Smoleńsk-v.2.0.1

1234568

Komentarz

  • edytowano May 24
    los napisal(a):
    Von Szeffczyk ma swój plac?
    Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach uchylił w czwartek zarządzenie zastępcze wojewody śląskiego, który zmienił nazwę pl. Wilhelma Szewczyka w centrum Katowic na pl. Marii i Lecha Kaczyńskich. Trudno uznać Szewczyka za symbol komunizmu - wskazał WSA.
    i KODziarze protestujący przeciw zmianie
    (Zmarły w 1991 r. Wilhelm Szewczyk był publicystą, pisarzem, krytykiem literackim, działaczem partii komunistycznej z okresu PRL, członkiem wojewódzkich władz PZPR w Katowicach. Przez ponad 20 lat zasiadał w Sejmie PRL.)
    image
  • Von Szeffczyk był?
  • Jest jeszcze kardynał
    Ale on porządny katolik i Ślązak
    https://en.m.wikipedia.org/wiki/Leo_Scheffczyk
  • christoph napisal(a):
    Jest jeszcze kardynał
    Ale on porządny katolik i Ślązak
    https://en.m.wikipedia.org/wiki/Leo_Scheffczyk
    Ciekawe.
    Urodzony w Bytomiu, Niemiec z polskim nazwiskiem, zostaje kardynalem za sprawą Jana Pawła II, któremu redaguje listy apostolskie! (Ordinatio Sacerdotalis 1994. Ad Tuendam Fidem 1998)
  • los napisal(a):
    Von Szeffczyk ma swój plac?
    Wilhelm tym razem..

  • Kogo to obchodzi? Jarosława Kaczyńskiego z pewnością nie, on nigdy nie miał brata.
  • Takiej ciszy nad wynikami pewnie się żadna ze stron nie spodziewała.
  • AnnaE napisal(a):
    Takiej ciszy nad wynikami pewnie się żadna ze stron nie spodziewała.
    Też mi się tak wydaje.

    Ale teraz już wiedzą.
  • Mnie tam milczenie totalnej, w szczególności PO, cieszy. A JarKacz? Nie musi się wcale wypowiadać. Nikomu to nie jest potrzebne. Potrzebny jest raport, a nie opinia Jarkacza.
  • Rafał napisal(a):
    Mnie tam milczenie totalnej, w szczególności PO, cieszy. A JarKacz? Nie musi się wcale wypowiadać. Nikomu to nie jest potrzebne. Potrzebny jest raport, a nie opinia Jarkacza.
    tak jest!
    potrzebny jest Raport, a nie brat brata; PJK jest wątkiem pobocznym historii
  • Fakty kontra „fotelowi eksperci”: Artymowicz, Lasek, Czachor, Braun… / G.P. Jorgensen, „Kurier WNET” 28/2018
    http://wnet.fm/kurier/fakty-kontra-fotelowi-eksperci-artymowicz-lasek-czachor-braun-g-p-jorgensen-kurier-wnet-28-201/
  • Ciekawym czy Premier Morawiecki i Jarkacz na dobre zamknęli "front smoleński". Wygląda że tak. Pytanie komu z ważnych tego świata on tak przeszkadzał; USA, UE czy Izraelowi? A jeśli przeszkadzał to dlaczego? A nawet jeśli to komuś z nich i wiemy dlaczego to czemu mamy się z tym liczyć?


  • Tomasz Sakiewicz @TomaszSakiewicz 51 min

    Na 107 fragmentach samolotu znaleziono ślady materiału wybuchowego - Antoni Macierewicz na zjeździe klubów Gazety Polskiej



  • Tomasz Sakiewicz @TomaszSakiewicz 51 min

    Na 107 fragmentach samolotu znaleziono ślady materiału wybuchowego - Antoni Macierewicz na zjeździe klubów Gazety Polskiej.
    I nikt się tym nie przejmuje a Jarosław Kaczyński najmniej. Jorge, nie szokuje to ciebie? Nic a nic?

