Jest odbicie demograficzne- dane styczeń-wrzesień- efekt 500+

245678

Komentarz

  • Przemko napisal(a):
    van.den.budenmayer napisal(a):
    A tak szczerze: wierzycie, żeby 500plus dało efekt ot tak, po roku?
    Może po prostu pod rządami PiS ludzie są szczęśliwsi i mniej się rozwodzą. Czekam na dane o samobójstwach bo ostatnie lata to było coś strasznego. Ale jednak bardziej prawdopodobne jest, że są szczęśliwsi bo mają więcej kasy w kieszeni.
    na razie mniej ludków się rozbijało furami po pijaku w Święta
  • Bo też TvP mniej demoralizuje.
  • raste napisal(a):
    Obawiam się że 500+ to za mało. Ważniejsze są kwestie kulturowe.
    Podobnie.
    Niestety - jak krytycy 500+ - uważam to za program socjalny.
    Ale odwrotnie, niż krytycy, za dobry ruch i potrzebny, i. że to był:
    dyzio napisal(a):
    To był ostatni dzwonek na zmianę w tej kwestii ...
  • Co jest złego że to program socjalny? Piramidę Maslowa obejrzyjcie, first things first.
  • raste napisal(a):
    Obawiam się że 500+ to za mało. Ważniejsze są kwestie kulturowe. Mentalnie Polacy nie różnią się wiele od ludzi zachodu.
    Różnią się tak, że bardziej się już nie da.
    Dowód? Zobacz, jak spędzają święta.

    Z konsumpcjonizmu i nielubienia gromadek dzieci da się wyleczyć. Wystarczą dwa dobre seriale w tv ;)

  • Przemko napisal(a):
    Co jest złego że to program socjalny?
    Nic. Tylko PiSowcy zarzekają, że to nie jest (li tylko, lub tylko) socjalka, tylko program pro-dzietny, pro-(ekh, sorry)zapłodnieniowy.
    =
    qiz napisal(a):
    raste napisal(a):
    Mentalnie Polacy nie różnią się wiele od ludzi zachodu.
    Różnią się tak, że bardziej się już nie da.
    Dowód? Zobacz, jak spędzają święta
    O!

  • van.den.budenmayer napisal(a):
    A tak szczerze: wierzycie, żeby 500plus dało efekt ot tak, po roku?
    Krótko: tak. I nie 'wierzycie', a 'widzicie'.

    Poza tym czy ma sens takie stawianie sprawy, tzn. 500 PLN/mies. jako motywator powiększania rodziny? To jest fragment (b.ważny, ale jednak fragment) szerszego obrazka pt. wzrost poczucia stabilności&bezpieczeństwa, jako całość kluczowego w tym temacie.
  • Jest pewna różnica między: "zabrakło 500 zł w miesiącu" a "mamy 500 zł nadwyżki miesięcznie".

    Zapewniam Was- najwięcej by pokazały statystyki zajęć dodatkowych w miastach. A na wsi? Nie wiem... żywność, ubrania, pomoce szkolne... nowe buty.
    To jest fantastyczny temat na dobry reportaż telewizyjny.
  • edytowano December 2016
    qiz napisal(a):
    Jest pewna różnica między: "zabrakło 500 zł w miesiącu" a "mamy 500 zł nadwyżki miesięcznie".

    Zapewniam Was- najwięcej by pokazały statystyki zajęć dodatkowych w miastach. A na wsi? Nie wiem... żywność, ubrania, pomoce szkolne... nowe buty.
    To jest fantastyczny temat na dobry reportaż telewizyjny.
    na wsi niektorzy mogli wyjechac po raz pierwszy na wywczas zagraniczny (np. Chorwacja). I nie pod namiotem.
  • qiz napisal(a):
    raste napisal(a):
    Obawiam się że 500+ to za mało. Ważniejsze są kwestie kulturowe. Mentalnie Polacy nie różnią się wiele od ludzi zachodu.
    Różnią się tak, że bardziej się już nie da.
    Dowód? Zobacz, jak spędzają święta.

