Po co komu sejm?

Tak na marginesie wątku o puszczeniu bąka czy jakimś nieładnym geście.

Demokracja bez sejmu byłaby sprawniejsza i poważniejsza.

Komentarz

  • Idąc "logiką" estetów za Zabory współodpowiedzialność ponosi zapewne Tadeusz Rejtan, który zniesmaczył elektorat swoim sejmowym nielicującym zachowaniem.

    image
  • Parlament jest miejscem wręcz stworzonym do zachowań nielicujących. Określenie "maniery demokratyczne" oznacza brak manier.
  • edytowano February 14
    Kiedyś czytałem w mądrej książce, że w parlamencie brytyjskim istnieje stary zwyczaj, że podczas przemawiania spikera inni uczestniczy obrad powinni siedzieć. Wziął się on stad, iż siedząc trudno uderzyć interlokutora w oblicze, co drzewiey się owszem zdarzało.

    Ale co Angliki mogą tam wiedzieć o obyczajach w parlamentaryzmie, co nie?
  • edytowano February 14
    los napisal(a):
    Parlament jest miejscem wręcz stworzonym do zachowań nielicujących. Określenie "maniery demokratyczne" oznacza brak manier.
    Ale, jeśli dobrze zrozumiałam Twoje poprzednie wypowiedzi, dotyczy wyłącznie posła, który
    los napisal(a):
    nerwy ma jak stalowe wanty i panuje nad sobą jak Macierewicz. Poza tym jest szczupły i ma 20 lat.
    (sorry, za minimalną korektę;)

    Pozostali won.
    los napisal(a):
    niech wybierają sobie inny zawód, jest ich dużo.
    Co ciekawe, na polityczny niebyt skazujesz p. prof. Krystynę Pawłowicz, której zasług dla Polski nie jestem w stanie wyliczyć, jest ich zbyt wiele. Nawet kłamliwa Wiki tym razem daje sporo informacji
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Krystyna_Pawłowicz (link nie działa trzeba samemu wpisać, ale naprawdę warto zajrzeć).

    Zatem jako psychiczną określasz Panią poseł, której totalsi nienawidzą, bo jeszcze się nie zdarzyło, żeby nie rozwaliła ich bełkotu merytorycznymi argumentami.
    A z jakiego powodu wywalić? "Problemów ze stabilnością emocjonalną"

    No dobrze, każdy ma prawo do własnych kryteriów przydatności osoby na posła. Ja akurat powyższych nie podzielam.
    Natomiast doceniam mądrość, fachowość i pracowitość pani profesor. Miała naprzeciwko siebie (dosłownie, przy stole) wyjątkowo durną i chamowatą Kamilę Gasiuk-Pichowicz, której bezczelnego i ciągłego przerywania wypowiedzi nie był w stanie opanować stabilny emocjonalnie (po mojemu doopa wołowa) przewodniczący komisji sejmowej.
    Nie dziwię się, że p. prof. nie wytrzymywała.
    Na posiedzeniach sejmu było podobnie.

    Mogłabym jeszcze długo uzasadniać, dlaczego cenię p. prof. Oraz tłumaczyć, dlaczego nasi jej nie lubią i potrafią być wobec niej nielojalni. Bardzo nielojalni.
    Podam ciekawostkę.
    Na uroczystych obchodach 70-lecia urodzin, jedyną kobietą (poza rodziną) którą Antoni Macierewicz wymienił i której podziękował była pani prof. Krystyna Pawłowicz.
    Właściwie to cieszę się, że przeszła do TK. Ze względu na nią. Może w ten sposób dzicz, która przecież dopuszczała się do fizycznej przemocy (bez żadnej kary(!)) jakoś się uspokoi.

    A, i jeszcze jedno - otyłość wśród ludzi na ogół jest spowodowana nadmiernym jedzeniem (prościej - obżarstwem). Ale nie w wypadku p.prof. To akurat wiedza insajderska. I ona (p. prof, nie wiedza;) musi jeść często i małe porcje. Tak że tak.
  • edytowano February 14
    A tu przywoływany przez was parlament angielski. Mordobicia i faków nie zauważyłam - to raczej domena południowców. Za to moc stabilności emocjonalnej ;)

  • Maria napisal(a):
    Co ciekawe, na polityczny niebyt skazujesz p. prof. Krystynę Pawłowicz, której zasług dla Polski nie jestem w stanie wyliczyć, jest ich zbyt wiele.
    Ja? Lubię i cenię prof. Pawłowicz, mógłbym na nią nawet głosować. Przeczytaj tamten wątek, jest o czym innym.

