Sosy

Z takim sosem to i parówka smakuje wyśmienicie.
Miesza się żurawinę (ze słoiczka) z chrzanem (ze słoiczka). Jeśli jest za gęsty, można rozrzedzić łyżką śmietany lub majonezu (ja z majonezem nie lubię).
The author has edited this post (w 04.10.2013)

*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia

Komentarz

  • Że też na to nie wpadłem!
    A chrzan własny lub ew. Rębek, jedyny porządny - nie znam innego na którym byłoby napisane "50% chrzanu", i rzeczywiście chrzanowy jest.
  • Aż poszłam sprawdzić słoiczki. W moich chrzanie (Rikka z Biedronki) są 52% chrzanu.
    Tu oryginalny przepis dla tych, których pichcenie nie męczy
    :D
    Sos cumberland
    - składniki:
    • 32 dag żurawiny
      do mięs
      (ze słoiczka)
    • 32 dag dżemu
      z czarnej porzeczki
    • 2 dag tartego chrzanu
    • 1 łyżka musztardy
    • 30 g wytrawnego czerwonego wina
    • 20 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
    • otarta skórka i sok z 1 cytryny
    • biały pieprz
    • papryka ostra i słodka oraz sól do smaku
    Sos cumberland
    - sposób przygotowania:
    Żurawinę i dżem zmiksuj na jednolity krem. Dodaj odciśnięty chrzan, musztardę, wino i drobno posiekaną skórkę z pomarańczy. Dopraw sos skórką i sokiem z cytryny oraz wszystkimi przyprawami. Podawaj do pasztetów i wędlin

    *
    "Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
    Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
  • AnnaE
    52% chrzanu.
    Ja zawsze sprawdzam % x w x. Np. w śledziach Wiejskich Tesco jest 60% śledzia, co jest lepsze, niż w śledziach Lisnera, gdzie jest 50% śledzia (chyba już nie w śledziach?). No i oczywiście, konserwy mięsne. A w kabanosach tarczyńskiego jest 120% mięsa w kabanosie, co jest właściwym stosunkiem, jak sądzę.
  • rebel002
    AnnaE
    :
    52% chrzanu.
    Ja zawsze sprawdzam % x w x. Np. w śledziach Wiejskich Tesco jest 60% śledzia, co jest lepsze, niż w śledziach Lisnera, gdzie jest 50% śledzia (chyba już nie w śledziach?). No i oczywiście, konserwy mięsne. A w kabanosach tarczyńskiego jest 120% mięsa w kabanosie, co jest właściwym stosunkiem, jak sądzę.
    To zależy, w których kabanosach Tarczyńskiego. Niektóre (według informacji producenta) mają wpisane 150 i więcej gramów mięsa na 100 gramów kabanosa.
    Wracając do sosów, to jest teraz na nie dobry sezon. Ostatnio zrobiłem dwa rodzaje ajwara oraz tkemali (gruziński pikantny sos śliwkowy).
  • Domino
    Wracając do sosów, to jest teraz na nie dobry sezon. Ostatnio zrobiłem dwa rodzaje ajwara oraz tkemali (gruziński pikantny sos śliwkowy).
    Będę dwięczna za recepturę na "Sosy Domino", bo śliwki aż się proszą o przetwory. Zrobiłam juz 12 słoików śliwkowych kompotów, powidła mam jeszcze zeszłoroczne, a brak mi właśnie sosów.

    Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
  • Domino
    To zależy, w których kabanosach Tarczyńskiego. Niektóre (według informacji producenta) mają wpisane 150 i więcej gramów mięsa na 100 gramów kabanosa.
    Wracając do sosów, to jest teraz na nie dobry sezon. Ostatnio zrobiłem dwa rodzaje ajwara oraz tkemali (gruziński pikantny sos śliwkowy).
    Waść się nie chwali, że zrobił, ino jak zrobił.
    image
    *
    "Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
    Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
  • A zatem, podstawowy przepis na sos tkemali jest
    tutaj
    :
    Ja po namyśle podrasowałem go nieco w taki sposób:
    1. W maszynce zmieliłem wydrylowane śliwki (tylko dojrzałe węgierki)
    z czosnkiem i papryczkami chili.
    2. W garnku o grubym dnie rozgrzałem nieco masła (najlepsze to
    klarowane od Mlekowity
    ):
    3. Na gorące masło wlałem zmielone śliwki (ostrożnie, lubi pryskać!).
    4. Podgrzewałem na małym ogniu aż do całkowitego zawrzenia. Trzeba
    mieszać, żeby nie przywarło.
    5. Dodałem tyle miodu, żeby zrównoważyć kwaśny smak śliwek.
    6. Odstawiłem, żeby przestygło (po prostu wystawiłem na balkon na noc.
    7. Ponownie podgrzałem i wtedy dodałem zieleninę (dużo), przyprawiłem
    solą i świeżo utłuczonym pieprzem i kolendrą (też sporo).
    8. Przełożyłem do słoiczków i zamknąłem "na spirytus".
    Ajwar później.
  • Ciekawa sprawa z tym chrzanem, sprawdziłem ten który mam w lodówce i na nim jest 54% a jest taki sobie.
  • @Domino; dzięki, wygląda to pysznie. A zamiast  zamknięcia spirytusem, można zapasteryzować?
    Co do chrzanu, to ten jest, imo, najsmaczniejszy:
    http://wygodny-market.pl/upload/images/products/medium/POLONAISE_Chrzan_tarty_extra_180g_355.jpg

    Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
  • Mania
    @Domino; dzięki, wygląda to pysznie. A zamiast  zamknięcia spirytusem, można zapasteryzować?
    Oczywiście, że mozna, tylko mi się nie chciało :->
  • Sos tkemali już się podgrzewa, a w kuchni niebiański zapach. Smakowo, wyszedł mi taki zajzajer, że muszę dokupić śliwki, bo chyba dałam za dużo chili i czosnku
    :(

    Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
  • Mania
    Sos tkemali już się podgrzewa, a w kuchni niebiański zapach. Smakowo, wyszedł mi taki zajzajer, że muszę dokupić śliwki, bo chyba dałam za dużo chili i czosnku
    :(
    Można część odłożyć jako pikantniejszy, a część złagodzić miodem albo masłem. Oczywiście, śliwek też mozna dokupić. Właściwie to powinienem był napisać, że doprawiać do pikantności można pod koniec.
  • Trochę rzadki mi ten sos wyszedł. Może za krótko podgrzewałam?
    A, jeszcze jedno pytanie: czy kolendra ma być w ziarenkach, czy zmielona?

    Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
  • Mania
    Trochę rzadki mi ten sos wyszedł. Może za krótko podgrzewałam?
    A, jeszcze jedno pytanie: czy kolendra ma być w ziarenkach, czy zmielona?
    Sądzę, że on raczej powienien być taki - lejący.
    Kolendra zmielona. Ja kolendrę i pieprz utłukłem drobno w moździerzu.
  • Cherclisie danke!
    :)

    Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
  • z profilu "Kuchnia staropolska" na FB
    Prawie 200 lat:
    "Chrzan migdałowy
    Zamieszaj dobrze kwaterkę śmietany z pełną łyżką mąki, dodaj do tego warzęchę rosołu, garść obranych i tłuczonych migdałów, kawałek cukru, a na koniec trochę tartego chrzanu, wszystko to razem zagotuj parę razy, tym sposobem sos gotowy."
  • Cztery słoiczki sosu zapasteryzowane, a jeden, malutki już wypróbowany i powiem Wam, że tak pysznego sosu nie jadłam.
    Zgodnie z radą Domino dodałam więcej miodu i łyżkę masła, żeby złagodzić ostrość. Duża garść pietruszki i kopru też zrobiła swoje. Gęstość - po ostudzeniu- też jest OK, wyszła konsystencja musztardy, czyli nadaje się to do smarowania.
    Polecam wszystkim, póki są śliwki, bo smak nieziemski:)
    Czy mi się wydaje, że tegoroczne śliwki (węgierki) obrodziły wyjątkowo i że są smaczniejsze niż w ubiegłych latach?

    Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
  • A zatem, ajwar.
    Zasadniczo korzystałem z tego przepisu:
    http://filozofiasmaku.blogspot.fi/2012/09/ajvar.html
    Tylko wprowadziłem kilka modyfikacji.
    1. Papryki po prostu wkładam w całości, po umyciu i wytarciu (lub wysuszeniu)
    do b. gorącego piekarnika i czekam, aż skórka miejscami sczernieje. Wyłączam
    piekarnik i zostawiam je w środku. Żadne tam torebki, po prostu "na leniucha" -
    kiedy trochę ostygną i dadzą się dotknąć, ściągam skórkę - schodzi idealnie.
    Kilka razy udało mi się ją ściągnąć z całej papryki. Oczywiście, z nasionami
    jest więcej roboty, ale bez przesady. Piekłem je na papierze do pieczenia, bo
    z niego da się zlać ten sos wytopiony  z papryk (pycha).
    2. Bakłażany trzeba dokładnie ponakłuwać. Piekłem je razem z paprykami.
    3. Cebulę smażę na maśle klarowanym (Mlekowita), dopiero jak zmięknie, wrzucam
    papryczki i czosnek (żeby nie zgorzkniał).
    4. Papryczek można i tak dodać pod koniec, jeśli zbyt mało pikantne.
    5. Pomidory lima najlepsze, bo nie wodniste i dużo miąższu.
    6. Zostawiłem na noc na balkonie, żeby się przegryzło i podgrzewałem drugi raz
    przed zmiksowaniem następnego dnia (albo i za dwa dni).
    7. Słoiki zamykałem "na spirytus".
    8. Czubrycę można kupić na straganach z przyprawami.
  • co tzn. "na spirytus"?

