Ja się nie bawię w wykluczanie, ja tylko stosuje przyjęte kryterium, że społeczeństwo i naród to inne atrybuty, które co innego opisują. Wedle tego kryterium osobniki takie jak Niesiołowski, Sikorski, Giertych czy inny Miś powinni zostać zaliczeni do Polaków, natomiast znaczna część mieszkańców Warszawy jest narodowo indyferentna, za to społecznie jest bardzo zaangażowana w nienawidzeniu 'innych'.
Lewactwo bardzo alergicznie reaguje na same słowa: "naród", "narodowy", "narodowo". Zdecydowanie woli pojęcia: "społeczeństwo", "obywatele" (stąd i Platforma Obywatelska, a wcześniej Milicja Obywatelska)
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Ja się nie bawię w wykluczanie, ja tylko stosuje przyjęte kryterium, że społeczeństwo i naród to inne atrybuty, które co innego opisują. Wedle tego kryterium osobniki takie jak Niesiołowski, Sikorski, Giertych czy inny Miś powinni zostać zaliczeni do Polaków, natomiast znaczna część mieszkańców Warszawy jest narodowo indyferentna, za to społecznie jest bardzo zaangażowana w nienawidzeniu 'innych'.
A co poradzisz na to, że tą cechą właśnie wyróżnia się naród polski? No dobrze, żywioł polski, ale to nie zmienia tak wiele. Polacy przede wszystkim na tym polegają, że nie są Niemcami, Francuzami, Anglikami ani żadną inną nacją, nawet jeśli nie bardzo chcą czy potrafią być Polakami. Dlatego Szczepan Twardoch mimo wszystkich swoich prychnięć (a właściwie to dzięki nim) jest modelowym Polakiem. Że co, że należy do narodu śląskiego? Paradne.
@los powiedział(a):
Polacy to wszyscy polscy stali mieszkańcy (po angielsku to jest domicile, może niech będzie zakorzeniony) z wyjątkiem przypadków naprawdę ekstremalnych w rodzaju Donalda Tuska, jest ich góra 0,1% czyli frakcja statystycznie nieistotna, a także mieszkacy innych krajów mocno identyfikujący się z Polską. Także ci, którzy wobec Polski są obojętni albo nawet wrodzy. Szczepana Twardocha wliczam do Polaków bez wahania.
oj tam, taki Tuleja sam siebie mianował sędzią europejskim i jest charakterystyczny dla podobnych sobie - potomków ludzi, którzy postawili się z kijem pomiędzy Polakami i Moskwą.
Są też ludzie nie chcący wspólnoty z Polakami (np nie świętując razem z innymi świąt państwowych poprzez trywialne wywieszenie flagi). Czemuż to aż czemu mamy wiedzieć lepiej od nich?
@trep powiedział(a):
Dochodzi jeszcze jedna kwestia. Czy powinienem a także czy wolno mi w sporze między "swoim" a "obcym" ustawiać się koniecznie po stronie "swojego"?
Podobne pytanie jest zadane w Łk 10,36.
Jeśli stajesz po stronie "swojego", który grzeszy - masz udział w grzechu.
Jeśli "swój" jest bez winy - powinieneś być po jego stronie.
@los powiedział(a):
Polacy to wszyscy polscy stali mieszkańcy (po angielsku to jest domicile, może niech będzie zakorzeniony) z wyjątkiem przypadków naprawdę ekstremalnych w rodzaju Donalda Tuska, jest ich góra 0,1% czyli frakcja statystycznie nieistotna, a także mieszkacy innych krajów mocno identyfikujący się z Polską. Także ci, którzy wobec Polski są obojętni albo nawet wrodzy. Szczepana Twardocha wliczam do Polaków bez wahania.
oj tam, taki Tuleja sam siebie mianował sędzią europejskim i jest charakterystyczny dla podobnych sobie - potomków ludzi, którzy postawili się z kijem pomiędzy Polakami i Moskwą.
