sprawa goraca a prawnik dopiero w przyszlym tygodniu. Help!

Panstwo wynajmujacy moje mieszkanie na umowie czasowej okreslonej wlasnie je wypowiedzieli.
mieli mieszkac do grudnia ale "musza wyjechac za granice" i wyprowadzaja sie za ...dwa tygodnie.

oczywiscie oddaje sprawe do sadu, co jednak jak oni za ta granice wyjada?
«1

Komentarz

  • Na pewno nie będziesz musiała oddawać im kaucji.
  • to slaba pociecha.
  • edytowano March 2016
    czy ktos ma namiar na sensownego prawnika w Krakowie?
    ja z moim moge rozmawiac dopiero po lykendzie, no i moze nie jest glupio miec opinie dwoch?
  • Nie oddawaj sprawy do sądu. Pogadaj z nimi najpierw. Może sytuację mają tragiczną.
  • raste napisal(a):
    Nie oddawaj sprawy do sądu. Pogadaj z nimi najpierw. Może sytuację mają tragiczną.
    Sądzę, że koleżanka balblina jednak ma powody, żeby szukać prawnika (co niekoniecznie od razu oznacza przecież sąd). Z wpisu wynika, że lokatorzy nie próbowali porozmawiać po ludzku tylko przekazali wypowiedzenie.
    Zresztą - sądząc z opisu - niezgodne z art 673 § 3 KC....
  • pawel.adamski napisal(a):
    raste napisal(a):
    Nie oddawaj sprawy do sądu. Pogadaj z nimi najpierw. Może sytuację mają tragiczną.
    Sądzę, że koleżanka balblina jednak ma powody, żeby szukać prawnika (co niekoniecznie od razu oznacza przecież sąd). Z wpisu wynika, że lokatorzy nie próbowali porozmawiać po ludzku tylko przekazali wypowiedzenie.
    Zresztą - sądząc z opisu - niezgodne z art 673 § 3 KC....
    Ludzie są dziwni i nieodpowiedzialni. Oczywiście nie znam sprawy, ale zawsze warto spróbować się dogadać.
  • Zajmij im rzeczy wniesienie do przedmiotu najmu art. 670 kc.
  • Odpuść.
    Nic nie odzyskasz. Możesz dostać z sądu nakaz, prawomocny wyrok, ze wszystkimi pieczątkami, poczem możesz go przesłać komornikowi i wsio. Czysta satysfakcja moralna, zero gospodarczej.
    Nawet nie wiem, czy da się ich za granicą zlokalizować, a jeśli nawet - to czy wartość roszczenia pokryje koszty egzekucji tamże.
    Oczywiście, warto rozmawiać, może nawet postraszyć. Ale co do sądu - to kwestia skórki i wyprawki. No chyba że jakiś pałac wynajmujesz.
    Zresztą, jak już wyjadą, nie wiem jak im pozew doręczysz.
    Ale ciekaw jestem opinii innych kolegów prawników.

