Skip to content

Jego Świątobliwość Ojciec Święty Leon XIV

1151617181921»

Komentarz

  • Rozczuliłem się na widok jedynego przypadku użycia urody koniunktiwu w angielskim.

  • @Filioquist powiedział(a):

    Thus, just as we affirm that the unitive meaning is inseparable from procreation, we must also affirm that the pursuit of procreation is inseparable from the unitive meaning, as Pope Saint John Paul II later clarifies: “The total physical self-giving would be a lie if it were not the sign and fruit of a total personal self-giving.
    John Paul II, Apostolic Exhortation Familiaris Consortio (22 November 1981), par. 11: AAS 74 (1982), 92.

    ...gdybym miał wybrać jeden uderzający fragment, chociaż to recykling Familiaris Consortio

    "Total personal self-giving"? Powiedziałbym, że w życiu jest różnie. I nawet nikt tego nie uczy, z pewnością nikt nie wymaga.

    Ryzykowne idealizowanie, które w nieciekawym świetle stawia wiele regularnych relacji.

    Tradycyjna nauka moralna była inna.

    I co nam maluczkim o tym myśleć?

    Ale czego Kolega oczekuje od natury skażonej grzechem pierworodnym? Oczywiście, że regularne relacje często prezentują się nieciekawie.

    Tradycyjna nauka, czyli co?

  • @celnik.mateusz powiedział(a):

    @Filioquist powiedział(a):

    Thus, just as we affirm that the unitive meaning is inseparable from procreation, we must also affirm that the pursuit of procreation is inseparable from the unitive meaning, as Pope Saint John Paul II later clarifies: “The total physical self-giving would be a lie if it were not the sign and fruit of a total personal self-giving.
    John Paul II, Apostolic Exhortation Familiaris Consortio (22 November 1981), par. 11: AAS 74 (1982), 92.

    ...gdybym miał wybrać jeden uderzający fragment, chociaż to recykling Familiaris Consortio

    "Total personal self-giving"? Powiedziałbym, że w życiu jest różnie. I nawet nikt tego nie uczy, z pewnością nikt nie wymaga.

    Ryzykowne idealizowanie, które w nieciekawym świetle stawia wiele regularnych relacji.

    Tradycyjna nauka moralna była inna.

    I co nam maluczkim o tym myśleć?

    Ale czego Kolega oczekuje od natury skażonej grzechem pierworodnym? Oczywiście, że regularne relacje często prezentują się nieciekawie.

    ...ja osobiście niewiele oczekuję, ale czy stwierdzenie, że akty małżeńskie są kłamstwem (czyli że są grzeszne) jeśli nie wyrastają z "pełnego oddania osobowego, w którym jest obecna cała osoba" nie jest przesadą?

    I czy nie stanowi odejścia od tradycyjnej nauki?

  • Tradycyjnej, czyli?

  • ...proszę nie udawać, że Kolega nie zna tradycyjnej nauki dotyczącej warunków do tego, aby akt małżeński był wolny od grzechu (ciężkiego lub lekkiego).

  • Chcę usłyszeć Kolegi opinię.

  • ...to nie kwestia opinii

  • Jest, ponieważ poglądy dotyczące teologii małżeństwa były zmienne w czasie. Skąd mam wiedzieć, co Kolega ma na myśli?

  • ...proszę skorzystać z dowolonego XX-wiecznego katechizmu, korzystnie przedsoborowego

    ...żeby nie trafić na jakiegoś Knot(z)a

    Ps.
    Kolega sugeruje, że teraz norma obowiązująca zmieniła się w czasie? I trzeba najpierw wypracować w małżeństwie dojrzałe "pełne oddanie osobowe" zanim się przystąpi do konsumpcji bez grzechu?

  • edytowano 9 January

    Nie bawią mnie te podchody, więc napiszę tylko, że Kolega, zdaje się, by chciał ustalić, co jest dozwolone. Natomiast Kościół interesuje się raczej pytaniem, co jest święte.

    Czy norma się zmieniła? Dla św. Augustyna pożądliwość cielesna jest w ogóle zła i najlepiej powstrzymać się od współżycia. Z tego wnoszę, że różne były opinie.

    Coniugalis enim concubitus generandi gratia non habet culpam; concupiscentiae uero satiandae, sed tamen cum coniuge, propter tori fidem uenialem habet culpam; adulterium uero siue fornicatio letalem habet culpam. Ac per hoc melior est quidem ab omni concubitu continentia quam uel ipse matrimonialis concubitus qui fit causa gignendi.

