Najpopularniejsze
Odp.: Ukraina została za żelazną kurtyną
@Cyrylica powiedział(a):
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony trzeba pomagać potrzebującym. Obserwuję, że ci, którzy znaleźli się w Polsce, do najbiedniejszych nie należą (od kilku miesięcy mam sąsiadów Ukraińców).
Nie rozumiem tego, co się dzieje w polityce. Te zagrywki Zełenskiego wskazują na zabieganie o poparcie Ukraińców chyba. Odradza się nacjonalizm?
Oni raczej nas nie lubią (nienawidzą?) od zawsze, może nawet gardzą nami. Doświadczyłam tego na własnej skórze, kiedy byłam 3 miesiące w Kijowie w 1985 roku. Przykłady, kiedy źle się poczułam. Byłyśmy z koleżanką w sklepie z zegarkami. Upatrzyłam sobie śliczny mały budzik. Sprzedawczyni stała za ladą i rozmawiała z jakimś facetem. Najpierw nas "nie widziała", później nie reagowała na nasze prośby o obsługę, czyli odebrało jej słuch. Słyszała, jak rozmawiamy po polsku. Wyszłyśmy ze sklepu.
Inny przykład ze sklepu warzywnego. To był maj, było mało nowalijek. Pierwszeństwo mieli "uczestnicy wojny ojczyźnianej". Grzecznie stoimy w kolejce, a pani obsługująca od każdego klienta coś odkłada na bok, mówiąc: "to dla Polaków". Na nasze pytanie, o co tu chodzi, odpowiedziała, że u nas jest zła sytuacja i trzeba nas wspierać. Nie docierało do baby, że to jest łgarstwo. Jakieś kombinacje na nasz rachunek?
Jechaliśmy na wycieczkę do Sofiówki w Humaniu. Przewodniczka zasugerowała nam, żebyśmy nie przyznawali się, że jesteśmy z Polski. Mieliśmy mówić, że jesteśmy z "Pribałtiki". Nie było to fajne. Nie lubią nas, to chyba mało powiedziane. I mówili o nas "polskie pany".
Jak dla mnie Twój wpis to mieszanina kilku spraw:
1. Zełeński to środowisko zrusyfikowanych żydów, on nawet nie znał Ukraińskiego, a karierę medialną robił w takim Polsacie czy innym TVN. Zełeński to aktor, więc generalnie mówi cudzymi tekstami, pytanie kto i po co napisał mu obecne teksty jest interesujące, ale nie znam na nie odpowiedzi. Patrz na to jak na Tuska jako premiera w Polsce, pamiętając że Tusk jest Twoim i moim premierem!
2. Ukraina jest 2 razy większa niż Polska i bardziej się różniąca niż II RP wychodząc z Zaborów. A zachodnia Ukraina jest wyjątkowo specyficzna, tak samo jak Kijów. Trzeba mieć świadomość, że w II RP, w ramach prowadzenia polityki wobec mniejszości narodowych, likwidowano cerkwie, natomiast pod sowiecką okupacją zagłodzono kilka milionów ludzi. To kompletnie inne doświadczenie społeczne.
IIWŚ to znowu osobne światy. A po wojnie akcja Wisła miała miejsce w Polsce, a na Ukrainie kolejna fala morderczego głodu. Różnica jest taka, że 'nasi' Ukraińcy żyli z poczuciem krzywd, a w Sowietach pozostały wspomnienia po zamordowanych.
3. Przykłady ze sklepów z PRL można by tak samo mnożyć. To kwestia 'ważności' sprzedawcy za komuny, czy się na to nakładały kwestie narodowościowe to nie wiem.
4. 'Kartoszek dla Polszy' był w Leningradzie w 1981 roku, co spowodowało, że jak mój kuzyn zaczął protestować, to mu się pobyt skrócił bardzo szybko. To była zorganizowana akcja propagandowa, i to bardzo cwana, bo podprogowa, aby pokazywać jak w demoludach jest źle.
5. Wycieczki nie umiem ocenić.
Mam sporo relacji z wycieczek na Ukrainę do roku 2015, gdzie Ukraińcy byli przedstawiani jako sympatyczni i mili. To co się dzieje obecnie, to w znacznej mierze akcje ruskich i Niemieckich służb poprzez tworzenie/inspirowanie/nagłaśnianie patologii, szkoda tylko że 'nasza strona' daje się rozgrywać ludziom, którzy wraz z zapuszczeniem brody pozbyli się polskości.