    "Nie myslcie, ze przynioslem na ziemie pokoj. Nie, ale miecz."
    Pan Jezus
  • Sosy to jest fajna rzecz. No tyle, że od lat nie stosuję, żadnych przepisów. Mam w zasadzie dwa sposoby postępowania. Pierwszy kiedy ma się na coś ochotę. Wtedy trzeba wymyślić sobie smak i zastanowić się jak go zrobić. Druga metoda to otworzyć lodówkę i zobaczyć co jest, rzucić okiem na półki z zaprawami, a następnie zrobić sos, z tego co się ma.
  • Otworzył kolega sosowy wątek sprzed 3. lat i 3. miesięcy!
    :)


    własna, prawie-bez-cukrowa galaretka

    jako że sklepowe galaretki (słodkie desery) to w zasadzie sam cukier z żelatyną, bo smak (czyli zapach!) i barwa są sztuczne
    oraz mój trzylatek je uwielbia, ja lubię, wszyscy w domu jedzą, zrobiłem po swojemu

    - żelatyna
    (można kupić tanio w sklepach dla mięsarni, np. dwa kilometry obok mnie jest duża firma z małym detalicznym sklepikiem: nomax, gdzie kupuję pół kilo raz na dwa lata!
    - owoce, dowolne, obrane, pokrojone, w dowolnych konfiguracjach i proporcjach
    - sok owocowy (mam własne od ojca/dziadka malinowe!!!, trochę cukru mają)
    - ciut cukru dla złamania kwasowości

    owoce zalewam i odwracam do góry dnem (specjalne foremki na galert)
    po stężeniu owoce wystają, niczym góry lodowe na morzy pysznej galaretki

