Efekty ministrowania Antuana

edytowano August 2017 w Forum ogólne
http://niezalezna.pl/201066-antoni-macierewicz-dla-quotgazety-polskiejquot-ambicje-personalne-nie-moga-szkodzic-armii

Trza poczytać, bo nie sposób skrócić do paru zdań.

Mój wniosek z lektury jest taki, że ewentualne zarzuty pod adresem obecnego ministra muszą opierać się o jego złą wolę i/lub zakłamanie, bo inaczej obrazek nie klei się w spójną całość. Można Macierewiczowi zarzucać różne rzeczy (upór, ambicję, niesterowność, ograniczone kompetencje, etc.) ale nie te dwie wymienione wcześniej cechy.

Ergo BBN i pałac chcąc więcej władzy i wpływów w MON, z konieczności ubierają owo chciejstwo w kontekst pretensji, z których wynika, że ktoś mija się z prawdą (najoględniej mówiąc). Zasię zestawienie konterfektu takiego Solocha z Antonim, wychodzi żałośnie dla ... sami sobie Państwo dopowiedzą.

edit: Można bez większego ryzyka zgodzić się z tezą, że antkowy MON jest wiarygodny dla Amerykanów, a to za sprawą ich widocznego i rosnącego zaangażowania. Tym samym medialna szarpanina BBNa i pałaca - bez względu na używane Wielgie Słowa - nie może mieć charakteru zasadniczego tylko ambicjonalny. Jeżeli jednak ma charakter zasadniczy, to wniosek jest taki, że obecny BBN i Pałac działają jako hamulcowi. Z dwojga złego,bardziej do mię przemawia wersja o przerośniętych ambicjach niż o krecich robótkach. Nieokiełznane ambicje, to takie ludzkie ...
Otagowano:

Komentarz

  • Słowo za słowo

    Macierewicz:
    Panie Ministrze, BBN twierdzi, że Pan Prezydent nie ma wiedzy na temat powodów odebrania gen. Jarosławowi Kraszewskiemu certyfikatu do dostępu do informacji niejawnych. Jak Pan skomentuje tę informację?

    Jak już powiedziałem, nie komentuję stanowiska urzędu prezydenta państwa. Komunikat BBN dotyczący sprawy pana generała mówił o „nieformalnych rozmowach Ministra Obrony Narodowej z Prezydentem RP”. Mogę tylko potwierdzić, iż wielokrotnie wskazywałem na kwestie związane z gen. J. Kraszewskim. Należy tu też przywołać fragment komunikatu Służby Kontrwywiadu Wojskowego sprzed miesiąca. Wówczas SKW uznała, że nie ma wyjścia i musi wszcząć postępowanie kontrolne. SKW powołała się na artykuł ustawy o ochronie informacji niejawnych, który mówi, że kiedy pojawiają się nowe wiadomości na temat danej osoby, które nie były znane podczas ostatniego analizowania ankiety bezpieczeństwa, SKW ma obowiązek przeprowadzić postępowanie kontrolne. Właśnie takie postępowanie zostało wszczęte wobec gen. J. Kraszewskiego.

    Myślę, że we wspomnianym komunikacie zawarta jest cała wiedza, jaką na obecnym etapie powinna dysponować opinia publiczna. Oczywiście prezydent ma prawo wglądu do wszystkich informacji, na jakie pozwalają przepisy, i ma prawo dysponować większą wiedzą. Wszystkie te warunki zostały spełnione.

    Czy Prezydent Duda może się zapoznać z materiałami SKW dotyczącymi gen. Kraszewskiego?

    To także zostało jasno sformułowane we wspomnianym komunikacie. Co prawda bezpośrednim zwierzchnikiem jest szef BBN, jednak nie mam wątpliwości, że tym bardziej dotyczy to Prezydenta RP. Nie widzę żadnych przeszkód. I żeby było jasne: w tej kwestii stanowisko ministra obrony narodowej zostało już dawno przekazane na piśmie.

    Takie pismo trafiło do Kancelarii Prezydenta?

    Tak.

