@los powiedział(a):
Demokracja to też realizm. Donald Tusk tak absolutnie deminuje tamtą stronę (i obawiam się, że całą Polskę), że wystawianie innego kandydata byłoby niepoważne. Bo kto to miałby być? Józefaciuk czy Kierwiński?
Właśnie, Trzaskowski? A gdzie się podział Grześ Schetyna tak w ogóle?
@los powiedział(a):
Demokracja to też realizm. Donald Tusk tak absolutnie deminuje tamtą stronę (i obawiam się, że całą Polskę), że wystawianie innego kandydata byłoby niepoważne. Bo kto to miałby być? Józefaciuk czy Kierwiński?
On jest w swojej formacji bardziej bezalternatywny niż swego czasu tow. Soso Dżugaszwili.
@los powiedział(a):
Demokracja to też realizm. Donald Tusk tak absolutnie deminuje tamtą stronę (i obawiam się, że całą Polskę), że wystawianie innego kandydata byłoby niepoważne. Bo kto to miałby być? Józefaciuk czy Kierwiński?
On jest w swojej formacji bardziej bezalternatywny niż swego czasu tow. Soso Dżugaszwili.
Jest bezalternatywny, bo jest najbardziej wiarygodny. Elektorat wie, że to jedyny polityk, który nienawidzi PiS i jego zwolenników tak mocno jak on sam.
@los powiedział(a):
Demokracja to też realizm. Donald Tusk tak absolutnie deminuje tamtą stronę (i obawiam się, że całą Polskę), że wystawianie innego kandydata byłoby niepoważne. Bo kto to miałby być? Józefaciuk czy Kierwiński?
Jozefaciuk to nie wiem czy jeszcze jest w partii, w klubie poselskim już nie.
@los powiedział(a):
Demokracja to też realizm. Donald Tusk tak absolutnie deminuje tamtą stronę (i obawiam się, że całą Polskę), że wystawianie innego kandydata byłoby niepoważne. Bo kto to miałby być? Józefaciuk czy Kierwiński?
Jozefaciuk to nie wiem czy jeszcze jest w partii, w klubie poselskim już nie.
@los powiedział(a):
Demokracja to też realizm. Donald Tusk tak absolutnie deminuje tamtą stronę (i obawiam się, że całą Polskę), że wystawianie innego kandydata byłoby niepoważne. Bo kto to miałby być? Józefaciuk czy Kierwiński?
Jozefaciuk to nie wiem czy jeszcze jest w partii, w klubie poselskim już nie.
Osoba może być wszędzie, nawet na Wawelu. Byleby tylko nie wróciła do fabryki, znaczy się szkoły...
Taka dziwna aktualność do mnie napłynęła na maila. Wie ktoś o co chodzi, bo w sieci nie znajduję żadnych konkretów?
Szanowni Państwo, Drodzy Darczyńcy, Przyjaciele,
zwracamy się do Was w duchu odpowiedzialności i szczerości, które traktujemy jako fundament łączącej nas relacji. Wiemy, że każda złotówka przekazana na rzecz Pomocy Kościołowi w Potrzebie jest wyrazem zaufania i Waszej nieograniczonej miłości dla potrzebujących braci i sióstr w wierze żyjących na całym świecie.