    Z konsumpcjonizmu i nielubienia gromadek dzieci da się wyleczyć. Wystarczą dwa dobre seriale w tv ;)

    Jest to przyczynek do zupełnie osobnej dyskusji. Jacy są Polacy? W sumie najważniejsze pytanie to czy są żywi? W końcu "jeszcze Polska nie umarła póki My żyjemy."

    Może nowy wątek?
  • balbina napisal(a):

    na wsi niektorzy mogli wyjechac po raz pierwszy na wywczas zagraniczny (np. Chorwacja). I nie pod namiotem.
    No tak, sam miałem długie wakacje i zapomniałem, że nad polskim morzem był przepiękny sierpień, wrzesień i dzikie tłumy dzieciakóww!
  • edytowano January 2017
    U mnie akurat sprawdziło się porzekadło "Pan Bóg dał dzieci to da i na dzieci". Po urodzeniu trojaczków w 2010 po dwóch latach kupiłem częściowo w kredycie duży , atrakcyjny dom. Potem przyszły chude lata w pracy, wieczne problemy i naprawdę ciężko było z tym kredytem. Żałowałem tego wielkiego metrażu. Teraz z 500+ wystarcza na całą ratę praktycznie. Przyznam, że spotkałem się wraz z dziećmi z Beatą Szydło kiedy odwiedzała Kraśnik. "Tylko nie wycofujcie się z 500+ , bo nikt nigdy już na PiS nie zagłosuje!"- wypaliłem twardo, publicznie i bezwstydnie. I wszyscy w śmiech... Posłuchali :) Jam ci to nie chwaląc się sprawił

    Ale do rzeczy... Nie ma jeszcze danych GUS o ogólnej liczbie urodzeń i znajduje tylko wiadomości z gmin i mniejszych miejscowości. Są one optymistyczne np.

    "W latach 90. w Polsce zaczął się spadek liczby urodzeń. W 2013 roku na świat przyszło niespełna 370 tysięcy naszych rodaków. W 2015 roku urodziło się dokładnie 370 383 dzieci. Wszystko wskazuje na to, że rok 2016 był dla polskiej demografii dużo łaskawszy. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku w całym kraju urodziło się o dziesięć tysięcy więcej dzieci niż w ciągu pierwszego półrocza 2015 roku. Zaczęto już nawet mówić o tzw. efekcie 500 plus.

    "Baby boom" dotarł też do powiatu gostyńskiego. Zestawiając liczbę urodzeń i zgonów z siedmiu gmin powiatu gostyńskiego, okazuje się, że do 30 grudnia 2016 roku urodziło się dokładnie 1254 mieszkańców powiatu, zmarły natomiast 842 osoby."

    http://www.gostyn24.pl/Rodzi_sie_coraz_wiecej_dzieci_,38632.html

    Edit : w 2015 w tym powiecie było urodzeń 859 w tym 1254!

    46% wzrostu czy to możliwe?


    http://poznan.stat.gov.pl/vademecum/vademecum_wielkopolskie/portrety_gmin/powiat_gostynski/gm_gostyn.pdf






  • Nowy Sącz - w 2015 - 844 dzieci. W 2016 o 700 więcej:

    http://www.ntvsadecka.pl/wiadomosci/540,nowosadecki-baby-boom

    83%???
  • Szok i niedowierzanie. Jeśli faktycznie odwróceni trendu jest tak proste, to tym większa hańba dla poprzednich nie-rządów.
  • Poczekajmy na bardziej reprezentatywne dane.
  • edytowano January 2017
    właśnie, bo to jakieś dziwne wyniki- chyba mieszam metodologie- trzeba poczekać na dane gus.
  • Myślę że w niektórych miejscowościach ten wzrost może być wyraźny ale w dużych miastach raczej nie.
  • Duże miasta są gównem. Niech się prowincja rozmnaża.
  • Spotkanie klasowe mojej córki - ponad trzydzieści osób obecnych. Zdecydowana większość chwali się co najmniej trójką dzieci, kilka koleżanek zajmuje się tylko domem i nie chce wracać do żadnej pracy, niemal wszyscy nieźle dają sobie radę zawodowo i są w stabilnych związkach.
    Z ogromną przyjemnością wysłuchałam relacji.
  • Hue hue huehuehue.

