Jak rozumieć Papieża Franciszka?

2»

Komentarz

  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    Oj byli. Dużo gorsi byli. Jednak i tak bramy piekielne nie przemogą.
    Jak sobie Koledzy wizualizują dane bramy piekielne, nieudolnie usiłujące przemóc Kościół Święty?
    No będę się zastanawiał. Jednak mętne wywody, pewna niestabilność emocjonalna, słabość intelektualna argumentacji, a raczej zgoła jej brak, to chyba jeszcze nie bramy piekielne. Może jednak być że to już przedsionek, albo zaproszenie do wejścia przez te bramy. Tym co decyduje jest świadoma zła wola i szatański plan.
  • los napisal(a):
    On to naprawdę powiedział
    W Moskwie, w Rosji jest tylko jeden patriarchat - wasz. Nie będziemy mieli drugiego. A kiedy jakiś wierny katolicki - czy to świecki, ksiądz czy biskup - chwyta za sztandar uniatyzmu, który już nie działa, jest skończony, przynosi mi to ból.
    https://www.gosc.pl/doc/4781004.Papiez-Kosciol-katolicki-nie-moze-mieszac-sie-w-polityke-w-Rosji
    O, to jest chyba wazniejsze!?
    "Niektórzy myślą - ale nie jest to słuszne - że najpierw trzeba zawrzeć porozumienie doktrynalne dotyczące wszystkich punktów podziałów, a potem podążać. To w ekumenizmie nie działa, bo nie wiadomo, kiedy zostanie zawarte porozumienie" - zaznaczył Franciszek.
    "Nie wiadomo kiedy" - jak dla mnie przyznanie, że ekumenizm w formie narzuconej po II Soborze Watykańskim okazał sie klapą i nie działa. Nie wiadomo kiedy zadziała...


    Wyłom zrobił (wyjatek) ( Anglicanorum coetibus) papież Benedykt XVI, który pokazał czym jest prawdziwy ekumenizm, tworząc ordynariaty personalne. (Choć nie utworzył nowego rytu, włączył księgi: mszał i Book of Common Prayer do "rodziny rytu rzymskiego")
  • MarianoX napisal(a):
    Romeck - mam nadzieję, że nie kolegujesz się już z prorosyjskim towarzyszem ___? Ja Ciebie bardzo szanuję i uważam, że to nie jest towarzystwo na twoim poziomie.
    :)
    = = = = = = =

    Pierwszy raz usłyszałem o "starej mszy" na początku 2007 roku, będąc w Szkocji.
    Poznanie tej mszy, która zaczęła być odprawiana w Bytomiu, bylo moim celem po powrocie do domu we wrześniu.

    Przy okazji i - na serio wtedy - bohaterów walki o tę mszę, czyli i ___.
    Nawet kiedyś dostałem od niego propozycję bliższej współpracy przy reaktywacji (starej) mszy w Piekarach Śląskich, w Bazylice (mojej parafii, a dokładanie w kościele na Kalwarii, gdzie odbywają się pielgrzymki stanowe). (Lekko się zaangażowałem bezpośrednio przez księdza, którego za niedługo arcybiskup wyrzucił na drugi kraniec diecezji, do kaplicy szpitalnej!)
    I wten czas, przez kilka lat udzielałem się na forum Krzyż, na kilka lat zapominając jak "wygląda" nowa msza, (od 2007 roku nie byłem na "nowej" pasterce czy mszy wielkanocnej). Ale z P___ to raczej tylko internetowe dialogi prowadziłem, i niedzielne pomszalne pogawędki "o pogodzie". (Jak to w niedziele po mszy... :) )

    Bliżej poznaliśmy się w... ławce szkolnej, kiedy nasze dzieci trafiły do jednej klasy w katoliku (gimnazjum + liceum).
    Razem siedzieliśmy, razem zgałszaliśmy się na (prawdziwego) ochotnika do różnych funkcji w szkole (rada klasy, rada szkoły, pomoc w organizacjacj rzeczy różnych (Kurde! Kiedy dzieci z naszej klasy wygrały ogólnopolski test międzynarodowwego konkursu i nagrodą był wyjazd do USA, to ___ był jedynym który potrafił ten wyjazd zorganizować i koordynować nonstop prze tydzień! Co za belfry...)

