Jest odbicie demograficzne- dane styczeń-wrzesień- efekt 500+

1234689

Komentarz

  • edytowano January 5
    marniok napisal(a):
    TecumSeh napisal(a):

    Ale nie - są ludzie co nie mieli żadnych problemów z pierwszym dzieckiem, a z drugim jest tak duży problem że póki co mimo leczenia się po prostu nie udaje.
    A co niby trzeba w takim przypadku leczyć skoro z pierwszym dzieckiem nie było żadnych problemów?
    Nie wiem co, ale mam znajomych którzy po pierwszym czekali na drugie 3-4-5 lat. NIe stosowali nigdy antykoncepcji, zdrowie w normie, ot taka tajemnica. Zresztą Terlikowscy na przykład na pierwsze czekali chyba z 7, a potem rozwiązał się worek.
  • To chyba pani Terlikowska wyjaśniła w Gazecie Wyborczej. Ale wstydzę się z podawaniem detali.
  • marniok napisal(a):
    TecumSeh napisal(a):

    Ale nie - są ludzie co nie mieli żadnych problemów z pierwszym dzieckiem, a z drugim jest tak duży problem że póki co mimo leczenia się po prostu nie udaje.
    A co niby trzeba w takim przypadku leczyć skoro z pierwszym dzieckiem nie było żadnych problemów?
    Zdrowie z wiekiem rzadko się poprawia.
  • Znajoma lekarka twierdzi że badania wskazują na wyraźnie zmniejszającą się płodność mężczyzn, znaczy witalność plemników. Przyczyny nie są dokładnie znane , ale zapewne związane z rozwojem cywilizacyjnym - dieta, tryb życia itp.
  • edytowano January 5
    Zdrowy tryb życia
    Wegetarianie i cykliści
  • Ciężko sobie wyobrazić gwałtowne - w przeciągu 3÷5 lat - pogorszenie jakości plemników, zwłaszcza że pierwsza ciąża była "z marszu"
  • edytowano January 5
    faktycznie jeśli o kwestie jakości plemników chodzi - ci znajomi którzy mają ten problem nie mają dzieci w ogóle. Te małżeństwa co mają po jednym a nie mogą kolejnych - problem jest po stronie kobiet.
  • christoph napisal(a):
    Zdrowy tryb życia
    Wegetarianie i cykliści
    Nie sądzę, ale zapytam. Te zmiany to nie specyfika Polski tylko Zachodu. Muszę zapytać czy coś wiadomo o krajach biedniejszych i innych kultur. To jest podobno problem istotny statystycznie.
  • Patologiczne ciurlanie, żarcie, lekomania i siedzenie przed kompem rozwala płodność
  • marniok napisal(a):
    Ciężko sobie wyobrazić gwałtowne - w przeciągu 3÷5 lat - pogorszenie jakości plemników, zwłaszcza że pierwsza ciąża była "z marszu"
    A ja sobie wyobrażam, dziecko potrafi rozmontować dotychczasowy styl życia człowiekowi - przestaje się ruszać, siedzi w domu, żre byleco, odreagowuje pijąc i jeśli płodność wcześniej była nie za ciekawa to teraz spada i tyle.
  • Przemko napisal(a):
    marniok napisal(a):
    Ciężko sobie wyobrazić gwałtowne - w przeciągu 3÷5 lat - pogorszenie jakości plemników, zwłaszcza że pierwsza ciąża była "z marszu"
    A ja sobie wyobrażam, dziecko potrafi rozmontować dotychczasowy styl życia człowiekowi - przestaje się ruszać, siedzi w domu, żre byleco, odreagowuje pijąc i jeśli płodność wcześniej była nie za ciekawa to teraz spada i tyle.
    Wyobrażenia wyobrażeniami, a bądźmy pewni, że człowiek strzela a pan Bóg kule nosi.
  • Wiadomka, Pan Bóg wie co robi.
  • Myślę że w tej sprawie, jak i w wielu innych, Pan Bóg nam dał wolną rękę i to są efekty wykorzystania przez nas wolności.
  • Myślę że 90% nie ma dzieci bo nie chcę.

