Mateusz Morawiecki na premiera - kolejna wrzutka

1235738

Komentarz

  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    Zarządzanie to jest proces, którego wynikiem jest realizacja celów. Do realizacji celów zarządzający ma narzędzia, czyli głównie ludzi. Cel jest najważniejszy, niesprawne narzędzia muszą być wymieniane. Lider któremu ucieka cel bo dba o niesprawne narzędzia (czy powstrzymuje się od ich wymiany) nie spełnia swojej roli, poniesie porażkę. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, niech nigdy nie wyznacza sobie celów do realizacji których potrzebni są ludzie.

    los napisal(a):
    Czegokolwiek by nie chciał, zrobił trzy rzeczy niedopuszczalne, zawsze niedopuszczalne:
    (...)
    2. Zraził do siebie ludzi dotąd lojalnych a nawet oddanych.
    Której z tych perspektyw należy dać pierwszeństwo?
    Lojalność. Człowiek sam to może komponować symfonie albo zajmować się matematyką. Wszystkie działania społeczne są zespołowe.
  • marniok napisal(a):
    ni teraz się dowiedziałem ze w zasadzie jestem w miejscu z którego wyszedłem, a przynajmniej opinie serwowane na temat aktualnej sytuacji politycznej sugeruja ze wszystko zmierza w tym kierunku
    Błagam marniok. Napisałem to po zwycięstwie Dudy, kiedy potencjalnie pojawiła się możliwość wygranej PiSu - jeżeli tak się stanie, daję rok, kiedy i na tym forum większość będzie po PiS jechała. Ludzie chcą spektakularnych przełomów, wielkich zwycięskich bitew, dzielnych nieskazitelnych rycerzy, świata dobra i zła, bez odcieni. A to jest polityka. W dzisiejszej Polsce.

    Brak też spojrzenia z góry. Jestem pewien, że PiS pojawił się w ostatniej chwili. Niezależnie jak to się dalej potoczy (co Kaczyński ugra, co przegra) w jakimś sensie jesteśmy uratowani.

  • Orgon – pseudonaukowa i hipotetyczna forma "podstawowej energii kosmicznej", której odkrycie postulował Wilhelm Reich w latach trzydziestych XX wieku. Analogiczną koncepcję pramaterii/praenergii postulował w latach 20. XX wieku Franciszek Rychnowski.

    Wilhelm Reich w książce Die Bione z 1938 użył pojęcia orgonu oraz tzw. bionów. Użył również innych koncepcji analogicznych do Rychnowskiego, takich jak: metoda obserwacji bionów, koncepcja elektromechanicznej transmisji sygnałów nerwowych w organizmach oraz koncepcja gromadzenia ładunku w organizmach.

    Reich uważał, że koncepcja libido, opracowana przez Freuda, ma rzeczywiste podstawy biologiczne – wiązać się miało z przepływem przez organizm cząstek orgonu i mikroskopijnych bionów. Twierdził również, że wiele chorób powoduje deficyt lub utrudniony przepływ przez organizm tych mitycznych cząstek. Aby temu zapobiec, Reich wymyślił "akumulator orgonowy" - maszynę, która miała stymulować przepływ orgonu i przyczyniać się do poprawy ogólnego stanu zdrowia i zwiększenia potencji. Przez kilka kolejnych lat Reich mocno rozwinął te koncepcje wraz z kontrowersyjnymi wówczas badaniami nad orgazmem.

    Kontrowersje wokół badań i osoby Wilhelma Reicha, oraz sytuacja polityczna na świecie zmuszały go wielokrotnie do emigracji. Jego współpracownicy twierdzili, iż było to wynikiem nieprzychylnego nastawienia rządzących do głoszonej przez niego koncepcji orgonu.

    W latach 50. został skazany za nielegalną produkcję i sprzedaż "maszyn orgonowych" ("orgone devices"), zmarł w więzieniu na serce.

    Spadkobiercy idei orgonu nadal propagują praktyki akumulowania i wdychania orgonu w tzw. "akumulatorach orgonu" jakie pozostawił po sobie Wilhelm Reich. Techniki te znajdują głównie zastosowanie wobec osób żywiących wiarę w skuteczność bioenergoterapii[1].

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Orgon_(teoria)
  • Wilhelm Reich wciąż donosił o tym, że odkrył energię potężniejszą od atomowej; działo się to tuż po użyciu pierwszych atomowych bomb w Japonii, w atmosferze narastającej histerii zimnowojennej, kiedy atomowa rywalizacja stawała się faktem - ludzie dość mieli tej przeklętej energii - a tu pojawiały się wiadomość o następnej. To była chyba jedna z przyczyn muru jaki napotykał.

    Bardzo obawiał się też, że wyspecjalizowani przez Dzierżyńskiego ludzie radzieccy odkryją orgon lub wykradną jego odkrycie, szybko znajdą zastosowanie techniczne i skolonizują całą planetę, a także kilka przyległych - Reich był Wschodnioeuropejczykiem, miał osobiste raczej złe doświadczenia z bolszewikami.

    http://www.taraka.pl/orgon_energie_swiadomosci
  • No dobra, to się wystawię na krytykę i napiszę o co, moim zdaniem, chodzi JarKaczowi - jaki ma cel.

    Chodzi mu o budowę silnego i niepodległego państwa. Dla niego Polska i Państwo Polskie to to samo. Polacy są materiałem a zarazem mają być tą Polską obdarowani. W tym sensie ich szczęście jest jego celem. Polacy będą szczęśliwi jak będą mieli silną i niepodległą Polskę, czyli Państwo Polskie.

