Skip to content

Uciążliwi "sąsiedzi" w bloku

edytowano 4 June w Poradnik

Właśnie wczoraj nastąpił Armagedon w codziennym moim życiu. W mieszkaniu obok zakwaterowało się 7 nowych "sąsiadów" (2 Ukraińców i 5 z Ameryki Południowej zważywszy na język który mówią i wygląd). Były sąsiad, właściciel mieszkania, wynajął je firmie, która zrobiła mi takie kuku zasiadlając mieszkanie pracownikami (były sąsiad nie znalazł kupca na mieszkanie i ostatecznie wybrał wariant jego wynajmu). Jakie kroki mam teraz podjąć i czy są jakiejkolwiek? Pójść ze skargą do spółdzielni jutro, czy na policję? Czy od razu zacząć myśleć o wyprowadzce, bo trudno sobie wyobrazić spokojne życie w takim "sąsiedztwie" (drzwi praktycznie nie zamykają się, jeden wchodzi, drugi wychodzi, co z ciszą nocną?)

«1

Komentarz

  • współczucie

  • @ethanol powiedział(a):
    współczucie

    czyli opcja wyprowadzki? Nic innego nie można zrobić?

  • Nie no trzeba powalczyć - do firmy i do spółdzielni najpierw chyba

  • @ethanol powiedział(a):
    Nie no trzeba powalczyć - do firmy i do spółdzielni najpierw chyba

    Z gościem z firmy już wczoraj rozmawiałem telefonicznie widząc z rosnącym przerażeniem ile sztuk się zasiedla. I już wczoraj mnie okłamał mówiąc, że będzie w tym mieszkaniu "tylko" 5 pracowników. Poza tym mantrował cały czas w kółko, że: "Pierwszy raz spotyka się z taką sytuacją, że ktoś jest tak uprzedzony z góry jak ja. Powinienem dać im szansę i poobserwować z miesiąc czasu najpierw, bo oni przyjechali tutaj pracować, a nie imprezować". I tego typu głodne kawałki. Łatwo się mówi mieszkając daleko od takiego "sąsiedztwa". Naprawdę jestem i wkurwiony z jednej strony i bezradny z drugiej. Czekam tylko na pierwsze ewidentne złamanie ciszy nocnej, od razu zadzwonię na policję. Gościu z tej firmy zapewnił, że w takim przypadku wszyscy z tego mieszkania wylatują. Ale ja już nie mam do niego zaufania

  • Tak, telefony na policję i grozenie wlascicielowi procesem o naruszenie dobr osobistych. To sa sprawy trudne, bo jest ryzyko zemsty. Ja się raz musialem wyprowadzic z powodu uciazliwych sąsiadów (Polakow) i nie zazdroszczę koledze.

  • 2 rodziny z mojej rodziny się przeprowadziły. My też, to razem 3.

  • @trep powiedział(a):
    2 rodziny z mojej rodziny się przeprowadziły. My też, to razem 3.

    ale powodem przeprowadzki byli uciążliwi "sąsiedzi" bugodrzańscy, czy też nachodźcy z Ukrainy, Kolumbii etc.? (tak, wiem że uciążliwość "sąsiedzka" nie ma narodowości, dla szukania analogii tylko pytam)

    1. Polacy. 2. Ukraincy. 3. Polacy i Ukraińcy - ale to dłuższa historia.
  • edytowano 4 June

    No to ja mogę być z przypadku ukraińsko-latynoskiego
    Kulega @trep niech się nie ogranicza, tylko rozpisuje

  • Powodów naszej wyprowadzki było wiele, główny był taki, że straciliśmy serce do tego mieszkania, głównie przez pewne działanie pewnego działacza PO - sprawa jednak nie była polityczna - potwierdzała tylko tezę, że po tamtej stronie są osoby najniższych standardów etycznych, jakie można sobie było wyobrazić.

    A Ukraincy? Trochę hałasowali, ale może to by się dało znieść. Pod naszą sypialnią mieli jednak taki tarasik, wychodzili na dymka. Latem okna mieliśmy otwarte a te ich w sumie nawet ciche rozmowy nie pozwalały nam zasnąć no i te dymki wpadały przez okno i strasznie śmierdziały.