    Co do tych statystyk że już po wyżu i nie nadrobimy. Ile było Polaków w 39 a ile w 69? 24mln a po 30 latach 32mln. Chcieć to móc. Ludzie odchodzą od kościoła, jest coraz więcej rozwodów. Powoli psujemy się jak zachód. Żadna polityka tu nie pomoże. Chyba że jest polityka, która potrafi naprawiać dusze.
  • Nie nadrobimy, ograniczamy straty. Tu jest walka żeby w 2100 r nie było nas 12 milionów
  • Dyzio_znowu napisal(a):
    Nie nadrobimy, ograniczamy straty. Tu jest walka żeby w 2100 r nie było nas 12 milionów
    O ile w ogóle będzie ten 2100. Po drodze się jeszcze niejedno wydarzyć.
  • KAnia napisal(a):
    Dyzio_znowu napisal(a):
    Nie nadrobimy, ograniczamy straty. Tu jest walka żeby w 2100 r nie było nas 12 milionów
    O ile w ogóle będzie ten 2100. Po drodze się jeszcze niejedno wydarzyć.
    E obiecanki cacanki. Przy obecnych postępach medycyny może się nawet zdarzyć, że wszyscy go dożyjemy.
  • raste napisal(a):
    Myślę że 90% nie ma dzieci bo nie chcę.
    Moje obserwacje są diametralnie różne.
    A jakąś tam grupę badawczą mam - pracuję w firmie gdzie jest 2000 kobiet z czego 95% w wieku rozrodczym.

    Większość ludzi (olbrzymia) CHCE mieć dzieci - nawet niedawna moda na jedno zdaje się przemijać. Dziś optimum to dwójka, ale naprawdę jestem pozytywnie zaskoczony ile osób chce trójkę. Pytani dlaczego, zazwyczaj coś "żartują" o ratowaniu demografii, emerytur, pobudkach patriotycznych i tak dalej.

    Takie tam "żarty" - ale od niedawna zaczynam obserwować, że to kto z czego jakie żarty robi, jest bardzo istotne, i bardzo wiele o człowieku mówi. Tak, wiem, zapewne ludzie rozumni od dawna takie rzeczy wiedzą, cóż, ja się uczę powoli.

    Czwórka nadal jest traktowana jak himalaje, a więcej to jak mount everest bez tlenu. W samych majtkach.
    Tym niemniej sytuacja obecna w porównaniu do tej sprzed kilku lat napawa optymizmem.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    KAnia napisal(a):
    Dyzio_znowu napisal(a):
    Nie nadrobimy, ograniczamy straty. Tu jest walka żeby w 2100 r nie było nas 12 milionów
    O ile w ogóle będzie ten 2100. Po drodze się jeszcze niejedno wydarzyć.
    E obiecanki cacanki. Przy obecnych postępach medycyny może się nawet zdarzyć, że wszyscy go dożyjemy.
    Straszna wizja. Nieba nie ma, a piekło anektuje świat.
  • edytowano January 6
    raste napisal(a):
    Co do tych statystyk że już po wyżu i nie nadrobimy. Ile było Polaków w 39 a ile w 69? 24mln a po 30 latach 32mln. Chcieć to móc.
    Ależ oczywiście że tak. Nie miałem tu na myśli że to fizycznie niemożliwe, tylko że to raczej nieprawdopodobne, z uwagi na zmiany społeczne jakie zaszły - przede wszystkim dostępność antykoncepcji. Także tej koszernej, o czym niżej.
    raste napisal(a):
    Ludzie odchodzą od kościoła, jest coraz więcej rozwodów. Powoli psujemy się jak zachód. Żadna polityka tu nie pomoże. Chyba że jest polityka, która potrafi naprawiać dusze.
    Jest - katolicyzm. Taki na poważnie, ale oprócz tego - jeszcze dobrze wyłożony i prawidłowo zintepretowany. A z tym różnie bywa.

    Bardzo ciekawa dyskusja na temat NPR była swego czasu na forum wielodzietni.org. W skrócie i upraszczając, starła się tam frakcja zwolenników regulowania poczęć za pomocą naturalnych, uznanych przez Kościół (i to jeszcze przed soborem!) za dopuszczalne metod (w skrócie NPR) ze zwolennikami, nie wiem jak to nazwać lepiej, "przyjęcia co Bóg da" - czyli żadnych pomiarów, kalkulowania, itp, tylko pójścia "na żywioł".

    Nie jest tu moim celem rozstrzyganie słuszności czegokolwiek, tylko zwrócę na jedną rzecz uwagę - NPRowcom wytknięto że stosują tak naprawdę normalną antykoncepcję, tyle że "moralną" i "legalną", ale co do istoty rzeczy (czyli uniknięcia poczęć) nie różniącą się od "nielegalnej" (mowa o tej nielegalnej, która wyklucza wszelką możliwość zabicia zarodków). Podawano przykłady różnych propagatorów NPRu, jak najbardziej katolików, którzy chwalili się że stosują NPR ileś tam lat i mają tylko jedno dziecko czy tam dwójkę, i zapewniają jaki to NPR skuteczny w zapobieganiu niechcianej ciąży, i że broń Boże (sic!) nie propagują wielodzietności. Czyli pełna mentalność anytkoncepcyjna - mimo że formalnie Kościół pozwala na NPR jeśli unikanie ciąży następuje z ważnych powodów (i teraz co dla kogo jest ważnym powodem).

