Ciekawe, jest demograficzne "odbicie" w USA, na razie widać że stany demokratyczne straciły 600 tysięcy narodzin a republikańskie zyskały 600 tysięcy narodzin.
@trep powiedział(a):
Może to turystyka wyborcza czerwonych?
Niekoniecznie taka znowu wyborcza. Otóż w stanach "niebieskich" z różnych względów życie jest droższe - to niekoniecznie wynik tego, że rządzą demokraci, ogólnie w "niebieskich" stanach jest więcej wielkich aglomeracji, a tam się żyje drożej. Więc od kiedy 6 lat temu coraz bardziej możliwa stała się praca zdalna, ludzie się przemieszczali do tańszych i często cieplejszych stanów "czerwonych". Druga kwestia to być może imigranci. W USA imigranci na ogół przyjeżdżają z południa i najbliżej południa są stany "czerwone" (z jednym wyjątkiem Kalifornii).
Ale to spekulacje - trzeba by wejść dokładnie w dane.
@trep powiedział(a):
Może to turystyka wyborcza czerwonych?
Niekoniecznie taka znowu wyborcza. Otóż w stanach "niebieskich" z różnych względów życie jest droższe - to niekoniecznie wynik tego, że rządzą demokraci, ogólnie w "niebieskich" stanach jest więcej wielkich aglomeracji, a tam się żyje drożej. Więc od kiedy 6 lat temu coraz bardziej możliwa stała się praca zdalna, ludzie się przemieszczali do tańszych i często cieplejszych stanów "czerwonych". Druga kwestia to być może imigranci. W USA imigranci na ogół przyjeżdżają z południa i najbliżej południa są stany "czerwone" (z jednym wyjątkiem Kalifornii).
Ale to spekulacje - trzeba by wejść dokładnie w dane.
Tak dokładnie o to chodzi, migracja kowidowa do stanów o niższych kosztach na pracę zdalną. To spowodowało duże tąpnięcia na rynku nieruchomości i ogólnie podniesienie cen w stanach do których się zamożni na pracę zdalną przenieśli.
OIDP boom np. na Colorado jest od ponad 10 lat, i ceny nieruchomości wariują. Jeden z niewielu niebieskich stanów o dużym napływie, a zarazem wiadomo, jak wygląda
Bez większego znaczenia. Teraz się zacznie, świat zapłonie, również ten zachodni z błogosławieństwem lewactwa, neokomuny i pacyfistycznej międzynarodówki antyimperialistów
@trep powiedział(a):
Może to turystyka wyborcza czerwonych?
Niekoniecznie taka znowu wyborcza. Otóż w stanach "niebieskich" z różnych względów życie jest droższe - to niekoniecznie wynik tego, że rządzą demokraci, ogólnie w "niebieskich" stanach jest więcej wielkich aglomeracji, a tam się żyje drożej. Więc od kiedy 6 lat temu coraz bardziej możliwa stała się praca zdalna, ludzie się przemieszczali do tańszych i często cieplejszych stanów "czerwonych". Druga kwestia to być może imigranci. W USA imigranci na ogół przyjeżdżają z południa i najbliżej południa są stany "czerwone" (z jednym wyjątkiem Kalifornii).
Ale to spekulacje - trzeba by wejść dokładnie w dane.
Tak dokładnie o to chodzi, migracja kowidowa do stanów o niższych kosztach na pracę zdalną. To spowodowało duże tąpnięcia na rynku nieruchomości i ogólnie podniesienie cen w stanach do których się zamożni na pracę zdalną przenieśli.
Pisząc o "czerwonych" miałem na myśli polskie znaczenie tego słowa.
Niemniej, chodziło mi o to, że to niekoniecznie lepsza dzietność normalnych ludzi niż komunistów - być może część komunistów przeniosła się do stanu republikańskiego i stąd wzrost urodzeń (oraz imigracja spoza USA - jak pisał Rozum). Jeśli tak, to wcale nie musi być dobra wiadomość spoza Agory na wiosenne wieczory - raczej przeciwnie.
@trep powiedział(a):
Może to turystyka wyborcza czerwonych?
Niekoniecznie taka znowu wyborcza. Otóż w stanach "niebieskich" z różnych względów życie jest droższe - to niekoniecznie wynik tego, że rządzą demokraci, ogólnie w "niebieskich" stanach jest więcej wielkich aglomeracji, a tam się żyje drożej. Więc od kiedy 6 lat temu coraz bardziej możliwa stała się praca zdalna, ludzie się przemieszczali do tańszych i często cieplejszych stanów "czerwonych". Druga kwestia to być może imigranci. W USA imigranci na ogół przyjeżdżają z południa i najbliżej południa są stany "czerwone" (z jednym wyjątkiem Kalifornii).
