Fizjonomika - zagadka

edytowano June 24 w Forum ogólne
Wuntas inspirowany naszym (niewinnym) obgadywaniem pani Beczek, koordynatorki z GW. Któż z nas nie jest fizjonomistą? Któż może się oprzeć pierwszemu wrażeniu na widok czyjejś twarzy? Fizjonomika to raczej pseudonauka, ale wiadomo, że z ludzkiej twarzy można wyczytać wiele jeśli potrafi się patrzeć i widzieć, bo patrzy się oczami, a widzi dodatkowym zmysłem, który wywołuje u patrzącego określone wrażenia.
Z pewnych powodów - o których potem- wybrałam twarz pewnej pani i ciekawa jestem co Koleżeństwo może o niej powiedzieć.
image

PS; żeby zabawa miała sens - postarajcie się nie "badać elementu"!

Komentarz

  • Coś dziwnego z asymetrią ust, ale nie wygląda jakoś wybitnie podle...
  • Ciemność, widzę ciemność. Zapewne ta Pani jest jakąś fenomenalną nauczycielką, katechetką, albo antyaborterką. Ja tylko piszę co widzę. Bałbym się gdyby podawała mi jedzenie w jakimś zapomnianym schronisku w Bieszczadach.
  • W oczywisty sposób nie da się ocenić człowieka po twarzy. Nie podobał misie tamten wątek.

    Obserwuję profil osoby, która zajmuje się czasami wojny i wrzuca podobizny osób pomordowanych przez UB oraz samych oprawców. Czasami sobie pozgadywałem, na kogo akurat spoglądam. Trafność była mniej więcej 50%.

    Można zgadywać po dodatkowych atrybutach - tam: po kolczyku w nosie, gdzie indziej dziara.
    Pozostałe opisane cechy: oprawki okularów, tusza, tuszujący ją vw golf, zniszczone włosy, mogą równie dobrze występować łącznie u osoby pięknej.

    Pięknej duchowo, bo jak wiadomo, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

    Przyjrzyjcie się kedyś ludziom w kolejce do Komunii Świętej. Rzadko ogląda się tyle piękna na raz.
  • Miła fizjognomia. Taki chomiczek.
  • leobulero napisal(a):
    Ciemność, widzę ciemność. Zapewne ta Pani jest jakąś fenomenalną nauczycielką, katechetką, albo antyaborterką. Ja tylko piszę co widzę. Bałbym się gdyby podawała mi jedzenie w jakimś zapomnianym schronisku w Bieszczadach.
    Ciekawe. Łączysz bardzo pozytywne cechy (inteligencja, prawość) z możliwością bycia przez nią otrutym? :-) Ciepło...

    @trep - przyglądałam się nie raz, wnioski identyczne; (s)pokój duszy upodabnia dorosłych do niewinnych dzieci.
  • No dobra, to kogo obgadywalismy?
  • Pisarkę kryminałów.
  • Przypomina mi moją ulubioną Panią z biblioteki w Krakowie Prokocimiu.
  • Agathę Christie? Choć zdaje się Dorothy Sayers też kilka kryminałów napisała. I Patricia Highsmith. To chyba wszystko.
  • Oczywiście Lombroso pisał brednie, ale ale !!!

    Jako empirysta postanowiłem to sprawdzić eksperymentalnie. Dlatego w czasach aplikacyjnych nieraz inicjowałem zabawę, która jednych bawiła, a innych oburzała. Otóż braliśmy akta karne z okazania (czyli zdjęcia 4 mord obok siebie) i obstawialiśmy w ciemno, nie będąc na miejscu czynu, nie znając oskarżonego itd., który z nich jest sprawcą. Mieliśmy celność ok. 50%, a statystycznie powinno być ok. 25%. Oczywiście tych akt dużo jakoś nie było, więc próba mała, a też różne osoby miały różną celność. Ale coś na rzeczy jest, jakieś odchylenie w kierunku "wyglądu przestępcy". O wiele za małe na determinizm, który postulował Lombroso, za duże na losowość.

    Ta na zdjęciu przypomina mi jedną sędzię (obecnie w stanie spocz.), ale to na pewno nie ona (inne włosy i trochę za szeroka na policzkach).
  • edytowano June 25
    Ja widzę w oczach tej pani pewną niepewność siebie, jakieś "przepraszam, że żyję" (może za dużo powiedziane), jakiś lęk, niedowartościowanie.
    Nie wiem kto to itp, ale pierwsze wrażenie raczej pozytywne - chętnie bym się dowiedział co u niej.

