Warszawski Szpital Południowy
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Pojawiła się próba rozwodnienia afery poprzez opowieści (morskie z natury) że problemem są zarobki lekarzy i powstanie ustawa wprowadzająca jawność. Ale przecież nie to jest sednem sprawy: widać obecnie, że trochę się zmaterializował układ o którym kiedyś Kaczor opowiadał lata temu. Zmaterializował się w szpitalu południowym. Niech ktoś kto zna się na Warszawie napisze, czy faktycznie jest on na południu? W strony świata chociaż trafili? Ode mnie jest ten szpital na północ. Przecież działała tam zorganizowana grupa pompująca owego Dawida Kacprzykai zapewniająca mu ochronę. Nie tylko przy wpisywaniu lewych godzin, ale przy działalności medycznej nieudolnej też. Zastanawia tu niespójność przekazu: z jednej strony opowiadają, że nie ma żadnej afery, z drugiej gościu oddaje pół bańki. Z trzeciej z kolei mecenas opowiada bajki. Z czwartej lecą wiceprezydentki, co jest typowym zrzucaniem z sań.
Najpierw idą głosy że formalnie nie było żadnego saloniku VIP, a potem wychodzi Tusk i mówi, że nie ma miejsca na takie saloniki. Działania w stylu »po pierwsze nie zdradziłem cię, a po drugie ona dla mnie nic nie znaczy« dowodzą głębokich deficytów intelektualnych funkcyjnych obecnego reżimu. Trzeba się bowiem na coś zdecydować. Albo ni ma afery, albo się oddaje kaskę. Bo zwrot kaski to przyznanie się, a nie zajęcie stanowiska. Muszę zatem pokazać kluczowe aspekty sprawy:
Jak wiadomo zdrowiem zarządza tzw. mafia ordynatorsko-profesorska i lekarze są sfeudalizowani i zhierarchizowani: obrywy mają ci ordynatorzy i profesorowie, którymi się zostaje po latach. Najpierw trzeba swoje odsłużyć zaczynając od wyrobnika stażysty, potem rezydent, specjalista i wyżej. Wchodzenie na wyższe szczeble trwa kilka lat wyrzeczeń i znoszenia fali. I tu weszła mafia kaowska, która osadziła swojego eksponenta. Przeskoczył on te wszystkie stopnie zyskując dostęp do obrywów na kwotę miliona sześćset w jednym szpitalu, a co w drugim? Ci z kolei poobsadzali stanowiska w radach nadzorczych, stanowiska dyrektorów i tym podobne. W ratuszu się usadowili. Te działania musiały doprowadzić do zjawisk typu szczanie na zwłoki i inne takie. Tusk w ten sposób wszedł na ścieżkę wojenną z tzw. środowiskiem lekarskim, co może go drogo kosztować.
Pamiętajcie przy tym, że ci ordynatorzy i profesorowe coś jednak umieją a ten odznaczył się totalnym wyjebongo na pacjenta.
Mamy natomiast mało konkretów dyżórów na SOR. Na oddziale wyglądają one jednak trochę inaczej: w dzień masz przyjmowanie pacjenta, obchód jeden drugi, to tamto, leczenie. Operacje planowe. Po podniu zostaje obsada dyżurująca i jak nie dzieje się nic nagłego to se siedzą i w nocy mogą nawet przekimać. Oczywiście zdarzają się wypadki, że ktoś umiera albo wzywa do siebie karetkę na oddział. Ale dzieję się tak gdyż przyciski alarmowe przy łóżku nie działają i akurat na sali nie ma pacjenta zdolnego dowlec się do dyżurki i wszcząć alarm. Jak się dowlecze to interweniują jakoś. Ale na SOR jest inaczej. Tu karetki przywożą, ludzie przychodzą cały czas. Ma ktoś wiedzę jak wygląda dużur na SOR i czy nie da się tam przekimać? Nie wiemy nawet ile trwają te dyżury? Czy 12 godzin, czy 24? Jeśli 24 to 10 dyżurów w miesiącu daje 240 godzin i to jest dyżur co 3 dni przeciętnie. Do tego mamy jednak inne obowiązki które zabierają czas. Więc teoretycznie to mamy 30 dni pracy w miesiącu, jak nie to to sio. W wieku 29 lat przez rok można to wytrzymać jeszcze. Ale tu brakuje nam konkretów. Nie wiemy też do końca ile tych dyżurów nachodzi na siebie i na inne aktywności, jak rada dzielnicy i działalność lekarska.
Brakuje obsady tych dyżurów bo skoro za godzinę dostajesz 300zł to za dyżur 24-godzinny masz 7200zł. Weźmiesz 2 takie dyżury i masz 14400 extra kasy poza pensją za etat. I to wystarcza i nie chcą brać więcej i nie ma kto robić.
