Sztuka insynuacji

loslos
edytowano March 29 w Forum ogólne
"Polski żołnierz walczył dzielnie i ofiarnie ale dowództwo wykazało się niekompetencją."

Co naprawdę znaczy to stwierdzenie? Polacy są niższą rasą, nadają się tylko do wykonywania prostych prac, zwłaszcza tych niebezpiecznych ze względu na ich głupotę powodującą niezdolność do dostrzeżenia zagrożenia. Polacy powinni być prowadzeni przez przedstawicieli wyższej rasy, najlepiej Niemców.

Głupia propaganda polega na wciskaniu poglądów wprost. Mądra propaganda polega na podpowiadaniu takich tez, że sugerowany pogląd będzie z nich wynikać w sposób naturalny. W ten sposób człowiek obrabiany przez propagandzistów uzna, że jest to jego własny pogląd, do którego doszedł swoim własnym rozumem.

A teraz ćwiczenie - jakie to paskudne twierdzenie na temat Stanisława Lema próbuje nam Ziemniak zasugerować w tym monologu?

«1

Komentarz

  • Że tylko Inuici mogą coś wymyślić? Nawet jeśli goje to wymyślili wcześniej, to tak naprawdę nie wymyślili.
  • trep napisal(a):
    Że tylko Inuici mogą coś wymyślić? Nawet jeśli goje to wymyślili wcześniej, to tak naprawdę nie wymyślili.
    No ale ma być paskudne twierdzenie na temat Lema, a nie na temat gojów. Chyba że to skrót myślowy ze strony Losa.
  • loslos
    edytowano March 28
    Ja piszę zawsze wprost i bardzo źle oceniam taki aluzyjny obyczaj, że stwierdzenie "Kowalski jest wysoki" ma niby oznaczać, że Kowalski jest niski. Pytanie zostało sformułowane jednoznacznie i tak je należy rozumieć.
  • edytowano March 28
    Koledzy Zych&Cenc postanowili zarobić na defekowaniu we własne gniazdo za pomocą upiornej nekro-fantastyki nazywanej "historią alternatywną", która nie ma, nigdy nie miała i nigdy nie będzie mieć nic wspólnego z jakąkolwiek nauką.

    Znany germanofil Cenc robi w tym duecie za przyzwoitkę, by swoim tytułem naukowym niejako uwiarygodniać twórczość bajkopisarką dyletanta Zycha przejawiającego silną fascynację nazistowskim militaryzmem.

    Piszę o tym w tym wątku, bo redaktor RAZ postanowił jakiś czas temu dołączyć do w/w duetu przyłączając się do zmasowanego szkalowania dorobku polskiego dwudziestolecia międzywojennego.

    A to o science-ficjon jako gatunku literackim stworzonym przez.....Zydów? Kolejny pokaz parcia na szkło pana Raźniaka za pomocą kontrowersyjnych tez.

  • Terapia wrodzonych skłonności...
  • Chłopaki brzydko się bawią, i to od dawna.
  • No, ale odpedzi na zagadkie jak nie bełło tak nima. Misie drugi raz nie chce odsłuchiwać.
  • Wystarczyły mi 3 minuty, żeby pana Ziemkiewicza wyłączyć. Zatem nie wiem, co było dalej. Ale nie żałuję, bo szkoda mi na niego czasu.
    Już w trakcie tych trzech minut dowiedziałam się, że Lem był tak pozbawiony wszelkiej duchowości (najchętniej byłby robotem!), że idealnie wpisywał się w nurt komunizmu..., że w konsekwencji nie mam czego szukać w jego książkach.
    Basta.
    Zajrzę, żeby odczytać rozwiązanie zagadki, ale słuchać dalej nie zamierzam.
  • Nooo, na pewno zaczynał jako propagator tego ustroju. Wpadł mi kiedyś w ręce jego pierwszy (?) tomik opowiadań, i były to teksty obrzydliwe, gloryfikujące komunis, krytykujące amerykański imperialis. Może takie trzeba było napisać, żeby móc zacząć wydawać?