To właśnie z troski o to zaufanie oraz o najwyższe standardy etyczne naszej misji, a także w związku z sygnałami, które otrzymywaliśmy – kierownictwo Sekcji Polskiej Pomocy Kościołowi w Potrzebie zainicjowało przeprowadzenie szczegółowego audytu wewnętrznego. Wstępne wyniki tej kontroli wykazały pewne nieprawidłowości, do których doszło w Sekcji Polskiej przed październikiem 2024 r. Z uwagi na delikatny charakter sprawy, a także etap, na którym się ona obecnie znajduje - nie możemy w tym momencie udzielić pełniejszej informacji. Niemniej pragniemy zapewnić, że podejmujemy stanowcze działania. W kwestiach wymagających dogłębnego wyjaśnienia, zdecydowaliśmy się złożyć zawiadomienie do prokuratury - tak, żeby niezależne organy państwowe oceniły zebrany materiał i zdecydowały o ewentualnych dalszych krokach prawnych. Na tym etapie, szanując zasady państwa prawa, nie wyciągamy ostatecznych wniosków co do winy oraz odpowiedzialności konkretnych osób. Dążymy natomiast do całkowitej transparentności i deklarujemy nasze pełne zaangażowanie w drodze do ustalenia wszystkich faktów. Równocześnie w ramach naszej organizacji już wprowadzamy programy naprawcze, które w przyszłości zapobiegną wystąpieniu podobnych sytuacji. Pragniemy podkreślić, że zdiagnozowane trudności dotyczą wyłącznie Sekcji Polskiej i nie miały wpływu na realizację projektów realizowanych przez naszą organizację na świecie.
Jest nam dogłębnie przykro. Czujemy ból, że cień wątpliwości może teraz paść na dzieło, które budujemy wspólnie z Państwem od lat. Jednak to właśnie miłość do Kościoła i szacunek do Waszej ofiarności nakazały nam stanąć w prawdzie, nawet jeśli jest ona dla nas trudna.
Wierzymy, że ratowanie prześladowanych chrześcijan, pomoc ludności w sytuacjach kryzysowych, budowa kościołów tam, gdzie są one burzone, i niesienie nadziei w najdalsze zakątki świata – jest ważniejsze od ewentualnych przewinień jednostek. Dziś, bardziej niż kiedykolwiek, nasi bracia i siostry żyjący na Bliskim Wschodzie, w Afryce, czy innych miejscach potrzebują Waszych otwartych serc.
Dlatego prosimy o dalsze zaufanie i modlitwę w intencji Pomocy Kościołowi w Potrzebie. Wasze wsparcie jest dla nas sygnałem, że mimo przeciwności, dobro jest wciąż silniejsze. Ufamy, że wspólnie wyjdziemy z tej sytuacji mocniejsi, bardziej transparentni, a nasze oddanie służbie tym, którzy tego potrzebują będzie jeszcze głębsze.
Wiemy, że niniejsza wiadomość może rodzić u Państwa dodatkowe pytania. Dlatego zachęcamy do mailowego kontaktu z nami pod adresem: kontakt@pkwp.org
Będziemy starali się odpowiedzieć na wszystkie wątpliwości, a także w miarę możliwości wynikających z zasad toczących się postępowań wyjaśniających – przekazywać informację o postępach w ustalaniu faktów.
Z wyrazami głębokiego szacunku i wdzięczności,
ks. dr hab. Jan Witold Żelazny
Dyrektor Sekcji Polskiej Pomoc Kościołowi w Potrzebie
To typowy zarzut w Polsce wobec wszystkich, co cokolwiek robią. Bo np. taki Kaczyński też mógł zrobić dużo więcej, prawda? Stawiają go najczęściej ci, których największym życiowym osiągnięciem jest samodzielne zawiązanie butów.
A tak się starali. Oczekuję tylko teraz uwag, że co prawda nie tuszował ale mógł zrobić dużo więcej!
Albo tak? "I w sumie potwierdza się obraz, który mniej więcej mamy zarysowany. Dopóki nie trafił w złe kręgi, do samej Sodomy, to był naprawdę porządny człowiek. Trzeba przy tym wszystkim uwzględnić, że komusze służby niekoniecznie były zainteresowane zwalczaniem pedofilii wśród kleru — ba, potrafiły nad jej sprawcami roztaczać parasol ochronny (vide sprawa Surgenta)."
Dyrektor generalny Palantir, Alex Karp: „Ta technologia zakłóca porządek społeczny ludzkości, głównie wyborców Demokratów, i osłabia ich siłę ekonomiczną, a zwiększa siłę ekonomiczną wyborców z wykształceniem zawodowym, klasy robotniczej, często płci męskiej. Te zmiany zachwieją każdym aspektem naszego społeczeństwa”.
