Przebieg negocjacji w sprawie zakupu PEKAO SA

z gw wiec wklejam

Brytyjski Financial Times napisał, że rozmowy pomiędzy polskim PZU, który chce kupić Pekao SA, a włoskim Unicredit, który chce ten pakiet sprzedać powinny się zakończyć do końca października. Obydwie strony próbują się dogadać co do ceny. Ich stanowiska różnią się o pół miliarda euro.

Financial Times powołując się na trzy anonimowe źródła napisał, że PZU oferuje za pakiet kontrolny w Pekao SA nie więcej niż 3 miliardy euro. Przeliczając to po obecnym kursie euro (4,34 PLN) daje to 13,02 miliarda złotych. Z kolei Unicredit chce sprzedać posiadany pakiet 40 procent akcji Pekao SA za 3,5 mld EUR, czyli 15,2 mld PLN.
Oznaczałoby to, że PZU wycenia jedną akcję Pekao SA na 123,70 PLN. Wycena Unicreditu to 144,40 PLN.
W piątek na koniec notowań giełdowych jedna akcja Pekao SA kosztowała 125,10 PLN – jest więc znacznie bliżej wyceny proponowanej przez PZU.

W lipcu Unicredit sprzedał pakiet 10 procent akcji Pekao SA na rynku po 126 PLN za akcję.
Financial Times pisze, że Włosi chcą zamienić akcje Pekao SA na gotówkę przed listopadem, kiedy to zamierzają przedstawić swoją nową strategię rozwoju. Unicredit musi przeprowadzić spore zmiany,bo jest w sporych kłopotach finansowych. Potrzeby kapitałowe włoskiego banku są oceniane na 9 miliardów euro. Nawet więc jeśli uda im się dostać za pakiet kontrolny Pekao SA 3,5 miliarda euro, to nadal nie będzie to dla nich oznaczać końca problemów. Ale dzięki temu na pewno będą bliżej ich rozwiązania.
Włosi mają jeszcze jeden powód, aby sprzedaż Pekao SA załatwić do listopada. W tym właśnie miesiącu odbędzie się u nich ogólnonarodowe referendum w sprawie zmian w konstytucji. Premier Włoch Matteo Renzi już zapowiedział, że jeśli referendum przegra, to poda się do dymisji. Sondaże wskazują, że taki scenariusz jest możliwy. Władze Unicreditu, który jest największym włoskim bankiem są więc zapewne pod naciskiem politycznym z Rzymu, aby wyjść ze swoich kłopotów i pochwalić się tym Włochom jeszcze przed referendum.

Negocjacje pomiędzy Unicreditem a PZU będą więc się toczyć przy nieustannym nacisku politycznym z obydwu stron. Polacy muszą uwzględniać zobowiązania przedwyborcze PiS dotyczące repolonizacji sektora bankowego. Włosi muszą uwzględniać, że od tego jak szybko wyjdą z kłopotów może zależeć to, czy obecny premier Włoch zdoła utrzymać się przy władzy.

W poprzednich informacjach była mowa o 10 mld PLN.... Szkoda

Komentarz

  • Z notatki FT wynika, że to Unicredito jest w przymusie. PZU i Polska nie są w przymusie. Nie było żadnego zobowiązania przedwyborczego do repolonizacji banków. Była tylko zapowiedź że to wskazane bez podawania terminu i formy realizacji. Jak nie kupią to nic złego się nie stanie. To jest okazja i można z niej skorzystać. Pojawiła się znacznie wcześniej niż ktokolwiek się spodziewał. Drogi zakup to nie okazja. Oczywiście kontrola kosztuje i zwykle za nią płaci się powyżej aktualnego notowania, ale w tym przypadku raczej nie. Nie ma innych chętnych na ten pakiet, a jak są to niech płacą.
  • Kupowanie po cenach giełdowych od sprzedawcy, który jest na musiku, wszyscy wiedzą jakim, dlaczego i z jakimi konsekwencjami jeśli nie sprzeda - to duprawdy nastojaszcza głupota.
  • Wszystko miałoby może jakiś sens, gdyby specjalnie na tę okoliczność Glapiński dodrukował trochę biletów i pożyczył kupującemu pedzmy na 0,1% na sto lat. Może być pod zastaw kupowanego banku.
  • randolph napisal(a):
    Kupowanie po cenach giełdowych od sprzedawcy, który jest na musiku, wszyscy wiedzą jakim, dlaczego i z jakimi konsekwencjami jeśli nie sprzeda - to duprawdy nastojaszcza głupota.
    He he he.

    Przepraszam, wolę się śmiać niż płakać.
  • Ja bym im dał sto miliardów, w milionletnich obligacjach skarbowych.
  • randolph napisal(a):
    Kupowanie po cenach giełdowych od sprzedawcy, który jest na musiku, wszyscy wiedzą jakim, dlaczego i z jakimi konsekwencjami jeśli nie sprzeda - to duprawdy nastojaszcza głupota.
    Banku giełdowego nie da się kupić poza giełdą. Najpierw trzeba by go wycofać z obrotu giełdowego. Oczywiście można nie kupić.
  • edytowano August 2016
    randolph napisal(a):
    Wszystko miałoby może jakiś sens, gdyby specjalnie na tę okoliczność Glapiński dodrukował trochę biletów i pożyczył kupującemu pedzmy na 0,1% na sto lat. Może być pod zastaw kupowanego banku.
    To jest jakiś pomysł, ale to i tak byłyby nasze pieniądze. Co innego jakby w Pekao Glapiński wszczął postępowanie naprawcze, kazał przecenić aktywa co by radykalnie zredukowało aktywa własne. Wtedy mógłby bankowi pożyczyć z 10 miliardów na 0,1 % na 10 lat, ale pod warunkiem że bank zyskałby wiarygodnego inwestora który odkupiłby zredukowane w cenie np do 2 miliardów udziały od Unicredito.
    PS: To jednak wymagałoby spełnienia dwóch warunków. Po pierwsze musiałby Glapiński mieć z powrotem nadzór bankowy w NBP bo teraz jest w KNF, a KNF to tropi Skoki, a dużemu bankowi zagranicznemu w Polsce raczej nie podskoczy nawet jakby zaczął eksmitować emerytki za zaleganie z ratą kredytu gotówkowego na pralkę. Po drugie musiałyby być realne powody do przeceny aktywów i postępowania naprawczego innymi słowy należałoby udowodnić tezę że Pekao to trup, jak tu niektórzy twierdzą. Z kolei gdyby tak było to nie wiadomo czy warto byłoby go kupować nawet tanio i z dofinansowaniem restrukturyzacji z NBP.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.