  • dobra, ktoś zna przepis na sos czekoladowo-pomidorowy do drobiu?
  • Shork napisal(a):
    dobra, ktoś zna przepis na sos czekoladowo-pomidorowy do drobiu?
    Wyobraź sobie smak. Pomyśl z czego się on składa no i go stwórz! To działa.
  • Ostatnio robiłem klasyczny szybki sos. Kiełbasę polską z jelenia (surową, wędzoną) pokroiłem na kostkę, obsmażyłem na oleju rzepakowym, podobnie podsmażyłem przecier pomidorowy (uważam, że włoskie są lepsze od polskich) oraz cebulę (dość dużo, więcej niż kiełbasy). Jak się usmażyło dodałem wywar wurstzupe (czyli wywar z gotowania wspomnianej kiełbasy wcześniej,do śniadania - takie pojęcie istniało przed wojną w Wielkopolsce, Pałukach i Kujawach). Trochę podusiłem by cebula zmiękła, dodałem majeranek, pieprz, sól i nieco soku z ogórków w kwaśno słodkim sosie (oczywiście własnej roboty), dla zakwaszenia. Na koniec całość zabieliłem słodką śmietaną 30% i doprowadziłem do wrzenia. Sos można jeść z czym popadnie. Ryżem, makaronem, kluskami, ziemniakami.
  • nikt_specjalny napisal(a):
    ...Kiełbasę polską z jelenia (surową, wędzoną)...
    !!!
    ???
    :)
  • Nasze śniadania z dzieciństwa zimowo poro to był tzw. sos pomidorowy. Mama podsmażała na patelni cebulę z kiełbasą w plasterkach, potem dodawała do tego przecier pomidorowy zabełtany z mlekiem, odrobiną mąki, plus ciut soli i pieprzu. Rozgrzewające to było i smaczne.
  • Lubię gotować. Dlatego teraz podam przepis na kolejny sos. Robiłem go wczoraj. Do babki ziemniaczanej i mielonych klopsów z jagnięciny. Pokrojoną cebulę i przecier pomidorowy smażyłem na oleju od suszonych pomidorów. Tu wtrącę, że prowadzę kuchnię tradycyjną, w takim sensie, że wszystko się wykorzystuje (woda od gotowania kiełbasy, zalewa od ogórków, śliwek, gruszek w occie), no nic się nie marnuje. Jak cebula się zeszkliła, zalałem to sokiem/wywarem od gotowania buraków (taki gorący wywar wlałem wcześniej do słoików i się zaciągnęły). Robiony sos osoliłem, opieprzyłem, dodałem majeranek i tymianek. Trochę gotowałem by przyprawy puściły smak, jak za dużo wyparuje podlewa się wodą. Dodałem następnie zalewę z ogórków w occie na kwaśno-słodko. Tam też były przyprawy jak biała gorczyca, kurkuma, ostra papryka (no tu powinienem podać przepis na ogórki, ale to może innym razem). Na koniec sos zaciągnąłem mąką ziemniaczaną.
  • Odnosząc się do wpisu początkowego - ja do parówek ostatnio robię trzy paćki keczup, musztarda, chrzan.
    Rewelacja. Ale nie mieszam ich tylko maczam po koleii parówkę.
  • posix napisal(a):
    Odnosząc się do wpisu początkowego - ja do parówek ostatnio robię trzy paćki keczup, musztarda, chrzan.
    Rewelacja. Ale nie mieszam ich tylko maczam po koleii parówkę.
    Majonez z keczupem jest ok, chrzan z majonezem też. A że i majonezów jest dużo rodzajów to i kombinacji masa.
  • Przemko napisal(a):
    A że i majonezów jest dużo rodzajów...
    Jest tylko jeden majonez!!! ;)
  • Na k?
  • trep napisal(a):
    Na k?
    Własnej (domowej) roboty. :)
  • Polecanko: dodatek do mięs.
    Agres doprowadzić do stanu pociemnienia, na coś w rodzaju powideł. Ocukrzyć bez przesady. W słoiki - i lepsze o wiele niż żurawina do mięs. Poza tym taki agrest może stać w chłodnym i parę lat, bowiem nie psujęcym się on jest.
  • Ale jak doprowadzić do p ociemnienia - smażąc?
  • Czas już na powidła wieloowocowe.
    Pierwszy agrest. Robimy go na wspomniane wyżej powiodła - i w słoik.
    Kolejny owoc do wiśnia. Robimy z niej to co należy czyli dżem - i w słoik.
    Potem przychodzą węgierki - powidła i w słoik. Równocześnie jabłka, które zmieniamy w pulpę. Na tym koniec pojedynczego słoikowania.
    Po śliwkach i jabłkach wcześniej robiony agrest oraz wiśnie wrzucamy ze słoików do jednego gara i dwa, trzy dni obrabiamy, by się dokładnie wymieszały i wspólnie sobie poparowały.
    To nie koniec. Tuż przed metą obieramy te podłużne zielone i twardawe gruszki, kroimy w pionie na cztery części - i wrzucamy do wody, by je podgotować i lekko (!!!!) zmiękczyć.
    Szykujemy słoiki. Rozgrzewamy je i napełniamy do 3/4 wrzącą masą wieloowocową. Finał to wepchnięcie tam (nadal w pionie) podgotowanej gruszki - na jeden słoik jeden kawałek, ale tak by gruszka za bardzo nie wystawała, bo lepiej gdy jest schowana. Zakręcamy, dnem do góry na kocyk, niech sobie poleży dzień - i do schowka.
    Te powidła to niebo w gębie. Długo się je robi, bo trzeba czekać na kolejne sezonowe owoce. Jest tu jeden podstawowy warunek, bo bez tego się nie uda. Chodzi o ów akcent w postaci gruszki, która pięknie przesiąka aromatem agrestu, wiśni, śliwki, jabłka- a one jej aromatem.
    I jeszcze ważna uwaga: częstując tym smakołykiem nie pozwólmy by goście dostali słoik do ręki, bo już się nie uda im tego wyrwać. Zeżrą całość na naszych oczach, do tego bezczelnie głośno mlaskając. Mówię z tragicznego doświadczenia. b-(
  • edytowano July 20
    Zazu napisal(a):
    Polecanko: dodatek do mięs.
    Agres doprowadzić do stanu pociemnienia, na coś w rodzaju powideł. Ocukrzyć bez przesady. W słoiki - i lepsze o wiele niż żurawina do mięs. Poza tym taki agrest może stać w chłodnym i parę lat, bowiem nie psujęcym się on jest.
    To ciekawe, bo mnie ostrzegano przy nastawach z agrestu aby uważać, bo wina z nich lubią łapać choroby.
    Osobiście nastawiałem dawno temu jednlitrowy nastaw i jak tylko skończył się w nim cukier to zaczynał mi pośmierdywać *kibelkiem*. Dopiero jak doprowadziłem go do 18% to się tam uspokoiło.