  • A kto to Sakiewicz?
  • Kaczyński złożył brata i bratową na ofiarę dogadania się w kraju i Unii. Nie potrzeba tylu frontów. Zgoda, zgoda ...
  • randolph napisal(a):
    Kaczyński złożył brata i bratową na ofiarę dogadania się w kraju i Unii. Nie potrzeba tylu frontów. Zgoda, zgoda ...
    Wybór między hańbą a wojną ;)
  • Już pisałem: Jarosław Kaczyński nie jest decydentem w sprawie Smoleńska. Prywatnie może sobie przemilczać śmierć brata i bratowej. Polacy nie chcą przemilczeć śmierci Prezydenta i elity swojego Państwa. Nic JarKaczowi do tego. Wara manipulacjom i krętactwu w tej sprawie! Mam wciąż nadzieję że to tylko oczekiwanie na dobrze udokumentowany i pełen raport.
  • qiz napisal(a):
    randolph napisal(a):
    Kaczyński złożył brata i bratową na ofiarę dogadania się w kraju i Unii. Nie potrzeba tylu frontów. Zgoda, zgoda ...
    Wybór między hańbą a wojną ;)
    A dokładniej - wybór między wojną a hańbą i wojną.
  • No przecież wiem, ale Jarkaczowa optyka jest iście brytyjska...
  • edytowano June 25
    Składająca się z reprezentantów 46 państw komisja prawna Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy uchwalił rezolucję, która wzywa Rosję „do niezwłocznego zwrotu wraku i innych materiałów należących do państwa polskiego”.

    (...)

    „Projekt rezolucji wzywa zatem Rosję do niezwłocznego zwrotu wraku i innych materiałów należących do państwa polskiego. Powstrzymywanie się od zwrotu tych przedmiotów do Polski bez uzasadnienia prawnego jest równoznaczne z nadużywaniem praw, które może być postrzegane jako prowokacja"

    (...)

    Dodatkowo w raporcie odnotowuje się również wyniki badań komisji ds. ponownego zbadania katastrofy Tu-154M w Smoleńsku pod kierownictwem Antoniego Macierewicza.

    (...)

    (...)prawo bardzo jasno wskazuje, że Rosja winna zwrócić wrak oraz wszelkie materiały dotyczące śledztwa do Polski. Następnym krokiem w tej sprawie może być wniosek Rady Europy do ONZ o wszczęcie śledztwa.

    Za: https://www.tvp.info/37797495/nasz-news-komisja-prawna-rady-europy-wzywa-rosje-do-zwrotu-wraku-tu154m
  • Niemcy wstrzymały się od głosu. Reszta za.
  • Robota braci Niemców? Bardzo w ich stylu.
  • edytowano June 26
    Macrona tez bym obstawiał , że będzie przeciw, a nawet się wstrzyma
    Mozna sie miłe rozczarować
  • loslos
    edytowano June 26
    Makaron w roku 2010 pracował u Rotszylda i polityka nie była mu w głowie. Bądź pan poważny.
  • los napisal(a):
    Robota braci Niemców? Bardzo w ich stylu.
    Bardzo w to watpie.
  • Za coś takiego dla zdrajców należy się kula - albo szubienica:
    http://niezalezna.pl/230672-sledczy-od-katastrof-z-rosyjskimi-pluskwami-boeing-tupolew-i-fsb
  • Miejmy nadzieję, że jednak Smoczy Język ze swoimi gowinami i glińskimi nie zdecyduje się na szubienicę, ani nawet na kulę dla zdrajców słusznej sprawy, takich jak Macierewicz czy Binienda.
  • qiz napisal(a):
    Miejmy nadzieję, że jednak Smoczy Język ze swoimi gowinami i glińskimi nie zdecyduje się na szubienicę, ani nawet na kulę dla zdrajców słusznej sprawy, takich jak Macierewicz czy Binienda.
    nieporozumienie
  • Dziesiątki holenderskich funkcjonariuszy, ekspertów i dyplomatów badających zestrzelenie malezyjskiego boeinga nad terytorium Ukrainy było systematycznie inwigilowanych przez rosyjskie służby specjalne – wynika z najnowszych ustaleń Holendrów. Nie pomogły im ani specjalne szkolenia, ani osłona kontrwywiadowcza. Jak łatwo musieli sobie Rosjanie poradzić z Polakami badającymi katastrofę smoleńską, pozbawionymi takiej osłony?
    Za Smoleńsk rudemu i spółce należy się kara śmierci.
  • Holenderska telewizja RTL Nieuws ujawniła przed kilkoma dniami, że aktywność kilkudziesięciu holenderskich funkcjonariuszy, ekspertów i dyplomatów badających zestrzelenie boeinga odbywała się pod ścisłą kontrolą wywiadowczą rosyjskich, a przy okazji także ukraińskich służb specjalnych. Do bulwersujących doniesień dziennikarzy odniósł się m.in. premier Holandii Mark Rutte.
    W jaki sposób szpiegowano ekspertów? Do smartfonów i tabletów agenci wprowadzili sobie tylko znanymi metodami szpiegowskie oprogramowanie, które bez wiedzy użytkowników włączało mikrofony i kamery, przekazując dźwięk i obraz do szpiegujących. Transfer danych odbywał się za pomocą sieci Wi-Fi, które nagle się aktywowały i z którymi łączyły się urządzenia inwigilowanych osób. Holenderscy eksperci byli również podsłuchiwani bardziej tradycyjnymi metodami: w pokojach hotelu, w którym przebywali na Ukrainie, znaleziono „pluskwy”.