    Potem niektóre z jego pierwszych powieści były podobne. Dopiero sporo później dał się poznać, jako geniusz pióra, ale nawet w takich bajkach robotów były antykatolickie opowiadania, drwiące wprost z katolicyzmu, przy tym wykazujące całkowity brak zrozumienia dla naszej wiary.
  • O! Taka notka z wiki
    W latach 1948–1950 pracował jako młodszy asystent w Konwersatorium Naukoznawczym Asystentów Uniwersytetu Jagiellońskiego prowadzonym przez doktora Mieczysława Choynowskiego[37]. Lem przedstawił mu do oceny napisaną jeszcze we Lwowie pracę pod tytułem Teoria pracy mózgu, która została poddana miażdżącej krytyce, ale Choynowski naprowadził młodego Lema na wartościową literaturę naukową (głównie dotyczącą cybernetyki), otrzymywaną w darach z zagranicy. Lem zaczął studiować nocami ze słownikiem w ręku m.in. prace Cybernetics or Control and Communication in the Animal and the Machine N. Wienera i A Mathematical Theory of Communication C.E. Shannona[38]. Po latach, w wywiadach, Lem określi Choynowskiego mianem swojego intelektualnego mentora[39]. Podczas dyskusji w Konwersatorium z mgr. Oświęcimskim na temat niemożliwości odtworzenia człowieka z atomów narodził się pierwszy rozdział Dialogów. Lem pisał pod pseudonimem recenzje książek naukowych i przegląd prasy w wydawanym przez Konwersatorium miesięczniku „Życie Nauki”. W jednym z opublikowanych artykułów skrytykował oficjalnie popierany ze względów ideologicznych łysenkizm, co wywołało spory skandal. W 1950 na polecenie władz Konwersatorium zlikwidowano, zaś redakcję „Życia Nauki” przeniesiono do Warszawy. Młody Lem znalazł się w sytuacji bez stałego zatrudnienia, przy braku formalnego wykształcenia[40].

    Podczas pobytu w Zakopanem latem 1950 Stanisław Lem spotkał przypadkiem ówczesnego prezesa Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik” – Jerzego Pańskiego, z którym dyskutował o braku polskiej literatury fantastycznej. Za jego namową napisał w krótkim czasie powieść Astronauci, która została wydana również bardzo szybko – już w 1951[41]. Debiut książkowy Lema – fantastyczna opowieść o losie wyprawy na Wenus – okazał się bestsellerem, wielokrotnie dodrukowywanym[42]. Po jej wydaniu pisarz został przyjęty do Związku Literatów Polskich[43]. W 1951 ukazała się również sztuka współczesna piętnująca amerykański imperializm[44] pt. Jacht „Paradise”, napisana razem z Romanem Hussarskim na konkurs organizowany przez wydawnictwo „Czytelnik”[45]. W 1954 Lem opublikował tom Sezam i inne opowiadania, gdzie pojawiły się, oprócz kilku mniej popularnych opowiadań, pierwsze utwory związane z cyklem Dzienniki gwiazdowe[46].
    Może ten tomik to właśnie był "Sezam"? Nie pomne już to było w 1997 roku.
  • 1. Lem był Żydem i udawał, że nie jest - wbrew swemu interesowi.
    2. Lem miał obrzydzenie do człowieka jako takiego, w tym do siebie.
    3. Lem był zawziętym ateistą. Pisał nawet, że nawet jakby miał naoczne dowody, to też by nie uwierzył w Boga.
    4. Lem przeżył straszne rzeczy podczas okupacji i nigdy przenigdy o nich nic nie pisał.