    Temu celowi JarkKacz podporządkowuje swoje działania i do tego celu dobiera ludzi. Najpierw usuwa przeszkody - dawny establishment polityczny i jego aparat wykonawczy. Przejmuje instytucje i kontrolowaną przez państwo część gospodarki. Następnie usuwa przeszkody instytucjonalne jak TK, konkursy na stanowiska itd. Zdobywa narzędzia do wzmocnienia państwa. Tak dobiera ludzi: Minister Macierewicz potrzebny jest do kontroli i wzmocnienia siły militarnej Polski oraz pobudzenia tradycyjnego patriotyzmu w formie gotowości do walki za Polskę z wrogami zewnętrznymi i ich agenturą. Minister Rafalska potrzebna mu jest do zdobycia szerokiego poparcia społecznego i wzmocnienia słabszych ekonomicznie warstw społecznych które stanowią większość i dają władzy siłę. Minister Ziobro, Minister Kamiński i Minister Błaszczak potrzebni mu są do wzmocnienia siły wewnętrznej państwa i wzmocnienia poparcia społecznego poprzez wzrost poczucia bezpieczeństwa i sprawiedliwości u obywateli. Premier Gliński potrzebny mu jest do wzmocnienia patriotyzmu i dumy narodowej będących fundamentem poparcia społecznego i siły państwa. Premier Morawiecki potrzebny mu jest do opracowania nośnego programu który pociągnie Polaków do pracy i do załatwienia pieniędzy na jego realizację. Trochę nie wiadomo do czego potrzebna mu w tej układance Pani Premier. Z pewnością do wygrania wyborów, ale to już się stało, i trochę do tego co Pani Minister Rafalska. Miała to wszystko koordynować, ale właśnie ją z tego zwolnił, a właściwie zastąpił bo początkowo pasujący Minister Skarbu widać nie realizował sprawnie programu mającego porywać Polaków, a Minister Szałamacha niemrawo załatwiał pieniądze na jego realizację.

    Tak to z gruba i na gorąco widzę. Oczywiście widzę w tym sporo błędów i wielkie ryzyko, ale to wykracza poza odpowiedź na pytanie Jorgego. Pasuje taka interpretacja ?
  • los napisal(a):
    Też biorę pod uwagę, że sowy nie są tym, czym się wydają. Ale nie można wnioskować w oparciu o fantastyczne hipotezy, trzeba się opierać na faktach. A wszystkie fakty mówią a nawet krzyczą: Orgon.
    Póki co, fakty są takie, że Kaczyński przez MM ani nic nie wygrał, ani nie przegrał. Tylko zakładamy, że będzie źle i niezależnie jak nasze założenia są umocowane w faktach (kim jest MM, co robił, jaki ma "niestyl" działania), to tylko założenia.
  • edytowano September 2016
    JORGE napisal(a):
    marniok napisal(a):
    ni teraz się dowiedziałem ze w zasadzie jestem w miejscu z którego wyszedłem, a przynajmniej opinie serwowane na temat aktualnej sytuacji politycznej sugeruja ze wszystko zmierza w tym kierunku
    Błagam marniok. Napisałem to po zwycięstwie Dudy, kiedy potencjalnie pojawiła się możliwość wygranej PiSu - jeżeli tak się stanie, daję rok, kiedy i na tym forum większość będzie po PiS jechała. Ludzie chcą spektakularnych przełomów, wielkich zwycięskich bitew, dzielnych nieskazitelnych rycerzy, świata dobra i zła, bez odcieni. A to jest polityka. W dzisiejszej Polsce.

    Brak też spojrzenia z góry. Jestem pewien, że PiS pojawił się w ostatniej chwili. Niezależnie jak to się dalej potoczy (co Kaczyński ugra, co przegra) w jakimś sensie jesteśmy uratowani.

    Spektakularny to był rok 2015 i dwa zwycięstwa Dudy i PiS, mnie wystarczy tych emocji highlevel... Teraz chce mrowczej pracy tych którzy wygrali i dostrzegam jej elementy ale nie muszę, na Boga, wiedzieć co JK. pBSZ, Antuan & reszta będą robić o 13.45 , 12.10.2016, jakie decyzje podjęli i dlaczego dzień wcześniej i dzień później zrobili to czy tamto. Ich działka nie moja. Rozliczał ich będę za 3 lata. Wytrwali, przeżyli od 2007 do 2016 biorąc po drodze baty i wpierdol o jakim nikt z nas nie ma bladego pojęcia. Teraz jestem im winny lojalność. Ja im, nie oni mi.
    Edit:
    brakowało przecinka w ostatnim zdaniu a źle postawiony zupełnie odwracał sens tego zdania.
  • JORGE napisal(a):
    los napisal(a):
    Też biorę pod uwagę, że sowy nie są tym, czym się wydają. Ale nie można wnioskować w oparciu o fantastyczne hipotezy, trzeba się opierać na faktach. A wszystkie fakty mówią a nawet krzyczą: Orgon.
    Póki co, fakty są takie, że Kaczyński przez MM ani nic nie wygrał, ani nie przegrał.
    Stracił czas, stracił kilku lojalnych i kompetentnych ludzi, zyskał kompletny chaos pojęciowy w kierowanej przez siebie organizacji. Nic poniżej wybuchu bomby atomowej nie uznajesz za stratę?

  • Mała uwaga Horche: Tylko ZAKŁADACIE, że będzie źle. WY zakładacie. A właściwie jedna osoba robiącą tutaj za guru i wtórujący mu chórek fanów. Ja np. oraz kol. Rafał z tego co zauważyłem w ogóle takiego założenia nie forsujemy na siłę. A pod nie również i fakty (oraz najzwyklejsze fuckty...)
    JORGE napisal(a):
    los napisal(a):
    Też biorę pod uwagę, że sowy nie są tym, czym się wydają. Ale nie można wnioskować w oparciu o fantastyczne hipotezy, trzeba się opierać na faktach. A wszystkie fakty mówią a nawet krzyczą: Orgon.
    Póki co, fakty są takie, że Kaczyński przez MM ani nic nie wygrał, ani nie przegrał. Tylko zakładamy, że będzie źle i niezależnie jak nasze założenia są umocowane w faktach (kim jest MM, co robił, jaki ma "niestyl" działania), to tylko założenia.
  • Rafał napisal(a):
    Rozmawiam więc trochę jak rząd z wyborcami.
    :))

  • No to trochę o ryzyku i tym co jest, moim zdaniem, błędną rachubą JarKacza.
    Plan Odpowiedzialnego Rozwoju nie jest zbyt konkretny i nie jest porywający. Podobno gdzieś się odbyły jego konsultacje i przystępujemy do realizacji. Tak więc wiadomo, że Jarkacz nie dostał na razie od Premiera Morawieckiego planu który porwie Polaków do roboty. Szałamacha nie załatwił kasy i spółki SP Jackiewicza słabo współpracowały więc teraz Premier Morawiecki ma instrumenty tych ministrów. Szkopuł w tym, że nawet jeśli ma świetny plan i porwie Polaków do roboty i załatwi kasę oraz chętną współpracę spółek to zderzy się z Minister Rafalską i Ministrem Macierewiczem bo oni mają bardzo duże potrzeby. Poprzez nich zaś zderzy się z poparciem społecznym i potrzebami obronnymi. Zderzy się bez zderzaka w postaci zdymisjonowanych ministrów. Co to ma dać JarKaczowi nie wiem w świetle wyżej zarysowanego celu.
  • JORGE napisal(a):
    Ale co ma z tym wspólnego empatia, wytłumaczcie mi ?