    Ale też wtedy moje związki z quasi-parafią trydencką opadły, mialem dość świrów i nawiedzonych-lepiej-wiedzących.
    Moja mala żonka stwierdziła wtedy, że zrobienie przez biskupa (diecezja gliwicka) takiego miejsca w Bytomiu to był super ruch - wymiotło takich z parafii do swoistego getta. Już nawet byl moment, że zaczęła być przewaga rodzin (całych, takich jak my) i "normalnych" (nie "tradsów" ale zwyklych niedzielnych katolików zakochanych w starej liturgii, takich jak my). Usłyszałem to nawet z ust bytomskiego celebransa, któego dwa razy nawet gościliśmy w domu w Piekarach.

    Niestety, getto wygrało, od kilu lat to towarzystwo to prawie sami mężczyźni (ich żony i dzieci przestały chodzić!) Dla mnie i małej żonki to było cos niezdrowego. Celebrans się zradykalizował (w moim wieku jest! I chodził do tego samego liceum co mała żonka, gadali sobie kiedyś o swoich wspólnych nauczycielach)

    Wydawało się, że to będzie "pierwsza parafia" a wierni - dobrzy znajomi (jak na forum Excathedra!!!)
    Ale dodatkowo "ławkowa" znajomość z ___ pokazała, jak bardzo się różnimy, a chorobliwa antypisowośc wręcz odstraszała (mimo, że sam nie jestem pisowcem, a Kaczyńskich nigdy nie lubiłem). I pamiętam jak mnie zszokował jego wywód, że to Rosja nie napadła na Krym!
    Dwa i pół roku już nie rozmawiałem...

    = = = = = = =

    W temacie.
    Tak więc - nie mam nic z nim wspólnego.






  • edytowano June 4
    Watykan odrzuca decyzję Episkopatu Niemiec
    Czyli inter-komunia wciąż niedozwolona w Niemczech.
    Stolica Apostolska odrzuciła propozycję Niemieckiej Konferencji Biskupów, aby pozwolić protestanckim współmałżonkom katolików na przyjmowanie Komunii św. w Kościele katolickim. Decyzja ta została ogłoszona w oficjalnym liście prefekta Kongregacji Nauki Wiary, abp. Luisa Ladarii, skierowanym do episkopatu niemieckiego. Zaaprobował ją Papież Franciszek.
    /to chyba nie ten wątek - ale juz mi szukać nie chce..../
  • Co oni tacy chętni na wcinanie tego "opłatka"? Taki przysmak, darmowa wyżerka?

    A może jednak to aż taka pokusa profanacji...
  • qiz napisal(a):
    Co oni tacy chętni na wcinanie tego "opłatka"? Taki przysmak, darmowa wyżerka?

    A może jednak to aż taka pokusa profanacji...
    E, proszę nie udawać że niewiadomo o co chodzi...

    Oni: drugie związki (niesakramentalne), np. Ona katoliczka, On protestant
    Ona idzie z Onem na protestancki service, gdzie przyjmuje opłatek.*
    On idzie z Oną na katolicką mszę, gdzie nie może zjeść "oplatka".
    I kłótnia w rodzinie, a Episkopat Niemiec nie chce kłócących się rodzin , nawet niesaklramentalnych.

    *jeśli dobrze pamietam - grzech!
  • edytowano June 4
    romeck napisal(a):
    MarianoX napisal(a):
    Romeck - mam nadzieję, że nie kolegujesz się już z prorosyjskim towarzyszem ___? Ja Ciebie bardzo szanuję i uważam, że to nie jest towarzystwo na twoim poziomie.
    :)
    = = = = = = =

    Pierwszy raz usłyszałem o "starej mszy" na początku 2007 roku, będąc w Szkocji.
    Poznanie tej mszy, która zaczęła być odprawiana w Bytomiu, bylo moim celem po powrocie do domu we wrześniu.

