Najwieksze lemingi to słoiki

Opublikowali mapę wyborów w Gdańsku. Najlepszy wynik Adamowicz uzyskał w górnym tarasie gdzie jest najwięcej przyjezdnych z prowincji. Najwięcej głosów na Płażyńskiego padło w starych dzielnicach jak Brzeźno czy Orunia podobnie jak na Pradze gdzie więcej głosów miał Jaki

Komentarz

  • Mocne i smutne.
  • Ludzie bez korzeni.
  • peterman napisal(a):
    Mocne i smutne.
    Ale i ciekawe. Czy człowiekiem bez korzeni mozna nazwać kogoś kto z mniejszej miejscowości (miasteczka czy wsi) jedzie do dużego miasta dla wyższych zarobków? Przecież wyjeżdżają z miejsc gdzie często środowisko jest tradycyjne i katolickie.
  • raste napisal(a):
    Przecież wyjeżdżają z miejsc gdzie często środowisko jest tradycyjne i katolickie.
    Oni się tych korzeni wstydzą, a nie umieją wytworzyć żadnej innej tradycji.
  • raste napisal(a):
    Przecież wyjeżdżają z miejsc gdzie często środowisko jest tradycyjne i katolickie...
    ...więc odczuwają potrzebę symbolicznego z nimi zerwania.
  • raczej ludzie z kompleksami
  • Brak ważnego choć niewidocznego organu jest powodem do kompleksów.
  • Krzyża ?
  • Istotnie, tak dawniej go nazywano.
  • los napisal(a):
    Brak ważnego choć niewidocznego organu jest powodem do kompleksów.
    lekcja religii (prowadzi ksiądz trads w bytomskiej zawodówce)
    (chce pomóc odkryć, że rzeczy niewidzialne, "duchowe" sa jak najbardziej realne)
    "
    - Jest coś, co ma każdy, ale tego nie widać.
    - ???
    - Rozum.
    - Aaa, wychowawczyni godo, że mamy, ale nie używamy!
    "
  • los napisal(a):
    Brak ważnego choć niewidocznego organu jest powodem do kompleksów.
    Ale kompleksy zdaje się mają nie z tego powodu. Raczej z powodu kompleksów człowiek się go pozbywa.
    Te kompleksy najbardziej zapewne widać w Warszawie - w Krakowie jakby mniej, ale problem też występuje.

    Pewna koleżanka z klasy, mieszkająca w małopolskiej wsi, gdzie wiadomo - różne rzeczy się zdarzają, ale do kościoła wszyscy chodzą - wyjechała studiować na SGH.
    Słuchy o niej chodziły, że wracając używała sformułowania "u nas w Warszawie".
    Wyborów politycznych jej nie znam, ale ją znam - i stawiam dolary przeciw orzechom, że to patentowany leming.
    Spora ich część - albo prawie wszyscy - to takie właśnie osobniki. Wychowani w poczuciu niższości które za wszelką cenę chcą stłumić poprzez wywyższanie się. A bycie lemingiem i górowanie nad "ciemnym pospólstwiem" to jeden z przejawów.
  • Noale kto ma uczyć w szkole? Umiłowania Heimatu?
    Bez miłości stron rodzinnych będziem mieli takie westernowe kule z cierni co to sie z wiatrem toczą.
    Zaczyna sie od beki ze strojów ludowych. Ze starych pieśni
    ( vivat Adam Strug! )
    Ze starych technik : ogrzewania, gotowania, klepania kosy,

    Tylko w tej szkole i TVP... króle, szlachta, zabory, Piłsudski Dmowski i Koneczny

