Najpopularniejsze
Odp.: Uciążliwi "sąsiedzi" w bloku
Wszystko zależy ile osób właściciel mieszkania zgłosił w spółdzielni - u nas tak robią że mieszka kilka do 10 osób, a deklarują w S-ni np jedną bo opłaty za śmieci są od osoby.
Jak się kasa zgadzać będzie to Sp-nia nic nie zrobi. Nie będzie burd, robactwa i bójek to nic im nie zrobią, a nawet jak coś się pojawi to sprawa wlec się będzie...
marniok
Odp.: Uciążliwi "sąsiedzi" w bloku
@marniok powiedział(a):
U mnie wychodzi 10,5 m^2/os
Zapewne jesteśmy "przekleństwem" dla sąsiadów takich jak Edzio...
U mnie życie rodzinne toczy się 20/24 h. Od 5 rano (czasem wcześniej) do północy wydajemy odgłosy funkcjonowania - drzwi, sprzątanie, pranie, rozmowy o różnym nasileniu, ekspres do kawy jest ciut za głośny nawet jak dla mnie, czasem talerz lub garnek spadnie na podłogę, po schodach schodzimy np we trójkę naraz, a w niedzielę to i w szóstkę więc hałas musi być że hohoho..
Czasem głośność ponad miarę wynika z relacji bratersko-braterskich i siostrzanych rozstrzyganych przez rodziców.
Po kaloryferach nie walimy, pod nami lokal pusty - kiedyś był tam gabinet stomatologiczny i ginekologiczny a teraz staruszkowie lekarze chyba zrezygnowali ale nic się tam nie dzieje więc Tupac możemy do woli.
Nad nami małżeństwo ma osobliwy zwyczaj dyskusji bardzo głośnych wszczynanych ok 22.00 - politycznie się żrą. Ale już się przyzwyczaiłem.I jak?
Nadajemy się na donos czy eksmisję?
Zazwyczaj "hałaśliwe" (tj. zachowujące się normalnie jak na swój wiek) dzieci bardzo przeszkadzają kobietom w średnim wieku po aborcjach.
MarianoX
Odp.: Uciążliwi "sąsiedzi" w bloku
Więc pozostaje pytanie co to znaczy "normalne warunki". Jak jest na miejscu to wiesz tylko Ty. Z tego co piszesz nie robią tam imprez, nie dobijają się do sąsiadów, nie sikają na klatce schodowej, nie wyrzucają śmieci przez okno itd.
Jest ich za to dużo. Każdy człowiek robi wokół siebie trochę szumu, ich jest kilkoro to robią go kilka razy więcej. Obstawiam że globalnie mniej niż np. dwójka małych dzieci, pies pozostawiony na 8 godzin czy imprezowy student - ale jak pisałem, jak jest na miejscu to już sam wiesz.
Tyle że jeśli nie ma w regulaminie spółdzielni ile osób może mieszkać w lokalu (a w Polsce jeszcze się z czymś takim nie spotkałem), to może mieszkać ile chce.
Odp.: Wojna
Zełenski to była emanacja oligarchy Kołomojskiego, następnie patron Zełeńskiego został aresztowany. Później była kilkukrotna zmiana bliskich współpracowników, z których większość byśmy nie chcieli znać osobiście. Tak historycznie przypominam.
A no i sam Zełeński, to ruskojęzyczny Żyd, a nie żaden Ukrainiec, coś jak Tusk u nas.
Aby nie było tylko historycznie, to Ukraina rozbudowała możliwości ataków na średnich dystansach (200 km), więc logistyka ruska bardzo cierpi. Nie słuchamy mędrków, że jak porazimy 10% celów, to to nie ma przełożenia na sytuację na froncie. Tak to wygląda jedynie w statystykach Excela, dla świata realnego, istniało pojęcie zdziesiątkowania, czyli po doznaniu 10% strat uznawano jednostkę za ciężko porażoną (nie dotyczy ruskich w latach 1941-1945, bo tam walczono 40-60% stanami osobowymi, co po wojnie bodaj Żukow w swoich pamiętnikach opisał). Kierowcy ciężarówek, a zwłaszcza cystern będą robić wszystko, aby szlakami atakowanymi (wszystkie na Krym) nie jechać . Tak sobie spekuluję, że przyczyna transportu drogą lądową, a nie przez most krymski jest spowodowane tym, że ów Most jest absolutnie nieuszkodzony, tak nieuszkodzony że nie wolno tego sprawdzać.
Odp.: energia i energetyka - co nas napędza
Tak z kronikarskiego obowiązku, aby las był lepiej widoczny:
W długi weekend (4-7 czerwca) po raz kolejny doszło do wyłączeń tysięcy instalacji OZE w Polsce. Powodem była nadpodaż energii w systemie. Wywołała ją przede wszystkim wysoka produkcja z fotowoltaiki i zmniejszone zapotrzebowanie na prąd, co w ciągu dnia doprowadziło nawet do chwilowego występowania cen ujemnych
Te wyłączenia były całkiem spore, największe w czwartek, około 2,4 GW.
