co z ta dieta?

13

Komentarz

  • qiz napisal(a):

    Forumowy znachoryzm jak najbardziej, cieszę się Brzoście, że nie jestem w tym sam.

    Ale, jako leśny ludek, czy zdajesz sobie sprawę z wiarygodności (lub jej braku) najpopularniejszych testów na borelkę i w jaki sposób ją najwiarygodniej zdiagnozować przy dawnym zakażeniu?
    Wiem, dlatego w sumie przechodziłem 3 testy zanim zaaplikowano mi kurację.

  • W diecie antyrakowej chodzi o odkwaszanie i zwalczanie wolnych rodników. Same owoce nie wystarczą.
  • Brzost napisal(a):
    qiz napisal(a):

    Forumowy znachoryzm jak najbardziej, cieszę się Brzoście, że nie jestem w tym sam.

    Ale, jako leśny ludek, czy zdajesz sobie sprawę z wiarygodności (lub jej braku) najpopularniejszych testów na borelkę i w jaki sposób ją najwiarygodniej zdiagnozować przy dawnym zakażeniu?
    Wiem, dlatego w sumie przechodziłem 3 testy zanim zaaplikowano mi kurację.

    Skorzystam z okazji i dopytam:
    jakie testy polecałby Pan w celu diagnozy? Z krwi wystarczy? Mam akurat na bieżąco przypadek, gdzie z pierwszego badania krwi po 2 miesiącach nic nie wyszło, ale po kolejnym miesiącu pojawiły się objawy (związane właśnie ze stopami), które mogą wskazywać, że jest coś na rzeczy.
  • ciekawe, znajomy starszy człek, dostaje już 3 serię mocnych antybiotyków nie wiem po co
  • Mania napisal(a):
    W diecie antyrakowej chodzi o odkwaszanie i zwalczanie wolnych rodników. Same owoce nie wystarczą.
    zapewne ale w takiej sytuacji czlowiek ma potrzebe zrobienia czegos. na szczescie nie jestem w temacie, mysle, ze dobra dieta moze przystopowac pewne procesy.
  • I co ona robi, na tych Balach?
  • natenczas napisal(a):

    Skorzystam z okazji i dopytam:
    jakie testy polecałby Pan w celu diagnozy? Z krwi wystarczy? Mam akurat na bieżąco przypadek, gdzie z pierwszego badania krwi po 2 miesiącach nic nie wyszło, ale po kolejnym miesiącu pojawiły się objawy (związane właśnie ze stopami), które mogą wskazywać, że jest coś na rzeczy.
    Za cienki jestem żeby polecać. W każdym razie u mnie w ELISA wyszło pozytywnie, w PCR negatywnie, a później Western Blot, który podobno jest od nich lepszy potwierdził wynik pozytywny.
  • tylko krew metodą western blott
    najlepiej punkcja lędzwiowa płynu m-r ale to dopiero po pozytywnym wniku z krwi
  • Neuroboreliozę przerabialiśmy w najbliższej rodzinie:
    test Elisa - typowa "przesiewówka" tzn wysokie prawdopodobieństwo "false positive" pomijalnie małe "false negative". Zatem jeżeli wynik negatywny można spać spokojnie, jeżeli pozytywny trzeba sprawdzić czymś lepszym.
    PCR - pomijalnie małe prawdopodobieństwo "false positive" ale trzeba się liczyć z false negative w fazie utajonej lub po zaleczenu.
    Western Blot - faktycznie najlepszy przy pierwszym diagnozowaniu. Jednak może dawać false positive długo po pełnym wyleczeniu.
  • Brzost napisal(a):
    krtek00857 napisal(a):
    Parę tygodni temu była potrzeba i dzięki Bogu udało mi się przejść około 10 kilometrów, ale do dzisiaj bolą mnie stopy.
    A czy przypadkiem nie badałeś się w kierunku boreliozy?
    a jakie mogą byc objawy krotko, długo falowe itd?
  • uhrr napisal(a):