Są też ludzie nie chcący wspólnoty z Polakami (np nie świętując razem z innymi świąt państwowych poprzez trywialne wywieszenie flagi). Czemuż to aż czemu mamy wiedzieć lepiej od nich?
To czym kto sam siebie mianuje jest bez znaczenia. Mogę siebie mianować królem i nawet jak włożę koronę z kartonu, nikt nie będzie mi się kłaniać. Tuleya jest bardzo polski, arcypolski.
Nieśmiertelna sprawa, czyj numer telefonu zna Królowa Angielska.
Polacy w ujęciu społecznym bardzo pragną być Polakami w ujęciu Narodowym ale nie potrafimy im tego atrakcyjnie opowiedzieć. Ba nawet pozwalamy na takie wrzutki:
W minionym roku, za sprawą książki "Miasto szpiegów. Gry wywiadów w okupowanej Warszawie" Michała Wójcika, pojawiła się hipoteza, jakoby legendarna akcja pod Arsenałem była niemiecką prowokacją.
Link do wyjaśnienia tego kłamstwa.
Nie wiedziałem, że takie gówno się pojawiło. Ale skoro dajemy po sobie skakać, to po co się do nas przyłączać?
Drobne pytanie losie, jak odróżniasz patriotyzm od Cepelii czy innej grupy rekonstrukcyjnej?
Nie muszę, bo nie recenzuję cudzego patriotyzmu. Napisałem tylko: musiałem sobie patriotyzm wypracować, prosty patriotyzm polegający na szacunku do rodaków mi nie wyszedł. Mój patriotyzm jest przemyślany i intelektualny.
@los powiedział(a):
Nie muszę, bo nie recenzuję cudzego patriotyzmu. Napisałem tylko: musiałem sobie patriotyzm wypracować, prosty patriotyzm polegający na szacunku do rodaków mi nie wyszedł. Mój patriotyzm jest przemyślany i intelektualny.
Podtrzymuję ten pogląd.
..."prosty patriotyzm polegający na szacunku do rodaków"? A to wiele wyjaśnia. Pierwszy raz słyszę. Proszę o źródło.
Mnie od małego uczono, że patriotyzm (jedyny, nie "prosty" i nie "skomplikowany") polega na miłości Ojczyzny, kto jest za?
W rozmowie słowa ulatują, dlatego człowiek czasami musi powtarzać i powtarzać i powtarzać swoje tezy, w moim przypadku wiąże się to z wielkim dyskomfortem i wolę rozmawiać z osobami obdarzonymi lepszą pamięcią i dobrą wolą. Forum dyskusyjne ma tę przewagę, że nie da się zasłonić złą pamięcią, nawet dawne wpisy na forum są tak samo dobrze widoczne jak te ostatnie. Co przez Ojczyznę rozumiem, opisałem bardzo jednoznacznie na początku wątku podając nawet odrobinę uzasadnienia.
@los powiedział(a):
Polacy to wszyscy polscy stali mieszkańcy (po angielsku to jest domicile, może niech będzie zakorzeniony) z wyjątkiem przypadków naprawdę ekstremalnych w rodzaju Donalda Tuska, jest ich góra 0,1% czyli frakcja statystycznie nieistotna, a także mieszkacy innych krajów mocno identyfikujący się z Polską. Także ci, którzy wobec Polski są obojętni albo nawet wrodzy. Szczepana Twardocha wliczam do Polaków bez wahania.
oj tam, taki Tuleja sam siebie mianował sędzią europejskim i jest charakterystyczny dla podobnych sobie - potomków ludzi, którzy postawili się z kijem pomiędzy Polakami i Moskwą.
Są też ludzie nie chcący wspólnoty z Polakami (np nie świętując razem z innymi świąt państwowych poprzez trywialne wywieszenie flagi). Czemuż to aż czemu mamy wiedzieć lepiej od nich?