    Takiego z krótkim korzonkiem łacniej wyrwać
  • Awans społeczny utożsamiają z pracą i zamieszkaniem w mieście.
    A pedagogika wstydu wciskana latami przez Michnika i michnikoidy (95% skurwiałych dziennikarzy) zrobiła swoje.
    Wstydu przed religijnością, byciem patriotą, byciem Polakiem.
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    raste napisal(a):
    Przecież wyjeżdżają z miejsc gdzie często środowisko jest tradycyjne i katolickie.
    Oni się tych korzeni wstydzą, a nie umieją wytworzyć żadnej innej tradycji.
    Pytanie dlaczego? I czemu zjawisko jest dość duże.
  • Tak se myślę... czy to że Ameryka jest jednak prawacka w porównaniu z Europą, nie jest spowodowane tym, że masę ludzi tam żyje na prowincji, na której zresztą da się żyć na niezłym poziomie.
  • raste napisal(a):
    Tak se myślę... czy to że Ameryka jest jednak prawacka w porównaniu z Europą, nie jest spowodowane tym, że masę ludzi tam żyje na prowincji, na której zresztą da się żyć na niezłym poziomie.
    USA jest inne niż Europa. Jak weźmiemy jakiś matematyczny przelicznik może nam wyjść "bardziej prawackie", a może nie, pytanie, co przyjmiemy za kryteria. W tym za kryteria "prowincji" :) np. w Europie zdarzają się tereny jak najbardziej "prowincjonalne", które jako żywo ostoją "prawackości" nie będą. W Polsce też i to nie tylko tam, gdzie mieszkają mniejszości. W USA odpowiednikiem tego będą sielskie tereny Nowej Anglii.
  • raste napisal(a):
    Pytanie dlaczego? I czemu zjawisko jest dość duże.
    Mania odpowiedziała.
    raste napisal(a):
    Tak se myślę... czy to że Ameryka jest jednak prawacka w porównaniu z Europą, nie jest spowodowane tym, że masę ludzi tam żyje na prowincji, na której zresztą da się żyć na niezłym poziomie.
    Owszem. Miasto, zwłaszcza w przypadku w miarę dobrej i stabilnej pracy mocno odrywa od rzeczywistości. Do tego więcej tu "singli".
  • edytowano November 6
    Wracając do głównego pytania, to myślę, że każdy z nas spotkał takie osoby. Ale pewnie też każdy z nas spotkał inne (= też przyjezdne, ale tradycyjne) albo wręcz sam jest taką osobą. Więc jest pytanie o statystykę, ilu więcej.

    Gdańska nie znam, to się nie wypowiem, ale w Krakowie / GOP na co już ostatnio zwracałem uwagę wyróżniłbym trzy strefy:
    - tradycyjna zabudowa (przeciętne wyniki)
    - osiedla robotnicze / post-robotnicze, tj. górnicze w GOP i NH w granicach Krakowa (wychylenie w stronę PiSu)
    - deweloperka (wychylenie w stronę KO / lewicy)

    I teraz byśmy to musieli skonfrontować z tym, kto gdzie mieszka. I powiem tak, nie wiem czy w deweloperce na ogół mieszkają przyjezdni. Bo w NH to raczej te rodzinki po 100 lat nie mają, przyjezdni z czasów wczesnej i średniej komuny i ich dzieci. Z kolei zarówno w deweloperce, jak i tradycyjnej zabudowie mogą mieszkać lokalsi, jak i przyjezdni.

    Jeszcze jeden aspekt. Wychylenie w stronę PiS niekoniecznie bierze się z większego tradycjonalizmu. Dość powiedzieć, że są całe regiony, które w 1995 r. głosowały na Kwaśniewskiego p. Wałęsie, a teraz są wręcz bastionami PiSu (np. świętokrzyskie czy łódzkie poza Łodzią). I to samo może być w osiedlach robotniczych albo i w całych kawałkach regionów (zagłębie miedziowe).
  • Rozum, a byles juz moze w Sosnowcu przed wyborami samorzadowymi? To jest jak podroz wehikulem czasu, cale miasto w plakatach SLD.
  • edytowano November 6
    polmisiek napisal(a):
    Rozum, a byles juz moze w Sosnowcu przed wyborami samorzadowymi? To jest jak podroz wehikulem czasu, cale miasto w plakatach SLD.
    Matecznik i ojcownik Wielkiego Majchra, hehe...
  • polmisiek napisal(a):
    Rozum, a byles juz moze w Sosnowcu przed wyborami samorzadowymi? To jest jak podroz wehikulem czasu, cale miasto w plakatach SLD.
    W Sosnowcu tak żeby wysiąść z samochodu / pociągu to byłem chyba raz w życiu na pogrzebie i to było 100 lat temu :) tzn. równe 100 to nie, ale w tamtym wieku.
    Generalnie w Zagłębiu lewica od dobrych 100 lat (teraz już naprawdę 100) ma kosmiczne wyniki w stosunku do reszty kraju. W pewnym sensie to tradycja tego regionu, tyle że taka z ogólnopolskiego punktu widzenia nietradycyjna :D
    Dość ciekawe jest np. porównanie dominicantes w diecezjach po obu stronach Brynicy.
  • edytowano November 6
    image