    /

    Intercourse in marriage, then, when undertaken to beget children, carries no blame. When indulged to satisfy lust, so long as it is with a married partner, it bears only venial blame because It preserves fidelity to the marriage-bed. Adultery or fornication, however, is mortally sinful. In this sphere, abstention from all sexual intercourse is better even than intercourse in marriage undertaken to beget children.

    De bono coniugali

  • Współżycie małżeńskie w celu zrodzenia potomstwa nie rodzi grzechu. Współżycie w celu zaspokojenia pożądliwości, ale z małżonkiem, rodzi grzech powszedni, ze względu na wierność łoża. Natomiast nierząd i cudzołóstwo rodzą grzech ciężki. Zatem lepiej jest powstrzymać się od wszelkiego współżycia niż współżyć nawet w małżeństwie, dla zrodzenia potomstwa.

  • ...nauczanie, nie opinie.

    Ale widzi Kolega - nawet u Augustyna współżycie w celu zrodzenia nie rodzi grzechu. A w FC mamy inne wymaganie - "pełnego oddania osobowego" (=miłość)

    Ale najciekawsze jest co innego - że Augustyn w ogóle nie zauważa tych innych motywacji.

  • Św. Augustyn może na ten temat mieć akurat skrzywione spojrzenie, zważywszy na jego życiorys.
    Od czasów Augustyna teologia i psychologia człowieka posunęła się też już nieco do przodu, a za nimi Magisterium Kościoła.

    Na temat współżycia w małżeństwie wypowiadał się szeroko św. Jan Paweł II. W skrócie podawał właśnie, że współżycie w małżeństwie jest przedłużeniem jedności, którą małżeństwo ma. Jeśli jest ono wynikiem nacisków jednej strony, wymuszania, to nie jest to właściwe - ergo rodzi grzech (lekki).

  • @Filioquist

    Powiem tak, samo to, że Kolega na kilkukrotne uprzejme pytanie wprost odmawia odpowiedzi, to też odpowiedź.

  • @Filioquist powiedział(a):
    ...nauczanie, nie opinie.

    Ale widzi Kolega - nawet u Augustyna współżycie w celu zrodzenia nie rodzi grzechu. A w FC mamy inne wymaganie - "pełnego oddania osobowego" (=miłość)

    Ale najciekawsze jest co innego - że Augustyn w ogóle nie zauważa tych innych motywacji.

    Ale czy nauczanie można tak łatwo oddzielić od opinii? Św Augustyn był po pierwsze biskupem, a po drugie jednym z ważniejszych autorytetów w historii Kościoła. I z jego opinii korzystali późniejsi papieże, biskupi, kapłani.

    Na ile mi wiadomo Kościół nie wydaje technicznych instrukcji, co jest dozwolone, a co nie, bo to by był faryzeizm, a nie katolicyzm. Ważne są motywy, cel, okoliczności, itp.

  • @rozum.von.keikobad powiedział(a):
    @Filioquist

    Powiem tak, samo to, że Kolega na kilkukrotne uprzejme pytanie wprost odmawia odpowiedzi, to też odpowiedź.

    ...kilkukrotną uprzejmą próbę egzaminowania mnie z katechizmu?

    Zapewne w celu przyczepienia się do czegokolwiek w odpowiedzi i w ten sposób zmiany tematu?

  • @celnik.mateusz powiedział(a):

    @Filioquist powiedział(a):
    ...nauczanie, nie opinie.

    Ale widzi Kolega - nawet u Augustyna współżycie w celu zrodzenia nie rodzi grzechu. A w FC mamy inne wymaganie - "pełnego oddania osobowego" (=miłość)

    Ale najciekawsze jest co innego - że Augustyn w ogóle nie zauważa tych innych motywacji.

    Ale czy nauczanie można tak łatwo oddzielić od opinii? Św Augustyn był po pierwsze biskupem, a po drugie jednym z ważniejszych autorytetów w historii Kościoła. I z jego opinii korzystali późniejsi papieże, biskupi, kapłani.

    Na ile mi wiadomo Kościół nie wydaje technicznych instrukcji, co jest dozwolone, a co nie, bo to by był faryzeizm, a nie katolicyzm. Ważne są motywy, cel, okoliczności, itp.

    ...faryzeizm?

    Ok, w takiej sytuacji z przyjemnością przyznam Ci rację :smile:

  • @Filioquist powiedział(a):

    @rozum.von.keikobad powiedział(a):
    @Filioquist

    Powiem tak, samo to, że Kolega na kilkukrotne uprzejme pytanie wprost odmawia odpowiedzi, to też odpowiedź.