Ale to spekulacje - trzeba by wejść dokładnie w dane.
Tak dokładnie o to chodzi, migracja kowidowa do stanów o niższych kosztach na pracę zdalną. To spowodowało duże tąpnięcia na rynku nieruchomości i ogólnie podniesienie cen w stanach do których się zamożni na pracę zdalną przenieśli.
Pisząc o "czerwonych" miałem na myśli polskie znaczenie tego słowa.
Niemniej, chodziło mi o to, że to niekoniecznie lepsza dzietność normalnych ludzi niż komunistów - być może część komunistów przeniosła się do stanu republikańskiego i stąd wzrost urodzeń (oraz imigracja spoza USA - jak pisał Rozum). Jeśli tak, to wcale nie musi być dobra wiadomość spoza Agory na wiosenne wieczory - raczej przeciwnie.
Mamy już jeden konkret - masa "zredukowanych" pracowników federalnych zniebieszczyła niedawno stan Wirginia. Teraz Demsy mają tam supermajority i robią komunę w do niedawna raczej wychylającym się w republikańską stronę stanie.
Policjanci, którzy zastrzelili pana Muzina zamachowca pójdą pod sąd - prokurator okręgowy to sorosowy nominat, a Austin to czerwone miasto (w naszym rozumieniu, nie amerykańskim).
Tak mnie siem pszypomniało, jak ze dwadzieścia lat temu na zad, przed Białym Domem pobiła się demonstracja Żydów-Gejów z Murzynami-Gejami, o to, którzy są bardziej uciskaną mniejszością. No i nie pamiętam wyniku, bo logiczne, że to przegrani byli najbardziej prześladowani.
Ten tekst jest stanowczo za długi, żeby zmieścić się w poście na FB, ale jest na tyle ciekawy, że moi korespondenci zainteresowani polityką amerykańską powinni do niego sięgnąć bezpośrednio - tym bardziej, że opisane poniżej procesy wypisz-wymaluj opisują działalność polskiego duginisty, Grzegorza Brauna:
Poniżej sam początek:
Jak sieć politycznych katolickich integrystów, rosyjskich ideologów i medialnych prowokatorów systematycznie demontuje ewangelikalne fundamenty amerykańskiej prawicy:
Konwencjonalny sposób rozumienia wstrząsów rozrywających amerykański konserwatyzm traktuje je jako spór o politykę zagraniczną. Izrael albo brak Izraela. Pomoc albo brak pomocy. „America First” kontra „globalizm”. To ujęcie jest błędne w najbardziej zasadniczy możliwy sposób.
To, co się dzieje, nie jest debatą. To jest demontaż.
Mężczyźni i kobiety znajdujący się w centrum tej operacji nie są specjalnie zainteresowani wyborami śródokresowymi w 2026 roku ani nawet wyborami prezydenckimi w 2028 roku. Interesuje ich pytanie, na które pełna odpowiedź zajmie dekadę lub więcej: kto kontroluje ideologiczne i teologiczne DNA bazy Partii Republikańskiej?
Przez siedemdziesiąt lat odpowiedź była jedna: ewangelikalni protestanci. Około 30 procent amerykańskiego elektoratu — z czego 80 procent głosuje na Republikanów — motywowanych głębokim przekonaniem biblijnym, zorganizowanych poprzez dziesiątki tysięcy lokalnych kościołów i związanych wspólnym zobowiązaniem teologicznym wobec Biblii, znajdowało się za sterami ruchu konserwatywnego.
Usuń to — albo przekształć — a otrzymasz inną partię. Nie partię z inną polityką. Partię z innymi bogami.
To jest rzeczywisty cel.
Przedstawię mapę tego, co uważam za najbardziej wyrafinowany atak we współczesnej historii politycznej wraz ze wszystkimi jego wektorami — instytucjonalnymi, intelektualnymi, teologicznymi, pokoleniowymi i medialnymi — i wyjaśnię, jak każdy z nich zasila jeden dziesięcioletni projekt: zastąpienie ewangelikalnej protestanckiej teologii politycznej katolickim integryzmem lub etnonacjonalistycznymi ramami, które postrzegają Żydów, Izrael i protestantów nie jako partnerów przymierza, lecz jako przeciwników chrześcijańskiej cywilizacji.
Niezbędne rozróżnienie: to nie jest o katolicyzmie ani o zwykłych katolikach, lecz o politycznym katolickim integryzmie.