    O, take coś - skoro za dwa tygodnie wyjeżdżają, to składając w poniedziałek internetowy pozew masz cień szansy, że im doręczą nakaz przed wyjazdem.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    O, take coś - skoro za dwa tygodnie wyjeżdżają, to składając w poniedziałek internetowy pozew masz cień szansy, że im doręczą nakaz przed wyjazdem.
    Pewnie zameldowani nie są, jakby nie było faktycznie podjęte (zwrotka z podpisem) to ja przynajmniej takich rzeczy nie uznaję za doręczone. Na adres brytyjski nie można wysłać nakazu, wtedy idziemy do C (czyli rozprawa).
  • No ale jaka rozprawa skoro nie doręczono pozwu?
  • Bardzo rzadko emigranci zrywają całkowicie kontakt z Polską. Tu mają rodzinę, czasem jakiś majątek. Sprawę można dać do sądu i ponękać komornikiem. Sam wyjazd za granicę też może być blefem.. Nie ma co odpuszczać ale nie warto liczyć na szybkie i łatwe odzyskanie pieniędzy
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    No ale jaka rozprawa skoro nie doręczono pozwu?
    Pozew akurat można doręczyć na adres brytyjski - ale nakazu nie wolno w takiej sytuacji wydać.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    No ale jaka rozprawa skoro nie doręczono pozwu?
    Pozew akurat można doręczyć na adres brytyjski - ale nakazu nie wolno w takiej sytuacji wydać.
    Szukaj.wiatru@w.polu
  • Takich spraw nie wolno odpuszczać. A egzekucje transgraniczne to nie jest taka niemożliwa rzecz.
  • No skoro nie wolno to jedyna szansa = pozew elektronowy. Nawet go można dzisiaj złożyć bo boty nie mają wolnego.
  • Waski napisal(a):
    Takich spraw nie wolno odpuszczać. A egzekucje transgraniczne to nie jest taka niemożliwa rzecz.
    dzis jeden prawnik powiedzial mi, ze sad moze wyznaczyc mecenasa (chyba tak to nazwal, bo z tego w..wu to mi sie myli) i ten "znajdzie ich chocby pod ziemia".
    nie dotarlam jednak w mojej ankiecie do kosztorysu:(

    czy ktos z wa smoze mi poradzic jakas kancelarie w Krakowie? Chce przynajmniej wstepne opinie miec z dwoch zrodel a moj znany mi juz prawnik jest z prowincji. (co, tak dla jasnosci, swiadczy jedynie o tym, ze nie mieszka w Krakowie)

  • musze sie przyznac, ze tu, w Dojczlandzie, wlasnie miesiac temu musialam sie wyplacic prawnikowi, bo 2 (dwa) lata temu nie uiscilam rachunku tlumaczowi w wysokosci ...20€. Myslalam, ze wyslalam a nie wyslalam. Takie rzeczy zalatwiam przez e-Banking no i pokickalo mi sie...
    20€ po dwoch latach!
    Chce powiedziec, ze to oczywiscie recht placic zaleglosci ale jesli ja musialam zaplacic 20€ za jedna strone tlumaczenia a ktos moze mi grac na nosie kiedy chodzi o kilka tysiecy zlotych to po prostu krew jasna mnie zalewa!!!
  • edytowano March 2016

    :-&
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Odpuść.
    Nic nie odzyskasz. Możesz dostać z sądu nakaz, prawomocny wyrok, ze wszystkimi pieczątkami, poczem możesz go przesłać komornikowi i wsio. Czysta satysfakcja moralna, zero gospodarczej.
    Nawet nie wiem, czy da się ich za granicą zlokalizować, a jeśli nawet - to czy wartość roszczenia pokryje koszty egzekucji tamże.
    Oczywiście, warto rozmawiać, może nawet postraszyć. Ale co do sądu - to kwestia skórki i wyprawki. No chyba że jakiś pałac wynajmujesz.
    Zresztą, jak już wyjadą, nie wiem jak im pozew doręczysz.
    Ale ciekaw jestem opinii innych kolegów prawników.

    O, take coś - skoro za dwa tygodnie wyjeżdżają, to składając w poniedziałek internetowy pozew masz cień szansy, że im doręczą nakaz przed wyjazdem.
    To powiedz mi Ignaz, po co ja umowe podpisuje?
    po to zeby klient byl kryty bo ja z tego i tak nic nie bede miala, jesli bedzie chcial mnie zrobic w konia?
    a gdyby zagranica okazala sie blefem?
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    No ale jaka rozprawa skoro nie doręczono pozwu?
    Pozew akurat można doręczyć na adres brytyjski - ale nakazu nie wolno w takiej sytuacji wydać.
    poszedl priv.