    ...kilkukrotną uprzejmą próbę egzaminowania mnie z katechizmu?

    Zapewne w celu przyczepienia się do czegokolwiek w odpowiedzi i w ten sposób zmiany tematu?

    Widzę, skrzywdziło Kolegę to forum.

  • @Filioquist powiedział(a):

    @celnik.mateusz powiedział(a):

    @Filioquist powiedział(a):
    ...nauczanie, nie opinie.

    Ale widzi Kolega - nawet u Augustyna współżycie w celu zrodzenia nie rodzi grzechu. A w FC mamy inne wymaganie - "pełnego oddania osobowego" (=miłość)

    Ale najciekawsze jest co innego - że Augustyn w ogóle nie zauważa tych innych motywacji.

    Ale czy nauczanie można tak łatwo oddzielić od opinii? Św Augustyn był po pierwsze biskupem, a po drugie jednym z ważniejszych autorytetów w historii Kościoła. I z jego opinii korzystali późniejsi papieże, biskupi, kapłani.

    Na ile mi wiadomo Kościół nie wydaje technicznych instrukcji, co jest dozwolone, a co nie, bo to by był faryzeizm, a nie katolicyzm. Ważne są motywy, cel, okoliczności, itp.

    ...faryzeizm?

    Ok, w takiej sytuacji z przyjemnością przyznam Ci rację :smile:

    Tak uważam.
    Papa Benedykt:

    A jednak źle byśmy to wszystko zrozumieli, gdybyśmy na tej podstawie chcieli zdeprecjonować człowieka i powiedzieć: a zatem i tak jest wszystko jedno, w obliczu Boga wszelkie szukanie sprawiedliwości i dobra jest bezprzedmiotowe. Trzeba na to odpowiedzieć: bynajmniej tak nie jest. Mimo wszystko i właśnie wobec tego, co rozważaliśmy, pozostaje nadal żądanie, by mieć nadmiar, jeśli już nie można urzeczywistnić pełnej sprawiedliwości. Lecz co to znaczy? Czy to nie sprzeczność? Otóż, krótko mówiąc, znaczy to, że nie jest jeszcze chrześcijaninem ten, kto ciągle tylko oblicza, co musi zrobić, by właśnie wystarczyło i by za pomocą kazuistycznych sztuczek mógł się jeszcze uważać za człowieka czystego sumienia. A także ten, kto chce obliczyć, gdzie kończy się obowiązek, gdzie można zdobyć przez jakieś opus supererogatorium (czyn nadobowiązkowy) dodatkowe zasługi - jest faryzeuszem, a nie chrześcijaninem. Być chrześcijaninem nie znaczy dopilnowywać obowiązkowej składki i może jeszcze w szczególnej doskonałości przekroczyć granicę zobowiązania. Chrześcijanin to raczej człowiek, który wie, że żyje przez to, iż został obdarowany, i stąd wszelka jego sprawiedliwość na tym tylko może polegać, że sam staje się ofiarodawcą, podobnie jak żebrak, który wdzięczny za to, co otrzymał, hojnie dalej rozdaje. Ten, kto jest tylko sprawiedliwy, rachujący i wyrachowany, kto sądzi, że sam sobie zawdzięcza czyste sumienie i sam siebie potrafi ukształtować, nie jest sprawiedliwy. Ludzka sprawiedliwość może się spełnić tylko przez porzucenie własnych pretensji i we wspaniałomyślnej postawie człowieka w stosunku do Boga. Jest to sprawiedliwość na miarę „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy" - ta prośba okazuje się właściwą formą po chrześcijańsku pojętej ludzkiej sprawiedliwości; polega ona na przebaczaniu drugim, bo istotnie żyjemy z otrzymanego przebaczenia.

  • Droga dziecięctwa Bożego. Nic, co mamy, nie mamy dzięki sobie. Wszystko mamy tylko dzięki nieskończonej dobroci Pana Boga. Jeżeli sobie z tego nie zdamy sprawy, będzie krucho. Pokora, miłość Boga i miłość bliźniego. I chętne przyjmowanie cierpienia - bez narzekania a wręcz z podziękowaniami za nie.