    A dzisiej w którymś z dzienników ubolewania, że oto ważna branża gospodarki słabuje, a zaś drobni ciułacze kupili obligacje tej lichwiarskiej firmy licząc na 10% rocznie, a tu taki szpas! Huehuehue.
  • Gdańskie porodówki pękają w szwach - podało radio Zet.
    Już zaczyna brakować wolnych łóżek.
    Lekarze twierdzą, że na początku ubiegłego roku na tych oddziałach były pustki, a przyczyną zmiany jest 500+
  • Ktoś tam gadał, że to rozmnaża się wyż z początku l. 80 -tych. Ale ten wyż to już starawy nieco (33-37 lat) a rodzą więcej młodsze, poza-niżowe.
  • Ludzie, nie róbcie wątkosraczki.
    Żadnych precyzyjnych wyliczeń jeszcze nie będzie.

    Zaufajcie Panu Bogu i zdrowym, ludzkim odruchom. Przecież sobie, kuria, wazektomii za te Pińcet+ nie zrobili, ani kondomów i spiral nie nakupili.

    Będzie więcej dzieci. Im większe poczucie bezpieczeństwa, tym wzrost urodzin będzie większy. Szczególnie na ścianie wschodniej, gdzie nie tylko zaufali PiSowi (głosowali), ale też wielu zrobiło to po raz pierwszy -pamiętacie mapki frekwencji? Odwrócone w porównaniu ze wszystkimi dotychczasowymi wyborami!
    W tzw. Polsce B i Polsce C będzie się rodzić więcej dzieci. Rodzice będą z nimi wyjeżdżać na wakacje nad polskie morze, w polskie góry, fundować im dodatkowe, rozwijające zajęcia. Teraz kluczowe są inwestycje infrastrukturalne w skali mikro- żeby dojazd 3-5-10 km do szkoły czy miasteczka nie był koszmarem, a 10-15 minutową przejażdżką bezpiecznym i wygodnym zbiorkomem.
    Żeby wyprawa ciężarnej matki z dzieckiem do dużego miasta, oddalonego o 50 km, trwała 45-50 min. w jedną stronę, a bus-minibus-pociąg był wygodny, kursował często i regularnie.
    Żeby ludzie odzyskali dostęp do wszystkich należnych im (z podatków! z faktu bycia Polakami!) "usług publicznych"- od szpitala, po szkołę, dom kultury czy kino. Żeby powoli, acz zdecydowanie, podnosili głowę z gnoju.
    Żeby ten zwykły Norbert, co zapierdziela na nocki i przynosi te 2 tysiaki do domu, mógł raz czy dwa w miesiącu zostawić trójkę dzieci z dziadkami i zabrać swoją zwykłą Natalię do kina i pizzerii na rynku w większym mieście (nieważne, czy będzie to Jędrzejów, Olsztyn czy Zamość). I chociaż w sposób niezwykle skromny, to jednak zupełnie niedostępny do tej pory, żeby poczuli, że są normalnymi ludźmi i należy im się od życia coś więcej niż nieustanny zapierdziel i "chwilówki" w momentach absolutnej beznadziei finansowej. Wtedy i ona nie będzie zblazowana i zdołowana, i on poczuje, że jednak coś w życiu potrafi i nie musi uciekać w picie: "Wprawdzie jest skromnie, ale stary passat jest, dzieciaki na wakacjach były, na angielski i karate chodzą, żona jakoś eleganciej wygląda i dużo milsza. Dobrze jej zrobiło, gdy siedzi w domu, opiekuje się dzieciorami i gotuje. Dzieciaki grzeczniejsze też jakieś, spokojniejsze. A z 500+ wpada więcej, niż z tej jej gównianej roboty u tego 'byznesmena' prywaciarza na czarno. Dobrze jest, jak nigdy dotąd!".