    PPS

    image
    KPP (ZPMW)
  • edytowano November 6
    Słoiki to młode są. W developerce to mieszkają może post słoiki już okopane w mieście. Ja nie wiem czy sloiki to glosuja bardziej w miescie czy na prowincji pochodzenia. Może te post słoiki mają poczucie że awans społeczny zawdzięczają Tusku, platfusu leberalyzmu i Niemcom oraz eurokratom. No i boja sie ze im pisiory oraz kler zabiorą ten awans albo tylko się panicznie boją eurokary. A boją się bo widza jak rzad pisiorow się boi.
    Te wybory w mieście przerzniete ale o post słoiki można zawalczyć. Trza przestać ich wpedzac w kompleks jako pseudoelity i sprzedawczylow. Trza pokazać jaki to obciach podlizywać się i płaszczyć przed brukselczykiem. Trza im pokazać że sa lepsi niż brukselczycy i mają się tam dobijać o swoje jak PIS. No i PIS musi znowu się upominać o swoje a nie posylac tam delfina z kreta gadka w uklonach. I parę innych ważnych rzeczy.
  • Warszawa, Wilanów: obwód obejmujący osiedle domków jednorodzinnych z lat 70 i 80 —Trzaskowski 44%, Jaki 40%, obwód za miedzą, obejmujący „miasteczko Wilanów” - Trzaskowski 76%, Jaki 11%...
  • Rafał napisal(a):
    Słoiki to młode są. W developerce to mieszkają może post słoiki już okopane w mieście. Ja nie wiem czy sloiki to glosuja bardziej w miescie czy na prowincji pochodzenia. Może te post słoiki mają poczucie że awans społeczny zawdzięczają Tusku, platfusu leberalyzmu i Niemcom oraz eurokratom. No i boja sie ze im pisiory oraz kler zabiorą ten awans albo tylko się panicznie boją eurokary. A boją się bo widza jak rzad pisiorow się boi.
    Te wybory w mieście przerzniete ale o post słoiki można zawalczyć. Trza przestać ich wpedzac w kompleks jako pseudoelity i sprzedawczylow. Trza pokazać jaki to obciach podlizywać się i płaszczyć przed brukselczykiem. Trza im pokazać że sa lepsi niż brukselczycy i mają się tam dobijać o swoje jak PIS. No i PIS musi znowu się upominać o swoje a nie posylac tam delfina z kreta gadka w uklonach. I parę innych ważnych rzeczy.
    Jakie post słoiki? Prowincjusz jest priwincjuszem puki nie wyzbedzie się kompleksów choćby i mieszkał od wielu lat w Stolycy.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    raste napisal(a):
    Tak se myślę... czy to że Ameryka jest jednak prawacka w porównaniu z Europą, nie jest spowodowane tym, że masę ludzi tam żyje na prowincji, na której zresztą da się żyć na niezłym poziomie.
    USA jest inne niż Europa. Jak weźmiemy jakiś matematyczny przelicznik może nam wyjść "bardziej prawackie", a może nie, pytanie, co przyjmiemy za kryteria. W tym za kryteria "prowincji" :) np. w Europie zdarzają się tereny jak najbardziej "prowincjonalne", które jako żywo ostoją "prawackości" nie będą. W Polsce też i to nie tylko tam, gdzie mieszkają mniejszości. W USA odpowiednikiem tego będą sielskie tereny Nowej Anglii.
    Czy my jesteśmy Europą? Z Europą zachodnią nie mamy wiele wspólnego.
  • raste napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    raste napisal(a):
    Przecież wyjeżdżają z miejsc gdzie często środowisko jest tradycyjne i katolickie.
    Oni się tych korzeni wstydzą, a nie umieją wytworzyć żadnej innej tradycji.
    Pytanie dlaczego? I czemu zjawisko jest dość duże.
    W mojej ocenie utrzymuje się na stałym poziomie. Web 2.0 dał jedynie możliwość artykulacji.
    A czemu się wstydzą? To też już było, ludzie bez właściwości szukają swojego Hameln.