    Czy my na pewno rozmawiamy o kawie ?
    Mocna kawa nie jest zła.
    A kol. agent robi świetną.
    :)

    I rozmawiamy o tym dlaczego MM ma tak silną pozycję u JK - "empatia" jest kolejnym pojęciem, które być może pozwoli rozwikłać tę zagadkę. Bo poprzednie nie pozunęły nas do przodu.

  • JORGE napisal(a):
    Jeżeli chcesz naprawdę poznać co ludzie myślą, nie stawiaj tezy. Zadaj pytanie.
    JORGE napisal(a):
    Jeżeli nie poznam celów Kaczyńskiego, nie zrozumiem po co mu MM.
    Jak zadać pytanie JK?
    Jak, by chciał odpowiedzieć?
    Czy program PiS jest tożsamy z "programem" JK?
    itd.....


  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    Zarządzanie to jest proces, którego wynikiem jest realizacja celów. Do realizacji celów zarządzający ma narzędzia, czyli głównie ludzi. Cel jest najważniejszy, niesprawne narzędzia muszą być wymieniane. Lider któremu ucieka cel bo dba o niesprawne narzędzia (czy powstrzymuje się od ich wymiany) nie spełnia swojej roli, poniesie porażkę. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, niech nigdy nie wyznacza sobie celów do realizacji których potrzebni są ludzie.

    los napisal(a):
    Czegokolwiek by nie chciał, zrobił trzy rzeczy niedopuszczalne, zawsze niedopuszczalne:
    (...)
    2. Zraził do siebie ludzi dotąd lojalnych a nawet oddanych.
    Której z tych perspektyw należy dać pierwszeństwo?
    //na boku
    za to czytam to (nasze!) forum :)
  • edytowano September 2016
    Rafał napisal(a):
    No to trochę o ryzyku i tym co jest, moim zdaniem, błędną rachubą JarKacza.
    Plan Odpowiedzialnego Rozwoju nie jest zbyt konkretny i nie jest porywający. Podobno gdzieś się odbyły jego konsultacje i przystępujemy do realizacji. Tak więc wiadomo, że Jarkacz nie dostał na razie od Premiera Morawieckiego planu który porwie Polaków do roboty. Szałamacha nie załatwił kasy i spółki SP Jackiewicza słabo współpracowały więc teraz Premier Morawiecki ma instrumenty tych ministrów. Szkopuł w tym, że nawet jeśli ma świetny plan i porwie Polaków do roboty i załatwi kasę oraz chętną współpracę spółek to zderzy się z Minister Rafalską i Ministrem Macierewiczem bo oni mają bardzo duże potrzeby. Poprzez nich zaś zderzy się z poparciem społecznym i potrzebami obronnymi. Zderzy się bez zderzaka w postaci zdymisjonowanych ministrów. Co to ma dać JarKaczowi nie wiem w świetle wyżej zarysowanego celu.
    Szałamacha akurat w pewnym stopniu kasę załatwił, pobór 4 najważniejszych podatków w ciągu 8 miesięcy jest wyższy o 10,8 MLD PLN (cały program 500 + w tym roku to 17 MLD) w stosunku do tego samego okresu w roku poprzednim, w sierpniu (po wejściu ustaw tzw. pakietu paliwowego) oficjalna sprzedaż paliw płynnych wzrosła o 15% w stosunku do sierpnia 2015 etc. Jak te tendencje się utrzymają większych problemów nie będzie.
  • Naprawdę Eden, kolejnym burackim spisem musisz wyrażać swój pogląd ? Nie potrafisz inaczej ?

    A do oceny MM mam swoje podejście. Po pierwsze, ja nie wierzę nikomu, bo tak. No niestety taki mam charakter, nawet jeżeli komuś ufam, mam przekonanie że raczej ten człowiek nie powinien się mylić, to zawsze włącza się we mnie adwokat diabła. Dlatego prawie zawsze się ze wszystkim spóźniam. I tak jest z Kaczorem, wbrew temu co może wynikać z mojej pisaniny, wielokrotnie wydawało mi się, że popełnia on błąd, co do oceny ludzi, co do oceny sytuacji, co do sposobu załatwiania spraw. Zakładam jednak, że moja percepcja rzeczywistości jest ograniczona (brak informacji, jestem daleko, głupi jestem) i powstrzymywałem się od kłapania. I dobrze, bo bym się skompromitował ostatecznie wiele razy. Nauczyło mnie to stać i patrzeć. Podobnie jest w przypadku losa, tylko tu mówimy nie o działaniach (bo my forumujemy) a o ocenach. Raczej się nie myli.

