W 40 rocznicę podpisania porozumień szorstka przyjażń nie rdzewieje

edytowano August 31 w Forum ogólne
Jerzy Borowczak w wywiadzie dla Interii:
Skąd się wzięło się opóźnienie strajku o jeden dzień?

- Środa, 13 sierpnia, Wałęsie nie pasowała. Urodziła mu się córka Ania i musiał ją zarejestrować. Lutek Prądzyński pojechał do Lecha na Stogi, pisze mu, co i jak. Używało się takiego znikającego atramentu, by nie zostawiać śladów. był zajęty, chyba wypełniał totolotka.
(..)
Czytaj więcej
Ja to lubię takie wtręty ;)
Co do meritum, to cały czas nie rozumiem jak to się udało, przy takiej penetracji i wysyceniu agenturą (patrzy słynne zdjęcie trzech kapusiów z tłumem), przy takiej obstrukcji tz doradców w osobach post stalinowców.

Komentarz

  • Deus voluit
  • fajny wywiad
  • christoph napisal(a):
    fajny wywiad
    Mit pani Krzywonos też tak trochę oberwał ;)

  • noale nie ma wymagania, żeby wszyscy z brązu i spiżu byli
  • tylko nasi
  • edytowano August 31
    Niejaka Fama głosi, że pewna operatorka tramwaju postanowiła złamać planowany strajk i wyjechała w trasę. Strajkujący z zajezdni po pewnym czasie odłączyli zasilanie trakcji w wyniku czego pojazd zatrzymał się, zatem wyżej wymieniona będąc świadomą sytuacji skonstatowała ze smutkiem - "Ten tramwaj dalej nie pojedzie!"

    Po latach w procesie legendowania zdanie to uznano za będące wyrazem....decyzji bohaterki zdarzenia o zatrzymaniu pojazdu podjętej w calu zainicjowania strajku.

    Ale co tam jakaś Fama może wiedzieć?
  • W sumie to Bolek i Henia dupy wołowe były. No nie udało im się strajku zatrzymać.

    Nadal jednak nie rozumiem dlaczego "spiżowe" postaci Solidarności ich utrzymywały na czele pomimo że, jak dziś twierdzą, od początku wiedziały że to agenci SB. Nie usłyszałem dotąd wiarygodnego wyjaśnienia od Gwiazdów i Wyszkowskiego oraz świętej pamięci Walentynowicz. Jakieś dyplomatyczne wykręty jakby sami byli po przeszkoleniu i wieloletniej praktyce w służbach i dyplomacji. Przefajnowali a intencje mieli niejasne. Szkoda. Inna rzecz że najbardziej spiżowo się prezentuje Borusewicz który tez tam był i wiedział.
  • Rafał napisal(a):
    W sumie to Bolek i Henia dupy wołowe były. No nie udało im się strajku zatrzymać.

    Nadal jednak nie rozumiem dlaczego "spiżowe" postaci Solidarności ich utrzymywały na czele pomimo że, jak dziś twierdzą, od początku wiedziały że to agenci SB. Nie usłyszałem dotąd wiarygodnego wyjaśnienia od Gwiazdów i Wyszkowskiego oraz świętej pamięci Walentynowicz. Jakieś dyplomatyczne wykręty jakby sami byli po przeszkoleniu i wieloletniej praktyce w służbach i dyplomacji. Przefajnowali a intencje mieli niejasne. Szkoda. Inna rzecz że najbardziej spiżowo się prezentuje Borusewicz który tez tam był i wiedział.
    Nie "ich" tylko jego. Wałęsę.
    Był prawdziwym, niekwestionowanym trybunem ludu. Nikt nie był w stanie zająć jego miejsca. Można było, i to się świetnie udało dwóm kobietom - Annie Walentynowicz i Alinie Pieńkowskiej - tylko Lechem sterować. Tak, żeby wobec tłumu był bez wyjścia i nie zerwał strajku.
    Jest znakomity wywiad z Anną Walentynowicz, w którym ona dokładnie tłumaczy tamtą sytuację.

    Poza wszystkim, w tamtym gorącym czasie zmiana przywódcy = chaos = koniec wszystkiego tak czy inaczej.

