Dlaczego Jarosław Kaczyński nie został premierem AD 1991?

Powiedział to wiele razy - uznawał, że nie powinien. Z wielu względów byłoby to optymalne ale pozycja Olszewskiego w opozycji patriotycznej była wyższa i należało mu miejsca ustąpić. Nie oceniając politycznej trafności tej decyzji powinniśmy zauważyć jedno - wykazał się ogromnym szacunkiem do wszystkich, którzy przez lata byli zaangażowani w walkę z komunizmem.

Teraz pstryk, mamy rok 2017, popularna i odnosząca sukcesy Beata Szydło zostaje ni z tego ni z owego wymieniona na bankstera, którego prawie nikt z wyborców PiS nie zna, a jak kto zna, to uznaje za wroga. Znowu - nie oceniając politycznej trafności tej decyzji musimy zauważyć bezmiar pogardy Jarosława Kaczyńskiego wobec wszystkich, którzy przez lata go popierali, często płacąc za to sporą cenę.

To nie jest ten sam człowiek.

Komentarz

  • Jego wpływy w 1991 a 2017 mocno się różniły.

    Ciekawe czy to też miało jakieś znaczenie.
  • To jest oczywiste, że Polska w latach 1991-2017 bardzo się zmieniła, choć wiele zmian było po to, by tego najważniejszego nie zmieniać. Mnie idzie o to, że zmienił się Jarosław Kaczyński.
  • edytowano November 15
    Satrapa zawsze wykazywał się rewerencją w stosunku do stojących wyżej niż on na drabinie oraz do przeciwników politycznych porównywalnej wagi (rozmowy z Michnikiem w TV czy pyskówki w sejmie to zabawa, liczą się czyny ergo nierozliczanie za cokolwiek), a - jak się ostatecznie mamy szansę upewnić - nie szanuje swoich subalternych, więc na skutek długoletniego procesu rafinacji ma w drużynie głównie głupków, lizusów i serwilistów, których nie szanuje za to jacy są. Sprzężenie zwrotne.

    To są cechy dość typowe dla członka stanu włościańskiego opisanego w dziewiętnastowiecznej literaturze. Międlenie w rękach czapki w kontaktach z rządcą. Knucie pod jego nieobecność, a gdy rzecz przed czasem wychodzi na jaw - grzeczny powrót do stanu sprzed.
    Traktowanie własnego parobka batem za byle uchybienie lub własny zły humor.
  • peterman napisal(a):
    Jego wpływy w 1991 a 2017 mocno się różniły.

    Ciekawe czy to też miało jakieś znaczenie.
    Pewnie, ze mialo.
    "Jaroslaw, Jaroslaw!" "genialny strateg" "genialny taktyk" i ego sie rozrasta.

    (ciekawostka: w 5:57)

  • uhrr napisal(a):
    "Jaroslaw, Jaroslaw!" "genialny strateg" "genialny taktyk"
    W roku 1991 było jeszcze bardziej, bo Kingmaker jeszcze żadnych porażek nie doświadczył. Rząd Mazowieckiego, prezydentura Wałęsy, wygrane wybory to wszystko było jego dzieło. Establiszment trwał w niemym stuporze - jagdo, mieliiśmy mieć waadzę przez stulecie, wszystko było perfekcyjnie przygotowane a tu ktoś nas porozstawiał po kątach?

    Zbyt wiele dla nas znaczy materia a za mało dusza, więc nic nie widzimy.

  • uhrr napisal(a):
    (ciekawostka: w 5:57)
    Chodzi o Leszka B.? To nie taka znów ciekawostka. Na przełomie 1990/91 gdy powstawał rząd Bieleckiego, Kaczyński mówił że nie widzi alternatywy dla Balcera. Ale już na jesieni gdy szykował się rząd Olszewskiego, było inaczej. Inna rzecz, że nikogo wybitnego od gospodarki ani finansów tam chyba nie było. Pierwszym MF był jakiś człowiek którego nazwiska nawet premier nie spamiętał i przekręcił przy expose, drugim był KO Must.
  • Lutkowski. Wyjątkowa idiota.
  • edytowano November 16
    los napisal(a):
    uhrr napisal(a):
    "Jaroslaw, Jaroslaw!" "genialny strateg" "genialny taktyk"
    W roku 1991 było jeszcze bardziej, bo Kingmaker jeszcze żadnych porażek nie doświadczył.
    Alez nie było. Także Kingmakera nie było, kolega to doskonale wie, a prowokuje.
    Bonaparte (toutes proportions gardées) z 1798 i Napoleon z 1804 to ten sam człowiek a jednak
    jest miedzy nimi roznica. (Co dostrzegali wspolczesni tacy jak Beethoven, zmieniajac dedykację swej 3ciej Symfonii, albo powinni dostrzegac ci co chcą zmiany w polskim hymnie)
    Roznica taka jak miedzy zdolnym generalem wygrywajacym bitwy a czlowiekiem ktory sam sie koronuje, nie potrzebujac namaszczenia z gory.