    Dlatego stoję i patrzę. Niestety (w tym przypadku), to co los pisał o wzrastającej pozycji MM w rządzie i stopniowym przejmowaniu przez niego coraz większego zakresu władzy się sprawdza. A biorąc rys człowieka (negatywny), póki co, raczej skłaniam się ku tezie, że Morawiecki to może być atomowa mina.
  • Wreszcie w 100% zgadzam się z Losem w sprawie trzech błędów. Dla nas robaczków najważniejsze jest to czy to są błędy do naprawienia i czy Jarkacz je widzi i zechce naprawić.
    I nie zgadzam się z marniokiem w sprawie lojalności. To czego dokonał Jarkacz i PiS przez 8 lat katorżniczej opozycji i w 2015 jest godne podziwu i wdzięczności.Polska jednak nie jest monarchią i ja, ani żaden Polak, nie składał JarKaczowi i PiSowi przysięgi wierności. Należała się im władza i ją od nas dostali na tę kadencję. Należy im się nadal od nas poparcie i je mają. Nam zaś należy się ich lojalność i służba. Mamy prawo ich pytać jak mamy wątpliwości i mamy prawo oczekiwać eliminacji błędów i nie marnowania szans. Nikt tu nikomu łaski nie robi.
  • Może zaproszą JK do RM i dostanie 3 godziny na rozmowę ze słuchaczami i na swoje wynurzenia o celach? Mam nadzieję.
    Co do empatii - słuchając wcześniejsze audycje z jego udziałem w RM - nie zauważyłam, żeby był jej pozbawiony, wręcz przeciwnie, dużo mówił o biedzie Polaków. Nie chwalił się tym ile przeznacza swoich - wcale nie ogromnych- dochodów na pomoc potrzebującym. Pokażcie mi drugiego polityka, który otwartym tekstem o tym mówi, interesuje się tym. Ten człowiek, z pewnością potrafi współczuć.
  • Eden napisal(a):
    ...że będzie źle. WY zakładacie. A właściwie jedna osoba robiącą tutaj za guru i wtórujący mu chórek fanów.
    Ja np. oraz kol. Rafał
    Rafał napisal(a):
    ... w 100% zgadzam się z losem ...
  • Rafał napisal(a):
    1. Wreszcie w 100% zgadzam się z Losem w sprawie trzech błędów.
    2. I nie zgadzam się z marniokiem w sprawie lojalności.
    los napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):Której z tych perspektyw należy dać pierwszeństwo?
    Lojalność.
    Czyli 0 (zero) % zgadza się kolega z losem w sprawie lojalności.

    =
    Ja pierwszej rzeczy jakiej się nauczyłem w biznesie (25 lat temu), który oparty jest o "materię ludzką" to "lojalność" właśnie. Oczywiście, rzeczywistość skrzeczy, ale warto na to stawiać.

  • @Rafal nikt ci nie zabroni się mylić, ani mnie, zresztą to niemożliwe się nie mylić w ogóle. Najmniej pomyłek dotyczy JK i to mimo wytykania mu słusznie wielu spraw i tak jest poza zasięgiem kogokolwiek.
    Dogmat.
    Z tego prostego rachunku wynika że zawieść JK raczej nie da rady.
    Chyba żeby chciał. Ale to niemożliwe.
  • @7dmy

    Jasne, że Szałamacha radził sobie nieźle w trudnych warunkach, ale oczekiwania były o wiele większe. Poległ chyba głownie dlatego że nie poradził sobie z zarządzaniem oczekiwaniami mocodawców, albo co bardziej prawdopodobne, z góry został wystawiony na odstrzał. Wiem coś o tym, bo mnie tak kiedyś odstrzelono.
    Z zewnątrz widać było wzrost dyscypliny podatkowej, co sam kilka razy podkreślałem. Przychody rosły znacznie szybciej niż PKB. Popełnił też kilka błędów lub działał za wolno i zbyt naiwnie. Tak było z podatkiem handlowym gdzie zapewne uległ wewnętrznej presji i poszedł na zderzenie czołowe z KE co się skończyło źle i straciliśmy czas i pieniądze. Dość wolno wchodził podatek bankowy. Pewnie też z powodu nacisków wewnątrz partii i rządu, ale to poszło na jego konto. To samo z uszczelnieniami VAT. Kilka razy naraził się prominentom uwagami o 500+, czy stopniowym ograniczaniu handlu w niedzielę. Dał się wpuścić w jakąś szaloną cyfryzację, może pod naciskiem Pana Mateusza. No i dopuścił do eskalacji konfliktu z celnikami. Nikt mu nie pomógł. Miał słabe wsparcie medialne. Miał za mało czasu aby sobie poradzić z armią ponad 60 tysięcy urzędników kutych na cztery nogi i wprawionych w działaniach pozornych i nękaniu podatników. Prezentował się jak robot który często się zacina. Nie przepadam za facetami o takim stylu bycia, ale szkoda chłopa.
  • romeck napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    1. Wreszcie w 100% zgadzam się z Losem w sprawie trzech błędów.
    2. I nie zgadzam się z marniokiem w sprawie lojalności.
    los napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):Której z tych perspektyw należy dać pierwszeństwo?
    Lojalność.
    Czyli 0 (zero) % zgadza się kolega z losem w sprawie lojalności.

    =
    Ja pierwszej rzeczy jakiej się nauczyłem w biznesie (25 lat temu), który oparty jest o "materię ludzką" to "lojalność" właśnie. Oczywiście, rzeczywistość skrzeczy, ale warto na to stawiać.

    No to nie są porównywalne sprawy (lojalności). Lojalność, co zawsze podkreślam, to stosunek wzajemny. To nie to samo co wierność sakramentalna - obowiązująca bez względu na zachowanie drugiej strony. Lojalność w zespole i lojalność wyborców i wybranych to stosunek wynikający z kontraktu. W obu przypadkach to kontrakt zwyczajowy, niepisany, o dorozumianych warunkach. To kłopot bo podlega indywidualnym interpretacjom, ale jest znaczny obszar powszechnego rozumienia. Ludzie obecnie rugowani mieli prawo liczyć na ochronę i dobre traktowanie za 8 lat wierności i ciężką pracę nawet jeśli popełnili błędy i okazali się niezbyt sprawni. Nic nam nie wiadomo aby oni złamali lojalność. Spostponowany publicznie Jackiewicz milczy jak grób. Szałamacha wydał jakieś dziwaczne ale niejątrzące oświadczenie. Nie przeczytałem żadnej krytycznej wypowiedzi "złotego chłopca" z SSP czekającego grzecznie na kontrolę CBA. Lojalność wyborców dotyczy wyboru i poparcia działań zgodnych z obietnicą wyborczą, a nie wszelkich możliwych działań wybranych. Lojalność nie oznacza braku wymagań.
  • edytowano September 2016
    Jackiewicz, Szalamacha, Szydło są lojalni a Ty Rafale i inni jej unikacie.
    Dlaczego?
  • JORGE napisal(a):
    Napisałem to po zwycięstwie Dudy, kiedy potencjalnie pojawiła się możliwość wygranej PiSu - jeżeli tak się stanie, daję rok, kiedy i na tym forum większość będzie po PiS jechała. Ludzie chcą spektakularnych przełomów, wielkich zwycięskich bitew, dzielnych nieskazitelnych rycerzy, świata dobra i zła, bez odcieni. A to jest polityka. W dzisiejszej Polsce.
    Ale przecież my po PiS tak naprawdę nie jedziemy. Przynajmniej ja tego tak nie odbieram. Niemal wszystkie wypowiedzi są dowodem ogromnego zaniepokojenia, ponieważ kompletnie nie rozumiemy, dlaczego dzieją się dziwne ruchy w rządzie, dlaczego odsunięci zostali Jackiewicz i Szałamacha, dlaczego w najlepsze trwa nagonka na Antoniego, dlaczego powstał superresort i dlaczego na jego czele stanął człowiek o nienajlepszej, łagodnie mówiąc, reputacji.
    Jeżeli dodam, że podobnym brakiem rozumienia tych i nie tylko tych kwestii, wykazują się również ludzie z samego jądra PiS (o czym już głośno ryczą w parkach wiewiórki), to chyba powodów do zmartwienia jest sporo.
    Orgon jest tu jakimś logicznym, chociaż jeżącym włos na głowie uzasadnieniem. Smoleńsk - według mnie - raczej nie.
    A już jeśli, to w zupełnie innym aspekcie - brak Lecha, jedynego, z którym JK mógł bezpiecznie dyskutować o wszystkim.