    Do czego zmierzam - w łonie Kościoła też są środowiska, zapewne mające bardzo dobre chęci, którymi wiadomo co jest wybrukowane. Myślę że w obecnych czasach bardzo ważna jest właściwa wykładnia naszej wiary - nie tylko w temacie dzietności zresztą. Nawiasem mówiąc kiedyś dostałem pytanie jak godzę swoją wiarę z zamiłowaniem do broni.....
  • Właściwa wykładnia... kto ma to robić. Ludzi w duzej mierze wychowują media. Teraz ten wpływ zelżał, ale duża część społeczeństwa jest zdeprawowana. A wykładnia w parafiach? Księża ktorym się chce, działają we wspólnotach, chcą być blisko ludzi, chcą pracować z dziećmi itp. system kościelny rzuca kłody pod nogi. Znajomy ksiądz opowiadał mi o dwóch przypadkach odejść z kaplanstwa nie z powodu baby czy innej obyczajówki tylko z powodu zderzenia z instytucją Kościoła. Słabi tego nie wytrzymują, a ludzi słabych jest dużo.

    Podobnie z rozwodami. Ludzie są słabi i łatwo się poddają. Większość rozwodów dotyczy mlodych małżeństw.
  • raste napisal(a):
    Właściwa wykładnia... kto ma to robić.
    To jest temat rzeka - i cóż mam powiedzieć. Zacząć można od wykładni w seminariach, systemu tamże, wszystkich problemach w Kościele i tak dalej. Po prostu módlmy się żeby Pan Żniwa wysłał robotników na swoje żniwo.

    No i róbmy swoje - uprawiajmy pozytwną propagandę w swoim środowisku.
  • Czasem myślę żeby skupić się na swoich dzieciach a wszystko inne nieważne. Przynajmniej to mogę zrobić.
  • Modlić się też Kolega może:)
  • No ba.

    Co do seminarium to nie jest najgorzej, poza tym że nie przygotowuje do spotkania ze skurwysyństwem.
  • Dobrze, że taka dyskusja NPR z "żywiołem" się odbywa. Kiedyś NPR uważano za radykalne.
  • TecumSeh napisal(a):
    raste napisal(a):
    Myślę że 90% nie ma dzieci bo nie chcę.
    Moje obserwacje są diametralnie różne.
    A jakąś tam grupę badawczą mam - pracuję w firmie gdzie jest 2000 kobiet z czego 95% w wieku rozrodczym.

    Większość ludzi (olbrzymia) CHCE mieć dzieci - nawet niedawna moda na jedno zdaje się przemijać. Dziś optimum to dwójka, ale naprawdę jestem pozytywnie zaskoczony ile osób chce trójkę. Pytani dlaczego, zazwyczaj coś "żartują" o ratowaniu demografii, emerytur, pobudkach patriotycznych i tak dalej.

    Takie tam "żarty" - ale od niedawna zaczynam obserwować, że to kto z czego jakie żarty robi, jest bardzo istotne, i bardzo wiele o człowieku mówi. Tak, wiem, zapewne ludzie rozumni od dawna takie rzeczy wiedzą, cóż, ja się uczę powoli.

    Czwórka nadal jest traktowana jak himalaje, a więcej to jak mount everest bez tlenu. W samych majtkach.
    Tym niemniej sytuacja obecna w porównaniu do tej sprzed kilku lat napawa optymizmem.
    Wczoraj widziałem na spacerze rodzinę z czwórką dzieci, w dość małych odstępach na oko.
  • TecumSeh napisal(a):
    Nie jest tu moim celem rozstrzyganie słuszności czegokolwiek, tylko zwrócę na jedną rzecz uwagę - NPRowcom wytknięto że stosują tak naprawdę normalną antykoncepcję, tyle że "moralną" i "legalną", ale co do istoty rzeczy (czyli uniknięcia poczęć) nie różniącą się od "nielegalnej" (mowa o tej nielegalnej, która wyklucza wszelką możliwość zabicia zarodków). .
    Na starym FF toczyły się na ten temat ostre boje. Neoni byli awangardą wśród "żywiołowców", ale często mieli u boku true tradsów. Ojciec 3 Króli przezywał stosujących NPR "sektą śluzowców". Tak myślę, że mieli w tym trochę racji, ale jak zwykle przesadzali.
  • raste napisal(a):
    Myślę że 90% nie ma dzieci bo nie chcę
    Wszystko ma swoje przyczyny, tylko ludzie głęboko nieszczęśliwi nie chcą mieć dzieci a to też ma swoją przyczynę.
  • Brzost napisal(a):
    TecumSeh napisal(a):
    raste napisal(a):
    Myślę że 90% nie ma dzieci bo nie chcę.
    Moje obserwacje są diametralnie różne.
    A jakąś tam grupę badawczą mam - pracuję w firmie gdzie jest 2000 kobiet z czego 95% w wieku rozrodczym.