Zanim przedstawię tę operację w całości, jedno wyjaśnienie jest konieczne — bo bez niego analiza zostanie źle odczytana, a jej błędna interpretacja służy interesom samej operacji.
To nie jest o katolikach.
Siedemdziesiąt milionów amerykańskich katolików, którzy chodzą w niedzielę na mszę, głosują zgodnie z sumieniem, płacą podatki, trenują drużyny Little League i przez pięćdziesiąt lat byli niezawodnymi partnerami w ruchu pro-life, nie są przedmiotem tej analizy. W pewnym sensie są raczej jednymi z jej ofiar.
Polityczny katolicyzm integrystyczny używany w tej operacji nie ma żadnego związku z codzienną wiarą amerykańskich katolików. Wykorzystuje słownictwo i symbole tradycji religijnej jako pojazd dla projektu zdobycia władzy — projektu, który większość praktykujących katolików uznałaby za obcy i niepokojący.
W rzeczywistości można argumentować, że poza klasą influencerów i twórców opinii zwykli katolicy nawet nie wiedzą, że coś takiego się dzieje.
To, co jest faktycznie wdrażane, to konkretny ideologiczny koktajl złożony z trzech elementów, z których żaden nie reprezentuje głównego nurtu życia katolickiego w Stanach Zjednoczonych.
Pierwszy składnik: integryzm
Integryzm, to przed-soborowa teologia polityczna, zgodnie z którą Kościół katolicki powinien sprawować bezpośrednią władzę nad rządami świeckimi, wolność religijna jest protestanckim błędem, a prawidłowo uporządkowane państwo musi podporządkować się nauczaniu Kościoła.
Nie jest to stanowisko Konferencji Biskupów Katolickich USA.
Nie jest to stanowisko papieża Franciszka.
Jest to stanowisko niewielkiej, lecz bardzo dobrze wykształconej grupy teoretyków akademickich — Vermeule, Ahmari, Deneen, Pappin — którzy przez ostatnią dekadę budowali intelektualną infrastrukturę i otwarcie deklarują swój cel: zastąpić protestancki liberalny porządek konstytucyjny, na którym powstała Ameryka.
Drugi składnik: tradycjonalizm powiązany z SSPX
Drugi element to środowisko twardych zwolenników łacińskiej mszy, Bractwa Świętego Piusa X, sedewakantystów i quasi-sedewakantystów, którzy postrzegają Sobór Watykański II jako katastrofalną zdradę, a posoborowy Kościół jako nielegitymizowany lub poważnie skompromitowany.
W tym świecie funkcjonuje Nick Fuentes.
Jego cały aparat teologiczny — symbolika Credo Apostolskiego, wezwania do Chrystusa Króla, jawna wrogość wobec ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego — pochodzi z tradycjonalistycznego środowiska katolickiego, które sam Watykan wielokrotnie dyscyplinował i z którym większość amerykańskich katolików nigdy się nie zetknęła.
Trzeci składnik: importowany sekciarski konflikt europejski i bliskowschodni
To być może najważniejszy element, bo wyjaśnia coś, co wielu amerykańskich obserwatorów dezorientuje: dlaczego to wszystko wydaje się tak obce.
Wydaje się obce, ponieważ jest obce.
Ameryka nie posiada własnej tradycji antysemityzmu zakorzenionej w dwóch tysiącach lat życia w bliskim sąsiedztwie społeczności żydowskich w cywilizacji katolickiej lub prawosławnej.
Nie było pogromów.
Nie było afery Dreyfusa.
Nie było wieków żydowskich gett narzuconych przez prawo kościelne, oskarżeń o mord rytualny, przymusowych konwersji i wypędzeń.
Specyficzna tekstura europejskiego antysemityzmu — teologiczna pogarda, spiskowe narracje o żydowskiej władzy, język „bogobójców”, „lichwiarzy” i „bezpaństwowych kosmopolitów” — nie jest rodzimą częścią amerykańskiej kultury politycznej. Musiała zostać zaimportowana.
I właśnie to się dzieje.
geopolityczne ramy importowanej ideologii Aleksandra Dugina są rosyjskie
integralistyczna teologia polityczna pochodzi z przed-oświeceniowej myśli katolickiej Europy
tradycjonalizm SSPX ma pochodzenie francuskie
Konkretny zestaw antysemickich teorii spiskowych — o żydowskiej kontroli mediów, finansów i polityki zagranicznej — jest rozpoznawalnie wywiedziony z europejskiej skrajnej prawicy, przetworzony przez kulturę internetową w USA i przepakowany dla nowego pokolenia.
