorodności y o wielgich walorach, jak i z gatunkami endemicznemi a chronionemi...
    Wuj z tem, banjo osuszyć, świerki sadzić, a chyżo! Niech kornik ma co jeść y zna moją łaskę!!!
    Teraz zasię koledzy kol. Brzosta dumają jak to poodkręcać i generalnie niedasie, no bo jak. Nawet jodły za bardzo posadzić się nie da, bo z braku wilków rozmnożyły się śliczne sarenki i wpieprzają jodłowe sadzonki aż trzęsą się im śliczne uszka; trzeba te sadzeniaki w okratowaniu trzymać.
  • edytowano December 2015
    to niech se syrenki pozór daja bo wilków plemie sie rozrasta w Polsce co i może byc zbawienne dla lasów :D

    http://www.crazynauka.pl/wiecej-wilkow-w-polsce/
  • Jak to mówią Czechici, Pozor vlk!
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Eden napisal(a):
    Eee, jednak wuntex branżowy, żeby nie rzec resortowy...
    Uwielbiam takie, nic nie rozumiem ale zamiast okładania się padają jakieś argumenty, których oczywiście nie rozumiem (np. jak ma sobie gospodarstwo w lesie przestać i dlaczego ma przestać oraz co robi żeby miało przestać!)
    Kajam się :-) Gospodarstwo przestojowe polega na tym, że podczas użytkowania rębnego (np, w wieku 100 lat) pozostawia się pewną liczbę drzew ze starego drzewostanu na kolejne 100 lat. I tak rośnie sobie młody las, a co kilkanaście-kilkadziesiąt metrów stoi sobie stare drzewo. Tak jest w tzw. gospodarstwie zrębowym. Natomiast w przerębowym i przerębowo-zrębowym stare i młode drzewa rosną obok siebie przez większość czasu albo i przez cały czas.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Owoż, całą Błędną Skałę wzięli hyclery za habrykę drewna. I se policzyli - wieleż metrów drzewna mie wyjdzie? Nu, z jodły to niewiele, a i to wujowego. Nasadźcież panie nadleśniczy świerków, ja ja, świerków! Może być daglezja!
    Ale panie chrabjo, tam bagno jakoweś, o niezwykłej bioróżnorodności y o wielgich walorach, jak i z gatunkami endemicznemi a chronionemi...
    Wuj z tem, banjo osuszyć, świerki sadzić, a chyżo!
    To prawda, chociaż hyclerom trzeba oddać sprawiedliwość że to był i tak postęp w stosunku do cięć plądrowniczych, wskutek których powierzchnia leśna w Ojropie się kurczyła. Tyle że jak to u nich, idealistów, wszystko musiało być idealne, więc wymyślili "las normalny", podzielony na 100 parceli, co roku wycina się jedną. Jedno gospodarstwo, jeden gatunek, ein Reich, ein Volk ;-) Żadnego miejsca na przypadek, klęskę, wiatrołom.
    Teraz odbija im w drugą stronę równie fanatycznie, ale to już inna bajka.

  • Brzost napisal(a):
    To prawda, chociaż hyclerom trzeba oddać sprawiedliwość że to był i tak postęp w stosunku do cięć plądrowniczych, wskutek których powierzchnia leśna w Ojropie się kurczyła. Tyle że jak to u nich, idealistów, wszystko musiało być idealne, więc wymyślili "las normalny", podzielony na 100 parceli, co roku wycina się jedną. Jedno gospodarstwo, jeden gatunek, ein Reich, ein Volk ;-) Żadnego miejsca na przypadek, klęskę, wiatrołom.
    Teraz odbija im w drugą stronę równie fanatycznie, ale to już inna bajka.