    Po powrocie do Holandii uczestnicy delegacji – zaniepokojeni dziwnym zachowaniem się swoich telefonów, tabletów i laptopów – oddali je do badania holenderskiemu kontrwywiadowi. W wielu z nich znaleziono trudne do wykrycia oprogramowanie szpiegowskie. Część sprzętu była zainfekowana tak złośliwie, że podjęto decyzję o jego komisyjnym zniszczeniu. Według źródeł RTL Nieuws – dochodzenie dotyczące inwigilacji jednoznacznie wskazało na rosyjskie i ukraińskie służby specjalne.
    W reportażu RTL Nieuws wypowiadający się anonimowo eksperci przyznawali, że nie są w stanie określić, ile i jak cennych informacji pozyskali w ten sposób Rosjanie. Nie ulega jednak wątpliwości, że straty informacyjne byłyby znacznie większe, gdyby Holendrzy przed wyjazdem nie podjęli wielu działań zapobiegawczych. Wszystkich uczestników ekipy dochodzeniowej przeszkolono w zakresie ochrony informacji: zabroniono im łączyć się z internetem poprzez Wi-Fi, nakazano przesyłać jedynie zaszyfrowane wiadomości, zorganizowano specjalne poufne konferencje z oficerami wywiadu. Jedna z instrukcji nakazywała chociażby odbywanie ważniejszych rozmów na temat katastrofy wyłącznie w budynku holenderskiej ambasady – i to tylko w określonych, zabezpieczonych pomieszczeniach. Ponadto – jak ujawnił RTL Nieuws – dla najważniejszych ekspertów z Holandii wynajęto w ukraińskim hotelu celowo całe piętro, które sprawdzono pod kątem możliwej inwigilacji. Zminimalizowało to poniesione straty, choć im nie zapobiegło.

    Jak już wspomnieliśmy – na szokujące fakty ujawnione przez dziennikarzy RTL Nieuws zareagował sam premier Holandii. „Nie jesteśmy naiwni” – stwierdził, wyraźnie sugerując, że te agresywne działania nie są dla niego niespodzianką. Niestety, kiedy podobne informacje wyszły na jaw w związku z katastrofą smoleńską, zapadła cisza, a politycy odpowiedzialni za blamaż polskiego „śledztwa” zapadli się pod ziemię.
  • Co warte podkreślenia – polscy prokuratorzy i eksperci udający się do Rosji po tragedii smoleńskiej byli całkowicie pozbawieni osłony kontrwywiadowczej. Rosjanie mieli więc nieporównanie łatwiejsze zadanie niż w przypadku holenderskiej ekipy badającej zestrzelenie malezyjskiego boeinga.

