103-letni japoński doktor w pełni sił- PORADNIK

edytowano July 2016 w Poradnik
pracuje 18 godzin dziennie, harmonogram wypełniony na rok naprzód.
Dużo w tym artykule nie ma, ale są rzeczy ciekawe.
Po pierwsze - długowieczni są szczupli. (Mój Ojciec mówił to samo)
Po drugie- nie objadają się. Przeczytajcie dzienne menu doktora!
Śniadanie- szklanka owocowego soku z oliwą, lub mleko z bananem.
Lunch skromniutki - suchary z mlekiem, owoc.
Kolacja ryba z ryżem, a 2 razy w tygodniu - mięsko.
O popitkach i zupkach nic nie pisze - trzeba go znaleźć w necie i przyfilować dokładniej.
Po trzecie- ruch- trzeba dużo chodzić, a na schody - po 2 stopnie do lepszego rozruszania nóg i górnych partii ciała.
Regularność jedzenia to rzecz indywidualna, jak również i godzina, bo gdy się pracuje - nie chce się jeść.
Ale po najpierwsze - trzeba zachowywać dobry nastrój i dobre samopoczucie.
(O tym też mi mówił Tato).

http://warsztatdobregoslowa.pl/103-letni-japonski-lekarz-wyjawia-sekret-swojej-dlugowiecznosci/
Doktor Shigoaki Hinohara
image

Komentarz

  • Dobry nastrój, radosne samopoczucie - jest lekastwem dla organizmu. Jeśli się nie ma tej cechy wrodzonej - można to wypracować bez specjalnych problemów.
    No więc jakie macie szanowne Kuleżanki i szanowni Kuledzy sposoby na poprawę nastroju?
    W moim przypadku działała praca, tzn. pisanie, bo to lubiłam
    Po pracy- w młodości- spacery ze znajomymi po Lazienkach, a potem kawka w kawiarni, potem książka przed zaśnięciem.
    Dziś - spacery z psami po lesie i szukanie grzybów.
    Bardzo pozytywnie działa na mój system nerwowy Nowenna Pompejańska - dawała mi dużo pewności siebie, wyciszała, harmonizowała, porządkowała myśli, uspokajała, a rezultat jest zawsze jeden - świetne samopoczucie i duma ze spełnionego obowiązku.
    Jeszcze coś sobie przypomnę... ( bo będę ciągnąć ten wątek)
    A zanim przypomnę - piszcie o swoich sposobach
  • Profil CBAgovPL na twitterze.

    Niestety ostatnio mało aktualności, a było tak, że codziennie uśmiech i radość w sercu.
  • Mi na samopoczucie najbardziej pomaga jak sie fizycznie zmecze. Spacer to za malo, po spacerze to sie czuje jedynie lekko znudzony. Musze sie pocic z wywalonym jezorem.
  • Dobrze wykonana praca, jakakolwiek. Trzepanie dywanów, sprzatanie ale i drobna naprawa samochodu, mały remoncik, malowanie. No bele co ale dobrze, z sensem i potrzebne.