Co z tym zrobić? Jakby stawka za godzinę wynosiła 100zł to za dyżur by brali 2400 – też godnie. Wspomniana mafia ordynatorsko-profesorska blokuje jednak specjalizację i inne rzeczy, przez co odpowiednich lekarzy jest za mało. Przy czym szkolenie nowych lekarzy jest z tego co widzę tańsze niż płacenie starym. System jest taki, że lekarzy jest za mało, przeto mogą windować stawki, szpitale muszą bić się o nich itp. Ale jakby część kasy z wypłat przekierować na nowych to za jakiś czas by się poprawiło. Jest to oczywiście postulat nierealny z przyczyn takich że są uwarunkowania. W zasadzie to o tym chciałem napisać oraz o mediach: że nie przekazują konkretów. Reszta to wstęp.
Smoku, wymieszałeś bardzo dużo, więc odrobinę kolejowo:
1. Szpital Południowy jest na południu Warszawy w ujęciu geograficznego środka, więc nazwa oddaje lokalizację.
2. Oddanie kasy jest manewrem procesowym, nie ma szkody, nie ma poszkodowanego więc nie ma przestępstwa. Z punktu widzenia Dawidka, to przy takim mecenasie, bardzo obiecująca strategia, a że donosi na nadzorujących działanie? no donosi ale skala zagrożenia karami jest kompletnie różna.
3. Zwolnienia urzędników to klasyczne zarządzanie kryzysem, czyli natychmiast tniemy powyżej tego co już wypłynęło aby ochronić realnych mocodawców. Analogia to jak gasisz las robisz wycinki i podpalenia aby zablokować rozprzestrzenianie.
4. Brak spójności w narracjach pokazuje, że wewnątrz Kało trwa mordercza walka aby coś na tym ugrać. To miłe, bo będą na siebie donosić, więc wypłynie więcej faktów.
5. Uwaga o potencjalnej wojnie mafii (Kało vs profesorsko-ordynatorska) jest bardzo cenna, bo bezczelność młodego komisarza partyjnego chyba to spowodowała. W mojej ocenie kasa to wątek poboczny, brak szacunku dla 'szarży profesorsko-ordynatorskiej' mogła to realna przyczyna eskalacji. Opis sytuacji, gdzie mafia polityczna obsadza rady nadzorcze, ale zasobem 'leczenie w szpitalu' zarządza mafia lekarska jest pewnym uproszczeniem natomiast jest ciekawym tropem w tej sytuacji. Taki trop mi się pojawił ze starości 'Właściciele PRL'
6. Dyżury na SOR, to bardzo duży temat z uwagi na rodzaj szpitala, strefy na SOR, obłożenia chorymi i obsadą. To temat na spory artykuł.
Teraz dwa dodatkowe wątki:
Im głębiej tym mroczniej.
Dawid Kacprzyk to rodzaj współczesnego politruka jako podsumowanie analogią.
Ten aspekt sprawy nie był poruszany. Kało znakomicie wpisuje się w polski krajobraz społeczny ale tutaj przegięli: szef młodzieżówki Kało pozwalał sobie na pomiatamie ordynatorami. Takich rzeczy się nie wybacza.
Bo młodych trzeba gnoić a nie dawać ponad półtorej bańki na początek, inaczej gówniarze wejdą na głowę.
Politruk skakał po pagonach szarżom nie z racji wieku, a z racji afiliacji.
Obstawiam, że gdyby Dawidek grzecznie się pytał o pozwolenia na takie działania, to by się nic nie wydało z tych pokoików VIP, szybkich ścieżek itp.
Osobny wątek to nieudolność w leczeniu pacjentów, to jest bardziej skomplikowane.
Już pisałem setki razy że każdy oddział to udzielne księstwo z wszechwładzą kierownika/ordynatora i realiami feudalno-pańszczyźnianymi.
Rewolta Dawidka była z góry skazana na porażkę. Hulał do czasu - nawet jeśli miał misję (załóżmy że był komandosem-próbnikiem młodych - w to się wpisuje też bunt młodych lekarzy z czasów pandemii) i był pod parasolem ochronnym władz to stara gwardia prof/ordynatorska od mogła sobie pozwolić na buntownika na swoim terenie.
Tutaj idealnie też pasuje wypowiedź jedynego z lekarzy (gdzie to było? W Kanale Zero?) że z "lekarzami nikt jeszcze nie wygrał".
Może to nie jest tylko bezczelny i gówniarski skok na kasę ale wierzchołek większej sprawy?