@Przemko powiedział(a):
Dyrektor generalny Palantir, Alex Karp: „Ta technologia zakłóca porządek społeczny ludzkości, głównie wyborców Demokratów, i osłabia ich siłę ekonomiczną, a zwiększa siłę ekonomiczną wyborców z wykształceniem zawodowym, klasy robotniczej, często płci męskiej. Te zmiany zachwieją każdym aspektem naszego społeczeństwa”.
@Przemko powiedział(a):
Dyrektor generalny Palantir, Alex Karp: „Ta technologia zakłóca porządek społeczny ludzkości, głównie wyborców Demokratów, i osłabia ich siłę ekonomiczną, a zwiększa siłę ekonomiczną wyborców z wykształceniem zawodowym, klasy robotniczej, często płci męskiej. Te zmiany zachwieją każdym aspektem naszego społeczeństwa”.
@Przemko powiedział(a):
Dyrektor generalny Palantir, Alex Karp: „Ta technologia zakłóca porządek społeczny ludzkości, głównie wyborców Demokratów, i osłabia ich siłę ekonomiczną, a zwiększa siłę ekonomiczną wyborców z wykształceniem zawodowym, klasy robotniczej, często płci męskiej. Te zmiany zachwieją każdym aspektem naszego społeczeństwa”.
Aaron Rupar to legenda fake newsów, więc nie mogło trafić na nikogo odpowiedniejszego.
To fejkowy cytat z Karpa?
Nie mam pojęcia. Ale nie wierzę w ani jedno słowo napisane przez tego człowieka. Na jego cześć utworzono nawet czasownik "to Rupar", opisujący manipulację w mediach.
To akurat nic dziwnego, jeśli się wie, jak działa ten system. Otóż pracownicy skarbówki mają program, w którym można sprawdzić praktycznie od ręki każdego podatnika. Ale wolno to robić tylko w związku z postępowaniem, czyli nie wolno sprawdzać przypadkowych osób z ciekawości. Dopóki sprawdzała sąsiadów, znajomych, chłopaka córki itd. to nikt się nie zorientował, osoba nadzorująca system nie widząc akt tej kobiety nie widziała nic podejrzanego. Ale jak wpisała do systemu "Karol Nawrocki" to od razu ktoś sprawdził. Reakcja byłaby taka sama, gdyby wpisała Kasię Tusk albo Kulczyków.
Nb. trudno to racjonalnie wytłumaczyć, bo zarobki prezesa IPN, jeśli nie wiszą wprost w sieci, to byłyby spokojnie do uzyskania w trybie dostępu do informacji publicznej.
znaczy nadzór nad danymi jest tak słaby, że dopóki nie uruchomi się alarmów głupio rozmieszczonych można sprawdzić każdego i każdy interes. Ciekawe ilu pracowników różnych urzędów dorabia na takich sprawdzeniach tego i owego i wynoszeniu danych? Już bulwersujące było sprawdzanie nieruchomości w czasie rzeczywistym przez dziennikarza w czasie wyborów. Bo normalnie nie jest to możliwe, dostęp do ksiąg wieczystych jest legalny ale utrudniony, a pan dziennikarz podobno miał żonę pracującą w zawodzie mającym pełen dostęp do danych.
Ta sprawa ma dwa aspekty
1. zgromadzone dane to czyste złoto i trzeba go paranoicznie pilnować albo nie tworzyć.
2. jeśli dane są tajne, to trzeba zapytać - dla kogo. Najczęściej dla przeciętnego Kowalskiego, który i tak jest najmniej groźny w systemie.
pamiętam wstrząsające zeznania urzędniczek skarbowych w aferze Amber Gold. Opis sytuacji, gdy kolejni inspektorzy po kontrolach zwalniali się i zatrudniali w kontrolowanej firmie. Urzędniczka mówiła o powtarzającej się sytuacji.
