Kupujcie bitcoiny! Nadchodzi nowy wielki kryzys!!!!!!

24

Komentarz

  • edytowano November 4
    Rafał napisal(a):
    To oczywiste ale ale co to ma wspólnego ze stwierdzeniem że wartość pieniądza jest oparta na rencie gruntowej?
    Pieniadz ma wartosc w czasie - jesli nie jestesmy dziecmi trzymajacymi swoj majatek w swince skarbonce, to dostepne sa dla nas takie instrumenty jak obligacje, lokaty itp. Ich oprocentowaniem posrednio steruje bank centralny (np. oprocentowanie lokat bierze sie z oprocentowania kredytow, a kredytow ze stop procentowych NBP).

    Cene ziemi i cene pieniadza laczy zasada arbitrazu - jesli cash flow dla ziemi i kapitalu jest taki sam, to ich cena powinna byc taka sama (co dokladnie napisal Los wczesniej). Teraz wystarczy, zeby ten bank zadbal o to, zeby renta kapitalowa podazala za renta gruntowa (ktora zbyt dynamiczna raczej i tak nie jest).
  • A konserwatystom powinno się to podobać: pieniądz ma oparcie nie w błahych błyskotkach tylko w czymś trwałym, odwiecznym i bliskim każdemu konserwatywnemu sercu - w ziemi.

    Zawsze twierdziłem, że z Mikkego taki konserwatysta jak ze mnie Chińczyk.
  • edytowano November 4
    No nie do lonca. Majatek Mikkego o ile dobrze pamietam ulokowany jest glownie w ziemi.
  • Na pewno był, tzn. wyprzedawał ziemię gdy brakło. Teraz pewnie nie musi bo utrzymuje go państwo hrehre.
  • edytowano November 4
    Jak brakowalo, to gp ratowali fani UPR. O ile dobrze pamietam byly takie dwie akcje jeszcze w latach 90-tych. Wiadomosci o ziemi pochodza z publicznych zeznan majatkowych europosla. Wiec sa swiezsze. Bylem zdziwiony, ze sie JM dorobil na gloszeniu idei alias mieszaniu ludziom w glowach.
  • O tym że ma ziemię słyszałem z 15 lat temu, więc już wtedy była to wiedza powszechna. O pomocy słyszałem tyle, ze naganiał kuców do darmowej roboty przed wyborami - np. odmalować ściany żeby w telewizji lepiej wyglądały.
  • Kornaś malował werandę ;)
  • Która chyba nigdy w setkach nie wystąpiła, pamiętam z lat 2003-2010 kiedy pracowałem w monitoringu mediów i generalnie sympatyzowałem z sektą Janusza wycinałem i wrzucałem na youtube każdy jego występ - pamiętam tylko z domu. ;)
  • Przemko napisal(a):
    Która chyba nigdy w setkach nie wystąpiła, pamiętam z lat 2003-2010 kiedy pracowałem w monitoringu mediów i generalnie sympatyzowałem z sektą Janusza wycinałem i wrzucałem na youtube każdy jego występ - pamiętam tylko z domu. ;)
    Oj nie nie, chyba w 2005 na zielonej werandzie Goldstein przemawiał...
  • Wlasnie paru korwinistom przy obiedzie w pracy wytlumaczylem, czemu parytet zlota jest gorszy niz to co mamy obecnie. Szysko fajnie, tylko mnie uklulo impostor syndomem, bo przeciez o tym nie mialem pojecia 2 dni temu...
  • Nie martw się, 90% psorów ekonomii nie wie tego do dziś.
  • polmisiek napisal(a):
    Wlasnie paru korwinistom przy obiedzie w pracy wytlumaczylem, czemu parytet zlota jest gorszy niz to co mamy obecnie. Szysko fajnie, tylko mnie uklulo impostor syndomem, bo przeciez o tym nie mialem pojecia 2 dni temu...
    :))))))))