  • edytowano July 2016
    polmisiek napisal(a):
    Mi na samopoczucie najbardziej pomaga jak sie fizycznie zmecze. Spacer to za malo, po spacerze to sie czuje jedynie lekko znudzony. Musze sie pocic z wywalonym jezorem.
    sie kolega weźnie na poważnie za squash. Nie takie tam pac pac ale full monty! Ja po godzinie ostrej gry ledwo mam siłę dojśc pod prysznic....mam 54 lata a gram z młodziakami po max 30.
  • fatuswombatus napisal(a):
    polmisiek napisal(a):
    Mi na samopoczucie najbardziej pomaga jak sie fizycznie zmecze. Spacer to za malo, po spacerze to sie czuje jedynie lekko znudzony. Musze sie pocic z wywalonym jezorem.
    sie kolega weźnie na poważnie za squash. Nie takie tam pac pac ale full monty! Ja po godzinie ostrej gry ledwo mam siłę dojśc pod prysznic....mam 54 lata a gram z młodziakami po max 30.
    Nie, no wydaje sie ze to nie spełnia kryterium "z sensem".... :D
  • marniok napisal(a):
    fatuswombatus napisal(a):
    polmisiek napisal(a):
    Mi na samopoczucie najbardziej pomaga jak sie fizycznie zmecze. Spacer to za malo, po spacerze to sie czuje jedynie lekko znudzony. Musze sie pocic z wywalonym jezorem.
    sie kolega weźnie na poważnie za squash. Nie takie tam pac pac ale full monty! Ja po godzinie ostrej gry ledwo mam siłę dojśc pod prysznic....mam 54 lata a gram z młodziakami po max 30.
    Nie, no wydaje sie ze to nie spełnia kryterium "z sensem".... :D
    A czemuż nie? Wysiłek fizyczny jest OK a nawet bardzo OK. Albo się dba o kondycję i zmusza ciało do wysiłku albo się odczuwa zmęczenie i zadyszke przy układaniu pasjansa. Ni ma drogi pośredniej.
  • fatuswombatus napisal(a):
    marniok napisal(a):
    fatuswombatus napisal(a):
    polmisiek napisal(a):
    Mi na samopoczucie najbardziej pomaga jak sie fizycznie zmecze. Spacer to za malo, po spacerze to sie czuje jedynie lekko znudzony. Musze sie pocic z wywalonym jezorem.
    sie kolega weźnie na poważnie za squash. Nie takie tam pac pac ale full monty! Ja po godzinie ostrej gry ledwo mam siłę dojśc pod prysznic....mam 54 lata a gram z młodziakami po max 30.
    Nie, no wydaje sie ze to nie spełnia kryterium "z sensem".... :D
    A czemuż nie? Wysiłek fizyczny jest OK a nawet bardzo OK. Albo się dba o kondycję i zmusza ciało do wysiłku albo się odczuwa zmęczenie i zadyszke przy układaniu pasjansa. Ni ma drogi pośredniej.
    Jak Kolega jakiejś powazniejszej kontuzji sie nabawi albo co gorsza jaki zawał dostanie to zobaczy ( rzecz jasna ani tego, ani tego nie życzę). Sport sportem, kondycja ważna rzecz ale po co aż tak wyczynowo, że do wyczerpania?
  • edytowano July 2016
    Kontuzję......... ostatnią miałem gdy się boleśnie zaciąłem papierem przy uprawianiu wschodniej sztuki walki Origami ;) To zbyt niebezpieczny sport nawet dla takich twardzieli jak ja.
  • edytowano July 2016
    Jak organizm jest przyzwyczajony, to skad nagle kontuzja? Squash raz na jakis czas to jeszcze nie sport wyczynowy. Ogolnie dbanie o miesnie to chyba najlepszy sposob przeciwko starosci. Moja babcia na 90te 80te urodziny krecila hulahop (mam nagrane, moze kiedys w Hejtparku wkleje), robila 1000 kolek na trening. Ale w tygodniu kilka razy na jakies zajecia fitness dla seniorow, a pod koniec tygodnia, pelna sil, mogla brac udzial w pielgrzymkach. Druga babcia z domu nie wychodzila, jadla ciezko, i sie zaczelo zdrowie sypac. Tu miazdzyca, tu costam...
  • polmisiek napisal(a):
    Jak organizm jest przyzwyczajony, to skad nagle kontuzja? Squash raz na jakis czas to jeszcze nie sport wyczynowy. Ogolnie dbanie o miesnie to chyba najlepszy sposob przeciwko starosci. Moja babcia na 90te urodziny krecila hulahop (mam nagrane, moze kiedys w Hejtparku wkleje), robila 1000 kolek na trening. Ale w tygodniu kilka razy na jakies zajecia fitness dla seniorow, a pod koniec tygodnia, pelna sil, mogla brac udzial w pielgrzymkach. Druga babcia z domu nie wychodzila, jadla ciezko, i sie zaczelo zdrowie sypac. Tu miazdzyca, tu costam...
    O właśnie to. Ja mam squash przynajmniej raz w tygodniu a jak jest czas i partner to i dwa razy.
  • Ja jestem po zawale Marnioku, a zmuszam siebie do regularnego wysiłku i gra gitarra. W ubiegłym tygodniu zrobiłem ponad 100 km. rowerem podczas 3 eskapad, jęzor wywalony miałem na brodę, bo przecie tempy też słuszne. Nuji wyniki USG serca oraz lipidogram w porządku. Nie wystarczą tylko tabletki na obniżenie cholesterolu, które oczywiście biorę, porządny ruch fizyczny jest również wskazany, oczywiście wszystko z głową, żeby nie przesadzić.
  • edytowano July 2016
    Mnie wystarczało .... nie mieć samochodu. Odkąd go nabyłem przybylo mnie 10 kg, a cholesterol wzrósł do 245.... :(( .
    Dlatego teraz rozgladam sie za jakąś formą aktywności. Na razie z chlopcami pogrywam w nogę, chodzimy na basen i spacerujemy ale to mało. Jakis rower by sie jeszcze przydał....
  • A ja wcale nie marzę o długim życiu.
  • przez takich jak wy ZUS pójdzie z torbami. Szczupłym, pogodnym i aktywnym należy podwyższyć składki, bo za długo będą pobierać świadczenia.
  • http://pl.tradingeconomics.com/japan/retirement-age-men
    o proszę, ile lat pobierania emerytury i to przy niskiej dzietności! Wiek emerytalny mężczyzn - 61 lat.
  • polmisiek napisal(a):
    Mi na samopoczucie najbardziej pomaga jak sie fizycznie zmecze. Spacer to za malo, po spacerze to sie czuje jedynie lekko znudzony. Musze sie pocic z wywalonym jezorem.
    Mam tak samo. Idealnie jeśli jest to zarazem jakaś pożyteczna praca fizyczna, jak nie to bieganie jest ok.
  • Zamieć auto na rower to doskonała decyzja.
  • Grzyby! I spotkania z jakimkolwiek Burkiem, bo swego straciłam jesienią - po 18 latach i teraz żrą mnie tęsknoty. Więc zaczepiam byle psinę, pogadujemy sobie chwileńkę - i humor jak talala.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.