  • edytowano March 2016
    Parę tysięcy?!
    Ja bym to dokładnie przeliczyła i przemyślała.
    Skoro się wyprowadzą, wolną chatę wynająć można innym. Strata na pewno będzie mniejsza niż poniesione ewentualne koszty szarpaniny. Czasem chodzi o zasadę i mogę to zrozumieć. Tylko po co?
    Szkoda czasu, nerwów i kasy. Naprawdę.
    Swoją drogą, warto z nimi porozmawiać. Jak już ktoś wyżej wspomniał, ludzie są bardzo beztroscy. Wypowiedzieli umowę, bo skoro mieszkać nie będą, to trzeba wypowiedzieć i już.
  • No skoro nie wolno to jedyna szansa = pozew elektronowy. Nawet go można dzisiaj złożyć bo boty nie mają wolnego.
    balbina napisal(a):
    To powiedz mi Ignaz, po co ja umowe podpisuje?
    po to zeby klient byl kryty bo ja z tego i tak nic nie bede miala, jesli bedzie chcial mnie zrobic w konia?
    a gdyby zagranica okazala sie blefem?
    Bo ja wiem? Ot, taka forma grzecznościowa, żeby potem pamiętać, na cośmy się umawialiśmy się. I wsio.

    Po prawdzie, nie wierzę w transgraniczne egzekucje paru tyśków. No, nie skleja się to.

    Z mojego bogatego doświadczenia kauzyperdy wynika, że optymalizacja użyteczności wymaga zapomnienia o tych paru złotych, co je Koleżanka miała do grudnia zarobić, znalezienia nowego klienta i intensywnych modłów, żeby może był łaskaw zapłacić.

    No niestety. Prawnik może poradzić, jak zdobyć prawomocny wyrok z krugłą pieczęcią z orłem białym. I w przypadku fizola golasa można se ten wyrok w buty wsadzić, zwłaszcza jak w świat pojedzie.

    Może jeszcze w ramach Wujni są jakiekolwiek szanse na cokolwiek, może. Jakieś tam Rozporządzenie Bruksela Dwa czy coś takiego. Tem niemniej wydaje mi się, że więcej się zarobi robotą niż bujaniem się po sądach.
  • Wyrok taki może stanowić niewielką lokatę, bo jak wrócą z Anglii za jakiś czas to do tego czasu odsetki mogą ładnie urosnąć.
  • O przepraszam, oczywiście nie Bruksela Dwa, tylko Bruksela Jeden Bis!

    http://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=CELEX:32012R1215
  • I jeszcze tradycyjne krótki rant w sprawie najszczęśliwszego państwa na świecie. Owoż, dlaczego dane państwo tak leguralnie występuje jako najlepsze na świecie we wszystkich rankingach? Ano dlatego, że jest najtwardsze:
    (41)
    Zgodnie z art. 1 i 2 Protokołu nr 22 w sprawie stanowiska Danii, załączonego do TUE i TFUE, Dania nie uczestniczy w przyjęciu niniejszego rozporządzenia, i nie jest nim związana ani go nie stosuje, nie naruszając możliwości stosowania przez Danię zmian do rozporządzenia (WE) nr 44/2001 zgodnie z art. 3 Umowy z dnia 19 października 2005 r. pomiędzy Wspólnotą Europejską a Królestwem Danii w sprawie właściwości sądów oraz uznawania i wykonywania orzeczeń sądowych w sprawach cywilnych i handlowych
  • loslos
    edytowano March 2016
    Wy wszyscy naprawdę uważacie, że właściciel mieszkania jest też właścicielem lokatora? Normalny okres wypowiedzenia to powinien być góra miesiąc a dłuższy niż trzy miesiące to rozbój w biały dzień.
  • Ale tu była umowa terminowa: tym się różni od bezterminowej, że jest zawierana na określony czas ;)
  • los napisal(a):
    Wy wszyscy naprawdę uważacie, że właściciel mieszkania jest też właścicielem lokatora? Normalny okres wypowiedzenia to jest powinie być góra miesiąc a dłuższy niż trzy miesiące to rozbój w biały dzień.
    My jak my, ale tak uważa ustawodawca. Jak jest umowa terminowa to nie można jej w ogóle wypowiedzieć, chyba że przewidziano takie sytuacje w umowie.
  • @los
    Kluczowa informacja: "wynajem na czas określony". Nie wiem jak gdzie indziej, ale w Krakowie wynajem taki jest zwykle znacznie tańszy niź na czas nieokreślony. Z dwu powodów:
    1. Takiemu lokatorowi trudniej jest sie zasiedzieć
    2. Właściciel wie, że lokator za miesiąc się nie rozmyśli.
    "Ceną" lokatora za niższ koszty wynajmu jest to, że umowę może wypowiedzieć tylko w sytuacjach w umowie przewidzianych. A także jeżeli właściciel nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań.
    Tu nie chodzi o to, że kol balbina "czuje się właścicielem" lokatorów, ale o to, że inaczej się umówili i teraz "jest stratna"...
  • loslos
    edytowano March 2016
    Zara, zara - czy to nie jest argument banksterów w sprawie franciszków? Podpisałeś, więc płacz i płać?