    ale tematy przy obiedzie!
  • los napisal(a):
    Nie martw się, 90% psorów ekonomii nie wie tego do dziś.
    Zastanawiam się - po co wogóle szkoły (w takim kształcie, jak obecnie, a nie że są)...
  • Też się zastanawiam.
  • Szkoly sa glownie po to zeby jakkolwiek zajac mlodych. Pozytek niewielki.
    Corka za rok bedzie miala licencjat i musi szukac kolejnego kierunku na magisterke, bo ten ktory studiuje (jakas specjalizacja w ramach filologii hiszpanskiej) nie oferuje magisterki. Ale podobnie jest juz i na politechnice. W przerysowaniu: mozna skonczyc licencjackie na filologii i magisterskie z technologi zywienia. Skoro tak, to dawne piecioletnie studia byly niepotrzebnie wydluzone albo obecne, dzielone, sa niewiele warte.
  • randolph napisal(a):
    Szkoly sa glownie po to zeby jakkolwiek zajac mlodych.
    Pozytek niewielki.
    No że teraz po to są - to jest konkluzja.
    Ale nie po to je stworzono...
    :/

  • randolph napisal(a):
    Skoro tak, to dawne piecioletnie studia byly niepotrzebnie wydluzone albo obecne, dzielone, sa niewiele warte.
    I jedno i drugie. NIe wszystkie studia musiały być pięcioletnie, nie wszystkie studia mogą być 3+2.
  • randolph napisal(a):
    Skoro tak, to dawne piecioletnie studia byly niepotrzebnie wydluzone albo obecne, dzielone, sa niewiele warte.
    Drugie. O ile słowo "studia" rozumie się w tradycyjnym sensie - jako poważne zgłębianie wiedzy z danej dziedziny, aby być w niej profesjonalistą - to dwa lata jest śmiesznie krótkim okresem (pierwsze pół roku to głównie rozmaite "wstępy" i wyrównywanie zapóźnień licealnych w grupie, a trzeci rok licencjatu to przede wszystkim pisanie pracy, inaczej się nie da). Inna rzecz, że pięć lat "studiów" też można zmarnować - i to niekoniecznie z własnej winy.
  • mój izi inglisz pozwala mi podejrzeć fotki, a na nich all is OK
    coś nie tak z tymi bitkojnami?
  • Rodzina sprzedala dom, samochody, firme i "zainwestowala" w bitkojny
  • noji? pojeźdili po swiece wynika ze zdjęć
  • Tato jest pewien, ze w 3 lata majatek urosnie 3 razy. W zasadzie to chyba mozliwe, nie wiadomo, kiedy banka peknie, lecz mnie ciekawi co ten glowa rodziny ma w glowie (zeby nie mnozyc bytow ponad potrzeby mozna zalozyc, ze nic).

    Ew. to wszystko bajka w cwelu pompowania banki.
  • edytowano November 9
    polmisiek napisal(a):
    Ew. to wszystko bajka w cwelu pompowania banki.
    Ja jestem pewien, że artykuł to jest reklama/ marketing tej piramidy super-duper-amber-coingold
  • pocztałę w orginale
    na razie zamierzenia i popychajki o szczęściu rodzinnem, cudownych córkach i opresyjnym przymusie szkolnym w Hollandji, która nie dba o internetowych Nomadów.
    żadnych słów o zarobkach, nie mówiąc o juz zarobionych kwotach
    https://motherboard.vice.com/de/article/j5jq93/die-aussteiger-familie-die-ihren-besitz-fur-bitcoin-verscherbelt
  • polmisiek napisal(a):
    Rodzina sprzedala dom, samochody, firme i "zainwestowala" w bitkojny
    Trochę co innego wynika z tekstu:

    Letting go of things—so you mean the house, the cars, the motorcycle…
    The broken 800 Euro coffee machine. All things that demand time that's then missing in other areas. I didn't want this materialism anymore. I wanted to be closer to my family. And I don't miss anything. The same goes for my kids: When we sell their toys and they see how happy other children are as a result, well, they think that's great. Material things don't make people happy—they're just distractions.
    A mianowicie piznęli to wszystko w cholerę, bo dobra materialne to tylko obciążenie.
  • edytowano November 9
    Ale dom to sie jednak przydaje czasami. Ale rozumiem - tez bym nie chcial domu z zepsuta coffee machine
  • Ja po prostu wywaliłem niemiecki zepsuty expres kruppsa I kupiłem oldskulową kawiarkę do postawienia na gazie. A może powinienem na tę okolyczność wszystko upłynnić? Muszę pogadać z żoną...
  • Sarmata1.2 napisal(a):
    Ja po prostu wywaliłem niemiecki zepsuty expres kruppsa I kupiłem oldskulową kawiarkę do postawienia na gazie. A może powinienem na tę okolyczność wszystko upłynnić? Muszę pogadać z żoną...
    Od razu całą paczkę kawy? Toż to beczka kawy! :))
    (Kawiarka - fajna rzecz.)