Oczywiście lobbyści gadają swoje, że to wina sieci, elastyczności itp, natomiast pojawia się jeden ciekawy aspekt:
"Z pewnością inwestycje realizowane w obszarze magazynów energii przyniosą istotną poprawę sytuacji - nadmiar generacji, będzie mógł być zmagazynowany i wykorzystany w trakcie wieczornego szczytu" - wskazywał Piotr Czopek, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
Źródło.
Drobny problem polega na tym, że nie ma obecnie magazynów energii o parametrach potrzebnych do takiego poboru. Na chwilę obecną nie ma jak tego wytworzyć, nie wspominając, o ekonomicznym absurdzie. Jak nic wracają elektrownie szczytowo-pompowe jako jakakolwiek alternatywa.
Aby nie było jestem dużym zwolennikiem aby ktoś przy domku miał swoją infrastrukturę, ze swoim magazynem energii i to sobie konsumował, natomiast obecny model jest kretynizmem.
Odp.: Uciążliwi "sąsiedzi" w bloku
U mnie wychodzi 10,5 m^2/os
Zapewne jesteśmy "przekleństwem" dla sąsiadów takich jak Edzio...
U mnie życie rodzinne toczy się 20/24 h. Od 5 rano (czasem wcześniej) do północy wydajemy odgłosy funkcjonowania - drzwi, sprzątanie, pranie, rozmowy o różnym nasileniu, ekspres do kawy jest ciut za głośny nawet jak dla mnie, czasem talerz lub garnek spadnie na podłogę, po schodach schodzimy np we trójkę naraz, a w niedzielę to i w szóstkę więc hałas musi być że hohoho..
Czasem głośność ponad miarę wynika z relacji bratersko-braterskich i siostrzanych rozstrzyganych przez rodziców.
Po kaloryferach nie walimy, pod nami lokal pusty - kiedyś był tam gabinet stomatologiczny i ginekologiczny a teraz staruszkowie lekarze chyba zrezygnowali ale nic się tam nie dzieje więc Tupac możemy do woli.
Nad nami małżeństwo ma osobliwy zwyczaj dyskusji bardzo głośnych wszczynanych ok 22.00 - politycznie się żrą. Ale już się przyzwyczaiłem.
I jak?
Nadajemy się na donos czy eksmisję?
marniok
Odp.: Uciążliwi "sąsiedzi" w bloku
Koleżanko @Mania mi za bardzo nie zależy na tym, żeby ci cudzoziemscy nowi sąsiedzi mnie polubili, tylko żeby dali żyć w normalnych warunkach. Ale śmierci, ani niczego złego, broń Boże im nie życzę ☝️
Odp.: Uciążliwi "sąsiedzi" w bloku
Uciążliwej sąsiadce zawdzięczam poznanie jednej z moich najlepszych przyjaciółek.
Byłam świeżo zasiedloną lokatorką 16,5 metrowej kawalerki, na IV piętrze w gomułkowskim budynku przy Pl.Zawiszy. I czułam się szczęśliwa jak milionerka. Tyle, że o 2, 3 nad ranem ktoś nade mną szurał taboretem i walił w kaloryfer. Wytrzymałam kilka bezsennych nocy, ale którejś nocy włożyłam szlafrok i poszłam zrobić porządek. Przemierzałam kolejne piętra, bo na 5, 6 i 7 było cicho, aż doszłam do 8 piętra, skąd dochodził hałas. Zapukałam do drzwi i czekałam, a w tym czasie dołączyła do mnie osoba w moim wieku, która mieszkała pode mną na 3 piętrze i myślała, że to ja hałasuję. Obie byłyśmy zdziwione, że hałas dochodzi z 8 piętra a słychać go było jakby był nad naszymi głowami.
Hałas ucichł, drzwi otworzyła staruszka o szalonych oczach, która powiedziała, że chce wypłoszyć hołotę z budynku. Powiedziałam, że rozumiem, ale ja nie jestem hołotą i chciałabym spać w nocy. Po dłuższych negocjacjach obiecała, że pozwoli nam spać. Zeszłyśmy na dół z sąsiadką z 3 piętra, po drodze przedstawiłyśmy się sobie. Jola okazała się dr-em med, dziś jest już profesorem. Minęły lata, a my się nadał przyjaźnimy.
PS. Psychicznie chora staruszka jakoś mnie polubiła, mniej hałasowała i zmarła za kilka m-cy.
Mania
Odp.: Wojna
Hasło dron obecnie znaczy każde latadło bez pilota i napędu rakietowego. Czyli mamy od dużych obserwacyjnych typu Bajraktar, przez uzbrojone w głowice drony będące w typie Szachedów po amunicję krążącą jak Lancety. To Ukraina, bo amerykanie mieli swoje pomysły.
Ludzie zapominają, że drony obserwacyjne to pomysły i wdrożenia z lat siedemdziesiątych. Obecna modyfikacja, to zastąpienie bezzałogowców wielokrotnego użycia, tańszymi dronami kamikadze o większych zasięgach oraz nazwanie amunicji krążącej dronami.
Kolejna sprawa losie, to słabo eksponowana informacja, że aby solidnie uszkodzić czołg, to potrzeba od kilku do kilkunastu trafień dronami, a i tak schemat jest raczej taki, że dron obezwładnia, a artyleria lufowa bądź rakietowa niszczy.