To czym kto sam siebie mianuje jest bez znaczenia. Mogę siebie mianować królem i nawet jak włożę koronę z kartonu, nikt nie będzie mi się kłaniać. Tuleya jest bardzo polski, arcypolski.
to zależy od miejsca, w którym stoi definiujący.
Dla Australijczyka Polak to każdy obywatel polski + ci obcokrajowcy, którzy się podają za Polaków.
Dla Niemca to bardziej skomplikowane, bo nie każdy obywatel Polski jest dla nich Polakiem, za to niektórych obywateli Niemiec nazywają Polakami (moim krewnym średniowysiedlonym z własnej woli w 1970 koledzy w szkole gratulowali wygranej polskich piłkarzy w 1974 słowami "dobrze wasi grali").
Nasz system prawny rozciąga pojęcie Polak do niesamowitych rozmiarów, Takie pytanie chyba nawet z tego miesiąca na grupie na fb "moja praprababcia wyjechała do USA w XIX w z terenów Polski, czy na tej podstawie mogę dostać polski paszport".
No a miejscowi, którzy przenieśli przez rozbiory i zrealizowali ideę państwa polskiego, stosują definicję zawężoną - pamiętają o zbyt wielu ludziach, którzy dużo zainwestowali, by czasami nie być oskarżonymi o bycie Polakiem.
Ode mnie zależy, w którym miejscu jako definiujący pojęcie "Polak" się postawię.
...ale dobrze rozumiem, że mamy inne pojęcie prostego patriotyzmu? Czy to tylko moja krótka pamięć i zła wola?
Mój nie jest owocem przemyśleń ani wizji przeszłości i przyszłości. Nie kocham Polski za coś a raczej mimo wszystko. Zresztą chyba taka jest każda miłość?
@los powiedział(a):
Polacy to wszyscy polscy stali mieszkańcy (po angielsku to jest domicile, może niech będzie zakorzeniony) z wyjątkiem przypadków naprawdę ekstremalnych w rodzaju Donalda Tuska, jest ich góra 0,1% czyli frakcja statystycznie nieistotna, a także mieszkacy innych krajów mocno identyfikujący się z Polską. Także ci, którzy wobec Polski są obojętni albo nawet wrodzy. Szczepana Twardocha wliczam do Polaków bez wahania.
oj tam, taki Tuleja sam siebie mianował sędzią europejskim i jest charakterystyczny dla podobnych sobie - potomków ludzi, którzy postawili się z kijem pomiędzy Polakami i Moskwą.
Są też ludzie nie chcący wspólnoty z Polakami (np nie świętując razem z innymi świąt państwowych poprzez trywialne wywieszenie flagi). Czemuż to aż czemu mamy wiedzieć lepiej od nich?
To czym kto sam siebie mianuje jest bez znaczenia. Mogę siebie mianować królem i nawet jak włożę koronę z kartonu, nikt nie będzie mi się kłaniać. Tuleya jest bardzo polski, arcypolski.
to zależy od miejsca, w którym stoi definiujący.
Dla Australijczyka Polak to każdy obywatel polski + ci obcokrajowcy, którzy się podają za Polaków.
Dla Niemca to bardziej skomplikowane, bo nie każdy obywatel Polski jest dla nich Polakiem, za to niektórych obywateli Niemiec nazywają Polakami (moim krewnym średniowysiedlonym z własnej woli w 1970 koledzy w szkole gratulowali wygranej polskich piłkarzy w 1974 słowami "dobrze wasi grali").
Nasz system prawny rozciąga pojęcie Polak do niesamowitych rozmiarów, Takie pytanie chyba nawet z tego miesiąca na grupie na fb "moja praprababcia wyjechała do USA w XIX w z terenów Polski, czy na tej podstawie mogę dostać polski paszport".
No a miejscowi, którzy przenieśli przez rozbiory i zrealizowali ideę państwa polskiego, stosują definicję zawężoną - pamiętają o zbyt wielu ludziach, którzy dużo zainwestowali, by czasami nie być oskarżonymi o bycie Polakiem.