    Większość ludzi (olbrzymia) CHCE mieć dzieci - nawet niedawna moda na jedno zdaje się przemijać. Dziś optimum to dwójka, ale naprawdę jestem pozytywnie zaskoczony ile osób chce trójkę. Pytani dlaczego, zazwyczaj coś "żartują" o ratowaniu demografii, emerytur, pobudkach patriotycznych i tak dalej.

    Takie tam "żarty" - ale od niedawna zaczynam obserwować, że to kto z czego jakie żarty robi, jest bardzo istotne, i bardzo wiele o człowieku mówi. Tak, wiem, zapewne ludzie rozumni od dawna takie rzeczy wiedzą, cóż, ja się uczę powoli.

    Czwórka nadal jest traktowana jak himalaje, a więcej to jak mount everest bez tlenu. W samych majtkach.
    Tym niemniej sytuacja obecna w porównaniu do tej sprzed kilku lat napawa optymizmem.
    Wczoraj widziałem na spacerze rodzinę z czwórką dzieci, w dość małych odstępach na oko.
    Ile takich rodzin było w latach 60 takich rodzin? I to pomimo szalejacej aborcji.
  • W latach 60? To moje roczniki.W klasie podstawówkowej nie miałem ani jednej wielodzietnej rodziny, w licealnej jedną.
  • Przemko napisal(a):
    raste napisal(a):
    Myślę że 90% nie ma dzieci bo nie chcę
    Wszystko ma swoje przyczyny, tylko ludzie głęboko nieszczęśliwi nie chcą mieć dzieci a to też ma swoją przyczynę.
    W takim razie mamy sporo ludzi nieszczęśliwych. Mój sąsiad porzucił swoją żonę pół roku po urodzeniu dziecka. Stwierdził że mu się znudziło rodzicielstwo.
  • Brzost napisal(a):
    TecumSeh napisal(a):
    Nie jest tu moim celem rozstrzyganie słuszności czegokolwiek, tylko zwrócę na jedną rzecz uwagę - NPRowcom wytknięto że stosują tak naprawdę normalną antykoncepcję, tyle że "moralną" i "legalną", ale co do istoty rzeczy (czyli uniknięcia poczęć) nie różniącą się od "nielegalnej" (mowa o tej nielegalnej, która wyklucza wszelką możliwość zabicia zarodków). .
    Na starym FF toczyły się na ten temat ostre boje. Neoni byli awangardą wśród "żywiołowców", ale często mieli u boku true tradsów. Ojciec 3 Króli przezywał stosujących NPR "sektą śluzowców". Tak myślę, że mieli w tym trochę racji, ale jak zwykle przesadzali.
    Kiedyś widziałem ankietę w której było że stosujących NPR jest 3%, więc o czym w ogóle mowa. Z resztą jest to metoda nie dająca pewności i większość znajomych co stosuje ma o jedno dziecko więcej niż planowali.