    Soloch:
    Na relacje między Prezydentem a ministrem obrony wpływa sprawa gen. Kraszewskiego. Czy BBN otrzymało od MON i SKW wyjaśnienia, dlaczego zawieszono mu dostęp do informacji niejawnych?

    Niedobrze się stało, że Prezydent po formalnym zwróceniu się w lutym do ministra obrony narodowej do dziś nie otrzymał stosownych wyjaśnień w tej sprawie. Zamiast tego została wszczęta przez SKW procedura sprawdzająca wobec gen. Kraszewskiego. Procedura jest niejawna i czekamy na jej szybkie zakończenie.

    Ta sytuacja w oczywisty sposób wpływa na relacje między nami a MON. Jak najszybsze zakończenie procedury kontrolnej i wyjaśnienie w sposób jednoznaczny tej sprawy posłużyłoby przywróceniu właściwych relacji między naszymi instytucjami. Na dziś Prezydent nie ma jakichkolwiek informacji mogących podważać zaufanie do generała.

    Jeszcze wiosną prezydent Duda zgłaszał uwagi w sprawie braku odpowiednich kontaktów z MON. Pisma wysyłane do ministra Macierewicza pozostawały bez odpowiedzi, resort - jak wskazywał prezydent i jego ministrowie - nie odpowiadał na prośby BBN i ludzi Pałacu. Czy coś zmieniło się w tej kwestii?


    Na spotkaniu w marcu Prezydent przedstawił ministrowi swoje oczekiwania co do rozwoju Sił Zbrojnych. Spotkanie wyjaśniło też wiele nieporozumień. Prezydent wskazał również na sprawy wymagające rozstrzygnięcia, m.in. dotyczące reformy dowodzenia.

    W efekcie spotkania także w pewnym stopniu udrożnieniu uległy kanały współpracy. Czego przykładem były chociażby kontakty robocze z nadzorującym SPO ministrem Szatkowskim.

    Jednak w ostatnim czasie cieniem na tej współpracy położyła się wspomniana kwestia gen. Kraszewskiego, kierującego Departamentem Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi.
  • kimże jest generał Kraszewski, że warto o niego aż tak walczyć? Piłsudski New Generation? Wcielenie Żółkiewskiego raczej nie, bo to był raczej skromny człowiek.

    Jak rozumiem sprawa rozgrywa się o to, że prezydent ma prawo wglądu, a chce dostać na piśmie via kancelaria. Bizancjum jak widzę.
  • Zapewne ambicje i to z obu stron. Natomiast spór o generała Kraszewskiego powinien być merytoryczny. Rozumiem że Minister wyjaśnił Prezydentowi zastrzeżenia wobec generała. I zajmuje się nim na jego zlecenie SKW. Jest więc jakaś podstawa formalna jego wyłączenia. Jaka jest merytoryczna? My się nie dowiemy bo to tajemnica. Nie wierzę jednak, że gdyby była naprawdę poważna Prezydent by go nie zawiesił i nie znalazł sobie na cito innego doradcy. Jaka może być poważna podstawa? No szpiegostwo lub podejrzane i pochopne kontakty z obcymi wywiadami, ujawnianie tajemnic państwowych, defraudacja i tyle. Co innego kwalifikuje się do postępowania SKW i wyłączenia generała z obowiązków? W tej sprawie nie powinno być ambicji bo to zbyt ważne. Wyłączenie generała oznacza, że Prezydent został nagle pozbawiony kluczowego doradcy i nie może odpowiedzialnie i poważnie akceptować nominacji i koncepcji organizacji i dowodzenia armią. I choćby z tego powodu, niezależnie od sprawy samego generała, nominacje i decyzje powinny być odłożone do czasu aż Prezydent odpowiedniego doradce do tych spraw będzie miał, a ten będzie miał możliwość zapoznać się ze sprawami i doradzić.
  • jeżeli jest podejrzenie, to lepiej zaakceptować odłączenie niepewnej osoby od informacji niejawnych niż dalej je dostarczać. Paranoja w niektórych zawodach jest cnotą.
    A granie dla własnych ambicji losem kraju jest zbrodnią.
  • Paranoja nie jest cnotą tylko ciężka chorobą niebezpieczna dla otoczenia.