    a jakie mogą byc objawy krotko, długo falowe itd?
    Przeróżne, bo może się lokować w różnych organach. Najczęściej bóle stawów, ale mogą być też bóle głowy (neuroborelioza) co swego czasu dotknęło moją Córkę.
  • Uprawiam dwa razy w miesiącu suche posty: 24 godziny bez jedzenia i picia (przy myciu zębów należy ładnie wszystko wypluć). Nie jadam słodyczy (fruktoza w owocach ma ich wystarczająco dużo), tłustego mięsa (tylko indycze), jasnego chleba, makaronu i białego ryżu. Zasadniczo jem mało. Pracuję fizycznie (lekko, ale na nogach) przez cztery godziny (jak każdy szanujący się biały człowiek), minimalizuję użycie auta, a trzy razy w tygodniu trzepię skrzydłami na basenie przez całe 40 minut. Siły mam od groma, i generalnie się nie męczę. Sypiam zdrowo przez osiem godzin.
  • jowita napisal(a):
    Uprawiam dwa razy w miesiącu suche posty: 24 godziny bez jedzenia i picia (przy myciu zębów należy ładnie wszystko wypluć). Nie jadam słodyczy (fruktoza w owocach ma ich wystarczająco dużo), tłustego mięsa (tylko indycze), jasnego chleba, makaronu i białego ryżu. Zasadniczo jem mało. Pracuję fizycznie (lekko, ale na nogach) przez cztery godziny (jak każdy szanujący się biały człowiek), minimalizuję użycie auta, a trzy razy w tygodniu trzepię skrzydłami na basenie przez całe 40 minut. Siły mam od groma, i generalnie się nie męczę. Sypiam zdrowo przez osiem godzin.
    :)
    Nic z tego nie robię. No ok, posty bez jedzenia 2 razy w roku (W. Piątek i Środa Popielcowa) ale piję dużo wtedy, nie jem chudego mięsa (tylko wieprzowina i wołowina), uwielbiam makaron i jasny chleb no i słodycze. Jem ile chcę. Pracuje w biurze (8h na stołku). Nie chodzę na basen. Nie mam auta.
    Siły mam, nie meczę się, Sypiam zdrowo przez 8 godzin albo ile tam dzieci pozwolą.
  • jowita napisal(a):
    Uprawiam dwa razy w miesiącu suche posty: 24 godziny bez jedzenia i picia (przy myciu zębów należy ładnie wszystko wypluć). Nie jadam słodyczy (fruktoza w owocach ma ich wystarczająco dużo), tłustego mięsa (tylko indycze), jasnego chleba, makaronu i białego ryżu. Zasadniczo jem mało. Pracuję fizycznie (lekko, ale na nogach) przez cztery godziny (jak każdy szanujący się biały człowiek), minimalizuję użycie auta, a trzy razy w tygodniu trzepię skrzydłami na basenie przez całe 40 minut. Siły mam od groma, i generalnie się nie męczę. Sypiam zdrowo przez osiem godzin.
    na pewno cos z tego ukradne:)
  • @KulawyGreg

    no ale, moj dhogi, ty juz tak masz. takie masz geny. my tu piszemy o ludziach normalnych;)
  • kulawy_greg napisal(a):
    :)
    Nic z tego nie robię. No ok, posty bez jedzenia 2 razy w roku (W. Piątek i Środa Popielcowa) ale piję dużo wtedy, nie jem chudego mięsa (tylko wieprzowina i wołowina), uwielbiam makaron i jasny chleb no i słodycze. Jem ile chcę. Pracuje w biurze (8h na stołku). Nie chodzę na basen. Nie mam auta.
    Siły mam, nie meczę się, Sypiam zdrowo przez 8 godzin albo ile tam dzieci pozwolą.
    Przynajmniej umrę zdrowsza :)
  • balbina napisal(a):
    @KulawyGreg

    no ale, moj dhogi, ty juz tak masz. takie masz geny. my tu piszemy o ludziach normalnych;)
    Coś w tym jest, ponoć różne grupy krwi mają różne preferencje. Ja mam "zero", czyli ponoć mięso ok, nabiał gorzej, i to się sprawdza.
  • zabobony?
    ja nie wię, jedni mówią ze krow a,nie, inni że tak, zgoda jest co do kur, ryb i cebuli, kartofle też
    reszta - gluten, laktoza, tłuszcz i cukier wont!
    pozostaje kuchnia matki Ghandiego - dźinistki chyba
  • kulawy_greg napisal(a):

