W ogóle to już te sprawy mnie mniej zajmują, ale tutaj poczułem jeszcze jakiś dziwny imperatyw, żeby się wypowiedzieć.
Łukaszu, daj se spokój z tymi mikkistami, serio, to jest jałowe. To wszystko było już wałkowane setki razy. Tutaj na forum jest kilka mądrych osób - oni to już wszystko w szczegółach omówili. Zresztą pewnie z połowa w tzw. młodości była mikkistami i przestała być, gdy im się otworzyły oczy. Tobie też się otworzą, a jeśli nie, to znaczy, że jesteś za głupi.
Stręczysz tutaj "Razem" jako remedium na jakiś wycinek problemów państwa i jego mieszkańców. Ale rozumować się powinno w sposób bardziej wszechstronny, holistycznie. Jeśli w firmie istnieje ileś problemów a jednym z nich jest zacinający się zamek, to oddanie władzy w firmie ślusarzowi (bo on najlepiej ten zamek naprawi) nie jest jakoś wybitnie genialnie. A przecież ty to postulujesz: w rozwiązaniu problemu X nie sprawdził się ani PiS ani PO, więc oddajmy władzę komu innemu (np. Konfie albo Razem), może oni coś rozwiążą. Czyli nawet nie ślusarzowi, tylko nie prezesowi XX ani nie prezesowi YY. A co powiesz np. na postulat Razem, żeby mordowanie niewinnych ludzi było w Polsce legalne? Konfa do zarządzania państwem? A czy przypadkiem oni nie stracili części subwencji, bo zapomnieli o czymśtam (bodaj nie dotrzymali terminu)? Czy zarządzanie państwem nie jest bardziej skomplikowane niż sprawą sprawozdania?
Piszę do ciebie tylko dlatego, że jeszcze nie jest dla mnie jasne, czy jesteś trollem (wtedy bym cię ignorował).
Razem jest w koalicji rządzącej - tak się deklarują - nie biorą urzędów, ale głosować będą razem. Czymże w takim razie zasłużyli na jakieś pozytywne słowa? Bo facet z brodą wydał gniewną deklarację? To już inny facet z brodą - Braun - jest bardziej twórczy.
@KazioToJa powiedział(a):
Razem jest w koalicji rządzącej - nie biorą urzędów, ale głosować będą razem. Czymże w takim razie zasłużyli na jakieś pozytywne słowa? Bo facet z brodą wydał gniewną deklarację? To już inny facet z brodą - Braun - jest bardziej twórczy.
Tak było na początku, jak jeszcze istniał wspólny klub lewicy, Razem od dawna jest w formalnej opozycji.
@KazioToJa powiedział(a):
Razem jest w koalicji rządzącej - nie biorą urzędów, ale głosować będą razem. Czymże w takim razie zasłużyli na jakieś pozytywne słowa? Bo facet z brodą wydał gniewną deklarację? To już inny facet z brodą - Braun - jest bardziej twórczy.
Tak było na początku, jak jeszcze istniał wspólny klub lewicy, Razem od dawna jest w formalnej opozycji.
Lawinowy wzrost wypowiedzi na temat saloniku ViP nie spowodował lawinowego wzrostu przekazu konkretów. Uporządkujmy zatem działalność radnego KO Dawida Kacprzyka od rzemyczka do koziczka: wbrew wynurzeniom WC Arłukowicza sprawa się rozkręciła, bo ów radny musiał złożyć oświadczenie majątkowe i tam wpisać ten milion sześćset tysięcy. Ktoś se przeglądał te oświadczenia i zaczął się przyglądać owym dochodom. Kto? W świadomość społeczną wbija się przekaz, że tyle się nachapał w rok. Ale może faktycznie się tyle wyciąga? Mamy tu kilka momentów:
Kacprzyk nie pełnił tych wszystkich dyżurów za które miał płacone. Robił w tym czasie inne rzeczy, był na posiedzeniu rady itp.
Bilokacja. Miał płacone za jednoczesne dyżury w kilku miejscach. Nie mógł zatem świadczyć tych usług.
Takie ilości godzin se wpisywał, że niemożliwe praktycznie jest świadczenie pracy dyżurnej w tym zakresie. Ale mocarze dają radę licząc na spokój w nocy. W nocy się prześpisz bo pacjenci też śpią i jak nic się nie dzieje to się wyśpisz. Ale on na SORze te dyżury pełnił? To się tak nie da chyba.
Aby takie wałki były możliwe musiała być krysza nad nim. Dyrekcja itp. wpisywała mu fikcyjne godziny.