  • edytowano 4 June

    @trep powiedział(a):
    Powodów naszej wyprowadzki było wiele, główny był taki, że straciliśmy serce do tego mieszkania, głównie przez pewne działanie pewnego działacza PO - sprawa jednak nie była polityczna - potwierdzała tylko tezę, że po tamtej stronie są osoby najniższych standardów etycznych, jakie można sobie było wyobrazić.

    A Ukraincy? Trochę hałasowali, ale może to by się dało znieść. Pod naszą sypialnią mieli jednak taki tarasik, wychodzili na dymka. Latem okna mieliśmy otwarte a te ich w sumie nawet ciche rozmowy nie pozwalały nam zasnąć no i te dymki wpadały przez okno i strasznie śmierdziały.

    Ano właśnie, wychodzenie na taras na dymka i niby ciche rozmowy. Wczoraj byli zmęczeni wszyscy i dopiero się zameldowali, poza tym wieczorem i w nocy padało, a więc nikt nie wychodził w nocy na dymka. Ale dzisiaj już w dzień były częste wędrówki na dymka na taras.Czekam dzisiaj na godz. 22.00, drzwi od swojego tarasu mam uchylone. Niech który wyjdzie na swój tarasu i zacznie palić i gadać. Zaraz wyskoczę na mój taras i zagrożę natychmiastowym telefonem na policję

  • Kol. Eden, proszę meldować o sukcesach.

  • @Wielen powiedział(a):
    Kol. Eden, proszę meldować o sukcesach.

    No jutro na pewno idę do spółdzielni, wykorzystam fakt, że w szkole mamy i jutro fajrant. Na pewno wieczorem napiszę tutaj co mi tam oznajmiono

  • U nas piętro niżej jest chora osoba która wyje nieraz od wczesnego rana "uuuu!" "uuuu!" Opiekujący się nią człowiek (mąż? syn?) czasem wychodzi z nerwów i rzuca siarczystym mięsem. I tak to trwa od kilku miesięcy.

  • Rozumiem, trzech, no góra czterech pracowników na jedno mieszkanie. Ale siedmiu?? Przecież jakie oni tam mają warunki do egzystencji, w mieszkaniu 52m?
    Ps. przy okazji zobaczcie jak zachowują się bugodrzanskie Janusze biznesu z tego typu firm. Przecież to traktowanie ludzi jak bydła

  • @Brzost powiedział(a):
    U nas piętro niżej jest chora osoba która wyje nieraz od wczesnego rana "uuuu!" "uuuu!" Opiekujący się nią człowiek (mąż? syn?) czasem wychodzi z nerwów i rzuca siarczystym mięsem. I tak to trwa od kilku miesięcy.

    O Matko współczuję. Również dosłownie tej chorej i cierpiącej osobie. Szczególnie, że to niezależne od jej woli, ten permanentny ból

  • Super! I to są konkrety! Dzięki Kolego @Łukasz_L

  • @Eden powiedział(a):
    Rozumiem, trzech, no góra czterech pracowników na jedno mieszkanie. Ale siedmiu?? Przecież jakie oni tam mają warunki do egzystencji, w mieszkaniu 52m?
    Ps. przy okazji zobaczcie jak zachowują się bugodrzanskie Janusze biznesu z tego typu firm. Przecież to traktowanie ludzi jak bydła

    1. To taniej niż tym ludziom wynająć hotel.
    2. Właściciel mieszkania właśnie wyciska z niego jakąkolwiek wartość, bo taka eksploatacja błyskawicznie degraduje lokal do stanu 'remont kapitalny'
    3. Z nami też tak postępowano, patrz słynne 'kibuce' w Agorze w latach dziewięćdziesiątych.
    4. A warunki bytowe nikogo nie interesują, bo to są realia transgranicznej negocjacji kosztów pracy.
  • Melduję, że dzisiaj załatwiłem nico, bo właśnie w mojej Spółdzielni zrobili sobie wolne, czyli długi weekend. Tak więc dopiero w poniedziałek będę mógł tam o czymkolwiek porozmawiać... Za to nachodźcy rozgaszczają się na dobre, właśnie przed chwilą bugodrzańska siła robocza z Media Expert przywiozła im lodówkę i pralkę 🤬 (ciekawe, czy oni płacili za ten sprzęt domowy, czy firma która ich zasiedliła mi za ścianą?). Acha, cisza nocna była przestrzegana. Na razie to tyle