    Przy okazji i - na serio wtedy - bohaterów walki o tę mszę, czyli i ___.
    Nawet kiedyś dostałem od niego propozycję bliższej współpracy przy reaktywacji (starej) mszy w Piekarach Śląskich, w Bazylice (mojej parafii, a dokładanie w kościele na Kalwarii, gdzie odbywają się pielgrzymki stanowe). (Lekko się zaangażowałem bezpośrednio przez księdza, którego za niedługo arcybiskup wyrzucił na drugi kraniec diecezji, do kaplicy szpitalnej!)
    I wten czas, przez kilka lat udzielałem się na forum Krzyż, na kilka lat zapominając jak "wygląda" nowa msza, (od 2007 roku nie byłem na "nowej" pasterce czy mszy wielkanocnej). Ale z P___ to raczej tylko internetowe dialogi prowadziłem, i niedzielne pomszalne pogawędki "o pogodzie". (Jak to w niedziele po mszy... :) )

    Bliżej poznaliśmy się w... ławce szkolnej, kiedy nasze dzieci trafiły do jednej klasy w katoliku (gimnazjum + liceum).
    Razem siedzieliśmy, razem zgałszaliśmy się na (prawdziwego) ochotnika do różnych funkcji w szkole (rada klasy, rada szkoły, pomoc w organizacjacj rzeczy różnych (Kurde! Kiedy dzieci z naszej klasy wygrały ogólnopolski test międzynarodowwego konkursu i nagrodą był wyjazd do USA, to ___ był jedynym który potrafił ten wyjazd zorganizować i koordynować nonstop prze tydzień! Co za belfry...)

    Ale też wtedy moje związki z quasi-parafią trydencką opadły, mialem dość świrów i nawiedzonych-lepiej-wiedzących.
    Moja mala żonka stwierdziła wtedy, że zrobienie przez biskupa (diecezja gliwicka) takiego miejsca w Bytomiu to był super ruch - wymiotło takich z parafii do swoistego getta. Już nawet byl moment, że zaczęła być przewaga rodzin (całych, takich jak my) i "normalnych" (nie "tradsów" ale zwyklych niedzielnych katolików zakochanych w starej liturgii, takich jak my). Usłyszałem to nawet z ust bytomskiego celebransa, któego dwa razy nawet gościliśmy w domu w Piekarach.

    Niestety, getto wygrało, od kilu lat to towarzystwo to prawie sami mężczyźni (ich żony i dzieci przestały chodzić!) Dla mnie i małej żonki to było cos niezdrowego. Celebrans się zradykalizował (w moim wieku jest! I chodził do tego samego liceum co mała żonka, gadali sobie kiedyś o swoich wspólnych nauczycielach)

    Wydawało się, że to będzie "pierwsza parafia" a wierni - dobrzy znajomi (jak na forum Excathedra!!!)
    Ale dodatkowo "ławkowa" znajomość z ___ pokazała, jak bardzo się różnimy, a chorobliwa antypisowośc wręcz odstraszała (mimo, że sam nie jestem pisowcem, a Kaczyńskich nigdy nie lubiłem). I pamiętam jak mnie zszokował jego wywód, że to Rosja nie napadła na Krym!
    Dwa i pół roku już nie rozmawiałem...

    = = = = = = =

    W temacie.
    Tak więc - nie mam nic z nim wspólnego.






    Bardzo dziękuję Ci za tą wypowiedź. Mój szacunek do Ciebie jeszcze wzrósł.
  • Romeck OK ;)

    MarianX też ok i może naprawdę dajmy sobie spokój z "tłumaczeniem" się na forum kto kogo zna i czy już ma składać samokrytykę, no naprawdę :)
  • los napisal(a):
    qiz napisal(a):
    Kurna, w końcu doczekaliśmy papieża ruskiego agenta. No takiego gagatka to chyba jeszcze nigdy nie było.
    A ci papieże, co potępiali powstania, to nie byli na ruskim żołdzie? Swojo szoso - uwielbieni przez niektórych tradsów.