    Niby z tym krwiopijcami walczymy ale jak sami możemy trochę possać, to nigdy nie odpuścimy.
  • Przypominam, że ja akurat nie specjalnie użalam się nad frankowiczami (nawet wątek protestacyjny założyłem swego czasu); zwalczanie banksterki postrzegam w kategoriach walki narodowowyzwoleńczej a nie przywracania sprawiedliwości obrażonej warunkami umowy o kredyt "we frankach".
  • No też bez jaj lokator nie może się zasiedzieć, chyba że bardzo chce tego właściciel. Czy jest tańszy to nie wiem, jako najemca w innym mieście płacę na bezterminowej tyle co na terminowej.

    Ale oczywiście coś w tym jest, sprawdźcie ile kosztują abonamenty na komórki umowach terminowych, a ile na bezterminowych.

    No i taki przepis też chroni lokatora, przecież to działa w dwie strony.
  • extraneus napisal(a):
    Przypominam, że ja akurat nie specjalnie użalam się nad frankowiczami (nawet wątek protestacyjny założyłem swego czasu); zwalczanie banksterki postrzegam w kategoriach walki narodowowyzwoleńczej a nie przywracania sprawiedliwości obrażonej warunkami umowy o kredyt "we frankach".
    Jeśli mamy absolutną dowolność umów - wszyscy w ciągu roku staniemy się niewolnikami tych kilku najsilniejszych. Dowiedzione i matematycznie i empirycznie.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    los napisal(a):
    Wy wszyscy naprawdę uważacie, że właściciel mieszkania jest też właścicielem lokatora? Normalny okres wypowiedzenia to jest powinie być góra miesiąc a dłuższy niż trzy miesiące to rozbój w biały dzień.
    My jak my, ale tak uważa ustawodawca. Jak jest umowa terminowa to nie można jej w ogóle wypowiedzieć, chyba że przewidziano takie sytuacje w umowie.
    Poważnie są umowy, które przywiązują człowieka do ziemi? I ludzie je dobrowolnie podpisują? Jestem zdumiona.

  • A przywiązują? Czy jedynie każą zapłacić kwotę, na którą się umówiono?
  • Przecież w przypadku wynajmowania lokali mieszkalnych przez nieprofesjonalistów na czas określony - a przypadek opisany w tym wątku tego dotyczy - takiego zagrożenia w ogóle nie ma: balbina po prostu zaplanowała uzyskanie do grudnia 2016 r. pewnego przychodu i o to m. in. się umówiła a najemcy wywrócili stolik.