    Zimna zima do wymrożenia robaków jest. Pokrywa śnieżna jest- czyli ziemia sucha nie będzie. Jeszcze tylko bez przymrozków w maju, bez suszy w lecie i bez opadów i gradobicia na zbiory. Naprawdę, wiele więcej Polsce nie potrzeba.
    No, słońca w wakacje, żeby się Norbert i Natalia opalili w Ustce ;)
  • qizqiz
    edytowano January 2017
    W porę napisałem:
    Prawdziwe różnice w rozwoju gospodarczym nie występują między tak zwaną Polską A i B, ale są bardziej równomiernie rozłożone w skali kraju i dotyczą głównie ponad 200 małych i średnich miast, w których, bywa, żyje się gorzej niż na wsiach.

    – Gdyby pięciu różnym regionalistom zadać ćwiczenie polegające na określeniu obszarów wsparcia to dostanie się pięć różnych wyników, ale liczba około 200 zmarginalizowanych miast w całej Polsce wydaje mi się prawdopodobna, nie zdziwiłbym się nawet gdyby była trochę większa – mówi Wojciech Misiąg, profesor w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

    – Środki wspierające urbanizację powinny być kierowane w pierwszej kolejności do tych miast, których industrializacja zachodzi endogenicznie, choć jest wolniejsza od potencjału, np. na skutek wąskich gardeł infrastrukturalnych czy niedostatków instytucjonalnych – pisał dr Maciej Bukowski w analizie „Blaski i cienie Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju”.

    – Model biednych wsi i bogatych miast jest dawno za nami. W Polsce prawdziwy podział przebiega pomiędzy miastami na prawach powiatu a pozostałymi – podsumowuje były wiceminister finansów Wojciech Misiąg.

    Cały tekst przeczytacie tutaj: https://goo.gl/8F2M2k

    -------------------------

    Przeczytajcie też wywiad Bartosz Brzyski z dr. Rafałem Matyją w którym mówił m.in.:

    "Pierwszym krokiem musi być nabycie przez państwo świadomości, które z jego działań nieintencjonalnie powoduje zwijanie się prowincji i uderza w instytucjonalne oraz ekonomiczne podstawy rozwoju miast. Państwo najpierw działa, a później próbuje na gwałt wymyślić politykę miejską, żeby zniwelować negatywne skutki swoich wcześniejszych poczynań."

    Przeczytacie go tutaj: https://goo.gl/x72yFx

    ----------------------------

    Przeczytajcie także nasz temat tygodnia "Rozproszyć Warszawę". Bo "życie" toczy się w Warszawie. Polityczne, biznesowe, kulturalne. Do stolicy jedzie się robić politykę, karierę; to tam znajdziemy najlepsze knajpy czy najważniejsze muzea. Nasza wizja jest inna.

    Cały temat tygodnia zgromadzony jest tutaj: https://goo.gl/x3UskE

    -----------------------------
    image
  • edytowano January 2017
    Zazu napisal(a):
    Ktoś tam gadał, że to rozmnaża się wyż z początku l. 80 -tych. Ale ten wyż to już starawy nieco (33-37 lat) a rodzą więcej młodsze, poza-niżowe.
    Oprócz czynnika wiekowego dochodzi czynnik materialny.
    W otoczeniu widzę, że wspomniany 'wyż', lub przynajmniej jego znaczna część, wchodzi w temat potomstwa ze sporym opóźnieniem z powodu wydłużonego (dzięki ci za to, Donaldzie i towarzysze) faktycznego usamodzielniania się materialnego. Mowa oczywiście o tych, których nie wymiotła fala emigracji.