    Kilka miesięcy temu „GP” ujawniła jeden z przykładów takiej – najdelikatniej rzecz ujmując – niefrasobliwości. Otóż 16 kwietnia 2010 roku zbierający w Smoleńsku dowody polscy żandarmi wojskowi mieli wracać do kraju, ale okazało się, że wystąpił niespodziewany problem z samolotem. Z tego zadziwiającego „przypadku” skorzystali Rosjanie – a dokładniej funkcjonariusze FSB (Federalnej Służby Bezpieczeństwa) – oferując przedstawicielom Żandarmerii Wojskowej gościnę w zaproponowanym hotelu, wraz z sauną i kolacją. Żołnierze – albo z dziecinnej naiwności, albo pod presją swoich przełożonych (tego nie wiemy) – skorzystali z tej propozycji. W tym czasie FSB zadbała o dowody zebrane przez żołnierzy. Żandarmi zostawili je bowiem... na lotnisku w Briańsku, całkowicie bez nadzoru, w specjalnej „komórce”, której użyczyli im Rosjanie. Nie było więc nawet potrzeby wyrafinowanej inwigilacji telefonów, na jaką zdecydowano się wobec Holendrów.

    Gdy w dniach 21–24 kwietnia 2010 r. doszło do drugiego pobytu wysłanników Żandarmerii Wojskowej w Rosji, znów – zamiast zbierać informacje i je chronić – swoją aktywność skupili oni na brataniu się z Rosjanami (tym razem nie tylko z FSB, lecz także z przedstawicielami Komitetu Śledczego przy Prokuraturze Generalnej Federacji Rosyjskiej). Żołnierze wymienili się nawet danymi teleadresowymi (!), a także wzięli udział w zorganizowanej przez stronę rosyjską imprezie „integracyjnej”. Gdzie w tym czasie były polskie służby specjalne?

    Symptomatyczny jest tu dokument jednej z nich sporządzony 19 kwietnia 2010 r. w centrali w Warszawie, parafowany przez jej szefa i rozesłany do wszystkich struktur tej instytucji. Informuje się w nim m.in., że do polskich służb zgłosił się rosyjski pilot wojskowy, twierdzący, że katastrofa to wina Rosjan (świadka potraktowano jako prowokatora, chcącego zaszkodzić rosyjsko-polskiemu pojednaniu). Następnie pada wymowne zdanie: „Zakazuje się przekazywania [do Polski – przyp. „GP”] jakichkolwiek informacji na temat przyczyn katastrofy”.
  • @KAnia
    to się - niestety - czyta jak dobry thriller political fiction!
    :/
  • Nieudolni i niechlujni zdrajcy - najobrzydliwsze co może być pod słońcem.
  • do polskich służb zgłosił się rosyjski pilot wojskowy, twierdzący, że katastrofa to wina Rosjan (świadka potraktowano jako prowokatora, chcącego zaszkodzić rosyjsko-polskiemu pojednaniu).
    najprawdopodobniej ten uczciwy Rosjanin stracił w ten sposób życie
  • No. Wielce czcigodne kierownictwo 36SPLT plus trepy z Mirosławca. Przez litość o przełożonym tej bandy nie wspomnę.
  • Nie interesuje mnie prywatne hobby posła Macierewicza, informację o katastrofie smoleńskiej przyjmuję jedynie od premiera rządu. Zaraz, czy on w ogóle wie, że coś niedobrego się w Smoleńsku stało? Nie pamiętam, by się wypowiadał.
  • edytowano July 16
    Jak ruskie oddadzą wrak, to będzie trzecie już chyba dojście; myślę, że tym razem ostateczne.
  • KAnia napisal(a):
    do polskich służb zgłosił się rosyjski pilot wojskowy, twierdzący, że katastrofa to wina Rosjan (świadka potraktowano jako prowokatora, chcącego zaszkodzić rosyjsko-polskiemu pojednaniu).
    najprawdopodobniej ten uczciwy Rosjanin stracił w ten sposób życie
    Za wydanie go Ruskim powinno być wieloletnie ciężkie więzienie lub zwyczajnie czapa.
  • los napisal(a):
    Nie interesuje mnie prywatne hobby posła Macierewicza, informację o katastrofie smoleńskiej przyjmuję jedynie od premiera rządu. Zaraz, czy on w ogóle wie, że coś niedobrego się w Smoleńsku stało? Nie pamiętam, by się wypowiadał.
    tata mu mówi, że nic się nie stało
  • KazioToJa napisal(a):
    los napisal(a):
    Nie interesuje mnie prywatne hobby posła Macierewicza, informację o katastrofie smoleńskiej przyjmuję jedynie od premiera rządu. Zaraz, czy on w ogóle wie, że coś niedobrego się w Smoleńsku stało? Nie pamiętam, by się wypowiadał.
    tata mu mówi, że nic się nie stało
    Bolesne, że od pewnego momentu ten przybrany również przyłączył się do chóru.
  • I co z tą zgodą Rosji na ogląd wraku będzie?

    https://wpolityce.pl/m/smolensk/405947-jest-zgoda-rosjan-na-ogledziny-wraku-tu-154m

    Gierki, kłamstwa, gra czy rzeczywisty przełom?