Ale wśród politruków też jest konflikt pokoleń. Do tej pory rozbijanie się tanamera nie było miłe widziane, raczej panowal pogląd, że "dziecku trzeba stworzyć sztuczną biedę". Dokładny cytat pochodzenia kałowego.
a ja powtórzę również po raz enty, wszystkich łapiduchów i konowałów (nie mylić z prawdziwymi lekarzami z poczuciem misji i służebności względem narodu!) należało brać w kamasze. Miał rację śp. Ludwik Dorn. Należało, kiedy był na to czas. Teraz to już musztarda po obiedzie
Ad. 2 i 3
Dlatego postrzegam akcje dr Emila (stąd moje zastrzeżenia wobec jego wyborów polityczno-społecznych) jako kontrakcję wobec pokolenia Dawidka - "starzy" chronią swój rewir i zakres działalności
ciekawe, że nie ma, poza państwem, żadnych organizacji pacjentów. Np dokumentacja - zawsze jest sporządzana w jednym egzemplarzu, a przecież są to papiery ważne dla pacjenta i powinny być mu znane. Teoretycznie można wystąpić o odpis dokumentacji, ale czemuś nie jest to standardem.
Wiecie czemu tego szpitala nie widać w sondażach? Bo wiedza o tym, co dzieje się w służbie zdrowia jest powszechna. Ludzie wiedzą o szybkich ścieżkach, o nierównym dostępie do leczenia, o fałszowaniu dokumentacji, o interesikach kręconych w szpitalach obok normalnej pracy (również przez pielęgniarki). Wiedzą, że system trzyma się na poczuciu przyzwoitości i zacności większości osób tam zatrudnionych i nie mają wyboru - mają tylko nadzieję, że jakąś pomoc otrzymają. I właśnie tajemnicą systemu jest to, że jakąś tam pomoc uzyskują. Ale ludzie z przełożeniem na służbę zdrowia (pieniądze, władza, rodzina) uzyskują pomoc bardziej.
Ja to interpretuję, że mafia profesorsko-ordynatorska broni się przed mafią politycznego chowu, wiek się na to nakłada, ale jako dodatek.
Kolejne informacje, to pezelowcy robią takie wałki ale mniej nachalnie choć bardziej bezwzględnie golą, do zatopienia szpitala włącznie.
Jak to rzekł Churchill: Gdyby Hitler najechał piekło, Izba usłyszałaby ode mnie przynajmniej kilka ciepłych słów na temat szatana. Mafia profesorsko-ordynatorska jest paskudna ale Kało jest złem absolutnym.
Kuriozalny wywód. Nie będę się nawet znęcał nad zanegowaniem prawdziwości człowieczeństwa licealistów w pogrubionym zdaniu.
Otóż "teoria" szwankuje w dwóch podstawowych miejscach. Pierwszym jakoby do liceów trafiała "specyficznie wyselekcjonowana", "zmotywowana" młodzież. Lol.
Tak może było w II RP albo w głębokim PRL. Od bardzo dawna do liceum szedł prawie każdy, zwłaszcza od kiedy rząd Buzka pozamykał szkoły zawodowe. Równocześnie niż demograficzny obniżał wymogi przyjęcia, bo szkoły utrzymywały, w trosce o miejsca pracy, a nie poziom, liczbę przyjętych mimo zmniejszającej się liczby chętnych. Taki obraz licealistów może mieć chyba ktoś, kto próg liceum przekroczył ostatni raz może pół wieku temu.
Po drugie, nawet gdyby licealiści to była jakaś selektywna grupa... to przecież wiele grup zawodowych, zdecydowana większość nie ma zawodowego kontaktu z reprezentatywną dla całego społeczeństwa grupą ludzi. Cały "back office" ma kontakt zawodowy tylko z sobą i kierownictwem. Z kolei wiele osób ma kontakt z ludźmi bardzo powierzchowny. Pani na kasie pewnie ma bardziej reprezentatywny przegląd populacji, ale rozmowy sprowadzają się do dzień dobry - dziękuję - źle nabita papryka itd.
Dalej mamy branże, które pracują tylko dla określonej innej branży albo wręcz tylko dla bogatych, jak salony droższych marek aut.
To czemu tylko nauczyciele z liceum mają być z tego powodu tacy odrealnieni? No i czemu baby bardziej niż chłopy?
Czy mam dobre zdanie o nauczycielach, w tym licealnych? Nie, ale to nie powód żeby łykać takie coś.
Po rozmowach z przedstawicielami 'Warszawki':
Nawet przedstawiciele 'Warszawki' są zszokowani wyczynami tego typa z prosektorium i zwracają uwagę, że ten wątek jest bardzo sprawnie wyciszany.
Aby nie było, że tylko Warszawa:
Źródło.
Ten proceder (jeden lekarz kilka jednoczesnych dyżurów) miał zostać usunięty jako źródło patologii ale widać wraca. Ciekawe123 co jest przyczyną, że to wypływa?