  • A moja propozycja demokracji bez sejmu jest taka:

    Jest jeden okręg wyborczy, do wyborów startują komitety wyborcze będące partiami albo nie. W wyborach dostają jakiś procent głosów i w sejmowych głosowaniach dokładnie takim procentem głosów dysponują. Głosowania sejmowe odbywają się przez upoważnionego pełnomocnika, być może nawet zdalnie.

    Aby wyeliminować plankton, jest minimalny próg, dajmy na to 5%, można też dodać jakąś premię zwycięskiemu komitetowi. I już.

    Nie ma debat sejmowych, nie ma przekupywania posłów, posłów nawet nie ma, więc nie ma całej menażerii parlamentarnej.

    I teraz niech kto skrytykuje ten system.
  • edytowano February 14
    No właśnie. Czy są jakieś dowody, bądź choćby cenzurki, że debata sejmowa kogoś przekonała i ten przekonany poseł oddał decydujący o bydź albo nie bydź ustawy głoś?
  • trep napisal(a):
    No właśnie. Czy są jakieś dowody, bądź choćby cenzurki, że debata sejmowa kogoś przekonała i ten przekonany poseł oddał decydujący o bydź albo nie bydź ustawy głoś?
    Debata sejmowa to potencjalnie jest jakiś feedback dla wyborców.
  • To jest forma promowania się posłów i partii ale partie mogą się promować w inny sposób.

    Parlament to pamiątka po czasach, gdy państwa były bardziej federacyjne i poseł do parlamentu reprezentował swoje ziemie. Polscy posłowie dostawali bardzo konkretne instrukcje z sejmików. Reytan na zawsze pozostanie posłem z Nowogródka a Siciński posłem ziemi trockiej. Dziś poseł reprezentuje partię. Nazwie ktoś panią Lichocką posłanką ziemi sieradzkiej? Ja nie wiem, czy nawet tydzień w życiu spędziła w Sieradzu.

    Jaki jest sens by punkt widzenia PiS musiało reprezentować 235 mówiących to samo posłów zamiast jednego reprezentanta, którego głos waży 51%?
  • los napisal(a):
    Maria napisal(a):
    Co ciekawe, na polityczny niebyt skazujesz p. prof. Krystynę Pawłowicz, której zasług dla Polski nie jestem w stanie wyliczyć, jest ich zbyt wiele.
    Ja? Lubię i cenię prof. Pawłowicz, mógłbym na nią nawet głosować. Przeczytaj tamten wątek, jest o czym innym.

    Ok, niech tak będzie. Cieszę się, że podzielasz moją opinię. :D
  • edytowano February 14
    czyliże - skracając - po co komu debaty i 460 posłów!
    a posłów tyle, co komitetów z ważeniem głosów (na przykład głos posła PiS ważyłby 235/460 = 0,51 %)
    w zasadzie mielibyśmy coś w rodzaju Rady Zarządzającej, coś w rodzaju Firmy

    ale, ale
    co z zamykaniem się posłów w łazience, kiedy ważkie głosowanie konkurencji? albo zaspanie/niedojechanie posła na czas?
    cały teatr przepada!!!!!

  • No właśnie.
  • myślę, że w temacie: "W Hong Kongu".

  • los napisal(a):
    A moja propozycja demokracji bez sejmu jest taka:

    Jest jeden okręg wyborczy, do wyborów startują komitety wyborcze będące partiami albo nie. W wyborach dostają jakiś procent głosów i w sejmowych głosowaniach dokładnie takim procentem głosów dysponują. Głosowania sejmowe odbywają się przez upoważnionego pełnomocnika, być może nawet zdalnie.

    Aby wyeliminować plankton, jest minimalny próg, dajmy na to 5%, można też dodać jakąś premię zwycięskiemu komitetowi. I już.