Ode mnie zależy, w którym miejscu jako definiujący pojęcie "Polak" się postawię.
Kluczowe jedak jest to zdanie, więc je zacytuję in extenso
Polacy przede wszystkim na tym polegają, że nie są Niemcami, Francuzami, Anglikami ani żadną inną nacją, nawet jeśli nie bardzo chcą czy potrafią być Polakami. Dlatego Szczepan Twardoch mimo wszystkich swoich prychnięć (a właściwie to dzięki nim) jest modelowym Polakiem.
To jest defiicja negatywna ale ważna - kluczowa w byciu Polakiem jest niemożność bycia kimś innym. Na Niemca Twardoch jest za chudy w uszach, Ślązakiem (w sensie narodowym) nie jest, bo nie ma narodu śląskiego, tak samo nie ma narodu europejskiego, więc kim jest? Tylko Polakiem. Jeśli go nie stać na polskie cnoty i ma tylko polskie wady, tym gorzej dla niego.
Zauważyłem u niektórych z koleżeństwa pokusę cherry picking - że Polak to nieomal święty (nieomal, bo jakby był święty, to by żywcem wzięli do Nieba i tyle by go było), a jak kto mały gnój albo i nawet łajdak to nie Polak, mimo że je bigos i mówi tylko po polsku. Obawiam się, że nie ma tak dobrze, i nawet Dmowski to wiedział stulecie temu z okładem:
Wszystko co polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to, co jest w nim marne.
@los powiedział(a):
Zauważyłem u niektórych z koleżeństwa pokusę cherry picking - że Polak to nieomal święty (nieomal, bo jakby był święty, to by żywcem wzięli do Nieba i tyle by go było), a jak kto mały gnój albo i nawet łajdak to nie Polak, mimo że je bigos i mówi tylko po polsku. Obawiam się, że nie ma tak dobrze i nawet Dmowski to wiedział stulecie temu z okładem:
Wszystko co polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to, co jest w nim marne.
...może kluczowe jest jednak rozróżnienie Ojczyzny i Narodu?
Patriotyzm jest od patria, a od Narodu jest nacjonalizm.
Dmowski jak wynika z cycatu - nie odróżniał. Może też w tym problem.
@los powiedział(a):
Jest kolega patriotą ojczyzny a nie jest narodu czy odwrotnie?
...wedle mojej propozycji (która odpowiada temu co czuję) patriota jest Ojczyzny z definicji
Ojczyzna - "matka", która mnie "zrodziła" - miejsce i język ojczysty i kultura ukształtowana w określonej geografii, w tym kultura materialna. Oczywiście to wszystko wytwarzają lub współtworzą ludzie, wydzielają jakby z pokolenia na pokolenie, o ile Ojczyzna jest im "matką", o ile się nie wyradzają.
Z Ojczyzny-matki biorę swoje ciało rozumiane jako doczesne życie.
Ojczyzna to chyba coś bardziej konkretnego i uchwytnego niż Naród definiowany jako wspólnota pokoleń zrodzonych przez Ojczyznę i przyjmujących Ojczyznę za matkę. Bo w realu ciężko o tę wspólnotę.
Komentarz
Ja się nie bawię w wykluczanie, ja tylko stosuje przyjęte kryterium, że społeczeństwo i naród to inne atrybuty, które co innego opisują. Wedle tego kryterium osobniki takie jak Niesiołowski, Sikorski, Giertych czy inny Miś powinni zostać zaliczeni do Polaków, natomiast znaczna część mieszkańców Warszawy jest narodowo indyferentna, za to społecznie jest bardzo zaangażowana w nienawidzeniu 'innych'.