    Napisałem wyżej co sądzę o tym podejrzeniu. Powtórzę, że gdyby było poważne to jest miało poważne podstawy Prezydent nie miałby innego wyjścia jak, co najmniej, zawiesić generała i dobrać sobie kogoś innego. Skoro tego nie zrobił to chyba uznał, że to paranoja, albo jednak że małostkowość i ambicje, bo generał czasem nie zgadzał się z Ministrem.
  • dłużej znam Macierewicza niż pana prezydenta. I z pewnością Macierewicz dłużej nie dał plamy.
  • To nie są, przepraszam, poważne argumenty. Też mam znajomych i rodzinę. Bronię ich i stoję za nimi. Nie oznacza to automatycznie że zawsze mają rację i zawsze postępują nienagannie.
  • To po prostu kwestia zaufania Kolego.
  • Też. Moje doświadczenie życiowe nauczyło mnie ograniczonego zaufania do każdego, nawet do siebie samego. Wiara zaś, którą mam z łaski, uczy mnie nie oczekiwać od ludzi cudów i nie spodziewać się za wiele, ale jednocześnie nie oceniać ich zbyt surowo.

    W tej konkretnej sytuacji nie mam zbytniego zaufania tak do Ministra, jak i Prezydenta. Moja opinia, granicząca z pewnością, jest taka że obaj mają silną intencję naprawiania Polski i wzmacniania jej siły obronnej. Niestety mają też obaj bardzo silne ambicje, nie kontrolują w pełni swojego otoczenia i jego ambicji, ich ambicje wyraźnie ze sobą kolidują i obaj dają się im często ponieść oraz popełniają w tym błędy, których skutki dotykają nas wszystkich. Sytuację utrudnia wielka różnica temperamentów.
    Powtórzę kolejny raz, chociaż to tak oczywiste że aż nudne, że umocowanie demokratyczne Prezydenta i Ministra oraz zakresy ich kompetencji jednoznacznie wskazują Prezydenta jako wiodącego w sprawie obronności i podporządkowanie mu Ministra. Może się to nam nie podobać i możemy mieć negatywną opinię o jego koncepcjach w tej sprawie, ale tak jest. Prezydent zresztą wypowiada się w tych sprawach oględnie i nie stawia jakichś wygórowanych wymagań. Pewne jednak stawia i zdrowy rozsądek, choćby wobec tej oględności, nakazywałby Ministrowi się do nich ściśle stosować. Jak mogę mieć zaufanie do Ministra, który tego nie rozumie lub to ignoruje? Zaufanie do jego intencji czy dawnych osiągnięć zupełnie tu nie wystarcza. Podważa on bowiem sam zaufanie do swoich kompetencji politycznych i organizacyjnych.
  • No niestety. Po raz kolejny wracamy do problemu naszej Konstytucji, zgodnie z którą w zasadzie Prezydent i członkowie Rządu musieliby być aniołami, żeby się nie pozabijać.
  • loslos
    edytowano August 2017
    A nie da się wprowadzić ustawa, ze prezydent i premier musza być bliźniakami? Jako tako to wtedy działało.
  • Jestto jakiś pomysł. Zaprawdę jednak powiadam Wam, że prościej byłoby zlikwidować urząd prezesa rady ministrów i przekazać prezesowskie kompetencje prezydentowi. Skoro i tak prezyduje, to czemu nie miałby prezesować?
  • Ok ale Beata na Prezydenta.
  • Beata akurat po mistrzowsku współpracuje z prezydentem. Jej, na razie, ambicja głowy nie urywa.Gorzej jej idzie z własnymi ambitnymi ministrami. Nie wiem więc czy to jest właściwa osoba do brania podwładnych za twarz.
  • Jeśli tak jest, to by się dobrze nadawała na sekretarza rady ministrów, o ile w Nowym Lepszym Ustroju prezydent będzie kogoś takiego potrzebował.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.