    @Brzost
    Chodzi o smieszny w sumie drobiazg, Skoro taki egocentryk jak Mikke pieje o Kaczynskim "ginialny!", to co musi sie dziac w scislym otoczeniu gieniusza?

  • loslos
    edytowano November 16
    uhrr napisal(a):
    los napisal(a):
    uhrr napisal(a):
    "Jaroslaw, Jaroslaw!" "genialny strateg" "genialny taktyk"
    W roku 1991 było jeszcze bardziej, bo Kingmaker jeszcze żadnych porażek nie doświadczył.
    Alez nie było. Także Kingmakera nie było, kolega to doskonale wie, a prowokuje.
    Swą znakomitą pamięcią (gdzieś do 40 roku życia nie miałem notesu z telefonami) pamiętam, że właśnie tak było - znikąd pojawił się człowiek, który zaczął meblować polską scenę polityczną i wszystko mu się udawało: koalicja Solidarność-ZSL-SD, rząd Mazowieckiego, Wałek na prezia, wygrane wybory parlamentarne... Dotychczasowi giganci w rodzaju Gueremeque'a czy Quourogne'a robili za karłowate kundle, które najwyżej mogą doskoczyć do nogawki, by urwać kilka nitek. Później było gorzej, bo za standard polskiej polityki uznano wykazywanie się zatykającym kurestwem wobec Jarosława Kaczyńskiego, najgorszym ..ujem okazał się oczywiście Jan Olszewski. W takich warunkach trudno coś zrealizować.

  • Kol randolph ok.
    Kaczyński, Gieremek, Kuroń, Michnik to jeden żoliborski pies na smyczy masona Lipskiego.
  • Jasne, Lipski to było urządzenie na tranzystorach sterowane przez pająki z Marsa, on nadal żyje i wszystkim rządzi tylko się przeobraził w kabinę prysznicową. Potrafi kolega udowodnić że jest inaczej?
  • Po owocach ich poznacie.
    Wsadzanie na najwyższe stołki Mazowieckiego, Bolka, Bieleckiego, Marcinkiewicza, Morawieckiego oraz innych drobniejszych płazów..
    Genialny taktyk ale nędzny strateg..z tego Polski nie będzie.
    Tak, uważam, że nie kradnie.
  • Kolego bluźnisz. Jarosław Kaczyński nie jest bogiem.
  • Dobrze że napisane z małej litery
  • Jemu i jego wyznawcom wystarczy że jest bożkiem. Niestety uważają że i nam, znaczy Polakom, to musi wystarczyć i starają się kult egzekwować nie tylko w szeregach hierarchii kultu tj partyjnej ale także twardego elektoratu, który mylnie biorą za wyznawców związanych przysięgą krwi.
  • sláinte napisal(a):
    Po owocach ich poznacie.
    Wsadzanie na najwyższe stołki Mazowieckiego, Bolka, Bieleckiego, Marcinkiewicza, Morawieckiego oraz innych drobniejszych płazów..
    Większość z tych przykładów raczej świadczy na korzyść JarKacza niż przeciw niemu. Oczywiście o ile pozostajemy w świecie polityki rzeczywistej a nie wirtualnej:

    1989 - poparcie Mazowieckiego, jednego spośród trzech kandydatów na premiera z OKP. Dwaj pozostali to Kuroń i Geremek. Any question?
    1990 - poparcie Bolka, z którym rywalizował Mazowiecki, Tymiński, Cimoszewicz, Moczulski i Bartoszcze. Najporządniejszy człowiek w tym towarzystwie to prawdopodobnie Bartoszcze, ale wówczas będący listkiem figowym dla nomenklatury ZSL-owskiej. Oczywiście, można było się też nie bawić w wybory, tylko czekać spokojnie na koniec kadencji Jaruzela...
    1991 - Bielecki - to było raczej robienie dobrej miny do złej gry, ośrodek gdański wokół Bolka miał decydujący wpływ, w nowym rządzie było tylko paru PC-tów, na pomniejszych stanowiskach.
    2005 - rząd mniejszościowy, z premierem wysuniętym początkowo jako kandydat kompromisowy, do przełknięcia dla niedoszłego koalicjanta. Owszem, byc może można było znaleźć lepszego spełniającego to kryterium. A może i nie.
    2017 - co do tego strzału, jesteśmy tu w większości zgodni. To posunięcie ciężko obronić.
  • Po prawdzie, to nie pamiętam jakichś większych błazeństw, których Marcinkiewicz miałby się dopuszczać jako premier.
  • Ja też sobie nie przypominam. "Yes, yes, yes" było takie trochę sztubackie ale bez przesady. Zdecydowanie odbiło mu dopiero po odwołaniu.
  • Isabelle winna

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.