  • Jak będzie cicho to nic nie możesz zrobić.
    No, cheba że spółdzielnia zareaguje na zwiększoną ilość lokatorów w lokalu.
    Palenie jest niestety dozwolone i wszyscy taką skargę oleją.
    Dzwonić na psiarskich możesz (jak masz powód) ale jak nie imprezują i są cicho to co? Przyjadą z raz, dwa razy, nic im nie zrobią a potem to ciebie opiedrolą, że im dupę zawracasz.
    Spółdzielnia przeważnie chce mieć świętego spokoja i tyż nie lubią natrętnych narzekaczy o ile się nic nie dzieje.

    Dźwi się nie zamykają, powiadasz?
    O wiela nie trzaskają to nie jest powód do składania zażalenia.
    Oleją cię - oni, właściciel, spółdzielnia i dzielnicowy.

    Możesz próbować podkablować ich do jakiegoś urzędu, czy są w Polsce legalnie i mają prawo pracy ale to nie rozwiązuje problemu.
    Typom zaszkodzisz ale janusz następną razą wsadzi tam wszystkich "na legalu" bo w bloku jest "kabel", hehe.

    Nie będziesz miał łatwo. Takie sprawy ciągną się miesiącami albo nawet latami.
    Jak będę miał casz to opiszę inną sytuancję w Warszawie tyż bardzo ciekawą, ale nie wiem bo wyjeżdżam za dwa dni.

    Tera parę podśmiechujków, nie denerwuj się:

    Po pierwsze primo to ty jesteś fanem tych rozrabiaczy z Południowej Ameryki - kumandante cero, cze giwera czy inny fidel castro.
    Zaprzyjaźnij się z somsiadami, flachę obal, ubogać kulturowo, język podszlifuj, hehe.

    Po drugie, żart taki ale pasuje do tomatu:
    Niby ogłoszenie:

    "Nowy Ruski wynajmie pięciopokojowe mieszkanie.
    Porządek i czystość w okolicy gwarantowana!"

    Może takiego znaleźć.

    Po trzecie: Widełek ma tytuł "Jak utrzymywać niski czynsz" ale to działa w dwie strony.
    W ten sam sposób można przyspieszyć ewikcję somsiadów, hehe.

    https://9gag.com/gag/aLnZ3GA

    ;)>:)

    👣

    🐾
    🐾

  • A jak trzaskają drzwiami właśnie Mordechleju to jest powód do zażalenia do Spółdzielni, czy dalej nie? I mógłbyś sobie darować te głupkowate wtręty o commandante takim, czy owakim, w ogóle nie związane z tym konkretnym tematem wątku 🤦‍♂️

  • Przeprowadzka nie gwarantuje spokoju w kolejnym mieszkaniu.

    *
    "Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
    Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia

  • Mówiłem: nie denerwuj się, to był dżołk.

    Lepiej się przygotuj na długą walkę:

    Jedna znajoma kupiła cztery lata temu mieszkanie w cwelu inwestycyjnem w pięknej, starej, odnowionej kamienicy w bardzo dobrym miejscu na Ochocie.
    Mieszkanie fajne, odnowione ale po dodaniu extra nowoczesnych detali i udekorowaniu było cudowne. Każden kto zobaczył zakochiwał się od razu i wynajmował bez zastanowienia.