    W żadnym razie nie kwestionuję prawa narodu do ograniczania swobody umów. W przypadku banksterów dalej uważam, że ryzyko było postrzegalne dla każdego i w tym sensie nie uważam tych umów za niesprawiedliwe czy "oszukańcze" (chyba, że w konkretnej sprawie oferta była niejasna lub nierzetelnie sporządzona albo negocjacje prowadzone w złej wierze), ale skoro koniec końców interes dużej części Polaków jest zagrożony, to nie widzę żadnych przeszkód do interwencji suwerena: taki mały w tym zakresie "stan wyjątkowy" (nota bene widać jednak, że w tym obszarze naród nie jest suwerenem, skoro banksterka może skutecznie przeciwstawić się "stanowi wyjątkowemu")

    Ale chyba trochę rozwadniam wątek, przepraszam.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    A przywiązują? Czy jedynie każą zapłacić kwotę, na którą się umówiono?
    No właśnie: zdumiewa mnie, dlaczego ludzie się w ten sposób umawiają. Szczególnie w przypadku najmu, w którym możliwość łatwej zmiany miejsca zamieszkania jest główną zaletą.
  • loslos
    edytowano March 2016
    Ludzie są niezwykle przemyślni, jeśli idzie o tu i teraz, wszystkim ręce się zginają do środka. Natomiast w umowach terminowych są rąbani na lewo i prawo, robią wszystkie możliwe i niemożliwe głupoty, bo mało kto uświadamia sobie, że jutro świat też będzie istniał. Ale jeśli ktoś wykona ten nadludzki wysiłek umysłowy, to na następny krok już go nie będzie stać - nie przyjmie do wiadomości, że świat będzie istnieć jutro ale wyglądać może inaczej niż dziś.
  • edytowano March 2016
    moi drodzy dziekuje wam za wszystkie komentarze.
    w poniedzialek sprawa bedzie rozwazona przez profesjonalistow: Keiko, wielkie dzieki ^:)^ !!!

    a teraz kilka slow od wynajmujacego w wielkim miescie od 17u lat:

    - moi drodzy czy wy potraficie sobie wyobrazic, ze moi pierwsi lokatorzy (trzy razy pod rzad przystojne byznesmeny) odpowiednio :1996, 97, 98 to byli ludzie bez posrednictwa, z "jednorazowo podpisanym swistkiem", w tym jeden z Zapada (czytaj, ze swiata jurystycznie tak oddalonego, ze jakby co moglam mu naprawde naskoczyc)?
    Czy potraficie sobie wyobrazic, ze placili regularnie, utrzymywali mieszkanie w czystosci i jeszcze na koniec zaprosili mnie do restauracji?
    bo mi sie to z perspektywy czasu jakims SF wydaje.

    Od nowego Millenium pojawiac sie zaczely jakoby pierwsze znaki apokalyptyko:

    Znak Pierwszy:

    - wplaty regularne, bez restauracji na koniec, za to mieszkanie zdane w stanie brudu nieopisanego - szorowalam je z kuzynka przez tydzien. (lokatorem byl Hindus z zameldowaniem w London, wykonujacy na Kopernika szlachetny zawod chirurga)

    Znak Drugi:

    - Pani wynajmujaca okazala sie mieszkac z czetrema (four, vier, cetyrje, quatre) osobami. kryli sie tak dobrze, ze sprawa wydala sie dopiero po pol roku. Po tej lokatorce wyremontowalam mieszkanie.

    Znak Trzeci:

    - Klient po podpisaniu umowy tak dlugo molestowal pelnomocnika (bylo to juz po tym kiedy wpadlam na pomysl zakochania sie w Niemcu), ze zmuszona zostalam do zakupu nowej kuchni gazowej do kuchni, ktora byla owszem stara ala calkiem jara.

    Znak Czwarty:

    - Panstwo znikneli, nie placac dwoch ostatnich czynszow. szlachetnie nie domagjac sie kaucji (byla tylko za jeden miesiac). i tyle ich widzialam.

