Chodzi o to, że Gomułka łgał, że przed wojną było stać na jedną koszulę a po wojnie na wiele. Jeśli już, było raczej odwrotnie. Tj. na verstehen że on mógł mówić o sobie i za partyjne wynagrodzenie mógł sobie kupić wszystko co chciał.
Oszczercy i kanalie polubią to.
To jest apel o brutalizację języka politycznego na potrzeby lewaków i świrów do atakowania patriotów i ludzi wierzących.
@Mania powiedział(a):
Oszczercy i kanalie polubią to.
To jest apel o brutalizację języka politycznego na potrzeby lewaków i świrów do atakowania patriotów i ludzi wierzących.
Ziobryści mieli pomysł zniesienia tego paragrafu, PiS też 10 lat temu obiecywał że "coś zrobi" gdyż ten paragraf 212 wykorzystywany był/jest do krępowania ust dziennikarzom.
@Mania powiedział(a):
Oszczercy i kanalie polubią to.
To jest apel o brutalizację języka politycznego na potrzeby lewaków i świrów do atakowania patriotów i ludzi wierzących.
Ziobryści mieli pomysł zniesienia tego paragrafu, PiS też 10 lat temu obiecywał że "coś zrobi" gdyż ten paragraf 212 wykorzystywany był/jest do krępowania ust dziennikarzom.
W mojej ocenie, to wygodna pała dla każdego, kto uważa, że włada sądami. To że PiS tego nie zlikwidował źle świadczy o zdolnościach intelektualnych posłów tej partii.
"Przykładem jest emerytowany inżynier pracujący przez lata w jednostce badawczej, przywołujący przykład znajomego, który twierdzi, że na odległość bezbłędnie rozpozna „PiSiora”. Zdaniem tego znajomego „PiSiory” to ludzie mający specyficzny wygląd: są wyraźnie przygarbieni, pochyleni, mówią bardzo głośno, chrapliwym głosem i mają zawsze przekrwione oczy."
I tak, jeden z respondentów, 70-letni nauczyciel, w trakcie wywiadu chwali się swoją biblioteczką, częstuje badacza czerwonym winem, mówi o tym, że informacje czerpie z wielu bardzo różnych źródeł (czyli „codziennie, od pierwszego numeru czyta »Gazetę Wyborczą«”, „w poniedziałki »Newsweek«”, a „w środy »Politykę« i »Tygodnik Powszechny«”. Ogląda TVN24, czytuje Onet, przy czym wobec tego ostatniego ma „krytyczne spojrzenie” i „nie wierzy w każde słowo”).
Pytanie jest, czy ci ludzie, te 50 procent w przybliżeniu, które głosowało na Nawrockiego, to głosowało świadomie, patrząc, co on przedstawia, jakie ma argumenty, jaki ma plan działania. Ja od razu odpowiadam: nie. Z tych 50 procent co najmniej połowa nie brała tego pod uwagę. Myślę, że oni po prostu głosowali jako przeciwwaga dla Bonżura, jak to go nazywają złośliwie debile
Nie jestem takim ślepowiercą, jak gdyby zapatrzonym w Platformę, do Tuska mam wiele zastrzeżeń, ale uważam, że póki co nie ma nikogo lepszego niż Tusk. Nie ma. Człowieka z takim potencjałem, z taką charyzmą, jaki on jest. Na razie w otoczeniu nie widzę nikogo, kto mógłby go zastąpić. Po prostu. (Wywiad_3)
Zdaniem jednego z rozmówców z twardego elektoratu KO wybory prezydenckie 2025 roku pokazały, jak łatwo jest manipulować Polakami i grać na ich emocjach. Według niego duża część wyborców podchodzi „bezmyślnie” do głosowania, a elektorat prawicy często wierzy w to, co przeczytają w gazecie lub usłyszą w telewizji, bez refleksji i wiedzy, czego efektem jest wysokie poparcie dla PiS i Konfederacji („70% dało się tak łatwo zmanipulować”).