...perspektywa, w której czas, który młody człowiek spędził wśród rówieśników i dorosłych interesujących się różnymi rzeczami na czymś innym niż nauka zawodu jest "głównie stracony" bardzo utylitarystyczna
Zgodzimy się przecież, że człowiek ani życie ludzkie nie służy naprawianiu samochodu czy innej nie wiem jak pożytecznej czynności.
Czyli Dawidek ukończył studia medyczne na uczelni Łazarskiego, a rezydenturę rozpoczął w Częstochowie, aby w trybie ekstraordynaryjnym przenieść się do Warszawskiego Szpitala Południowego:
Źródło omówienia.
Czego potwierdzenie uzyskali posłowie PiS.
Coraz ciekawiej się robi.
Natomiast obstawiam rozmasowywanie w głównych mediach...
Media głównego ścieku półgębkiem wspominają o sprawach, kiedy resztą trąbi o nich na wszystkie strony. Z własnej inicjatywy nic złego nie mówią o swoich. Trzeba to przyjąć do wiadomości tak jak to, że woda jest mokra a Warszawa jest stolicą Polski.
Padnie zaraz zarzut: pisowcy nic nie robią. Zarzut bardzo słuszny ale przecież pisowcom robić się nie opłaca. Jak zrobić karierę w PiSie? Jest tylko jeden czynnik tej kariery: być w zasięgu wzroku Pana Prezesa. Jest wtedy nadzieja, że w pewnym momecie wyciągnie palec wskazujący i powie: on! Do tego nie trzeba żadnej pracy w PiS, bbaa, nie trzeba nawet być członkiem tej partii: premiera i prezydenta wyznaczył spoza niej.
Przecież coś tam ustalili. 2. Może lepiej żeby nic nie robili.
ciekawe co u niego kupowali
Obserwuję powolne przestawiania wajchy na 'to efekt systemu wprowadzonego przez PiS'. Mnie to bawi, ale to trzeba neutralizować, że jak system był pilnowany przez PiS to nie było przyzwolenia na patologie, więc to za Kało się on zdegenerował.
Ja bym tylko wskazywał, że taki senator Lentz to sobie cały SOR sprywatyzował na kilka godzin, więc Dawidek i tak się ograniczał.
Szanowny Psor niech nie zapomina, że łaska Pana Prezesa na pstrym kocie jeździ. I że nikt nie lubi tak chlastać po gębie swoich, jak on właśnie
A tymczasem Szpital Południowy cieknie coraz bardziej:
Źródło
Czyli 'Brudna Wspólnota' pękła bardzo mocno i wychodzi coraz więcej ale już nie w postaci szeptanki, tylko dowodów.
Tusk musi to jeszcze bardziej intensywnie zamilczać.
Jeszcze bardziej zamilczeć, czyli jeszcze intensywniej przykryć sprawę innymi niegodziwościami. Tak, żeby ludożerka zapomniała o tej niegodziwości. To jest jego stały, niezmienialny modus operandi
Chyba soalą ten szpital, jak archiwa w Krakowie
Zgodnie ze starym przysłowiem w uwspółcześnionej wersji: Backupy nie płoną, a tam duuużo było ucyfrowione
Taki dowcip niszowy odnośnie Dawidka, lekarza:
Drobne wyjaśnienie:
- efekty kwantowe, czyli kwant jest raz tu, a za chwilę tam ale nie do końca wiemy jak mu się to udało
- foton, co prawda jest materialny pod pewnymi względami ale pod innymi jest falą, która jest jednocześnie w wielu punktach czasoprzestrzeni.
Aby nie było tylko offowo, to ostatnie taśmy z prosektorium to już jawny kryminał, gdyż nagrano jak umawiano się na tuszowanie przyczyn śmierci pacjenta (prokurator obligatoryjnie) oraz ustalano jak nie informować Prokuratury, czyli kolejne przestępstwo.
Koledzy prawnicy, czy owa Prokuratura nie powinna właśnie z automatu wszcząć działania?
A, no i refleksja po spotkaniu ze znajomymi: Jakie kwity ma Dawidek oraz ten z prosektorium, że tak ich bronią?
ponawiam pytanie - za co mu płacili i drugie - czy majątek Dawidka odpowiada tak wysokim zarobkom?
Ponieważ wyraźnie nie oczekiwali od niego świadczenia usług medycznych, to opłacali się. No i może Dawidek sam w sobie był taki wpływowy, ale to byłoby rzadkie, raczej stawiam na to, że był kasjerem większej grupy ludzi.
Okazuji się, że salonka dla VIP-ów była nie tylko w Szpitalu Południowym, ale także Popołudniowym!!!
https://wiadomosci.wp.pl/jak-vip-y-a-nie-zwykli-pacjenci-tak-radni-ko-korzystali-z-przychodni-w-piasecznie-7305937812957600a