Problem wyborców
Jest jeszcze jedna rzecz, którą trzeba powiedzieć wprost, ponieważ ujawnia desperację stojącą za agresją tej operacji.
Ta sieć ma:
infrastrukturę
influencerów
think tanki
podcasty
czasopisma akademickie
i wiceprezydenta, który jeszcze jej nie potępił.
Nie ma natomiast wyborców.
Amerykańscy katolicy nigdy nie głosowali blokowo na katolickich nacjonalistów.
Włoscy katolicy w New Jersey, irlandzcy w Bostonie, latynoscy w Teksasie i na Florydzie głosują według:
gospodarki
imigracji
przestępczości
pracy
rodziny
Nie głosują według integralistycznej teologii politycznej, bo nigdy o niej nie słyszeli.
Rzeczywista baza wyborcza ruchu Groyper — po odjęciu internetowego wzmocnienia — jest znikoma.
Nick Fuentes:
nie potrafi wymienić lokalnych liderów okręgów wyborczych
nie potrafi wygrać wyborów do rady miasta
Jego milion widzów livestreamów to zjawisko medialne, nie koalicja wyborcza.
Dlatego operacja musi nawracać zamiast przekonywać.
Nie może wygrać uczciwej walki o bazę Republikanów, więc musi zmienić samą bazę:
demoralizując i dezorientując teologicznie wyborców ewangelikalnych
rekrutując następne pokolenie zanim uformuje przekonania
przejmując instytucjonalną infrastrukturę ruchu
Drugie rozróżnienie: to nie jest Donald Trump
Donald Trump nie stworzył tej operacji.
Nie kontroluje jej.
Pod wieloma względami nawet w pełni jej nie rozumie.
Wzrost jego znaczenia politycznego był napędzany realnymi krzywdami narastającymi przez dekady w amerykańskiej klasie pracującej i średniej:
deindustrializacją
umowami handlowymi niszczącymi przemysł
dwiema kosztownymi wojnami na Bliskim Wschodzie
niesprawnym systemem imigracyjnym
pogardą elit wobec własnych obywateli
Te krzywdy były realne.
Wyborcy Trumpa nie głosowali za antysemityzmem.
Nie głosowali za białym nacjonalizmem.
Nie głosowali za demontażem sojuszu ewangelikalno-izraelskiego.
Głosowali przeciw establishmentowi, który przestał ich reprezentować.
Sieć opisywana w tej analizie nie stworzyła tych krzywd, ale nauczyła się je eksploatować.
Mechanizm działa tak:
Masz rację — wojna w Iraku była katastrofą.
Masz rację — establishment polityki zagranicznej cię okłamał.
Masz rację — zasoby USA były marnowane.
A teraz pozwól nam powiedzieć kto naprawdę za tym stoi.
To klasyczna operacja „bait and switch”:
przynęta jest prawdziwa
podmiana jest radykalna
Część pierwsza: plan i jego autor:
Żadna poważna analiza tej operacji nie może zacząć się gdzie indziej niż od Aleksandra Dugina.
Urodzony w 1962 roku jako syn pułkownika radzieckiego wywiadu wojskowego, opublikował w 1997 roku książkę Foundations of Geopolitics.
Książka została przyjęta jako podręcznik w Rosyjskiej Akademii Wojskowej i uważa się, że przez trzy dekady była strategicznym wzorcem rosyjskiej polityki zagranicznej.
Jej kluczowa teza dotycząca USA jest chirurgicznie precyzyjna:
Ameryki nie da się pokonać militarnie. Można ją pokonać tylko od środka, poprzez rozbicie więzi:
rasowych
etnicznych
regionalnych
religijnych
Wśród celów religijnych wskazano szczególnie jeden:
sojusz między ewangelikalnymi protestantami a państwem Izrael.
Mechanizm miał polegać na zastąpieniu protestanckiego nacjonalizmu chrześcijańskiego czymś starszym i twardszym: europejskim etnonacjonalizmem „krew i ziemia” z katolicką lub prawosławną twarzą.
Bardzo interesujący i ważny tekst, oczywiście to własnie ów "sojusz między ewangelikalnymi protestantami a państwem Izrael" najbardziej szkodzi Ameryce.
@MarianoX powiedział(a):
Bardzo interesujący i ważny tekst, oczywiście to własnie ów "sojusz między ewangelikalnymi protestantami a państwem Izrael" najbardziej szkodzi Ameryce.
...ok, no dobrze, ale jak on właściwie szkodzi? Ktoś mógłby mi wytłumaczyć?