    Coś w tym jest, ponoć różne grupy krwi mają różne preferencje. Ja mam "zero", czyli ponoć mięso ok, nabiał gorzej, i to się sprawdza.
    A ja mam B, przeczytałem że to krew koczowników - wszystkożerców więc się nie stresuję i żrę wszystko na co mam ochotę :D
    W tej samej książce było co prawda napisane że posiadacze tej grupy są zamożniejsi niż średnia, co się akurat w moim wypadku średnio sprawdza ;-)
    Aha i jeszcze była mimochodem taka uwaga, że wszyscy Żydzi mają B.
  • ale nowoobrzezani i bękarty już nie muszą mieć B
  • @Brzost

    uwielbiam uwagi "mimochodem":))
  • Czyli jeste wszystkożernym, zamorznym, morze-żydem....
  • Ja cie...To ja toże wszystko wpieprzająca bogata żydówka? Kurna olek. Już mi leży lepiej to koczownictwo. Nienawidzę w sęsie pokarmowym kakała, bananów, gotowanej marchewki, cymanonu i perfum(do picia też...). Żrę wszystko poza tym. Kasy nie mam całe życie. Co do żydostwa - no nie wiem, ale sądząc po tłukącym mną antysemitemiźmie, coś na rzeczy być morze.
    A już na poważnie: najlepsza dietetyczka w Polsce to dr. Dąbrowska. Nie ma świra z ograniczaniem, te jej diety są skuteczne i nie wyniszczają organu po organie, jak w wielu dietach typu "nie żryj tego bo zdechniesz". Jej dietę prowadzi taki mniej znany ale bardzo dobry ośrodek im. Ojca Pio w Radawie opodal Jarosławia (tzw. Podkarpacie).

    Grupa B to cholerstwo, ale jeśli masz jeszcze pewną jej podgrupę, toś przepadł. Bo w całym kraju ma to jeden na kilkadziesiąt tysięcy. Natomiast jest najbardziej popularna w...Indiach. Taką właśnie cholerną podgrupę niestety mam. Dramat przy transfuzji, bo taki ktoś musi mieć krew świeżą, nie z banku. I w razie co szukają dawcy po całym kraju. Tak miałam parę lat wstecz. Znaleźli delikwenta z moją podgrupą aż w Słupsku i musieli jego krew dostarczyć samolotem, żeby świeżutka była. Słowem: jestem wampirem.
    A poza tym: Gotowanej marchewce mówimy stanowcze NIET!
  • A marchewka duszona to prawdziwy cymes. Na rozgrzane masło klarowane wrzucamy pokrojoną w plasterki marchewkę i po jakimś czasie dolewamy ciut wody. I tak dusimy.
  • Mania napisal(a):
    A marchewka duszona to prawdziwy cymes. Na rozgrzane masło klarowane wrzucamy pokrojoną w plasterki marchewkę i po jakimś czasie dolewamy ciut wody. I tak dusimy.
    uwielbiam:)
  • Mania napisal(a):
    A marchewka duszona to prawdziwy cymes. Na rozgrzane masło klarowane wrzucamy pokrojoną w plasterki marchewkę i po jakimś czasie dolewamy ciut wody. I tak dusimy.
    http://kotlet.tv/cymes/
    image
  • @balbina
    Kolejny meldunek z diety Dąbrowskiej u mojej starszej córki: chyba już 6 tygodni i minus 14 kilo. Jeszce dwa tygodnie do wyjścia tj docelowego żywienia. Pewnie więc będzie 16-17 kilo spadku. Oczywiście nie było dobrze na starcie, ale efekty są imponujące i samopoczucie dobre..
  • trzymam kciuki!
  • Rafał napisal(a):
    @balbina
    Kolejny meldunek z diety Dąbrowskiej u mojej starszej córki: chyba już 6 tygodni i minus 14 kilo. Jeszce dwa tygodnie do wyjścia tj docelowego żywienia. Pewnie więc będzie 16-17 kilo spadku. Oczywiście nie było dobrze na starcie, ale efekty są imponujące i samopoczucie dobre..
    wspaniale!
  • edytowano October 2018
    @balbina No a Ty?
  • @Zazu: Stanowczo odradzam picie perfum. Smak znacznie gorszy niż aromat, a kieliszek zaskakująco trudno domyć.
  • Maria napisal(a):
    @balbina No a Ty?
    kochana, ja dzis wlasnie dobijam drugi tydzien diety Dabrowskiej. i ostatni:)