  • @qiz, pięknie napisane!
  • w radio Katowice ostatnio słuchałem audycji na temat żłobków, na przykładzie Sosnowca informowano o otwarciu już jednego,a wkrótce drugiego. Po prostu jest zapotrzebowanie. Dodatkowo miasto ma plan uruchomienia programu, nazwijmy go "niania w domu" tzn dopłat rodzinom do zatrudnienia opiekunek do swoich malutkich dzieci.
  • Bogu dzięki, na razie Zosia nie musi korzystać ze żłobka :-)
  • Brzost napisal(a):
    Bogu dzięki, na razie Zosia nie musi korzystać ze żłobka :-)
    my tez mamy ten komfort ale od października Szymek do przedszkola idzie a zona do pracy....
  • edytowano January 2017
    Przedszkole to już nie to samo co żłobek. Ma swoje plusy i minusy, a żłobek to dla mnie ostateczność gdy nie ma innego wyjścia.
  • mmaria napisal(a):
    Spotkanie klasowe mojej córki - ponad trzydzieści osób obecnych. Zdecydowana większość chwali się co najmniej trójką dzieci, kilka koleżanek zajmuje się tylko domem i nie chce wracać do żadnej pracy, niemal wszyscy nieźle dają sobie radę zawodowo i są w stabilnych związkach.
    Z ogromną przyjemnością wysłuchałam relacji.
    Jaka to miejscowość?
  • Brzost napisal(a):
    Przedszkole to już nie to samo co żłobek. Ma swoje plusy i minusy, a żłobek to dla mnie ostateczność gdy nie ma innego wyjścia.
    Dokładnie. Dziecko 3-4 letnie jest w stanie zrozumieć ci to przedszkole, a maluszek idący do żłobka nie rozumie dlaczego mama go zostawia i cierpi.
  • raste napisal(a):
    mmaria napisal(a):
    Spotkanie klasowe mojej córki - ponad trzydzieści osób obecnych. Zdecydowana większość chwali się co najmniej trójką dzieci, kilka koleżanek zajmuje się tylko domem i nie chce wracać do żadnej pracy, niemal wszyscy nieźle dają sobie radę zawodowo i są w stabilnych związkach.
    Z ogromną przyjemnością wysłuchałam relacji.
    Jaka to miejscowość?
    Warszawa
  • I u conajmniej połowy forumkowiczów kopara w dół ;-)
    Chociaż, jeśli to w Twoich okolicach, to byłby taki warszawski odpowiednik WWieszczowej Matarni.
  • A pobliski Józefów znany jest jako "prawicowy matecznik".
  • Brzost napisal(a):
    I u conajmniej połowy forumkowiczów kopara w dół ;-)
    Prawdziwie odbicie jeżeli ma nastąpić to wcale nie wyjdzie od dołów, rejonów biednych, generalnie ludzi poszkodowanych przez system. Oprzytomnieć musi tzw. klasa średnia, chociaż trudno prawidłowo ją zdefiniować w III RP, ale mnie więcej o to chodzi. Oprzytomnieć to znaczy zachowywać się racjonalnie. Im silniejsza Polska, państwo, im bardziej czytelne i sprawiedliwe zasady, im więcej ludzi wokół mnie postępując wg wyznaczonych zasad całkiem dobrze sobie daje radę, tym lepiej jest dla mnie i mojej rodziny. Odbudowanie wspólnoty, przede wszystkim świadomości wspólnotowej, przecież jedziemy na wspólnym wózku. Z pewnych oczywistych względów to się zacznie na początku w wielkich miastach (a może już się zaczęło). Czy kopara w dół ? Sam opis dość zaskakujący, ale w kontekście procesu - niekoniecznie.

  • To co niby jest klasą średnią nie posiada kręgosłupa. Wysiłek prowadzący do znalezienia się w tej kategorii obywatelów musiał być połączony z porzuceniem dekalogu, który ciążył i uniemożliwiał wdrapanie się na Łolimp.
    A bezkręgowce nie będą głosować na PiS inaczej jak z cynizmu i wyrachowania.

    Jeżeli wogle ktuśtu jest jeszcze zdrowy, to doły właśnie.
  • No to może najpierw określmy co rozumiemy pod pojęciem dołów i środka. Bo ja na przykład nie wiem do czego się zaliczać. Od pewnego czasu zwykłem się określać jako "klasa lekkopółśrednia" ;-)
  • W kontekście klasy średniej i zrozumienia jej interesu to wryła mi się w pamięć wymiana zdań z kol. Dextimusem, który nb. deklaruje dziś "Nie jestem Polakiem", a który napisał kiedyś że co go w ogóle obchodzi czy wokół mieszkają biedni czy zamożni, grunt żeby się kasa zgadzała.