Kto o tym wiedział? Na pewno cały personel i przynajmniej niektórzy pacjenci. Chyba że wałek był taki, że na grafiku dla personelu nie wpisywali mu wszystkich dyżurów, tylko niektóre. A w rozliczeniu miał .
Tu jest rozpisana konkretnie warstwa lewych godzin. Teraz rozpatrzmy zwrot pól miliona. Oczywistym jest, że ów platformers nie może przelać po łowy bańki bez żadnej wcześniejszej decyzji. Ugody, wyroku, czegokolwiek. Musi być podstawa co chroni pracowników w sumie. Żeby nie byli zmuszani do zwrotów jakiś. Ale skoro zwrócił to znaczy, że były nieprawidłowości.
Żeby była jasność: kluczem do zrozumienia są tu nieprawidłowości. Jeśli pisoski marszał Karczewski zarobił 400 000 PLN w 6 lat biorąc miesięcznie jeden, dwa, może trzy dyżury i je pełniąc to nie jest problem. Nawet jeśli był na urlopie bezpłatnym. Nie wiem jak można tego nie rozumieć. Trzeba być silniczkiem chyba.
Oczywiście totalsi będą tu rozwadniać sprawę, opowiadając że lekarze za dużo zarabiają, że to że sio. Może i za dużo, ale nie o tym jest mowa. Chodzi o konkretne wałki konkretnego kolesia i konkretnej formacji. Zauważcie, że aby skorzystać z saloniku ViP trzeba o nim wiedzieć. Kto wiedział? Zauważcie też, że Tusk dużo gada ale nie dodał żadnych informacji. Np. może nie można ujawnić osób korzystających, ale one mogą. Czy Tusk wydał rozkaz, że mają one wyznać? No nie wydał.
Kontrakty zaś to był pomysł taki, żeby unikalni specjaliści mający unikalne umiejętności mogli działać w kilku szpitalach, klinikach itp. Np. operując. A ci wzięli leszcza i kryli jego akcje. Nie wypowiadam się na razie w ogóle o aspektach wyczynów SORowych owego Kacprzyka, które są powszechnie znane. To były rozwiązania systemowe. Przysługuje mu też tytuł Małego Tuska, bo działa jak Tusk.
SOR to znaczy Szpitalny Oddział Ratunkowy. Z definicji trafiają tam ludzie, którzy potrzebują natychmiastowej pomocy lekarskiej i jeśli jej nie otrzymają, mogą umrzeć. Jeśli lekarz zobowiązał się do warowania na SORze a pójdzie sobie do telewizji na wywiadzik albo do rady miasta na posiedzenie, to w każdej minucie swej nieobecności potecjalnie kogoś morduje.
Kontrakty zaś to był pomysł taki, żeby unikalni specjaliści mający unikalne umiejętności
LOL - unikalne umiejętności znikania pieniędzy
Kilka dni temu, jeszcze przed tą aferą rozmawiałem ze znajomym lekarzem i on stwierdził, że mnożenie miejsc pracy to podstawowy problem systemowo-patologiczny i że "na zachodzie tego nie ma i obowiązują regulacje dotyczące maksymalnego czasu pracy lekarzy, które są egzekwowane, obowiązkowe dni wolne po długich dyżurach" itd. z uwagi na "bhp" lekarza
Przypomina mi się śp. Jacek Kwieciński gdy w "Od-cinkach" skomentował obecność Danuty Waniek w życiu politycznym, dziękując za przypomnienie zjawiska pt. "Straszne baby komunizmu" ;-)
@Brzost powiedział(a):
Przypomina mi się śp. Jacek Kwieciński gdy w "Od-cinkach" skomentował obecność Danuty Waniek w życiu politycznym, dziękując za przypomnienie zjawiska pt. "Straszne baby komunizmu" ;-)
Mamy obecnie bardzo liczne "Straszne baby (post?)komunizmu" na czele wielu instytucji państwowych. Donald T. bezwzględnie i z premedytacją promuje na ważne stanowiska w/w osoby, przed którymi polscy prawicowcy zwykle rejterują w popłochu bojąc się oskarżeń o "mizoginizm" "incelizm", "redpilizm" itp.
Co do tej połowy bańki - to dużo zależy od formy zatrudnienia. Jeżeli było to b2b, to do podstawy zwrotu wystarczyła faktura korekcyjna. Jeżeli umowa o pracę - to Smok ma rację. Się nie da tak prosto.
No i nie ulega wątpliwości, że zwrot kasy jest przyznaniem się do - powiedzmy - winy.