    Znak Piaty:

    - dwaj studenci, ktorzy b. szybko staja sie znani calej kamienicy a moj dres jest w mdz.czasie trzykrotnnie odnotowany na policji. Rozwiazanie umowy dokonuje sie za porozumieninem stron. Finansowo wszystko zostaje uregulowane. Nowe lozko zakupilam se juz na wlasny koszt.

    Znak Szosty - obecny:

    - umowa podpisana na czas scisle data okreslony. pani wypowiada umowe na 2 tygodnie przed wyprowadzka TELEFONICZNIE. Nastepnie nie odbiera telefonow ode mnie. Nastepnie ceduje mnie na pelnomocnika, ktory mowi mi, ze ...nie ma maila.

    kiedy pomysle, ze wynjmujacy w Niemczech moze wymowic podnajmujacemu mieszkanie tylko wtedy,kiedy sam chce sie wprowadzic do wlasnego mieszkania...


    zycze wszystkim milego weekendu


    :bz :bz
  • Nie spotkałaś się wcześniej z ludźmi i nie wiesz, jacy oni są?
  • Odsyłam do kolegi tabula rasa, który po kilku latach przygód po prostu sprzedał mieszkanie i przeniósł się na rynek finansowy. Z tego co pamiętam generalnie miał dość cudzołożników-kłamców.
  • los napisal(a):
    Nie spotkałaś się wcześniej z ludźmi i nie wiesz, jacy oni są?
    o czym ty mowisz Losie?
    Nie mieszkam w Polsce.
    Mam pelnomocnika.
    Nawet jakbym ich zobaczyla raz, dwa, dziesiec razy - myslisz, ze poznam po twarzy, ze wytna mi Taki lub Taki numer?
    wiem kim sa: studenci. drugi raz studenci i drugi raz big Problem. 0 STUDENTOW:

    Ale to tez o dupe rozbic zabezpieczenie, bo jezeli prawo nie dziala no to o czym w ogole mowa?! przeciez sytuacja bezprawia to pokusa dla ew. swietego a coz dopiero dla leminga.


  • edytowano March 2016
    ide pobiegac, zanim znow zaczne bluzgac:(
  • Jest wiele sytuacji w których prawo nie działa. Taką umowę traktowałbym raczej w kategoriach testu na wynajmującego a nie jakiegoś solidnego zabezpieczenia. Nie chce podpisać na czas określony - w ogóle nie dyskutuję. Coś jak przy zakupie samochodu - dzwonię i pytam czy można podjechać na stację kontroli, nie chce się zgodzić to w ogóle nie jadę oglądać samochodu.
  • Nie wiem co to za mieszkanie, moze jakies niestandardowe, ale w Krakowie to sie lokatora raczej szybko znajduje... A hipotetycznie, jesliby kolezanka odzyskala sadownie ta potencjalna kase oraz zarobila na wynajmie od innych lokatorow, to czy odda polowe?
  • Dlaczego połowę?
  • Nie polowe a nadwyzke, o.
  • edytowano March 2016
    polmisiek napisal(a):
    Nie wiem co to za mieszkanie, moze jakies niestandardowe, ale w Krakowie to sie lokatora raczej szybko znajduje... A hipotetycznie, jesliby kolezanka odzyskala sadownie ta potencjalna kase oraz zarobila na wynajmie od innych lokatorow, to czy odda polowe?
    oczywiscie , ze nie.

    to sa ludzie dorosli i wiedza co robia: skoro zamiast mieszkac do oznaczonej daty i placic wola nie mieszkac i placic no to ich wybor.

    z powazaniem.
  • balbina napisal(a):
    moi drodzy dziekuje wam za wszystkie komentarze.
    w poniedzialek sprawa bedzie rozwazona przez profesjonalistow:
    Przez profesjonalistów ? Takich z palą ? Bo jak nie to strata czasu i pieniędzy.

    JORGE>

  • A jeśli tak, to dla paru groszy nie warto narażać duszy. Ale już koleżanka sama zdecyduje.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.