    Konkluzja? Jedyna możliwa: Lem przeżył straszne rzeczy podczas okupacji jako ofiara ale też jako współsprawca. Jak wiemy kolaboracja z nazistami wśród starszych braci w wierze była nie mniej powszechna niż kolaboracja z komunistami wśród biskupów i czołowych działaczy opozycji.
  • Od kiedy ma ten swoj kanal i musi palnac mowke codziennie, nie daje rady go sluchac, takie wystepuje czasem natezenie bzdur, irytujacych bzdur.
  • los napisal(a):
    1. Lem był Żydem i udawał, że nie jest - wbrew swemu interesowi.
    2. Lem miał obrzydzenie do człowieka jako takiego, w tym do siebie.
    3. Lem był zawziętym ateistą. Pisał nawet, że nawet jakby miał naoczne dowody, to też by nie uwierzył w Boga.
    4. Lem przeżył straszne rzeczy podczas okupacji i nigdy przenigdy o nich nic nie pisał.

    Konkluzja? Jedyna możliwa: Lem przeżył straszne rzeczy podczas okupacji jako ofiara ale też jako współsprawca. Jak wiemy kolaboracja z nazistami wśród starszych braci w wierze była nie mniej powszechna niż kolaboracja z komunistami wśród biskupów i czołowych działaczy opozycji.
    Pan Soros wie coś o tym.
  • Los jednak nie pisze, że tak było, tylko że że go tak Ziemniak pod...la.
  • Nie wiem jak było. Ale o żydowskiej kolaboracji z nazistami wiemy dwie rzeczy:

    1. Była powszechna. Np. Wiera Gran oskarżała Władysława Szpilmana o bycie żydowskim policjantem.
    2. Jest zakazanym tematem. Grabowski zawsze podstawia polską policję tam, gdzie świadkowie mówią o żydowskiej.
  • No fakt. O tym był ten monolog. Sprytnie.
  • edytowano March 28
    trep napisal(a):
    No fakt. O tym był ten monolog. Sprytnie.
    Na czym jak na czym, ale na podkładaniu świni* kolegom po piórze pisarze znają się znakomicie.

    *dyskretny rys antysemicki
  • Ale że Rafał?
  • hehe
  • A wiec czasem warto zagladnąc, choc tolerancja na ziemkiewiczowego zajoba antypiłsudczykowskiego mi sie skonczyla
  • los napisal(a):
    Konkluzja?
    A mnie to umkło.
    Może dlatego, że jak mi ktoś stawia kropkę, to uznaję, że dalej jest NULL, a nie moje domysły, jeżeli zaczynam spekulować, to sprawdzam, jak wyglądają założenia, do tez, o których spekuluję. No a tu, założenia to jedno zdanie z Bartoszewicza (bez podania kontekstu wypowiedzi), milczenie Lema, o nieznanej przyczynie oraz czysta spekulacja, że gdyby Lem, się zdecydował to...
    Odrzuciłem to już na wstępie, jako nieweryfikowalne.