  • To co napisał Rafał o Kaczyńskim to jest synteza poglądu raczej wszystkich osób, które zakładają że Kaczyński ma dobrą wolę i faktycznie Polska jest dla niego najważniejsza. I chyba nie można się nie zgodzić, tak myślimy.

    Natomiast wiele osób postać Kaczyńskiego nieprawidłowo ocenia co do jego predyspozycji, cech i talentów.

    Kaczor to jest klasyczny Lider. Z dużą charyzmą, umiejętnością pociągnięcia za sobą ludzi (samą osobowością) z mniej więcej określoną wizją (ale lider to niekoniecznie wizjoner), z bardzo ogólnie nakreślonymi celami (to też charakterystyczna cecha liderów, precyzja to nie jest ich domena). Lider ma niekoniecznie wysokie kompetencje zarządcze, w przeciwieństwie np. do klasycznych menadżerów (dobremu menadżerowi charyzma i wizja nie jest do niczego potrzebna, autentycznie, definiowanie precyzyjnych celów już tak). Kaczor ma unikalne umiejętności radzenia sobie w okrążeniu (co sam podkreślał, to jest jego "walka"), koncentracji na krótkoterminowych celach i ich osiąganiu (tu wydaje mi się, że nauczył się je prawidłowo i precyzyjnie definiować). Bardziej taktyk niż strateg, ale wydaje mi się, że może mieć problemy z analitycznym rozpisaniem długofalowych celów na etapy. Wszystko wskazuje, że właśnie długofalowe, planowane działanie to nie jest domena Kaczyńskiego (co by trochę przeczyło jego sukcesom przez dekady). Ma intuicję i inteligencję, więc sobie poradził.

    Co do ludzi ? Wg mnie (ale też i zgodnie z profilem lidera) zupełnie nie zawraca sobie głowy analizą predyspozycji i mentalności ludzi. Trochę w tym intuicji, na pewno nie analizuje, to wg tego typu osób strata czasu. Jedynym kryterium to rozpoznanie bojem, podoba mi się to go do walki, jak nie daje rady to niech wypierdala. I co ciekawe, osoby o takim profilu prawie zawsze dają ludziom czystą kartę, jeżeli uznają, że są godne zaufania to im ufają, czasami nawet bezgranicznie (bez racjonalnych przesłanek, intuicyjnie). To daje bardzo dobre rezultaty (bo oni raczej mają intuicję do ludzi), ale naraża też na katastrofalne pomyłki (nie zawsze się trafia). Natomiast jeżeli raz się podpadnie to już praktycznie nigdy nie uda się takiego zaufania odbudować. Dałeś ciała, oszukałeś mnie w śmiesznej rzeczy, ok, wybaczam, ale wyrzucam ciebie z kręgu zaufanych na zawsze. A będę patrzył na ciebie teraz tak dokładnie, że i tak wypierdolę, znajdę coś. Ja teraz nawet nie opisuję Kaczora, a profil, ale powiedzcie, czy tak w przypadku Jara nie jest ?

    Tacy ludzie jeżeli się zafiksują na cel to idą po trupach. I wcale nie chodzi, że postępują nieetycznie. Po prostu jeżeli mają przeprowadzić grupę ludzi przez płonący las i gość ze złamaną nogą będzie spowalniał marsz to go zostawią, jeżeli ocenią, że istnieje poważne ryzyko spłonięcia całej grupy, nie zawahają się. Podobnie jeżeli ktoś nie radzi sobie i zagraża osiągnięciu celu, odstrzelą bez zmrużenia okiem. Może się to wydawać brakiem empatii, psychopatią wręcz, ale tak nie jest. To mogą być wrażliwi ludzie, którzy jednak poświęcą wszystko dla dobra grupy i dokonają trudnych dla siebie wyborów.