  • Jeżeli się pamięta ustalenia podkomisji antuanowej - to będą gierki i kłamstwa.
  • Chyba że chcą dorżnąć platfusa dowalając przy okazji UE boleśnie wizerunkowo poprzez Tuska i dogadać się z PiSem. Wina platfusa - pupilka Berlina i Brukseli, brak winy Rosji a co najwyżej jakieś błędy czy zaniedbania drobnych czynowników.
  • Strach pomyśleć jaka byłaby cena takiego scenariusza.
  • Jeśli się pamięta ustalenia podkomisji antuanowej, to się wi, że kacap siedzi w sprawie po uszy i jedyne na czym może mu zależeć, to niedotykanie tematu który trupio śmierdzi na cały glob i wszyscy wiedzą czyj to smród. Wiedza ogólna - kto sprawcą - jest dla Kremla korzystna (wszyscy się boją) i na tym rejestr korzyści się definitywnie kończy.
    Jakiekolwiek dochodzenie do prawdy jest dla kacapów niewygodne, niekorzystne, a nawet śmiertelnie niebezpieczne gdyby które państwo chciało wykorzystać 4.10.2010 jako narzędzie do realizacji dowolnych własnych interesów.

    Będąc obciążeni powyższym, możemy się domyślać że sprawa z Walentynowiczem służyć ma zaciemnianiu, mataczeniu, plątaniu wątków albo deprecjacji prawdziwych ustaleń - wszystko jedno: polskiego śledztwa czy światowych instytucji badawczych.

    Każda inna hipoteza, kłóci się mniej lub bardziej z pierwszym akapitem.
    Dorżnięcie platfusa nie jest tego warte. Po pierwsze: po co dorżnąć platfusa. Po drugie: można to łatwo zrobić dużo tańszymi narzędziami (korupcja 2008-2015).
  • W każdym przypadku mataczą. A platfusa mogą chcieć nie tyle dorżnąć co zwalić na niego całą winę. Tak jak za pierwszym razem chcieli na Niemców.
  • A jednak kol. los mial rację, że minister Macierewicz tylko gadał..... (o delegizacji MAKu, a oficjalnym POLSKI nowym raporcie)
    wPolityce.pl
    Ewa Kochanowska, żona śp. Janusza Kochanowskiego, Rzecznika Praw Obywatelskich, który zginął w katastrofie smoleńskiej.


    Jedyna rzecz, licząca się prawnie na arenie międzynarodowej to raport MAK.

    A my mamy wystarczającą ilość materiału, żeby zdelegalizować jedyny oficjalny dokument, jaki mają Rosjanie, czyli właśnie raport MAK. Wiem, że istnieją takie sposoby. Jeżeli podkomisja do badania katastrofy smoleńskiej bierze pełną odpowiedzialność za to, co przedstawiła w swym raporcie, to można zdelegalizować raport MAK na podstawie błędów formalnych, które zostały popełnione przy jego tworzeniu oraz na podstawie fałszywych danych, które tam są wprowadzone. I to jest moim zdaniem jedyna droga. (...)

    Dajmy więc sobie z Rosjanami spokój, róbmy to, co do nas należy. To, co powinniśmy zrobić, czyli zdelegalizować na świecie oficjalnie raport MAK.
  • loslos
    edytowano September 11
    Jaki raport MAK? W Smoleńsku tylko ukradziono rower z garażu a Jarosław Kaczyński nigdy nie miał brata. Ma tylko syna Mateusza, który od zawsze walczył dzielnie z PO.

    A podkomisja to takie prywatne hobby Antoniego Macierewicza, trzeba czymś było zająć starego wariata, bo inaczej by poważnym ludziom przeszkadzał, którzy ważne rzeczy robią - konstruują samochód na wodę i dzielnicę na palach na Czerniakowie.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.