Odp.: Warszawski Szpital Południowy
@robert.gorgon powiedział(a):
Nauczyciele liceum to przykład najbardziej odrealnione części społeczeństwa. Szczególnie dotyczy to nauczycielek. Ludzie którzy nie mieli nigdy kontaktu z reprezentatywną dla społeczeństwa młodzieżą a uważają się za specjalistów od wychowania młodzieży. Nie mieli kontaktu z prawdziwymi ludźmi. Nie wykonywali nigdy realnej pracy. Przez całe swoje "zawodowe" ( "nie jest przypadkowy - bo cóż to za praca przygotować zmotywowane dziecko do matury. Wiem szanowne Koleżanki możecie mnie teraz zabić) grali w kosi łapci ze specyficznie wyselekcjonowanymi dzieciaczkami i są zdziwieni że realny świat zupełnie nie przypomina jedynego środowiska jakie znają. Specyfika polega na tym, że istotnym kryterium jest depresja.Dla reszty ludzi są rozpoznawalni po pierwszym wypowiedzianym zdaniu, nawet bez tygodnika powszechnego i gazety wyborczej ostentacyjnie rozłożonej na kolanie. Od lat mam hipotezę że ogólniaki to miejsce do którego czerwona elita wysyłała swoje kobiety by żyły spokojnie bez kontaktu z hołotą i w większości przypadków znajduję potwierdzenie. Nie wiem tylko czy liczba tych ludzi jest wystarczająco dużo by tłumaczyć fenomen basowego poparcia w wiadomej partii politycznej.
Żeby nie było - te panie zwłaszcza w wieku okołoemerytalnym są odbierane przez ogół społeczeństwa jako kulturalne przemiłe i eleganckie osoby. Jedna z nich nie mogła zrozumieć dlaczego prezes Kaczyński, osoba bądź co bądź z cywilizowanego świata, nie cofnęła swojego poparcia dla kibola Nawrockiego.
To oczywiście tylko część prawdy. Nie można też zapominać że często pod płaszczykiem zewnętrznej ogłady i kultury kryją się spore pokłady pogardy i chamstwa i bardzo często daje się tych ludzi na takim chamstwie przyłapać. Zdecydowanej większości dotyczy to rząd swoich mężów i córek swoich ojców, z małym zastrzeżeniem że mechanizm kooptacji zwykle działa i oprócz wspomnianych reguł może też funkcjonować spora grupa wyjątków.
Kuriozalny wywód. Nie będę się nawet znęcał nad zanegowaniem prawdziwości człowieczeństwa licealistów w pogrubionym zdaniu.
Otóż "teoria" szwankuje w dwóch podstawowych miejscach. Pierwszym jakoby do liceów trafiała "specyficznie wyselekcjonowana", "zmotywowana" młodzież. Lol.
Tak może było w II RP albo w głębokim PRL. Od bardzo dawna do liceum szedł prawie każdy, zwłaszcza od kiedy rząd Buzka pozamykał szkoły zawodowe. Równocześnie niż demograficzny obniżał wymogi przyjęcia, bo szkoły utrzymywały, w trosce o miejsca pracy, a nie poziom, liczbę przyjętych mimo zmniejszającej się liczby chętnych. Taki obraz licealistów może mieć chyba ktoś, kto próg liceum przekroczył ostatni raz może pół wieku temu.
Po drugie, nawet gdyby licealiści to była jakaś selektywna grupa... to przecież wiele grup zawodowych, zdecydowana większość nie ma zawodowego kontaktu z reprezentatywną dla całego społeczeństwa grupą ludzi. Cały "back office" ma kontakt zawodowy tylko z sobą i kierownictwem. Z kolei wiele osób ma kontakt z ludźmi bardzo powierzchowny. Pani na kasie pewnie ma bardziej reprezentatywny przegląd populacji, ale rozmowy sprowadzają się do dzień dobry - dziękuję - źle nabita papryka itd.
Dalej mamy branże, które pracują tylko dla określonej innej branży albo wręcz tylko dla bogatych, jak salony droższych marek aut.
To czemu tylko nauczyciele z liceum mają być z tego powodu tacy odrealnieni? No i czemu baby bardziej niż chłopy?
Czy mam dobre zdanie o nauczycielach, w tym licealnych? Nie, ale to nie powód żeby łykać takie coś.
Odp.: Uczta Baltazara (wątek edukacyjny)
Zauważyłam, że w czasie rządów Tuska nauczyciele nie wychodzą na ulicę.
Broniarz czeka na PiS :-)
Mania
Odp.: Warszawski Szpital Południowy
@Kuba_ powiedział(a):
@robert.gorgon powiedział(a):
Czy ktoś na tym forum powiedział że kanał zero to jest ta brakująca oferta PiS dla idiotów?Na pewno ja napisałem
Kanał Zero to oferta PiS dla idiotów, w wersji optymistycznej oferta "dla młodych".