Natomiast sprawa wynagrodzenia jest rozwojowa i rozwija się w co najmniej 3 kierunkach:
1. Wymiar godzinowy. Tu raczej nie ulega wątpliwości - było oszustwo i to grube.
2. Zatwierdzenie wymiaru godzin. Ktoś potwierdził nieprawdę w dokumentacji.
3. Zakres obowiązków vs stawka godzinowa. Tu towarzystwo plącze się w zeznaniach. Bo z 1 strony mamy oskarżenie o pracę poza formalnym i faktycznym stanem kwalifikacji i narażenie życia i zdrowia pacjentów. Oraz o fałszowanie dokumentacji medycznej, kart zgonu itd. Z 2 strony mamy nieudolną próbę obrony "on tylko układał grafik". No zaraz, a za jaką stawkę godzinową? Kto i na jakiej podstawie zlecił pracę sekretarki za kwotę o co najmniej rząd wielkości wyższą niż dobre wynagrodzenie pracownika sekretariatu?
Więc od razu zaznaczam, nie bronię gościa i nie zwalam oczywistej winy na bezosobowy "system".
Chodzi mi tylko o wyjaśnienie tym, którzy lepiej znają sektor prywatny jak to często działa w publicznym.
Więc 2. Ktoś zatwierdza, jasne. Pytanie jakie ma realne możliwości kontroli. Jeśli facet deklaruje, że był, jest jeszcze lista podpisana, a może i odbił się kartą na początku i na końcu, to mu to ktoś klepnął. Nie oczekujcie, że ktoś ogląda monitoring dla każdego pracownika.
To trochę jak sąd płaci biegłym od godziny pracy. Biegły pisze, że 15 godzin analizował transakcje porównawcze. Jak to sprawdzić?
Wreszcie jak wiesz jak działa system kontroli to możesz też wymyślić jak go obejść.
Inna sprawa to długość dyżuru. Jeśli facet serio raz zadeklarował 96 godzin, to już samo to powinno wzbudzić podejrzenia.
No właśnie, sekretarka czy szef? Planów podziału czynności dla specjalistów nie robią w państwowych jednostkach sekretarki, a szefowie, różnie nazywani, dyrektorami, prezesami, przewodniczącymi, kierownikami. Czy to prostsza praca niż merytoryczna? No tak. Czemu tak jest, czemu szef, przynajmniej w teorii bardziej doświadczony i kompetentny wykonuje prostszą pracę niż reszta? Trudno powiedzieć, tak jest, ale przypuszczam, że wielu prawników, sędziów, prokuratorów by się oburzało, że polecenia wydaje im sekretarka. Możliwe, że u lekarzy jest podobnie.
godziny pracy - przychodzi na 7.00 i zostaje do 7.00 następnego dnia czyli ma 24h, potem cały dzien i noc wolne i znowu od 7.00-7.00
więc liczmy - 1,3,5,7...29,31 to masz 16x24=384 h, nie każda nocka to praca więc jak się wyśpi to ma cały dzień i noc po dyżurze do aktywności, sa dziki które w tym czasie idą do innej pracy (7, 10,12 h) [co daje 105-150-180h] - a resztę poświęcają na wypoczynek. mamy więc 489-534-584h/m-c
grafik układa szef/kierownik oddziału/ordynator ale sekretarka rozlicza np procedury i często gęsto "nakazuje" lekarzowi dorobić jakąś bo nfz nie rozliczy pacjenta - układ w którym sekretarka jest prawą ręką szefa nie należy do rzadkości i tutaj rodzą się konflikty - najczęściej sekretarka (prawa ręka szefa) jest górą
Komentarz
Podróż w czasie, niektórzy z nas słyszeli je pierwszy raz 40 lat temu.
W ogóle to już te sprawy mnie mniej zajmują, ale tutaj poczułem jeszcze jakiś dziwny imperatyw, żeby się wypowiedzieć.
Piszę do ciebie tylko dlatego, że jeszcze nie jest dla mnie jasne, czy jesteś trollem (wtedy bym cię ignorował).
Razem jest w koalicji rządzącej - tak się deklarują - nie biorą urzędów, ale głosować będą razem. Czymże w takim razie zasłużyli na jakieś pozytywne słowa? Bo facet z brodą wydał gniewną deklarację? To już inny facet z brodą - Braun - jest bardziej twórczy.
Tak było na początku, jak jeszcze istniał wspólny klub lewicy, Razem od dawna jest w formalnej opozycji.
...Oddzielnie
To, co odstawili dziś POwcy z Ratusza przypomina film śp. Barei. Czysta groteska.
Dostało się POkemonom.