Dla odmiany wyborcy Koalicji Obywatelskiej, zdaniem tego samego rozmówcy, „chyba nie są podatni na manipulacje”. To „światli ludzie”, którzy „wiedzieli, o co chodzi, którzy mieli swoje zdanie” oraz „potrafili korzystać z różnych źródeł i wyrabiać sobie własną opinię, w przeciwieństwie do tych, którzy przyjmują cudze zdanie” (Wywiad_4).
70-letnia emerytowana nauczycielka podkreśla swój dystans do polityki. Nie lubi polityków, z wyjątkiem Tuska, którego ceni. W szczególności nie lubi prezydenta Nawrockiego: „Dla mnie to jest ćpun, cham, suteren, dziwkarz i wszystko, co najgorsze”. Nie lubi poprzedniego i aktualnego prezydenta za „prostactwo” oraz Hołowni za „zdradę” (temu ostatniemu przekręca nazwisko, robiąc z niego Szymona Chujownię) (Wywiad_5).
No więc, te dwie grupy, tych ostrych przeciwników i tych przeciwników innej opcji, oni już do tego doszli, że określają się siebie tak trochę jak inny gatunek. […] nie wiem, ale to jest takie spojrzenie może dość krytyczne, ale jak sobie wyobrazimy, że oni [PiS-owcy] dosłownie tak samo patrzą na nas… Może my na nich patrzymy bardziej jak na pieniaczy, a oni na nas jako ludzi niezmiernie naiwnych… że im się wydają nasze poglądy, które są takie dobre bez sensu zupełnie. Może my też mamy przekrwione oczy, tylko tego nie widać? Myślę, że generalnie uważają nas za durnych […]Więc tutaj ja uważam, że można zrozumieć obydwie strony. (Wywiad_10)
Nie ma co doszukiwać się tu ludomanii. Nie próbujemy w żadnym miejscu usprawiedliwiać poglądów prawicowych wyborców. Rasizm, ksenofobia i homofobia, które na co dzień przenikają narracje elektoratu prawicy, są czymś obrzydliwym i nieakceptowalnym. Ludzie, którzy wybierają etykietkę „ludu” i przyjmują tego typu narracje, najczęściej nie są szczególnie nieuprzywilejowani w kategoriach ekonomicznych i społecznych. Dziś bardziej niż kiedykolwiek to, czy zaliczysz się do „ludu”, czy „elity”, jest raczej efektem wyboru kulturowego i politycznego niż konsekwencją determinacji ekonomicznej lub społecznej.
Nie jesteśmy także symetrystami. Zestawiając dyskryminujące uprzedzenia, którymi posługują się zradykalizowane elektoraty prawicy i liberałów, nie staramy się usprawiedliwiać tych pierwszych lub drugich. Co więcej, wskazujemy na brak symetrii w politycznych efektach przyjętej strategii. Strojąca się w piórka kulturalnej elity strona liberalna po prostu nie może wygrać w pojedynku na obelgi. Przegrywa go, kiedy zostaje zakrzyczana przez prawicę, i przegrywa jeszcze bardziej, gdy miotane przez nią obelgi stają się głośniejsze. Wydaje się, że to w zmianie strategii strony liberalnej należałoby upatrywać wyjścia z pułapki populistycznej eskalacji. Na razie jednak oglądamy nasilanie się tej ostatniej.
W 2009 roku, pod redakcją Ireneusza Krzemińskiego ukazało się opracowanie Czego nas Uczy Radio Maryja, gdzie zdumionym oczom badaczy ukazał się obraz, gdzie ciekawi świata i tolerancyjni słuchacze Radia Maryja stoją na przeciwko zacietrzewionych ludzi głoszących liberalne poglądy.
Minęło ponad 15 lat i obraz świata nie uległ zmianie.
@trep powiedział(a):
Nie ma co doszukiwać się tu ludomanii. Nie próbujemy w żadnym miejscu usprawiedliwiać poglądów prawicowych wyborców. Rasizm, ksenofobia i homofobia, które na co dzień przenikają narracje elektoratu prawicy, są czymś obrzydliwym i nieakceptowalnym. Ludzie, którzy wybierają etykietkę „ludu” i przyjmują tego typu narracje, najczęściej nie są szczególnie nieuprzywilejowani w kategoriach ekonomicznych i społecznych. Dziś bardziej niż kiedykolwiek to, czy zaliczysz się do „ludu”, czy „elity”, jest raczej efektem wyboru kulturowego i politycznego niż konsekwencją determinacji ekonomicznej lub społecznej.