    Traf chciał, że piętro wyżej mieszkała jakaś baba - pijaczka, która to mieszkanie dostała od miasta. Nie znam waszej terminologii ale żeby przybliżyć ocb. wpisałem w gugla "mieszkanie od miasta dla patologii".
    Jeśli wiecie co mam na myśli to nie musicie czytać tego co sztuczniak wypluł mnie:
    "Miasto nie przyznaje mieszkań pod hasłem „dla patologii”. W urzędach funkcjonują oficjalne programy wsparcia dla osób w trudnej sytuacji życiowej, materialnej lub zdrowotnej. Lokale dzielone są na socjalne (o niższym standardzie, dla najuboższych) oraz komunalne.Aby ubiegać się o mieszkanie z zasobów miasta, zazwyczaj należy spełnić następujące warunki:Kryterium dochodowe: Średni miesięczny dochód na osobę w rodzinie musi mieścić się w widełkach ustalonych przez daną gminę.Brak tytułu prawnego do innej nieruchomości: Wnioskodawca nie może być właścicielem ani współwłaścicielem żadnego mieszkania czy domu.Trudna sytuacja życiowa: Dotyczy to np. osób bezdomnych, samotnych rodziców, osób po wyrokach eksmisyjnych, w ciąży lub zmagających się z niepełnosprawnością..." itd.

    Więc babsztyl mieszkał se w tem mieszkaniu. Ciągłe imprezy: wóda, konserwy, muzyka bez przerwy, hehe, to nic jeszcze!
    Kurwiszcze miało jakiegoś boyfrienda i innech absztyfikantów na boku co beło przyczyną kłótni, przekleństw i pijackich awantur.

    W lecie okna poroztwierane a echo, paanie nioosłooo...

    Mieszkańcy świrka i muchomorka dostawali. Najsampierw narzekali ale patolodzy zastraszali mieszkańców po czem boyfriend o trzeciej w nocy, jak już się dobrze nachlali (a obstawiam, że po razgaworach jakich to fajnych podpierdalaczy w budynku mają) wystawiał w oknie głośniki i rzucając przekleństwami w stylu: Co, ku*wa, na psów dzwonita, kapusie - no to mata: i grał na cały zycher, hehe.

    Okazało się że ludzie na policje dzwonią i to często ale ONI NIE OTWIERAJĄ!!! i nic im nie można zrobić!
    Żadnych mandatów nigdy nie dostali co by z resztą i tak olali. Dzielnicowy mówił do mieszkańców, że miał dziesiątki zgłoszeń ale nic nie może zrobić. Tak samo spółdzielnia.

    Właścicielka mieszkania nie może utrzymać lokatorów bo każdy ucieka. Nie tylko od hałasów, bo niektórzy faceci, gruboskórni mówili, że im to nie będzie przeszkadzać ale od robactwa, bo okazało się, że kalaruchy są tam na porządku dziennem ale nawet raz pojawiły się pluskwy. Nawet ruskie, ukry, czy inne biełorusy spiedralali.
    Co do pluskiew to prawdopodobnie przyniosła je jedna Gruzinka, lokatorka, bo nigdy wcześniej ani później po wytępieniu nie było ale prusaki to ciągła plaga i ci pryskacze powiedzieli, że na pewno przychodzą z góry i o wiela oni nie wytępią to nie ma szans żeby się pozbyć.

    NIC Z PATOLOGAMI DO TEJ PORY NIE DAŁO SIĘ ZROBIĆ.

    Letki przełom nastąpił rok temu jak zalali mieszkanie.
    Właścicielka zgłosiła to do spółdzielni.

    Spółdzielnia musiała zareagować i przysłali hydraulika. Hydraulik przyszedł ale pukał, walił i oczywiście nikt mu nie otworzył to poszedł.
    Za pare godzin wrócił, no powiedzmy o jedenastej, nie później, a tu jakaś szantrapa chla se piwo na ławeczce i wyskakuje z mordą: A ty tu czego? No to mówi, że zalali mieszkanie i on musi wejść do tego i tego numeru, żeby zobaczyć.
    Typiara na to, że to jej mieszkanie! Ale zbieg okoliczności!!! i wpuściła go!