    Nie ma debat sejmowych, nie ma przekupywania posłów, posłów nawet nie ma, więc nie ma całej menażerii parlamentarnej.

    I teraz niech kto skrytykuje ten system.
    Paczpan, sam kedyś taki wymyśliłem, ale z dodatkowym wihajstrem, że można se ustawić pewne sprawy, np. zawsze p-ko abortusowi. Zaznaczyć w autoexecu i configu.
  • No ale w zasadzie tak mamy. Debaty sejmowe to pozór jest bo i tak decydują partię poprzez instrukcje. System niedemokratycznych partii wodzowskich to zapewnia. Prawda że zamieszanie jest bo z dyscypliną i zwykłym porządkiem są problemy i zdrajcy się zdarzają. To jednak niczego nie załatwia. To jedynie uzależnia stanowienie prawa od skomplikowanych, rzekłbym pokrętnych, i ukrytych, rzekłbym dworskich, mechanizmów wewnętrznych partii wodzowskich.
  • No tak System ekonomiczny
  • Wg mnie ekonomia to nauka o emocjach, a nie tylko rachunki
    Komu sprzedać i za ile to często emocje. Od kogo kupować czasem też
  • los napisal(a):

    Jaki jest sens by punkt widzenia PiS musiało reprezentować 235 mówiących to samo posłów zamiast jednego reprezentanta, którego głos waży 51%?
    Tego jednego łatwo zabić.

    Wiem, że zaraz można go zastąpić, ale dostrzegam pewne niewygody.
  • edytowano February 15
    Cyrylica napisal(a):
    Nikomu nie przeszkadzał środkowy palec wystawiony przez Żurka (w todze!).
    https://niezalezna.pl/307746-sedzia-zurek-pozdrawia-srodkowym-palcem-skandaliczne-zdjecie-obieglo-internet
    Jeszcze mamy serdeczne pozdrowienie serdecznym palcem związkowców radiowych przez Pana Palade w Opoluimage
    Źródło.
    https://nto.pl/kaczynski-nie-wiem-co-znaczy-ten-gest/ar/4069229
  • Pigwa napisal(a):
    los napisal(a):

    Jaki jest sens by punkt widzenia PiS musiało reprezentować 235 mówiących to samo posłów zamiast jednego reprezentanta, którego głos waży 51%?
    Tego jednego łatwo zabić.

    Wiem, że zaraz można go zastąpić, ale dostrzegam pewne niewygody.
    Nie ma żadnych, jest reprezentantem komitetu wyborczego, anonimowym. Jak umrze, automatycznie wchodzi kto inny.

    Ten system został oczywiście ściągnięty z kodeksu spółek. Ostatnie lata to czas wielkich klęsk państw i wielkich sukcesów firm. Gorszy powinien się uczyć od lepszego.
  • Który jest fejk?
  • Wyjaśnione w linku.
  • To nie jest fejk. Zalewajka tłomaczył, że pokazał V, ale nikt, ale to nikt nie pokazuje V poczynając od środkowego palca. To V to było alibi.
  • edytowano February 15
    E tam, kto w ten sposób pokazuje znak zwycięstwa? W dodatku patrzy przez paluszki? Najprawdopodobniej mógł specjalnie wystawić środkowy paluch, a później zrobił V. Ideologię do wszystkiego można dorobić.
  • Maria napisal(a):
    A tu przywoływany przez was parlament angielski. Mordobicia i faków nie zauważyłam - to raczej domena południowców. Za to moc stabilności emocjonalnej
    koleżanka normalnie mi noc zrobiła tym filmikiem, pisząc opisy do projektów będę puszczała sobie zamiast muzyczki

  • Przesłanki nieco błędne, ale wnioski słuszne.

    Do czego z założenia służy parlament? Jak sama nazwa wskazuje, do mówienia (fr. parler). Mówienia, czyli prezentowania słowami poglądów na sprawy publiczne. M. In. Taki jest sens opozycji parlamentarnej, nic swojego raczej nie przepchnie, ale swoje powie. Do mówienia trzeba ludzi.