Lewactwo bardzo alergicznie reaguje na same słowa: "naród", "narodowy", "narodowo". Zdecydowanie woli pojęcia: "społeczeństwo", "obywatele" (stąd i Platforma Obywatelska, a wcześniej Milicja Obywatelska)
A co poradzisz na to, że tą cechą właśnie wyróżnia się naród polski? No dobrze, żywioł polski, ale to nie zmienia tak wiele. Polacy przede wszystkim na tym polegają, że nie są Niemcami, Francuzami, Anglikami ani żadną inną nacją, nawet jeśli nie bardzo chcą czy potrafią być Polakami. Dlatego Szczepan Twardoch mimo wszystkich swoich prychnięć (a właściwie to dzięki nim) jest modelowym Polakiem. Że co, że należy do narodu śląskiego? Paradne.
oj tam, taki Tuleja sam siebie mianował sędzią europejskim i jest charakterystyczny dla podobnych sobie - potomków ludzi, którzy postawili się z kijem pomiędzy Polakami i Moskwą.
Są też ludzie nie chcący wspólnoty z Polakami (np nie świętując razem z innymi świąt państwowych poprzez trywialne wywieszenie flagi). Czemuż to aż czemu mamy wiedzieć lepiej od nich?
Jeśli stajesz po stronie "swojego", który grzeszy - masz udział w grzechu.
Jeśli "swój" jest bez winy - powinieneś być po jego stronie.
To czym kto sam siebie mianuje jest bez znaczenia. Mogę siebie mianować królem i nawet jak włożę koronę z kartonu, nikt nie będzie mi się kłaniać. Tuleya jest bardzo polski, arcypolski.
Nieśmiertelna sprawa, czyj numer telefonu zna Królowa Angielska.
Polacy w ujęciu społecznym bardzo pragną być Polakami w ujęciu Narodowym ale nie potrafimy im tego atrakcyjnie opowiedzieć. Ba nawet pozwalamy na takie wrzutki:
Link do wyjaśnienia tego kłamstwa.
Nie wiedziałem, że takie gówno się pojawiło. Ale skoro dajemy po sobie skakać, to po co się do nas przyłączać?
Drobne pytanie losie, jak odróżniasz patriotyzm od Cepelii czy innej grupy rekonstrukcyjnej?
A muszę?
Tak przez chęć uporządkowania polemiki.
Nie muszę, bo nie recenzuję cudzego patriotyzmu. Napisałem tylko: musiałem sobie patriotyzm wypracować, prosty patriotyzm polegający na szacunku do rodaków mi nie wyszedł. Mój patriotyzm jest przemyślany i intelektualny.
Podtrzymuję ten pogląd.
..."prosty patriotyzm polegający na szacunku do rodaków"? A to wiele wyjaśnia. Pierwszy raz słyszę. Proszę o źródło.
Mnie od małego uczono, że patriotyzm (jedyny, nie "prosty" i nie "skomplikowany") polega na miłości Ojczyzny, kto jest za?
W rozmowie słowa ulatują, dlatego człowiek czasami musi powtarzać i powtarzać i powtarzać swoje tezy, w moim przypadku wiąże się to z wielkim dyskomfortem i wolę rozmawiać z osobami obdarzonymi lepszą pamięcią i dobrą wolą. Forum dyskusyjne ma tę przewagę, że nie da się zasłonić złą pamięcią, nawet dawne wpisy na forum są tak samo dobrze widoczne jak te ostatnie. Co przez Ojczyznę rozumiem, opisałem bardzo jednoznacznie na początku wątku podając nawet odrobinę uzasadnienia.
to zależy od miejsca, w którym stoi definiujący.
Dla Australijczyka Polak to każdy obywatel polski + ci obcokrajowcy, którzy się podają za Polaków.
Dla Niemca to bardziej skomplikowane, bo nie każdy obywatel Polski jest dla nich Polakiem, za to niektórych obywateli Niemiec nazywają Polakami (moim krewnym średniowysiedlonym z własnej woli w 1970 koledzy w szkole gratulowali wygranej polskich piłkarzy w 1974 słowami "dobrze wasi grali").