Nie jesteśmy także symetrystami. Zestawiając dyskryminujące uprzedzenia, którymi posługują się zradykalizowane elektoraty prawicy i liberałów, nie staramy się usprawiedliwiać tych pierwszych lub drugich. Co więcej, wskazujemy na brak symetrii w politycznych efektach przyjętej strategii. Strojąca się w piórka kulturalnej elity strona liberalna po prostu nie może wygrać w pojedynku na obelgi. Przegrywa go, kiedy zostaje zakrzyczana przez prawicę, i przegrywa jeszcze bardziej, gdy miotane przez nią obelgi stają się głośniejsze. Wydaje się, że to w zmianie strategii strony liberalnej należałoby upatrywać wyjścia z pułapki populistycznej eskalacji. Na razie jednak oglądamy nasilanie się tej ostatniej.
Piękny pupochron, aż łzy wzruszenia popłynęły mi po plecach.
@trep powiedział(a):
I znowu mówi forumkiem (tym razem kobieta):
70-letnia emerytowana nauczycielka podkreśla swój dystans do polityki. Nie lubi polityków, z wyjątkiem Tuska, którego ceni. W szczególności nie lubi prezydenta Nawrockiego: „Dla mnie to jest ćpun, cham, suteren, dziwkarz i wszystko, co najgorsze”. Nie lubi poprzedniego i aktualnego prezydenta za „prostactwo” oraz Hołowni za „zdradę” (temu ostatniemu przekręca nazwisko, robiąc z niego Szymona Chujownię) (Wywiad_5).
@trep powiedział(a):
I znowu mówi forumkiem (tym razem kobieta):
70-letnia emerytowana nauczycielka podkreśla swój dystans do polityki. Nie lubi polityków, z wyjątkiem Tuska, którego ceni. W szczególności nie lubi prezydenta Nawrockiego: „Dla mnie to jest ćpun, cham, suteren, dziwkarz i wszystko, co najgorsze”. Nie lubi poprzedniego i aktualnego prezydenta za „prostactwo” oraz Hołowni za „zdradę” (temu ostatniemu przekręca nazwisko, robiąc z niego Szymona Chujownię) (Wywiad_5).
I jeszcze biedaka ubezdźwięcznia.
Atanaziego? On cały czas wydaje tutaj jakieś dźwięki
"Stan Tymiński wrócił na salony telewizji wszelakich i spowodował, że znów sięgnąłem po "Najlepszego" Waldemara Łysiaka. Wiecie co, zapraszajcie sobie Stana, bo wszak warto rozmawiać w imię podbijania oglądalności. Ponoć chcecie go również zapraszać na listy wyborcze, naprawdę, fajne z was chłopaki.
W "Najlepszym" jest taka scena, w której starzy kagiebowcy sobie rozmawiają o tym, że trzeba "zrobić prezydentem najlepszego z kandydatów", niektórzy nie wierzą, że Tymiński ma jakiekolwiek szanse i słyszą, że tak, ponieważ "Pośrodku jest horda tych, co komunizm i antykomunizm mają w nosie, pragną jedynie trzech rzeczy: dostatku, dostatku i jeszcze raz dostatku. Forsy i michy! I to szybko! Już! I on im to obieca!".
Potem jest scena nauki zachowania w studio telewizyjnym, którą Tymiński zapamiętał do dzisiaj, widząc to, jak zachowuje się przed kamerą:
"Zacznijmy od kamery telewizyjnej. Główną jej cechą jest to, że kamera jest okrutna i bezlitosna, nic nie ujdzie jej spojrzeniu, co w praktyce oznacza, że nie należy grać, nie należy uprawiać aktorstwa przed kamerą, aktorstwo jest dobre dla aktorów, a nie dla polityków, panie Tymiński. Nie chodzi tu o gesty czy o mimikę, to można wystudiować i prezentować, chodzi mi o granie kogoś, kim się nie jest. Gdy na przykład nie jest się intelektualistą, nie wolno grać intelektualisty, to znaczy trzeba unikać wysoce intelektualnych rozważań...".