Lawinowy wzrost wypowiedzi na temat saloniku ViP nie spowodował lawinowego wzrostu przekazu konkretów. Uporządkujmy zatem działalność radnego KO Dawida Kacprzyka od rzemyczka do koziczka: wbrew wynurzeniom WC Arłukowicza sprawa się rozkręciła, bo ów radny musiał złożyć oświadczenie majątkowe i tam wpisać ten milion sześćset tysięcy. Ktoś se przeglądał te oświadczenia i zaczął się przyglądać owym dochodom. Kto? W świadomość społeczną wbija się przekaz, że tyle się nachapał w rok. Ale może faktycznie się tyle wyciąga? Mamy tu kilka momentów:
Kacprzyk nie pełnił tych wszystkich dyżurów za które miał płacone. Robił w tym czasie inne rzeczy, był na posiedzeniu rady itp.
Bilokacja. Miał płacone za jednoczesne dyżury w kilku miejscach. Nie mógł zatem świadczyć tych usług.
Takie ilości godzin se wpisywał, że niemożliwe praktycznie jest świadczenie pracy dyżurnej w tym zakresie. Ale mocarze dają radę licząc na spokój w nocy. W nocy się prześpisz bo pacjenci też śpią i jak nic się nie dzieje to się wyśpisz. Ale on na SORze te dyżury pełnił? To się tak nie da chyba.
Aby takie wałki były możliwe musiała być krysza nad nim. Dyrekcja itp. wpisywała mu fikcyjne godziny.
Kto o tym wiedział? Na pewno cały personel i przynajmniej niektórzy pacjenci. Chyba że wałek był taki, że na grafiku dla personelu nie wpisywali mu wszystkich dyżurów, tylko niektóre. A w rozliczeniu miał .
Tu jest rozpisana konkretnie warstwa lewych godzin. Teraz rozpatrzmy zwrot pól miliona. Oczywistym jest, że ów platformers nie może przelać po łowy bańki bez żadnej wcześniejszej decyzji. Ugody, wyroku, czegokolwiek. Musi być podstawa co chroni pracowników w sumie. Żeby nie byli zmuszani do zwrotów jakiś. Ale skoro zwrócił to znaczy, że były nieprawidłowości.
Żeby była jasność: kluczem do zrozumienia są tu nieprawidłowości. Jeśli pisoski marszał Karczewski zarobił 400 000 PLN w 6 lat biorąc miesięcznie jeden, dwa, może trzy dyżury i je pełniąc to nie jest problem. Nawet jeśli był na urlopie bezpłatnym. Nie wiem jak można tego nie rozumieć. Trzeba być silniczkiem chyba.
Oczywiście totalsi będą tu rozwadniać sprawę, opowiadając że lekarze za dużo zarabiają, że to że sio. Może i za dużo, ale nie o tym jest mowa. Chodzi o konkretne wałki konkretnego kolesia i konkretnej formacji. Zauważcie, że aby skorzystać z saloniku ViP trzeba o nim wiedzieć. Kto wiedział? Zauważcie też, że Tusk dużo gada ale nie dodał żadnych informacji. Np. może nie można ujawnić osób korzystających, ale one mogą. Czy Tusk wydał rozkaz, że mają one wyznać? No nie wydał.
Kontrakty zaś to był pomysł taki, żeby unikalni specjaliści mający unikalne umiejętności mogli działać w kilku szpitalach, klinikach itp. Np. operując. A ci wzięli leszcza i kryli jego akcje. Nie wypowiadam się na razie w ogóle o aspektach wyczynów SORowych owego Kacprzyka, które są powszechnie znane. To były rozwiązania systemowe. Przysługuje mu też tytuł Małego Tuska, bo działa jak Tusk.
SOR to znaczy Szpitalny Oddział Ratunkowy. Z definicji trafiają tam ludzie, którzy potrzebują natychmiastowej pomocy lekarskiej i jeśli jej nie otrzymają, mogą umrzeć. Jeśli lekarz zobowiązał się do warowania na SORze a pójdzie sobie do telewizji na wywiadzik albo do rady miasta na posiedzenie, to w każdej minucie swej nieobecności potecjalnie kogoś morduje.