    To jest droga świętości. To samo jest zresztą u Maksymiliana i u wielu innych świętych. Nieco inaczej podane, ale to samo. Zresztą wcześniej u św. Pawła z Tarsu,

  • Papież Leon spotkał się z przedstawicielami bractwa św. Piotra. Fotografowi udało się nawet przyłapać Jego Świątobliwość na uśmiechu.

    https://www.fssp.org/en/audience-with-pope-leo-xiv/?fbclid=IwY2xjawPdmChleHRuA2FlbQIxMABzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEeh1XMzug0mADnpqcUZYsgXMbSYvz90BaZtqQq99yukBrNHEaZBHEwX_wuc10_aem_idyjDLfGLq6t_55NJ_BG1A

  • ...ooo! Faktyczna rzadkość

  • ORĘDZIE OJCA ŚWIĘTEGO LEONA XIV
    NA WIELKI POST 2026


    Słuchać i pościć. Wielki Post jako czas nawrócenia

    Drodzy Bracia i Siostry!

    Wielki Post to czas, w którym Kościół z matczyną troską zaprasza nas do ponownego umieszczenia w centrum naszego życia misterium Boga, aby nasza wiara odzyskała zapał, a nasze serca nie rozpraszały się codziennymi zmartwieniami i rozproszeniami.

    Każdy droga nawrócenia zaczyna się, gdy pozwalamy, aby dotarło do nas Słowo Boże, i przyjmujemy je z uległością ducha. Istnieje zatem związek między darem Słowa Bożego, przestrzenią gościnności, jaką mu oferujemy, i przemianą, jaką ono dokonuje. Dlatego szlak wielkopostny staje się sposobną okazją, by nadstawić ucha na głos Pana i ponowić decyzję pójścia za Chrystusem, podążając z Nim drogą, która wznosi się do Jerozolimy, gdzie wypełnia się misterium Jego męki, śmierci i zmartwychwstania.

    Słuchać

    W tym roku chciałbym zwrócić uwagę przede wszystkim na znaczenie dawania przestrzeni Słowu poprzez słuchanie, ponieważ gotowość do słuchania jest pierwszym znakiem, za pomocą którego objawia się pragnienie nawiązania relacji z drugą osobą.

    Sam Bóg, objawiając się Mojżeszowi w płonącym krzewie, ukazuje, że słuchanie jest cechą charakterystyczną Jego istoty: „Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego” (Wj 3, 7). Słuchanie wołania uciśnionego jest początkiem historii wyzwolenia, w którą Pan angażuje również Mojżesza, posyłając go, by otworzył drogę zbawienia swoim zniewolonym dzieciom.

    Jest to Bóg angażujący, który dziś dociera również do nas z myślami, sprawiającymi drżenie Jego serca. Dlatego słuchanie Słowa w liturgii wychowuje nas do bardziej prawdziwego słuchania rzeczywistości: pośród wielu głosów, które przewijają się przez nasze życie osobiste i społeczne, Pismo Święte uzdalnia nas do rozpoznania tego wołania, które wznosi się z cierpienia i niesprawiedliwości, aby nie pozostało bez odpowiedzi. Wejście w tę wewnętrzną postawę wrażliwości oznacza pozwolenie Bogu, aby pouczył nas dzisiaj, byśmy słuchali tak jak On, aż po rozpoznanie, że „los ubogich stanowi krzyk, który w historii ludzkości nieustannie domaga się odpowiedzi: od naszego życia, naszych społeczeństw, systemów politycznych i ekonomicznych, a także – co nie mniej ważne – od Kościoła”[1].

    Pościć

    Jeśli Wielki Post jest czasem słuchania, to post stanowi konkretną praktykę, która przygotowuje do przyjęcia Słowa Bożego. Wstrzemięźliwość od pokarmu jest bowiem bardzo starożytną i niezastąpioną praktyką ascetyczną na drodze nawrócenia. Właśnie dlatego, że angażuje ciało, uwidacznia to, czego odczuwamy „głód” i co uważamy za niezbędne dla naszego utrzymania. Służy zatem rozeznaniu i uporządkowaniu „żądz”, podtrzymywaniu czujnego głodu i pragnienia sprawiedliwości, wyrywając je z rezygnacji, ucząc, by stawało się modlitwą i odpowiedzialnością względem bliźniego.