  • Przyjeżdzają na studia lub do pracy. W tym drugim przypadku jako jednostki wchodzą w środowiska ukształtowane i zamknięte. Niewielu ma siłę i odwagę trwać przy swoim. Ulegają chcąc się wkupić i przypodobać. Przejmują poglądy chcąc być jak inni, ci lepsi.
  • @ms.
    YMMD!

    ludzie bez właściwości szukają swojego Hameln
  • edytowano November 7
    @gęste
    Słoiki to słoiki czyli przyjezdni we wczesnej fazie co wracają na weekend do domu po słoiki. W każdym razie wracają i są rozdarci. To nie prowincjusze zakotwiczeni w metropolii - kariera i pieniądze. Słoiki wynajmuja kawalerkę a nie kupują apartament w miasteczku Wilanów.
    Prowincjusze wykupuja się więc w postkumuszy i platfusowy układ. Postkumuszy wymiera a spadkobierców mało bo.oni nie mieli głowy do interesów. Co ukradli w większości stracili i przejedli. Reszta to leberaly nihilistyczo kosmopolityczne. Gonić komisjami prokuratura, wojewoda, zabierać wpływy, przejmować układy z kapitałem bo on na to pójdzie a pseudoelity ma w domu dupie. Wtedy stopniowo przejmie się.miasta. Trzeba czasu, pokory i determinacji.
  • Ameryka jest prawacka bo tam zasadniczo obowiązuje zasada "jak sobie pościelesz tak się wyśpisz" - pod każdym względem.
  • raste napisal(a):
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    raste napisal(a):
    Tak se myślę... czy to że Ameryka jest jednak prawacka w porównaniu z Europą, nie jest spowodowane tym, że masę ludzi tam żyje na prowincji, na której zresztą da się żyć na niezłym poziomie.
    USA jest inne niż Europa. Jak weźmiemy jakiś matematyczny przelicznik może nam wyjść "bardziej prawackie", a może nie, pytanie, co przyjmiemy za kryteria. W tym za kryteria "prowincji" :) np. w Europie zdarzają się tereny jak najbardziej "prowincjonalne", które jako żywo ostoją "prawackości" nie będą. W Polsce też i to nie tylko tam, gdzie mieszkają mniejszości. W USA odpowiednikiem tego będą sielskie tereny Nowej Anglii.
    Czy my jesteśmy Europą? Z Europą zachodnią nie mamy wiele wspólnego.
    Większość Europy to nie jest w ogóle Europa zachodnia.
    Ale jeszcze raz: w Europie zachodniej, w Polsce, w innych krajach Europy środkowej i w USA można znaleźć "prowincjonalne" tereny, które z różnych względów nie będą "ostojami prawackości".
  • dentysta napisal(a):
    Przyjeżdzają na studia lub do pracy. W tym drugim przypadku jako jednostki wchodzą w środowiska ukształtowane i zamknięte. Niewielu ma siłę i odwagę trwać przy swoim. Ulegają chcąc się wkupić i przypodobać. Przejmują poglądy chcąc być jak inni, ci lepsi.
    Im dłużej z nimi przebywam, tym więcej widzę symptomów kultu cargo.

    Jest uboższa i mająca gorsze perspektywy prowincja ze swoim otoczeniem kulturowym i społecznym i jest bogatsza metropolia dająca szanse na lepsze jutro - ze swoją odmienną kulturą i społeczeństwem.

    To co określa wielkomiejskość (poza tym, że jest atrakcyjnie opakowane) kojarzy się z sukcesem i szansą na dostatek.
    Podobnie z prowincją, tyle że na odwrót.

    Imitowanie mieszczucha sprawia wrażenie zaklęć przywołujących tenże sukces.