    Obecnie swoje poglądy można prezentować np. w necie i będą miały lepszą słyszalnośc, czy jak się teraz mówi, zasięgi.
  • Ostatnia uwaga bardzo celna. Na tym chyba polega obecny problem demokracji, szerzej władzy i mediów, szerzej komunikacji społecznej.

    Techniki informacyjne gnają do przodu i ludzie, nawet profesjonaliści nie nadążają. Mnożą się różni guru i przemądrzalcy, ale po prawdzie nikt nie wie w którym kierunku to zmierza i co z tego wyniknie. Jesteśmy w fazie eksperymentów. Jesteśmy ich przedmiotem, uczestnikami czasem nawet świadomymi i czynnymi. Z grubsza to eksperymenty już wdrożeniowe. Próby zastosowania tych nowych technik i technologii jak zawsze do realizacji interesów. Jak zwykle finansowych lub prestiżowych w obu przypadkach politycznych. Nadal jednak w necie nie stanowi się prawa i się go nie egzekwuje. To nadal przynależy tradycyjnym parlamentom i tradycyjnym służbom mundurowym, tajnym i wymiarowi sprawiedliwości. Kukizowi nie udało się wprowadzić systemu referendalnego.
  • W parlamencie - w praktyce - i tak prawa się nie tworzy, tylko, mówiąc mniej elegancko, ale obrazowo i dosadnie, klepie. Nawet formalnie poselskie projekty powstają albo w ministerstwach, albo są przedkładane przez takie czy inne grupy wpływu.
  • Maria napisal(a):
    A tu przywoływany przez was parlament angielski. Mordobicia i faków nie zauważyłam - to raczej domena południowców. Za to moc stabilności emocjonalnej
    Przepraszam za techniczną uwagę, ale jestem zachwycony systemem mikrofonów w brytyjskim parlamencie.
    Właśnie dzięki niemu możemy tak realistycznie słyszeć obrady - jakbyśmy byli w karczmie.

    Ciekawe1, jak by to u nas brzmiało gdyby rejestrować dźwięk z całej sali?
    Ciekawe2, czy jest tam realizator dźwięku wybierający do nagrania co ciekawsze obszary sali, czy też rejestrowane jest wszystko co słychać?

  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    W parlamencie - w praktyce - i tak prawa się nie tworzy, tylko, mówiąc mniej elegancko, ale obrazowo i dosadnie, klepie. Nawet formalnie poselskie projekty powstają albo w ministerstwach, albo są przedkładane przez takie czy inne grupy wpływu.
    No pewnie. Prawo piszą lobbyści. Nie tylko u nas. Uchwalają je zaś kierownictwa partii poprzez swoich funkcjonariuszy zwanych posłami. Lobbyści muszą dotrzeć do tych kierownictw albo je sprytnie oszukać aby partie zaproponowały ich projekty jako poselskie albo rządowe. Funkcjonariusze zwani posłami są wybierani przez nas, czyli wyborców, w ramach plebiscytu na listę konkretnej partii. Listy w III RP tworzą przywódcy partii w męczącym i nieestetycznym tajnym procesie dworskich intryg. My możemy przynajmniej wybrać partię. Jedyna partia która ma jakiś program, w dodatku częściowo konserwatywny, prospołeczny i narodowy jest PiS. W dodatku w znacznym stopniu go realizuje. W dodatku tępi złodziei przynajmniej w swoich szeregach.
  • Inż napisal(a):
    Maria napisal(a):
    A tu przywoływany przez was parlament angielski. Mordobicia i faków nie zauważyłam - to raczej domena południowców. Za to moc stabilności emocjonalnej
    Przepraszam za techniczną uwagę, ale jestem zachwycony systemem mikrofonów w brytyjskim parlamencie.
    Właśnie dzięki niemu możemy tak realistycznie słyszeć obrady - jakbyśmy byli w karczmie.

    Ciekawe1, jak by to u nas brzmiało gdyby rejestrować dźwięk z całej sali?
    Ciekawe2, czy jest tam realizator dźwięku wybierający do nagrania co ciekawsze obszary sali, czy też rejestrowane jest wszystko co słychać?

    he, ciekawe
    ale w Sejmie, po wprowadziu "angielskich" mikrofonów, posłowie zaczęłi by się inaczej zachowywać (werbalnie)...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.