    Św. Augustyn, z subtelnością duchową pozwala dostrzec napięcie między czasem teraźniejszym a przyszłym spełnieniem, które przechodzi przez tę troskę o serce, kiedy zauważa: „W czasie ziemskiego życia udziałem ludzi jest łaknąć i pragnąć sprawiedliwości, natomiast nasycenie nią należy do innego życia. Aniołowie sycą się tym chlebem, tym pokarmem. Ludzie zaś odczuwają jego głód, wszyscy są ku niemu zwróceni w pragnieniu. To właśnie owo zwrócenie w pragnieniu rozszerza duszę i powiększa jej zdolność”[2]. Tak rozumiany post pozwala nam nie tylko zdyscyplinować pragnienie, oczyścić je i uczynić bardziej wolnym, ale także poszerzyć je, aby zwracało się ku Bogu i kierowało się ku czynieniu dobra.

    Jednakże, aby post zachował swoją ewangeliczną prawdę i uniknął pokusy napawania serca pychą, musi być zawsze przeżywany w wierze i pokorze. Wymaga on pozostania zakorzenionym w komunii z Panem, ponieważ „nie pości naprawdę ten, kto nie potrafi żywić się Słowem Bożym”[3]. Jako znak widzialny naszego wysiłku wewnętrznego do wyzbycia się – z pomocą łaski – grzechu i zła, post musi obejmować również inne formy rezygnacji, mające na celu przyjęcie bardziej skromnego stylu życia, ponieważ „jedynie asceza czyni życie chrześcijańskie silnym i autentycznym”[4].

    Chciałbym zatem zaprosić was do bardzo konkretnej i często niedocenianej formy wstrzemięźliwości, a mianowicie powstrzymywania się od słów uderzających i raniących naszych bliźnich. Zacznijmy rozbrajać nasz język, rezygnując z ostrych słów, pochopnych osądów, mówienia źle o nieobecnych, którzy nie mogą się bronić, oraz unikając oszczerstw. Starajmy się natomiast nauczyć się ważyć słowa i pielęgnować uprzejmość: w rodzinie, wśród przyjaciół, w miejscach pracy, w mediach społecznościowych, w debatach politycznych, w środkach przekazu, we wspólnotach chrześcijańskich. Wtedy wiele słów nienawiści ustąpi miejsca słowom nadziei i pokoju.

    Razem

    Wreszcie, Wielki Post uwydatnia wspólnotowy wymiar słuchania Słowa i praktykowania postu. Pismo Święte również na wiele sposobów podkreśla ten aspekt. Na przykład, gdy w Księdze Nehemiasza opisuje, że lud zgromadził się, aby wysłuchać publicznego czytania Księgi Prawa i, praktykując post, przygotował się do wyznania wiary i uwielbienia, aby odnowić przymierze z Bogiem (por. Ne 9, 1-3).

    Podobnie nasze parafie, rodziny, grupy kościelne i wspólnoty zakonne są wezwane do podjęcia w Wielkim Poście wspólnej wędrówki, na której słuchanie Słowa Bożego oraz wołania ubogich i ziemi, stanie się formą wspólnego życia, a post będzie wspierał rzeczywistą pokutę. W tej perspektywie nawrócenie dotyczy nie tylko sumienia jednostki, ale także stylu relacji, jakości dialogu, zdolności do otwarcia się na pytania płynące z rzeczywistości i do rozpoznawania tego, co naprawdę kieruje pragnieniem, zarówno w naszych wspólnotach kościelnych, jak i w ludzkości spragnionej sprawiedliwości i pojednania.

    Najdrożsi, prośmy o taką łaskę Wielkiego Postu, która sprawi, że nasze ucho będzie bardziej uważne na Boga i na tych, którzy są ostatnimi. Prośmy o moc postu, która dotknie również języka, aby zmniejszyła się liczba słów, które ranią, a powiększała się przestrzeń dla głosu drugiego człowieka. Podejmijmy też wysiłek, aby nasze wspólnoty stały się miejscami, w których krzyk cierpiących zostanie wysłuchany, a słuchanie zrodzi drogi wyzwolenia, czyniąc nas bardziej gotowymi i gorliwymi w przyczynianiu się do budowania cywilizacji miłości.

    Z serca błogosławię was wszystkich i waszą wielkopostną wędrówkę.

    Z Watykanu, dnia 5 lutego 2026 r., w dniu wspomnienia św. Agaty, dziewicy i męczennicy.

    LEON PP. XIV


    [1] Adhort. apost. Dilexi te (4 października 2025), 9.

    [2] Św. Augustyn, De utilitate ieiunii tractatus unus, 1, 1.

    [3] Benedykt XVI, Katecheza (9 marca 2011), w: „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie 5 (333)/2011, s. 31.

    [4] Św. Paweł VI, Katecheza (7 lutego 1978).

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.