Niesamodzielność szkodzi zawsze i wszędzie. Ameryka ma dbać o interesy Ameryki a nie spełniać obietnice Pana Boga sprzed trzech tysięcty lat, swoją drogą dawno temu już spełnione.
Skoro o religijnym froncie mowa - polecam Waszej uwadze nazwisko kolejnej demokratycznej Wunderwaffe - James Tallarico. Wizerunkowo sobowtór Memcena, w Teksasie wymachuje "Ewangelią Tomasza" i tłumaczy, że aborcja i transseks są OK. Stuprocentowa kobieta woke w ciele białego mężczyzny, w którą wpompowano setki milionów dolarów. Cel: stolec senacki, a potem może więcej, co przed dekadą nie udało się Beto O'Rurce.
@peterman powiedział(a):
Stuprocentowa kobieta woke w ciele białego mężczyzny
Trans? Chyba mnie coś ominęło.
Dobrze że ma ręku Nowy Testament a nie Stary, dobra zmiana. Dobrze przemawia, krytykuje strukturę mediów w USA, ciekawa postać.
@peterman powiedział(a):
Stuprocentowa kobieta woke w ciele białego mężczyzny
Trans? Chyba mnie coś ominęło.
Dobrze że ma ręku Nowy Testament a nie Stary, dobra zmiana. Dobrze przemawia, krytykuje strukturę mediów w USA, ciekawa postać.
Metaforyczna kobieta i wysłannik Szatana w jednym.
Komentarz
Biorąc pod uwagę linię tytułu, to by się nadawało do wątku Dobra wiadomoś z rana.
Washington Kompost
...dzięki!
Ciekawe, jest demograficzne "odbicie" w USA, na razie widać że stany demokratyczne straciły 600 tysięcy narodzin a republikańskie zyskały 600 tysięcy narodzin.
https://notthebee.com/article/study-shows-post-covid-baby-boom-in-red-states-while-blue-states-see-drop-in-births?from_social=twitter
https://x.com/BradWilcoxIFS/status/2027007463917068651
Może to turystyka wyborcza czerwonych?
Niekoniecznie taka znowu wyborcza. Otóż w stanach "niebieskich" z różnych względów życie jest droższe - to niekoniecznie wynik tego, że rządzą demokraci, ogólnie w "niebieskich" stanach jest więcej wielkich aglomeracji, a tam się żyje drożej. Więc od kiedy 6 lat temu coraz bardziej możliwa stała się praca zdalna, ludzie się przemieszczali do tańszych i często cieplejszych stanów "czerwonych". Druga kwestia to być może imigranci. W USA imigranci na ogół przyjeżdżają z południa i najbliżej południa są stany "czerwone" (z jednym wyjątkiem Kalifornii).
Ale to spekulacje - trzeba by wejść dokładnie w dane.
Tak dokładnie o to chodzi, migracja kowidowa do stanów o niższych kosztach na pracę zdalną. To spowodowało duże tąpnięcia na rynku nieruchomości i ogólnie podniesienie cen w stanach do których się zamożni na pracę zdalną przenieśli.
OIDP boom np. na Colorado jest od ponad 10 lat, i ceny nieruchomości wariują. Jeden z niewielu niebieskich stanów o dużym napływie, a zarazem wiadomo, jak wygląda
Uśpiona komórka czy samotny wilk?
Masakra w Teksasie.
https://www.breitbart.com/border/2026/03/01/fbi-on-austin-mass-shooting-evidence-indicates-potential-nexus-to-terrorism/
Bez większego znaczenia. Teraz się zacznie, świat zapłonie, również ten zachodni z błogosławieństwem lewactwa, neokomuny i pacyfistycznej międzynarodówki antyimperialistów
Pisząc o "czerwonych" miałem na myśli polskie znaczenie tego słowa.
Niemniej, chodziło mi o to, że to niekoniecznie lepsza dzietność normalnych ludzi niż komunistów - być może część komunistów przeniosła się do stanu republikańskiego i stąd wzrost urodzeń (oraz imigracja spoza USA - jak pisał Rozum). Jeśli tak, to wcale nie musi być dobra wiadomość spoza Agory na wiosenne wieczory - raczej przeciwnie.
Mamy już jeden konkret - masa "zredukowanych" pracowników federalnych zniebieszczyła niedawno stan Wirginia. Teraz Demsy mają tam supermajority i robią komunę w do niedawna raczej wychylającym się w republikańską stronę stanie.
To jest tak grubymi nićmi szyte że to chyba prawda.