    Facet obadał sytuancję i co się okazało:

    Wanna była wogle wyrwana z kanalizacji i ani dobrze unieruchomiona. Chwiała się jak kajak (określenie hydraulika).
    Ale kran i prysznic działał. Babiszon jak się mył to podkładał miednicę pod dziurę w wannie a potem wylewał do kibla.
    Ale tą razą miednica się przelała.
    Ponadto umywalka w łazience była potłuczona i właściwie to tylko ubikacja i zlew w kuchni działał.

    Podobno zaplombowali kran w wannie i umywalce, żeby nie można było używać ale co jak patolodzy sami sobie otworzą?

    Ze względu na sytuancje powiadomiony został urząd miasta, który zajmuje się tymi degenaratami i płaci za nich, bo tą razą tyż musieli zapłacić za naprawy.

    Podobno, po cichu (bo RODO- srodo) urzędniczka powiedziała, że pijaczka była kiedyś skierowany na odwyk, ale po powrocie chleje dalej, dzielnicowy i spółdzielnia błaga, żeby ich się pozbyć ale na razie nic nie można zrobić.
    A mieszkańców dalej zastraszają. Już nawet nikt polucji nie wzywa.

    👣

    🐾
    🐾

  • Ale to o bugodrzańskiej patoli, Edenu zaś trafił na element nachodźczy w liczbie 2 sztuki ze stepy naddnieprzańskiego i 4 sztuki z importu Mercosur (tyle się na razie naliczyłem sztuk i tyle wygadał mi się ten bugodrzanski naganiacz z firmy bugodrzanskich Januszy biznesu, zaś Ukrainka wygadała się pierwszego dnia że będzie ich łącznie 7...🙈). Na razie przez trzy noce z rzędu nie zakłócili ciszy nocnej, była cisza w godzinach nocnych. Na razie wkurwia mnie "tylko" kiedy w dzień trzaskają drzwiami, niektórzy z nich, bo niektórzy potrafią cicho otworzyć je i zamknąć (a najbardziej nad ranem, jak wracają z nocnej zmiany z fabryki innego bugodrzanskiego Janusza biznesu). Na razie zaobserwowałem wczoraj, że jak posprzątali kartony i śmieci w klatce schodowej, jak wczoraj przywieziono im sprzęt AGD i że wynieśli to na śmietnik koło bloku. Pety jak ćmią na balkonie to niedopałki gaszą w popielniczce, a jak przed blokiem to rzucają do kosza. To wszystko na razie... Zobaczymy co będzie się działo, jak się oswoją. Jeżeli będą grzeczni, cisi, nie problemowi, to niech uczciwie zapieprzają na moją emeryturę w warunkach dramatu niżu demograficznego. Właśnie z godzinę temu wszystkie 6 sztuk opuściło lokal udając się chyba na kolejną nockę. Niech robią nawet i w niedziele, a u lokalnego Janusz biznesu nachodźcy pracują nawet i w niedziele.
    Tak, czy siak, w poniedziałek i tak idę do Spółdzielni i przynajmniej podpierdolę lokalnego cwaniaczka właściciela mieszkania i tą firmę najmującą tanią siłę roboczą. Czy oni w ogóle zgłosili takie przekształcenie mieszkania w de facto hotel robotniczy, czy zameldowali tych ludzi i czy będą wnosić związane z tym opłaty. A co, niech mają te Janusze za moją niedogodność i utrudnienia w komforcie mieszkania w lokalu, w którym podkreślę to mieszkam już od 20 lat i w którym zawsze była cisza i dobrosąsiedzkie relacje

  • Otóż: zależy co tak naprawdę robią.

    W Polsce legalne jest:

    • palenie na balkonie,
    • mieszkanie w 10 osób na 52 m. kw.
    • rozmowy w innym języku niż polski,
    • impreza przed godziną ciszy nocnej (zazwyczaj 22)
    • gotowanie ulubionych aromatycznych potraw.

    Jak komuś nawet to przeszkadza, to pozostaje wyprowadzka, ale nie tylko z mieszkania, ale na jakieś odludzie albo do protestanckiego kraju typu Szwajcaria albo Holandia.