    To już jest patrzenie bliżej niż czubek własnego czubka, bo przecie zawsze lepiej dla usługodawcy - a wszyscy jesteśmy usługodawcami - jeśli w środowisku, w którym obraca się, jest więcej pieniędzy do chapnięcia niż mniej.
  • Brzost napisal(a):
    I u conajmniej połowy forumkowiczów kopara w dół ;-)
    Chociaż, jeśli to w Twoich okolicach, to byłby taki warszawski odpowiednik WWieszczowej Matarni.
    LO im. Hoffmanowej. Bliżej centrum nie można. Ale również dlatego sporo młodzieży dojeżdżającej, podobnie jak moja córka. Dwa małżeństwa klasowe pięciodzietne :)
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    W kontekście klasy średniej i zrozumienia jej interesu to wryła mi się w pamięć wymiana zdań z kol. Dextimusem,
    A mnie się przypomina wątek z FF sprzed 13 lat "W sprawie klasy średniej - do Marka Antoniego". W sieci nie można go już odnaleźć, ale mam gdzieś wydrukowany.
  • mmaria napisal(a):
    raste napisal(a):
    mmaria napisal(a):
    Spotkanie klasowe mojej córki - ponad trzydzieści osób obecnych. Zdecydowana większość chwali się co najmniej trójką dzieci, kilka koleżanek zajmuje się tylko domem i nie chce wracać do żadnej pracy, niemal wszyscy nieźle dają sobie radę zawodowo i są w stabilnych związkach.
    Z ogromną przyjemnością wysłuchałam relacji.
    Jaka to miejscowość?
    Warszawa
    No to jestem w szoku. Albo klasa specyficzna
  • mmaria napisal(a):
    Brzost napisal(a):
    I u conajmniej połowy forumkowiczów kopara w dół ;-)
    Chociaż, jeśli to w Twoich okolicach, to byłby taki warszawski odpowiednik WWieszczowej Matarni.
    LO im. Hoffmanowej. Bliżej centrum nie można. Ale również dlatego sporo młodzieży dojeżdżającej, podobnie jak moja córka. Dwa małżeństwa klasowe pięciodzietne :)
    Ale że co? Wszyscy byli w jakiejś Oazie?
  • @raste No, nie, nie, bez przesady. Baaardzo daleko od oazy. A nawet wręcz przeciwnie. Jak sobie wspomnę te lamenty wychowawczyni na wywiadówkach :D
    Po prostu mądre dzieciaki to były i z dobrych (na ogół) rodzin. Świetna klasa, a szkoła zapewniła im bardzo dobre wykształcenie.
  • qiz napisal(a):
    Duże miasta są gównem. Niech się prowincja rozmnaża.
    =D>
  • "Według najnowszego sondażu, dzięki programowi „Rodzina 500+” część dzieci wyjedzie na zimowe ferie po raz pierwszy. To nie wszystko, prorodzinna polityka obecnego rządu spowodowała wzrost urodzin. – To najlepszy wynik od pięciu lat (...), urodziło się 353 tysięcy dzieci. Jeżeli dodamy jeszcze średnio 30-33 tysięcy urodzeń (w grudniu – red.) to na koniec roku będziemy mieli lepszy rezultat niż to było prognozowane – podkreśliła w rozmowie z PAP szefowa resortu rodziny Elżbieta Rafalska."

    http://niezalezna.pl/93008-oto-wymierne-efekty-500-plus-liczby-wobec-ktorych-opozycja-jest-bezradna

  • Potwierdzam z tymi feriami. Poprzednie lata to były ferie ale takie.... na sucho. Owszem wyjazd w góry ale w zasadzie do rodziny więc bez kosztów dodatkowych i na min. atrakcjach. W tym roku starsi chłopcy mieli narty, buty i sprzęt (częściowo własny, częściowo wypożyczony), opłaconego instruktora i do bólu karnetów (1zl/ jeden zjazd ale na wyciągu dla początkujących-dla nich w sam raz).
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.