Może akurat nikt nie przyjdzie
Kilka dni temu, jeszcze przed tą aferą rozmawiałem ze znajomym lekarzem i on stwierdził, że mnożenie miejsc pracy to podstawowy problem systemowo-patologiczny i że "na zachodzie tego nie ma i obowiązują regulacje dotyczące maksymalnego czasu pracy lekarzy, które są egzekwowane, obowiązkowe dni wolne po długich dyżurach" itd. z uwagi na "bhp" lekarza
...pasuje jak ulana twarz pani doktor, pożyczone z sąsiedniego wątku
Przypomina mi się śp. Jacek Kwieciński gdy w "Od-cinkach" skomentował obecność Danuty Waniek w życiu politycznym, dziękując za przypomnienie zjawiska pt. "Straszne baby komunizmu" ;-)
Mamy obecnie bardzo liczne "Straszne baby (post?)komunizmu" na czele wielu instytucji państwowych. Donald T. bezwzględnie i z premedytacją promuje na ważne stanowiska w/w osoby, przed którymi polscy prawicowcy zwykle rejterują w popłochu bojąc się oskarżeń o "mizoginizm" "incelizm", "redpilizm" itp.
Co do tej połowy bańki - to dużo zależy od formy zatrudnienia. Jeżeli było to b2b, to do podstawy zwrotu wystarczyła faktura korekcyjna. Jeżeli umowa o pracę - to Smok ma rację. Się nie da tak prosto.
No i nie ulega wątpliwości, że zwrot kasy jest przyznaniem się do - powiedzmy - winy.
Natomiast sprawa wynagrodzenia jest rozwojowa i rozwija się w co najmniej 3 kierunkach:
1. Wymiar godzinowy. Tu raczej nie ulega wątpliwości - było oszustwo i to grube.
2. Zatwierdzenie wymiaru godzin. Ktoś potwierdził nieprawdę w dokumentacji.
3. Zakres obowiązków vs stawka godzinowa. Tu towarzystwo plącze się w zeznaniach. Bo z 1 strony mamy oskarżenie o pracę poza formalnym i faktycznym stanem kwalifikacji i narażenie życia i zdrowia pacjentów. Oraz o fałszowanie dokumentacji medycznej, kart zgonu itd. Z 2 strony mamy nieudolną próbę obrony "on tylko układał grafik". No zaraz, a za jaką stawkę godzinową? Kto i na jakiej podstawie zlecił pracę sekretarki za kwotę o co najmniej rząd wielkości wyższą niż dobre wynagrodzenie pracownika sekretariatu?
Więc od razu zaznaczam, nie bronię gościa i nie zwalam oczywistej winy na bezosobowy "system".
Chodzi mi tylko o wyjaśnienie tym, którzy lepiej znają sektor prywatny jak to często działa w publicznym.
Więc 2. Ktoś zatwierdza, jasne. Pytanie jakie ma realne możliwości kontroli. Jeśli facet deklaruje, że był, jest jeszcze lista podpisana, a może i odbił się kartą na początku i na końcu, to mu to ktoś klepnął. Nie oczekujcie, że ktoś ogląda monitoring dla każdego pracownika.
To trochę jak sąd płaci biegłym od godziny pracy. Biegły pisze, że 15 godzin analizował transakcje porównawcze. Jak to sprawdzić?
Wreszcie jak wiesz jak działa system kontroli to możesz też wymyślić jak go obejść.
Inna sprawa to długość dyżuru. Jeśli facet serio raz zadeklarował 96 godzin, to już samo to powinno wzbudzić podejrzenia.
A co się stało się?
Słowo "potencjalnie" nie zostało użyte przypadkiem. To tylko 52 słowa, da się zrozumieć.
@Celnik.mateusz wkleił.
A "dostało się", bo wystąpienia Zandberga i Słowika były druzgoczące dla Rafałka, Kaznowskiej i Grupińskiej.
godziny pracy - przychodzi na 7.00 i zostaje do 7.00 następnego dnia czyli ma 24h, potem cały dzien i noc wolne i znowu od 7.00-7.00
więc liczmy - 1,3,5,7...29,31 to masz 16x24=384 h, nie każda nocka to praca więc jak się wyśpi to ma cały dzień i noc po dyżurze do aktywności, sa dziki które w tym czasie idą do innej pracy (7, 10,12 h) [co daje 105-150-180h] - a resztę poświęcają na wypoczynek. mamy więc 489-534-584h/m-c
grafik układa szef/kierownik oddziału/ordynator ale sekretarka rozlicza np procedury i często gęsto "nakazuje" lekarzowi dorobić jakąś bo nfz nie rozliczy pacjenta - układ w którym sekretarka jest prawą ręką szefa nie należy do rzadkości i tutaj rodzą się konflikty - najczęściej sekretarka (prawa ręka szefa) jest górą
Chodziło o 96 godzin bez przerwy, bo to chyba nie jest jasne z oryginalnego wpisu.
#RobimyNieGadamy
Jprd
MSPANC
Tak, to jest cały czas jechanie prętem po naszej klatce
RobimyNieGadamyCałyCzas24/24
a nawet i więcej