    Sprostowanie. Nie było "papieży potępiających powstania", tylko jeden - Grzegorz XVI. Na dodatek i w tym przypadku nie była to zła wola, tylko głupota, bo dał omamić rosyjskiemu ambasadorowi. Później Polaków przepraszał, a w mowie na konsystorzu skarżył się a propos na "wrodzoną przewrotność schizmatyków". Tyle że mleko się już rozlało.
    Natomiast niegodni papieże się zdarzali, owszem. W X i częściowo XI wieku był okres wielkiego upadku papiestwa, t.zw. "pornokracji", a większym autorytetem cieszyli się opaci Cluny. Drugi okres straszliwego upadku to okres Renesansu.
  • Rzchanym napisal(a):
    los napisal(a):
    qiz napisal(a):
    Kurna, w końcu doczekaliśmy papieża ruskiego agenta. No takiego gagatka to chyba jeszcze nigdy nie było.
    A ci papieże, co potępiali powstania, to nie byli na ruskim żołdzie? Swojo szoso - uwielbieni przez niektórych tradsów.

    Sprostowanie. Nie było "papieży potępiających powstania", tylko jeden - Grzegorz XVI. Na dodatek i w tym przypadku nie była to zła wola, tylko głupota, bo dał omamić rosyjskiemu ambasadorowi.
    Tak się tłumaczył, bo co miał biedak robić?

    Kolego, papieże w XIX wieku bali się tylko jednego i to nie było wcale Piekło. Bali się, że ktoś im zrobi to co Napoleon i by tego uniknąć gotowi byli wejść we wszystkie otwory schizmatykom, heretykom i ateistom. Nieuniknionego oczywiście nie uniknęli i zamiast mieć tylko wojnę, mieli i hańbę i wojnę. Ludzie są strasznie przewidywalni.
  • los napisal(a):
    Rzchanym napisal(a):
    los napisal(a):
    qiz napisal(a):
    Kurna, w końcu doczekaliśmy papieża ruskiego agenta. No takiego gagatka to chyba jeszcze nigdy nie było.
    A ci papieże, co potępiali powstania, to nie byli na ruskim żołdzie? Swojo szoso - uwielbieni przez niektórych tradsów.

    Sprostowanie. Nie było "papieży potępiających powstania", tylko jeden - Grzegorz XVI. Na dodatek i w tym przypadku nie była to zła wola, tylko głupota, bo dał omamić rosyjskiemu ambasadorowi.
    Tak się tłumaczył, bo co miał biedak robić?


    Nic. Nie musiał się tłumaczyć. Chciał. Tym bardziej na konsystorzu nie musiał się skarżyć na Rosjan.

  • loslos
    edytowano June 9
    Nie kupuję. Nie wiemy, co sobie myśleli ludzi, których nie znaliśmy osobiście. Znamy najwyżej ich działania.
  • los napisal(a):
    Nie kupuję. Nie wiemy, co sobie myśleli ludzi, których nie znaliśmy osobiście. Znamy najwyżej ich działania.
    No właśnie, a działaniem były m.in. późniejsze przeprosiny (publiczne).
    (nie znałem historii dalszej)
  • Przepraszam, że przyczyniłem się do tego, że was zajebali, bardzo mi hehehe przykro. Prawdziwe przeprosiny to byłoby przeczołganie się do Częstochowy i z powrotem. W worze pokutnym.
  • los napisal(a):
    Przepraszam, że przyczyniłem się do tego, że was zajebali, bardzo mi hehehe przykro. Prawdziwe przeprosiny to byłoby przeczołganie się do Częstochowy i z powrotem. W worze pokutnym.
    Ale to już nie do nas jaki ma być żal i zadośćuczynienie.
    Ale dybyś był jego spowiednikiem - to pokuta całkiem do rzeczy.
  • loslos
    edytowano June 10
    Każdy jest spowiednikiem bliźniego, który mu uczynił krzywdę, w zakresie tej krzywdy.

    A niewiedza naiwnego pana papieża i zwiedzenie przez sprytnego Moskala, jest ostatnią rzeczą, w którą uwierzę. Kościół może nie za bardzo jest z tymi dywizjami ale wywiad ma najlepszy na świecie. Każda parafia jest źródłem informacji, nie potrzeba pośrednictwa schizmatyków.
  • los napisal(a):
    ... Kościół (...) wywiad ma najlepszy na świecie. Każda parafia jest źródłem informacji, nie potrzeba pośrednictwa schizmatyków.
    To racja.