W. Łysiak, "Najlepszy", Warszawa 1992, s. 371-373, 386."
@trep powiedział(a):
Rasizm, ksenofobia i homofobia, które na co dzień przenikają narracje elektoratu prawicy, są czymś obrzydliwym i nieakceptowalnym.
Ciekawe1, skąd ta ocena się wzięła i jak ją uzasadnić?
Ludy rdzenne, tubylcze mają przecież prawo chcieć, żeby na ich terenie mieszkali ich współplemieńcy, jak również decydować, kto może się wśród nich osiedlać.
Także samo -- homoseksualizm, wyleczalny czy nie, to sprawa osób, które go uprawiają. Każde normalne społeczeństwo musi przedkładać normalną rodzinę ponad "związki alternatywne".
Zanim zaczniemy polimeryzować z lewackimi zaklęciami, trzeba najpierw zażądać ich racjonalnego uzasadnienia, przyczyny dla której tak im zależy, żeby rozwalać zastany świat i instytucje jego.
Komentarz
Chodzi o to, że Gomułka łgał, że przed wojną było stać na jedną koszulę a po wojnie na wiele. Jeśli już, było raczej odwrotnie. Tj. na verstehen że on mógł mówić o sobie i za partyjne wynagrodzenie mógł sobie kupić wszystko co chciał.
Mojego dziadka (tatowego) też zabiła komuna; zmarł na wywózce w Kazachstanie.
Kolega Budyń o aferze kłodzkiej, dużo ciekawych informacji które umykają w bieżączce:
I kolega Pasywista uzupełniająco.
Kramek lubi to.
Oszczercy i kanalie polubią to.
To jest apel o brutalizację języka politycznego na potrzeby lewaków i świrów do atakowania patriotów i ludzi wierzących.
Ziobryści mieli pomysł zniesienia tego paragrafu, PiS też 10 lat temu obiecywał że "coś zrobi" gdyż ten paragraf 212 wykorzystywany był/jest do krępowania ust dziennikarzom.
212 to bardzo wygodna pała.
Do wora z nim.
W mojej ocenie, to wygodna pała dla każdego, kto uważa, że włada sądami. To że PiS tego nie zlikwidował źle świadczy o zdolnościach intelektualnych posłów tej partii.
Ziobry. Znaczy - w kłapaniu paszczą i intrygach jest znakomity, gorzej mu tylko idzie z robotą.
No nie wiem losie czy tylko jego. To się zmienia ustawą, więc odpowiedzialność jest szersza.
Jak rozpoznać wyborcę PiS:
"Przykładem jest emerytowany inżynier pracujący przez lata w jednostce badawczej, przywołujący przykład znajomego, który twierdzi, że na odległość bezbłędnie rozpozna „PiSiora”. Zdaniem tego znajomego „PiSiory” to ludzie mający specyficzny wygląd: są wyraźnie przygarbieni, pochyleni, mówią bardzo głośno, chrapliwym głosem i mają zawsze przekrwione oczy."
https://krytykapolityczna.pl/kraj/ludzie-bezwstydni-dynamika-emocjonalna-populizmu-w-polsce-raport-sadura-szostek-sutowski/
5.1 „Bezbłędnie rozpoznać PiSiora”. Przypadek „populizmu liberalnego”
Może oni po prostu biorą niemiecką prasę z lat 30 i zamieniają pewne słowo na pisiora?
Dużo lolkonentu w tym linku:
I tak, jeden z respondentów, 70-letni nauczyciel, w trakcie wywiadu chwali się swoją biblioteczką, częstuje badacza czerwonym winem, mówi o tym, że informacje czerpie z wielu bardzo różnych źródeł (czyli „codziennie, od pierwszego numeru czyta »Gazetę Wyborczą«”, „w poniedziałki »Newsweek«”, a „w środy »Politykę« i »Tygodnik Powszechny«”. Ogląda TVN24, czytuje Onet, przy czym wobec tego ostatniego ma „krytyczne spojrzenie” i „nie wierzy w każde słowo”).