    W sierpniu Henia była pionkiem bez znaczenia. Wypłynęła dużo później. I tak naprawdę dużo później odegrała swoją parszywą rolę.
  • edytowano August 31
    Co do Heni owszem. Co do Bolka nie za bardzo. Ja rozumiem trudność sytuacji i bardzo możliwe że sam bym tak zrobił na początku. Było jednak sporo okazji usunąć go potem. Najlepiej od razu po porozumieniach. Naprawdę trzeba było go robić Prezydentem? Naprawdę jego te panie rozgrywały, a nie on je, a ściślej esbecja? Ta gra przyniosła Magdalenkę, grubą kreskę, złodziejską prywatyzację, plan Balcerowicza- Sachsa z głównym elementem w postaci wyprzedaży lub likwidacji konkurencyjnych i zyskownych sektorów państwowych jak handel, bankowość, ubezpieczenia itd, sprzedaż czesci kluczowj infrastruktury strategicznej w tym mediow, drastyczne obniżenie płac, wymuszenie masowej emigracji zarobkowej. A co by się stało gdyby to wyszło i go wywalono ? Strajk by padł, ruscy weszli, czy co? Ja wiem co - nie byłoby się za kim schować i uczestniczyć w grze za ten "kompromis". Ich sumienie nie moje. To mnie oszukali. Może w dobrej wierze i dla mojego dobra też ale słabo wyszlo. Nie bardzo rozumiem na jakiej podstawie. Moze byli mądrzejsi wtedy ode mnie. Wątpię. Byli tylko bardziej doświadczeni. Z pewnością byli głupsi i mniej doświadczeni niż mój Ojciec. On był prawdziwym działaczem i ryzykowal wiele. Może lepiej że nie doczekał ujawnienia tej manipulacji.
  • A, to poleciałeś dużo dalej.
    Pisałam o sierpniu i roli Walęsy podczas strajku.

    Na temat tego, co było potem, to grube księgi napisano. Jednym postem się tego nie załatwi. Nawet jedną dłuższą rozmową.
  • To prawda. Nadal jednak trzeba to drążyć i przypominać bo wciąż wiele jest zakryte. To ważne i aktualne choćby dlatego te osoby oraz ich wychowankowie rządzą Polską. Mnie na przykład wciąż zastanawia Borusewicz. Kim naprawdę jest i jaką rolę pełni?
  • Rafał napisal(a):
    W sumie to Bolek i Henia dupy wołowe były. No, nie udało im się strajku zatrzymać.
    O! Nie pomyślałem tak nigdy! A cała prawda...



  • edytowano August 31
    Do komentarza kolegi Rafała pasuje stwierdzenie innego znanego TW - "o, to jest ciekawe pytanie". ;) No, a jaka odpowiedź? Jak aster... to jest należy do złożonych. ;)

    Pierwsza kwestia jest taka, że wbrew temu, co opowiadali po latach, autentyczni działacze wcale nie byli tacy pewni. Mogli podejrzewać, a nie być pewnym. Psychologia zna coś takiego, jak falsyfikacja retrospektywna - człowiekowi wydaje się, że wiedział o czymś kiedyś, a naprawdę nie wiedział, a często nawet nie mógł wiedzieć, bo dane, dzięki którym się zorientował, dotarły później. Przypomina mi się scena z filmu :"Bunt na Bounty", gdy komisja przesłuchująca kapitana Bligha pyta, czy przypadkiem miłość do Tahitanki nie wpłynęła tak na jego współpracownika, że zdecydował się na bunt, a ten odpowiada: "Hmmm... teraz widzę, że rzeczywiście właśnie tak było.". Członek komisji: "No, a wtedy?" Bligh: "Wtedy? Wtedy uważałem to za błahą miłostkę, romans bez znaczenia". Ogląd kiedyś i ogląd po czasie bywa zmienny. ;)

    Druga kwestia - to oczywiście to, o czym pisała Maria: otóż Wałęsa miał nie tylko tupet, ale też charyzmę i wielu w niego uwierzyło. Próba podważania jego pozycji mogła się skończyć podważeniem wiarygodność nie Wałęsy, ale podważającego. Zresztą, jeszcze w latach 90. było wielu ludzi nie wierzących, że "nasz Lechu" nie jest nasz.

    Trzecia kwestia - niedocenienie Wałęsy, jego z jednej strony ambicji, z drugiej sprytu i bezwzględności.