    ===
    Fajnie wyszło dekadę temu, kiedy liczba obywateli w spisie państwa i w "spisie" kolędowym rozjechała się o dwa miliony i to Kosciół dobrze obliczyl ilość emigrantów schengenowskich :)



  • loslos
    edytowano June 10
    Znalazłem jednak powód, dla którego pan papież mógł chętniej uwierzyć schizmatyckiemu ambasadorowi niż tysiącom katolickich proboszczów. Książę Gagarin mianowicie mieszkał w pałacu i jadał na srebrze i porcelanie wyszukanie potrawy a usługiwały mu dziesiątki służby. A ci proboszcze - umówmy się, że plebaniom daleko było do standardu pałacu, niektórym bardzo daleko. Dlatego Bartłomiej Cappellari uwierzył księciu Gagarinowi a nie proboszczom mimo, że paradoksalnie jego osobiste obyczaje były bliższe wiejskim proboszczom niż książętom.

    Jeżeli tak jest - to Wiktor Emanuel, Cavour i Garibaldi zaliczają się do największych dobroczyńców Kościoła, choć oczywiście na zasadzie ein Teil von jener Kraft... Uwolnili papieży od ziemskiej troski o Bolonię.
  • los napisal(a):
    A niewiedza naiwnego pana papieża i zwiedzenie przez sprytnego Moskala, jest ostatnią rzeczą, w którą uwierzę. Kościół może nie za bardzo jest z tymi dywizjami ale wywiad ma najlepszy na świecie. Każda parafia jest źródłem informacji, nie potrzeba pośrednictwa schizmatyków.
    Wydaje mi się, że idąc tą drogą argumentacji, możemy dojść do wniosku, że św. Jan Paweł jednak wiedział o skandalach z Legionistami Chrystusa i przymykał na to oczy. A prawda jest taka, że przepływ informacji od parafii do papieża ma tyle węzłów pośrednich, że nie jest problemem, aby taką informację zniekształcić, czy zablokować. Szczególnie w XIX w. Co oczywiście nie przesądza sprawy w tamtym przypadku.
  • Exspectans napisal(a):
    los napisal(a):
    A niewiedza naiwnego pana papieża i zwiedzenie przez sprytnego Moskala, jest ostatnią rzeczą, w którą uwierzę. Kościół może nie za bardzo jest z tymi dywizjami ale wywiad ma najlepszy na świecie. Każda parafia jest źródłem informacji, nie potrzeba pośrednictwa schizmatyków.
    Wydaje mi się, że idąc tą drogą argumentacji, możemy dojść do wniosku, że św. Jan Paweł jednak wiedział o skandalach z Legionistami Chrystusa i przymykał na to oczy.
    Rozciąganie analogii jak gumy do majtek jest paskudnym obyczajem polemicznym.Zwłaszcza kiedy nie da się jej w żaden sposób zastosować, tak jak w tym kanonicznym przypadku. Ale dziękuję, że dano mi możliwość przeprowadzenia lekcji metodologii, to wzorcowy przykład porównania od czapy.

    Skandale seksualne mają ze swej natury tajemny charakter, sytuacja kiedy małżonek/małżonka latami nie wie o podwójnym życiu swej drugiej połowy, jest dość typowa. Tym bardziej przebywający na innym kontynencie papież miał prawo nie wiedzieć o obyczajach pewnego katabasa.

