Zima 2017/18 Wiosna<br>- pogoda - Zima 2025/2026
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Wedle hipotezy, która kiedyś gdzieś dane mi było poznać, w przeszłości Europa często powielała pomysły i trendy, które oryginalnie rodziły się za wielką wodą. Jesli mówimy o motoryzacji, to powielono trend na samochody typu minivan, suv i kosztowną zmianę opon co pół roku. Prekursorska Ameryka Północna dawno się wyleczyła i jeździ głównie na oponach całorocznych, choć co ów termin dokładnie oznacza - trudno powiedzieć. Trochę pomoże poniższy cytat z forum (do którego nie linkuję z przyczyn zasadniczych):
Ale tak już zdarte, że aż się ślizgały.
Kupiłem dwa tygodnie temu NOKIAN zimówki i zaraz sprawdzę, co kupiłem!
Zmiany dwa razy do roku z przechowywaniem to koszt 160-200 zł.
Cztery lata i mamy nowy zestaw a nie ma kłopotu ze zmianą, kolejkami, przechowywaniem.
Podajcie, proszę, jakieś przykładowe oponki całoroczne razem z oznaczeniem. Czy samo M+S wystarczy? Bo z postu @randolpha wynika że nie bardzo.
Dzięki.
Navigator2 195/65/15 91 T 3PMSF
To pogrubione oznaczenie mnie interesuje tzn jest ok, dobrze odczytuje? W każdym razie opnie na Oponeo ma dobre i 86% użytkowników je poleca (z 1043)
Cena też spoko 178/sztuka.
nie bede. ale odezwe sie po Nowym Roku.
Opony zimowe różnią się od letnich dwiema rzeczami. Po pierwsze mają tzw. lamele. Takie drobne zygzakowate nacięcia, które gryzą śnieg zapewniając lepszą przyczepność. Po drugie mają inny skład mieszanki, która rozgrzewa się w o wiele zimniejszej temperaturze. Tak jak nie da się wynaleźć cieczy, która będzie zimą zamarzać w wyższej temperaturze jak latę, tak i nie ma takiej mieszanki. Opony letnie zimą są po prostu bardzo twarde i tym samym mocniej sie śliskają.
Jeśli ktoś chce jeździć w miarę normalnie, musi zimą jeździć na zimówkach. Inaczej będzie albo
a) zagrożeniem dla pozostałych uczestników ruchu drogowego
albo
b) zawalidrogą.
A jak ktoś nie chce zmieniać na lato, to nie musi. Ponieważ jednak opony zimowe miękną w niższych penteraturach, są też bardziej podatne na zniszczenie. Szybciej się ścierają. I piszczą. A słyszałę o przypadku, jak pies dał kierowcy mandat z powodu piszczenia, bo to oznaczało wg psa nadmierną prędkość.
I tu znowu wszystko zależy od stylu jazdy. Osoby preferujące tzw. ekonomiczną jazdę (piszę tzw. bo oszczędzamy paliwko, oponki, klocuszki, ale zarzynamy silnik) mogą jeździć na zimowych. Nie ruszają szybko, nie chamują ostro. Oponki się nie zetrą.
Osoby jeżdżące dynamicznie muszą zmieniać.
Zmiana opon to ok. 70 pln. Komplet nowych przyzwoitych to jakiś 1000 (oczywiście w zależności od średnicy). Więc komplet to kilkanaście zmian, czyli kilka lat. W sumie na jedno wychodzi.
Kto nie ma nadmiaru czasu na codzień, musi zmieniać. Nie ma wyjścia.
Ale Matce założyłem zimówki na cały rok i sobie spokojnie pyrka. Nie uniwersalne, żeby jej nie mieć na sumieniu.
I fakt, transportowcy nie zmieniają. Są przez to zawalidrogami i stanowią zagrożenie na drodze. Ubiegłej zimy stuknął mnie z tyłu autobus, który jadąc z prędkością 20 na godzinę nie zdołał wychamować na odcinku jakichś 100 metrów.
Mówię oczywiście o głównych drogach dobrej jakości...
Nie wiem który raz z rzędu słyszę wróżenia, że "tym razem przyjdzie wyjątkowo sroga zima".