    W każdym razie, Kaczor to książkowy lider. Lider wygrywa wtedy kiedy otoczy się grupą ludzi od zarządzania i ekspertów. Pociągnie ich i wyssie maksymalnie ile się da, często ponad ich predyspozycje. Rozkocha, nakręci, razem wygra, a później wyrzuci, jeżeli uzna że ich czas się skończył. Bo liczy się cel.
  • edytowano September 2016
    Ja jestem lojalny. Wyżej napisałem: Lojalność nie oznacza braku wymagań. Jeszcze wyżej napisałem że byliśmy im winni wybór (głos) i go daliśmy. Napisałem tam też, że obecnie jesteśmy im winni poparcie i że je dajemy. Gdzie tu więc nielojalność? Zwyczajnie oczekuję korekty błędów i czekam na jakieś sensowne wyjaśnienia, a nie pijarowy bełkot. Pewnie się nie doczekam, ale na manifestacje KOD nie pójdę i do Nowoczesnej się nie zapiszę. Raczej pójdę na spotkanie z posłem, albo do Klubu Ronina czy GP. Jestem trochę wkurzony i zawiedziony, a przede wszystkim zdezorientowany przez moich wybrańców. Opisuję to tutaj na niszowym forum hardcorowych pisiorów, do których sam należę.
    PS: Wyjaśniłem wczoraj wieczorem trochę nieprecyzyjnie. Ja jestem lojalny, ale to wcale nie znaczy że mam taki dozgonny obowiązek. Jak wyjaśniłem to jest kontrakt. Wynająłem PiS do zmienienia Polski na dobre. Mało tego, to co jest dobre niekoniecznie musi się zgadzać z wizją JarKacza, którą hipotetycznie zarysowałem gdzieś wyżej, ale której JarKacz nie wyartykułował w taki sposób publicznie. Jak PiS nie będzie tego robił (zmieniał na dobre) z jakiegokolwiek powodu to nie będę go popierał. Jeszcze do tego daleko, ale z nieznanych mi powodów zaczął PiS chrzanić robotę. Jeśli, jak zdaje się twierdzić Jorge, JarKacz ma prawo wymieniać ludzi jak rękawiczki, nawet jeśli harują dla niego od lat, zależnie od swojej oceny ich przydatności na etapie to czemu ja nie miałbym mieć takiego prawa w stosunku do niego i PiS?
  • marniok napisal(a):
    Teraz jestem im winny lojalność. Ja im, nie oni mi.
    Marniok, w jakiej części Polski mieszkasz ?

  • mmaria napisal(a):

    Ale przecież my po PiS tak naprawdę nie jedziemy. Przynajmniej ja tego tak nie odbieram. Niemal wszystkie wypowiedzi są dowodem ogromnego zaniepokojenia, ponieważ kompletnie nie rozumiemy, dlaczego dzieją się dziwne ruchy w rządzie, dlaczego odsunięci zostali Jackiewicz i Szałamacha, dlaczego w najlepsze trwa nagonka na Antoniego, dlaczego powstał superresort i dlaczego na jego czele stanął człowiek o nienajlepszej, łagodnie mówiąc, reputacji.
    Jeżeli dodam, że podobnym brakiem rozumienia tych i nie tylko tych kwestii, wykazują się również ludzie z samego jądra PiS (o czym już głośno ryczą w parkach wiewiórki), to chyba powodów do zmartwienia jest sporo.
    Niedługo się wszystko wyjaśni i rozegra. Co wiemy to wiem, czego nie wiemy - nie wiemy. Trochę tu się zbytnio nakręcamy. Może być tak, że Kaczyński uznał, że ludzie dzięki którym wygrał wybory zrobili swoje. Do rządzenia potrzebny jest kto inny. A może generalnie uważa, że ma ludzi słabych i będzie teraz rekrutował tych którzy się nadają. Ma wabik. Władzę. Przyjdą do niego i przychodzą.

  • @Jorge napisał: " Natomiast jeżeli raz się podpadnie to już praktycznie nigdy nie uda się takiego zaufania odbudować. Dałeś ciała, oszukałeś mnie w śmiesznej rzeczy, ok, wybaczam, ale wyrzucam ciebie z kręgu zaufanych na zawsze. A będę patrzył na ciebie teraz tak dokładnie, że i tak wypierdolę, znajdę coś. Ja teraz nawet nie opisuję Kaczora, a profil, ale powiedzcie, czy tak w przypadku Jara nie jest ?"

    Nie jest. Ziobrę wywalił, ale dość szybko wybaczył, apelował o zapomnienie nieporozumień, o powrót, zachowywał się nie jak polityk, a raczej po ojcowsku. Nijak, Jorge, nie da się ubrać tego człowieka w ubranko zimnego pragmatyka, który "po trupach..." i "na zawsze". Jeśli doszukiwać się w nim ułomności, to - zgadzam się z przedpiścami - najprędzej może być nią naiwność. Znałam silnych, dobrych ludzi mających w sobie domieszkę dziecięcej naiwności i chyba częściej to występuje u mężczyzn niż u kobiet.
  • Mania napisal(a):
    Nie jest. Ziobrę wywalił, ale dość szybko wybaczył, apelował o zapomnienie nieporozumień, o powrót, zachowywał się nie jak polityk, a raczej po ojcowsku. Nijak, Jorge, nie da się ubrać tego człowieka w ubranko zimnego pragmatyka, który "po trupach..." i "na zawsze". Jeśli doszukiwać się w nim ułomności, to - zgadzam się z przedpiścami - najprędzej może być nią naiwność. Znałam silnych, dobrych ludzi mających w sobie domieszkę dziecięcej naiwności i chyba częściej to występuje u mężczyzn niż u kobiet.
    Maniu to jest polityka. Warunkiem wygrania wyborów przez PiS była koalicja (i słuszna to była koncepcja, wyszło na styk). Jesteś przekonana, że Kaczyński ufa Ziobrze, czy Zbynio został ministrem bo taki był układ ? Zwracam też uwagę, że Ziobro dostał zakaz pieprzenia, co wyjdzie wszystkim na dobre.

    Kaczyński jest pragmatykiem, idzie po trupach i wykreśla ludzi na zawsze (to akurat wiem na 100%). Dla niektórych to źle, ja uważam że ma rację, musi tak.

  • JORGE napisal(a):
    Kaczor to jest klasyczny Lider. Z dużą charyzmą, umiejętnością pociągnięcia za sobą ludzi (samą osobowością) z mniej więcej określoną wizją (ale lider to niekoniecznie wizjoner), z bardzo ogólnie nakreślonymi celami (to też charakterystyczna cecha liderów, precyzja to nie jest ich domena). (...) Kaczor ma unikalne umiejętności radzenia sobie w okrążeniu (co sam podkreślał, to jest jego "walka"), koncentracji na krótkoterminowych celach i ich osiąganiu. Bardziej taktyk niż strateg, ale wydaje mi się, że może mieć problemy z analitycznym rozpisaniem długofalowych celów na etapy.
    Nie wiem na ile trafnie opisał kolega Kaczyńskiego, ale cytowany fragment świetnie opisuje sytuację PiS-u. Są dobre, generalnie nakreślone cele, jest sporo pomysłów na bardo konkretne rozwiązania szczegółowe, ale nie ma całego środka środka między nimi - w tym mieści się wspomniane przez JORGE "rozpisanie na etapy" . Mówiąc "militarnie": cele strategiczne wyznaczone, operacyjnie spora sprawność ale taktyka leży. W wojskowości taka sytuacja wynika zwykle z braku lub słabości "dowództwa średniego szczebla". I PiS ma ten sam problem - lata konsekwentnego tępienia sprawiły, że ławka "sprawdzonych i kompetentnych" jest niezbyt długa. Stąd częsty "trade off" między fachowym, ale niepewnym, a lojalnym ale takim sobie. I np. w resorcie Środowiska, ewidentnie premiowana jest lojalność. Na innych branżach znam się za mało by cokolwiek mówić.
    A MM jest dla mnie tajemnicą zawiniętą w enigmę.
  • Cytat z wpisu z fejsbuka:

    "Nazwisko Morawiecki ewidentnie sparaliżowało opozycję. No nie ma jak się przyczepić człowieka. Ze strony ojca nie wypada, z innej to już nawet nie warto. No chyba, że jutro Szczerba i inni młodzi gniewni, na kacu coś wymyślą. Chociaż wątpię, czy oni się nawet dzisiaj potrafili z żalu upić."

    To co się piszę tutaj to się piszę tutaj. Póki co wybór Morawieckiego jest postrzegany jako plus dla PiS (suchy fakt, nie komentuję).
  • Układ - swoją drogą, ale zaufał w przeświadczeniu, że ZZ wywiąże się z zadania, że stać go będzie na jakiś rodzaj lojalności wynikający choćby ze wspólnoty interesów.
  • edytowano September 2016
    Pewnie wiecie, że Kaczor ma w zwyczaju nie podawać wszystkim ręki ? Był taki filmik, kiedy na jakimś spotkaniu, stał Miler, ktośtam i Palikot. Jaro podszedł do Milera przywitał się uściskiem ręki, to sam z kimśtam, Palikot łapę wyciągnął a Kaczor popatrzył się i jednym ruchem głowy bimbrownika zniszczył, ręki nie podając. To samo było u nas przed laty w Białymstoku (on u nas krótko pracował), jak uznał, że ktoś jest nikim to go nie było. Nie istniał. Zasadniczy do bólu. Wtedy to poczytywano za pozytywną cechę charakteru.

    Na zajęciach ze studentami siadał na biurko i prowadził zajęcia. I jarał szluga za szlugiem. Kiedy mu dziekan zwrócił uwagę, żeby przestał, powiedział - proszę mnie więc zwolnić. I jarał dalej.
  • edytowano September 2016
    O, "lojalność" znów na wierzch wychodzi...
    I to jest klucz do zrozumienia MM-w-rządzie-PISu - ZZ wywiąże się z zadania ze względu "na jakiś rodzaj lojalności";
    a MM jaki ma rodzaj tego???

    ps.
    @Rafał Ładnie kolega rozwinął pojęcie w biznesie :)
  • Mania napisal(a):
    Układ - swoją drogą, ale zaufał w przeświadczeniu, że ZZ wywiąże się z zadania, że stać go będzie na jakiś rodzaj lojalności wynikający choćby ze wspólnoty interesów.
    Tak, ale to nie jest zaufanie.
  • romeck napisal(a):
    O, "lojalność" znów na wierzch wychodzi...
    I to jest klucz do zrozumienia MM-w-rządzie-PISu - ZZ wywiąże się z zadania ze względu "na jakiś rodzaj lojalności";
    a MM jaki ma rodzaj tego???

    ps.
    @Rafał Ładnie kolega rozwinął pojęcie w biznesie :)
    a co my wiemy co MM nagadał Jarru...
  • I jeszcze jedna sprawa, naprawdę jest ktoś kto uważa, że Kaczyńscy nie zdawali sobie sprawy kim jest Wałęsa ? Wiedzieli doskonale i raczej zakładam, że zdawali sobie sprawę czym się skończy współpraca z Wałęsą po '89 roku. Jednak się zdecydowali, bo wyjścia nie mieli, słusznie zakładając że mniejszym zagrożeniem jest uwikłany kapuś niż opętujące Polskę Żydostwo. Innego wyboru nie było.
  • Mania napisal(a):
    romeck napisal(a):
    O, "lojalność" znów na wierzch wychodzi...
    I to jest klucz do zrozumienia MM-w-rządzie-PISu - ZZ wywiąże się z zadania ze wzdrużynyględu "na jakiś rodzaj lojalności";
    a MM jaki ma rodzaj tego???

    ps.
    @Rafał Ładnie kolega rozwinął pojęcie w biznesie :)
    a co my wiemy co MM nagadał Jarru...
    No ale samo gadanie niewiele da!
    ZZ nie za samo "gadane" wrócił do drużyny PiSu.
    Myślę, że szczyt ekonomiczny w Krynicy może być kluczem, ale co za kuluarami było....?
  • loslos
    edytowano September 2016
    JORGE napisal(a):
    W każdym razie, Kaczor to książkowy lider. Lider wygrywa wtedy kiedy otoczy się grupą ludzi od zarządzania i ekspertów. Pociągnie ich i wyssie maksymalnie ile się da, często ponad ich predyspozycje. Rozkocha, nakręci, razem wygra, a później wyrzuci, jeżeli uzna że ich czas się skończył. Bo liczy się cel.
    Kupiłbym, jakby pan Mateusz był jakimś geniuszem sprawności i organizacji. Ale to zwykły banksterski psychopata, poznałem takich dziesiątki. Nadają się tylko i wyłącznie do krzywdzenia podwładnych i klientów na polecenie centrali z Santander czy z Dublina. I to raczej z dolnej półki, bo jedynym banksterskim osiągiem pana Mateusza jest fuzja z Kredyt Bankiem, taki np. Kott to potrafił więcej.

  • Lider wedle definicji Jorgego to psychopata. To dość oryginalna definicja lidera:
    "W każdym razie, Kaczor to książkowy lider. Lider wygrywa wtedy kiedy otoczy się grupą ludzi od zarządzania i ekspertów. Pociągnie ich i wyssie maksymalnie ile się da, często ponad ich predyspozycje. Rozkocha, nakręci, razem wygra, a później wyrzuci, jeżeli uzna że ich czas się skończył. Bo liczy się cel."