  • Szwajcar to jak Chińczyk.
  • znaczy?
    inna rasa?
    czy przez biedę i brak surowców musi kupić przerobić i drogo sprzedać?
  • Nie. Co innego piszo, co innego gadajo.
  • i co innego myślą? i czynią ?
  • No, tak se piszą, a piwnice w Narodowym Banku Szwajcarskim mają pełne cebulek od tulipanów.
  • Nu nu, zaczełem ja słuchać przy zmywaniu film "Proroctwo" (http://excathedra.pl/index.php?p=/discussion/10172/proroctwo-iskra-z-polski ) i co ja słyszę? "Żal mi tych ludzi, co mają miliony w bankach!"

    Ergo? Kupujcie bitcoiny, nadchodzi APOKALIPSA!
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Żal mi tych ludzi, co mają miliony w bankach!
    Mnie też. Kasę się inwestuje, w banku można mieć konto bieżące a na nim sto, dwieście tysięcy góra, większe wydatki finansuje się z kredytu. Jak kto ma miliony w bankach, to coś musi z nim być niedobrze.

  • Chyba że kredytu.
  • Ale zaciekawiło mnie jak bitcoiny mają obronić przed Apokalipsą. I dlaczego lepiej niż banki, o ile banki w tej sprawie też coś znaczą.
  • Rafał napisal(a):
    Ale zaciekawiło mnie jak bitcoiny mają obronić przed Apokalipsą. I dlaczego lepiej niż banki, o ile banki w tej sprawie też coś znaczą.
    Bardzo prosto. Żeby rozwalić Kolegi oszczędności w banku, wystarczy dokonać aktu rozwalenia danego banku. Żeby zaś rozwalić Kolegowe bitcoiny, należałoby fizycznie rozwalić ileś tysięcy węzłów sieci bitcoinowej, na całym wielkim świecie.

    BTW, kiedy zakładałem dany wątek, cały bitcoin świata był wart sto milijardów dolków. Chwilowo jezdo 158 mld USD. Grubo, co?
  • edytowano November 26
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    Ale zaciekawiło mnie jak bitcoiny mają obronić przed Apokalipsą. I dlaczego lepiej niż banki, o ile banki w tej sprawie też coś znaczą.
    Bardzo prosto. Żeby rozwalić Kolegi oszczędności w banku, wystarczy dokonać aktu rozwalenia danego banku. Żeby zaś rozwalić Kolegowe bitcoiny, należałoby fizycznie rozwalić ileś tysięcy węzłów sieci bitcoinowej, na całym wielkim świecie.
    No nie, wystarczy włamać się do JEDNEJ giełdy i po prostu ukraść tego piniędze. Takie włamy (większe) odbywają się jakoś raz na kwartał. Raz na rok - naprawdę duże. Jakieś 90% użytkowników kleptowalut nie traktuje ich jak piniądz lecz jak dobro spekulacyjne i trzyma na giełdach.

    Analogicznie jest ze złotem czy innym srebrem, ci którzy traktują je jako sposób na przechowanie wartości trzymają je zabunkrowane gdzieś w banku ziemskim, ale znakomita większość chce na tym koniecznie zarobić dlatego trzyma je w banku.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    BTW, kiedy zakładałem dany wątek, cały bitcoin świata był wart sto milijardów dolków. Chwilowo jezdo 158 mld USD. Grubo, co?
    Carlo Ponzi byłby zachwycony.

  • Przemko napisal(a):
    No nie, wystarczy włamać się do JEDNEJ giełdy i po prostu ukraść tego piniędze. Takie włamy (większe) odbywają się jakoś raz na kwartał. Raz na rok - naprawdę duże. Jakieś 90% użytkowników kleptowalut nie traktuje ich jak piniądz lecz jak dobro spekulacyjne i trzyma na giełdach.