  • A nie zadziwił cię ten monolog? Wielki, interesujący i płodny pisarz, podobnie jak Ziemniak piszący fantastykę. O czym mówi Ziemniak? O tej jednej książce, wcale nie fantastycznej, której Lem nie napisał, więcej go nie interesuje. Zadziwiająca apologia. Czyli chodziło o co innego. O insynuację. Ziemniak uwielbia insynuować, jest paskudną osobą.
  • Zadziwił, ale po słowach z początku, że najważniejsza książka, to ta, której Lem nie napisał, wyłączyłem. Dopiero Twój wpis skłonił mnie do obejrzenia w całości, ale tam rzuciła mi się w oczy bardziej dyskredytacja (wielki, pomnikowy, przestarzały, bez związku z rzeczywistością) niż sprawa żydowska.
    Jak widać, tam insynuacji było kilka poziomów.
  • To chyba jak z raportem o molestowaniu w diecezji kolońskiej. Tej od wody kolońskiej.
    Można przywalić, bo biskup Meissner, urodzony pod Wrocławiem, już nie żyje.
    Podobnie tu z Lemem, już się nie odwinie.
  • loslos
    edytowano March 29
    Nawet żywy Lem nie miałby się jak odwinąć, bo wprost o nic go nie oskarżono, wszystko jest sugestią i to diablo inteligentną sugestią - bez użycia słów kluczowych. Zapytałby wtedy Ziemniak szeroko otwierając oczęta o kolorze świeżo łuskanych kasztanów - a gdzie ja coś takiego powiedziałem?
  • No właśnie.
    Dlatego od zawsze uważałem że Kurski powinien zostać zastąpiony kimś, kto potrafi w insynuację.
  • Zachęciliście mnie do posłuchania RAZa...
  • A czymże jest tzw. historia alternatywna (gdyby Lem napisał/Beck zawarł sojusz toby nastąpił wielki sukces) jak nie jedną wielką insynuacją?
  • TecumSeh napisal(a):
    No właśnie.
    Dlatego od zawsze uważałem że Kurski powinien zostać zastąpiony kimś, kto potrafi w insynuację.
    Sztuka insynuacji, to trudna sztuka, więc może to przeskoczysz Kotku:
    pytanie do aktora: Czy wszyscy aktorzy to psychopaci lub degeneraci?
    odpowiedź aktora: Nie znam wszystkich aktorów
    Co tu było insynuacją i pułapką?
  • Odpowiedź to insynuacja.
    (Dobrze?)
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Sztuka insynuacji, to trudna sztuka
    Oj tam.
    Jakoś lewactwo potrafiło to znakomicie tyle lat (teraz już nawet oni nie potrafią tylko walą na rympał) - to co, nikt od nas nie potrafi?
  • Pułapka: aktor jest w zbiorze wszystkich aktorów.
  • romeck napisal(a):
    Odpowiedź to insynuacja.
    (Dobrze?)
    Pytanie to wielopoziomowa insynuacja, a odpowiedź to jeden z niewielu sposobów obrony..

  • TecumSeh napisal(a):
    Oj tam.
    Jakoś lewactwo potrafiło to znakomicie tyle lat (teraz już nawet oni nie potrafią tylko walą na rympał) - to co, nikt od nas nie potrafi?
    Lewactwo nigdy nie potrafiło tego dobrze, głównie wykorzystywało schemat emocjonalnego szantażu i ramowania, tyle że to inne techniki.

  • AnnaE napisal(a):
    Pułapka: aktor jest w zbiorze wszystkich aktorów.
    Czyli niby dobrze (ja), lecz bez zrozumienia!
    (smutno mi)
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    romeck napisal(a):
    Odpowiedź to insynuacja.
    (Dobrze?)
    Pytanie to wielopoziomowa insynuacja, a odpowiedź to jeden z niewielu sposobów obrony..

    Czyli źle.
    :/
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Lewactwo nigdy nie potrafiło tego dobrze, głównie wykorzystywało schemat emocjonalnego szantażu i ramowania, tyle że to inne techniki.

    No, jak pamiętam w latach 90ty oraz nie wiem czy nie aż do Smoleńska - potrafiło. A to, że prócz tego stosowali techniki jak wyżej - to prawda. Jedno drugiemu nie przeszkadzało.
  • AnnaE napisal(a):
    Pułapka: aktor jest w zbiorze wszystkich aktorów.
    To element insynuacyjnej konstrukcji pytania.

  • edytowano March 29
    ms.wygnaniec napisal(a):
    romeck napisal(a):
    Odpowiedź to insynuacja.
    (Dobrze?)
    Pytanie to wielopoziomowa insynuacja, a odpowiedź to jeden z niewielu sposobów obrony..

