Wątek o Polakach
https://x.com/i/status/2004118813391077834
Nie wiem, czy taki już jest na tym niszowym forumku? Jeżeli jest, to niniejszym Administracja byłaby proszona o przeniesienie poniższego zdjęcia z cytatem z wielkiego Niemca oraz tym moim komentarzem tamże ⬇️
Pisałem już tutaj, że kilka lat temu, jeszcze za rządów PiS, obserwując na portalu TT (obecnie X) coraz większe ulewanie się frustracji, pretensji, roszczeń względem rządu Morawieckiego ze strony "prawych" stwierdziłem że: "to nie Polacy potrzebują drugiego Orbana, tylko Kaczyński Węgrów". Bo wiedziałem, że to się musi zakończyć kresem rządów dobrej zmiany, najlepszych rządów po 1989r., a być może i w całej nowożytnej historii Polski, przy wszystkich ich oczywistych brakach, zaniechaniach, błędach i grzechach rzecz jasna. I że ta nieznośna labilność, brak konsekwencji, słomiany zapał i pomylenie swawoli (warcholstwa) z Wolnością, te cechy charakteru od wieków ciążące nad tym narodem, muszą zakończyć się tragedią narodową, kolejną tragedią w jego historii. I to się właśnie dzieje na naszych oczach, niestety.
Ps. Niniejszym prosiłbym Kolegę @los o wklejenie tutaj zdjęcia z cytatem z wielkiego Niemca
Komentarz
https://x.com/i/status/2004174313893896212
i ten cytat z posła moskalskiego również pouczający jest
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił.
Ten oczywiście, który tę stratę zauważył.
Nie wiem, czy pasuje do tego wątku, bo jest bardziej o Polsce niż o Polakach. W razie czego, proszę przenieść do odpowiedniego.
Bardzo ciekawa i ważna rozmowa w Tysolu. Dość długa, ale wciągająca.
https://tysol.pl/a151927-fascynujaca-rozmowa-z-anonimowym-niemcem-kilka-miesiecy-temu-odebralem-polskie-obywatelstwo
Wszelkie istotne informacje o Polakach są tutaj https://excathedra.pl/discussion/10662/ukradziony-narod/p1
Jak komu zależy na argumencie z autorytetu, to polecam to https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5116984/esej-o-duszy-polskiej
Choć moim zdaniem Legutko łapie kij tylko za jeden koniec. Przekonywująco wyjaśia, dlaczego jesteśmy gównem. Że nim jednak nie jesteśmy, nie zauważa.
Proszę zatem o przeniesienie do właściwego wywłątku.
W przytoczonej rozmowie rozmówca tłumaczy, jak nim nie być w przyszłości.
Niestety nie potrafię robić takich wspaniałych, metafizycznych analiz jak los, ale ostatnio zacząłem sobie myśleć tak: Polacy są bardzo krytyczni, co widać po wszechobecnym narzekaniu. Zawsze mnie to drażniło, natomiast być może to jest jedna z przyczyn szybkiego rozwoju w ostatnich 30 latach.
...być może ja tego nie do końca kupuję, bo się nie odnajduję w tych typologiach, pochodząc z obu stron z rycerstwa pomieszkującego w miastach od średniowiecza a ostatecznie zmieszczanionego na początku XVIII wieku, więc takiego mniej typowego mieszczaństwa, bo zdecydowanie nieżydowskiego i zarazem pielęgnującego mniej lub bardziej, w XX wieku już raczej mniej, określone poczucie swojej szlacheckiej, polskiej, "pańskości".
Komuna oznaczała dla rodziny degradację ekonomiczną, bo pradziadkowie nieźle sobie w 20-leciu radzili, ale nie była zniszczeniem ani deklasacją. Ot ciężkie czasy, których było już i wcześniej wiele.
ale tutaj już nawet nie chodzi o doszukiwanie się głębokiej genezy, że tak stało się z tym narodem, z tym naszym narodem. Ja również byłbym ostrożny z idealizowaniem tego bywszego rycerstwa, tej dawnej szlachty. Sam przecież napisałem, że pewne cechy charakteru, bardzo destrukcyjne dla trwania instytucji i państwa, zostały z nami z tych dawnych czasów. A mianowicie np. skłonność do warcholstwa, pieniactwa i mylenie/przedkładanie egoistycznej swawoli nad kolektywną/wspólnotową Wolnością
...ale te wady to chyba głównie szlachta posesjonaci, właśnie rzeczone "ziemiaństwo", nie gołota, zdeklasowana szlachta, urzędnicza, ówczesna "inteligencja", służebna czy też zaściankowa lub zagrodowa. A już zupełnie nie szlachta miejska, następnie zmieszczaniała.
Moi to była właśnie taka gołota, na wsi to bywali zarządcami dóbr a ostatecznie zajęli się rzemioslem w mieście (m. in. tkactwo). Po stronie Ojca. Po stronie matki chyba dłużej coś tam posiadali na wsi, ale nie majątki, zagrody choć z pretensjami. Pamiętam ogólnie opowieści o jakimś prapradziadku na takiej zagrodzie, na którego było narzekane, że głównie w książkach siedzi zamiast dbać o bytowe tematy. Czyli książki miał w tej zagrodzie. I biedę klepał.
Ja wiem, czy w tym konkretnym przypadku zasadnym jest użycie marksistowskich narzędzi analitycznych (stratyfikacja stanu szlacheckiego na bazie własnościowej) do szukania genezy zjawiska? Pewne cechy charakteru wynikają raczej z genotypu jednostek (a czasami i całych grup/klas społecznych), a nie ich pozycji własnościowej
...nie chodzi o kryterium majątkowe, bo status, pewien styl życia i związane z nim typy zachowań, to była kwestia jakościowa a nie ilościowa, niezależnie czy posesjonat był na połowie Adamczychy czy na 5 czy na 15