    Nie jest legalne naruszanie ciszy nocnej czy niszczenie wspólnego mienia.
    W takich i podobnych przypadkach należy zgłosić to gdzie się da, do spółdzielni, na policję itd.

    Możesz też pogadać z właścicielem. Wynajęcie firmie to jedno, zachowanie pracowników to drugie. Jeśli faktycznie są uciążliwi, to jak już napisał @ms.wygnaniec stwarza też ryzyko dla lokalu, więc jeśli umawiał się z tą firmą na coś innego to też możliwe że zainterweniuje.

  • Melduję, że dzisiaj rozmowę z panią prezes spółdzielni odbyłem. Obiecała tylko, że przeanalizują sytuację z obsługą prawną spółdzielni, poinformują również o zaistniałej sytuacji gminę, urząd skarbowy etc. Będzie również osobiście rozmawiać zarówno z właścicielem mieszkania, jak i najemcą, który dokonał tak uciążliwego dla sąsiadów zasiedlenia lokalu. Może nic nie wskóram z nachodźcami (na razie zachowują się znośnie), ale za to być może podniosę ciśnienie dwóm, trzem bugodrzańskim Sebciom i Januszom biznesu. A co!

  • Ty Rozum @rozum.von.keikobad , a legalne jest trzaskanie drzwiami i tupot wielu nóg na klatce schodowej? Ale tak o 05.30, kiedy wracają one z nocki? Ps. Właśnie o 17.00 wyszły one na nockę, która będzie trwała 12-godzin. Wcale mi ich nie żal, że lokalny Janusz biznesu tak ich wyzyskuje, bo powszechna na parafii wieść głosi, że płaci im poniżej minimalnej ustawowej. Jak już mam obok nich żyć, to niech robią na moją przyszłą emeryturę

  • A u mnie na porządku dziennym, walenie w kaloryfery i wzajemne wku** się nawzajem sąsiadów z dołu. Wszystko nakręca szalona babka której jest "głośno". Ulubione godziny działania to 21:30-22:30 szczególnie wpół do 23. Pozakłocać na początku ciszy nocnej i potem cicho siedzimy i czekamy czy ktoś podjął rękawicę. Czasami sobie robią o 7 pobudkę. Wstaję o 6:20 więc to hałasowanie tylko przy wyjściu do pracy słyszę. Ktoś przebiega i wzdłuż ściany wali. Raz na jakiś czas pohałasują też o 2 lub 3 ale przyznam się, że mam twardy sen i ciężko mnie obudzić. Więc jak to słyszę to zazwyczaj sam się obudziłem. Nawet dzwonili do mnie ze spółdzielni aby dopytać się co tam się u nas dzieje.
    Zdarza się, że dołączę o tej 22. Ale zazwyczaj puszczam muzykę i napierdala te 15 minut. Czasami dokręcę i zrobię trzęsienie ziemi basami. Troche ich to wtedy uspokaja. Czasami jeszcze takie delikatne popukanie na dobranoc i jest spokój. Nawet mnie to już specjalnie nie denerwuje.

    To tak a propo hałasujących sąsiadów.

    A pamiętam, że na jednego meliniarza z któregoś piętra, lokatorzy się tak wkurzyli, że nasłali na niego jakieś nieprzyjemne towarzysto. Nie wiem jak się skończyło bo tylko jak wchodziłem do klatki to słyszałem kawałek rozmowy jak go przydybali.

    Jakby ktoś naprawdę ostro przeginał, to go ludziska dojadą. Taka jest moja opinia. Zaczną mu powoli niszczyć własność. Etc.

  • No tak, tylko w moim przypadku właściciel mieszkania sąsiadującego z moim to lokalny cwaniaczek, Sebuś który handluje mieszkaniami, mieszka całkowicie gdzie indziej i ma wszystko w trąbie, jak się żyje innym. Uciążliwi są nowi zasiedleńcy w jego mieszkaniu/nachodźcy, ale nie z powodu narodowościowego, czy rasowego, tylko z samego faktu ich ilości w jednym mieszkaniu

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.