    Inną sprawą jest to, że pakiet "członek wielkomiejskiej społeczności" jest podany w atrakcyjnej i przejrzystej formie, co bardzo ułatwia próby imitacji.
  • Jak długo parkują na trawnikach, imitacja jest mocno niedoskonała.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    raste napisal(a):
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    raste napisal(a):
    Tak se myślę... czy to że Ameryka jest jednak prawacka w porównaniu z Europą, nie jest spowodowane tym, że masę ludzi tam żyje na prowincji, na której zresztą da się żyć na niezłym poziomie.
    USA jest inne niż Europa. Jak weźmiemy jakiś matematyczny przelicznik może nam wyjść "bardziej prawackie", a może nie, pytanie, co przyjmiemy za kryteria. W tym za kryteria "prowincji" :) np. w Europie zdarzają się tereny jak najbardziej "prowincjonalne", które jako żywo ostoją "prawackości" nie będą. W Polsce też i to nie tylko tam, gdzie mieszkają mniejszości. W USA odpowiednikiem tego będą sielskie tereny Nowej Anglii.
    Czy my jesteśmy Europą? Z Europą zachodnią nie mamy wiele wspólnego.
    Większość Europy to nie jest w ogóle Europa zachodnia.
    Ale jeszcze raz: w Europie zachodniej, w Polsce, w innych krajach Europy środkowej i w USA można znaleźć "prowincjonalne" tereny, które z różnych względów nie będą "ostojami prawackości".
    Europa to jednak jakaś wspólnota kulturowa czy tylko obszar geograficzny? W większości krajów europejskich kultura mogła stopniowo się przeobrażać i ewoluować. Kraje postkomunistyczne to jednak co innego bo tu była głębsza orka.
  • los napisal(a):
    Jak długo parkują na trawnikach, imitacja jest mocno niedoskonała.
    Pytanie czy większość zdaje sobie z tego sprawę
  • Rafał napisal(a):
    @gęste
    Słoiki to słoiki czyli przyjezdni we wczesnej fazie co wracają na weekend do domu po słoiki. W każdym razie wracają i są rozdarci. To nie prowincjusze zakotwiczeni w metropolii - kariera i pieniądze. Słoiki wynajmuja kawalerkę a nie kupują apartament w miasteczku Wilanów.
    Prowincjusze wykupuja się więc w postkumuszy i platfusowy układ. Postkumuszy wymiera a spadkobierców mało bo.oni nie mieli głowy do interesów. Co ukradli w większości stracili i przejedli. Reszta to leberaly nihilistyczo kosmopolityczne. Gonić komisjami prokuratura, wojewoda, zabierać wpływy, przejmować układy z kapitałem bo on na to pójdzie a pseudoelity ma w domu dupie. Wtedy stopniowo przejmie się.miasta. Trzeba czasu, pokory i determinacji.
    Ten wątek nie jest o definicji słoika.
  • raste napisal(a):
    los napisal(a):
    Jak długo parkują na trawnikach, imitacja jest mocno niedoskonała.
    Pytanie czy większość zdaje sobie z tego sprawę
    Jak im to mówię w oczy wprost, sprawiają wrażenie zawstydzonych.
  • edytowano November 8
    Jakie to chłopskie!
    (To zawstydzenie)
    Gdzie wychwalana zuch ! Wałość!?
    Gdzie dezynwoltura, o której pisał tak pięknie Ernest Młodszy?
  • Z Warszawą jest ten problem, że Mazowsze jest bardzo biedne. Nigdzie w Polsce nie widziałem takich zabidzonych wsi. Zupełnie inaczej niż w Krakowie i małopolsce, gdzie wsie są raczej bogate - całe Podhale żyjące z turystyki i dutków z USA, tak samo tarnowskie. Przechodząc do meritum. Krakowskie słoiki są bogatsze i bez takich kompleksów - często ich rodziców stać na kupno im tu mieszkania. W Krakowie wielkiej kariery się nie zrobi jak w stolicy - ale miasto jest wartością samą w sobie i ma ten klimat. Warszawskie słoiki są biedne i bardziej zakompleksione. A stolica daje niesamowite warunki rozwoju. W porównaniu z realiami mazowieckich wsi - to wręcz kosmos. Dlatego też mazowieckie słoiki, tak chętnie pozbywają się tradycyjnych wartości wyniesionych z domu - bo są dla nich synonimem biedy i obciachu.....A w Krakowie i tak wygrał Majchrowski
  • tradycja Zielonego Balonika
  • raste napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    @gęste
    Słoiki to słoiki czyli przyjezdni we wczesnej fazie co wracają na weekend do domu po słoiki. W każdym razie wracają i są rozdarci. To nie prowincjusze zakotwiczeni w metropolii - kariera i pieniądze. Słoiki wynajmuja kawalerkę a nie kupują apartament w miasteczku Wilanów.
    Prowincjusze wykupuja się więc w postkumuszy i platfusowy układ. Postkumuszy wymiera a spadkobierców mało bo.oni nie mieli głowy do interesów. Co ukradli w większości stracili i przejedli. Reszta to leberaly nihilistyczo kosmopolityczne. Gonić komisjami prokuratura, wojewoda, zabierać wpływy, przejmować układy z kapitałem bo on na to pójdzie a pseudoelity ma w domu dupie. Wtedy stopniowo przejmie się.miasta. Trzeba czasu, pokory i determinacji.
    Ten wątek nie jest o definicji słoika.
    Wiem i dlatego o meritum jest drugi cytowany akapit.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.