Taki system dla pani urzędniczki skarbowej jest nietrudny - tworzy się rejestr spraw (pewnie istnieje) i dopisuje id osób związanych ze sprawą, więc tych, w których dane urzędnik może zerkać. Każde spojrzenie w dane innych osób powinno uruchamiać procedury kontrolne, do pewnego momentu niskiego rzędu wiążące się z np uciążliwą koniecznością opisania pomyłki. No a potem procedury wyższego rzędu w ramach urzędu (przy licznych "pomyłkach") itd.
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Kazio, przypomnij sobie na czym polegała 'Afera Starachowicka', rozum opisuje mechanizmy zabezpieczające wprowadzone po tym.
Trudno uwierzyć że 20 lat później urzędnicy tego nie wiedzą.
@KazioToJa powiedział(a):
pamiętam wstrząsające zeznania urzędniczek skarbowych w aferze Amber Gold. Opis sytuacji, gdy kolejni inspektorzy po kontrolach zwalniali się i zatrudniali w kontrolowanej firmie. Urzędniczka mówiła o powtarzającej się sytuacji.
Ja piszę o konkretnej sprawie, bo Starachowice to był 'nasz' wkład w przestępczość zorganizowaną.
Po tamtej historii znacząco uszczelniono system, ale mam dane sprzed 10 lat, więc jak jest teraz to nie wiem
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Kazio, przypomnij sobie na czym polegała 'Afera Starachowicka', rozum opisuje mechanizmy zabezpieczające wprowadzone po tym.
Trudno uwierzyć że 20 lat później urzędnicy tego nie wiedzą.
To jest możliwe, bo w tych służbach poszło okrutne czyszczenie, więc 20 lat i złamanie ciągłości instytucjonalnej może powodować takie kwiatki
Komentarz
Właśnie, Trzaskowski? A gdzie się podział Grześ Schetyna tak w ogóle?
On jest w swojej formacji bardziej bezalternatywny niż swego czasu tow. Soso Dżugaszwili.
Jest bezalternatywny, bo jest najbardziej wiarygodny. Elektorat wie, że to jedyny polityk, który nienawidzi PiS i jego zwolenników tak mocno jak on sam.
Cwana bestia. Wykosił wszystkich, którzy by mu mogli zagrozić. Zostawił matołów.
Jozefaciuk to nie wiem czy jeszcze jest w partii, w klubie poselskim już nie.
Tak i nawet się wziął za uczciwą robotę
Kardynał Krajewski.
+
Niczego temu miastu nic nie zostanie oszczędzone
Osoba może być wszędzie, nawet na Wawelu. Byleby tylko nie wróciła do fabryki, znaczy się szkoły...
Czy Sodomia i Gomoria były bez winy?
Taka dziwna aktualność do mnie napłynęła na maila. Wie ktoś o co chodzi, bo w sieci nie znajduję żadnych konkretów?
Szanowni Państwo, Drodzy Darczyńcy, Przyjaciele,
zwracamy się do Was w duchu odpowiedzialności i szczerości, które traktujemy jako fundament łączącej nas relacji. Wiemy, że każda złotówka przekazana na rzecz Pomocy Kościołowi w Potrzebie jest wyrazem zaufania i Waszej nieograniczonej miłości dla potrzebujących braci i sióstr w wierze żyjących na całym świecie.
To właśnie z troski o to zaufanie oraz o najwyższe standardy etyczne naszej misji, a także w związku z sygnałami, które otrzymywaliśmy – kierownictwo Sekcji Polskiej Pomocy Kościołowi w Potrzebie zainicjowało przeprowadzenie szczegółowego audytu wewnętrznego. Wstępne wyniki tej kontroli wykazały pewne nieprawidłowości, do których doszło w Sekcji Polskiej przed październikiem 2024 r. Z uwagi na delikatny charakter sprawy, a także etap, na którym się ona obecnie znajduje - nie możemy w tym momencie udzielić pełniejszej informacji. Niemniej pragniemy zapewnić, że podejmujemy stanowcze działania. W kwestiach wymagających dogłębnego wyjaśnienia, zdecydowaliśmy się złożyć zawiadomienie do prokuratury - tak, żeby niezależne organy państwowe oceniły zebrany materiał i zdecydowały o ewentualnych dalszych krokach prawnych. Na tym etapie, szanując zasady państwa prawa, nie wyciągamy ostatecznych wniosków co do winy oraz odpowiedzialności konkretnych osób. Dążymy natomiast do całkowitej transparentności i deklarujemy nasze pełne zaangażowanie w drodze do ustalenia wszystkich faktów. Równocześnie w ramach naszej organizacji już wprowadzamy programy naprawcze, które w przyszłości zapobiegną wystąpieniu podobnych sytuacji. Pragniemy podkreślić, że zdiagnozowane trudności dotyczą wyłącznie Sekcji Polskiej i nie miały wpływu na realizację projektów realizowanych przez naszą organizację na świecie.