    czuje sie zdetoksowana na maxa: wczoraj spotkalam na targu kolezanke, z ktora nie widzialysmy sie dobre kilka lat i przypadkowe spotkanie uczcilysmy kawa. tzn. jak herbatka mietowa. no i wtedy dolecial mnie i spowil zapach kuchni tureckiej, bowiem placyk, na ktorym siedzialysmy juz tylko w jednym jego narozniku pozostaje europejski: 3 pozostale to knajpy i budki tureckie. nie jestem fanka ichniejszej kuchni ale stalo sie dla mnie jasne, ze dluzej na jarzynkach nie zajade. przede mna 2 tygodnie wychodzenia, a za mna 6 kg:)))

    ps. Pelna dieta Dabrowskiej to 3 tyg. postu i 3 wychodzenia...
  • i jeszcze jedno: mam totalny odrzut od kawy.
    nie zakladalam tego,mam nadzieje, ze mi to minie bo ja lubie lubic kawe!

    :-/
  • Brawo!
    Bardzo lubię jarzyny i dlatego na pewno nie wejdę w tę dietę :)
  • Maria napisal(a):
    Brawo!
    Bardzo lubię jarzyny i dlatego na pewno nie wejdę w tę dietę :)
    dokladnie tak. ja tez bardzo lubie owoce, ale teraz, poki co, nie moge na nie patrzec:)
  • Nie wiem czy działa (raczej clickbait), ale dla mnie dość śmieszne: (w ingliszu):
  • @Balbina dieta Dąbrowskiej zakłada pełne 6 tyg postu a potem wychodzenie.
    Ona w książce tłumaczy dlaczego 6 tyg a nie mniej do pełnego oczyszczenia. Ale zaznacza że nawet jeden dzień sporo daje:)
    Oczywiście można krócej, tylko przypominam dla zasady:)
  • TecumSeh napisal(a):
    @Balbina dieta Dąbrowskiej zakłada pełne 6 tyg postu a potem wychodzenie.
    Ona w książce tłumaczy dlaczego 6 tyg a nie mniej do pełnego oczyszczenia. Ale zaznacza że nawet jeden dzień sporo daje:)
    Oczywiście można krócej, tylko przypominam dla zasady:)
    tak, ale to wersja dla ludzi, ktorzy zainspirowali te diete: osob z otyloscia a la americana lub tych, ktore np. postem postanowily ulzyc/zlikwidowac inne dolegliwosci.
    dla osob standardowych jest wersja z 3 tygodniami. to logo bo np. jesli ja, bez specjalnej nadwagi, stracilam w ciagu dwoch tygodni samych jarzyn (bo jablek raczej nie lubie, one powoduja u mnie uruchomienie pompy w zoladku) 6 kg., to utrata dalszych kg. po kolejnych 4 tygodniach doprowadzilaby u mnie raczej do problemow.
    Oczywiscie wiem, ze nie chudlabym w dalszym czasie tak duzo jak w pierwszycvh dwoch tygodniach, gdzie chudnie sie najszybciej, potem to zwalnia. Niemniej dla mnie nie byloby to dobre.
    zreszta nie wytrzymalabym tyle.