    W tym roku zrobiłem 30 litrowy nastaw. W obecnym momencie wydaje się, że wszystko przebiega poprawnie.

    Osobiście uwielbiam agrest z krzaka. Mój ulubiony owoc.
    Przemko napisal(a):
    Ale jak doprowadzić do p ociemnienia - smażąc?
    Ja zrozumiałem, ze ma zacząć delikatnie gnić. Ale pewnie chodzi o co innego. ;-)

    Raz się spotkałem z takim przepisem staropolskim w postaci rymowanki. Żeby owoce jarzębiny na wino doprowadzić do lekkiego gnicia. Co powodowało utratę ich cierpkości która nie przechodziła dalej do wina.
  • Jak to jak przyciemniać? Smażyć i odparowywać przez kilka kolejnych dni aż pociemnieje. No, czarne nie będzie, ale też nie sraczkowate, jak w fazie wstępnej.
    Konserwant idealny, by nie gniło - to mjud. A po włożeniu w słoik można też z wierzchu polać (dotyczy do i soków) 1/2 lub całą łyżeczką spirytusu.
    Przed rokiem obsypało mój maleńki krzaczek aronii mnóstwem owoców. W tym roku aż czarno. Czekam niecierpliwie jeszcze ok. 2 miesiące, gdy będą już miały swój pełny smak. Bardzo je lubię pożerać prosto z krzaczka. Z tym, że po przeżuciu i wyssaniu soczku resztki się wypluwa, bo są suche i stają w gardle.
  • To ja dodam, żeby nie ciemniało wciskamy 1/2 cytryny na kg owoców. Trochę zmienia smak ale 2 łyżki cukru - duże go neutralizują.
    Purpura moich tegorocznych czereśni mnie zachwyca, bez cytryny byłyby brunatne.
  • Zacznę od tego, że moja córka, która mieszkała w Anglii, przywoziła mi z Kornwalii przepyszny Spicy Apple-and-Walnut Chutney. Od roku mieszka w Szkocji i skończyły się chutneye. Poradziłam sobie. Spisałam składniki ze słoiczka i wkleiłam w wyszukiwarkę. Wyskoczył mi przepis, przetłumaczyłam tłumaczem internetowym, wygładziłam i odrobiłam 1:1. Pycha i mało roboty. Gdyby ktoś miał ochotę, podzielę się przepisem. Ocet słodowy i musztarda angielska w proszku do kupienia na Allegro. Naprawdę warto.

    ​ Spicy Apple-and-Walnut Chutney


    • Ocet słodowy 900 ml
    • 450g jasnego miękkiego brązowego cukru
    • 900g jabłek, obranych, wydrążonych i grubo posiekanych - rozgotować
    • 450g cebuli, posiekanej
    • rodzynki 225 g
    • 25g angielskiej musztardy w proszku
    • 25g mielonego imbiru
    • 2 łyżeczki żółtej gorczycy
    • 2 łyżeczki łagodnego curry w proszku
    • 20g soli
    • 1 łyżeczka pieprzu cayenne
    • kawałki orzecha włoskiego - 110 g



    Sposób przygotowania:

    1. Włóż ocet i cukier do dużego, niekorodującego naczynia i zagotuj.
    2. Dodaj wszystkie pozostałe składniki, oprócz orzechów włoskich. Doprowadź do wrzenia i gotuj na wolnym ogniu, regularnie mieszając do zgęstnienia, – pamiętaj, że po ostygnięciu zgęstnieje jeszcze bardziej. Powinieneś gotować przez około 1 godzinę.
    3. W międzyczasie przygotuj kilka słoiczków, mogą być po dżemie albo po koncentracie pomidorowym: umyj je w gorącej wodzie z płynem, dobrze wypłucz i pozostaw do wyschnięcia.
    4. Wrzuć posiekane orzechy włoskie do gorącego, zagęszczonego chutney, zagotuj, przełóż łyżką do ciepłych, wysterylizowanych słoików. Można przechowywać do 12 miesięcy. (ja na wszelki wypadek jeszcze pasteryzowałam w słoiczkach).
    5. Pysznie smakuje z serami i wędlinami.

  • Polak potrafi
    :D
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.