Z tego co pamiętam nie byłem oryginalny, natomiast podtrzymuję stwierdzenie. Żeby potrzebować Stanowskiego do zauważenia oczywistości, trzeba mieć złą wolę, być naprawdę średnio rozgarniętym, ewentualnie w 2010 roku było się w wieku przedszkolnym (bo dzieci szkolne potrafiły krzyknąć "Zamach!").
Stanowski nie jest naszymi oczami, uszami, ani mózgiem, bo te narządy mamy - dzięki Bogu- sprawne; jest naszym głosem o zasięgu, jakiego nie posiadamy i nigdy nie posiadziemy. Jest tym samym czym było Radio Maryja na przełomie wieków. Jest instytucją, która rozwścieczyła Michnika, lewicę, liberałów od Sorosa i innych szatanów z Open Society. Jest kimś, kto złamał monopol "postępowych" inżynierów społecznych. Mało, że złamał, zepchnął ich na bocznicę.
Nie jest tak ważne w jakim procencie zgadzamy się zawsze z głosem Stanowskiego i ile % wynosi rozbieżność.
Nie zawsze, nie we wszystkim - to normalne.
My, może nie, ale Polska bardzo potrzebuje Stanowskiego.
I jeszcze jedno; K.St. wcześnie stracił ojca, zaradna mama zapewniła mu byt i start w zawodzie, który sobie wymarzył już jako nastolatek, jego guru był śp Paweł Zarzeczny - dobry człowiek i patriota, ale i jego stracił. Dzięki pracowitości i talentowi radził sobie świetnie i był w tym czasie politycznym niemowlakiem. Spotkał inteligentnego dziennikarza, który zasłynął tezą, że od aktorów głupsi są tylko dziennikarze. Stano, zawsze ambitny, nie chciał być głupim dziennikarzem.
Obserwowałam jego ewolucję, rozsądek, spryt. On rozumiał i rozumie w jakim społeczeństwie i w jakim kraju żyje, nie chciał być tubą żadnej partii, ale ponieważ po owocach się poznaje - jest dziś zakwalifikowany przez naszych wrogów jako najbardziej niebezpieczny ... pisowiec.
Być może wkurzy mnie jeszcze nie raz, ale za to, co osiągnął i za to, co zrobił szanuję go i podziwiam.
Poza tym ma talent: dar słowa.
Mania
Odp.: Najgorszy mundial eveeeer...
Mamy dużo wolnych orderów po zwrotach z Ukrainy.
Wypadałoby nimi obdzielić reprezentację Paragwaju ![]()
Odp.: Warszawski Szpital Południowy
Zgodna z modus operandi PO.
Teraz dygresja: Jest faktem empirycznym, że Polska jest podzielona. Różni mądrzy i mniej mądrzy ludzie próbowali identyfikować tę linię podziału. Jedni mówi, że to podział plemienny: rodzisz się w jednym plemieniu i przez całe życie pozostajesz wierny wodzowi. Gadali bzdury. Inni twierdzili, że to młodzi, wykształceni z wielkich miast popierają PO a starzy, niedouczeni z wioch popierają PiS. Gadali jeszcze większe bzdury. To jest podział osobowościowy i uświadomił nam to dr Kacprzyk. Dr Kacprzyka należałoby wypchać wiechciem słomy, zamarynować w formalinie i wystawić w Sèvres pod Paryżem jako wzorzec platfusa. Dzieli nas stosunek do dr Kacprzyka - ci co się nim zachwycają głosują na PO, ci co się brzydzą głosują na PiS.
los
Odp.: Warszawski Szpital Południowy
Jak to rzekł pewien mądry Żyd z Jasła: Niewdzięczność jest dowodem na skuteczność dobrodziejstwa – obdarowany zapomniał zupełnie o dawnej potrzebie.
los
Odp.: Warszawski Szpital Południowy
Ich jeremiady nad "nieskutecznym rozliczaniem" czyta się podobnie jak wiersz któregoś stalinowskiego poety (Mandalian?) w którym opiewał ciężką dolę ubeka co to musi po nocach przesłuchiwać wstrętnego "wroga ludu".
Brzost
Odp.: Warszawski Szpital Południowy
SOR to znaczy Szpitalny Oddział Ratunkowy. Z definicji trafiają tam ludzie, którzy potrzebują natychmiastowej pomocy lekarskiej i jeśli jej nie otrzymają, mogą umrzeć. Jeśli lekarz zobowiązał się do warowania na SORze a pójdzie sobie do telewizji na wywiadzik albo do rady miasta na posiedzenie, to w każdej minucie swej nieobecności potecjalnie kogoś morduje.
los