    Może być oczywiście, że się kompletnie pomylę, z reguły mylę się oceniając kogoś pozytywnie, a potem klops (choć te pomyłki zdarzają się naprawdę rzadko).
    Natomiast oceniając pierwsze wrażenie negatywnie, a wyszedł pozytyw - zdarzyło się bodaj raz czy dwa w życiu.
    Aha, ważna uwaga - zwykle nie oceniam po zdjęciu. Na żywo jednak odbiór może być zupełnie inny - no ale tu mamy zadanie, to próbuję ;)

    I co do oceny; nie chodzi mi o "lubię - nie lubię", tylko trochę szerzej. Tak wiem, ocenianie człowieka jest be, ale jak ktoś jest wujem, źle traktuje ludzi, jest egoistą, hedonistą, itp - nie będę się silił na poprawne politycznie formułki.
  • Pozorny wygląd kobiety z sąsiedztwa, fajnej cioci, ale żywe oczy i szczery uśmiech mówią coś więcej. Ta pani to nie tylko chomiczek lubiący dobre jedzonko (plus dla afropolaka). Jest ciekawa świata, ciekawa ludzi, towarzyska. I silna (szczęki) - pewnie dlatego Christoph zobaczył w niej faceta. Najbliżej był Leo, bo dostrzegł w tej twarzy kreatywność i charakter. Tak, ta pani nie jest wiotką kobietką.
    Plus dla Was wszystkich.

    Zaczęło się od tego, że przeczytałam jej 5 powieści i zapragnęłam zobaczyć jak wygląda następczyni Agaty Christie. Bo wg mnie to jej godna następczyni. P. Highsmith jest świetna, Losie, ale Rachel Abbott, bo o niej mowa - jest lepsza. To, oczywiście - moja opinia. Jej główny bohater - Tom Douglas przypomina H. Poirot, jest świetnym analitykiem i Błękitnym Rycerzem - dobrym człowiekiem. Broń Boże, nie nudnym, bo przechytrza złych ludzi. Abbott kocha dzieci (brawo Leo Bullero!), sporo ich się przewija na kartach powieści. Abbott jest równie elegancka jak Christie, mimo iż pisze w innej epoce, epoce zorganizowanej przestępczości, powszechnego zepsucia.
    Ta pani pierwszą powieść napisała w wieku 59 lat, pisała ją dwa lata i wydała własnym sumptem. Kolejne były już kupowane na pniu. Nie muszę pisać, że czyta się ją jednym tchem. Jak ona buduje grozę! Cymes.
    No więc zdumiał mnie jej jowialny, dobroduszny wygląd oraz to, że bardzo przypomina naszą wspólną koleżankę, która również pisze - m.in. kryminały.
  • No dobrze, się przeczyta. Kryminał dołował przez 50 lat, skandynawskiego smutactwa za kryminał nie uznaję, aż nagle został odnowiony nad Morzem Śródziemnym przez pisarza Montalbana i komisarza Montalbano. Może i ta kobieta się dołączy.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    Oczywiście Lombroso pisał brednie, ale ale !!!

    Jako empirysta postanowiłem to sprawdzić eksperymentalnie. Dlatego w czasach aplikacyjnych nieraz inicjowałem zabawę, która jednych bawiła, a innych oburzała. Otóż braliśmy akta karne z okazania (czyli zdjęcia 4 mord obok siebie) i obstawialiśmy w ciemno, nie będąc na miejscu czynu, nie znając oskarżonego itd., który z nich jest sprawcą. Mieliśmy celność ok. 50%, a statystycznie powinno być ok. 25%. Oczywiście tych akt dużo jakoś nie było, więc próba mała, a też różne osoby miały różną celność. Ale coś na rzeczy jest, jakieś odchylenie w kierunku "wyglądu przestępcy". O wiele za małe na determinizm, który postulował Lombroso, za duże na losowość.

    Ta na zdjęciu przypomina mi jedną sędzię (obecnie w stanie spocz.), ale to na pewno nie ona (inne włosy i trochę za szeroka na policzkach).
    Tak, zdjęcie to sporo, ale nie wszystko. Abbott przywiązuje dużą wagę do zewnętrznej charakterystyki osób (świetnie to robi, niemal bezprzymiotnikowo), ale najważniejsze są drobne szczegóły dotyczące zachowania, sposobu bycia - to one wzbudzają sympatię lub antypatię. Obserwacja na żywo jest zawsze wartościowsza niż zdjęcie. Zdarzają się przecież przestępcy o nienagannym wyglądzie, wzbudzający - do pewnego czasu- zachwyt uwiedzionych ofiar.
  • los napisal(a):
    No dobrze, się przeczyta. Kryminał dołował przez 50 lat, skandynawskiego smutactwa za kryminał nie uznaję, aż nagle został odnowiony nad Morzem Śródziemnym przez pisarza Montalbana i komisarza Montalbano. Może i ta kobieta się dołączy.
    Hehe, ta kobieta pochodząca z Manchesteru kupiła we Włoszech jakąś ruinę sprzed wieków i przerobiła na swój dom. I tam mieszka.
    O komisarzu Montalbano myślę od jakiegoś czasu, nie ma go w naszej bibliotece, ani w pobliskich księgarniach więc w końcu muszę go sobie ściągnąć, bo jest w wysyłkowych. Sycylijski kryminał to musi być miodek!
  • Poczytaj też o Pepe Carvalho. Morze Śródziemne rulez!
  • Znalazłam gdzie można kupić serię o Pepe. :-)
    A skandynawskie kryminały są do kitu.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.