O panu Muzinu więcej szczegółów, nie wszystko jeszcze potwierdzone.
https://www.hindustantimes.com/world-news/us-news/who-is-ndiaga-diagne-laura-loomer-reveals-alleged-identity-of-austin-bufords-bar-shooting-suspect-101772387064498.html
Nieco spostrzeżeń z Wirginii.
https://x.com/shipwreckedcrew/status/2028498261317972010
Tak, ale to pokazuje, jak błędnie można odczytywać statystyki (a i zdarzenia na postawie relacyj) bez zagłębienia się w szczegóły.
Policjanci, którzy zastrzelili pana Muzina zamachowca pójdą pod sąd - prokurator okręgowy to sorosowy nominat, a Austin to czerwone miasto (w naszym rozumieniu, nie amerykańskim).
https://x.com/Savsays/status/2028900348534853866
Humor a la Notto
by Krzysztof Ostrowski
Tak mnie siem pszypomniało, jak ze dwadzieścia lat temu na zad, przed Białym Domem pobiła się demonstracja Żydów-Gejów z Murzynami-Gejami, o to, którzy są bardziej uciskaną mniejszością. No i nie pamiętam wyniku, bo logiczne, że to przegrani byli najbardziej prześladowani.
Kristi Noem zwolniona z kerowniczego stolca w DHS. Czas na męską rękę w pogoni za nielegalnymi pokemonami.
https://www.breitbart.com/national-security/2026/03/05/kristi-noem-out-trump-picks-sen-markwayne-mullin-as-replacement/
Zbigniew Szczęsny:
Ten tekst jest stanowczo za długi, żeby zmieścić się w poście na FB, ale jest na tyle ciekawy, że moi korespondenci zainteresowani polityką amerykańską powinni do niego sięgnąć bezpośrednio - tym bardziej, że opisane poniżej procesy wypisz-wymaluj opisują działalność polskiego duginisty, Grzegorza Brauna:
Poniżej sam początek:
Jak sieć politycznych katolickich integrystów, rosyjskich ideologów i medialnych prowokatorów systematycznie demontuje ewangelikalne fundamenty amerykańskiej prawicy:
Konwencjonalny sposób rozumienia wstrząsów rozrywających amerykański konserwatyzm traktuje je jako spór o politykę zagraniczną. Izrael albo brak Izraela. Pomoc albo brak pomocy. „America First” kontra „globalizm”. To ujęcie jest błędne w najbardziej zasadniczy możliwy sposób.
To, co się dzieje, nie jest debatą. To jest demontaż.
Mężczyźni i kobiety znajdujący się w centrum tej operacji nie są specjalnie zainteresowani wyborami śródokresowymi w 2026 roku ani nawet wyborami prezydenckimi w 2028 roku. Interesuje ich pytanie, na które pełna odpowiedź zajmie dekadę lub więcej: kto kontroluje ideologiczne i teologiczne DNA bazy Partii Republikańskiej?
Przez siedemdziesiąt lat odpowiedź była jedna: ewangelikalni protestanci. Około 30 procent amerykańskiego elektoratu — z czego 80 procent głosuje na Republikanów — motywowanych głębokim przekonaniem biblijnym, zorganizowanych poprzez dziesiątki tysięcy lokalnych kościołów i związanych wspólnym zobowiązaniem teologicznym wobec Biblii, znajdowało się za sterami ruchu konserwatywnego.
Usuń to — albo przekształć — a otrzymasz inną partię. Nie partię z inną polityką. Partię z innymi bogami.
To jest rzeczywisty cel.
Przedstawię mapę tego, co uważam za najbardziej wyrafinowany atak we współczesnej historii politycznej wraz ze wszystkimi jego wektorami — instytucjonalnymi, intelektualnymi, teologicznymi, pokoleniowymi i medialnymi — i wyjaśnię, jak każdy z nich zasila jeden dziesięcioletni projekt: zastąpienie ewangelikalnej protestanckiej teologii politycznej katolickim integryzmem lub etnonacjonalistycznymi ramami, które postrzegają Żydów, Izrael i protestantów nie jako partnerów przymierza, lecz jako przeciwników chrześcijańskiej cywilizacji.
Niezbędne rozróżnienie: to nie jest o katolicyzmie ani o zwykłych katolikach, lecz o politycznym katolickim integryzmie.
Zanim przedstawię tę operację w całości, jedno wyjaśnienie jest konieczne — bo bez niego analiza zostanie źle odczytana, a jej błędna interpretacja służy interesom samej operacji.
To nie jest o katolikach.