    Kto jest schizmatykiem a kto heretykiem i na czym schizma i herezja polegają, pan papież jednak wiedzieć powinien.
  • Nie rozciągam analogii - stwierdzam fakt, że przepływ informacji między pierwszym a ostatnim ogniwem może zostać skutecznie zaburzony. Dlatego uznałem, że Kolegi argument z najlepszym wywiadem nie do końca jest tak mocny w tym kontekście. To że ówczesny papież skarżył się na schizmatyków, nie musi oznaczać, że zlekceważył informacje ze źródeł wewnątrzkościelnych, bo one również mogły być odpowiednio zmanipulowane (a znając wielowiekową historię rosyjskiej agentury wpływu wcale bym się nie zdziwił).
    Odnosząc się do wzmiankowanej sprawy z dalekiej Ameryki - OIDP informacje nie były blokowane na najniższym poziomie, ale gdzieś wyżej. W to, że św. Jan Paweł nie otrzymał prawdziwych danych na tamten temat nie wątpię.
  • Exspectans napisal(a):
    Nie rozciągam analogii - stwierdzam fakt, że przepływ informacji między pierwszym a ostatnim ogniwem może zostać skutecznie zaburzony.
    Twierdzisz, że biednego pana papieża polscy proboszcze i wikariusze wprowadzili w błąd co do istoty schizmy wschodniej? To do działu "Humor."
  • los napisal(a):
    Twierdzisz, że biednego pana papieża polscy proboszcze i wikariusze wprowadzili w błąd co do istoty schizmy wschodniej? To do działu "Humor."
    Z całym szacunkiem, ale mam wrażenie, że teraz Kolega przypisuje mi coś czego nie powiedziałem. Chyba że w Kolegi mniemaniu powiedziałem, ale nie bardzo widzę w jaki sposób można dojść do tego wniosku.
    Żeby była jasność: twierdzę, że nie można uznać, że papież ma najlepszy wywiad na świecie, gdyż na wielu etapach pośrednich może dojść do celowego zniekształcenia informacji.

  • Exspectans napisal(a):
    Żeby była jasność: twierdzę, że nie można uznać, że papież ma najlepszy wywiad na świecie, gdyż na wielu etapach pośrednich może dojść do celowego zniekształcenia informacji.

    Dotyczy to wszystkich instytucji zarządzających informacją bez wyjątku, również innych agencji wywiadowczych.

    Forum dyskusyjne ma swoje prawa, czasem dla skrótowości i wyrazistości formułuje się twierdzenia nieco przesadzone. Tekst "Kościół ma najlepszy wywiad na świecie" jest taką przesadą choćby z tego powodu, że przecież nie jestem w stanie ocenić jakości różnych agencji wywiadowczych na przestrzeni wieków.

    Złagodzę tę tezę i napiszę: Kościół ma potencjał do posiadania najlepszego wywiadu na świecie. I chyba nie jest to tylko mój pogląd, duchowni bardzo często kierowali agencjami wywiadowczymi.
  • Ok. Teraz jest jasne.
    Zastanawiam się jeszcze tylko, czy potencjalne zakłócenia informacyjne są tak samo groźne w przypadku Kościoła jak państwa. Zaryzykuję stwierdzenie, że nie: wydaje mi się, że z jednej strony papież ma dużo większą bezpośrednią władzę nad Kościołem, niż władca nad państwem (stąd też efektywniej kontrolować papieża, niż państwo w którym władza jest podzielona między kilka ośrodków), a z drugiej jest bardziej odosobniony niż przeciętny król/prezydent (za królem np. stał ród, który z grubsza miał wspólny interes, choćby w zachowaniu władzy - w Kościele też tak było do pewnego czasu, ale im później, tym bardziej się to rozmywało).
  • los napisal(a):
    Wiktor Emanuel, Cavour i Garibaldi zaliczają się do największych dobroczyńców Kościoła, choć oczywiście na zasadzie ein Teil von jener Kraft... Uwolnili papieży od ziemskiej troski o Bolonię.
    To się akurat zgadza. Już w XIX w. jakiś kolo zauważył, że dzięki ww. indywiduom Papież przestał być drugorzędnym włoskim książątkiem, a stał się władcą świata. Także dzięki operacji Risorżimiento Papież przestał na pobitych Polaków rzucać klątwy, a zaczął mówić ludzkim głosem. Chodzi mi konkretnie o Leona XIII i jego encyklikę Caritatis, z 1894 – O położeniu Kościoła w Polsce.