    dla detoxu 2 tygodnie w zupelnosci wystarczy... a najlepiej powtorzyc je co kwartal. to najbardziej optymalna rzecz w takim wypadku.
  • edytowano October 2018
    @Jowita,

    dzieki!
    to jest super!:)

    od tego sie co prawda raczej nie chudnie bo azjaci sa szczupli dzieki ich zarciu ale to cwiczenie jest z pewnoscia swietne na wzdecia. (a wlasnie zblizaja sie swieta;))
    oczywiscie najlepiej robic je jak sie jest samemu w domu, ze wzgledu na efekty akustyczne

    do wyprobowania!

    :bz
  • Bardzo popularny teraz jest pewien lek na odchudzanie, który nazywa się Mysimba. Mnóstwo kobiet to stosuje, ale to już gruby temat. Np. lek ten wpływa "na obszary mózgu uczestniczące w sprawowaniu kontroli nad ilością spożywanego pokarmu i ilością wydatkowanej energii". Ta sama substancja - chlorowodorek naltreksonu - stosowana jest w leczeniu alkoholizmu.
  • brat_Mateusz napisal(a):Bardzo popularny teraz jest pewien lek na odchudzanie,
    Spadaj kolego z tą reklamą. Żadnych leków ani chemii tu nie potrzebujemy.

  • No ale doktór Peterson zalecał pijakom naltrekson, więc może coś być na rzeczy.
  • natenczas napisal(a):
    Brzost napisal(a):
    qiz napisal(a):

    Forumowy znachoryzm jak najbardziej, cieszę się Brzoście, że nie jestem w tym sam.

    Ale, jako leśny ludek, czy zdajesz sobie sprawę z wiarygodności (lub jej braku) najpopularniejszych testów na borelkę i w jaki sposób ją najwiarygodniej zdiagnozować przy dawnym zakażeniu?
    Wiem, dlatego w sumie przechodziłem 3 testy zanim zaaplikowano mi kurację.

    Skorzystam z okazji i dopytam:
    jakie testy polecałby Pan w celu diagnozy? Z krwi wystarczy? Mam akurat na bieżąco przypadek, gdzie z pierwszego badania krwi po 2 miesiącach nic nie wyszło, ale po kolejnym miesiącu pojawiły się objawy (związane właśnie ze stopami), które mogą wskazywać, że jest coś na rzeczy.
    Tylko i wyłącznie limfocyty NK cd57+/3-.

    Mogę nie tłumaczyć detali? Wszystko jest w sieci.
  • AnnaE napisal(a):
    To czystek, ostropest czy bonifraterskie mieszanki ziołowe nie wystarczą?
    Dietowałam się jakieś 20 lat temu.
    Katorga i strata czasu. Tak, czasu przede wszystkim. Dałam sobie spokój, gdy stwierdziłam, że żarcie i zakazy żarcia zawładnęły mną całkowicie. Nie da się tak żyć.
    Przerzuciłam się na ziółka. Tak też można oczyścić organizm.

    Od ostatniego czasu planuje oczyszczać organizm wieloma specyfikami. Pytaniem z mojej strony czy ktos probwal tego aloesu pił i czy ma z nim jakieś doświadczenia wskazówki ? > https://forever-aloe.pl/aloe-vera-gel
  • Owszem. Z bardzo pozytywnym i trwałym skutkiem. Gdzieś tu nawet zeznawałam na ten temat. A ponieważ Kolega (Koleżanka?) robi staranny przegląd Forumka, to z pewnością trafi i na tamten wątek. Podpowiem, że założyła go Balbina :)

    Co do meritum - polecałabym w ciemno, gdyby nie jedno "ale". Otóż firma zmieniła recepturę podstawowego produktu i w wersji podstawowej, czyli czystej, nie jestem w stanie go pić - ohyda. Przerzuciłam się aloes berry (żurawinowy).
  • To konto wygląda mi na typowego reklamiarza - na każde forum w końcu przychodzą.
  • Niewykluczone.
    Ale akurat aloes wart polecania.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.