Siedemdziesiąt milionów amerykańskich katolików, którzy chodzą w niedzielę na mszę, głosują zgodnie z sumieniem, płacą podatki, trenują drużyny Little League i przez pięćdziesiąt lat byli niezawodnymi partnerami w ruchu pro-life, nie są przedmiotem tej analizy. W pewnym sensie są raczej jednymi z jej ofiar.
Polityczny katolicyzm integrystyczny używany w tej operacji nie ma żadnego związku z codzienną wiarą amerykańskich katolików. Wykorzystuje słownictwo i symbole tradycji religijnej jako pojazd dla projektu zdobycia władzy — projektu, który większość praktykujących katolików uznałaby za obcy i niepokojący.
W rzeczywistości można argumentować, że poza klasą influencerów i twórców opinii zwykli katolicy nawet nie wiedzą, że coś takiego się dzieje.
To, co jest faktycznie wdrażane, to konkretny ideologiczny koktajl złożony z trzech elementów, z których żaden nie reprezentuje głównego nurtu życia katolickiego w Stanach Zjednoczonych.
Pierwszy składnik: integryzm
Integryzm, to przed-soborowa teologia polityczna, zgodnie z którą Kościół katolicki powinien sprawować bezpośrednią władzę nad rządami świeckimi, wolność religijna jest protestanckim błędem, a prawidłowo uporządkowane państwo musi podporządkować się nauczaniu Kościoła.
Nie jest to stanowisko Konferencji Biskupów Katolickich USA.
Nie jest to stanowisko papieża Franciszka.
Jest to stanowisko niewielkiej, lecz bardzo dobrze wykształconej grupy teoretyków akademickich — Vermeule, Ahmari, Deneen, Pappin — którzy przez ostatnią dekadę budowali intelektualną infrastrukturę i otwarcie deklarują swój cel: zastąpić protestancki liberalny porządek konstytucyjny, na którym powstała Ameryka.
Drugi składnik: tradycjonalizm powiązany z SSPX
Drugi element to środowisko twardych zwolenników łacińskiej mszy, Bractwa Świętego Piusa X, sedewakantystów i quasi-sedewakantystów, którzy postrzegają Sobór Watykański II jako katastrofalną zdradę, a posoborowy Kościół jako nielegitymizowany lub poważnie skompromitowany.
W tym świecie funkcjonuje Nick Fuentes.
Jego cały aparat teologiczny — symbolika Credo Apostolskiego, wezwania do Chrystusa Króla, jawna wrogość wobec ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego — pochodzi z tradycjonalistycznego środowiska katolickiego, które sam Watykan wielokrotnie dyscyplinował i z którym większość amerykańskich katolików nigdy się nie zetknęła.
Trzeci składnik: importowany sekciarski konflikt europejski i bliskowschodni
To być może najważniejszy element, bo wyjaśnia coś, co wielu amerykańskich obserwatorów dezorientuje: dlaczego to wszystko wydaje się tak obce.
Wydaje się obce, ponieważ jest obce.
Ameryka nie posiada własnej tradycji antysemityzmu zakorzenionej w dwóch tysiącach lat życia w bliskim sąsiedztwie społeczności żydowskich w cywilizacji katolickiej lub prawosławnej.
Nie było pogromów.
Nie było afery Dreyfusa.
Nie było wieków żydowskich gett narzuconych przez prawo kościelne, oskarżeń o mord rytualny, przymusowych konwersji i wypędzeń.
Specyficzna tekstura europejskiego antysemityzmu — teologiczna pogarda, spiskowe narracje o żydowskiej władzy, język „bogobójców”, „lichwiarzy” i „bezpaństwowych kosmopolitów” — nie jest rodzimą częścią amerykańskiej kultury politycznej. Musiała zostać zaimportowana.
I właśnie to się dzieje.
tradycjonalizm SSPX ma pochodzenie francuskie
Konkretny zestaw antysemickich teorii spiskowych — o żydowskiej kontroli mediów, finansów i polityki zagranicznej — jest rozpoznawalnie wywiedziony z europejskiej skrajnej prawicy, przetworzony przez kulturę internetową w USA i przepakowany dla nowego pokolenia.
Problem wyborców
Jest jeszcze jedna rzecz, którą trzeba powiedzieć wprost, ponieważ ujawnia desperację stojącą za agresją tej operacji.
Ta sieć ma:
infrastrukturę
Nie ma natomiast wyborców.
Amerykańscy katolicy nigdy nie głosowali blokowo na katolickich nacjonalistów.