Pytanie jest, czy ci ludzie, te 50 procent w przybliżeniu, które głosowało na Nawrockiego, to głosowało świadomie, patrząc, co on przedstawia, jakie ma argumenty, jaki ma plan działania. Ja od razu odpowiadam: nie. Z tych 50 procent co najmniej połowa nie brała tego pod uwagę. Myślę, że oni po prostu głosowali jako przeciwwaga dla Bonżura, jak to go nazywają złośliwie debile
Respondent mówi forumkiem:
Nie jestem takim ślepowiercą, jak gdyby zapatrzonym w Platformę, do Tuska mam wiele zastrzeżeń, ale uważam, że póki co nie ma nikogo lepszego niż Tusk. Nie ma. Człowieka z takim potencjałem, z taką charyzmą, jaki on jest. Na razie w otoczeniu nie widzę nikogo, kto mógłby go zastąpić. Po prostu. (Wywiad_3)
Zdaniem jednego z rozmówców z twardego elektoratu KO wybory prezydenckie 2025 roku pokazały, jak łatwo jest manipulować Polakami i grać na ich emocjach. Według niego duża część wyborców podchodzi „bezmyślnie” do głosowania, a elektorat prawicy często wierzy w to, co przeczytają w gazecie lub usłyszą w telewizji, bez refleksji i wiedzy, czego efektem jest wysokie poparcie dla PiS i Konfederacji („70% dało się tak łatwo zmanipulować”).
Dla odmiany wyborcy Koalicji Obywatelskiej, zdaniem tego samego rozmówcy, „chyba nie są podatni na manipulacje”. To „światli ludzie”, którzy „wiedzieli, o co chodzi, którzy mieli swoje zdanie” oraz „potrafili korzystać z różnych źródeł i wyrabiać sobie własną opinię, w przeciwieństwie do tych, którzy przyjmują cudze zdanie” (Wywiad_4).
I znowu mówi forumkiem (tym razem kobieta):
70-letnia emerytowana nauczycielka podkreśla swój dystans do polityki. Nie lubi polityków, z wyjątkiem Tuska, którego ceni. W szczególności nie lubi prezydenta Nawrockiego: „Dla mnie to jest ćpun, cham, suteren, dziwkarz i wszystko, co najgorsze”. Nie lubi poprzedniego i aktualnego prezydenta za „prostactwo” oraz Hołowni za „zdradę” (temu ostatniemu przekręca nazwisko, robiąc z niego Szymona Chujownię) (Wywiad_5).
Tutaj trochę teza Jorgego (no offence):
No więc, te dwie grupy, tych ostrych przeciwników i tych przeciwników innej opcji, oni już do tego doszli, że określają się siebie tak trochę jak inny gatunek. […] nie wiem, ale to jest takie spojrzenie może dość krytyczne, ale jak sobie wyobrazimy, że oni [PiS-owcy] dosłownie tak samo patrzą na nas… Może my na nich patrzymy bardziej jak na pieniaczy, a oni na nas jako ludzi niezmiernie naiwnych… że im się wydają nasze poglądy, które są takie dobre bez sensu zupełnie. Może my też mamy przekrwione oczy, tylko tego nie widać? Myślę, że generalnie uważają nas za durnych […]Więc tutaj ja uważam, że można zrozumieć obydwie strony. (Wywiad_10)
Nie ma co doszukiwać się tu ludomanii. Nie próbujemy w żadnym miejscu usprawiedliwiać poglądów prawicowych wyborców. Rasizm, ksenofobia i homofobia, które na co dzień przenikają narracje elektoratu prawicy, są czymś obrzydliwym i nieakceptowalnym. Ludzie, którzy wybierają etykietkę „ludu” i przyjmują tego typu narracje, najczęściej nie są szczególnie nieuprzywilejowani w kategoriach ekonomicznych i społecznych. Dziś bardziej niż kiedykolwiek to, czy zaliczysz się do „ludu”, czy „elity”, jest raczej efektem wyboru kulturowego i politycznego niż konsekwencją determinacji ekonomicznej lub społecznej.