    Odpowiedź jest bardziej insynuacyjna od pytania.
    Bo sugeruje, że wszyscy znani odpowiadającemu aktorzy to psychopaci i degeneraci. Inaczej można by odpowiedzieć "Znani mi osobiście aktorzy nie są", "Znam aktorów, którzy nie są". Odpowiedź "Nie znam wszystkich aktorów, to nie obrona a basowanie pytającemu"
  • I w ten sposób wpadasz w pułapkę, na element której AnnaE zwróciła uwagę, odpowiada aktor, więc odbiorca będzie sobie dopowiadał:
    1. A skoro większości nie zna, to ściemnia.
    2. Czyli większość jest
    i z tego wynikający wniosek: aktorzy to degeneraci i psychopaci (świadomie zmodyfikowałem).
    Zaproponowana odpowiedź, to nie basowanie, a elegancka odmowa odpowiedzi ze skierowaniem jej w boczny temat.
    Tak jak na pytanie, czy płacisz abonament poprawna odpowiedź to: Tak jak wszyscy.
  • edytowano March 29
    ms.wygnaniec napisal(a):
    I w ten sposób wpadasz w pułapkę, na element której AnnaE zwróciła uwagę, odpowiada aktor, więc odbiorca będzie sobie dopowiadał:
    1. A skoro większości nie zna, to ściemnia.
    2. Czyli większość jest
    i z tego wynikający wniosek: aktorzy to degeneraci i psychopaci (świadomie zmodyfikowałem).
    Zaproponowana odpowiedź, to nie basowanie, a elegancka odmowa odpowiedzi ze skierowaniem jej w boczny temat.
    Tak jak na pytanie, czy płacisz abonament poprawna odpowiedź to: Tak jak wszyscy.
    Przy logicznej analizie pytania i odpowiedzi wniosek jest taki jak przedstawiłem,a nie żadne "skierowanie rozmowy na boczny temat". Przedstawiona przez kolegę propozycja to idealny sposób na zakiwanie się w jednym zdaniu.

    EDIT
    Widzi kolega, gdy ja kiedyś spotkałem się z zarzutem "Wszyscy projektanci to przekupne łajzy na usługach producentów studzienek", mogłem spokojnie odpowiedzieć: "Ja nie jestem na usługach producentów studzienek. Projektanci których znam też nie." Krótko i prawdziwie bez kombinowania. Bo kręcenie zawsze wzbudza podejrzenia.
  • Insynuacja nie bazuje na logice.
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Insynuacja nie bazuje na logice.
    a na wywołaniu wrażenia, na które odpowiada "ja? coś takiego? no co ty!"
  • allium napisal(a):
    Widzi kolega, gdy ja kiedyś spotkałem się z zarzutem "Wszyscy projektanci to przekupne łajzy na usługach producentów studzienek", mogłem spokojnie odpowiedzieć: "Ja nie jestem na usługach producentów studzienek. Projektanci których znam też nie." Krótko i prawdziwie bez kombinowania. Bo kręcenie zawsze wzbudza podejrzenia.
    No ale tą odpowiedzia zostawil kolega jednak niedomkniete drzwi.
    W ktore rozmowca wsadzi noge i se dopowie: nie jest moze na uslugach producentow studzienek, ale od producentow rur na pewno bierze.

  • edytowano March 30
    allium napisal(a):
    Widzi kolega, gdy ja kiedyś spotkałem się z zarzutem "Wszyscy projektanci to przekupne łajzy na usługach producentów studzienek", mogłem spokojnie odpowiedzieć: "Ja nie jestem na usługach producentów studzienek. Projektanci których znam też nie." Krótko i prawdziwie bez kombinowania. Bo kręcenie zawsze wzbudza podejrzenia.
    A z ciekawości -sorry za OT - zarzucający miał jak rozumiem pretensje do ilości studzienek na drogach?
    Przyznam że mnie też frapuje to, gdyż na osiedlu na którym się wychowałem jest ich 19 na odcinku 700 metrów. W tym co najmniej kilka razy jedna obok drugiej.
  • Insynuujesz, że osiedle jest... za krótkie? (tylko 700 metrów)
    ;)
  • No staram się staram nauczyć tej trudnej sztuki ;)
  • To mały egzaminik. Przetłumaczyć na polski: Good you came, I just put the kettle on.
  • W lengwydżu biała Mużina z Polska to to będzie pewnie "dobrze że wpadłeś, już nastawiam na herbatę". A w prawdziwym angielskim? Jakie thank you from the mountains jest tu ukryte?
  • Hint - czajnik na herbatę nastawią się dopiero, kiedy gość przyjdzie, to taki angielski rytuał, herbata koniecznie musi być świeżo parzona. Tekst znaczy: paskudnie się spóźniłeś.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.