    Czwarta kwestia - nie wiadomo, czy odsunięcie nie skończyłoby się katastrofą. To, że na czele komitetów stali agenci - nie tylko Wałęsa, ale też Jurczyk i Sienkiewicz - sprawiło, że komunistom zaczęło się wydawać, że wszystko mają pod kontrolą, a przez to zaczęli lekceważyć przeciwnika, popełniać błędy, no i nie zdecydowali się na wariant siłowy. Oczywiście był on niemożliwy w skali całego kraju i bardzo ryzykowny, ale jednak możliwy w odniesieniu do Stoczni Gdańskiej i innych pojedynczych zakładów i rozważany. Wszystkich strajków nie stłumiliby, ale ten i ów, nawet ten w Stoczni, mogliby. Kiedyś Wyszkowski napisał to wprost w jednym artykule, że dobrze, że Wałęsa, Jurczyk i Sienkiewicz byli agentami, bo to sprzyjało złudzeniom komunistów.
  • Proszę nie zapominać, że na to nakłada się brutalna rozgrywka w obozie władzy. Gdy w 1976 walk frakcyjnych nie było protesty zostały stłumione.
    Jest takie domniemanie, że w 1970 roku spisek Kiszczaka i Jaruzelskiego obalił Gomułkę, a w 1980 Gierka.
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Proszę nie zapominać, że na to nakłada się brutalna rozgrywka w obozie władzy. Gdy w 1976 walk frakcyjnych nie było protesty zostały stłumione.
    Jest takie domniemanie, że w 1970 roku spisek Kiszczaka i Jaruzelskiego obalił Gomułkę, a w 1980 Gierka.
    ciekawe!
    Czy ktoś już napisał - choć rozprawkę - z takiego punktu widzenia?
    (Pewnie tak, ale jak i gdzie ją znaleźć?)
  • Cenckiewicz ale nie pamiętam gdzie plus wspomnienia Kiszczaka, ale trzeba pamiętać, że to kłamca i manipulant.
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Cenckiewicz ale nie pamiętam gdzie plus wspomnienia Kiszczaka, ale trzeba pamiętać, że to kłamca i manipulant.
    Tacy osobnicy często kłamią nawet wtedy, gdy nie ma takiej potrzeby, tak z przyzwyczajenia i na wszelki wypadek.
  • MarianoX napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    Cenckiewicz ale nie pamiętam gdzie plus wspomnienia Kiszczaka, ale trzeba pamiętać, że to kłamca i manipulant.
    Tacy osobnicy często kłamią nawet wtedy, gdy nie ma takiej potrzeby, tak z przyzwyczajenia i na wszelki wypadek.
    Tak, wiem ale tu były to opisy jak wieźli Gierka ze Śląska, jak mieli świadomość, że to rodzaj puczu i że Gomułka im tego nie daruje itp.
    O tarciach wewnątrz obozu władzy wiemy, a opis strajku z zalinkowanego wywiadu tylko to potwierdza.


  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Proszę nie zapominać, że na to nakłada się brutalna rozgrywka w obozie władzy. Gdy w 1976 walk frakcyjnych nie było protesty zostały stłumione.
    Jest takie domniemanie, że w 1970 roku spisek Kiszczaka i Jaruzelskiego obalił Gomułkę, a w 1980 Gierka.
    Patrzenie trochę anachroniczne, bo w 1970 roku, a nawet w 1980 Kiszczak nie był jeszcze graczem. ;) W 1970 roku był wiceszefem WSW. Co do 1980 r. jest już bardziej prawdopodobne, stał już wyżej, bo stał na czele wywiadu wojskowego, ale jednak do takiego znaczenia, z jakiego go znamy doszedł w 1981 roku, po tym, jak premierem, a potem I sekretarzem został Jaruzelski.

  • Rzchanym napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    Proszę nie zapominać, że na to nakłada się brutalna rozgrywka w obozie władzy. Gdy w 1976 walk frakcyjnych nie było protesty zostały stłumione.
    Jest takie domniemanie, że w 1970 roku spisek Kiszczaka i Jaruzelskiego obalił Gomułkę, a w 1980 Gierka.
    Patrzenie trochę anachroniczne, bo w 1970 roku, a nawet w 1980 Kiszczak nie był jeszcze graczem. ;) W 1970 roku był wiceszefem WSW. Co do 1980 r. jest już bardziej prawdopodobne, stał już wyżej, bo stał na czele wywiadu wojskowego, ale jednak do takiego znaczenia, z jakiego go znamy doszedł w 1981 roku, po tym, jak premierem, a potem I sekretarzem został Jaruzelski.

    To już Jaruzel ustawiał 1970, a dokładniej robił to ktoś ponad nim- czyli Sowiety. Przypominam, że Jaruzel był w 70 w odwodzie, na pierwszy front poszedł najpewniejszy człowiek sowietów, Grzegorz Korczyński. Sprawdził się dobrze, krew niewinnych lała się gęsto, niczym za dawnych czasów Gwardii Ludowej. Tak dobrze się Korczyński zasłużył, że już rok później aniołowie Marks Engels Lenin zabrali go do krainy wiecznych kołchozów przy użyciu zawału na stresującej placówce dyplomatycznej w Algierii.

    Proszę pamiętać, że od czasów Rokossowskiego Jaruzel i Kiszczor to były najbardziej sowieckie sowiety w Tymkraju.
  • MarianoX napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    Cenckiewicz ale nie pamiętam gdzie plus wspomnienia Kiszczaka, ale trzeba pamiętać, że to kłamca i manipulant.
    Tacy osobnicy często kłamią nawet wtedy, gdy nie ma takiej potrzeby, tak z przyzwyczajenia i na wszelki wypadek.
    Mam o Cenckiewiczu trochę lepsze zdanie.
    ;)
    Ot, uroki składni języka polskiego.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.