Jest nam dogłębnie przykro. Czujemy ból, że cień wątpliwości może teraz paść na dzieło, które budujemy wspólnie z Państwem od lat. Jednak to właśnie miłość do Kościoła i szacunek do Waszej ofiarności nakazały nam stanąć w prawdzie, nawet jeśli jest ona dla nas trudna.
Wierzymy, że ratowanie prześladowanych chrześcijan, pomoc ludności w sytuacjach kryzysowych, budowa kościołów tam, gdzie są one burzone, i niesienie nadziei w najdalsze zakątki świata – jest ważniejsze od ewentualnych przewinień jednostek. Dziś, bardziej niż kiedykolwiek, nasi bracia i siostry żyjący na Bliskim Wschodzie, w Afryce, czy innych miejscach potrzebują Waszych otwartych serc.
Dlatego prosimy o dalsze zaufanie i modlitwę w intencji Pomocy Kościołowi w Potrzebie. Wasze wsparcie jest dla nas sygnałem, że mimo przeciwności, dobro jest wciąż silniejsze. Ufamy, że wspólnie wyjdziemy z tej sytuacji mocniejsi, bardziej transparentni, a nasze oddanie służbie tym, którzy tego potrzebują będzie jeszcze głębsze.
Wiemy, że niniejsza wiadomość może rodzić u Państwa dodatkowe pytania. Dlatego zachęcamy do mailowego kontaktu z nami pod adresem: kontakt@pkwp.org
Będziemy starali się odpowiedzieć na wszystkie wątpliwości, a także w miarę możliwości wynikających z zasad toczących się postępowań wyjaśniających – przekazywać informację o postępach w ustalaniu faktów.
Z wyrazami głębokiego szacunku i wdzięczności,
ks. dr hab. Jan Witold Żelazny
Dyrektor Sekcji Polskiej Pomoc Kościołowi w Potrzebie
Kolejna bijatyka ludzi, o istnieniu których wcześniej nie wiedzieliśmy. A co?
Ja nie stawiam sobie za wzór profesora Pimki.
Niby golas a wszystko co najważniejsze w samym linku:
https://www.rp.pl/kosciol/art43954231-kard-karol-wojtyla-nie-kryl-pedofili-rzeczpospolita-zbadala-zamkniete-dotad-archiwa
A tak się starali. Oczekuję tylko teraz uwag, że co prawda nie tuszował ale mógł zrobić dużo więcej!
To typowy zarzut w Polsce wobec wszystkich, co cokolwiek robią. Bo np. taki Kaczyński też mógł zrobić dużo więcej, prawda? Stawiają go najczęściej ci, których największym życiowym osiągnięciem jest samodzielne zawiązanie butów.
Albo tak? "I w sumie potwierdza się obraz, który mniej więcej mamy zarysowany. Dopóki nie trafił w złe kręgi, do samej Sodomy, to był naprawdę porządny człowiek. Trzeba przy tym wszystkim uwzględnić, że komusze służby niekoniecznie były zainteresowane zwalczaniem pedofilii wśród kleru — ba, potrafiły nad jej sprawcami roztaczać parasol ochronny (vide sprawa Surgenta)."