    Zgadza się, to oni. Teraz nosi się indywidualizm i spontaniczność, więc wszyscy w ordynku pod komendę demonstrują swój indywidualizm i bardzo starannie planują spontaniczność. Nie należy słuchać też żadnych autorytetów, więc bardzo uważnie słuchają tych, którzy im to mówią.
  • No Anglosasi tez tak majom. Oni z kolei obowiązkowo musza miec fun ze wszystkiego i pozytywną energię, pozytywne nastawienie, kochać ludzi i realizować asertywnie swoje marzenia bo na to zasługują.
  • Rafał napisal(a):
    Gdzie jest ten Biały Bór nad morzem?
    nie pomne: miejscowosc nazywa sie Bialy Bor od rozleglych borow brzozowych. wysylali nas tam, dzieci gornikow, na jody:)
  • Leśnictwo Biały Bór, nadleśnictwo Miastko, RDLP Szczecinek. Ale patrząc na mapie, wychodzi około 70 km do morza.
  • romeck napisal(a):
    ...zarośla nawłoci kanadyjskiej...
    Ładne paskudztwo!
    Cała moja okolica jest tym porośnięta.
    Kilka lat temu jakieś synki podpaliły łąkę późną wiosną i miast nawłoci pojawiła się przepiękna polska łąka!
    Nawłoć w mojej okolicy dusi wszystko. I nic się z tym nie robi. Zgoda, to znakomite silne ziele lecznicze np. na pęcherz czy prostatę, ale bez przesady z ilością. Łąki zdychają pod nawłocią w tempie strasznym.
  • Ale jest taki mały cwany sposób. Obsiać te że łąki znawłociowane siemieniem lnianym, czyli lnem. Jeśli wyrośnie, da radę temu gówienku a i będzie bardzo, bardzo błękitno. Siemię tanie. Każdy może kupić kilo i ruszyć, by siać. Będzie i po staropolsku i nader pożytecznie.
  • Brzost napisal(a):
    Leśnictwo Biały Bór, nadleśnictwo Miastko, RDLP Szczecinek. Ale patrząc na mapie, wychodzi około 70 km do morza.
    Ojtam ojtam. Ja się już przyzwyczaiłem, że wg wielu osób z północnej Polski mieszkam w górach - czyli tuż obok Wieliczki....

    Co do miemców, to w dawno temu w Laufen słyszałem smaczną anegdotkę z czasów gdy pojawiły się pierwsze symptomy obecnej mody na pozostawianie martwego drewna. Otóż w jakims bawarskim lesie uznano, że w ramach dobrzerobienia Alpenbocku, w lesie muszą być martwe buki. I w ramach ordungmussseinu w tem samem czasie z lasu bukowe wiatrowały i posusz wywożono, wymijając się z maszynami, które wwoziły bukowe dłużyce dla nadobniczątek...
  • Brzost napisal(a):
    Leśnictwo Biały Bór, nadleśnictwo Miastko, RDLP Szczecinek. Ale patrząc na mapie, wychodzi około 70 km do morza.
    moze to byc: jak dla 11latki ze Slonska wszystko co jest w gorze jest ...nad morzem:)

  • edytowano December 2015
    Brzost napisal(a):

    To prawda, chociaż hyclerom trzeba oddać sprawiedliwość że to był i tak postęp w stosunku do cięć plądrowniczych, wskutek których powierzchnia leśna w Ojropie się kurczyła.
    A ja mam takie poboczne pytanie dotyczące cięć plądrowniczych. Bo gdzieś po mózgowiu kołacze mi się informacja, że w niektórych siedliskach - bodajże borach chrobotkowych - gospodarka plądrownicza (łącznie z pozyskiwaniem ściółki !) bywa przyrodniczo korzystna. Podobnież robi dobrze także sasance otwartej.
    No i ja bym chciał wiedzieć czy jest w tym jakiś sens czy to tylko opowieść ze mchu, paproci i turzycy leśnej
  • edytowano December 2015
    Najtrudniej czasem stwierdzić co jest "przyrodniczo korzystne" :-) Cel ochronny (stanowisko jakiegoś konkretnego gatunku) wymaga czasem działań nietypowych. O sasance otwartej wiem, że bardzo dobrze czuje się na pożarzyskach ;-) więc niektórzy proponują nawet kontrolowane pożary. Inni sugerują hodowlę drzewostanów sosnowych wielogeneracyjnych (które w związku z tym muszą być luźne).
    W ogóle słowo "plądrowniczy" nie zawsze bywa używane w sensie pejoratywnym. Mój nauczyciel akademicki prof. Bernadzki mówił kiedyś, że chłopskie plądrownicze cięcia w lasach jodłowych i bukowo-jodłowych nie są dalekie od rębni przerębowej uważanej za najlepszą dla jodły (wycinanie po trochu najgrubszych, średnich i cienkich drzew). Zresztą nawet w niemieckim las przerębowy brzmi jako "Plenterwald", czyli źródłosłów ten sam.
  • Co do przyrodniczej korzystności, to - w mojej działce rybackiej - jest to zawsze kwestia potyliczna.
    No bo nie da się ekosystemu zoptymalizować jednocześnie na maxymalizację połowów śledzia i dorsza (co zjada śledzia). Nu nie da się i już, i jest pytaniem potylicznym, w którą stronę iść chcemy.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Nu nie da się i już, i jest pytaniem potylicznym, w którą stronę iść chcemy.
    Halibuta rzecz jasna ;)

  • OFT - Ignac to jeszcze te rybeńki ten tego ;)
  • Apropos nieubłaganej herstorycznej konieczności wycięcia całej możliwej Puszczy Białowieszczańskiej, to w sukurs jak zwykle przyszedł Greenpeace i oto co dzięki prasie jamajskiej trafiło do podświadomości tamtejszej ludożerki:

    Poland approves large-scale logging in Europe's last primeval forest
    http://www.theguardian.com/environment/2016/mar/26/poland-approves-large-scale-logging-in-europes-last-primeval-forest
  • Ruszyli się też wielcy z UJ - dojrzeli do tego, że ochrona przyrody to niekoniecznie "sanepidztwo" uprawiane, przez gorszych biologów, ale poważna sprawa.
    Dlatego na 5 albo 15 kwietnia szykują spotkanie na temat przyszłości ochrony przyrody w Polsce. Wybieram się - niech tylko oficjalnie ogłoszą - bo jednak mam nadzieję, że będzie bardziej merytorycznie niż politycznie....
  • edytowano April 2016
    Ciekawostka ;)
    Prof. Witkowski, którego trudno posądzić o "PiS-owskość" (był v-ce ministrem w rządzie SLD) odgrzebał Guidelines on Wilderness in Natura 2000
    Jest tam opisywana m.in kwestia kornika na obszarach N2000 i jako wzorcowe rozwiązanie podaje się to co Niemcy zrobili w Bayerischer Wald National Park, który wraz z otaczającymi go lasami tworzy ogromny obszar Natura 2000. Przy czym w porównaniu z tym wzorcem oprotestowane decyzje min Szyszki to "mała Micky" .
  • pawel.adamski napisal(a):
    Ciekawostka ;)
    Prof. Witkowski, którego trudno posądzić o "PiS-owskość" (był v-ce ministrem w rządzie SLD) odgrzebał Guidelines on Wilderness in Natura 2000
    Jest tam opisywana m.in kwestia kornika na obszarach N2000 i jako wzorcowe rozwiązanie podaje się to co Niemcy zrobili w Bayerischer Wald National Park, który wraz z otaczającymi go lasami tworzy ogromny obszar Natura 2000. Przy czym w porównaniu z tym wzorcem oprotestowane decyzje min Szyszki to "mała Micky" .
    Pozwoliłem sobie przeczytać akapit o tym bawarskim parku (s.62). O ile dobrze zrozumiałem - to nie jest to opis postępowania wzorcowego, a raczej przykład na zbieg argumentów przyrodniczych i politycznych przy decyzjach o ochronie lasów N2000 przed kornikiem.
    Co ci Niemiaszkowie w Bawarii tak naprawdę zrobili?
  • krzychol66 napisal(a):
    pawel.adamski napisal(a):
    Ciekawostka ;)
    Prof. Witkowski, którego trudno posądzić o "PiS-owskość" (był v-ce ministrem w rządzie SLD) odgrzebał Guidelines on Wilderness in Natura 2000
    Jest tam opisywana m.in kwestia kornika na obszarach N2000 i jako wzorcowe rozwiązanie podaje się to co Niemcy zrobili w Bayerischer Wald National Park, który wraz z otaczającymi go lasami tworzy ogromny obszar Natura 2000. Przy czym w porównaniu z tym wzorcem oprotestowane decyzje min Szyszki to "mała Micky" .
    Pozwoliłem sobie przeczytać akapit o tym bawarskim parku (s.62). O ile dobrze zrozumiałem - to nie jest to opis postępowania wzorcowego, a raczej przykład na zbieg argumentów przyrodniczych i politycznych przy decyzjach o ochronie lasów N2000 przed kornikiem.
    Co ci Niemiaszkowie w Bawarii tak naprawdę zrobili?
    Panie! Co oni tam zrobili!!! Panie tego nie da się normalnie ogarnąć! Panie to ....to niemce niemcom, bawarczykom, zrobili!!!
  • No, o ile dobrze zrozumiałem, to przede wszystkim dopuścili do wymarcia drzewostanu na powierzchni 1/4 całego kompleksu... a co dalej zrobili, to już nie rozumiem.
    Coś jeszcze wyczytałem, że argumentuje się, aby przy korniku kategorycznie nie ciąć, bo las się odradza, bo martwe drewno potrzebne innym żyjątkom, korniki potrzebne na papu innym żyjątkom itd.
    To znaczy:
    1. wyznaczyć strefy ściśle chronione, w których nie ciąć, nie ciąć, nie ciąć...
    2. wyznaczyć wokół stref chronionych 300 m strefy buforowe, w których pilnować kornika, osłabiać wybrane drzewa aby stanowiły naturalne pułapki dla kornika, po czym zarażone ciąć, ciąć, ciąć...
    3. w okolicy namawiać właścicieli lasów, aby kornika pilnować i ciąć, ciąć, ciąć...
    Nie wiem, głupi jestem, my English jest zdecydowanie techniczny a nie leśno - biologiczny więc mogę po prostu nie rozumieć.
    Z tego dokumentu i przykładu bawarskiego wynika, że ciąć, czy nie ciąć?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.