    Analogicznie jest ze złotem czy innym srebrem, ci którzy traktują je jako sposób na przechowanie wartości trzymają je zabunkrowane gdzieś w banku ziemskim, ale znakomita większość chce na tym koniecznie zarobić dlatego trzyma je w banku.
    Jak kto trzyma swoje bitcoiny na giełdzie, to trochę tak jak gdyby je trzymał w jakimś nielicencjonowanym banku.

    Ale spox, giełdy nie są obowiązkowe, można przecie handełesować bitcoinem P2P.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Żeby rozwalić Kolegi oszczędności w banku, wystarczy dokonać aktu rozwalenia danego banku.
    Jak to delikatnie powiedzieć... Światowy system finansowy nieco różni się od tego, który jest przedstawiany w NCzasie. Tak zupełnie szczerze - to nic ze sobą nie mają wspólnego.
  • edytowano November 27
    los napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Żeby rozwalić Kolegi oszczędności w banku, wystarczy dokonać aktu rozwalenia danego banku.
    Jak to delikatnie powiedzieć... Światowy system finansowy nieco różni się od tego, który jest przedstawiany w NCzasie. Tak zupełnie szczerze - to nic ze sobą nie mają wspólnego.
    Aha.

    Zawsze podziwiałem Kolegi umiejętność, polegającą na tym, żeby w krótkich przystępnych słowach niczego nie objaśnić.
  • loslos
    edytowano November 27
    A to nie zna kolega mojej zasady, że nic nie należy objaśniać?

    Ja jestem najbardziej konserwatywnym konserwatystą świata - za najlepszy system polityczny uznaję ten panujący w starożytnym Egipcie. Przebić mnie można tylko promując Mohendżo Daro i Harappę.

    W dzisiejszych czasach banku się nie da rozwalić, bo materialiści ponieśli sromotną klęskę, bank jest bytem czysto duchowym. Oczywiście - dla materialistycznego motłochu zachowuje sie pozory w postaci fasad. Bitcoin i tradycyjna bankowość w zasadzie opierają się na takich samych zasadach.
  • los napisal(a):
    Bitcoin i tradycyjna bankowość w zasadzie opierają się na takich samych zasadach.
    Bardzo takich samych. Trzymasz bitcoin na giełdzie? Mogą ukraść. Trzymasz w domu? Mogą ukraść. Komputer może paść. Trzymasz na pendrajwie? Możesz zgubić. Wyrysujesz sobie co trzeba na kawałku metalu - mogą ukraść, możesz zgubić.
  • edytowano November 27
    No w sensie że pieniądze, ściślej ich wycena nie mają już w zasadzie żadnej realnej podstawy to tak.
    Właściwie to bitcoiny są pożyteczne, a ściślej mogłyby być. Gdyby tak światowi spekulanci, w szczególności fundusze private equity skupiające pieniądze bogatych inwestorów, zajmujących się głównie wirtualem, a nie żadną realną gospodarką, zainwestowały masowo w bitcoiny to zarysowałaby się bardzo ciekawa perspektywa. Jakby w końcu upadła ta piramida to przecenie uległyby pieniądze wirtualne bez wielkiej szkody dla gospodarki realnej. Oczywiście i w gospodarce realnej jest trochę ryzyk. Szczególnie jeśli chodzi o spółki technologiczne i inne gwiazdy o współczynnikach P/E powyżej 30. No ale właśnie stamtąd najpierw, po likwidacji pozycji, mogłyby przepłynąć pieniądze spekulacyjne na bitcoiny. Pewnie by były istotne przeceny tych spółek ale to by ich realnej działalności za bardzo nie zaszkodziło. No ale do tego jeszcze daleko. Co to jest 150 miliardów w światowym systemie finansowym? Tyle co nic. Tu potrzeba wejść na poziom o rząd wielkości wyższy i jeszcze przemnożyć przez minimum 5.
  • edytowano November 27
    Rafał napisal(a):
    No w sensie że pieniądze, ściślej ich wycena nie mają już w zasadzie żadnej realnej podstawy to tak.
    Wydawało mi się, że na jakimś forum mieliśmy dyskusję ze 3 tygodnie temu o rencie gruntowej, ale może to mi się pomerdało i to nie było tutaj ale na Keks U Pedra.pl, innego wytłumaczenia nie widzę...
  • Tutej, tutej. To pokazuje sens tłumaczenia rzeczy - człowiek się wysili a publice przejdzie mimo uwagi.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.