Dyrektor generalny Palantir, Alex Karp: „Ta technologia zakłóca porządek społeczny ludzkości, głównie wyborców Demokratów, i osłabia ich siłę ekonomiczną, a zwiększa siłę ekonomiczną wyborców z wykształceniem zawodowym, klasy robotniczej, często płci męskiej. Te zmiany zachwieją każdym aspektem naszego społeczeństwa”.
https://x.com/atrupar/status/2032087538802848156
Aaron Rupar to legenda fake newsów, więc nie mogło trafić na nikogo odpowiedniejszego.
To fejkowy cytat z Karpa?
Nie mam pojęcia. Ale nie wierzę w ani jedno słowo napisane przez tego człowieka. Na jego cześć utworzono nawet czasownik "to Rupar", opisujący manipulację w mediach.
To akurat nic dziwnego, jeśli się wie, jak działa ten system. Otóż pracownicy skarbówki mają program, w którym można sprawdzić praktycznie od ręki każdego podatnika. Ale wolno to robić tylko w związku z postępowaniem, czyli nie wolno sprawdzać przypadkowych osób z ciekawości. Dopóki sprawdzała sąsiadów, znajomych, chłopaka córki itd. to nikt się nie zorientował, osoba nadzorująca system nie widząc akt tej kobiety nie widziała nic podejrzanego. Ale jak wpisała do systemu "Karol Nawrocki" to od razu ktoś sprawdził. Reakcja byłaby taka sama, gdyby wpisała Kasię Tusk albo Kulczyków.
Nb. trudno to racjonalnie wytłumaczyć, bo zarobki prezesa IPN, jeśli nie wiszą wprost w sieci, to byłyby spokojnie do uzyskania w trybie dostępu do informacji publicznej.
znaczy nadzór nad danymi jest tak słaby, że dopóki nie uruchomi się alarmów głupio rozmieszczonych można sprawdzić każdego i każdy interes. Ciekawe ilu pracowników różnych urzędów dorabia na takich sprawdzeniach tego i owego i wynoszeniu danych? Już bulwersujące było sprawdzanie nieruchomości w czasie rzeczywistym przez dziennikarza w czasie wyborów. Bo normalnie nie jest to możliwe, dostęp do ksiąg wieczystych jest legalny ale utrudniony, a pan dziennikarz podobno miał żonę pracującą w zawodzie mającym pełen dostęp do danych.
Ta sprawa ma dwa aspekty
1. zgromadzone dane to czyste złoto i trzeba go paranoicznie pilnować albo nie tworzyć.
2. jeśli dane są tajne, to trzeba zapytać - dla kogo. Najczęściej dla przeciętnego Kowalskiego, który i tak jest najmniej groźny w systemie.
Kazio, przypomnij sobie na czym polegała 'Afera Starachowicka', rozum opisuje mechanizmy zabezpieczające wprowadzone po tym.
pamiętam wstrząsające zeznania urzędniczek skarbowych w aferze Amber Gold. Opis sytuacji, gdy kolejni inspektorzy po kontrolach zwalniali się i zatrudniali w kontrolowanej firmie. Urzędniczka mówiła o powtarzającej się sytuacji.
Taki system dla pani urzędniczki skarbowej jest nietrudny - tworzy się rejestr spraw (pewnie istnieje) i dopisuje id osób związanych ze sprawą, więc tych, w których dane urzędnik może zerkać. Każde spojrzenie w dane innych osób powinno uruchamiać procedury kontrolne, do pewnego momentu niskiego rzędu wiążące się z np uciążliwą koniecznością opisania pomyłki. No a potem procedury wyższego rzędu w ramach urzędu (przy licznych "pomyłkach") itd.
Trudno uwierzyć że 20 lat później urzędnicy tego nie wiedzą.
Ja piszę o konkretnej sprawie, bo Starachowice to był 'nasz' wkład w przestępczość zorganizowaną.
Po tamtej historii znacząco uszczelniono system, ale mam dane sprzed 10 lat, więc jak jest teraz to nie wiem
To jest możliwe, bo w tych służbach poszło okrutne czyszczenie, więc 20 lat i złamanie ciągłości instytucjonalnej może powodować takie kwiatki