    Na polskiej Łajce oczywiście jej nie ma, ale jest tu -------> http://silesia.edu.pl/slask/index.php?title=Papież_Leon_XIII_-_Caritatis_z_19_III_1894
  • No generalnie sojusz, a nawet za wielka zażyłość z tronem i skarbcem źle robią Kościołowi. Znaczy najgorzej robią jego hierarchii. Są kłopoty z różnymi Filozofami, Pieronami i Nyczami u góry i Sowami oraz Bonieckimi niżej. No a jak hierarchia marna to zgorszenie i ryzyko dla maluczkich.
  • O, fajny sondage w ramach tradiwarsów!

    https://ekai.pl/iskk-polscy-katolicy-zyczliwie-nastawieni-do-mszy-trydenckiej/
    Gdy­by Msza „try­denc­ka” była spra­wo­wa­na w ich para­fii, 28,9% respon­den­tów son­da­żu uczest­ni­czy­ło­by w niej co tydzień, a 51,6% od cza­su do cza­su. Tyl­ko 15,1% w ogó­le nie chcia­ło­by brać w niej udzia­łu. W pyta­niu wie­lo­krot­ne­go wybo­ru doty­czą­cym oso­bi­stej opi­nii nt. Mszy św. w for­mie nad­zwy­czaj­nej 49,9% wybra­ło odpo­wiedź, że jest ona wyra­zem wier­no­ści wobec tra­dy­cji Kościo­ła, 37,3% uzna­ło ją za coś nor­mal­ne­go, 17,6% stwier­dzi­ło, że nie odpo­wia­da ona dzi­siej­szej kul­tu­rze, a 4,2%, że jest czymś dzi­wacz­nym.
  • son­daż wśród repre­zen­ta­tyw­nej gru­py 635 kato­li­ków zaan­ga­żo­wa­nych w życie Kościo­ła.
    Ciekawe jak dokonali selekcji tych 635 osób ;)
  • Tu pełen raport http://iskk.pl/images/stories/Instytut/dokumenty/Nadzwyczajny_ryt_2017_ost.pdf

    Jednak nie ma w nim informacji jak zostala utworzona baza adresowa respondentów. Mam nadzieję ze nie wzięli listy userow z forum krzyz ;)
  • makos napisal(a):
    Tu pełen raport (...)
    Jednak nie ma w nim informacji jak zostala utworzona baza adresowa respondentów. Mam nadzieję ze nie wzięli listy userow z forum krzyż ;)

    Foch!!!
    :)
  • W mojej parafii wprowadzono swego czasu jedną mszę w miesiącu w języku łacińskim (nie trydencką) i ze śpiewem gregoriańskim (pięknie wykonywanym, nawiasem mówiąc). Szybko się z tego wycofano - liczba wiernych uczestniczących w tej mszy malała z miesiąca na miesiąc.
    Dodam, że przed każdą mszą wierni mieli rozdawane wszystkie teksty polsko-łacińskie, więc z aktywnym uczestniczeniem w zasadzie nie było kłopotu.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    O, fajny sondage w ramach tradiwarsów!

    https://ekai.pl/iskk-polscy-katolicy-zyczliwie-nastawieni-do-mszy-trydenckiej/
    Gdy­by Msza „try­denc­ka” była spra­wo­wa­na w ich para­fii, 28,9% respon­den­tów son­da­żu uczest­ni­czy­ło­by w niej co tydzień, a 51,6% od cza­su do cza­su. Tyl­ko 15,1% w ogó­le nie chcia­ło­by brać w niej udzia­łu. W pyta­niu wie­lo­krot­ne­go wybo­ru doty­czą­cym oso­bi­stej opi­nii nt. Mszy św. w for­mie nad­zwy­czaj­nej 49,9% wybra­ło odpo­wiedź, że jest ona wyra­zem wier­no­ści wobec tra­dy­cji Kościo­ła, 37,3% uzna­ło ją za coś nor­mal­ne­go, 17,6% stwier­dzi­ło, że nie odpo­wia­da ona dzi­siej­szej kul­tu­rze, a 4,2%, że jest czymś dzi­wacz­nym.
    Lol, a ilu uczestnicy w parafiach, gdzie się już się odbywają? Ilu z uczestników to parafianie, a nie przyjezdni?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.