    Ja popieram JarKacza, ale jeśli bym uznał że jest właśnie taki stanąłbym przeciw niemu.
  • Mania napisal(a):
    romeck napisal(a):
    O, "lojalność" znów na wierzch wychodzi...
    I to jest klucz do zrozumienia MM-w-rządzie-PISu - ZZ wywiąże się z zadania ze względu "na jakiś rodzaj lojalności";
    a MM jaki ma rodzaj tego???

    ps.
    @Rafał Ładnie kolega rozwinął pojęcie w biznesie :)
    a co my wiemy co MM nagadał Jarru...
    Nie rozumiem tej pewności że to MM nagadał JK. Co to jakiś hipnotyzer z tego MM, zaczarowł JarKacza? Wmówił mu co chciał a Jarro łyknął jak młody pelikan? Jakoś to niepodobna.... Nawet jeśli czarodziej z tego MM to chyba Kaczor nie jest 18-letnią dziewiczką łasą na komplementy i zauroczoną dojrzałym Panem pod krawatem i z kasą, furą i komórą.
  • marniok napisal(a):
    Co to jakiś hipnotyzer z tego MM, zaczarowł JarKacza?
    Jakby kolega miał możliwość poznać tych ludzi, to by się przekonał, że dar czarowania jest podstawowy dla dyrektora (niepoprawnie nazywanego prezesem) polskiego oddziału zagranicznego banku. Oczarował Ksenia, Gleesona, Botina, więc z Kaczyńskim nie było już tak trudno. Zwłaszcza, że kilka agencji pijarowych mu pomagało.

  • edytowano September 2016
    Rafał napisal(a):
    Lider wedle definicji Jorgego to psychopata. To dość oryginalna definicja lidera:
    "W każdym razie, Kaczor to książkowy lider. Lider wygrywa wtedy kiedy otoczy się grupą ludzi od zarządzania i ekspertów. Pociągnie ich i wyssie maksymalnie ile się da, często ponad ich predyspozycje. Rozkocha, nakręci, razem wygra, a później wyrzuci, jeżeli uzna że ich czas się skończył. Bo liczy się cel."

    Ja popieram JarKacza, ale jeśli bym uznał że jest właśnie taki stanąłbym przeciw niemu.
    No to spoko, wg Ciebie i Jorgego JK to psychopata a z kolei MM to psychopata wg losa. Z racji doświadczenia Stary zajebie Młodego i gut.
  • edytowano September 2016
    Nie, według mnie JarKacz nie jest psychopatą. Sens mojej wypowiedzi jest taki, że definicja lidera podana przez Jorgego jest, moim zdaniem, błędna a przynajmniej że JarKacz nie jest liderem takiego typu.
  • JORGE napisal(a):
    marniok napisal(a):
    Teraz jestem im winny lojalność. Ja im, nie oni mi.
    Marniok, w jakiej części Polski mieszkasz ?

    W zasadzie jestem z południowego-południa śląska, na chwilę obecną zamieszkały na pograniczu śląsko-malopolskim, a więc ciemny pisoski lud
  • edytowano September 2016
    Rafał napisal(a):
    definicja lidera podana przez Jorgego jest, moim zdaniem błędna
    Koppány (zm. 997) - węgierski książę z dynastii Arpadów. W 997 roku zgłosił pretensje do tronu, jednak został pokonany przez Stefana I Świętego. Poległ w bitwie, a jego poćwiartowane zwłoki zawieszono na bramach czterech grodów książęcych.

  • marniok napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    Lider wedle definicji Jorgego to psychopata. To dość oryginalna definicja lidera:
    "W każdym razie, Kaczor to książkowy lider. Lider wygrywa wtedy kiedy otoczy się grupą ludzi od zarządzania i ekspertów. Pociągnie ich i wyssie maksymalnie ile się da, często ponad ich predyspozycje. Rozkocha, nakręci, razem wygra, a później wyrzuci, jeżeli uzna że ich czas się skończył. Bo liczy się cel."

    Ja popieram JarKacza, ale jeśli bym uznał że jest właśnie taki stanąłbym przeciw niemu.
    No to spoko, wg Ciebie i Jorgego JK to psychopata a z kolei MM to psychopata wg losa. Z racji doświadczenia Stary zajebie Młodego i gut.
    Tak mie sie skojarzyło:

    " — Tak, panowie — powiedział rozgoryczony Zasępa, kiedy za Szekspirem zamknęły się drzwi — trzeba się
    zabrać do opracowania Dryfu historycznego. Rzecz jest, niestety, kłopotliwa, gdyż, jak się okazuje, nie
    można byle czego podsunąć takiej osobistości, jak Alcybiades.
    — Chciałeś powiedzieć takiemu staremu lisowi, jak Alcybiades — wtrąciłem. — Radzę się mieć na
    baczności, nie podoba mi się jego uśmiech.
    — Alcybiades nie jest lisem — rzekł Zasępa — jest starym, wyleniałym morsem.
    — Jeśli chodzi o historię, podejrzewam, że jest lisem. Zgadzam się, że starym i wyleniałym, ale lisem.
    — Lisem, który niechętnie ujawnia swoją lisowatość — rzekł Pędzel.
    — Nie — rzekł Zasępa — Alcybiades jest tylko dryfującym morsem, ale morsem, który nie idzie na byle
    jaką przynętę.
    — Na przyszłość radziłbym brać na przynętę coś w rodzaju ucha Jenkinsa — powiedziałem.
    — Panowie, ale co to za ucho?! — jęknął Słaby.
    — Właśnie. Nie można uzależniać swego losu od nieznanego ucha.
    — Jedyna metoda to zmuszać Alcybiadesa, żeby dryfował po wodach nam znanych — powiedział Zasępa.
    — Wydawać mu bitwę na naszym terenie i na naszych warunkach.
    — Tak jest! — Słaby i Pędzel podchwycili ochoczo hasło. — Na naszym terenie i na naszych warunkach!
    — Zgoda, panowie — wzruszyłem ramionami — ale jaki jest nasz teren? Czy on w ogóle istnieje?! Jakie są
    nasze wody? Obawiam się, że nie posiadamy nawet nędznej działki ani bajorka. żeby dryfować historycznie,
    trzeba mieć po czym. My nie mamy. My w ogóle nic nie wiemy. "






Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.