Spotkanie wierzącego z niewierzącym
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
A odświeżę sobie. Dalej Wprowadzenie do chrześcijaństwa:
"Oczywiście, trzeba się wystrzegać także przeciwnej skrajności. Nie można zaprzeczyć, że artykuł wiary o Sądzie Ostatecznym przyjął z biegiem czasu w świadomości chrześcijańskiej taką formę, jaka w praktyce musiała prowadzić do zniszczenia wiary w odkupienie i w obietnicę łaski. Za przykład tego podaje się zawsze daleko idące przeciwieństwo między Maran atha a Dies irae. Pierwotne chrześcijaństwo w swym wołaniu-modlitwie: „Panie nasz, przyjdź" (Maran atha), tłumaczyło powtórne przyjście Jezusa jako zdarzenie pełne nadziei i radości, na które oczekiwało z tęsknotą jako na chwilę wielkiego spełnienia obietnicy. Dla chrześcijanina w średniowieczu natomiast chwila ta była wzbudzającym straszną grozę dniem gniewu" (dies irae), wobec którego człowiek chciałby umrzeć ze zgrozy i przerażenia, na który oczekuje z trwogą i ze strachem. Powtórne przyjście Chrystusa jest już tylko Sądem, dniem wielkiego obrachunku, który czeka każdego. W takiej perspektywie zapomina się o tym, co zasadnicze; chrześcijaństwo wydaje się w praktyce zredukowane do moralizmu i w ten sposób zostaje pozbawione tego tchnienia nadziei i radości, które stanowi jego najwłaściwszy przejaw w życiu ludzkim."
O, to tak jak ja!
Jak byłem mały to zwykle z niecierpliwością i radością czekałem na powrót taty z pracy (coś jak marana tha). No ale kiedy raz rozwaliłem żyrandol to tak trochę mniej (coś jak dies irae)
Zapewne to wiecie, ale skonfundowany różnicą w pisowni sprawdziłem i okazuje się, że
„Marana tha” znaczy dosłownie „Panie przyjdź!”, a „Maran atha!” – „Pan przyszedł”
Zawsze myślałem, że to się zamiennie pisze.
Królestwo moje nie jest z tego świata.
Gdzieś ponad nami inny świat szeleści
I strąca czasem, jak zapowiedź lata,
Liście oliwne na wydmy boleści.
Ludzie chwytają rękami drżącymi
Liliowe płatki i szepcą pacierze,
i wierzą znowu w spełnienie na ziemi
Królestwa swego. I ja z nimi wierzę.
Wierzę w świat lepszy i wierzę w świat nowy
I w burzę serca, co wolnością dyszy,
I w świt, co znajdzie sekret wspólnej mowy,
I w noc, co straci sekret wiecznej ciszy.
Wierzę, że przyjdzie, wierzę, że jest blisko,
I razem z tymi, których ufność splata,
Powtarzam: - wierzę... A pomimo wszystko
Królestwo moje nie jest z tego świata.
Stanisław Baliński
Godzi się zauważyć, że od kiedy chrześcijaństwo zostało w praktyce zredukowane do owego "tchnienia nadziei i radości" wiernych zaczęło wywiewać z kościołów. Ksiądz Krzysztof Paczos (bynajmniej nie tradycjonalista) zauważył kiedyś, iż odkąd przestano nauczać prawd wiary i przykazań "pod sankcją piekielną" zaczęła się masowa dechrystianizacja.
Ale to "odkąd" to trochę tak jak "PiS przegrały, bo". Powodów było wiele a jednym z najważniejszych antykoncepcja.
"Ich bogiem brzuch". Cywilizacja sytości będąca owocem bezprecedensowego rozwoju naukowo-technicznego i gospodarczego powoduje że większości ludzi brak pragnienia odwołań transcendentalnych. Dla współczesnego człowieka piramida Maslowa kończy się na przedostatnim (co najwyżej) piętrze (w polskiej wikipedii to widać - kończy się na samorealizacji , podczas gdy w angielskiej na transcendencji)
Powinno być odwrotnie. Zaspokojenie potrzeby niższego rzędu otwiera człowieka na potrzeby rzędu wyższego - człowiek głodny myśli tylko o jedzeniu ale kiedy się naje, zauważy, że nie ma butów, obuty zechce, by były one czyste i tak dalej.
To w sumie smutna konstatacja, bo oznaczałaby, że ludzi w Kościele dotąd trzymał jedynie strach.
Przed karą pośmiertną. Z braćmi muslimami jest jeszcze lepiej - trzyma ich przy ich herezji jedynie strach przed karą przedśmiertną a tak dokładnie to tą z granicy obu stanów.
Gdy przedsiębiorstwo jest w złej kondycji rozpoczyna się niekiedy restrukturyzację. Bywa że nie udaje się uchronić przed bankructwem, ale przynajmniej próbowano.
Oczywiście - złożone zjawiska mają co najmniej kilka przyczyn, a nie tylko jedną. To absolutnie nie jest tak, jak twierdzą co poniektórzy, że gdyby np. nie odbył się Sobór Watykański II-gi to chrześcijaństwo by kwitło.
Św. Tomasz pisał, że niestety wielu ludzi trzyma przy przestrzeganiu Przykazań strach, podobnie jak ma to miejsce np, w przypadku zachowywania ziemskiego prawa stanowionego.
Wystarczy jakaś klęska żywiołowa typu powódź lub huragan na dużym obszarze, by zobaczyć jak wygląda wówczas poszanowanie dla prawa własności...
żeby nie było , że po germansku, tu po polsku parę informacji o dobrym Niemcu, autorze pieśni adwentowej
https://wnet.fm/kurier/zespol-palacowy-w-plawniowicach-miejsce-narodzin-ks-caspara-von-ballestrema-tworcy-piesni-adwentowej-marana-tha/
btw Ojciec Blachnicki w nurcie kościelno-oazowym, a Michał Wiśniewski w nurcie punk, rock i pop przyswoili polskiej kulturze sporo niemieckich pieśni i piosenek
Wydaje się, że to "nie może" nie jest tu najwłaściwszym, a może najbardziej pożądanym, tj. takim, do jakiego powinniśmy dążyć, zwrotem. Że bardziej by pasowało "nie chce" albo jeszcze lepiej "czuje obrzydzenie do".
Jeśli poczytamy różne żywoty świętych, to oni, czy to w godzinie śmierci czy przez całe swoje życie "nie mogli" kłamać, kraść, być agresywni. Czy byli frajerami? Czy zostali zgaszeni? Czy św. Maksymilian był frajerem i został zgaszony?
Wydaje się, że panuje consensus wśród teologów, że zdanie to oznaczało raczej dzielenie mistycznych cierpień Chrystusa, a także niejako mistyczna solidarność z niewierzącymi, za których współcierpiała, przy zachowaniu pełnego zaufania do Boga.
Piszę to nie w ramach polemiki z tobą czy z (nieżyjącym już a więc nie mogącym ripostować) śp. Benedyktem XVI, lecz dla pocieszenia samego siebie.