Włoscy katolicy w New Jersey, irlandzcy w Bostonie, latynoscy w Teksasie i na Florydzie głosują według:
rodziny
Nie głosują według integralistycznej teologii politycznej, bo nigdy o niej nie słyszeli.
Rzeczywista baza wyborcza ruchu Groyper — po odjęciu internetowego wzmocnienia — jest znikoma.
Nick Fuentes:
nie potrafi wymienić lokalnych liderów okręgów wyborczych
Jego milion widzów livestreamów to zjawisko medialne, nie koalicja wyborcza.
Dlatego operacja musi nawracać zamiast przekonywać.
Nie może wygrać uczciwej walki o bazę Republikanów, więc musi zmienić samą bazę:
demoralizując i dezorientując teologicznie wyborców ewangelikalnych
przejmując instytucjonalną infrastrukturę ruchu
Drugie rozróżnienie: to nie jest Donald Trump
Donald Trump nie stworzył tej operacji.
Pod wieloma względami nawet w pełni jej nie rozumie.
Wzrost jego znaczenia politycznego był napędzany realnymi krzywdami narastającymi przez dekady w amerykańskiej klasie pracującej i średniej:
deindustrializacją
pogardą elit wobec własnych obywateli
Te krzywdy były realne.
Wyborcy Trumpa nie głosowali za antysemityzmem.
Nie głosowali za demontażem sojuszu ewangelikalno-izraelskiego.
Głosowali przeciw establishmentowi, który przestał ich reprezentować.
Sieć opisywana w tej analizie nie stworzyła tych krzywd, ale nauczyła się je eksploatować.
Mechanizm działa tak:
Masz rację — wojna w Iraku była katastrofą.
Masz rację — zasoby USA były marnowane.
A teraz pozwól nam powiedzieć kto naprawdę za tym stoi.
To klasyczna operacja „bait and switch”:
przynęta jest prawdziwa
podmiana jest radykalna
Część pierwsza: plan i jego autor:
Żadna poważna analiza tej operacji nie może zacząć się gdzie indziej niż od Aleksandra Dugina.
Urodzony w 1962 roku jako syn pułkownika radzieckiego wywiadu wojskowego, opublikował w 1997 roku książkę Foundations of Geopolitics.
Książka została przyjęta jako podręcznik w Rosyjskiej Akademii Wojskowej i uważa się, że przez trzy dekady była strategicznym wzorcem rosyjskiej polityki zagranicznej.
Jej kluczowa teza dotycząca USA jest chirurgicznie precyzyjna:
Ameryki nie da się pokonać militarnie. Można ją pokonać tylko od środka, poprzez rozbicie więzi:
rasowych
religijnych
Wśród celów religijnych wskazano szczególnie jeden:
sojusz między ewangelikalnymi protestantami a państwem Izrael.
Mechanizm miał polegać na zastąpieniu protestanckiego nacjonalizmu chrześcijańskiego czymś starszym i twardszym: europejskim etnonacjonalizmem „krew i ziemia” z katolicką lub prawosławną twarzą.
Całość tutaj:
https://x.com/DefiyantlyFree/status/2029681200189636717
Bardzo interesujący i ważny tekst, oczywiście to własnie ów "sojusz między ewangelikalnymi protestantami a państwem Izrael" najbardziej szkodzi Ameryce.
...ok, no dobrze, ale jak on właściwie szkodzi? Ktoś mógłby mi wytłumaczyć?
Niesamodzielność szkodzi zawsze i wszędzie. Ameryka ma dbać o interesy Ameryki a nie spełniać obietnice Pana Boga sprzed trzech tysięcty lat, swoją drogą dawno temu już spełnione.
Skoro o religijnym froncie mowa - polecam Waszej uwadze nazwisko kolejnej demokratycznej Wunderwaffe - James Tallarico. Wizerunkowo sobowtór Memcena, w Teksasie wymachuje "Ewangelią Tomasza" i tłumaczy, że aborcja i transseks są OK. Stuprocentowa kobieta woke w ciele białego mężczyzny, w którą wpompowano setki milionów dolarów. Cel: stolec senacki, a potem może więcej, co przed dekadą nie udało się Beto O'Rurce.
Trans? Chyba mnie coś ominęło.
Dobrze że ma ręku Nowy Testament a nie Stary, dobra zmiana. Dobrze przemawia, krytykuje strukturę mediów w USA, ciekawa postać.
Metaforyczna kobieta i wysłannik Szatana w jednym.
Szczepionki zrobiły z nas warzywa.
U nas za pierwszego Ziobry też tak się stało. Nikt nie wie dlaczego.