Nie jesteśmy także symetrystami. Zestawiając dyskryminujące uprzedzenia, którymi posługują się zradykalizowane elektoraty prawicy i liberałów, nie staramy się usprawiedliwiać tych pierwszych lub drugich. Co więcej, wskazujemy na brak symetrii w politycznych efektach przyjętej strategii. Strojąca się w piórka kulturalnej elity strona liberalna po prostu nie może wygrać w pojedynku na obelgi. Przegrywa go, kiedy zostaje zakrzyczana przez prawicę, i przegrywa jeszcze bardziej, gdy miotane przez nią obelgi stają się głośniejsze. Wydaje się, że to w zmianie strategii strony liberalnej należałoby upatrywać wyjścia z pułapki populistycznej eskalacji. Na razie jednak oglądamy nasilanie się tej ostatniej.
W 2009 roku, pod redakcją Ireneusza Krzemińskiego ukazało się opracowanie Czego nas Uczy Radio Maryja, gdzie zdumionym oczom badaczy ukazał się obraz, gdzie ciekawi świata i tolerancyjni słuchacze Radia Maryja stoją na przeciwko zacietrzewionych ludzi głoszących liberalne poglądy.
Minęło ponad 15 lat i obraz świata nie uległ zmianie.
Piękny pupochron, aż łzy wzruszenia popłynęły mi po plecach.
Może Atanazi brał udział w tym opracowaniu? To by wyjaśniało uparte wkraczanie jego kolejnych wcieleń ;-)
I jeszcze biedaka ubezdźwięcznia.
Atanaziego? On cały czas wydaje tutaj jakieś dźwięki
Hujownę
"Stan Tymiński wrócił na salony telewizji wszelakich i spowodował, że znów sięgnąłem po "Najlepszego" Waldemara Łysiaka. Wiecie co, zapraszajcie sobie Stana, bo wszak warto rozmawiać w imię podbijania oglądalności. Ponoć chcecie go również zapraszać na listy wyborcze, naprawdę, fajne z was chłopaki.
W "Najlepszym" jest taka scena, w której starzy kagiebowcy sobie rozmawiają o tym, że trzeba "zrobić prezydentem najlepszego z kandydatów", niektórzy nie wierzą, że Tymiński ma jakiekolwiek szanse i słyszą, że tak, ponieważ "Pośrodku jest horda tych, co komunizm i antykomunizm mają w nosie, pragną jedynie trzech rzeczy: dostatku, dostatku i jeszcze raz dostatku. Forsy i michy! I to szybko! Już! I on im to obieca!".
Potem jest scena nauki zachowania w studio telewizyjnym, którą Tymiński zapamiętał do dzisiaj, widząc to, jak zachowuje się przed kamerą:
"Zacznijmy od kamery telewizyjnej. Główną jej cechą jest to, że kamera jest okrutna i bezlitosna, nic nie ujdzie jej spojrzeniu, co w praktyce oznacza, że nie należy grać, nie należy uprawiać aktorstwa przed kamerą, aktorstwo jest dobre dla aktorów, a nie dla polityków, panie Tymiński. Nie chodzi tu o gesty czy o mimikę, to można wystudiować i prezentować, chodzi mi o granie kogoś, kim się nie jest. Gdy na przykład nie jest się intelektualistą, nie wolno grać intelektualisty, to znaczy trzeba unikać wysoce intelektualnych rozważań...".
W. Łysiak, "Najlepszy", Warszawa 1992, s. 371-373, 386."
Ciekawe1, skąd ta ocena się wzięła i jak ją uzasadnić?
Ludy rdzenne, tubylcze mają przecież prawo chcieć, żeby na ich terenie mieszkali ich współplemieńcy, jak również decydować, kto może się wśród nich osiedlać.
Także samo -- homoseksualizm, wyleczalny czy nie, to sprawa osób, które go uprawiają. Każde normalne społeczeństwo musi przedkładać normalną rodzinę ponad "związki alternatywne".
Zanim zaczniemy polimeryzować z lewackimi zaklęciami, trzeba najpierw zażądać ich racjonalnego uzasadnienia, przyczyny dla której tak im zależy, żeby rozwalać zastany świat i instytucje jego.