    A to forum wielodzietnych to chyba straszna szuria
  • 3 % - nie chce mi się wierzyć. To znaczy że reszta idzie na żywioł albo się "zabezpiecza"?
  • NPR jest najskuteczniejszą metoda antykoncepcyjna, co najmniej porównywalna z hormonami.
  • Zawsze mnie ciekawiło ile dzieci miał wyż demograficzny, moi rodzice i ja jesteśmy zbtefi wyżu. Rodzice mieli 2, dziadkowie na wsi 7, w klasie miałem może że 2 rowiesnikow z 2 rodzeństwa nie pamiętam nikogo kto by miał trójkę. Więc może wyz po prostu w większym stopniu pozakladal rodziny i miał dzieci, stąd te statystyki, a nie dlatego że mieli po 4 dzieci. Mówię o miastach bo na wsi to dzieci raczej bywały.
  • my tez z wyżu - nas z siostrami było troje od 1970 do 74 a teraz mamy razem 11 dzieci (8 chłopców i 3 dziewczynki) od 1996 do 2010
  • Przemko napisal(a):
    marniok napisal(a):
    Ciężko sobie wyobrazić gwałtowne - w przeciągu 3÷5 lat - pogorszenie jakości plemników, zwłaszcza że pierwsza ciąża była "z marszu"
    A ja sobie wyobrażam, dziecko potrafi rozmontować dotychczasowy styl życia człowiekowi - przestaje się ruszać, siedzi w domu, żre byleco, odreagowuje pijąc i jeśli płodność wcześniej była nie za ciekawa to teraz spada i tyle.
    Tak... Hmmm... to musi być problem ogolnopolski. Brak umiejętności dostosowania się do nowej rzeczywistości, wygodnictwo, lenistwo, egoizm (pomijam oczywiście sytuacje czysto medyczne). Dane za zeszły rok ale w pełni reprezentatywne.
    image
  • Brzost napisal(a):
    3 % - nie chce mi się wierzyć. To znaczy że reszta idzie na żywioł albo się "zabezpiecza"?
    Oczywiście. Młode dziewczyny w większości na tebletkach przynajmniej w dużych miastach. Np. większość koleżanek z pracy mojej żony. U mnie w pracy ja jestem jedyny który się do tego przyznał.
  • żona w pracy widuje babcie które przyprowadzają wnuczki po tabletki, matek jest mniej.
    idzie też sporo recept na trabletki "dzień po"
  • Przemko napisal(a):
    Zawsze mnie ciekawiło ile dzieci miał wyż demograficzny, moi rodzice i ja jesteśmy zbtefi wyżu. Rodzice mieli 2, dziadkowie na wsi 7, w klasie miałem może że 2 rowiesnikow z 2 rodzeństwa nie pamiętam nikogo kto by miał trójkę. Więc może wyz po prostu w większym stopniu pozakladal rodziny i miał dzieci, stąd te statystyki, a nie dlatego że mieli po 4 dzieci. Mówię o miastach bo na wsi to dzieci raczej bywały.
    Jest to matematycznie niemożliwe. Wrost o 30% w ciągu pokolenia. No mowie o latach 50 i 60.
  • Jeśli odnosimy dane do dekady IIWS to jak najbardziej możliwe.
  • Wypada przynajmniej 2.3 na kobietę a sporo kobiet nie może mieć dzieci itp. Czyli 2.5 na rodzinę.
    A swoją drogą w Izraelu jest 2.7. Więcej niż w Turcji.
  • 2017 rok w mojej parafii:
    92 chrztów
    96 pogrzebów

    (nie wiem jaki jest trend, w ub. latach nie sprawdzałam)
  • Joanna i Chip Ganes z Domów z Potencjałem (polski tytuł) spodziewają się 5 dziecka. W USA są bardzo popularny i ten fakt aż wzbudził dyskusje. U nas by się przydały podobne wzorce. Np. w serialach powinny pojawić się rodziny z 4 albo 5 dzieci. Nawet państwo powinno dopłacać także telewizjom prywatnym za takie programy.
  • Na razie mamy Rodzinka.pl z trójką.... Innych nie kojarzę ale ze tam gra Karolak więc szału nima
  • Państwo powinno dopłacać... Jasne. Oduczmy się w końcu tego komunistycznego oglądania się wiecznie na państwo.
  • Wystarczy abonament płacić.
  • TecumSeh napisal(a):
    Państwo powinno dopłacać... Jasne. Oduczmy się w końcu tego komunistycznego oglądania się wiecznie na państwo.
    Oduczmy się wreszcie korwinizmu, co?
  • Przemko napisal(a):
    TecumSeh napisal(a):
    Państwo powinno dopłacać... Jasne. Oduczmy się w końcu tego komunistycznego oglądania się wiecznie na państwo.
    Oduczmy się wreszcie korwinizmu, co?
    Przekleństwem które zafundował nam Korwin, jest to że skompromitował mnóstwo całkiem racjonalnych postulatów, które odtąd są utożsamiane z korwinizmem.
    Akurat brak oglądania się na państwo nie jest korwinizmem tylko normalnym zachowaniem, które było naturalne jak oddychanie, zanim pojawił się komunizm.

    Państwo nie powinno dopłacać do seriali, tylko fajnie byłoby aby była grupa zorientowanych na propaństwowe działania obywateli - w tym także tych z kasą. W przeciwnym razie zmiana rządu, która prędzej czy później nastąpi, gwarantuje antynatalistyczną politykę państwa. I co wtedy?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.