Nasz system prawny rozciąga pojęcie Polak do niesamowitych rozmiarów, Takie pytanie chyba nawet z tego miesiąca na grupie na fb "moja praprababcia wyjechała do USA w XIX w z terenów Polski, czy na tej podstawie mogę dostać polski paszport".
No a miejscowi, którzy przenieśli przez rozbiory i zrealizowali ideę państwa polskiego, stosują definicję zawężoną - pamiętają o zbyt wielu ludziach, którzy dużo zainwestowali, by czasami nie być oskarżonymi o bycie Polakiem.
Ode mnie zależy, w którym miejscu jako definiujący pojęcie "Polak" się postawię.
...ale dobrze rozumiem, że mamy inne pojęcie prostego patriotyzmu? Czy to tylko moja krótka pamięć i zła wola?
Mój nie jest owocem przemyśleń ani wizji przeszłości i przyszłości. Nie kocham Polski za coś a raczej mimo wszystko. Zresztą chyba taka jest każda miłość?
Znowu powołam się na ten wpis https://excathedra.pl/discussion/comment/578062/#Comment_578062
I na ten https://excathedra.pl/discussion/comment/577966/#Comment_577966
Kluczowe jedak jest to zdanie, więc je zacytuję in extenso
To jest defiicja negatywna ale ważna - kluczowa w byciu Polakiem jest niemożność bycia kimś innym. Na Niemca Twardoch jest za chudy w uszach, Ślązakiem (w sensie narodowym) nie jest, bo nie ma narodu śląskiego, tak samo nie ma narodu europejskiego, więc kim jest? Tylko Polakiem. Jeśli go nie stać na polskie cnoty i ma tylko polskie wady, tym gorzej dla niego.
Zauważyłem u niektórych z koleżeństwa pokusę cherry picking - że Polak to nieomal święty (nieomal, bo jakby był święty, to by żywcem wzięli do Nieba i tyle by go było), a jak kto mały gnój albo i nawet łajdak to nie Polak, mimo że je bigos i mówi tylko po polsku. Obawiam się, że nie ma tak dobrze, i nawet Dmowski to wiedział stulecie temu z okładem:
...może kluczowe jest jednak rozróżnienie Ojczyzny i Narodu?
Patriotyzm jest od patria, a od Narodu jest nacjonalizm.
Dmowski jak wynika z cycatu - nie odróżniał. Może też w tym problem.
Jest kolega patriotą ojczyzny a nie jest narodu czy odwrotnie?
...wedle mojej propozycji (która odpowiada temu co czuję) patriota jest Ojczyzny z definicji
Ojczyzna - "matka", która mnie "zrodziła" - miejsce i język ojczysty i kultura ukształtowana w określonej geografii, w tym kultura materialna. Oczywiście to wszystko wytwarzają lub współtworzą ludzie, wydzielają jakby z pokolenia na pokolenie, o ile Ojczyzna jest im "matką", o ile się nie wyradzają.
Z Ojczyzny-matki biorę swoje ciało rozumiane jako doczesne życie.
Ojczyzna to chyba coś bardziej konkretnego i uchwytnego niż Naród definiowany jako wspólnota pokoleń zrodzonych przez Ojczyznę i przyjmujących Ojczyznę za matkę. Bo w realu ciężko o tę wspólnotę.
Ojczyzna to owa "ziemia" - "ta ziemia".
ps. u kard. Wyszyńskiego zdaje się było tak: "narodem" jesteśmy a Ojczyznę mamy - i Kościół uczy by miłować Ojczyznę a nie siebie.
To nie jest i nie ma być miłość własna. Może to jest też problem z nacjonalizmem, ostatecznie moralny.
No, nie wiem, jak uchwycić język i kulturę. Język jest śliski i ośliniony.
...bardziej niż Sikorski? Tuleja, Twardoch, "Czarzasty, Hujownia, Kosiniak a nawet Kamysz"?
Nikt nie jest bardziej ośliniony niż RadSik. I to już ustalił niejaki Elon